fbpx

O potrzebie piękna w naszym życiu. Rozmowa z Katarzyną Miller

Trwaj chwilo, jesteś piękna! Katarzyna Miller o potrzebie piękna w naszym życiu
(fot. iStock)

Bywa zwodnicze i niebezpieczne. Ale też godzi nas ze światem, koi i karmi. – Piękno jest wartością pozornie dodatkową, ale tak naprawdę niezbędną – mówi terapeutka Katarzyna Miller. I dodaje, że tym bardziej ważne jest, by świadomie się nim otaczać i z niego czerpać.

Po co właściwie istnieje piękno, Kasiu?
Otóż ono istnieje dla naszej ogromnej, wspaniałej radości. Piękno jest żywiołem, spełnieniem, porządkiem, symetrią, uładzeniem. Piękno nas porywa, karmi i koi. Jest dla nas nagrodą, czymś, o czym marzymy, do czego dążymy. Piękno jest wartością pozornie dodatkową, ale tak naprawdę niezbędną.

Oczywiście są ludzie, dla których piękno praktycznie nie istnieje. Żyją siermiężnie, karmiąc się byle czym i byle jak. Nie patrzą na gwiazdy, nie wąchają kwiatów i nie wzdychają na widok ładnych ludzi. Dlaczego? Może piękno ich denerwuje, bo za dużo było w ich życiu brzydoty i paskudztwa? Czasem tak mało mają piękna wokół siebie, że je nienawidzą i wszelkie jego przejawy chcieliby zniszczyć. Tak właśnie tłumaczę sobie wszelki wandalizm.

Czy życie bez piękna jest w ogóle możliwe? Możemy mieć utrudniony dostęp do sztuki, ale przecież jest przyroda, są zachody słońca…
Tak, Ziemia i natura są piękne. Dlatego tak ważna jest ekologia i dbanie o Matkę Naturę. To jedno z naszych najistotniejszych życiowych zadań. Ludzi, którzy łakną piękna, odcięcie od jego źródła może nawet doprowadzić do samobójstwa. I absolutnie ich rozumiem. Z kolei ci, którzy są zaprawieni w brzydocie, oswojeni z nią, potrafią wytrzymać dłużej. Ale gwarantuję, że jeśli ktoś choć raz doświadczy prawdziwego piękna, kiedy zobaczy, jak to człowieka karmi, jak wiele energii mu dostarcza – to naturalnie chce tego więcej i więcej. Dlatego potrzebujemy też artystów. Piękno jest nierozerwalnie związane ze sztuką.

Niektórzy powiedzą, że można żyć bez sztuki…
Ja na przykład bym nie mogła. I nie mówię tego przenośnie, tylko dosłownie. Dla mnie świat bez sztuki byłby koszmarem. Ale różne są rodzaje sztuki, różne mogą nam się podobać i na różne możemy być czuli. Jedni wolą oglądać złotą karocę z końmi, inni rozpędzoną trojkę autorstwa Kossaka, a jeszcze inni czarny kwadrat na białym tle. W każdym razie i to, i to jest przejawem ludzkiej potrzeby, by przenieść piękno, które nosi się w sobie lub o którym się marzy czy które się widzi – na rzecz, która jest dotykalna, widzialna i możliwa do podzielenia się z innymi. Artysta z siebie, ze swojej wyobraźni, wizji, intuicji, potrzeby, ale i doświadczenia – poprzez akt kreacji nadaje temu pięknu postać obrazu, książki, wiersza, utworu muzycznego, mebla, budynku… Oczywiście to są ludzkie wytwory piękna głęboko ukrytego czy niezauważalnego, jest też niezaprzeczalne piękno natury, które potrzebuje być tylko zauważone.

Wiele osób mówi, że piękno natury to przedsmak raju.
Nie na darmo mówi się „rajskie ogrody” na niesamowicie piękne zakątki natury, gdzie jest bujna roślinność, a do tego woda, która tę roślinność podtrzymuje przy życiu. Zwłaszcza Japończycy przodują w idealnie skomponowanych miniogrodach – jest w nich wszystko, co potrzeba: strumyk, kamyk, kładka, źródełko, kwiat, drzewo… Kwintesencja!

Gdy widzisz taki ogród, myślisz sobie: ideał. Ale umiemy zachwycać się rzeczami czy ludźmi od ideału dalekimi.
Oczywiście, symetria jest piękna, ale i asymetria. Bo urok piękna polega na harmonii. W pięknie nic nie przeszkadza, ale to nie jest ideał w tym znaczeniu, w jakim zwykle myślimy o ideałach, czyli dopracowaniu drobiazgów, perfekcji, matematycznej wręcz dokładności. W rzeczy pięknej jeśli coś zgrzyta, to zaraz drugie coś ten zgrzyt równoważy, uzupełnia. Przełóżmy to na muzykę: dla jednych metal to hałas, dla innych właśnie harmonia, bo co prawda są mocne dźwięki, ale zaraz równoważą je te delikatne albo pojawia się cisza. Piękno jest subiektywne. Dla każdego piękne jest to, co mu pasuje do wnętrza. Są ludzie wrażliwi na przyrodę i ci, do których ona kompletnie nie przemawia, są muzykalni i ci, którzy, jak mój znajomy lekarz, mówią: „mnie muzyka nie przeszkadza”. Są miłośnicy pięknych kobiet i ci, których nazywa się koneserami specjalnego typu kobiecej urody, na przykład szczupła na górze, a obfita na dole. Ale nie wiem, czy to byśmy uznały za piękno, czy raczej za wabik. Choć owi koneserzy tę – według nich boską – proporcję podnoszą do rangi piękna właśnie.

Mnie piękno kojarzy się też z zasadą i regułą, jak w matematyce.
Matematycy uważają, że matematyka to dopiero jest piękna!

Zmierzam do tego, by ustalić, czy jeśli mówimy o tym, żeby pięknie żyć, to mamy na myśli życie według określonych zasad?
Dla niektórych pięknie żyć może oznaczać, że żyją w pięknym miejscu i otaczają się rzadkimi, drogocennymi rzeczami. Zachowują się elegancko i wytwornie, jedzą tylko wartościowe i wykwintnie podane dania.

No a dla innych oznacza to, że jesteśmy życzliwi, nie unosimy się gniewem i jeśli mówimy, to tylko miłe, wartościowe rzeczy. Czy piękno to dobro?
Pytasz mnie o wieczny spór między etyką i estetyką. Estetyka mówi o pięknie, a etyka o dobru – to są jednak dwie różne klasy i dwie różne wartości. Czasem się zbiegają, ale też znamy choćby z historii, literatury czy szeroko rozumianej kultury przykłady na to, że piękno potrafi być złe, okrutne i niedobre. Różne bajkowe i filmowe czarownice są zwykle wyjątkowo piękne, a jednocześnie wyjątkowo okrutne. Choćby taka Diabolina. Oczywiście wiemy, że robią tak dlatego, że prawdopodobnie kiedyś były skrzywdzone, ale jednak zobaczmy, zachowały piękno zewnętrzne, które na podstawowym poziomie kojarzy nam się ze zdrowiem, młodością, witalnością i właśnie dobrem. Potem zwykle się okazuje, że jak czar pryska, czyli zaklęcie mija, to one ukazują swoje prawdziwe, powykrzywiane, pomarszczone, obrzydliwe oblicze. Czyli – uczą bajki – jednak zło się ostatecznie ujawnia ze środka. Ale to znaczy też, że można je ukryć pod postacią piękna. I że piękno potrafi być zwodnicze.

Semir Zeki, neurobiolog, rozróżnia dwie kategorie piękna: radosne i smutne. Piękno może zasmucać?
Jak najbardziej. Popatrz, przecież wzruszenie czasem jest pełne błogości, a czasem bólu, smutku, tęsknoty czy żałoby. I nadal jest wzruszeniem.

Ale czy to wtedy jest cechą tego piękna czy wypływa z nas samych?
Moim zdaniem to wypływa jednak z nas. Oglądając przepiękny zachód słońca, możesz zachwycić się nim, a możesz pomyśleć, że nie oglądasz go z ukochanym i że może już nigdy wspólnie go nie zobaczycie.

Kiedy myślę o pięknie, to nachodzi mnie jeszcze taka refleksja, że ludzie często chcą zawłaszczyć piękno, na przykład piękne kobiety chcą często zawłaszczyć bogaci mężczyźni.

Kiedyś rozmawiałyśmy o tym, że komuś pięknemu łatwiej wybaczyć, łatwiej z nim na co dzień żyć.
Dopóki to piękno mocno na nas działa – to tak. Wtedy dużo jesteśmy w stanie wybaczyć, zrozumieć, znieść, wytłumaczyć, a nawet nadać inne znaczenie temu, co ten ktoś robi. Czasem piękno staje się wartością samą w sobie. Ktoś urodziwy wcale nie musi być dla nas dobry, żebyśmy chcieli z nim być. Bo my po prostu tak bardzo chcemy mieć to piękno blisko siebie.

Kolejny dowód na to, że potrzebujemy piękna…
To, że go potrzebujemy, dla mnie jest oczywiste, tylko dobrze by było, gdybyśmy tym pięknem się bardziej świadomie karmili, przenosili je w siebie, zatrzymywali, wracali do dzieł sztuki, które kiedyś widzieliśmy, do widoków, które nas zachwyciły, zapamiętywali je. Bardziej cenili albumy, częściej słuchali muzyki.

Meik Wiking, założyciel duńskiego Instytutu Badań nad Szczęściem, radził, by kiedy przeżywamy coś, co jest wyjątkowe i co na zachwyca, powiedzieć sobie w myślach „Zapamiętaj to”.
I to jest odpowiedź na słynne Faustowskie zawołanie: „trwaj, chwilo, jakże jesteś piękna”. Chodzi o to, by ta chwila trwała na zawsze w pamięci, we wspomnieniu, w szacunku do tego, że była. Na przykład ludzie mówią czasem: „Było cudownie, ale cóż, skoro się skończyło”. Pytam ich wtedy: „A wolałabyś, by nie było 
wcale?”.

Często mówisz, by świadomie otaczać się pięknem. Kupować do domu świeże kwiaty, jeść na pięknej zastawie, w eleganckich ubraniach. Ja na przykład bardzo lubię dostawać kartki czy listy napisane ładnym pismem…
A jeśli ktoś ma piękny głos – cóż za przyjemność z nim przebywać i go słuchać! A jeśli ma brzydki, to Jezus Maria! Na szczęście głos, jak i charakter pisma – da się wyćwiczyć.

Pomyślałam sobie, że tak jak czyjś piękny głos służy nie tylko jemy, tak i kiedy ktoś się pięknie ubiera, ma tak zwany gust – wzbogaca i nasze życie.
Ależ oczywiście. Niektórzy nie tylko postawią ładny dom i dookoła niego ładne ogrodzenie, ale jeszcze zaplanują ogród, do którego możesz zajrzeć, przechodząc obok. I zobacz, robią to dla siebie, a przy okazji korzystają wszyscy.

A czy piękno może być rozwojowe?
Oczywiście! Piękno łagodzi obyczaje, dodaje energii, wigoru, sprawia, że chce nam się kochać, tańczyć, żyć, czasem uruchamia w nas coś, o co byśmy się nie podejrzewali. Pomyśl, gdybyś wyjechała na miesiąc na wycieczkę, podczas której oprowadzaliby cię codziennie po pięknych muzeach, zabierali na koncerty, pokazywali cudowne ogrody, po których mogłabyś godzinami spacerować, słuchać szumu strumyków i śpiewu ptaków, w których grzałoby cię cudownie słoneczko, a do tego chodziłabyś w miękkich, otulających cię i wygodnych ubraniach, obsługiwaliby cię piękni kelnerzy i piękne dziewczęta, czytano by ci poezję i inne poruszające duszę teksty, spałabyś we wspaniałych łożach…

… to co takiego by mi się stało?
No byłabyś tak wewnętrznie wygłaskana, że, no, mogłoby ci być potem trudno (śmiech).

Po takim miesiącu uważałabym, że żyjemy na najcudowniejszym ze światów, że ludzie są dobrzy, mili, mądrzy i piękni, no i że ja też jestem piękna.
No to przy okazji powiem ci z przyjemnością, że jesteś. Jesteś prerafaelicka. Twoje piękno od razu rzuca się w oczy, ale w nas wszystkich jest jakieś piękno do odkrycia! Cały sekret polega na tym, by dostrzec to nawet bez takiego wyjazdu.

Katarzyna Miller psycholożka, psychoterapeutka, pisarka, filozofka, poetka.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze