fbpx

Konflikty wewnętrzne – ile części mieści się w jednym człowieku?

Konflikty wewnętrzne – ile części mieści się w jednym człowieku?
123rf.com

Są takie cudowne momenty w życiu, kiedy wiemy że to ten mężczyzna, ta praca, ta bluzka. Najczęściej jednak jesteśmy pomiędzy. W ramach naszej osobowości kryje się wiele wewnętrznych postaci. I czasem każda z nich pragnie czegoś zupełnie innego i mamy konflikt wewnętrzny.
Dlaczego człowiek doświadcza konfliktów wewnętrznych?

Agnieszka Wróblewska, psychoterapeutka, Akademia Psychologii Zorientowanej na Proces: Bo człowiek nie jest monolitem. Mamy określoną osobowość, ale w jej ramach dużo aspektów, tak jakby wiele różnych wewnętrznych postaci. To wspaniałe, bo to oznacza, że mamy bogatą, ciekawą osobowość. Czasem jednak te nasze kawałeczki chciałyby wędrować w zupełnie inne strony. To też może być fajne, bo wówczas zmieniamy się, rozwijamy. Trudności pojawiają się, kiedy nasze wewnętrzne osoby działają w sposób nieświadomy. Wtedy ktoś przychodzi do psychologa i mówi na przykład: „Tyle razy próbowałam zakończyć swój związek, ale za każdym razem mi się nie udaje”. Bo co z tego, że kawałek mi znany podjął decyzję o rozstaniu, jeśli drugi ma zupełnie inny pomysł na moje życie. Trzeci z kolei siedzi cicho, ale jest przerażony wizją samotności i straszy nas z ukrycia.

Jakie konflikty wewnętrzne najczęściej miewamy?

Konflikty wewnętrzne mamy od rana do wieczora, a w bardzo interesujący sposób przejawiają się też w naszych snach. Są przeróżne – od takich „czy chcę iść dzisiaj na kawę czy do kina” poprzez „czy mam wziąć kredyt czy nie”, po „czy mam zmienić pracę” albo „czy chcę wychodzić za mąż”. To są rzeczy, które immanentnie wynikają z naszej natury. Są takie cudowne momenty w życiu, kiedy jesteśmy cali za czymś. Całą sobą czujemy, że to ten mężczyzna, że chcę kupić to mieszkanie albo koniecznie muszę zmienić pracę. Najważniejszy jest ten jeden kawałek, który w tym momencie na przykład pragnie zmiany. I cała nasza energia nakierowana jest na tę zmianę, a wszelkie niepokoje, wątpliwości znikają lub są w tle, ale czujemy, że nad nimi panujemy. Jednak przez większość życia jesteśmy pomiędzy.

Z czego wynika, że jeden człowiek ma w sobie tyle różnych aspektów?

Z całego bogactwa osobowości. Z tego na przykład, że nie jesteśmy tylko spokojną zorganizowaną kobietą nastawiona na jeden cel, jakim jest wychowanie potomstwa, bo czasem okazujemy się kimś szalonym, żeby za jakiś czas poczuć się jak przestraszone dziecko. I to jest super, nie nudzimy się sobą. Nasze poszczególne kawałki pomagają nam radzić sobie z różnymi sytuacjami w życiu.

Kiedy nasze wewnętrzne postacie przysparzają nam problemów?

Kłopot się robi wtedy, kiedy pewnych postaci nie chcemy przyjąć. Kiedy się uprę na przykład, że jestem silną, zmotywowaną i zdyscyplinowaną kobietą, a wychodzi ze mnie coś słabego, delikatnego. Nie chcę tego i postanawiam sobie, że tego nie będzie.

To chyba częsty konflikt. Jak sobie z nim radzić?

To kwestia skali. Jeśli ta słabość jest czymś, czego nienawidzę i zaczynam cierpieć, wtedy wyjściem może okazać się pójście do terapeuty. Po to, żeby zobaczyć skąd się bierze we mnie postawa, która uznaje, że nie mogę sobie pozwolić nawet na cień słabości. Często w takich sytuacjach natrafiamy na bardzo złe doświadczenia z przeszłości związane z siłą. Ktoś kiedyś używał przeciwko mnie siły i to mnie nauczyło, że nigdy nie można być słabym. Bo dopóki jestem po stronie siły, nikt mnie nie skrzywdzi. Gdy przejdę na stronę słabości, zaraz mogę oberwać.

Czyli warto uświadomić sobie jakie mamy w sobie subosobowości?

Warto zrobić sobie czasem trochę więcej miejsca na inną mnie.

To wcale nie musi być proste.

Czasami jest bardzo trudne. Czasami dużo czasu upłynie, zanim zobaczymy i poczujemy tę drugą stronę. Nic dziwnego, bo skoro zawsze jestem po jednej stronie, trudno mi tamtą dostrzec. Często tą ukrytą część pokazują nam konflikty zewnętrzne. Kiedy ktoś przychodzi i mówi: „Zrób coś ze swoją pracą, bo pracujesz poniżej swoich możliwości” i ja reaguję na to emocjonalnie, to znaczy że mam konflikt wewnętrzny wokół tego. Albo mam jedno dziecko i reaguję strachem, gdy słyszę od teściowej „Wychowasz samotnika”.

I co dalej?

Warto poszukać, kto we mnie i dlaczego chce mieć jedno dziecko a kto dwoje. Czy drugie dziecko chce urodzić kobieta, która naoglądała się reklam margaryny, w których zawsze wpadają do kuchni uśmiechnięci chłopiec i dziewczynka? Czy to jest kobieta, która ma poczucie, że wokół dzieci jest dużo fajnej energii i potrzebuje tego? Czy może jest to kobieta, która więcej czasu chce spędzać w domu? A kto chce mieć jedynaka? Kobieta, która chciałaby mieć więcej przestrzeni na takie obszary życia jak praca, rozwój osobisty czy bycie z partnerem? Czy może matka, która boi się, że nie będzie potrafiła kochać drugiego dziecka, tak jak pierwszego lub nie sobie rady z dwójką dzieci? Czasami te informacje już wystarczają, bo odkrywają się pewne karty, które znajdowały się pod spodem. Czasami następnym krokiem jest negocjacja między tymi dwiema, dwiema czasem nawet trzema stronami.

Jutro druga część wywiadu o tym, jak radzić sobie z konfliktami wewnętrznymi.

Wywiad z Agnieszką Wróblewską Logika snów

AGNIESZKA WRÓBLEWSKA Dyplomowana psychoterapeutka i trenerka pracy z procesem. Psycholożka, współzałożycielka Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces (www.akademiapop.org). Prowadzi psychoterapię indywidualną (dla osób poza Warszawą, poza Polską – również przez skype’a.) i grupową oraz warsztaty rozwoju twórczego. Zajmuje się szkoleniami dla firm, coachingiem i rozwiązywaniem konfliktów w organizacjach. Jest współautorką programów projektu wyjazdów psychologiczno-podróżniczych Experience Expeditions.