1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Perfekcjonizm, poczucie winy i wstyd – złodzieje kobiecych orgazmów

Perfekcjonizm, poczucie winy i wstyd – złodzieje kobiecych orgazmów

Poczucie winy to jeden z aspektów samokrytyki. Odbiera nie tylko radość z życia, ale również z seksu (fot. iStock)
Poczucie winy to jeden z aspektów samokrytyki. Odbiera nie tylko radość z życia, ale również z seksu (fot. iStock)
Wiele z nas poczuwa się do winy na przykład w kwestiach związanych z macierzyństwem, pracą, związkiem czy własnymi rodzicami. Delikatne wyrzuty sumienia są jak najbardziej zdrowe i mogą nam wyjść na dobre, motywując do pracy nad pewnymi kwestiami. Każda z nas musi się tego czasem podjąć. Ale kiedy poczucie winy zaczyna ciążyć lub przekształca się we wstyd, warto zawołać: koniec zabawy – pisze Marja Kihlström w swojej książce „Daj sobie prawo do przyjemności. Rzecz o orgazmie, kobiecości i nie tylko.”

Rzadko która kobieta myśli, że wymaganie od siebie – na przykład – idealnego porządku w domu może wywoływać poczucie wstydu i prowadzić do problemów ze szczytowaniem. Amerykańska badawczyni Brené Brown zaobserwowała, że kiedy dążymy w swoim życiu do ideału, w pewnym momencie niechybnie musimy zmierzyć się również ze wstydem. Perfekcjonizm wypływa z chęci spełnienia cudzych oczekiwań dotyczących tego, kim jesteśmy i jak dobrze radzimy sobie z powierzonymi zadaniami. Poczucie nieadekwatności i wstyd oddalają nas od innych ludzi, zasłaniając nasze „ja” ciemną kotarą – którą może być również związek. Wstyd pożera autentyczność, co może sprawić, że czujemy się odizolowane nie tylko od innych, ale i od siebie. Możemy odczuć go jako uścisk w piersi czy dziwny nieuświadomiony dreszcz – wstyd to mocno cielesne doznanie. Na tym etapie dobrze jest się na chwilę zatrzymać i zastanowić, kto wywiera na nas presję bycia idealną – my same czy może ktoś inny? Dla kogo cały czas sprzątamy? Czy potrafimy nauczyć się traktować same siebie i swoje życie bardziej łaskawie? Czy warto, żebyśmy zabiegały o koronę najlepszej kochanki, zaniedbując przy tym siebie i symulując orgazmy?

Dążenie do doskonałości może wiązać się też bezpośrednio z seksualnością. Możemy pragnąć idealnego ciała, próbować nauczyć się perfekcyjnej techniki miłosnej czy chcieć stać się idealną kochanką. Robiąc to, automatycznie zapominamy o sobie, marginalizujemy własne uczucia, oddalamy się od swojego „ja”. Chcemy tylko zadowolić innych. A jeśli nie poświęcimy orgazmom należnej uwagi, szybko zaczną nam uciekać. W dłuższej perspektywie zaspokajanie partnera kosztem własnych pragnień i potrzeb może prowadzić do spadku libido.

Psychoterapeutka Leena Hattunen porównała kiedyś seksualność do jedzenia pierożków karelskich. Jak ty to robisz? Starannie, widelcem, nie chcąc niczego zabrudzić – czy palcami, robiąc przy tym odrobinę bałaganu? Czy jedząc, zastanawiasz się, jak pierożek smakuje? Jak się czujesz, kiedy masło, którym jest posmarowany, topi się i rozpływa na twoich wargach? Czy zatrzymujesz się, żeby czerpać z tej chwili radość – czy raczej skupiasz całą uwagę na tym, by porządnie wszystko zjeść, jakbyś wykonywała jakieś zadanie?

W imię burzenia pozorów doskonałości warto zapomnieć o idealnych orgazmach. Orgazmy będą przychodzić i odchodzić, a w każdym z nich będzie coś wyjątkowego. Nie istnieje żaden „orgazm idealny”, nie można ich hierarchizować. Poza tym – nie chodzi przecież tylko o sam akt szczytowania, ale też o doświadczanie rozkoszy przed nim. Dlaczego miałybyśmy cieszyć się samym celem, skoro można czerpać przyjemność z całej podróży? Ciągłe oczekiwanie, poszukiwanie coraz to lepszych orgazmów wywołuje niezadowolenie, co tylko jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Warto w zamian doświadczać tego, co nieidealne, otworzyć umysł na wszystko, co nas spotyka. Zwykły seks późnym wieczorem we wtorek może się okazać właśnie tym momentem, kiedy niczym nie będziemy się stresować, damy radę po prostu odpuścić. I nagle ziemia się zatrzęsie, a sąsiedzi za ścianą zaczną zachodzić w głowę, co się dzieje.

Jak pisze w liście 26-letnia kobieta:

Czasami mam wrażenie, że polowanie na orgazm rujnuje cały stosunek. Marzą mi się szybkie numerki na stole w kuchni, ale one nie pozwalają na szczytowanie. Do tego potrzeba dużo czasu i pracy. Wydaje mi się niesprawiedliwe, że mąż zawsze dostaje to, czego chce – a ja nie. Męski orgazm jest miarą współżycia – kiedy nadchodzi, seks musi się skończyć. To niesprawiedliwe nie tylko wobec mnie czy w moim własnym związku – ale wobec całej populacji kobiet, we wszystkich związkach heteroseksualnych. Marzę o tym, żeby dochodzić podczas stosunku. I choć próbuję już od lat, ciągle nie widzę rezultatów. Koniec końców, jestem jednak zadowolona, że w jakiś sposób jest mi przynajmniej choć trochę przyjemnie. W sumie seks to nie tylko sam orgazm.

Jeżeli jesteśmy bezwzględne, wymagające i krytyczne wobec siebie, najczęściej podobnie traktujemy również innych. Wstyd niszczy naszą zdolność do odczuwania empatii i współczucia wobec innych ludzi. Jednocześnie rozluźnia stworzone już więzi. W bliskiej relacji takie zachowania są szczególnie destrukcyjne i prowadzą do różnego rodzaju problemów. Bo jak masz objąć i pocieszyć zmęczonego partnera, kiedy sama się biczujesz, żeby dać ze wszystkim radę? Zdolność do empatii odgrywa niezwykle ważną rolę w związkach, które obie strony odczuwają jako szczęśliwe. Kiedy poprzez własne doświadczenia potrafimy ujrzeć daną sytuację z punktu widzenia drugiej osoby, ta czuje się wysłuchana i zauważona – wszystko dzięki empatii. Warto zresztą popracować też nad własną odpornością na wstyd – bo nigdy nie uda nam się kompletnie usunąć go z własnego życia. A jak dowiodła w swoich badaniach Brené Brown, empatia to na uczucie wstydu najlepszy lek.

Obniż poprzeczkę, ucząc się empatii wobec samej siebie. Zacznij od tego, żeby zaakceptować możliwość niepowodzenia. Nie próbuj już być osobą, której według ciebie spo­dziewają się inni – zamiast tego zatrzymaj się i posłuchaj, co mówi ci własne serce. Bądź dla siebie łagodna – nie zawsze wystarczy ci czasu czy siły, żeby utrzymać dom w perfekcyjnym porządku. Na urlopie też spuść nieco z samodyscypliny. Nikt nie dochodzi do orgazmu za każdym razem, a presja może to jeszcze bardziej utrudnić. To normalne.

Zastanów się i napisz na kartce:

  • Czy jest jakaś dziedzina życia, w której usilnie dążysz do perfekcji?
  • Czy boisz się niepowodzenia?
  • W jakich sytuacjach związanych z seksem zdarzyło ci się doświadczyć wstydu?
  • Czym to się objawiło?
  • Jak mogłabyś popracować nad zwiększeniem swojej tolerancji na wstyd?
  • Przypomnij sobie chwilę, kiedy okazałaś sobie więcej współczucia. Jak możesz się pocieszyć w trudniejszych momentach?
Fragment pochodzi z książki „Daj sobie prawo do przyjemności”.

Daj sobie prawo do przyjemności Marja Kihlström Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze