1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Kobieta domina – kto to? Jak się zachowuje i jak wygląda jej praca?

Kobieta domina – kto to? Jak się zachowuje i jak wygląda jej praca?

Kadr z filmu "Sherlock". (Fot. materiały prasowe)
Cechą wspólną takich osób jest nie tyle władza, ile bardzo wysoka znajomość swoich potrzeb i potrzeb kochanka, a także, a może przede wszystkim, umiejętność rozmowy – wyjaśnia psychoseksuolożka Bianca-Beata Kotoro.

Domina w jednym z odcinków serialu „Sherlock”, tego z Benedictem Cumberbatchem, umie zmanipulować swoim seksapilem pozbawionego namiętności Holmesa! Co jest takiego w kobiecie ze szpicrutą w ręce, że aż tak fascynuje mężczyzn? I czy dominy z realnego świata są podobne do tych filmowych postaci?
Poznałam kilka kobiet, które specjalizowały się w byciu dominami. Jedna z nich kończyła studiować prawo, była elokwentna i miała ogromną wiedzę na temat BDSM, a gra w uległość i dominację to jeden z jej elementów. Była też niezwykle świadoma potrzeb swoich i przychodzących do niej mężczyzn. Wiedziała, że na wcielaniu się w dominę może dużo zarobić, i taki był jej cel. Przyznała nawet, że kiedy dwukrotnie z różnymi mężczyznami doświadczyła przyjemności zmysłowej, to już się więcej z nimi nie spotkała.

Przyjemność była nieprzekraczalną granicą? To pasuje do wizerunku dominy – kobiety, która kontroluje i rządzi, a nie ulega namiętnościom.
Zapytałam ją, czy nie kusiło jej, aby z jednym z tych mężczyzn wejść w miłosną relację. Usłyszałam, że to jednak też byłoby sprzeczne z jej zasadami, bo obaj byli żonaci. Może gdyby trafiła na kogoś, kto byłby wolny i wzbudzał jej emocje, toby się zaangażowała. Wiedziała, czego chce, i do tego dążyła, a że miłości nie było na tej liście, więc się jej nie przydarzyła.

Czy kobieta domina to zawsze pracownica seksualna?
Dominacja i uległość jako elementy gry erotycznej pojawiają się w sypialniach wielu par, zazwyczaj zgranych i zadowolonych z życia we dwoje. Tyle że to jest ich najściślej strzeżona tajemnica. Miałam niedawno w terapii małżeństwo, które lubiło w łóżku właśnie elementy dominacji i uległości. Od lat tworzyli związek monogamiczny, udany, mieli troje dzieci. Zjawili się u mnie, bo mężczyzna był wierzący i nie mógł pogodzić się z tym, że tak silnie podniecają ich klapsy, bicie pejczem z jedwabiu czy sznurka albo lekkie wiązanie. Miał wątpliwości nawet wtedy, gdy ta gra była tylko wstępem do tradycyjnego stosunku, co w przypadku zawodowej dominy rzadko ma miejsce. W spektaklu za pieniądze zabawa polega zazwyczaj na dominacji i uległości, to one podniecają i dają orgazmiczne odczucia, a nie sam stosunek.

Dominy ponoć pragną mężczyźni mający władzę.
Obserwacje i wiedza obalają ten mit. Społeczność BDSM jest o tyle fascynująca, że spotykamy tam różnorodnych ludzi. Ich cechą wspólną jest nie tyle władza, ile bardzo wysoka znajomość swoich potrzeb i potrzeb drugiego człowieka, a także, a może przede wszystkim, umiejętność rozmowy.

Nie perwersja sadomasochistyczna?
Oczywiście mówię o ludziach, dla których dominacja i uległość to elementy życia seksualnego, a nie przejaw problemów psychicznych. Wbrew temu, co nam się wydaje, dziś największym tabu w seksie jest jasna komunikacja. Rozmowa o naszych pragnieniach, pożądaniach, fantazjach. Nie potrafimy rozmawiać na temat seksu, ale też nie chcemy umieć. W głębi umysłów uważamy, że mówić o tym nie wolno, że to byłoby wielką perwersją. Wierzymy, że póki seks jest niezaplanowany i nieomówiony, czyli jak myślimy – spontaniczny i w milczeniu, to jest dopuszczalny, normalny, niebrudny. Jakbyśmy zaczęli gadać, tobyśmy się zaczęli bać, że robimy coś złego.

No i mamy masę seksualnych problemów i niespełnień.
Właśnie, dlatego prowadzę warsztaty o tym, jak mówić o seksie. Ale ta grupa ludzi, którzy chcą dominy, umie rozmawiać. Oni wiedzą, że komunikacja jest podstawą satysfakcji seksualnej, że szczera rozmowa wprost jest drogą do maksymalnej przyjemności. Wiedzą, że to nie spontaniczność i utrata kontroli, ale właśnie ustalenie scenariusza, omówienie tego, co ma się podczas seksualnego spotkania wydarzyć, i przyjęcie jego jasnych zasad, jest kluczem do radości z seksu.

Domina nie dominuje, nie decyduje o tym, co się stanie?
Wszystko jest ustalone, omówione. Decyzyjność dominy jest więc umowna. Na przykład on chce, aby ona chłostała go, kiedy będzie związany, ale lekko i tylko po pośladkach. Ci ludzie są świadomi swoich granic i jeśli chcą je przekroczyć, to określają, w jaki sposób. Ustalają też słowo czy gest, po którym domina natychmiast i bezwarunkowo ma zakończyć swoje działania. I jeśli są zdrowi psychicznie, to nie ma możliwości, aby ona, słysząc to słowo lub widząc znak, natychmiast nie zaprzestała gry. Na przykład kiedy uderzy poddanego w plecy, a miała tylko w pośladki, albo gdy on z jakiegoś innego powodu poczuje, że coś jest nie tak, wtedy jasno sygnalizuje, że to, co ona robi, już mu nie sprawia przyjemności.

To abstrakcyjne: przyjemność z bicia, nawet kontrolowanego.
Każdy ma inną wrażliwość, ale także inne skojarzenia związane z fizycznością. Weźmy pod uwagę, że są ludzie, dla których nawet dotykanie kostką lodu czy łaskotanie piórkiem mogą być bolesne. Ale są tacy, dla których to droga do niezwykle ekscytujących doznań. Można szukać w seksie rozkoszy, poznając granice swojej cielesnej przyjemności, i praktykujący BDSM to robią. Dlatego gdy domina usłyszy hasło kończące, na przykład „mandarynka”, przestaje robić cokolwiek. Przerywa natychmiast, uwalnia i wtedy zaczyna się rozmowa, ale często poprzedza ją przytulenie.

Rozmowa i przytulenie po chłoście?
Moglibyśmy się od praktykujących dominację i uległość nauczyć mówienia o sobie i słuchania kochanka. Kiedy padnie słowo „mandarynka”, zaczyna się rozmowa o uczuciach: gdzie domina przekroczyła tę granicę, której jej kochanek już przekroczyć nie chciał. Co ma robić lub czego ma nie robić w przyszłości. A może następnym razem ma tę granicę przekroczyć? Ale w jaki sposób? No i domina tych zasad się trzyma.

A orgazm? Czy domina go doświadcza?
Jak już mówiłam, domina rzadko bywa uczestniczką klasycznego aktu seksualnego. Oczywiście występuje on u stałych par. Na ogół jednak zabawa w dominację i uległość jest celem samym w sobie – i na niej spotkanie z dominą się kończy.

No to o co tu chodzi?
O tabu, o przekraczanie kulturowego zakazu odczuwania i wyrażania gniewu. Społecznie to emocja nieakceptowalna. A tu – i to w relacji seksualnej – jest wręcz pielęgnowana. Układ dominacji i uległości to przedstawienie mówiące o gniewie. Do tego wyrażone w bezpieczny, dający obu stronom satysfakcję sposób. Może stanowić przemyślaną i kontrolowaną formę wyrazu dorosłej seksualności, która opiera się na intensywnym poczuciu intymności i gotowości otwarcia się na innych. A główne, wspólne hasło to: „Bezpiecznie, świadomie i konsensualnie”.

A więc tym pejczem łamiemy tabu?
Domina to postać, która wyraża i umożliwia doświadczenie masy emocji, które nie są akceptowane. Mogą one znaleźć swój wyraz w bezpiecznej, bo kontrolowanej sytuacji. To właśnie umowa między uległym a dominą daje obojgu poczucie bezpieczeństwa w doświadczaniu zakazanych emocji i przeżyć. Nie wydarzy się nic, czego domina i uległy nie chcą. Mogą więc zrobić i odczuć rzeczy, które ich podniecają, ale które w warunkach niekontrolowanych mogłyby być groźne dla ich zdrowia, a nawet życia.

Jeśli kogoś pociąga przemoc seksualna, to nie idzie do parku w nocy, bo tam może spotkać go coś strasznego, tylko umawia się z dominą?
W parku nocą nie byłoby zabawy, ale realne zagrożenie. A z dominą można – bez lęku – doświadczyć lęku. Bezsilności. Strachu. Poniżenia. I mimo tych silnych uczuć pozostajemy bezpieczni. Odgrywamy przemoc i mamy z tego radochę. Przekraczamy granice, ale za obopólną zgodą.

Kiedy się bawić, a kiedy jednak iść do seksuologa?
Myślę, że wtedy, kiedy nie rozumiemy tych stanów, kiedy budzą w nas niepokój, wstręt, lęk – warto iść na konsultację i pogadać, czy to są tylko niestandardowe pragnienia, czy jest to rodzaj opowieści o traumie, która nas spotkała. Ślad po nadużyciu, jakiego doświadczyliśmy lub którego byliśmy świadkami. Czasem wystarczy jedna rozmowa, żeby się uspokoić i dowiedzieć, że to tylko niecodzienne pragnienie. Jednak są ludzie, którzy potrzebują terapii. Spotkałam dominę, która była ofiarą przemocy seksualnej w dzieciństwie. Zadaniem specjalisty jest więc ocenić, czy źródło naszego pragnienia i jego konsekwencje są dla nas zdrowe.

Granica, której nie przekraczamy?
Potrzeba zadawania sobie bólu często wynika z tego, że ból fizyczny łagodzi i zagłusza ból psychiczny, który jest o wiele gorszy i jest echem jakiejś traumy. W takiej sytuacji zadawanie sobie bólu nie rozwiąże problemu, za to grozi uzależnieniem od samookaleczania się jako od sposobu regulacji emocji. Działa jak alkohol czy narkotyki.

A co z mężczyzną, który miał dylematy moralne?
Zaakceptował to, że erotyczna zabawa z ukochaną osobą nie jest czymś złym. Bo skoro kochają się i bawią w dominację razem, to czemu mają przestać? A to, co robią w sypialni, jest ich cudowną tajemnicą, która sama w sobie ich podnieca. Zbadaliśmy wspólnie to, czy u podstaw tej fascynacji nie ma jakiejś traumy z dzieciństwa, jakiejś niezdrowej podniety. Wszystko było w porządku. Ta gra była dla nich więziotwórcza, a nie dzieląca czy traumatyzująca.

Domina może fascynować kobiety tą pozorną władzą nad mężczyznami?
Domina dominuje, ale to mężczyzna, będący pozornie tym uległym, nią kieruje. To taki sam kostium jak pokojówka czy pielęgniarka. Kobietom, które fascynuje domina i ich władza nad mężczyznami, poradziłabym, aby zaczęła je fascynować ich własna seksualność. Aby zostały swoimi własnymi dominami i dały sobie to, czego pożądają. Domina może być symbolem poznania swojej seksualności i kierowania się nią.

Od czego zacząć bycie swoją dominą?
Od tego, co najtrudniejsze, czyli od rozmowy z samą sobą. A później ze swoim partnerem lub partnerką. Powiedzenia wprost, co bym chciała, jak bym chciała. Zaproponowania: „Weźmy razem prysznic, ale pod zimną wodą”. „Ja nie lubię!” – powie mężczyzna. „Rozumiem, ale to ma być element gry”. W dobrych związkach ludzie zgadzają się na takie nietypowe zachowania. Bo czemu nie? Kiedy byliśmy dziećmi, przywiązywaliśmy się do drzewa, zawiązywaliśmy sobie oczy, udawaliśmy złodziei i policjantów. Nie miało to wydźwięku erotycznego, ale było fascynujące! A więc jeśli nauczymy się traktować seks jako przestrzeń, w której możliwa jest zabawa, to ta dziecięca ekscytacja nasz seks wzbogaci. Warunkiem jest dobry związek, bo tylko w takim to się uda.

To co mogło w dominie zafascynować Holmesa?
Moja teoria jest taka: Holmes uwielbia zagadki i aby je rozwiązać, musi rozgryźć meandry ludzkiego umysłu i znaleźć się krok przed sprawcą przestępstwa. Domina jest kobietą fascynującą i wielką zagadką. Ona potrafi wyprzedzać marzenia i fantazje. Zna i nazywa je lepiej niż sam Holmes. To bardzo podniecające dla tego typu osobowości.

Bianca-Beata Kotoro, psychoseksuolożka, terapeutka, psychoonkolożka w Instytucie Psychologiczno-Psychoseksuologicznym Terapii i Szkoleń „Beata Vita”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze