1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Wydłużanie erekcji część II: milion dolarów, Kegel i pompki

Wydłużanie erekcji część II: milion dolarów, Kegel i pompki

123rf.com
123rf.com
Gorący temat. Interesuje zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Jak wydłużyć czas erekcji bez uciekania się do chemikaliów? Jak wydłużyć czas stosunku? Druga cześć poradnika, obejmuje m.in. technikę ucisku punktu miliona dolarów.

Jeśli chcesz zacząć od początku, tu znajdziesz I część artykułu.

Technika ćwiczeń mięśni Kegla

Weź głęboki oddech i skoncentruj się na prostacie perineum i anusie. Wraz z wydechem zepnij mięsień PC wokół swojej prostaty i anusa. W tym samym czasie zepnij mięśnie wokół oczu i ust. Weź wdech i się zrelaksuj wszystkie mięśnie. Powtarzaj czynności kurczenia i rozkurczania mięśni 9 do 36 razy.

Świadoma i pełna masturbacja

Zgodnie z badaniami Kinsleya prawie wszyscy chłopcy i mężczyźni się masturbują. Towarzyszy temu jednak poczucie wstydu i zażenowania. Wszystko to sprawia, iż stają się złodziejami przyjemności cielesnej. Pośpiesznie zaspokajają swoje potrzeby, by nie zostać przyłapanymi, by nikt się nie dowiedział. Takie zachowania mogą tworzyć łuk odruchowy pośpiesznego seksu, nakierowanego na szybką ejakulację i orgazm. Działaniem wielce pomocnym w procesie opanowania ars amandi jest pełniejsze uprawianie masturbacji, nastawionej na długotrwałą przyjemność i poczucie spełnienia. Wardell Pomeroy w swojej książce „Boys and Sex” sugeruje, aby masturbacja trwała co najmniej 10-12 minut. Naturalnym wtedy staje się dla mężczyzny długi i przepełniony przyjemnością stosunek tak z samym sobą, jak z partnerką.

Ściskanie penisa

Technika ta nie tylko wzmacnia erekcję, ale również formuje kształt penisa dla zwiększenia doznań partnerki. Należy chwycić penis całą dłonią u jego nasady i silnie ścisnąć. Następnie wykonać ruch przypominający dojenie, ściśniętą dłoń przesunąć w górę go momentu gdy palec wskazujący znajdzie się u nasady żołędzi. Ćwiczenie ma za zadanie wciśniecie większej ilości krwii do żołędzi. Wykonuje się je w 9 seriach po 9 razy.

Proste urządzenia

Dość znajomym wynalazkiem jest pompka próżniowa do penisa. Taka terapia nie leczy, jest jedynie tymczasowym rozwiązaniem problemu. Stosowanie pompek próżniowych nie daje stałych efektów, czasem może wręcz szkodzić.

Najogólniej rzecz biorąc, urządzenie składa się z zamkniętej z jednej strony plastikowej rurki, elastycznego pierścienia erekcyjnego, umieszczonego w otwartym końcu, oraz ręcznej, elektrycznej lub zasilanej bateriami pompki.

Wkładamy penisa do rurki, a następnie - używając pompki - wytwarzamy wewnątrz próżnię i zwiększamy ciśnienie. Dzięki temu zwiększy się napływ krwi do członka, a ciała jamiste, z których jest zbudowany, rozszerzą się. Po uzyskaniu odpowiedniego czy pożądanego rozmiaru zsuwamy pierścień erekcyjny do nasady penisa, a rurkę zdejmujemy. Stan wzwodu powinien utrzymać się wystarczająco długo, by nacieszyć się seksem. Pamiętać też trzeba, by pierścień erekcyjny zdjąć nie później niż po pół godzinie.

Niestety, stosowanie pompki może wywoływać niepożądane skutki uboczne, ponieważ mocno zasysa krew do ciał jamistych, a nie delikatnie je rozszerza. Mogą wystąpić następujące skutki uboczne:

  • uszkodzenie naczyń krwionośnych i krwawe plamki na penisie,
  • odrętwienie członka, powodujące czasową impotencję,
  • ból,
  • problem z wytryskiem.

Ucisk punktu miliona dolarów

Kolejną bardzo skuteczną metodą jest ucisk punktu miliona dolarów wraz z kurczeniem mięśnia PC. Pierwszą niezbędną czynnością jest zlokalizowanie punktu miliona dolarów. Znajduje się on w przestrzeni pomiędzy odbytem a moszną, tzw. perineum. Na owej przestrzeni wyczuwalne jest miękkie wcięcie które należy ucisnąć trzema palcami (wskazującym, środkowym i serdecznym) ułożonymi w piramidkę lub samym palcem środkowym. Wskaźnikiem poprawnego zlokalizowania i uciśnięcia punktu miliona dolarów jest uczucie lekkiego osłabienia erekcji. Zaletą techniki jest jej niezauważalność. Możliwym jest bowiem wykonania jej bez opuszczania pochwy a wprawni kochankowie będą w stanie wykonać ją w sposób niezauważalny dla partnerki.

Ucisnąć punkt miliona dolarów należy w momencie osiągnięcia punktu bez powrotu, czyli znalezienia się w sytuacji gdzie orgazm jest nieunikniony. Ucisk wtedy powoduje zblokowanie wypływu nasienia (pod żadnym pozorem nie należy jednak postrzegać tego jako metodę antykoncepcji), przeżycie orgazmu bez opadnięcia erekcji lub z możliwością powrotu do pełnej erekcji w bardzo krótkim czasie.

Odciąganie moszny

Dla osiągnięcia orgazmu przez mężczyznę oraz ejakulacji niezbędne jest zbliżenie się jąder do ciała w mosznie. Ich odciągnięcie opóźnia ejakulację. Poprawnie wykonane odciągnięcie zakłada chwycenie jedną dłonią trzonu penisa a drugą stworzenia ciasnego pierścienia z kciuka i palca wskazującego wokoło połączenia moszny z ciałem i jej odciągnięcie wraz z jądrami.

Podsumowując, ani przedwczesna ejakulacja ani zaburzenie erekcji, nie są nierozwiązywalne. Potrzeba jedynie treningu, wytrwałości i wyjścia z problemem poza swój wstyd.

Artykuł pochodzi z serwisu

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Trzy mity na temat masturbacji

Masturbacja nie przynosi szkody naszej psychice. (Fot. iStock)
Masturbacja nie przynosi szkody naszej psychice. (Fot. iStock)
Dlaczego warto tropić mity i fałszywe przekonania, które dotyczą tak intymnej sfery życia, jaką jest masturbacja? Ponieważ fałszywe przekonania mają dużą siłę i uniemożliwiają nam poznawanie. Wiemy, że coś jest niewłaściwe, więc nawet o nie myślimy. A okazać się może, że niewłaściwe jest jak najbardziej stosowne.

Masturbacja szkodzi kobietom?

Faceci się masturbują i w większości nie mają z tego powodu poczucia winy. Nikt tez ich jakoś nie posądzą, że stracą ochotę na seks albo się uzależnią. Masturbują się nawet płody w łonie matki, czego dowodzą badania amerykańskich neurologów związane z wielogodzinną obserwację płodów w usg. Masturbacja jest naturalna i nie prowadzi do zahamowań ani nie rozbudza w złym tego słowa znaczeniu. Jest wręcz odwrotnie - dla kobiet to sumienie popędu seksualnego wiąże się z poważnymi konsekwencjami nie tylko natury erotycznej, ale też emocjonalnej.

Masturbacja nie przynosi szkody naszej psychice, oprócz takiej, jaką same możemy sobie wyrządzić - na przykład przez utrzymywanie poczucia winy z tego powodu.  Jeśli używamy jej świadomie, aby zwiększyć kontakt ze swoim ciałem, nauczyć się rozpoznawać sygnały z niego płynące, swoje potrzeby i warunki fizjologiczne -  służy naszemu rozwojowi i budowaniu kontaktu z ciałem.

Oczywiście istnieje ciemna strona masturbacji, gdy jest używana jako środek zaradczy na poczucie osamotnienia, przedłużający się stres, kłopoty w związku. Jeśli masturbujemy się kompulsywnie, nawykowo, nerwowo możemy uzależnić się od niej tak, jak od każdej rzeczy niosącej pozorną ulgę.

Uzależnienie od wibratora?

Wibrator + masturbacja kompulsywna = kłopoty.

Nie można uzależnić się od wibratora, ponieważ wibrator sam w sobie jest czymś obojętnym, neutralnym. Problem może pojawić się w użytkowniczce, gdy popadnie w masturbację kompulsywną, czyli taką, która służy nie przyjemności, a rozładowaniu napięcia. Podobnie jak nadużywanie alkoholu, seks z przygodnie poznanymi partnerami i inne ryzykowne zachowania, tak i masturbacja bywa sposobem na niewłaściwe podejście do stresów i napięć. W dobrej masturbacji, czyli tej prowadzonej świadomie, z uwagą wobec swojego ciała, wibrator jest tylko zabawnym gadżetem lub urządzeniem intensyfikującym doznania. Nie staje się fetyszem czy jedyną drogą do uzyskania zaspokojenia seksualnego.

Spadek zainteresowania normalnym seksem z powodu masturbacji?

Będziesz miała jeszcze większą ochotę nas seks, jeśli będziesz się masturbować. Deborah Sundah w swojej świetnej książce „Kobieca ejakulacja i punkt G. Orgazmy, jakich nie miała twoja babcia" mówi o bardzo ciekawych badaniach. Dowodzą one, że w kobiecym ciele po seksie z człowiekiem (kobietą lub mężczyzną) dochodzi do wyzwolenia dużej ilości dopamin - hormonów szczęścia. Natomiast po masturbacji, niezależnie od sposobu jej prowadzenia, dopamin wydziela się znacznie mniej, dużo natomiast testosteronu - męskiego hormonu odpowiedzialnego m.in. za aktywizację libido. Dodatkowo dobra masturbacja, skierowana na przyjemność, kontakt z ciałem zwiększa twoją wiedzę o potrzebach i reakcjach ciała. Dlatego: im więcej dobrej masturbacji, tym większy apetyt na seks.

  1. Seks

Seks z byłym partnerem - tak czy nie?

Zanim zdecydujemy się na seks z byłym partnerem, miejmy na uwadze to, że przedłużanie fazy fascynacji erotycznej wiąże się z ryzykiem uzależnienia. (Fot. iStock)
Zanim zdecydujemy się na seks z byłym partnerem, miejmy na uwadze to, że przedłużanie fazy fascynacji erotycznej wiąże się z ryzykiem uzależnienia. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Seks z byłym partnerem jest dość powszechnym zjawiskiem. Z jednej strony nie chcemy już mieć nic wspólnego z tą osobą, mamy wrażenie, że się przy niej dusimy, ale z drugiej strony trudno jest zakończyć relację z dnia na dzień i odciąć od siebie wszystko, co się z nią wiązało. Dodatkową przeszkodą może być fakt, że seks w związku był całkiem niezły.

Seks po rozstaniu z byłym partnerem jest dość powszechnym zjawiskiem. Z jednej strony nie chcemy już mieć nic wspólnego z tą osobą, mamy wrażenie, że się przy niej dusimy, ale z drugiej strony trudno jest zakończyć relację z dnia na dzień i odciąć od siebie wszystko, co się z nią wiązało. Dodatkową przeszkodą może być fakt, że seks w związku był całkiem niezły. Dlaczego najczęściej decydujemy się na seks z ex?

Jeśli tak było, to seks po rozstaniu z partnerem wiąże się z masą zniewalających wspomnień. Znaliśmy swoje ciała, potrzeby, reakcje. Poruszanie się w obszarze cielesnej fascynacji było jak utarta ścieżka bezbłędnie prowadząca do celu. W tym przypadku do orgazmu. Daje to gwarancję, że każde kolejne zbliżenie będzie równie satysfakcjonujące. Niewielki pretekst, sprzyjające okoliczności, chwila słabości popychają nas do seksu z byłą partnerką lub byłym partnerem, nawet po rozstaniu, choć ustaliliśmy, że to koniec. Paradoksalnie, koniec bycia razem nie jest jednoznaczny z zakończeniem relacji seksualnej. Wyczerpaliśmy wspólne tematy, zaczęliśmy odczuwać nudę w swoim towarzystwie, niektóre cechy partnera okazały się być nie do przeskoczenia w codziennym życiu, rozminęliśmy się emocjonalnie i duchowo, ale seks zawsze był dobry i nadal może być. Taki układ jest możliwy wtedy, jeśli rozstajemy się z wyżej wymienionych powodów, a nie ze względu na związanie się z nową osobą.

Często chęć podtrzymania relacji seksualnej wynika z trudności radzenia sobie z rozstaniem. Pojawia się obawa przed samotnością. Do głowy przychodzą myśli, czy w ogóle jeszcze kogoś poznam, czy komuś się spodobam, czy uda nam się dogadać? Lęk przed samotną przyszłością często jest na tyle silny, iż powoduje, że wracamy do byłego partnera. Próbujemy na nowo lub spotykamy się na seks po zerwaniu. Decydując się na to drugie rozwiązanie często czujemy, że rozstanie jest mniej dramatyczne i nie jest definitywnym końcem. Samotność nie doskwiera tak bardzo, choć jednocześnie jesteśmy wolni. Seks po rozstaniu z partnerem nie wiąże się z angażowaniem emocjonalnym, bo wiemy, że z tą osobą już nie jesteśmy. Czujemy swobodę psychiczną, bo zbliżenie fizyczne nie umacnia dalej związku, który nie do końca nam pasował. Jednocześnie znamy dobrze partnera, więc czujemy się pewnie i bezpiecznie.

Jednak taki układ ma też wady. Spotykając się na seks po rozstaniu z partnerem, najczęściej doświadczamy tylko pozytywnych wrażeń. Dodatkowo uruchamia to wspomnienia przyjemnych chwil razem spędzonych, co powoduje, że zapominamy dlaczego się rozstaliśmy. Dlatego podtrzymywanie relacji seksualnej po rozstaniu często prowadzi do powrotu do siebie. Niestety po pewnym czasie seks z ex może prowadzić do tego, że euforia wynikająca z faktu ponownego bycia razem znika i wracają problemy, które nas od siebie oddaliły. Znowu się rozstajemy.

Kolejną słabością seksu z byłym partnerem jest nadzieja, jaką podświadomie, bądź świadomie, wiążemy z sytuacją podtrzymywania kontaktu. Często osoba, która nie była inicjatorem rozstania wierzy, że to tylko okres przejściowy, chwila słabości związku, i że za chwilę wszystko wróci do normy. Tym większe jest rozczarowanie, kiedy druga strona oznajmia, że zaczęła się spotykać z kimś nowym i ostatecznie chce zakończyć aktualny układ.

Zdarza się, że kobiety inaczej niż mężczyźni podchodzą do seksu po rozstaniu z byłym partnerem. Jeśli mężczyzna był stroną kończącą relację, a kobieta nadal z nikim się nie spotyka, to często romans z byłym może wzmocnić jej osłabione poczucie kobiecości. Kobietom zdarza się myśleć w ten sposób, że skoro partner nadal ich pożąda, decydując się na seks po zerwaniu, to jednocześnie zależy mu na tym, jakimi są osobami. Tymczasem mężczyznę dalej kręcą nasze fizyczne walory, ale wcale nie zamierza wracać i kontynuować związku. Po porzuceniu przez partnera samoocena spada i jesteśmy rozbici emocjonalnie. Kobiety decydując się na seks po rozstaniu z byłym partnerem czasami kierują się tym, że świetny seks spowoduje, że będzie chciał do nich wrócić. Pojawia się też myślenie, że skoro nie mogę go mieć całego, to chociaż mam go fizycznie. Trzymamy się tej namiastki bliskości, która tylko pogłębia coraz niższe poczucie własnej wartości. Seks z byłym bądź byłą działa również znieczulająco na ból wywołany  myślą o rozstaniu i pozornie taki układ może nieco ułatwić pogodzenie się z sytuacją.

Mężczyźni podtrzymują intymną relację m.in. z poczucia winy, że spowodowali cierpienie. Pojawia się wtedy chęć zadośćuczynienia i odpowiedzialność za bliską niegdyś osobę, co może przełożyć się na tymczasowe zainteresowanie seksualne i decyzję o seksie po zerwaniu. Istotną rolę odgrywa też popęd seksualny – szczególnie jeśli on nie może sobie znaleźć nowej partnerki, a nie chce ryzykować seksu z przypadkową osobą, prędzej czy później wraca na seks do byłej. Kolejny powód to potrzeba podbudowania męskiego ego. W przypadku seksu z byłą partnerką nie trzeba dowodzić umiejętności Casanovy i można sobie pozwolić na bycie sobą. W nowym związku trzeba wykazać się w roli kochanka, co może wiązać się ze stresem przed porównaniem z innymi czy niespełnieniem oczekiwań.

Podsumowując – zanim zdecydujemy się na seks po rozstaniu z partnerem, miejmy na uwadze to, że przedłużanie fazy fascynacji erotycznej z byłym wiąże się z ryzykiem uzależnienia. Obsesja na punkcie straty i zadowalanie się namiastkami związku w postaci seksu z byłym sprawia, że nie jesteśmy w stanie „odciąć pępowiny”, a tym samym zakończyć danego etapu w naszym życiu. A dopóki to się nie stanie, dopóty nie uda się nawiązać nowej, satysfakcjonującej znajomości.

  1. Psychologia

Gdy ekskochanek „nie opuszcza” nowego związku

Warto mieć świadomość swojego „seksualnego CV”. To niezbędne, by stworzyć satysfakcjonujący związek i nie pozwolić, by przeszłość determinowała to, co dzieje się w naszej sypialni teraz. (fot. iStock)
Warto mieć świadomość swojego „seksualnego CV”. To niezbędne, by stworzyć satysfakcjonujący związek i nie pozwolić, by przeszłość determinowała to, co dzieje się w naszej sypialni teraz. (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Partner nie chce słyszeć o twoich byłych ukochanych? Nic dziwnego. Wspomnienie eks potrafi rzucać długi cień na obecną relację. A ten wpływ najsilniej zaznacza się w sypialni. O tym, że byli kochankowie w obecnym związku to niemały kłopot, świadczy liczba pacjentów Joanny Twardo-Kamińskiej, którzy właśnie z tego powodu trafili do gabinetu seksuologa.

Kilka plików ze wspólnymi zdjęciami, wspomnienia, nierzadko także bolesne. A w sferze seksu – pewne preferencje, czasem jakieś uprzedzenia, niekiedy poważne blokady. To właśnie zostaje nam po byłych partnerach. Z prowadzonych pod kierunkiem profesora Zbigniewa Izdebskiego badań nad seksualnością Polaków wynika, że średnio mamy w życiu 4,28 partnerów seksualnych. Jakkolwiek ma się ta liczba do naszego doświadczenia, to zapytane przez ukochanego, zaniżamy ją, poniekąd słusznie: wszystko, o czym się powie mężczyźnie, staje się pożywką dla jego wyobraźni. Nie dlatego, że on tak chce – on tak ma. – Nadmiar szczerości w sferze seksualnej nie zrobi dobrze żadnej relacji – tłumaczy seksuolożka Joanna Twardo-Kamińska. – Partner ma prawo do naszej teraźniejszości, ale nie przeszłości.

Zrób tak jak on

Nazwijmy ją Małgorzata. Wykształcona, odważna, samodzielna. Tuż przed trzydziestką. Nie ma problemu z powiedzeniem, o co jej chodzi w życiu. Dlaczego jednak nie potrafi być równie otwarta w łóżku? Małgorzata dziewictwo straciła z Krzyśkiem. Byli razem kilka lat. Seks był fantastyczny, ale, jak to bywa w życiu, w końcu przestał wystarczać. Związek nie przetrwał próby czasu. Dziś Gośka jest z chłopakiem, któremu nadamy imię Michał. Kocha go, ale w łóżku zaciska zęby. Dlaczego? – Z Krzyśkiem za każdym razem miałam orgazm – wyjaśnia. – Michał też próbuje, stara się, ale robi to zupełnie inaczej. I choć mi na nim zależy, zazwyczaj udaję orgazmy. Czemu nie nauczy Michała, jak powinien ją dotykać? Bo Gośka nie chce przenosić starej relacji do nowej sypialni. Woli poczekać, aż Michał w końcu wypracuje jakąś skuteczną metodę…

Joanna Twardo-Kamińska: Kobiety często przyzwyczajają się do jednego sposobu przeżywania orgazmu, i potem mają problem, by dotrzeć na szczyt w inny sposób. Tym bardziej, jeśli szczytowania nauczył je pierwszy partner… Gośka nie powinna mieć jednak oporów przed nauczeniem Michała metod stosowanych przez byłego chłopaka, jeśli były skuteczne. To nie jest zdrada ani wnoszenie bagażu poprzedniej relacji do nowej, to jest znajomość swojego ciała i potrzeb, które po prostu odkryła z kimś innym. Nie musi mówić obecnemu partnerowi, że to coś, czego nauczył ją były. Wystarczy, że po prostu powie: „Wiem, jaka jest moja droga do rozkoszy, wygląda tak. Chcesz spróbować?”. Nie ma sensu rezygnować z czegoś, co działa. Czy jeśli z poprzednim partnerem oglądała film, przytulona na kanapie, z nowym już tego nie będzie robić? Gośka powinna także popracować nad nowymi sposobami i pieszczotami. Najlepiej jeśli zacznie… na własną rękę. Pieszcząc się w samotności, uniknie presji, by spełnić oczekiwania starającego się o orgazm partnera.

Nie umiem inaczej

Monika to też nie jej prawdziwie imię. Ma 27 lat, nie lubi zmian, pochodzi z konserwatywnej rodziny. Tak samo jak jej ekspartner, dajmy na to – Paweł. Miał temperament, ale preferował tylko jedną pozycję: „na pieska”. Monice nie przyszło do głowy, by proponować cokolwiek innego. Dobrze było, jak było. Aż do dnia, gdy Paweł zniknął z życia Moniki, łamiąc jej serce. Jakkolwiek poturbowana emocjonalnie, kiedy tylko nadarzyła się okazja, zdecydowała się na nowy związek. Nie liczyła od razu na wielką miłość. Chciała, by obok niej był ktoś miły, otwarty, z kim pójdzie do kina, na włoską kolację, może do łóżka. O ile dwa pierwsze punkty udało się realizować w sposób satysfakcjonujący dla obu stron, o tyle z trzecim nie było już tak łatwo. Łóżkowy repertuar Moniki wyczerpywała jedna pozycja. Tylko tak potrafiła się kochać. Kilka razy przystała na propozycję zmiany, ale czuła się fatalnie. Nietrudno zgadnąć, że związek zakończył się katastrofą. Monika po raz kolejny została sama, ze zrujnowanym poczuciem własnej wartości, urażoną dumą i przekonaniem, że „jest feralna”.

Joanna Twardo-Kamińska: Problemem Moniki jest uwarunkowanie nie tyle na określone pieszczoty, ile na jedną pozycję. Tak lubił się kochać jej były chłopak, a Monika nie potrafi wyobrazić sobie, że mogłaby zrobić to inaczej. To smutne, bo w ten sposób pozbawia siebie i ewentualnego partnera radości z seksu. Dlaczego trzyma się kurczowo łóżkowych przyzwyczajeń?  Prawdopodobnie wciąż nie przeżyła pełnej żałoby po starej relacji. Fakt, że powtarza to, co robiła z byłym kochankiem, jest najlepszym dowodem na to, że zastygła w bólu. Potrzeba czasu i fachowego wsparcia, by mogła skonfrontować się z prawdziwymi uczuciami, przepracować swoje ograniczenia i zapragnąć zmiany.

Chcę i się boję

Na potrzeby tej historii damy jej imię Bożena, a jej ekskochanka nazwiemy Wojtek. Oboje koło czterdziestki, pracownicy międzynarodowej firmy produkcyjnej. Spotkali się w pracy, przyjechali otwierać nowy zakład w głębi Polski. Co może robić dwoje samotnych, zmęczonych ludzi po pracy w obcym mieście? Iść do łóżka. Seksualnie byli dopasowani jak rzadko. Kto wie, może zostaliby małżeństwem… Niestety, on dostał awans. Wiązało się to z pracą na innym kontynencie. Bożena nie była gotowa na przeprowadzkę. On wyjechał, ona została. Ale każda kolejna próba związania się z kimś kończyła się w chwili, gdy szli do łóżka. I to najczęściej już po pierwszej nocy. – Żaden nie był tak dobry jak Wojtek. Żaden nie wytrzymywał porównania z nim, a ja wolę nie sypiać z nikim, niż mieć kiepski seks. W łóżku trzeba się dotrzeć. Wojtek znał moje ciało i umiał na nim grać jak na czułym instrumencie. Niezdarne próby zaspokojenia mnie podejmowane przez kolejnych kochanków tylko mnie irytowały.

Joanna Twardo-Kamińska: Może się zdarzyć też tak, że choć kontakt między byłymi kochankami został zerwany, to pozostało coś, co uzależnienia. Bożena może podświadomie nie chcieć nowej relacji. To dlatego nikt nie wytrzymuje porównania z Wojtkiem. Ale dziewczyna robi jeszcze jeden błąd. Nie jest mądrze oceniać kochanka po jednej nocy. Mężczyzna, im bardziej jest zaangażowany i im bardziej mu na kobiecie zależy, tym gorzej może wypaść na samym początku. Może mieć niepełną erekcję, przedwczesny wytrysk – to wszystko skutki napięcia. Dopóki nowy kochanek nie poćwiczy, nie dogoni swego poprzednika. Warto też patrzeć na relacje całościowo: bo może w sypialni nie jest na razie idealnie, ale poza nią świetnie…

Już nie chcę

Dajmy na to – Urszula, 35-latka miała. Przez niemal cztery lata miała romans z żonatym facetem. Chciała być lepsza od jego żony, mieć nad rywalką przewagę – dlatego godziła się w łóżku na to, na co nie zgodziłaby się w innej sytuacji. On jednak nie odszedł od żony. Dlatego Urszula odeszła od niego. Tak dziś mówi o tamtych czasach: – Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo trochę mi wstyd. Ale efekty są takie, że teraz w ogóle nie mam ochoty na seks. Żaden i z nikim. Jestem szczęśliwa, że nie muszę go uprawiać. Od roku jestem sama.

Joanna Twardo-Kamińska: Skąd ta awersja do seksu? Tak bywa, kiedy mamy nadzieję, że coś nim ugramy. I właśnie wtedy godzimy się na coś, na co nie mamy ochoty. Do znudzenia powtarzam to wszystkim pacjentkom: seks nie ma być kartą przetargową, nie ma służyć żadnym innym celom poza realizacją potrzeby seksualnej. Urszula traktowała seks jak rodzaj haraczu za to, że ma kogoś. Trudno się dziwić, że z jego zniknięciem prysnęła też ochota na seks, bo kto z nas chciałby dobrowolnie i za nic płacić haracz? Czy awersja Uli sama minie? Może, zwłaszcza jeśli się szczerze zakocha. Ale lepiej, by przedtem poszła na terapię. To pozwoli jej poznać własne potrzeby. I uchroni w przyszłości przed wejściem drugi raz w związek, w którym znów zapomni o sobie i będzie spełniała zachcianki drugiej strony.

Co było, minęło?…

Wizja kogoś, kogo kochamy, w obcych objęciach, potrafi zaboleć. Dlatego tak ważne jest, by do tematu ekskochanków podchodzić z delikatnością i szacunkiem dla uczuć partnera. Dotyczy to w równym stopniu kobiet i mężczyzn. Oni też przecież mają niejeden związek na koncie. Bez sensu robić o to wyrzuty czy obrażać się. Ale kiedy to naszemu partnerowi zbierze się na pikantne zwierzenia z przeszłości, warto dać mu jasny komunikat: „Słuchaj, to, co było, zanim mnie poznałeś, kompletnie mnie nie interesuje. Jedyne, czego wymagam, to być jedyną kobietą, z którą sypiasz, dopóki jesteś ze mną”.

Joanna Twardo-Kamińska, psycholożka, seksuolożka, współpracuje z Poradnią Seksuologiczną i Patologii Współżycia w Centrum Psychoterapii w Warszawie i Centrum Psychoterapii MAGO.

  1. Psychologia

Seks bez zobowiązań

W seksie, także tym bez zobowiązań, wbrew pozorom najbardziej pożądanym organem jest serce. Najlepiej ze stali. (Fot. iStock)
W seksie, także tym bez zobowiązań, wbrew pozorom najbardziej pożądanym organem jest serce. Najlepiej ze stali. (Fot. iStock)
Czasem kobiety decydują się na jednorazowy seks, bo liczą, że w ten sposób zdobędą miłość. Mogą się przeliczyć – mówi seksuolożka Anna Golan w książce „To tylko seks? Naga prawda o pragnieniach”.

Samantha w serialu „Seks w wielkim mieście” jest seksu i mężczyzn wyjątkową fanką. Wydaje się, że to dla niej specyfik poprawiający urodę, pomagający się zrelaksować. Ale też forma władzy. W jednym z odcinków mówi: „Możesz walić głową w mur i w końcu znaleźć faceta na stałe albo traktować seks jak mężczyźni”. Jak mężczyźni, czyli jak?
Pewnie miała na myśli – mechanicznie, bezosobowo, jak sport… Nie mogę powiedzieć, że to zawsze krzywdzący panów stereotyp. Choć mężczyźni potrafią przeżywać seks bardzo głęboko i intymnie, to statystycznie zdecydowanie łatwiej im rano wstać i wymknąć się z mieszkania kochanki poznanej poprzedniego wieczora. Kobieta w takiej sytuacji prędzej wymknie się do łazienki, żeby zrobić makijaż i pięknie wyglądać, gdy on się obudzi.

Ale to działa w dwie strony. Tak jak mężczyzna potrafi głęboko kochać i głęboko kochać się, tak i kobiety często traktują seks czysto fizycznie.
Codziennie w swoim gabinecie przekonuję się, że w rozmowach o seksie trzeba unikać dwóch słów: „zawsze” i „nigdy”. Wiesz, ile jest powodów, żeby pójść z kimś do łóżka?

Mam je teraz wymienić?
Spróbuj.

Miłość, prokreacja, alkohol, rozładowanie podniecenia...
237. Tak, jest 237 powodów, by pójść z kimś do łóżka. I nie zawsze uświadamiamy sobie te prawdziwe. Motywacja seksualna jest bardziej złożona, niż nam się wydaje.

Ktoś to naprawdę policzył?!
Cindy M. Meston i David M. Buss, profesorowie psychologii na Uniwersytecie Teksaskim w Austin. Przeprowadzili badanie na grupie tysiąca osób i tyle odpowiedzi usłyszeli. Wśród nich chęć zarażenia kogoś chorobą weneryczną czy wirusem HIV, ale były też takie odpowiedzi, jak: „nudziłam się”, „on tak świetnie całował”, „chciałem pogodzić się po kłótni”, „chciałam ukarać męża”.

To więc udowodnione naukowo – seks bywa grą bez reguł, a ludzie często są pionkami w tej grze.
Na podstawie badań Meston i Bussa powstała książka „Dlaczego kobiety uprawiają seks”. Jedna z ich rozmówczyń opowiada, że bez wzajemności kochała się w innej kobiecie. Poszła do łóżka z mężczyzną, żeby tamta poczuła się zazdrosna. Bezskutecznie zresztą. Inna kobieta opowiadała, że kiedy była młodsza, rywalizowały z koleżankami o to, której uda się poderwać chłopaka. Gdy wypiła kilka drinków, przyprowadzała do domu mężczyznę i kochała się z nim na tyle głośno, by koleżanki mogły to usłyszeć. Tym samym potwierdzała, że udało jej się kogoś poderwać.

Czyli seks z partnerem na jedną noc ma podnieść samoocenę lub przynajmniej ją potwierdzić.
Budowanie poczucia własnej wartości wyłącznie na atrakcyjności fizycznej, której przecież nie można zatrzymać na zawsze, jest bardzo ryzykowne. Zresztą zdaniem prof. Helen Fisher, autorki „Anatomii miłości” i „Dlaczego się kochamy”, już samo określenie „seks bez zobowiązań” jest co najmniej ryzykowne. Taką relację uniemożliwiają hormony. Badania wykazały, że jedna trzecia kobiet zakochuje się w partnerze, który – jak planowały – miał być na jedną noc.

Samantha jest zatem tak samo realna jak Kopciuszek…
Powiedziałabym bardziej, że ze świecą takiej szukać. Tu pojawia się ona – oksytocyna. W komitywie z wazopresyną.

Dwa szatańskie wynalazki odpowiedzialne za przywiązanie.
To one sprawiają, że nawet partnerzy, którzy poszli ze sobą do łóżka tylko z sympatii, na drugi dzień mogą się obudzić zakochani. I to prawda – na takie ryzyko narażone są zwłaszcza kobiece serca, paniom trudniej się rozstać po miłosnych uniesieniach. Nie bez przyczyny oksytocyna nazywana jest hormonem miłości. Jest uwalniana do krwi przez przysadkę mózgową w odpowiedzi na sygnały płynące z pochwy, macicy i piersi. Najpowszechniej znane jest jej działanie podczas porodu – wpływa na przywiązanie matki do dziecka, wyzwala troskę o potomstwo i chęć chronienia go.

Okay, ale oksytocyna jest też wydzielana podczas orgazmu – zarówno kobiecego, jak i męskiego. Jednak u panów wywołuje raczej marzenia senne, a nie te o spotkaniu przed ołtarzem. Tymczasem wiele kobiet po wspólnej nocy wyczekuje telefonu.
Bo u mężczyzn jej działanie jest modyfikowane przez testosteron. Modyfikowane, co nie znaczy tłumione. Oksytocyna może pokrzyżować także męskie plany „seksu na jedną noc” i po owej nocy ten zapragnie więcej. Może, ale mężczyźni odbierają świat inaczej niż kobiety. Nie znaczy, że ich sposób widzenia jest gorszy. Różnimy się. Po prostu. Tymczasem niektóre kobiety decydują się na „niezobowiązujący” seks, bo liczą, że w ten sposób zdobędą miłość oraz oddanie kochanka, więc angażują się w jednostronną relację.

Jak fatalne zauroczenie…
Hormony płatają nam figla i mogą doprowadzić do uczuciowego dramatu. Kolejną rolę w tym dramacie gra dopamina. Jej poziom podnosi się podczas szczególnie intensywnych przeżyć, a do nich bez wątpienia zaliczamy orgazm. Działa wtedy jak narkotyk. Jeśli te doświadczenia są powtarzane, u mężczyzny może to wywołać fascynację partnerką.

Wpadają po prostu w nałóg?
Blisko. Prof. Bogdan Wojciszke, psycholog z Uniwersytetu SWPS, zwraca uwagę, że taka namiętność jest konstelacją silnych uczuć, pozytywnych i negatywnych. Doświadczamy wówczas zachwytu, pożądania, a także bólu, lęku, trudnej do zniesienia tęsknoty. Namiętność kochanków, którzy spędzili ze sobą jedną noc, jest absolutnie nierealistyczna. Co bowiem można wiedzieć o osobie, z którą spędziło się kilka godzin? Za kim tak naprawdę tęsknimy – za realną osobą czy za naszym wyobrażeniem o niej? Może za własnymi głęboko skrywanymi marzeniami i fantazjami o wielkiej romantycznej miłości?

To brzmi jak stare dobre zakochanie. Rozpamiętywanie każdego szczegółu, zapachu, dotyku, smaku pocałunków.
Otóż to, a rozpamiętywanie uczucia, jakie nam towarzyszyło podczas zbliżenia, prowadzi do jego nasilenia. Jeśli kochankowie nie zakładali, że ich znajomość potrwa dłużej niż jednorazowy seks, jedna ze stron może doświadczyć niezwykle przykrych objawów odstawienia – depresji, rozdrażnienia, tęsknoty. Zatem w seksie, także tym bez zobowiązań, wbrew pozorom najbardziej pożądanym organem jest serce. Najlepiej ze stali. 

Anna Golan, seksuolożka należąca do Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, psychoterapeutka,psycholożka.

Wywiad pochodzi z książki „To tylko seks? Naga prawda o pragnieniach”, która ukazała się nakładem wyd. Oficyna 4eM. Tekst po skrótach redakcji.

  1. Seks

Gdy mężczyzna nie ma ochoty na seks... Czy nudzi go stały związek?

Czasem, wbrew ogólnym stereotypom, kobieta pragnie seksu bardziej niż jej partner. Dlaczego mężczyzna nie zawsze chce się kochać? Co robić, kiedy mężczyźni kapryszą? (fot. iStock)
Czasem, wbrew ogólnym stereotypom, kobieta pragnie seksu bardziej niż jej partner. Dlaczego mężczyzna nie zawsze chce się kochać? Co robić, kiedy mężczyźni kapryszą? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Mężczyźni myślą tylko o seksie? Może i myślą. Ale kobiety seksu chcą… No właśnie, jak powiedzieć mężczyźnie: „Chcę cię teraz”? Co robić, kiedy widzimy, że on nie chce seksu? Czy przekonanie, że oni nudzą się w monogamii, a one rozkwitają, wszystko wyjaśnia – zastanawia się Katarzyna Miller, psychoterapeutka.

Coraz częściej mężczyzna ziewa w łóżku, pokazując, jaki jest zmęczony, a kobieta kusi go w koszulce do pępka…
Mam poczucie, że kobiety jeszcze się nie przyznają, nawet same przed sobą, do tego, że chcą się kochać. Oczywiście, oficjalnie jesteśmy wyzwolone i chętnie o tym mówimy, ale już nie mogę słuchać, jak to na siłę kobieta wchodzi w związek, by mieć do seksu prawo. A ja powiem tak: Jeśli chcesz mieć dużo seksu, to go miej. Jeśli ci wstyd albo nie umiesz się oddawać mężczyźnie tylko dlatego, że on ci się podoba, tylko zaraz musisz „kochać”, to sobie zawiąż wstążeczkę na majtkach. I nic w tym złego, jeśli to twój wybór. Mocno w głowach siedzi nam nakaz bycia „porządną”, oparty na braku wiary w siebie. I właśnie z braku tej wiary kobiety obawiają się przyznać, że mają ochotę. No, bo co będzie, jak usłyszą: „nie”? Oj, zaboli...

On nie wie, że ona chce się kochać, i dlatego zasypia, choć ona gnie się w tych koronkach. Są razem pół roku, więc to chyba jeszcze nie nuda?
Po pierwszej fazie fascynacji, kiedy ludzie drżą na samą myśl o dotyku partnera, przychodzi czas swoistej gry. Seks jest wtedy języczkiem u wagi: kto kim rządzi, kto jest ważniejszy, kto od kogo bardziej chce, kto udziela łask. Sporo kobiet, które nie dotarły jeszcze do swojej seksualności (bo kobiety odkrywają ją i rozwijają całe życie), opanowało pewien rodzaj zewnętrznej, wabiącej kobiecości. Uwodzący koci ruch, intrygujące głębią dekolty, rzęs trzepoty, muśnięcia palcami mówiące: „Och! Jak ja cię będę pieścić”. A figa z makiem! To nie wyraz apetytu na seks, tylko sposób na kontrolowanie seksualności mężczyzny. Jak się facet na taką grę napali, to wtedy ona trzyma wszystkie karty i udziela lub nie udziela łask. Ale! Mężczyźni już wiedzą, że te dekolty i wydęte usta to narzędzia manipulowania nimi za pomocą seksu. A jak już to wiedzą, to się nie dają i patrzą podejrzliwie na panie, które swoje atuty mają na stole.

Czyli trzepoty rzęs już nie wystarczą?
Na niektórych to nie działa, innych rozpala. Dla kobiety to ciągle niebezpieczna sytuacja, gdy ona chce, a on odmawia. Mężczyzna jest myśliwym i nie chce kobiety, która sama się wiesza nad kominkiem obok jego innych zdobyczy. Ale myślę, że choć powoli i z trudem, to jednak świat się zmienia. Powoli, bo to mężczyzna jest seksualny, bo to on jest w seksie aktywny – wchodzi i wychodzi. A kobieta zostaje. I zobacz! Na tym schemacie zbudowane było całe życie społeczne: mężczyźni szli do pracy, na wojnę, na polowanie, a kobiety zostawały w siedlisku. Jaki to silny schemat. Ale dziś kobiety też już wychodzą. Mężczyźni dopuszczają aktywność zawodową, polityczna, ekonomiczną kobiet. A więc także aktywność seksualną zaczynają akceptować. Mało! Wiedzą już, że kobiety mają potrzeby seksualne, a więc myślą: „Aha! To niech one też zdobywają!”. Zdobywanie jest trudne. Naraża na odmowę. Ci wrażliwi i niepewni siebie cierpią z tego powodu katusze, że muszą polować, być zdobywcami.

No tak, nawet hasłem reklamowym pewnego kosmetyku dla mężczyzn jest obietnica: jak go użyjesz, kobieta zrobi pierwszy krok
. No właśnie. A dzięki temu jeden z drugim mogą uniknąć tego, że jak zrobią go nie w tę stronę i kobieta odmówi, to wyjdą na pajaców. Znam kilku mężczyzn, którzy mówią otwarcie: „Ja siedzę i czekam, jak ona mnie weźmie, to się dam wziąć. Ale nie będę się narażał”. I to nie są faceci, którzy źle wyglądają czy są nieciekawi. Tylko nie chcą się strasznie napracować! Bo po co? A więc i wygodni, i troszkę przestraszeni, co się nawzajem uzupełnia. Aktywność kobiet staje się więc czymś nawet oczekiwanym. Wracając do związków, seks fizjologicznie jest potrzebny dość rzadko. Choć bywa, że ktoś miewa większe libido, i bywa, że jest to kobieta. Ale też wtedy ma wybór: sublimacja albo masturbacja. Sublimacja to przekierowanie energii seksualnej na inną. Idziesz i pierzesz sześć angorowych sweterków. Ręcznie. Po „nie dziś, kochanie” wyciskasz tę wełenkę w płatkach mydlanych i myślisz: „O! Będę miała sześć ślicznych sweterków i będę je sobie nosić”. Dobrze wtedy zrobić coś fizycznego: zmysły działają – dotyk, zapach – ciało jest aktywne. Możesz też sięgnąć po masturbację, która jest seksem, a w dodatku z najukochańszą osobą na świecie, czyli z samą sobą. Jeśli ktoś tego nie czuje i nie lubi, to jest biedny.

Dlaczego?
Bo jeśli nie lubisz masturbacji, to znaczy, że siebie samej nie lubisz.

A jest jakieś trzecie wyjście? Co zrobić, żeby on zapolował na nią?
Jest. Robić to samo co mężczyźni: jeśli wiesz, co go podnieca fizycznie, choć niekoniecznie psychicznie, to mu to zrób. Pogilgaj go w odpowiednie miejsca, dotknij tak, jak lubi, poprzewracaj, pomiętoś. Ale penisa nie tykaj! To granica dla inicjowania seksu przez kobietę. Mężczyźnie może się włączyć lęk kastracyjny. Pieść go wokół, ale nie po męskości – aż sam będzie tego chciał. Wtedy jak mu się już zachce, to wejdzie w ciebie. Albo ty możesz wejść na niego i się nim wykochać.

Zdecydowanie lepsze to niż wibrator.
Chłopakom, którzy mnie pytają, co robić, jak ona nie chce się kochać, mówię: „Zaproponuj jej zabawę. Niech ona sobie śpi, skoro taka zmęczona. Ty nie musisz, ty ją pieść, ty ją sobie kochaj. Niech ona zagra bezwolną brankę. Wyobraź sobie, żeś ją zdobył na wrogu”...  No to teraz powiem kobietom, których mężczyźni nie mają ochoty na seks, bo są tacy zmęczeni: „Wyobraź sobie, że jesteś Amazonką, która ukradła małemu państewku króla. Zatargała go do własnego namiotu, rozebrała z tej jego zbroi, wymyła całego. Oczywiście, nie jak dziecko. Inaczej się mężczyznę dotyka. Myjesz więc go i myjesz, a ekstaza narasta, aż on sam dopomni się dopełnienia. Poczekaj, aż zacznie się trząść z niecierpliwości, i wtedy dopiero możesz się do niego zabrać. Wtedy masz swojego króla. Ale ty jesteś królową. Ty go oswajasz i przekonujesz, że warto ci się poddać”.

Kobiety czasem zwierzają się, że mimo podniecenia mężczyźni seksu nie chcą.
Może tak być, penis staje, ale nie ma ochoty. On mówi: „Zostaw, nie podoba mi się to, co robisz”, jest zły. Wtedy odpuść. Dysonans między tym, co ciało czuje, a tym, czego głowa chce, trzeba uszanować. Inaczej to gwałt. Przyczyny „nie” mogą być rozmaite. On może nie chcieć się kobiecie poddać. Nie chce, żeby ona dyktowała, kiedy będzie seks. Woli, żeby seks był wtedy, kiedy on chce.

Chce mieć kontrolę nad jej seksualnością?
Też, bo to sfera tajemna dla mężczyzn. Kiedy się kochamy, lęk przed kobietą, która może wchłonąć, wessać, znika, bo jest ekstaza. Rano ten strach wraca. A więc atak frontalny na mężczyznę, nim on sobie tego zażyczy, to raczej klęska. Ale! Też nie może być tak, że on o wszystkim decyduje. Ma brać pod uwagę i ciebie. To jest sprawa do omówienia, choć ja bym nie przesadzała z tym gadaniem o seksie.

No, to co zrobić, żeby myśliwy nie czuł, że stracił kontrolę?
Trzeba się seksem bawić. Raz go proś, raz mu rozkazuj. Powiedz mu kiedyś: „Ty jesteś panem jasnym, a ja chłopką ciemną. Pan taki piękny, taki możny, śnił mi się pan, ale gdzie ja bym śmiała, prosta dziewczyna…” itd.

Jeśli nie chce się bawić?
Zawsze może nie chcieć. U Jandy grają „Seks dla opornych” z Dorotą Kolak i Mirosławem Baką. Ona jest taka słodka, taka pokuśna, a on nic. Ona cały czas: „Gdybyś mnie tak uwiódł, gdybyś mi dał róże, a gdybyś mnie tak zgwałcił…”. A on: „Kobieto! Spać! Do roboty rano wstaję”. No, ale zmusiła go, pojechali do hotelu. Ona ma słodkie ciałko i go tym ciałkiem owija… A on: „Nie, nie!”. Ja po 15 minutach mam już jej dość i myślę: „Kobieto, czy ty nie widzisz, że on nie może!? Nie ma z czego wykrzesać seksu, bo jest śmiertelnie zmęczony i czymś przerażony, i ty mu jesteś potrzebna, żeby go ukoić, a nie szturchać. Stań na wysokości zadania. Potraktuj go jak zmęczonego wojownika”. Ale ona nic nie widzi, tylko to, że jej się chce. Można powiedzieć: on nic nie widzi poza tym, że mu się nie chce. Ale też powinno się równać do słabszego. Jak w górach. Tam nie jest ważny ten, kto pierwszy, ale kto na końcu się wlecze. Więc gdy on przywlecze się taki zmęczony po pracy, a jeszcze go tam w środku coś męczy, bo jutro trzeba zanieść do szefa dokumenty, przeczytać te papiery na biurku… To można go pomasować i nic więcej. Rano mu stanie i może zrobi to z przyjemnością. W sztuce w teatrze on jej w końcu mówi, co się stało, a ona go przytula. I dopiero wtedy może do czegoś dojść, bo on przestał ukrywać, co się stało, i świat się nie zawalił. Ona nadal go kocha i szanuje, choć mu się nie udało, a to dla faceta bardzo ważne.

Jak poznać, czy on nie chce, bo na przykład ma kochankę, czy nie może, bo się czymś zamartwia?
Nie wypytywać. Stwierdzić: „Jeśli chcesz, możesz mi powiedzieć, co się dzieje”. Jeżeli grożą mu straty finansowe, odpowiedzialność karna, to trudno, żeby mu się chciało. Są co prawda tacy, którzy się relaksują poprzez seks. Ale kochanie się z nimi to nieprawdziwe kochanie. A wracając do związków, wiadomo, że w nich seks nie jest gejzerem. Ale cały czas się tli. Oni się sobie podobają, lubią na siebie popatrzeć i się dotknąć. To jest coś, co jest ważne. A że są razem, to też mają dużo czułości. Wiadomo z badań, że gdy jest dużo czułości, to seksu jest mniej. Nawet w komunach ludzie nie bzykali się jak króliki, bo było im tak dobrze i blisko, że nie musieli.

Może więc być i odwrotnie, że kobiety chcą czułości, a nie seksu, ale mówią o seksie, bo mężczyźni tylko w łóżku stają się czuli i można z nimi porozmawiać o emocjach?
Właśnie wielu panów uważa, że tylko seks daje im prawo, żeby być blisko z kobietą. Odczuwać i to okazywać. A więc, kochana, pomyśl, czego chcesz. Na co masz apetyt? Bo może na czułość i nadajesz sygnały, które on odbiera prawidłowo. A może… Sama dopowiedz. Kobiety zawsze chcą, by mężczyzna się nimi zajmował. Jest niewiele kobiet, które lubią zajmować się facetem, lubią szybkie numerki. Ale, niestety, mało jest też mężczyzn, którzy cenią grę wstępną. I może tu jest kotek ukryty? Może ten seks wymaga oddania do poprawki?

Bywa więc, że facet nie ma ochoty na seks z naprawdę prozaicznych powodów – bo jest zmęczony, bo dzisiaj zwyczajnie wolałby spokojnie poleżeć z partnerką i obejrzeć film, bo się czymś zamartwia. „On nie chce seksu” – zazwyczaj brzmi jak wyrok, ale wcale tak nie jest. Porozmawiaj ze swoim mężczyzną. Spróbuj na spokojnie, delikatnie dopytać, o co chodzi. Może odpowiedź na pytanie, dlaczego facet nie chce się kochać, jest dużo prostsza, niż początkowo sądziłaś – i wcale nie tak straszna, jak zakładałaś.