Jak zmienia się życie intymne po urodzeniu dziecka?

fot. iStock

Dzieci biorą się z seksu. Zakrawa więc na ironię, że ucieleśnienie naszej miłości zagraża niekiedy przyczynie swojego istnienia. Przejście od bycia we dwoje do szczęścia w trójkę to jedno z większych wyzwań, przed jakimi staje para kochanków – uważa psycholożka i seksuolożka Aleksandra Jodko-Modlińska.

Na blogu pisarki erotycznej Santi wpadło mi w oko zdanie, że seks po dziecku to całkiem inna bajka niż przed narodzinami malucha. Bo hormony inne, ciało zmienia konsystencję, a relacja z partnerem nadszarpnięta. Życie erotyczne zaczynamy od nowa. Pani się zgadza?

Nie zgadzam się. To, jak się kochamy po narodzinach dziecka, w dużej mierze zależy od tego, co sobie wcześniej zbudowaliśmy. Jasne, że wydarzenia z okresu ciąży i porodu mają wpływ. Ale nie możemy uznać, że nie ma tu ciągłości. I że bajka jest całkiem inna. Nie całkiem.

Skąd więc erotyczna pustka u niektórych świeżo upieczonych rodziców?

Może być konsekwencją zadaniowego podejścia do sprawy powiększenia rodziny. Proszę sobie wyobrazić, że średni wiek, w którym Polka rodzi pierwsze dziecko, to 30 lat. W ciągu półwiecza wzrósł aż o cztery lata, bo zwiększa się odsetek ciąż po 35. roku życia. I ma to konsekwencje. Coraz mniej jest wpadek, a próby poczęcia stają się zadaniem do wykonania. Seks na tym cierpi, bo projekt dziecko jest frustrujący. Bywa, że co miesiąc para przeżywa żałobę, a lekarz mówi: „Jak zobaczy pani kreski na pasku owulacyjnym o 4 rano, proszę obudzić męża i skorzystać z jego erekcji tak, by nasienie znalazło się na tylnym sklepieniu pochwy”. W takim seksie nie ma erotyki ani spontaniczności. A gdy cel zostaje osiągnięty, nie ma już zadania. I czasem nie ma seksu. Ale nie dotyczy to wszystkich. Nie lubię takich uogólnień, że po dziecku jest ciężko. Znam małżeństwo, które wkłada ogromny wysiłek w pierwsze miesiące życia pociechy. Ale gdy młody zasypia, mają swoje 20 minut na szybki seks. Dziecko się budzi, a oni podchodzą do zajmowania się nim ze świeżą energią.

A prysznic kiedy? Drzemka? Chyba że dziecko skończyło dwa lata. Wcześniej jest połóg, dochodzenie do siebie.

Chciałaby pani usłyszeć, że kobiety po porodzie są poranione, obolałe, pozszywane, że w połogu leci z nich krew, a karmiąc, mają tyle prolaktyny, że nie mają na seks ochoty. A ja się na to zupełnie nie zgodzę. Bo są kobiety, które kochają się w połogu, w okresie karmienia piersią, i to jest dla nich przyjemne.

Jak to możliwe?

Mają dobrą relację. W dobrej relacji mężczyzna przyjmuje wszystko. Jest zgoda na to, co jest. Seks nie musi być przecież waginalny. Są pary, które potrafią się na coś umówić. Powiedzieć sobie na przykład: „Nie ściskaj mnie tak mocno za piersi, bo są pełne mleka”. I on nie będzie jej ściskał. I będą się kochali.

Mleko to słaby afrodyzjak.

Niektórym nie przeszkadza. Przyjmują, że tak jest. Mają satysfakcjonujący seks, bo ich relacja w łóżku wygrywa z fizjologią.

Wiele kobiet o seksie w połogu nawet nie myśli mimo dobrej dotąd relacji z partnerem. Jeśli to nie hormony i przemęczenie, to co?

Wywrócony do góry nogami system rodzinny. Rozbity dotychczasowy porządek. Połóg to czas, w którym mama poznaje dziecko, tata poznaje dziecko i kiedy oboje poznają siebie wzajemnie w nowych rolach. Rewolucja. Poza fizycznym gojeniem się kobiety i jej hormonalną huśtawką, równowagi poszukuje cały dom. Trzeba ustalić nowy rytm, nowe zagospodarowanie czasu. To trwa. I niektórym się udaje. Jedna z pań cierpiała, bo jej dziecko nie chciało spać. Przejrzeli z mężem kalendarz i teraz ona dwie noce w tygodniu przesypia w całości i on też. Odkąd to ustalili, wprawdzie większość nocy śpią oddzielnie, jednak wyłoniła się przestrzeń na kochanie. Im się udało, ale dla wielu połóg to aseksualny koszmar.

Komu jest najtrudniej?

Osobom o silnej potrzebie kontroli. Gdy porządek domowy po narodzinach dziecka legnie w gruzach, rodzic, który musi mieć wszystko ustalone i zaplanowane, też się zaburza. Niektórzy mają w sobie dużo chaosu i to, co na zewnątrz – jeśli jest uspokojone i przygotowane – daje im spokój. A bobas uniemożliwia porządek na zewnątrz. No i zamiast w seks energia idzie w próby ujarzmienia rzeczywistości.

To dotyczy bardziej kobiet czy mężczyzn?

Ojcowie bywają w szczególnej sytuacji. Bo mówiąc o porodzie i dziecku, mówi się o kobiecie, a zapomina o mężczyźnie. A on też tam jest. Przeżywa ciążę, przeżywa poród i ma w tym wszystkim zdecydowanie mniej kontroli. Bo wszystko jest w kobiecie. A on co? Nie urodzi za nią. Ciąża i poród są wewnętrznym doświadczeniem kobiety. Dla mężczyzny to zewnętrzne doświadczenie. Musi się troszczyć o coś, co jest poza nim. Konsultowałam kiedyś parę. Ona miała depresję poporodową i musiała przestać karmić. Płakała. Mówiła: „Włóżcie mi to dziecko z powrotem, bo jak jest na zewnątrz, to ja się boję”. Ona bała się o dziecko, a on mówił, że się cieszy, że wreszcie może je przytulać. Odzyskał w pewnym sensie kontrolę.

Co powiedziałaby pani kobietom wystraszonym w połogu?

Osoby lękowe boją się nowości, a dziecko jest nią na wskroś. Tacy rodzice obawiają się dziecka dotknąć w strachu przed zrobieniem krzywdy. Nie mają energii na seksualność, bo pochłania ją lęk. Erotyzm to pierwszy czynnik, który się wyłącza w stanie zagrożenia. Przekonywałabym, że napięta atmosfera zmiany nie jest na zawsze. Homeostaza na nowo się ustali. Można sobie pomagać ustawianiem stałych punktów w ciągu dnia. Osoby lękowe często boją się własnego lęku. Dlatego uświadomienie im, że ustąpi, pomaga.

Wspólnoty plemienne załatwiały to inaczej. Kobietę na czas połogu odsuwano od życia, mężczyzn i seksu, by mogły goić się w spokoju i odnaleźć w nowej roli. W opiece nad noworodkiem pomagała jej wtedy żeńska część społeczności. Wiele kobiet tęskni za tym, by odciążały je w połogu inne – mądre i doświadczone.

Pytanie, dlaczego mężczyzna miałby być odsunięty od dziecka aż na sześć tygodni, w ciągu których mógłby budować z nim więź? Kiedyś musiał iść polować, ale współcześni ojcowie nie muszą. Dziecko uczy się zapachów taty, jego rytmu bujania. Idę o zakład, że są kobiety, które potrzebują tego, by był przy nich wtedy ich partner. Nie matka. Nie teściowa. Nie przemądrzała koleżanka. Inne zaś używają swojego połogu, mleka i „gojenia się”, by nie uprawiać seksu, żywiąc skrytą niechęć do mężczyzny z innych powodów. Warto wtedy rozmawiać, żeby wiedzieć, o co naprawdę chodzi, i żeby jak najszybciej to przepracować.

Jeden z sekscoachów inspiruje do seksu kobiety karmiące, radząc im w sieci, by położyły się nago z dzieckiem i partnerem w łóżku i zatopiły się we wspólnym byciu. Zaleca parze głaskanie się we trójkę, pocałunki, wymianę czułości między partnerami i danie jej maleństwu.

Co za dużo, to niezdrowo. Wspólne spanie to nie to samo co seks przy dziecku. Wzmożona z racji hormonów wrażliwość karmiącej sprzyja czułości i to jest potencjał. Być może dla niektórych wtedy to nie czas na szybki seks, ale na zaangażowaną zmysłową erotykę, która nie musi oznaczać penetracji czy orgazmu. Mam niepopularny dziś pogląd, że łóżka rodzinne są dobre. W telewizji jednak widzimy supernianię, która kładzie bobasa w dziecięcym łóżeczku, a jeśli śpi z rodzicem, to wyciąga je, by spało samo. A ja uważam, że łóżka rodzinne są dobre.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »