fbpx

Jak seks wpływa na relacje w związku?

Jak seks wpływa na relacje w związku?
fot.123rf

Jedni twierdzą: „Seks jest przereklamowany”, inni – że jest dla związku bardzo ważny. Jak wpływa ta sfera na jakość i długotrwałość relacji – zastanawia się seksuolożka Izabela Jąderek.

Izabela Jąderek: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo choć generalnie seks scala związek, to wszystko zależy do tego, jak ten związek zdefiniujemy. Są pary, którym wystarcza pójście do łóżka raz na tydzień, a są takie, które potrzebują tego częściej. Ważne, żeby taki układ był satysfakcjonujący dla obu stron.

A co wtedy, gdy potrzeby partnerów się rozmijają?

Jeśli się rozmijają po czasie względnie podobnych potrzeb, to zwykle dlatego, że w związku dzieje się coś niedobrego. Czyli gdy nie czujemy się z partnerem bezpiecznie, spada nasze do niego zaufanie. Oczywiście, przyczyną może być stres spowodowany trudną sytuacją życiową, konfliktami w związku, znudzeniem, rutyną, ale także przyjściem na świat dziecka. Kobiety silnie koncentrują się wtedy na jego potrzebach, a mąż idzie w odstawkę. W takich sytuacjach nie chodzi tylko o seks, ale o czułość, dotyk, przytulanie, głaskanie, bycie obok. Największym problemem nie jest wtedy to, że chwilowo zanika seks, tylko że ludzie na ten temat nie rozmawiają. Badania i praktyka wykazują, że najtrudniej w sferze seksualnej o asertywność, czyli otwarte powiedzenie partnerowi: nie do końca to akceptuję, zrobiłeś mi tym przykrość itp.

Ludzie boją się urazić drugą stronę, wstydzą się mówienia o „tych sprawach”.

Ale przemilczanie nie oznacza zniknięcia problemu. Co więcej, problem się pogłębia, a partner nie wie, dlaczego zachowanie ukochanej osoby nagle się zmieniło. A to powoduje dodatkowe konflikty, rozczarowania i frustracje. Nie możemy więc unikać rozmowy ani o tym, że mamy na coś ochotę, ani o tym, że określone zachowanie partnera nam nie odpowiada.

Niektórzy ludzie mówią: „Seks jest przereklamowany”.

Ja bym powiedziała raczej, że wyznawanie sobie miłości na każdym kroku jest przereklamowane. Takie wyznania nic nie dadzą, jeśli nie będziemy pracować nad swoim zachowaniem ani nad zrozumieniem partnera. Często wydaje się nam, że ponieważ jesteśmy razem kilkanaście lat, to już wszystko o sobie wiemy i nic nas nie zaskoczy. Tymczasem my się zmieniamy, nasze potrzeby seksualne się zmieniają i jeśli o nich nie rozmawiamy albo – co gorsza – udajemy, że jest dobrze, gdy nie jest, to takie związki długo nie przetrwają. Podstawą w relacji i sferze seksualnej jest dobra komunikacja.

Co jeszcze?

Przełamywanie schematów, granic, które są po to, żeby je – oczywiście za obopólną zgodą – przekraczać. Po pewnym czasie bycia razem ludzie się do siebie przyzwyczajają, dobrze wiedzą, co robić, żeby partner miał orgazm. I wykorzystują sprawdzony repertuar zachowań. Do łóżka wkrada się więc rutyna, a rutyna w seksie nie jest dobra. Dlatego, jeśli chcemy jej uniknąć i popróbować czegoś nowego – próbujmy. Taką nowością może być nie tylko zmiana pozycji, przebieranie się, odgrywanie ról, ale także zmiana miejsca, na przykład z sypialni na łono natury. Wtedy poznajemy partnera w zupełnie innej sytuacji, co może być ekscytujące. Proponowałabym także wybrać się do sklepu erotycznego, niekoniecznie po wibrator, ale na przykład po olejki, którymi można nasmarować ciało partnera, a później je z niego zlizać. Namiętność w każdym związku z czasem wygasa. Dlatego warto ten ogień podsycać.

Proszę przekonać nas dlaczego.

Bo jest to po prostu bardzo ważne dla związku. Tak samo ważne dla 30-latka, jak i 60-latka. Wiele par nie pamięta, że oprócz tego, że są partnerami, rodzicami, to są również kochankami. Po dłuższym byciu razem rola kochanków jest bagatelizowana. Ale to dzięki niej czujemy się kochani, akceptowani, ważni, przynależni. Pamiętajmy, że łóżko jest miejscem, gdzie pogłębiamy naszą więź.

Faza namiętnej miłości szybko mija. Co potem?

Pojawia się zaangażowanie, o niebo ważniejsza faza od namiętnej. Ale chciałabym mocno podkreślić, że seksualność to nie tylko uprawianie seksu. To także przytulanie się, głaskanie się po dłoniach, stopach, smyranie po plecach, pieszczoty, czułe pocałunki. I jeśli słyszę, że dwoje ludzi nie okazuje sobie zainteresowania w ten sposób, jeśli rezygnuje nawet z przytulania się na kanapie podczas oglądania telewizji, to uważam, że to jest jakiś sygnał, że w tym związku nie dzieje się dobrze.

Oddzielne sypialnie też są takim sygnałem?

Niektórzy partnerzy uznają to za dobre dla siebie rozwiązanie. Bo też związki mają różną dynamikę, różny sposób bycia razem i pomimo oddzielnych sypialni życie erotyczne kwitnie i związek jest udany. Ale może być tak, że łączy ich przyzwyczajenie, wspólnota majątkowa, dzieci, tysiące powodów, dla których są razem, niekoniecznie bliskość erotyczna. I jeśli obojgu to odpowiada, to w porządku. Ale jeśli jedna osoba ma potrzebę seksualnej aktywności, a druga seksu unika, wtedy jest problem. Wiele par deklaruje u mnie w gabinecie, że wszystko jest między nimi OK, tylko seks nie działa. Ale jak schodzimy głębiej w życie, to się okazuje, że nie działa wiele sfer. Bo seks jest trochę takim papierkiem lakmusowym związku. Jeśli coś szwankuje w naszym życiu emocjonalnym, czyli jeśli czujemy się odrzuceni, zranieni, nieakceptowani, no to również nie mamy ochoty na seks.

Potrzeby kobiet i mężczyzn w tej sferze są całkiem inne?

Moim zdaniem kobiety i mężczyzn więcej łączy, niż dzieli. Panowie coraz częściej deklarują, że bardzo ważne są dla nich uczucia, zaangażowanie. Dzięki bliskości seksualnej z kobietą czują się docenieni i akceptowani. Dlatego odmawianie im seksu podkopuje ich poczucie bezpieczeństwa, przynależności, wiarę w siebie, odbiera motywację do życia. Pracuję z wieloma heteroseksualnymi mężczyznami, którzy cierpią z tego powodu, że nie mają bliskości ze swoimi partnerkami.

Kobiety też cierpią z tego samego powodu.

Oczywiście. Ten, kto odmawia seksu, ma w związku władzę, kieruje życiem seksualnym i emocjonalnym partnera, pozostawiając go sfrustrowanego, z niezrealizowanymi potrzebami. Seks jest często narzędziem manipulacji dokonywanej zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.

Bywa częstym powodem rozstań?

Częstszy jest inny powód – że coraz rzadziej umiemy wchodzić w bliskie związki, czyli niejako obnażyć się przed drugą osobą. Mam na myśli nie obnażanie się w postaci rozebrania się i pójścia do łóżka, tylko pokazania tej najskrytszej części swojego ja, w której chowamy kompleksy i lęki, w tym lęk przed nieakceptacją. Łatwiej jest nawiązywać przygodne relacje z wieloma kobietami czy mężczyznami, aniżeli budować coś głębszego. Lęk przed bliskością, zaangażowaniem, przynależnością to jest też lęk przed zobowiązaniami, bo miłość jest zobowiązaniem. Więc to nie tak, że ludzie się rozstają wyłącznie dlatego, że seks nie działa. Chodzi na ogół o coś więcej.

Możliwy jest związek pozbawiony zupełnie seksu?

Oczywiście, białe małżeństwa istniały zawsze. Ale czy ludzie je tworzący są szczęśliwi i spełnieni? Mam wątpliwości. Szczęście nie jest dane raz na zawsze, trzeba sobie na nie zapracować. A biorąc pod uwagę fakt, że na każdym etapie wspólnego życia pojawiają trudności, a my jesteśmy kompletnie inni, to czeka nas naprawdę ciężka praca. I sam seks niczego tu nie załatwi.

Izabela Jąderek: psycholożka i seksuolożka związana z Uniwersytetem SWPS w Warszawie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze