1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Natalie Portman: zwyczajna niezwyczajna

Natalie Portman: zwyczajna niezwyczajna

fot. BewPhoto
fot. BewPhoto
Ma 36 lat, jej kariera filmowa – 25 lat. Mąż, dwójka dzieci, Oscar. Weganka, ekolożka, ostatnio też aktywistka ruchu Time’s Up. Absolwentka psychologii na Harvardzie, dumna ze swoich żydowskich korzeni, mocno osadzona w rzeczywistości. Mimo że Natalie Portman zawsze wolała raczej zlewać się z tłem, niż z niego wyróżniać –  z jej urodą, inteligencją i poglądami, to po prostu nie mogło się udać. Jest dowodem na to, że warto pozostać wiernym sobie.

(Artykuł pochodzi z archiwalnego numeru: Sens 4/2018)

Dorastała praktycznie na naszych oczach albo razem z nami. Kiedy miała zaledwie 12 lat, zagrała rolę Matyldy w filmie „Leon zawodowiec” u boku Jeana Reno i od razu trafiła do czołówki najbardziej rozpoznawalnych aktorek. Jeszcze jako nastolatka wcieliła się w księżniczkę Amidalę w prequelach kultowych nie tylko w USA „Gwiezdnych wojen”, po czym zawiesiła karierę aktorską, by studiować psychologię na Harvardzie. Zdziwionym dziennikarzom miała powiedzieć wtedy: „Wolę być mądra, niż być gwiazdą filmową”. Po studiach wróciła jednak do pracy na planie, nagradzana za role m.in. w takich filmach „V jak Vendetta”, „Bliżej” i „Powrót do Garden State”. Przełomowy – prywatnie i zawodowo – był dla niej 2011 rok – dostała wtedy Oscara za rolę baletnicy z kruchą psychiką w „Czarnym łabędziu” oraz urodziła syna Alepha – ze związku z choreografem Benjaminem Millepied, którego poznała podczas kręcenia tego filmu. W 2013 roku wyreżyserowała „Opowieść o miłości i mroku” na podstawie autobiograficznej książki Amosa Oza i zebrała za nią całkiem dobre recenzje.

Jako aktorka przez 25 lat kariery zawsze umiejętnie balansowała między kinem kasowym, występując m.in. w takich produkcjach jak „Thor” oraz bardziej ambitnymi propozycjami w rodzaju biograficznej „Jackie”, za rolę w której otrzymała w ubiegłym roku kolejną nominację do Oscara. Była wtedy w ciąży z drugim dzieckiem – córką Amalią.

Choć od początku jest doceniana zarówno przez widzów, jak i krytyków, życie zawodowe nigdy nie było dla niej priorytetem. Nie dała się zwieść blichtrowi hollywoodzkich przyjęć i pokusie sławy. Stroni od używek i wszelkich namiastek luksusu. Choć pojawia się na wielkich galach i w pierwszym rzędzie pokazów mody domu Dior (jest twarzą perfum Miss Dior), na co dzień żyje raczej na uboczu wielkiego świata. Wychowuje dzieci, prowadzi dom, gotuje i pasjami ogląda kulinarne show w telewizji. Ma dystans do nagród i wszelkich rankingów. W środowisku filmowym uchodzi za inteligentną, dowcipną i oczytaną, a także dość wycofaną i pruderyjną – od 2012 roku ma tego samego męża, na koncie zero skandali. Ostatnio, podczas Marszu Kobiet w Los Angeles sama przyznała, że celowo wykreowała taki wizerunek, by z jednej strony uniknąć nadmiernej seksualizacji, a z drugiej – by jej słuchano.

Nie jestem lolitką

Początek przygody z filmem wspominała jako bardzo przyjemny – na planie „Leona zawodowca” cała ekipa z reżyserem Lukiem Bessonem otaczała ją opieką, a aktor Jean Reno, tak jak bohater, którego grał, nawet się z nią zaprzyjaźnił. Po latach często była pytana przez dziennikarzy, czy nie sądzi, że jej rodzice podjęli złą decyzję, tak wcześnie pozwalając jej wejść do świata show-biznesu i godząc się na to, by zagrała w filmie, który nie tylko zawierał sceny przemocy, ale też pozwalał snuć domysły co do prawdziwej natury relacji łączących głównych bohaterów. Odpowiadała, że jej rodzicom w ogóle nie przyszło na myśl, że ktoś mógłby zobaczyć tam coś więcej niż przyjaźń. Szybko jednak przekonała się, że show-biznes to środowisko sprzyjające „seksualnemu terroryzmowi”, jak to określiła w swoim wystąpieniu podczas wspomnianego Marszu Kobiet. Opowiedziała, jak bardzo była przerażona i zszokowana, gdy w wieku 13 lat dostała pierwszego maila od fana, w którym znalazł się opis fantazji seksualnej z nią w roli głównej. W tym samym czasie lokalne radio odliczało czas do jej osiemnastki i momentu, gdy będzie można „legalnie się z nią przespać”, a recenzenci rozpisywali się o jej „pączkujących piersiach”.  – Zrozumiałam, że jeśli będę akcentować moją seksualność, przestanę czuć się bezpiecznie i dam przyzwolenie, by mężczyźni uprzedmiotowywali mnie i moje ciało – tłumaczyła. Zaczęła więc odrzucać scenariusze, które ukazywałyby ją jako obiekt seksu (dlatego m.in. zrezygnowała z propozycji zagrania w „Lolicie”), a  nawet te, w których były „tylko” sceny pocałunku („Romeo i Julia”).  – Czułam potrzebę zakrywania swojego ciała i powstrzymywania swojej naturalnej ekspresji – opowiadała. – Chciałam pokazać, że jestem godna szacunku.

Aktorka, która niedawno bardzo zaangażowała się w akcję przeciwdziałania molestowaniu – Time’s Up, przyznaje jednak, że choć doświadczała uprzedmiotowienia, to nigdy nie była ofiarą przemocy seksualnej. I podziwia kobiety, które odważyły się powiedzieć głośno o tym, co je spotkało.

Jestem kobietą, zasługuję na szacunek

W styczniu na rozdanie Złotych Globów Natalie ubrała się na czarno tak jak inne kobiety wspierające akcję Time’s Up, a prezentując nominacje w kategorii „najlepszy reżyser”, powiedziała: „A oto tegoroczne męskie nominacje”, co było jej głosem przeciwko dyskryminacji kobiet w środowisku filmowym i jednym z mocniejszych akcetów tego wieczoru. Niedawno w wywiadzie dla portalu Buzzfed News wyznała, że żałuje podpisania petycji w sprawie uwolnienia Romana Polańskiego po jego aresztowaniu w Szwajcarii w 2009 roku. – Nie przemyślałam sobie tego dokładnie. Ktoś, kogo szanuję, przekazał mi tę petycję, powiedział, że sam ją podpisał i czy ja też chcę. Zrobiłam to odruchowo. I to był błąd – wyjaśniła. Razem z Oprah Winfrey i innymi działaczkami ruchu Time’s Up w programie CBS Sunday Morning wyraziła poparcie dla Dylan Farrow, córki Woody’ego Allena, która przed laty wyznała, że ojciec molestował ją seksualnie, ale wtedy środowisko filmowe nie dało wiary jej słowom. Natalie przynaje, że to kolejny dowód, że kobiet się nie słucha i im nie wierzy, nawet gdy opowiadają o własnym doświadczeniu. – Jesteśmy ludźmi, takimi samymi jak mężczyźni, i tak samo jak oni zasługujemy na szacunek – mówiła w telewizyjnym wywiadzie.

Dlatego bardzo się cieszy, że w najnowszym filmie „Anihilacja”, który na polskie ekrany wejdzie w kwietniu, gra praktycznie w otoczeniu samych kobiet. W tym klimatycznym thrillerze science fiction aktorka wciela się w postać Leny, biolożki i byłej żołnierki, która z całą ekipą naukowczyń wyrusza na wyprawę poszukiwawczą w celu odnalezienia jej męża na niedostępnych bagnach Florydy w tzw. Strefie X. We wspomnianym wywiadzie dla Buzzfed News przyznała także, że podczas pracy na planie zrozumiała, jak wiele dotąd traciła, będąc zwykle „jedyną dziewczyną na planie”.

– Niesamowite było oglądać inne kobiety przy pracy, dzielić się na bieżąco swoim doświadczeniem, wspierać się i mobilizować – po prostu doświadczać czegoś, co można by nazwać koleżeństwem – mówiła podekscytowana. – Mężczyźni przywykli do tego, że siedzą przy długim stole w otoczeniu samych mężczyzn i debatują o ważnych sprawach, do tego, że pracują w wyłącznie męskich zespołach, dla nas, kobiet odwrotna sytuacja nadal jest czymś niespotykanym. Oczywiście miałam wielu męskich mentorów i przewodników, a także cudownych kolegów, ale zdecydowanie brakuje nam kobiecego mentoringu. Nie dlatego, że on nie istnieje, ale dlatego, że nadal jest bardzo mała reprezentacja kobiet na wysokich stanowiskach – dodała oburzona.

Jestem przeciwko i jestem bardzo zła

Tym, których może zdziwić tak zdecydowana reakcja po dotychczasowych wyważonych wypowiedziach aktorki,  warto przypomnieć, że nie pierwszy raz Natalie mówi odważnie i ostro o tym, w co wierzy.

Kiedy przez dwa lata mieszkała w Paryżu (jej mąż był dyrektorem tamtejszej L'Opéra de Paris), otwarcie krytykowała antysemityzm Francuzów. W wywiadzie dla „The Hollywood Reporter” aktorka znana z tego, że jest bardzo dumna ze swoich korzeni, przyznała, że jako Żydówka czuła się w stolicy Francji dość niepewnie. Dodała jednak, że tak samo czułaby się jako czarnoskóra  w amerykańskim mieście czy muzułmanka w wielu miejscach na świecie.

Urodzona w Jerozolimie, wychowana w Stanach Natalie czuje silny zwiazek z krajem pochodzenia, ale nie przeszkadza jej to krytykować sytuacji politycznej w Izraelu. Kiedy Benjamin Netanjahu w 2015 roku ponowie został premierem, aktorka skomentowała to wymownie. – Jestem bardzo przeciwna Netanjahu. Bardzo. Jego rasistowskie komentarze uważam za niedopuszczalne. Jestem zła i rozczarowana, że został ponownie wybrany na premiera – powiedziała. Pytana o Johna Galliano, projektanta zwiazanego z domem mody Dior, który po alkoholu publicznie wyrażał miłość do Hitlera, była bardziej wyrozumiała: – Nie widzę powodu, by nie wybaczyć błędu komuś, kto stara się go naprawić. Choć nie zgadzam się z tym, co powiedział i tego mu wybaczyć nie zamierzam, to jednak wszyscy czasem robimy rzeczy, których potem żałujemy.

Swoistym hołdem dla ojczystego kraju była adaptacja napisanej po hebrajsku powieści Amosa Oza. Natalie osobiście poprosiła pisarza o zgodę na nakręcenie filmu. – Był bardzo wspaniałomyślny. Nie tylko się zgodził, ale też poprosił, bym zrobiła ten film tak jak chcę. „Ksiażka już istnieje, więc nie próbuj jej po prostu sfilmować, zrób coś swojego“ – powiedział. To było dla mnie bardzo uwalniające – wyznała w wywiadzie dla „Business Insider”.

Nie jestem taka, jak sądzicie

Na dziennikarzach Natalie robi wrażenie wycofanej, ale jednocześnie zdecydowanej. Silnej i wrażliwej. Kiedy zdziwiony dziennikarz „The Hollywood Reporter” spytał, dlaczego podczas wywiadu włącza dyktafon na swoim iPhonie, usłyszał: – Gdy mówię na ważne i drażliwie tematy, chcę mieć pewność, że w gazecie znajdzie się dokładnie to, co powiedziałam.

– Koniec pytań! – wykrzyczała i roztrzaskała krzesło podczas rozmowy z innym dziennikarzem… Ale, spokojnie, to był tylko fragment jej występu w satyrycznym programie Saturday Night Live w 2006 roku. Potem  pojawiał się teledysk, w którym młoda aktorka rapowała o tym, że wcale nie jest taka grzeczna jak się wszystkim wydaje i często przeklina, a na studiach zajmowała się głównie paleniem trawki. Do tego występu Natalie nawiązała całkiem niedawno kolejnym „Natalie's Rap 2”. W „wypikiwanym” co chwila tekście śpiewała tym razem o tym, że jej mąż wcale nie jest delikatnym baletmistrzem, a podstawą jej diety są raczej żelowe kapsułki do prania niż zdrowe produkty, że nie ma dystansu do komentarzy na temat tego, że prequele „Gwiezdnych wojen” są gorsze od nowych części oraz że jest do tego stopnia wyluzowana jako matka, że podczas porodu nawet nie parła.

Cóż, reżyserzy, z którymi pracowała, wielokrotnie podkreślali, że Natalie ma duże poczucie humoru i że lubi śmiać się z wizerunku, który sama stworzyła. Z drugiej strony ten wizerunek jest jej tarczą, za którą może prowadzić normalne życie, nie będąc smacznym kąskiem dla plotkarskiej prasy. Choć to może sie zmienić, odkąd postanowiła już nie trzymać się z boku i coraz odważniej wypowiadać także na tematy polityczne. Podczas wyborów prezydenckich wspierała sztab Hillary Clinton. Ostatnio powiedziała, że prezydentura Donalda Trumpa jest dla Amerykanów testem na to, czy rzeczywiście ich kraj poradził sobie już z seksizmem, rasizmem i homofobią.

Jestem… outsiderką

– Lubię być obca w nowym miejscu. Lubię czuć się outsiderem – to pozwala ci się określić – powiedziała w jednym z wywiadów. Rzeczywiście, Natalie jest życiową outsiderką, zarówno jako mainstreamowa aktorka, która trzyma się na uboczu Hollywood, jak i Amerykanka (po powrocie z Paryża znów mieszka w Los Angeles), podkreślająca swój związek z Izraelem. Być może ma to związek z tym, że w młodości wiele razy się przeprowadzała. W wieku trzech lat wyjechała z rodzicami z Jerozolimy do Waszyngtonu (jest jedynaczką). Kiedy miała siedem lat, przenieśli się do Connecticut, a dwa lata później do Nowego Jorku na Long Island, gdzie ostatecznie osiedli. – To sprawiło, że łatwiej mi dostosować się do nowego otoczenia i nawiązywać kontakty z innymi – wyznała w wywiadzie dla magazynu „Interview“. – Mama jest artystką, tata lekarzem. Wychowałam się w dość zwyczajnej, konwencjonalnej rodzinie.

Konwencjonalnej, ale zachęcającej córkę do niekonwencjonalnego życia. Odkąd skończyła osiem lat, Natalie jest zdeklarowaną weganką, ubiera się w bawełnę organiczną i nie nosi wyrobów ze skóry. Nie korzysta z Facebooka ani Twittera, choć ostatnio zrobiła wyjątek – za namową aktorki Reese Witherspoon założyła konto na Instagramie. Na razie jednak wrzuca na niego… hasła z poparciem dla ruchu Time’s Up.

10 x Natalie

  1. „Studiowałam psychologię, ale najwięcej nauczyłam się o niej, czytając dobrą literaturę”
  2. „To wielki zaszczyt dostać Oscara, ale jeśli człowiek liczy w życiu na nagrody, nie zajdzie daleko. Największą nagrodą jest sama praca”
  3. „Nie byłabym w stanie poświęcić wszystkiego dla kariery filmowej, moje życie zawsze będzie dla mnie najważniejsze”
  4. „Nie jestem odważna, boję się praktycznie wszystkiego. Ale może jeśli boisz się wszystkiego, to tak naprawdę nie boisz się niczego”
  5. „Jeśli oglądasz film i przez parę godzin przejmujesz się czyimś losem bardziej niż swoim, ćwiczysz empatię”
  6. „Nie ma kryteriów i wyznaczników tego, co to znaczy być feministką albo dobrą matką”
  7. „Być zawsze sobą to bardzo ciężka praca”
  8. „Mądre kobiety kochają mądrych mężczyzn. W większym stopniu niż mądrzy mężczyźni kochają mądre kobiety”
  9. „Zawsze wiedziałam, co lubię i czego chcę, i ciężko pracowałam, by to zdobyć”
  10. „Kiedy codziennie patrzysz w twarz bliskiego człowieka, przeglądasz się w jego oczach niczym w lustrze. I chcesz być jak najlepszym odbiciem siebie samej”
Natalie Portman ur. 9 czerwca 1981 r. w Jerozolimie, ma podwójne, amerykańsko-izraelskie obywatelstwo. Jej ojciec jest potomkiem emigrantów z Polski i Rumunii, zaś matka potomkinią emigrantów z Austrii i Rosji. Dziadek Natalie Portman ze strony ojca pochodził z Rzeszowa. Z wykształcenia psycholożka, zawodowo głównie aktorka oraz reżyserka. Za rolę w filmie „Czarny łabędź” nagrodzona Oscarem i Złotym Globem, żona, matka, aktywistka. Filigranowa, ma zaledwie 160 cm wzrostu

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.