1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Penélope Cruz - Uwielbiam kląć po hiszpańsku

Penélope Cruz - Uwielbiam kląć po hiszpańsku

Jej bohaterki mają w sobie melancholijną słodycz, ale także niespożytą energię i determinację. W filmie Woody’ego Allena „Vicky Cristina Barcelona” Penélope Cruz jest jak wiosenna burza. Tworzy postać szalonej hiszpańskiej artystki w koncertowym stylu (nagrodzono ją za to Oscarem). Nam opowiada, kto i co ją zadziwia, oraz tłumaczy, dlaczego umiłowanie wolności nie wyklucza samokontroli.

– Mówi pani, że jest osobą niezwykle nieśmiałą. Przyznam, że na ekranie wydaje się pani dużo pewniejsza siebie i zrelaksowana niż w kontakcie bezpośrednim...

– Nigdy nie jestem zrelaksowana! Nigdy, może poza chwilami, kiedy śpię. Na szczęście zawsze potrzebowałam dużo snu... Rozluźniam się także w towarzystwie mojej rodziny. A poza tym zawsze się kontroluję.

– To musi być trudne, jeśli nie chce się popaść w nerwicę.

– Samokontrola jest niezbędna w życiu, tylko tak można się chronić.

– Trzeba się stale chronić?

– Wolę to od totalnego ekstrawertyzmu, który doprowadza mnie do furii. Nie można przecież zupełnie bezkarnie zwierzać się ze swojego życia pierwszemu napotkanemu na ulicy człowiekowi!

– Skoro opanowała pani samokontrolę, rozumiem, że trema nie dokucza?

– Wprost przeciwnie, i na tym polega moja siła. Jeśli przestanę bać się nowych zadań, będzie to znak, że wpadłam w rutynę i że czas zmienić zawód. Prawdziwy aktor drży przed każdym klapsem. Poczucie bezpieczeństwa jest w naszym fachu prawdziwym niebezpieczeństwem. Jest pułapką.

– Czy to ze strachu przed rutyną porzuciła pani taniec?

– Być może, już jako mała dziewczynka szukałam nowych wyzwań. W wieku 13 lat oświadczyłam mojej rodzinie, że zostanę aktorką. Chodziłam do gimnazjum, do szkoły baletowej i jednocześnie szukałam agenta. Z jednej agencji wyrzucono mnie za drzwi, więc wróciłam do niej po kilku dniach. Ta agencja właśnie reprezentuje mnie do dziś! Tak, byłam bardzo zdeterminowana, no i zbyt młoda, by zdawać sobie sprawę z rozmaitych zagrożeń związanych z wybranym przez siebie zajęciem. Pytania i niepokój przyszły z czasem – dziś wiem dużo więcej o życiu.

– My też o pani życiu coś wiemy, choć strzegła pani swojej prywatności. Mimo to prasa przypisywała pani kolejne związki z partnerami filmowymi.

– Mam kilku przyjaciół, którzy są dziennikarzami, ale nawet z nimi nie poruszam tych tematów.

– Z Javierem Bardemem [obecny partner życiowy Penélope – przyp. red.] po raz pierwszy spotkała się pani w filmowym debiucie Bigasa Luny „Szynka, szynka”.

– Do czego zmierzamy?

– Film ten ze względu na śmiałe sceny erotyczne wywołał w Hiszpanii skandal, a pani została okrzyknięta sekssymbolem. Czy to nie zbyt duże obciążenie dla tak młodej dziewczyny?

– Skandal nie był tak wielki, jak go opisywano. To prawda, że byłam wtedy bardzo młoda, miałam 16 lat. Nie przeżyłam jednak żadnej traumy, wręcz przeciwnie, jestem wciąż wdzięczna Lunie, że dał mi moją pierwszą szansę i chętnie bym znowu u niego zagrała.

– A Bardem? Jakim jest człowiekiem i aktorem?

– Będę mówić o nim tylko jako o aktorze, wie pani doskonale, z jakiego powodu! To ktoś obdarzony zdumiewającym talentem – jest świetny w każdej, nawet najbardziej nieprawdopodobnej roli. Jest szalenie precyzyjny, stąd poczucie lekkości towarzyszące jego ekranowym kreacjom. Javier po prostu wie, co robi, w każdej sekundzie prowadzenia postaci. Jest aktorem absolutnie niekonwencjonalnym, wymykającym się wszelkim stereotypom. Za każdym razem mnie zadziwia.

– Przy „Vicky Cristina Barcelona” po raz pierwszy w karierze współpracowała pani z Woodym Allenem. To film zbliżający się klimatem do dzieł Almodóvara, którego muzą pozostaje pani od lat.

– Zarówno Woody, jak i Pedro są geniuszami jedynymi w swoim rodzaju. Zbliża ich otwarcie na świat, wręcz obsesyjne dążenie do odkrywania mrocznych stron ludzkiej duszy i wielka miłość do aktorów. Obaj mówią o bardzo ważnych, często dramatycznych zjawiskach, ale zawsze z niesłychaną lekkością, ironią, humorem. Bardzo się szanują, chociaż prawie się nie znają. Woody jest moim mistrzem, Pedro – przyjacielem, bratem. Codziennie do siebie piszemy, gram w jego nowym filmie. Nawet mój amerykański dom jest pełen rzeczy Pedra.

– Jak doszło do spotkania z Allenem?

– Mój agent umówił mnie z nim, nie ukrywając bynajmniej, że jestem jego wielbicielką. Kiedy moje spotkanie z reżyserem przeciągnęło się do trzech minut, był zaskoczony, ponieważ Woody jest znany ze swojego błyskawicznego tempa – na niektórych aktorów rzuca tylko okiem i wychodzi! Po kolejnych dwóch minutach wszyscy orzekli, że mam duże szanse na rolę – jak się okazało, mieli rację.

 
– Akcja filmu Allena rozgrywa się w Barcelonie. Gra pani po hiszpańsku i angielsku. Widz może wyczuć ogromną przyjemność, jaką sprawiło pani zagranie roli Marii Eleny...

– Woody pozostawił nam całkowitą swobodę co do wyboru języka, jakim w danej chwili posługują się bohaterowie. Uwielbiam przeklinać po hiszpańsku, a ponieważ Maria Elena jest osobą obdarzoną niezwykle wybuchowym charakterem, mogłam wykorzystać tę moją słabość do celów zawodowych (śmiech). Na planie u Allena czułam się wolna, mogłam improwizować. Woody całkowicie nam zaufał, mogliśmy dowolnie zmieniać dialogi, sytuacje. To ktoś, kto doskonale zna swoich aktorów, więc wie, czego może się po nich spodziewać. Okres zdjęć był dla nas wszystkich jak lekki letni sen – to widać na ekranie.

– „Vicky...” jest kolejnym filmem Allena nakręconym w Europie. Dlaczego wybrał Barcelonę?

– Podobno ze względu na swoją żonę i dzieci. Mówił mi, że szalenie podobał im się pomysł spędzenia letnich miesięcy na hiszpańskim wybrzeżu. Woody zna Barcelonę lepiej niż ja – urodziłam się i mieszkałam w Madrycie – i to on oprowadzał mnie po jej zaułkach, nie ja jego. Jedyną moją zasługą było zaciągnięcie go na rave party. Woody nienawidzi wielkich imprez, tłumów i głośnej muzyki, ale jakoś zniósł to doświadczenie. Tytułem podziękowania ofiarował mi swoje okulary – są moim największym skarbem, amuletem. Proszę tylko pomyśleć – Woody miał dwie pary okularów i jedną dał właśnie mnie!!!  Ten gest był dla mnie jak najwspanialsze wyznanie miłosne – zawsze uwielbiałam jego filmy, szczególnie te z wcześniejszego okresu twórczości. Jestem gotowa zagrać u niego, nawet nie czytając scenariusza.

– Film Allena to opowieść o wyborach, jakich dokonujemy w życiu. Co wybrać: konformizm, hedonizm czy bunt?

– Nie zadaję sobie tego typu pytań, po prostu żyję. Nie analizuję dokonywanych wyborów pod kątem określonych wzorców zachowań, nie oceniam samej siebie i staram się nie oceniać innych. Na pewno jednak cenię wolność, zawsze dusiłam się w kagańcu narzuconych odgórnie norm i zasad. Pod tym względem postać Marii Eleny jest mi bliska – ona jest może trochę zwariowana, ale na pewno nie jest zakłamana. Kiedy pracuję nad rolą, nie muszę identyfikować się z moją bohaterką, zgadzać się z nią czy jej kochać. Chodzi o to, żeby zrozumieć, kim jest, co czuje, co myśli. Jeśli nawet staje mi się w jakiś sposób bliska, nie oznacza to, że w życiu zachowywałabym się tak jak ona. Oczywiście zdarza się też, że podczas pracy nad rolą odkrywam w sobie cechy i reakcje, których istnienia nawet nie podejrzewałam, które zaskakują mnie samą, tak jakbym korzystała z pomocy psychoanalityka. Ale to już inna historia...

– W „Vicky Cristina Barcelona” Woody Allen pokazuje trzy typy kobiet: kobietę racjonalną, romantyczną i namiętną pasjonatkę. Która z nich jest pani najbliższa?

– Czy jakakolwiek kobieta mogłaby precyzyjnie określić samą siebie? Myślę, że każda z nas, poza małymi wyjątkami, jest tymi trzema kobietami naraz, w zależności od okoliczności i osób, z którymi się styka. Jesteśmy swojego rodzaju mutantkami i być może dlatego mężczyznom tak trudno jest nas zrozumieć.

– Film Allena bawi, ale pozostawia po sobie gorzki ślad, zmusza do zadumy...

– To normalne, najbardziej dramatyczne sytuacje w życiu okazują się jednocześnie najbardziej komiczne. To dlatego komedie są najlepsze w momentach, kiedy bohaterowie cierpią – może wydawać się to okropne, ale c’est la vie!

– Postać Marii Eleny w pani wykonaniu oscyluje na pograniczu histerii i szaleństwa...

– Maria Elena nie jest szalona – jest wrażliwa i twórcza, pełna życia, tyle że czuje otaczającą rzeczywistość każdym porem skóry. To jej nieszczęście. Gdyby jednak otaczały ją kochające, lojalne i akceptujące istoty, na pewno zachowywałaby się inaczej. Nie musiałaby wciąż walczyć, mogłaby poświęcić się malarstwu. We wczesnej młodości była przecież uważana za geniusza. Być może rzeczywiście nim była, została jednak zwampiryzowana przez mężczyznę, odarta z marzeń, pozbawiona możliwości rozwoju. Maria Elena ma w sobie coś z szalonego barwnego ptaka, ale kto wie, może to ona ma rację?

– „Vicky Cristina Barcelona” obfituje w sceny erotyczne, słynny stał się już pocałunek między twoją bohaterką i Cristiną graną przez Scarlett Johansson. Cała światowa prasa zastanawiała się, jak doszło do nakręcenia tej sceny...

– Specjalnością dziennikarzy jest zajmowanie się tym, co nie ma najmniejszego znaczenia. Jestem aktorką, podobnie jak Scarlett, i po prostu zagrałyśmy scenę, która znajdowała się w scenariuszu. To detal, który nie czyni z filmu Woody’ego obrazu erotycznego. Poza tym tego dnia było tak mało światła w ciemni, w której kręciliśmy, że całe wydarzenie zupełnie nie zapisało się w mojej pamięci. Dopiero później dziennikarze pytali mnie, czy chciałabym uprawiać miłość z kobietą – przyzna pani, że to dość zaskakujące...

– Co pani odpowiada w takich sytuacjach?

– Nie mówię nic albo żartuję, jak wszyscy. Początkowo niewygodne czy absurdalne pytania denerwowały mnie lub onieśmielały, ale z biegiem czasu stałam się specjalistką od odpowiedzi, które niczego nie wnoszą. Od prasowej nowomowy.

– Aktorka pracuje ciałem. Czy niepokoi panią upływ czasu? Wyobraża sobie pani siebie za 10 czy 15 lat? Jako aktorkę, kobietę?

– Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować wszystko, co chcę jeszcze zrobić. Jest tego bardzo dużo – w każdej sferze życia. Nie wyobrażam sobie siebie jako starej kobiety, ale przecież codziennie tworzymy przyszłość, każdy dzień jest spoglądaniem w to, czym staje się nasze życie.

– Podobno podczas pracy nad filmem Woody’ego Allena zainteresowała się pani fotografią?

– To prawda, ale na razie jest to wyłącznie hobby, chociaż być może zajmę się nią kiedyś w sposób bardziej profesjonalny. Chciałabym osiągnąć ten etap, kiedy będę mogła wprowadzać w życie własne pomysły – stąd np. moja współpraca z odzieżową firmą Mango, dla której przygotowałyśmy z moją siostrą Monicą dwie kolekcje. Snuję też plany producenckie. Na razie mam jednak tyle pracy jako aktorka, że inne plany muszą poczekać.

– A gdzie zechce pani osiąść na stałe? Od kilku lat dzieli pani swój czas między Europę i Amerykę. Rodzice mieszkają w Madrycie, w Hiszpanii ma pani przyjaciół, jest pani związana uczuciowo z tutejszym artystą.

– Moim prawdziwym domem pozostanie na zawsze Hiszpania i Madryt. Stany to miejsce, w którym pracuję. Jestem szczęśliwa, ponieważ spędzę w Hiszpanii następnych kilka miesięcy ze względu na film Pedro Almodóvara. To będzie jedna wielka fiesta!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.