1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Antynowotworowe działanie szafranu

Antynowotworowe działanie szafranu

Fot. iStock
Fot. iStock
Według najnowszych badań, przeprowadzonych na zwierzętach, szafran, będący powszechnie używaną przyprawą, wykazuje właściwości, które mają ogromne znaczenie w profilaktyce raka wątroby.

W badaniu przeprowadzonym na szczurach, którym podawano szafran, zaobserwowano zahamowanie namnażania się komórek raka wątroby oraz ich obumieranie.

Rak wątroby jest piątym, pod względem częstości występowania, nowotworem złośliwym na świecie. Na nowotwór ten częściej chorują mężczyźni niż kobiety, a największa zachorowalność notowana jest w Azji Południowo-Wschodniej.

W badaniu, podawano szczurom szafran w ilości 75 mg/kg, 150mg/kg oraz 300 mg/kg dziennie, przez okres dwóch tygodni. Po tym okresie zwierzętom zaaplikowano dietylonitrozaminę (związek wywołujący raka wątroby zawarty m. in. w dymie tytoniowym, benzynie, kosmetykach), a następnie kontynuowano podawanie szafranu przez okres 22 tygodni.

Wyniki wykazały znaczące zmniejszenie liczby i częstości występowania guzów wątroby u badanych szczurów, natomiast u zwierząt otrzymujących najwyższą dawkę szafranu wykazano całkowite zahamowanie rozwoju nowotworu wątroby.

Zwierzęta, którym podawano szafran przez dwa tygodnie przed podaniem dietylonitrozoaminy, posiadały również niższy poziom białek świadczących o uszkodzeniu wątroby. Ponadto szafran wykazał właściwości obniżające poziom jeszcze wielu innych związków odgrywających dużą rolę w progresji komórek nowotworowych.

Jak podaje prof. Amr Amin z Uniwersytetu Zjednoczonych Emiratów Arabskich wyniki te potwierdzają dotychczasowe badania wykazujące, liczne właściwości przeciwutleniające, antynowotworowe i przeciwzapalne szafranu.

Autor: Vimed.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Styl żywienia - jakie dolegliwości możesz wyeliminować dietą?

Zmiana stylu żywienia ma wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. (fot. iStock)
Zmiana stylu żywienia ma wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. (fot. iStock)
Już Hipokrates twierdził, że jedzenie może być lekarstwem lub trucizną. Jednak we współczesnym świecie zabiegani i  zestresowani nie zastanawiamy się nad tym, co tak naprawdę decyduje o  tym, że czujemy się źle, jesteśmy wiecznie zmęczeni i  że w  coraz młodszym wieku dopadają nas choroby. A  kiedy już nas dopadną, po magiczne tabletki zwracamy się do lekarzy. Wędrujemy więc od gabinetu do gabinetu podzieleni na poszczególne części, za które odpowiadają poszczególni specjaliści.

Najczęściej leczymy objawy, a  nie przyczyny – tabletkami lub operacjami. Czy naprawdę nie ma lepszego sposobu? Na początek zastanówcie się, co dziś jedliście. Skąd to jedzenie pochodziło? Jaki był jego termin ważności? I  co to jedzenie musiało mieć w sobie, że tak ładnie wyglądało i  pachniało, skoro już przynajmniej od pół roku czekało na moment, kiedy zostanie podane na stół? Jakie może mieć składniki odżywcze żywność przetworzona? Jakie wasz organizm po takiej dawce chemii i  wątpliwych składników odżywczych ma szanse na prawidłowe funkcjonowanie?

A  tak właśnie żywił się Andrzej. Lubił podjadać słodycze i  pić duże ilości kawy. Kiedy miał 42 lata, jego obwód w pasie wynosił 123 cm, cierpiał na trądzik różowaty, zmęczenie i niewydolność seksualną. Jego wyniki badań były fatalne, dowiedział się dopiero u nas, że ma już nadciśnienie i  bardzo podwyższony cholesterol. Na początku nie wierzył, że zmiana stylu żywienia cokolwiek zmieni. Jednak radykalna terapia, dostosowana do jego potrzeb i  połączona z  zaleceniami kulinarnymi, zaowocowała po trzech miesiącach intensywnym poszukiwaniem partnerki życiowej i  obwodem pasa 98 cm. Wyniki badań powróciły do normy, nabrał chęci do życia, sił do pracy, do ćwiczeń, a  o  trądziku zapomniał.

Kluczem do takich zmian była indywidualnie dostosowana do jego unikatowego fenotypu dieta. Jest ona doskonalszą wersją diety DASH (Dietary Approaches to Stop Hypertension) – czyli programu, który amerykańscy kardiolodzy uznali za najzdrowszą ze wszystkich diet, jakie można zalecić każdemu. Skuteczność takiej terapii żywieniowej została potwierdzona w dziesiątkach badań naukowych i w coraz większej liczbie klinik kardiologicznych.

Zmiana stylu żywienia ma ogromny wpływ na funkcjonowanie całego naszego organizmu. Przykładem może być Ewa, która mimo młodego wieku (33 lata) była wiecznie zmęczona, miała poważne zmiany skórne na twarzy, powiększony obwód ud w stosunku do szczupłej górnej części ciała i  zaparcia. Jej głównym problemem były jednak zaburzenia hormonalne, które uniemożliwiały jej zajście w  ciążę. Przez pięć lat leczyła się bezskutecznie. Po teście na nietolerancję pokarmową, w ramach diety eliminacyjno-rotacyjnej, wyłączyła z menu jabłka, szpinak, fasolę, miętę, kawę, olej rzepakowy, mięso wieprzowe, wołowe, kaczkę, gęś, mleko, niektóre ryby, żyto. Dietę wsparła zabiegami wspomagającymi procesy detoksykacji organizmu. Zaczęła przywiązywać dużą wagę do tego, co kupuje, jadła dużo warzyw i  codziennie piła soki warzywne. Poprawa samopoczucia była zaskakująca. Wróciła jej chęć do ćwiczeń fizycznych, poprawiła się jakość skóry, zmniejszył obwód ud i powróciły prawidłowe wypróżnienia. Ale, co najważniejsze, po trzech miesiącach stosowania terapii fenotypowej jej endokrynolog nie mógł uwierzyć w  wyniki badań. Układ hormonalny zaczął w końcu funkcjonować prawidłowo.

Niestety, choroby układu pokarmowego, hormonalnego i immunologicznego są konsekwencją postępu cywilizacyjnego. Badania naukowe udowodniły, że odpowiednia dieta jest w stanie kontrolować gospodarkę hormonalną i  wzmocnić układ immunologiczny, a to jest równoznaczne z wysoką odpornością organizmu na wszelkie choroby!

To tylko kilka przykładów z  mojego gabinetu na początek naszej podróży w świat zdrowych, a  nawet leczniczych smaków. Przykładów pokazujących, jak nieodpowiedni dobór pożywienia, chemia i konserwanty powodują w naszych organizmach niepożądane reakcje pokarmowe (alergię lub nietolerancję), jak z ich powodu powstają stany zapalne, a  od nich już tylko krok do poważnych chorób cywilizacyjnych. To, co jemy, ma bowiem wpływ nie tylko na nasze zdrowie fizyczne, ale i  na nastrój.  Zdaniem lekarzy aż 60–70 procent objawów uważanych za psychosomatyczne związanych jest z  nierozpoznaną alergią pokarmową.

Naukowcy twierdzą też, że co najmniej jedna trzecia zachorowań na raka ma bezpośredni związek ze sposobem odżywiania, podczas gdy czynniki genetyczne są przyczyną jedynie 15 procent zachorowań! Badania naukowe prowadzone przez doktora Ornisha dowodzą, że u mężczyzn z  rakiem prostaty, którzy przeszli na dietę roślinną, zredukowali stres i  wprowadzili ćwiczenia, doszło do regresji choroby. Czy na takie fakty pozostaniesz głucha? Czy nie zastanawia cię, dlaczego ludzie w  Chinach i  Japonii, którzy opierają swoją dietę na roślinach, żyją najdłużej?

Walczę z  mitami żywieniowymi od lat, pomagam pacjentom wrócić do zdrowia naturalnymi sposobami i  potem żyć zdrowo, zamiast walczyć o nie na szpitalnym łóżku. Chcę pomóc wam zamienić śmieciowe jedzenie na takie, które leczy i  wspiera, którego wasz organizm nie musi zwalczać. Pragnę przekazywać wiedzę o tym, jak dzięki jedzeniu smacznych i  prostych w przygotowaniu potraw unikać chorób cywilizacyjnych, zyskać energię do życia i  świetnie się czuć.

A zatem na początek kilka rad:

• Na obiad, zamiast jeść ziemniaki polane tłuszczem, ugotuj kaszę. Np. jaglana wspomaga układ trawienny, jest bogata w krzem i witaminę B. • Do surówek zamiast majonezu, śmietany czy jogurtu dodaj olej lniany. • Codziennie pij soki warzywne. Marchew, seler naciowy, ogórek, jabłko to prosty zestaw na twój pierwszy sok. • Jedz co najmniej trzy porcje surowych warzyw dziennie. • Pamiętaj, że codzienne spożywanie mięsa powoli wyniszcza organizm. Zastąpić je możesz roślinami, zwłaszcza strączkowymi, które zawierają dużo białka, niezbędne witaminy z grupy B, błonnik i minerały. • Wybieraj produkty zbożowe z pełnego przemiału. Jedz kwinoa, dziki i  brązowy ryż, razowy makaron. • Używaj tłuszczów roślinnych. Wybieraj orzechy, awokado, kokos i  oleje tłoczone na zimno. • Przegryzaj w ciągu dnia pestki z  dyni i  orzechy. Są źródłem witamin z grupy B, bezcennych minerałów oraz zdrowych tłuszczów. • Przyrządzaj posiłki w domu. To naprawdę jest niska cena za zdrowie! Zabieraj to, co ugotujesz, do pracy. • Na śniadanie zjedz zupę z warzyw z dodatkiem kaszy lub ryżu. To doda ci energii. • Zamiast porannej kawy spróbuj wypić na czczo wodę z cytryną i imbirem. Twój układ pokarmowy będzie wówczas już od rana funkcjonował prawidłowo.

  1. Zdrowie

Kwasy omega-3 i omega-6 – jaką ilość powinniśmy dostarczać w codziennej diecie?

Do podstawowych grup kwasów tłuszczowych zalicza się kwasy omega-3, omega-6 i omega-9. Te ostatnie organizm produkuje sobie sam. Najważniejsze jest dostarczanie, wraz z dietą, dwóch pozostałych. (fot. iStock)
Do podstawowych grup kwasów tłuszczowych zalicza się kwasy omega-3, omega-6 i omega-9. Te ostatnie organizm produkuje sobie sam. Najważniejsze jest dostarczanie, wraz z dietą, dwóch pozostałych. (fot. iStock)
Kwasy tłuszczowe omega poprawiają pracę mózgu, serca, a także wpływają na odporność. Wśród wielu ich właściwości można też wymienić działanie przeciwnowotworowe. Ile powinniśmy ich dostarczać i czy konieczna jest tak naprawdę suplementacja? – wyjaśnia Mikołaj Choroszyński, dietetyk kliniczny.

Czy zimą mamy zwiększone zapotrzebowanie na kwasy omega-3 i omega-6? Jest to interesujące pytanie. Tak naprawdę kwasy tłuszczowe z rodziny omega powinniśmy spożywać przez cały rok. Nie zauważamy, aby zimą zwiększało się zapotrzebowanie na nie. Pamiętajmy jednak, że kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6 są niezbędne dla naszego zdrowia. Nie jesteśmy w stanie wytworzyć ich sami, dlatego muszą być dostarczane wraz z dietą.

Ile tak naprawdę powinniśmy ich dostarczać organizmowi? Jaka dawka wpłynie na lepszy stan zdrowia? Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-6 dostarczamy przeważnie spożywając oleje (słonecznikowy, z pestek winogron, z pestek dyni, z oliwek, z rzepaku). Nie ma więc konieczności suplementowania. Natomiast warto zwrócić uwagę na odpowiednią podaż kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3, których w diecie przeważnie występują niedobory. Zalecana ich ilość dla osoby dorosłej to 250 mg dziennie w formie kwasów EPA i DHA. Przy takiej ich ilości zauważamy już bardzo korzystny wpływ na zdrowie: między innymi zmniejszoną częstość występowania chorób serca, a co może ważniejsze – mniejszą śmiertelności u osób z chorobami serca. Śmiertelność spada nawet o 10%. Warto zaznaczyć, że choroba niedokrwienna serca i miażdżyca znajdują się na pierwszym miejscu zgonów w Polsce od wielu lat. Co roku ze względu na choroby sercowo-naczyniowe odnotowuje się ponad 4 miliony zgonów na całym świecie, z przewaga śmierci wśród płci żeńskiej.

Zalewają nas reklamy suplementów i komunikaty, że dietą trudno jest uzupełnić niedobory wielu składników. Wychodzi na to, że powinniśmy zażywać nie wiadomo ile suplementów... Ale czy przy kwasach omega jest to konieczne? Kwasy tłuszczowe omega-9 nie wymagają suplementacji, gdyż organizm potrafi wytworzyć je endogennie, czyli wewnętrznie, wytwarza je sam z innych substratów. Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-6 przeważnie są pokrywane wraz z dietą, więc nie ma konieczności ich dodatkowego suplementowania, mimo tego co piszą producenci. Wystarczy do diety włączyć odpowiednią ilość pestek i orzechów, czy oliwy oraz olejów roślinnych. Natomiast problem pojawia się w przypadku kwasów z rodziny omega-3. Nasza codzienna żywność jest raczej uboga w ten składnik, dlatego zalecane jest jedzenie dwóch porcji ryb w tygodniu. Przynajmniej jedną porcję powinna stanowić tłusta ryba morska. Do tego typu ryb zaliczamy łososia, makrelę, śledzia, szprotki. Warto je spożywać w ilości około 150 g na porcję. Jeżeli nie jesteśmy w stanie pokryć tego zapotrzebowania wraz z dietą, wtedy należy uzupełnić je suplementacją. Tak więc jedynie kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 mogą być uzupełniane przez suplementację.

Jeśli mogę uzupełnić potrzebną dawkę kwasów omega dietą, to jaką ilość poszczególnych składników odżywczych muszę zjeść, żeby pokryć dzienne zapotrzebowanie? Stosując dietę bogatą w tłuszcze roślinne, nie będziemy mieli problemu z pokryciem zapotrzebowania na kwasy tłuszczowe z rodziny omega-6. Jak już wspominałem, znajdziemy je w oleju słonecznikowym, sojowym, z pestek dyni, winogron, ale także w margarynach (na przykład z oleju słonecznikowego). Szczególnie bogate w omega-6 są pestki i orzechy, przede wszystkim orzechy włoskie. Ilość około dwóch łyżek oliwy, oleju lub garstka orzechów dziennie - powinny pokryć zapotrzebowanie. To o wiele skuteczniejsza metoda niż łykanie suplementów, prawda?

Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 znajdziemy również w produktach roślinnych: szczególnie w siemieniu lnianym, oleju lnianym, ale także w nasionach chia, orzechach włoskich, w zielonych warzywach liściastych (jak chociażby jarmużu). Polecam również wypróbować w kuchni siemię konopne. Aktualnie bardzo popularnym źródłem są również algi morskie (np. spirulina, chlorella, wakame). Aby pokryć zapotrzebowanie na długołańcuchowe kwasy z rodziny omega-3, takie jak EPA i DHA to, jak wspomniałem, warto zjeść dwie porcje ryby w tygodniu, inaczej należy uzupełnić je suplementacją.

Co z weganami? Odpadają ryby i inne produkty... Czy weganie obejdą się bez suplementów? Jak u nich wygląda kwestia ilości? – Ile, i jakich, naturalnych produktów muszą spożyć w ciągu dnia? Weganie dostarczają kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 głównie jedząc siemię lniane lub nasiona chia. Zalecam zawsze zjadanie łyżki siemienia lnianego dziennie,  jako dodatek do owsianki, do dressingów, zup, sałatek. Ważne, aby siemię lniane było (świeżo) zmielone – wówczas możemy dostać się do wnętrza nasion bogatych właśnie w kwasy tłuszczowe omega-3. Ponadto niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3  zawierają też algi morskie. Jednak ich ilość nie powinna przekraczać 5 do 15 g dziennie ze względu na dużą zawartość jodu, który w nadmiarze może utrudniać pracę tarczycy. Dlatego aktualnie, w przypadku kobiet w ciąży i podczas diet wegańskich, zaleca się suplementację kwasami tłuszczowymi EPA i DHA pozyskiwanym właśnie z alg morskich. Ich ilość zalecana dla osoby dorosłej to 250 mg dziennie (a w przypadku kobiet w ciąży może wzrosnąć nawet do 400-550 mg)

Co każdy z nas powinien wiedzieć o tych kwasach?

  • Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 znacznie zmniejszają częstość występowania chorób serca, choroby niedokrwiennej serca, udaru i nadciśnienia tętniczego. Na łamach niedawno opublikowanej dużej pracy naukowej sugeruje się, że zmniejszają one zawał mięśnia sercowego o 13%, a śmiertelny zawał mięśnia sercowego o 35%(!), powstanie choroby niedokrwiennej serca o 10% i śmiertelność z jej powodu o 9%.
  • Mają istotny udział w profilaktyce i leczeniu nadwagi i otyłości nie tylko przez hamowanie lipogenezy (czyli tworzenia się cząsteczek tłuszczu w organizmie), lecz także zmniejszenie apetytu i wzrost uczucia sytości. Mają też pozytywny wpływ na mikroflorę jelitową.
  • Kwasy tłuszczowe wydłużają czas trwania ciąży i zmniejszają ryzyko wystąpienia porodu przedwczesnego.
  • Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 poprawiają rozwój ośrodkowego układu nerwowego u płodu oraz funkcji motorycznych, poznawczych i umysłowych u dzieci.
  • Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 zapobiegają depresji poporodowej.
  • Zmniejszają ryzyko cukrzycy pierwszego typu i choroby nadciśnieniowej w wieku dorosłym.
  • Mają działanie antyalergiczne.
  • Zmniejszają ryzyko wystąpienia niskiego ilorazu inteligencji werbalnej, gorszych wyników zachowań prospołecznych i gorszego rozwoju społecznego w zakresie motoryki i komunikacji oraz problemów emocjonalnych u dzieci.
  • Mają udział w leczeniu zespołu nadpobudliwości z deficytem uwagi (ADHD).
  • Zmniejszają predyspozycje do agresji i depresji u dzieci i u osób dorosłych.
  • Kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 przeciwdziałają demencji i chorobie Alzheimera, wpływając pozytywnie na funkcje kognitywne.
Mikołaj Choroszyński jest magistrem żywienia i dietetyki oraz absolwentem studiów podyplomowych na kierunku psychodietetyka (Uniwersytet SWPS), obecnie w trakcie doktoryzacji z nauk medycznych. Jest wykładowcą akademickim w Wyższej Szkolenie Inżynierii i Zdrowia w Warszawie i Warszawskiej Uczelni Medycznej im. Tadeusza Koźluka oraz właścicielem poradni dietetycznej Bdieta. Specjalizuje się w dietetyce klinicznej. Jest także autorem pierwszej na polskim rynku książki o diecie przeciwdziałającej chorobom neurodegeneracyjnym „Dieta MIND. Sposób na długie życie”, a także wydanej dopiero książki „Uzależnienie od słodyczy – skuteczne narzędzia do zmiany nawyków”.

  1. Zdrowie

Opieka nad chorym na nowotwór w domu. Jak ją zorganizować?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Choroba nowotworowa jest trudnym doświadczeniem, przede wszystkim dla samego chorego, ale nie tylko. Równie mocno przeżywają ją osoby z jego najbliższego otoczenia. Wielu pacjentów onkologicznych pozostaje aktywna, jednak u niektórych opieka domowa może stanowić nie lada wyzwanie dla najbliższych. Jak ją zorganizować, aby jak najlepiej pomóc osobie chorej?

Chorych na raka przybywa z roku na rok. Według danych Polskiego Towarzystwa Onkologicznego codziennie w Polsce średnio 400 osób dowiaduje się, że choruje na nowotwór złośliwy. Krajowy Rejestr Nowotworów podaje, że rocznie odnotowuje się ponad 160 tysięcy zachorowań. Diagnoza nowotworu najczęściej budzi lęk – nie tylko u samego chorego, ale także wśród jego rodziny i przyjaciół. Jednak nawet w trudnych przypadkach współczesna medycyna może wiele zaoferować choremu. Po poznaniu diagnozy i oswojeniu się z sytuacją przychodzi pytanie: co dalej? Jak być wsparciem dla takiej osoby? Co możemy zrobić jako bliscy?

Jestem opiekunem – jak zacząć?

Pierwsze dni po usłyszeniu diagnozy nowotworu mogą być dla chorego i jego bliskich wyjątkowo trudne. Pojawić się może lęk przed niepewną przyszłością. Nie bez powodu mówi się, że na raka choruje nie tylko pacjent, ale także cała jego rodzina. Po pierwszych emocjach przychodzi czas na próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości i znalezienie optymalnych rozwiązań. Na tym etapie dochodzi również naturalny odruch, jakim jest chęć uzyskania jak największej ilości rzetelnych informacji. Pierwszym ich źródłem powinien być lekarz prowadzący. Nic nie zastąpi rozmowy ze specjalistą, który odpowie na nurtujące nas pytania. Z pomocą chorym przychodzą również sprawnie działające fundacje i stowarzyszenia. Powstają też grupy wsparcia przeznaczone dla opiekunów osób chorych na nowotwór złośliwy. Rozbudowane w ciągu ostatnich lat strony i portale internetowe dają możliwość zdobycia wiedzy na temat przebiegu choroby i metod leczenia. Należy jednak korzystać z rzetelnych, sprawdzonych źródeł. W internecie znajduje się mnóstwo miejsc z nieprawdziwymi informacjami. Wiedza z sieci nie zastąpi tej uzyskanej od specjalisty.

Przestrzeń – jak ją funkcjonalnie zagospodarować?

Oprócz zmian w sposobie myślenia i codziennym rodzinnym życiu, kolejnym aspektem, którego dotyka choroba nowotworowa, jest przestrzeń życiowa pacjenta onkologicznego i jego bliskich. Należy pamiętać, że pacjent onkologiczny jest zazwyczaj osobą samodzielną – nie będzie wymagał stałej opieki i specjalistycznych sprzętów medycznych. Dopiero u osób starszych, obciążonych innymi schorzeniami przewlekłymi i w bardzo zaawansowanym stadium nowotworu może być potrzebna dodatkowa pomoc. Przy jej organizacji warto zasięgnąć porady osób, które mają w tym aspekcie doświadczenie, np. rehabilitantów lub przedstawicieli ośrodków zajmujących się profesjonalną opieką nad chorymi na nowotwory.

Każdy przypadek nowotworu jest inny. Często choremu wystarczy jedynie wsparcie psychiczne i obecność bliskiej osoby. Niezależnie od tego, czy pacjent dopiero dowiedział się o diagnozie, czy leczy się już jakiś czas, jest to choroba obciążająca. Może czuć się wyobcowany, doświadczać depresji, miewać wahania nastroju, problemy ze snem i jest to całkowicie normalne. Dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji jest pomoc psychologiczna lub psychoonkologiczna. Warto po nią sięgnąć, jeśli zauważamy, że dotychczasowe wsparcie rodziny i innych bliskich nie wystarcza.

Dieta pacjenta onkologicznego – o czym należy pamiętać?

Tak jak w przypadku większości chorób, również przy pacjentach onkologicznych jednym z najistotniejszych aspektów codziennego funkcjonowania jest odpowiednio zbilansowana dieta. Jest ona szczególnie ważna, ponieważ choroba nowotworowa ma na ogół charakter przewlekły.

Obecność guza nowotworowego w organizmie sprawia, że potrzeby żywieniowe pacjenta onkologicznego są inne niż u zdrowego człowieka, ponadto zmieniają się możliwości przyjmowania przez niego pokarmów oraz przyswajania składników odżywczych. Aby prawidłowo przygotowywać i podawać posiłki, osoba sprawująca opiekę nad chorym powinna zapoznać się ze specyfiką żywienia w przebiegu choroby nowotworowej. Zasadniczą rolą diety pacjenta onkologicznego jest utrzymywanie prawidłowej masy ciała, niedopuszczenie do niedożywienia, stymulacja sił obronnych organizmu, przeciwdziałanie skutkom ubocznym terapii onkologicznej oraz ogólna poprawa jakości życia chorego.

Dobrze odżywiony pacjent lepiej znosi obciążające leczenie onkologiczne.[1] Dietę należy dopasować do stadium zaawansowania choroby, rodzaju terapii oraz jego wieku. Należy pamiętać, że każdy przypadek jest inny i zawsze warto zasięgnąć porady dietetyka.

Posiłki powinny być lekkostrawne i dopasowane do preferencji smakowych i żywieniowych chorego. Nie należy wykluczać z jadłospisu żadnych składników odżywczych i pamiętać, że bardzo ważna w diecie pacjenta onkologicznego jest odpowiednia ilość białka. Trzeba również unikać posiłków smażonych, tłustych i ostrych oraz alkoholu i używek. W przypadku nowotworów przewodu pokarmowego żywienie nie powinno obciążać danego organu. Również w przypadku radioterapii jamy brzusznej należy unikać produktów mlecznych zawierających laktozę, ponieważ może to skutkować wystąpieniem biegunek. Co więcej, ważną rolę odgrywa nawodnienie – minimum 2 litry wody dziennie.

Dla osoby opiekującej się chorym na raka istotnym zagadnieniem jest również sposób podawania posiłków, który wraz z rozwojem choroby może być utrudniony. Jeśli chory nie może odżywiać się samodzielnie, jest po operacji chirurgicznej lub gdy występują skutki uboczne leczenia, pomocne może być stosowanie diety o zmienionej konsystencji lub żywienia specjalistycznego. U pacjentów chorych na nowotwory jamy ustnej, przełyku, żołądka oraz w zaawansowanym stadium nowotworu może wystąpić problem niedożywienia. Z pomocą przychodzi żywność specjalnego przeznaczenia medycznego do postępowania dietetycznego w przypadku niedożywienia związanego z chorobą – są to produkty płynne, przeznaczone dla pacjentów niedożywionych i zagrożonych niedożywieniem, takie jakNutridrink Protein, przygotowane do bezpośredniego podania doustnego. Ich główną zaletą jest zawartość określonych, niezbędnych składników odżywczych, które wspomagają suplementację. W przypadku pacjentów onkologicznych podstawowym zadaniem żywienia jest uzupełnianie zapotrzebowania organizmu na białko i energię. Podczas gdy u zdrowych osób spożycie białka powinno wynosić 10-15% zapotrzebowania energetycznego, u chorych na nowotwór jest to dwa razy większa ilość. Nie bez znaczenia jest również odpowiednia konsystencja i wygoda – zarówno w podawaniu, jak i przyjmowaniu pokarmu.

Pomoc w opiece nad chorym onkologicznie – do kogo się zwrócić?

Opieka nad osobą chorą w zaawansowanym stadium nowotworu, niesamodzielną, może być obciążająca psychicznie i fizycznie. Komfortową sytuacją jest opcja dzielenia się obowiązkami z innymi członkami rodziny. Zdarza się jednak, że nie ma takiej możliwości. Wówczas warto pamiętać, że o pomoc – bezpośrednią czy psychologiczną – można się również zwrócić do innych bliskich osób, znajomych czy przyjaciół, a także do instytucji zewnętrznych.

Warto, aby z pomocy psychologa skorzystał zarówno pacjent, jak i jego najbliżsi już w początkowym okresie choroby, kiedy niepewność jest największa. Wynika to nie z konieczności opieki fizycznej, a wsparcia psychicznego, którego osoba chora najbardziej potrzebuje. W ostatnich latach, dzięki rozwojowi psychoonkologii, dużo łatwiej uzyskać taką pomoc, adresowaną – na wszystkich etapach choroby – zarówno do pacjentów, jak i członków ich rodzin.

Należy mieć świadomość, że opieka nad chorym na nowotwór złośliwy w zaawansowanym stadium choroby może być trudna i obciążająca. Na szczęście opiekun, jeśli tylko podejmie próbę uzyskania pomocy, w dobie obecnej świadomości nie zostaje sam w tej sytuacji.

Bibliografia:

Jarosz A., Oddani chorobie, https://www.medonet.pl/psyche/psychologia,opiekunowie-chorych-na-raka,artykul,1720910.html, dostęp: 20.07.20.

Karabin K., Dieta w chorobach nowotworowych, https://www.poradnikzdrowie.pl/diety-i-zywienie/diety/dieta-w-chorobach-nowotworowych-aa-HN2k-Eq1C-7F4j.html, dostęp: 20.07.20.

Dobrołowicz M., Nowotwory drugą przyczyną zgonów w Polsce, https://twojezdrowie.rmf24.pl/choroby/nowotwory/news-nowotwory-druga-przyczyna-zgonow-w-polsce-dzis-swiatowy-dzie,nId,4307445?fbclid=IwAR1ZKGL5cY1Uj0i_a-F_8ONy7X1iQROIx-mqEf-DY0Qtp5U_WIIr8Zz6BmA#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox, dostęp: 20.07.20.

Pielęgnacja pacjenta w chorobie nowotworowej, red. Fundacja Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa i Fundacja Tam i z powrotem, Warszawa 2012.

Stanek-Misiąg E., Jedz! O diecie pacjenta onkologicznego, https://www.mp.pl/pacjent/dieta/wywiady/228118,jedz-o-diecie-pacjenta-onkologicznego

[1] https://www.mp.pl/pacjent/dieta/wywiady/228118,jedz-o-diecie-pacjenta-onkologicznego

  1. Zdrowie

Zakwaszenie organizmu - jakie produkty poprawią nasze samopoczucie?

Dieta alkaliczna to dieta bogata w produkty zasadotwórcze. Stosowanie jej to najprostszy sposób na odkwaszenie organizmu. (fot. iStock)
Dieta alkaliczna to dieta bogata w produkty zasadotwórcze. Stosowanie jej to najprostszy sposób na odkwaszenie organizmu. (fot. iStock)
Męczą nas przewlekłe migreny? Bóle pleców? Dolegliwości jelitowe? Zdarza cie się „rodzić” kamienie? A może nie radzimy sobie z ciągłym zmęczeniem? Jeśli wyniki badań mamy w porządku, być może przyczyną jest zakwaszenie organizmu. Czas nadać własnej diecie charakter bardziej zasadowy.

Na ogół wszystko zaczyna się po 35. roku życia. Dolegliwości, które dotąd  doskwierały nam tylko od czasu do czasu, pojawiają się coraz częściej i nie dają żyć. Może to oznaczać zakłóconą przez wiele lat równowagę kwasowo-zasadową, jeden z najważniejszych mechanizmów regulujących nasz ustrój. Jest podstawą prawidłowego przebiegu procesów życiowych i niezbędnym warunkiem do zachowania kondycji psychofizycznej. Jej zachwianie prowadzi do kryzysów, które nieleczone lub tylko zaleczane przeradzają się w schorzenia przewlekłe. Często nie zdajemy sobie sprawy, że zamiast chodzić po lekarzach, szprycować się środkami uśmierzającymi ból lub na siłę próbować obudzić się kolejną kawą, wystarczy wprowadzić do codziennego jadłospisu produkty alkalizujące ustrój i śledzić dobroczynne zmiany.

Jak zmierzyć poziom zakwaszenia organizmu?

Można to sprawdzić na kilka sposobów. Najpopularniejszy to laboratoryjne badanie krwi. Optymalne pH dla niej to 7,35–7,45. Najdrobniejsze odchylenia od tej normy prowadzą do pogorszenia samopoczucia. Większe – do powolnej śmierci. Przy pH krwi równym 6,95 następuje śpiączka cukrzycowa, z kolei pH 7,7 jest przyczyną tzw. drgawek tężyczkowych. Wprawdzie trzeba naprawdę przesadzić, by osiągnąć tak skrajne wartości, jednak pokazują one, o jak ważną sprawę możemy zawalczyć zrównoważoną dietą. Lekarze polecają mierzenie zakwaszenia ustroju za pomocą pasków lakmusowych, które można umieszczać w ustach lub pod strumieniem moczu. Norma dla śliny mieści się w granicach 6,5–7,3 pH. Z kolei obojętny odczyn moczu ma pH między 6,9 a 7,1. Takim mogą pochwalić się np. wegetarianie. Im bardziej zakwaszony organizm, tym niższe pH. Odczyn poniżej normy ma większość ludzkości.

Mięso, wędliny, ryby, jaja, także mleko i nabiał to jedzenie kwasotwórcze. Nasze pH obniży też czarna herbata, kawa, pieczywo i wszelkie słodycze. Jednym słowem przygniatająco duży procent przeciętnego jadłospisu Polaka ma odczyn pchający go w kierunku choroby. Do tego doliczyć trzeba papierosy i alkohol. Ciekawe, że środowisko kwasowe w naszym ustroju pogłębia również przewlekły stres i nieodreagowany przesadny wysiłek umysłowy. Odnajdujesz w tym siebie?

Dieta odkwaszająca organizm

Odkwaszenie poprawia nastrój już w kilka dni po rozpoczęciu diety. Przez pierwszy tydzień warto jeść wyłącznie produkty zasadowe, a należą do nich prawie wszystkie warzywa z wyjątkiem grochu, soi, ziemniaków, ciecierzycy, fasolki kidney i grzybów. Najsilniej alkalizują trawy, kiełki, mniszek lekarski, ogórek, warzywa morskie, zielony kalafior, jarmuż i natka pietruszki. Także pomidor, awokado, fasolka szparagowa, biała fasola, szczaw, szpinak, czosnek, seler naciowy, kapusta, sałata, papryka słodka, brokuły, endywia, rukola, buraki, rzodkiewka i imbir. Lekko zasadowe, prawie neutralne to brukselka, groszek, szparagi, karczochy, żywokost lekarski, kalafiory, cukinia, rabarbar, pory, rzeżucha, szczypior i kalarepa.

Niektóre owoce, które pozornie mają kwaśny smak, po dostaniu się do żołądka tworzą odczyn alkaliczny. Do takich należą cytryny, grejpfruty, wiśnie i truskawki. Natomiast do owoców zakwaszających – borówki, pomarańcze, banany, ananasy, brzoskwinie, arbuzy, melony, mango, jabłka, jeżyny, świeże figi, jeżyny, morele, papaja, mandarynki, porzeczki czerwone, agrest, winogrona, żurawiny, borówki i maliny. Do orzechów obniżających pH zaliczają się pistacje, orzechy włoskie i nerkowce. Alkalizują zaś migdały i orzeszki sojowe.

Zasadotwórcze przyprawy to: czerwona papryka ostra, pieprz kajeński, czosnek, imbir, cebula, sezam, kminek i sól morska. Zakwaszające: gałka muszkatołowa, wanilia, sól kamienna i majonez. Spośród produktów zbożowych warto unikać ryżu, pszenicy, żyta, amarantusa i chleba. Za to postawić na komosę ryżową, kaszę gryczaną i orkisz. Co do picia? Jeśli herbata, to tylko biała lub zielona. A jeżeli kawa, to zbożowa. Do tego woda mineralna, napary z ziół, także sok buraczany i brzozowy.

W czasie diety alkalizującej ważne jest, by zapewnić sobie co najmniej trzy rozłożone w czasie posiłki i jeść powoli, przeżuwając dokładnie pokarm. Specjaliści od zabiegów odkwaszających zwracają też uwagę na to, by nie najadać się do syta. Im prościej przyrządzona potrawa, tym zdrowsza. Po tygodniu takiego jedzenia można włączyć do menu produkty kwasotwórcze, pamiętając, żeby nigdy więcej nie przekroczyły 30 proc. jego zawartości.

  1. Zdrowie

Życiodajny szpik

Potencjalnym Dawcą szpiku może zostać każdy między 18. a 55. rokiem życia. (Ilustracja: Getty Images)
Potencjalnym Dawcą szpiku może zostać każdy między 18. a 55. rokiem życia. (Ilustracja: Getty Images)
Czasem jedyny ratunek dla chorych na nowotwory krwi to przeszczep szpiku. Najczęściej dawcą może być ktoś z najbliższej rodziny. A co, jeśli nie? Trzeba szukać dawcy niespokrewnionego. A tych jest ciągle za mało. Możesz pomóc. Możesz zostać jednym z nich. 13 października to Ogólnopolski Dzień Dawcy Szpiku.

Czy masz bliźniaka? Na to pytanie zdecydowana większość z nas odpowiada przecząco. Czy słusznie? Nie do końca. Bo możesz mieć bliźniaka genetycznego. Mieszkającego w tym samym mieście albo na drugim końcu świata. To osoba, której antygeny zgodności tkankowej są takie same, jak twoje. Tak, to rzadkie. Nawet bardzo. Prawdopodobieństwo, że ktoś taki gdzieś jest, to 1:20000. Czasem to nawet 1 do kilku milionów.

Oczywiście na co dzień nie ma dla nas znaczenia, czy taka osoba istnieje. Ale jeśli ty – albo ona – zachorujecie na nowotwór krwi, taka wiedza może być kluczowa. Bo przeszczep szpiku bywa jedyną metodą ratującą życie. A choroby krwi to wcale nie jest rzadkość. W Polsce co 40 minut, na świecie co 27 sekund ktoś dowiaduje się, że cierpi na białaczkę lub inny nowotwór krwi…

Dlatego tak ważne jest, żeby zarejestrować się w bazie potencjalnych dawców szpiku. Może się zdarzyć (i raczej tak właśnie będzie), że telefon nigdy nie zadzwoni, że nigdy nie dostaniesz wiadomości: twój szpik jest potrzebny. Jeśli jednak okaże się, że tak, masz szansę na uratowanie czyjegoś życia. Czy może być coś ważniejszego? Piękniejszego?

W dodatku cała sprawa nie wiąże się z ryzykiem. Wokół pobierania szpiku narosły rozmaite mity, warto więc się im przyjrzeć.

Największą obawą jest – według statystyk – to, że szpik „pobiera się z kręgosłupa”. Brzmi groźnie. Nie ma jednak nic wspólnego z prawdą. W większości przypadków krwiotwórcze komórki macierzyste pobiera się z krwi obwodowej za pomocą aferezy. Wygląda to tak, jakbyście po prostu oddawali krew, tyle że trwa to dłużej. W 15 procentach przypadków szpik pobiera się z talerza kości biodrowej w znieczuleniu ogólnym.

Dalej – boimy się bólu. Tyle że oddanie krwi przecież nie boli. Odczuwamy mały dyskomfort przy zakładaniu wenflonu i to wszystko.

Kolejny lęk: to zaszkodzi naszemu zdrowiu. Specjaliści odpowiadają zdecydowanie: nie zaszkodzi. Przed pobraniem Dawca przechodzi szczegółowe badania, sprawdzające, czy jest gotowy na tę procedurę – to jedno. Drugie – organizm człowieka ma ogromne zdolności regeneracyjne, krwiotwórcze komórki macierzyste mnożą się przez całe nasze życie, na pewno więc nam ich nie zabraknie. Jeśli pobranie odbywa się z talerza kości biodrowej, organizm regeneruje się całkowicie w ciągu 2–3 tygodni. A czym jest kilka tygodni w porównaniu z całym życiem naszego „bliźniaka”, życiem, które mamy szansę ocalić?

Potencjalnym Dawcą szpiku może zostać każdy między 18. a 55. rokiem życia. Jeśli chcesz pomóc, jesteś ogólnie zdrowy, a twój wskaźnik BMI nie przekracza 40, zgłoś się do Fundacji DKMS (to największy Ośrodek Dawców szpiku w Polsce). Rejestracja ze względu na pandemię odbywa się online.

Zamawiasz bezpłatny pakiet rejestracyjny, przyjdzie on do ciebie pocztą w ciągu tygodnia. Znajdziesz tam formularz i pałeczki do samodzielnego pobrania wymazu z wewnętrznej strony policzka. Odsyłasz – i to koniec całej procedury. Warto to zrobić.