1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Mięta - zioło o wyjątkowych właściwościach

Mięta - zioło o wyjątkowych właściwościach

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Na całym świecie uprawia się ponad 20 gatunków mięty i jej pochodnych. Dzięki swoim dobroczynnym właściwościom, roślina ta jest doceniana i wykorzystywana od wielu wieków. Jednak zastosowanie mięty nie kończy się na problemach żołądkowych. Jaki potencjał w sobie kryje?

Historia mięty sięga jeszcze czasów starożytnych. Jak głosi jeden z mitów, zioło swoją nazwę zawdzięcza nimfie Minthe, która była kochanką boga Podziemia - Hadesa. Aby uchronić Minthe przed gniewem swojej żony Persefony, Hades zamienił kochankę w ziele o pięknym, intensywnym zapachu i niezwykłych właściwościach. Od tamtej pory uznawał je za święte. W ślad mitycznego boga, ludzie od wieków doceniają potencjał mięty. Egipscy uczniowie nosili na głowach uplecione z liści mięty wieńce, ponieważ wierzono, że roślina rozjaśnia umysł. W pismach Homera można przeczytać o zwyczaju nacierania miętą stołów, co było wówczas uważane za wyraz wielkiej gościnności. A jak dzisiaj wykorzystujemy to wyjątkowe ziele?

Mięta w apteczce

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek - działa rozkurczająco na mięśnie przewodu pokarmowego, przynosi ulgę od bólu brzucha, wzdęć, zaparć, nudności i innych objawów problemów trawiennych. Zawarty w liściach mięty mentol zwiększa wydzielanie żółci, a zatem jest świetnym suplementem diety, wspomagającym trawienie i odchudzanie.

Co więcej mięta wykazuje działanie antybakteryjne, antywirusowe i wykrztuśne - świetnie sprawdza się w leczeniu dolegliwości dróg oddechowych podczas wszelkiego rodzaju przeziębień i infekcji. Mentol daje charakterystyczny efekt orzeźwienia, więc skutecznie pomoże pozbyć się nieprzyjemnego zapachu z ust. Pomoże także przy leczeniu bezsenności, nerwicy i negatywnych skutków ubocznych stresu, zapewniając odprężenie i spokojny, głęboki sen. Natomiast pocieranie i wdychanie zapachu świeżych listków mięty energetyzuje, usprawnia koncentrację i zapamiętywanie.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Mięta w kosmetyczce

Podbija kosmetykę naturalną swoimi właściwościami dla skóry i włosów. Miętę pieprzową hoduje się przede wszystkim dla wytwarzanego z niej olejku miętowego. Zawiera on wiele cennych składników jak np.:  flawonoidy, karoten, witaminy A i C, rutynę, garbniki oraz mentol. Dzięki jego właściwościom przeciwbólowym i relaksującym, można stosować go do masażu głowy i ciała. Oprócz ulgi od bólu i napięć, zadbamy również o kondycję naszej skóry. Mięta działa przeciwbakteryjnie, więc jest skuteczna w walce z trądzikiem, reguluje wydzielanie sebum, zatem sprawdzi się także w pielęgnacji cery tłustej. Po miętowej kuracji, skóra twarzy odzyska blask, będzie gładka i wypoczęta.

W pielęgnacji włosów mięta pomaga w pozbyciu się łupieżu, odzyskaniu ich blasku i zdrowego wyglądu. Dzięki niej, włosy nie puszą się i łatwiej jest je układać. Stosowana bezpośrednio na skórę głowy, przyspiesza ich wzrost.

Mięta znalazła zastosowanie także w branży perfumeryjnej, gdzie dodawana jest jako nuta średnia, nadająca intensywny, orzeźwiający aromat i nieco pikantny ton.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Co za dużo, to niezdrowo

Jak każda substancja czynna, miętę także trzeba stosować z umiarem. Ma ona silne działanie lecznicze, przez co może powodować równie silne skutki uboczne. Przy dolegliwościach żołądkowych prawidłowe jest spożywanie 3 szklanek naparu dziennie, ale picie takiej ilości przez dłuższy okres czasu może zaszkodzić naszemu układowi pokarmowemu i objawiać się zgagą czy podrażnieniami żołądka. Badania wykazały, że kobiety we wczesnej fazie ciąży mogą spożywać miętę w formie herbaty miętowej w umiarkowanych ilościach. Wypicie od czasu do czasu 2-3 filiżanek nie niesie ryzyka, ale w późniejszym okresie ciąży spożywanie mięty może powodować uczucie zgagi.

Dużo częściej niż duże ilości świeżej mięty czy herbaty miętowej, negatywne skutki uboczne powoduje olejek miętowy - jest to substancja bardzo aktywnie i silnie działająca. Przyjmowany doustnie w dużych dawkach, może spowodować ból brzucha, wymioty, zachwianie równowagi czy zaburzenia snu. Natomiast stosowany zewnętrznie może wywołać zaczerwienienia i podrażnienia skóry. Dlatego też, dla bezpieczeństwa zaleca się rozcieńczanie go olejami (np. oliwą z oliwek, olejkiem jojoba, olejem ze słodkich migdałów czy awokado), a osobom z cerą wrażliwą i naczynkową zupełnie odradza się jego stosowanie. W przypadku kobiet w ciąży, dzieci i osób starszych napar z mięty również wydaje się dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Niech jedzenie przestanie być powiernikiem, a stanie się... posiłkiem

Pokarm to nie tylko paliwo dla każdej komórki organizmu, ale również zastrzyk dobrej energii i samopoczucia. (Fot. iStock)
Pokarm to nie tylko paliwo dla każdej komórki organizmu, ale również zastrzyk dobrej energii i samopoczucia. (Fot. iStock)
Chcesz schudnąć? Zacznij od zmiany przekonań na temat siebie i świata. Wówczas jedzenie przestanie być twoim powiernikiem, a stanie się… posiłkiem

Jedną z najbardziej skutecznych metod zmiany przekonań jest terapia racjonalno-emotywna dr. Alberta Ellisa.

– Myślenie, odczuwanie i zachowanie człowieka tworzą zintegrowaną całość – tłumaczy Maciej Kiełbasiński, instruktor terapii uzależnień. – Jeśli jesteś przekonany, że twoja matka ma o tobie nie najlepsze zdanie, to z góry zakładasz, że każdy jej telefon będzie okazją do skrytykowania cię – nic więc dziwnego, to że kontakt z nią wywoła lawinę negatywnych emocji, a żeby obniżyć napięcie emocjonalne prawdopodobnie sięgniesz po najbardziej ci znany i skuteczny (na krótką metę) sposób: objadanie się.

Chcąc przerwać to błędne koło, musisz zmienić przekonania. Np. założyć, że krytyka matki wypływa z troski o ciebie, przyjąć, że to starsza osoba, która ma swoje dziwactwa, nie odbierać tak osobiście jej słów. To zmieni twoje emocje: zamiast złości czy poczucia winy pojawią się wdzięczność, czułość, miłość. Potrzeba ,,zajadania” emocji zniknie.

Ten sposób zmiany myśli i przekonań możesz z powodzeniem stosować w każdej sytuacji, która wywołuje negatywne emocje. Zamiast wściekać się na uliczny korek i podjadać batonik, pomyśl, że oto trafił ci się czas na posłuchanie muzyki, rozmowę przez telefon czy pozbieranie myśli. Jeśli w nocy obudzi cię lęk przed jutrzejszym spotkaniem z szefem („Na pewno mnie skrytykuje...”), to nie pędź do lodówki po coś „na uspokojenie”, tylko zmień to przekonanie – pomyśl raczej: ,,Nie wiem, co się wydarzy. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak umiem”. Potraktuj to wydarzenie z ciekawością i otwartością, a nie z lękiem. Każdego dnia, tuż po obudzeniu powtarzaj: ,,Wierzę, że wszystko, co mi się dziś przydarzy, będzie dla mnie dobre”.

Strategia przeciw kusicielom

Apetyt rodzi się w głowie. Jest to możliwe dzięki ogromnej ilości receptorów smakowych i węchowych zlokalizowanych w jamie ustnej, na podniebieniu i w nabłonku nosa. Na języku mamy mnóstwo kubków smakowych, które reagują na cztery podstawowe smaki: słony, słodki, gorzki i kwaśny oraz niedawno odkryty smak umami, odczuwany jako bulionowo-mięsny. Kusi również zapach, wygląd potraw, a nawet ich konsystencja.

Oto kilka sposobów na „niekuszenie apetytu”:

Sałatki i surówki jedz do głównych posiłków. Owoce i warzywa to cenne źródło witamin, minerałów, węglowodanów prostych oraz błonnika. Ale jeśli podjadasz je pomiędzy posiłkami albo, co gorsza, zamiast nich, wtedy szybciej je strawisz i znowu będziesz głodny.

Nie pij alkoholu tuż przed posiłkiem, a szczególnie aperitifów i gorzkich nalewek. Smak gorzko-słodki w połączeniu z alkoholem sprawi, że w bardzo szybkim czasie zrobisz się głodny. Alkohol rozluźni twoje morale i zjesz więcej niż organizm potrzebuje. Gorzkie nalewki lepiej serwować po obfitym posiłku, przyspieszą trawienie.

Unikaj produktów z syropem kukurydzianym. Bo to nic innego jak mieszanina cukrów dodawanych do ogromnej ilości produktów: od serków, soków, ciastek i cukierków po chleb – powoduje natychmiastowy spadek cukru we krwi i eskalację apetytu.

Wystrzegaj się papkowatej konsystencji dań i wysoko przetworzonej żywności. Zrezygnuj z deserów mlecznych z kaszką, zupek typu ,,gorący kubek, rozgotowanego ryżu, makaronu, ziemniaków i frytek. Dostarczają jedynie cukru, który powstaje pod wpływem gotowania i rozpadu skrobi. Są bardzo szybko przyswajalne przez organizm i powodują natychmiastowe uczucie głodu.

Jedzenie a nastrój

Pokarm to nie tylko paliwo dla każdej komórki organizmu, ale również zastrzyk dobrej energii i samopoczucia. Odkrycie dr. Andrew Stolla, dyrektora Psychofarmakologicznego Laboratorium Badawczego przy Szkole Medycznej w Harwardzie, dotyczy kwasów tłuszczowych omega-3 obecnych w makreli, łososiu czy śledziach. To one przeciwdziałają spadkom nastroju czy nawet depresji. Podobny wpływ na mózg i dobrą kondycję psychiczną mają też tłuste orzechy i migdały. Teraz już wiesz, dlaczego spada ci nastrój, gdy przechodzisz na dietę – z powodu niedoboru dobrych kwasów tłuszczowych! Oprócz tłustych ryb i orzechów, do modulatorów nastroju zaliczamy też witaminę B oraz tyrozynę, z której powstaje neuroprzekaźnik dopamina, nazywany „hormonem szczęścia”.

W sytuacjach stresogennych, po dużym wysiłku psychicznym lub w momentach przygnębienia, czyli gdy organizmowi brakuje serotoniny, sięgamy zwykle po węglowodany (najczęściej słodycze), gdyż pomagają w przenoszeniu – wraz z pokarmem – tryptofanu, aminokwasu i ułatwiają jego syntezę. Ale już po kilku godzinach powracamy do stanu wyjściowego, czyli głodu serotoninowego. Co zrobić, żeby wyrwać się z tej pułapki? Spożywać więcej węglowodanów złożonych – ziaren zbóż, warzyw, orzechów, które wchłaniają się dłużej niż węglowodany proste. Synteza serotoniny jest stała, a organizm nie odczuwa głodu psychicznego.

Ruch = radość życia

Do najważniejszych zaburzeń natury emocjonalnej zalicza się nieumiejętność radzenia sobie ze stresem. Napięcie, ciągłe zmęczenie, lęki, smutek, poczucie samotności – prowokują jedzenie. Ten stan łatwo odwrócisz poprzez systematyczny ruch. Jazda na rowerze czy marsz – trwające ponad godzinę – hamują też apetyt.

Sensowny wysiłek fizyczny musi uwzględniać trzy podstawowe elementy sprawności fizycznej: poprawiać wydolność tlenową (aerobową), wzmacniać siłę mięśni oraz poprawiać gibkość, równowagę i koordynację ruchów. Dobór rodzaju aktywności ruchowej powinien uwzględniać wiek i sprawność oraz składać się z trzech elementów: ćwiczeń wytrzymałościowych, siłowych oraz rozciągających. Ćwiczenia aerobowe (wytrzymałościowe), czyli marsz, bieg, pływanie, taniec, wykonuj kilka razy w tygodniu, po 30 min, ćwiczenia siłowe (oporowe) – najlepiej 2 razy w tygodniu, po 20 min (zestaw powinien obejmować ok. 8–10 ćwiczeń aktywujących nogi, ramiona, plecy i brzuch). Dwa lub trzy razy w tygodniu zaplanuj intensywną aktywność, która pozwoli ci zbudować kondycję serca i układu krwionośnego.

Zadanie domowe

Weź kartkę papieru i wypisz wszystkie straty (konsekwencje) swojej nadwagi, których doświadczasz nie tylko ty, ale też twoi bliscy, np: „mam chory kręgosłup”, „szybko się męczę”, „cierpię na migreny”, ale też: „nie mogę jeździć na rowerze razem z moim synem” czy „unikam seksu, bo wstydzę się swojej tuszy”. Rozpoznanie strat związanych z objadaniem się zwiększy twoją motywację podjęcia decyzji o świadomym zrzuceniu zbędnych kilogramów.

  1. Moda i uroda

Najlepszy krem z filtrami? Znajdź swój ideał

Filtry przeciwsłoneczne to najważniejsze słowa w pielęgnacji przeciwstarzeniowej. (Fot. iStock)
Filtry przeciwsłoneczne to najważniejsze słowa w pielęgnacji przeciwstarzeniowej. (Fot. iStock)
Z filtrami do twarzy jest jak z dżinsami - zanim trafisz na swój ukochany fason, musisz przymierzyć kilkanaście modeli. Idealnego kremu chroniącego nas przez UV też trzeba poszukać (dzielnie znosząc porażki), ale warto, bo stosować go powinnyśmy przez cały rok, nie tylko w czasie plażowania.

Lepiej zapobiegać niż leczyć - wiadomo. Dlatego stosowanie kremów z filtrami, z punktu widzenia dbania o skórę to, obok właściwego oczyszczania i nawilżania, podstawowy filar pielęgnacji. Dlaczego? Ponad 80 proc. oznak starzenia się skóry jest spowodowanych przez codzienne działanie promieni UV oraz zanieczyszczeń.

Promienie pochodzące ze Słońca przenikają przez nasz naskórek, a nawet skórę właściwą, i niszczą włókna kolagenowe tworzące strukturę skóry oraz elastynę, dzięki której skóra jest sprężysta. Promieniowanie jest też kancerogenne. O jego szkodliwości mówi się od lat, mimo tego kremy z filtrami nie mogą się przebić do kosmetyczek Polek jako produkt pierwszej potrzeby. Lubimy kosmetyki, które dają szybkie efekty albo są miłe w użyciu, a fotoprotekcja ma chronić skórę, a nie poprawiać jej wygląd albo dostarczyć nam przyjemności. Dodatkowo skutki promieniowania, poza oparzeniami, nie są widoczne od razu - plamy starcze, zmarszczki, brak jędrności pojawiają się z wiekiem, nikt nie łączy ich bezpoeśrednio z promieniowaniem.

Kosztowne skutki, trudne zapobieganie

Znam wiele kobiet, które są gotowe wydać majątek na zabiegi liftingujące albo usuwające przebarwienia, ale po kremy z filtrami sięgają jedynie latem, kiedy słońce jest naprawdę ostre.
Tymczasem stosując filtry regularnie - przez większą część roku, również w pochmurne dni - można skutecznie zapobiec wielu problemom skóry.
Dlatego znalezienie swojego ulubionego produktu z filtrami, którego stosowanie każdego dnia wejdzie nam w krew, to pierwszy krok do stworzenia skutecznego rytuały pielęgnacyjnego.
Nie mówię, że to jest łatwe. Zwłaszcza osoby rozpoczynające przygodę z filtrami mogą narzekać. Nie ma się co oszukiwać, filtry mają być tarczą chroniącą nas przed niszczycielskim działaniem słońca, muszą mieć swoją „strukturę”. Początkujący stosując je mogą mieć wrażenie, że nakładają na twarz „ciężką” warstwę. Ale jest też dobra wiadomość. Z roku na rok formuły kremów z filtrami są udoskonalane, by po ich nałożeniu nie było wrażenia „lepkości” i „oblepienia”. Kosmetyki, nawet te z wysokimi filtrami, mają postać lekkich, nietłustych, szybko wchłaniających się emulsji, które nie pozostawiają na skórze białej warstwy. Są przyjemne w użyciu, zostawiają na twarzy jedynie leciutką wygładzającą warstwę.

Czy filtry stosować przez cały rok?

Warto pokochać je zwłaszcza w okresie od kwietnia do listopada, czyli przez większość roku, kiedy indeks UV jest na tyle wysoki, że może nam zaszkodzić.
W czasie zimy w północnych regionach Europy stosowanie na co dzień wysokich filtrów nie jest niezbędne, a nawet ma przeciwników.
Chroniąc się przed słońcem, czasami prowokujemy to samo starzenie, którego tak się obawiamy. Nie ma słońca, nie ma syntezy witaminy D, a w organizmie spowalnia się synteza kolagenu i elastyny - witajcie zmarszczki i żegnaj napięcie mięśniowe skóry!”- piszą Jana Zubcowa i Tijna Orasmae-Meder w książce „50 mitów o urodzie”

Przed czym chronią nas filtry?

  1. UVA - to fale o długim zakresie, które przenikają do głębszych warstw skóry, a tam atakują DNA komórek skóry, niszczą włókna kolagenowe i elastynę. Dodatkowo UVA stanowi czynnik kancerogenny, czyli rakotwórczy. To promieniowanie przenika przez chmury i szyby, dlatego jest groźne przez cały rok.
  2. UVB - fale o krótszym zakresie, które nie przenikają do głębszych warstw skóry, ale jest odpowiedzialne za poparzenia słoneczne i jest najczęstszą przyczyną nowotworów skóry.
  3. IR - światło podczerwone należy do najsilniej działających rodzajów promieniowania, które dociera do najgłębszych warstw skóry, przyczyniając się do jej uszkodzeń. IR nasila negatywne działanie promieniowania UVA i UVB, indukując w skórze zmiany o charakterze zapalnym, poprzez wytwarzanie wolnych rodników, które mając bezpośredni wpływ na komórki skóry.
  4. HEV (High Energy Visible Light) - światło niebieskie określane mianem światła widzialnego o długości fali 435-500 nm, ale też emitowane przez ekrany telefonów, komputerów, tabletów. HEV negatywnie wpływa na aktywność fibroblastów, komórek odpowiedzialnych za produkcję kolagenu, co w dalszej perspektywie powoduje jej wiotczenie.

Jaki wysoki powinien być filtr?

Przede wszystkim warto wiedzieć jakie oznaczenia stosują producenci na opakowaniach. Oto krótki przewodnik.

Najbardziej widocznym znakiem na kremach jest liczba odnosząca się do ochrony przed promieniowaniem UVB - to symbol SPF, czyli Sun Protective Factor. I tak SPF 15 pochłania od 93 do 95 proc promieniowania UVB, SPF 30 - 97 procent a SPF 50 - 98 proc.

Oznaczenie ochrony przed UVA nie jest już tak proste. Przede wszystkim brakuje jednolitego systemu oznaczania poziomu ochrony. Producenci stosują różne systemy. Możesz się spotkać z takimi oznaczeniami:
PPD (skrót od Persistent Pigment Darkening) - ten faktor mówi nam ile raz zmniejszy się dawka prominiowania UVA absorbowana przez skórę po jego zużyciu.
IPD (Immediate Pigmentation Darkening) - to alternatywa dla PPD. Wartość wskaźnika IPD oznacza procent ochrony przed UVA, przykładowo IPD 30 oznacza 30 proc. ochrony przed UVA.

Niestety nie wszyscy producenci podają dokładny poziom zabezpieczenia przed promieniowaniem UVA.
Możesz się też spotkać z oznaczeniem PA (PA+, PA++ , PA+++, PA++++) - im więcej plusów, tym większą zyskujesz ochronę.
Ze względu na brak jednolitego systemu pomiaru ochrony przed UVA Komisja Europejska zaleciła, aby unikać tego typu oznaczeń na opakowaniach – według norm unijnych wartość ochrony przed UVA w dobrych kosmetykach powinna stanowić co najmniej 1/3 wartości ochrony anty-UVB. Jeśli tak jest, producent stosuje oznaczenie UVA w kółeczku. Jeśli gwarantuje wyższą ochronę zwykle się tym chwali, podając konkretne liczby.

Jednak wysokość filtrów to nie wszystko - aplikację kosmetyku trzeba powtarzać co 2-3 godziny. Przed nałożeniem nowej warstwy, stara powinna zostać ze skóry usunięta, po pierwsze by nie tworzyć na skórze „papy”, po drugie filtry chemiczne po mniej więcej dwóch godzinach utleniają się i zamieniają w wolne rodniki, które są równie szkodliwe dla skóry co promieniowanie…

I za to też filtrów się raczej pokochać od razu nie da, ale można się do nich przyzwyczaić a nawet polubić.
A z czasem poczuć satysfakcję, że jednak konsekwentne ich stosowanie popłaca - kiedy późną jesienią, po powrocie ze słonecznych wakacji, twoja buzia będzie wciąż wyglądała na świeżą i promienną.

Przegląd nowych kremów z filtrami. Wybór jest ogromy, każdy może znaleźć swój ideał, z którym zaprzyjaźni się na cały rok.

Lancaster, Sun Sensitive Face Oil-Free Milky Fluid SPF50 - dla wrażliwców oraz nurków

Lancaster, Sun Sensitive Face Oil-Free Milky Fluid SPF50; cena: 189 zł /50 mlLancaster, Sun Sensitive Face Oil-Free Milky Fluid SPF50; cena: 189 zł /50 ml

Beztłuszczowy fluid o konsystencji mleczka do twarzy to unikalna kombinacja filtrów chemicznych i mineralnych chroniąca przed promieniowaniem UVA i UVB, promieniowaniem podczerwonym oraz światłem widzialnym. Lekka bezłuszczowa konsystencja mleczka z formułą "clean" łatwo wnika w skórę, nie pozostawiając na niej białych śladów. Kosmetyk idealny dla skór wrażliwych. Przyjazny dla oceanów - formuły produktów z całej gamy Sun Sensitive nie zawierają filtrów przeciwsłonecznych rozpuszczalnych w wodzie, które mogłyby być toksyczne dla morskich organizmów.

BasicLab Dermocosmetics, dermatologiczny krem ochronny SPF50+ - silna prewencja i antyoksydacja

BasicLab Dermocosmetics, dermatologiczny krem ochronny SPF50+, cena: 119 zł/50 ml (Fot. materiały prasowe)BasicLab Dermocosmetics, dermatologiczny krem ochronny SPF50+, cena: 119 zł/50 ml (Fot. materiały prasowe)

Krem o lekkiej formule zawiera fotostabilne filtry, które zapewniają wysoką ochronę przeciwsłoneczną na wielu poziomach. Chroni skórę przed działaniem promieniowania UVA i UVB, światłem niebieskim HEV, a także niweluje negatywne skutki światła podczerwonego IR. Wskaźnik ochrony przeciw promieniowaniu UVA (PPD) wynosi 46,6! Krem działa także przeciwutleniająco - zawiera kompleks na bazie dwóch postaci witaminy E i stabilnej formy witaminy C. Formułę dopełnia olej konopny, który niweluje podrażnienia, odżywia i wzmacnia elastyczność naskórka, dzięki czemu staje się on bardziej odporny na działanie promieniowania UV. Natomiast optymalne stężenie niacynamidu, mocznika i ekstraktu z aloesu pozwala efektywnie nawilżyć skórę. Krem doskonale przygotowuje skórę pod makijaż.

Grown Alchemist, Natural Hydrating Sunscreen SPF 30 - bądź vege, eko i beauty

Grown Alchemist, Natural Hydrating Sunscreen SPF 30 Cena: 165 zł/50 ml (Fot. materiały prasowe)Grown Alchemist, Natural Hydrating Sunscreen SPF 30 Cena: 165 zł/50 ml (Fot. materiały prasowe)

W 100% naturalny. W 100% wegański. W 100% bezpieczny dla rafy koralowej. Supernawilżający krem do opalania zawiera innowacyjny, niezwykle przejrzysty tlenek cynku na bazie naturalnego minerału, który zapewnia ochronę przed szerokim spektrum promieniowania UVA, UVB oraz szkodliwymi czynnikami środowiska. Olejek z dzikiej róży oraz ekstrakt z nasion pietruszki eliminują widoczne oznaki starzenia się skóry i chronią przed uszkodzeniami, jakie powodują wolne rodniki. Kompleks tri-hialuronianu długotrwale nawilża skórę, dzięki czemu wyraźnie ją ujędrnia, redukuje drobne linie, zmarszczki oraz inne niedoskonałości skóry.

Pharmaceris, krem SPF 50+, PPD 30, HEV, IR - szerokopasmowa ochrona

Pharmaceris, krem o szerokopasmowej ochronie SPF 50+, PPD 30, HEV, IR - 42,95/50 ml (Fot. materiały prasowe)Pharmaceris, krem o szerokopasmowej ochronie SPF 50+, PPD 30, HEV, IR - 42,95/50 ml (Fot. materiały prasowe)

Krem o lekkiej formule, dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii filtrów szerokopasmowych, zabezpiecza skórę na wielu poziomach. Chroni skórę i organizm przed niekorzystnym wpływem promieniowania UVA (PPD na poziomie 30!), UVB, wysokoenergetycznego HEV oraz niweluje skutki IR. AntileuDNAprotect tworzy skuteczną barierę ochronną systemu immunologicznego skóry. Minimalizuje powstawanie w wyniku ekspozycji słonecznej niepożądanych objawów, do których należą: podrażnienia, poparzenia, zaczerwienienia, przebarwienia i wypryski posłoneczne, zmiany barwnikowe i odczyny alergiczne. Krem nawilża, odżywia i regeneruje skórę, jednocześnie niwelując jej suchość i nadwrażliwość.

Clarins, miejski ekran ochronny UV Plus [5P] SPF 50 - przyjemność stosowania w mieście

Clarins, miejski ekran ochronny UV Plus [5P] SPF 50 169 zł/30 ml (Fot. materiały prasowe)Clarins, miejski ekran ochronny UV Plus [5P] SPF 50 169 zł/30 ml (Fot. materiały prasowe)

Kompleksowa ochrona przed promieniami UV i zanieczyszczeniami, która chroni przed 5 rodzajami zanieczyszczeń napotykanymi w życiu codziennym: atmosferycznym, wewnątrz pomieszczeń, pyłkami, światłem niebieskim i zanieczyszczeniem świetlnym. Lekki, łatwo wchłaniający się żel-krem zapewniający doskonale niewidoczne wykończenie. Wyciąg z liści mango wzmacnia barierę ochronną skóry.

Vichy, UV-age Daily, fluid przeciw fotostarzeniu się skóry SPF50+ - ochrona na co dzień

Vichy, UV-age Daily 119,99/40 ml (Fot. materiały prasowe)Vichy, UV-age Daily 119,99/40 ml (Fot. materiały prasowe)

UV-age Daily to fluid o lekkiej konsystencji. Zapewnia zaawansowaną ochronę przed promieniowaniem UVA (na poziomie 46) i UVB, jednocześnie redukuje oznaki fotostarzenia się skóry takie jak zmarszczki i przebarwienia. Zawiera: 4 proc. przeciwzmarszczkowe peptydy, 2 proc. niacynamid, frakcja probiotyczna, 10 proc. woda wulkaniczna Vichy. Może być stosowany jako ostatni krok w codziennej pielęgnacji lub pełnić funkcję kremu na dzień.

Dr Irena Eris, Clinic Way, dermo-ochronny krem przeciwzmarszczkowy SPF 50 Anti Pollution - lato w mieście

Dr Irena Eris, Clinic Way, Dermo-ochronny krem SPF 50 Anti Pollution 79 zł/40 ml (w aptekach) (Fot. materiał prasowy)Dr Irena Eris, Clinic Way, Dermo-ochronny krem SPF 50 Anti Pollution 79 zł/40 ml (w aptekach) (Fot. materiał prasowy)

Krem o ultra-lekkiej konsystencji, który gwarantuje całodzienną ochronę skóry przed szkodliwym promieniowaniem UVA, UVB, IR, HEV oraz zanieczyszczeniami powietrza (smog) i wolnymi rodnikami. Skutecznie hamuje procesy fotostarzenia, redukując stres oksydacyjny i przeciwdziałając podrażnieniom. Technologia Puri-City tworzy niewidzialną barierę ochronną, zmniejszającą osadzanie się zanieczyszczeń środowiskowych na skórze (gazy, pyły, metale ciężkie). Blokuje dostęp cząstek smogu (PM2.5) do głębokich warstw skóry oraz ułatwia ich usuwanie, zapewniając skuteczną ochronę komórkową. Opatentowany FGF1 LMS uruchamia mechanizmy naprawcze, wygładza zmarszczki i poprawia elastyczność skóry. W połączeniu z polisacharydowym kompleksem ekstraktów roślinnych działa detoksykująco, przywracając blask i zdrowy wygląd skóry.

Avène, SunsiStick KA 50+ - idealny do uzupełniania ochrony w ciągu dnia

Avène, SunsiStick KA 50+ Cena: 65 zł/20 g (w aptekach)  (Fot. materiał prasowy)Avène, SunsiStick KA 50+ Cena: 65 zł/20 g (w aptekach) (Fot. materiał prasowy)

Sztyft zapewnia wygodne aplikowanie filtru w miejscach najbardziej narażonych na promieniowanie słoneczne: skórę głowy, twarz, dekolt, grzbiety dłoni i przedramiona. Fotostabilny system filtrów zapewnia szeroką ochronę przed promieniowaniem UVB-UVA. Pre-tokoferyl, fotostabilny prekursor witaminy E, w harmonijnym połączeniu z tialidyną chroni komórki przed stresem oksydacyjnym. Został wzbogacony o składnik aktywny Vederine, który stymuluje receptory witaminy D, wzmacniając barierę ochronną skóry i skuteczniej zabezpieczając przed szkodliwymi efektami promieniowania. Całkowicie transparentny, nie pozostawia białych plam na skórze.

Resibo, Team Sunscreen SPF 30 - naturalnie, że mineralny

Resibo, Team Sunscreen SPF 30, 109 zł/50 ml (Fot. materiał prasowy)Resibo, Team Sunscreen SPF 30, 109 zł/50 ml (Fot. materiał prasowy)

Zawarte w kremie filtry mineralne dają wysoką ochronę przeciwsłoneczną, co gwarantuje skórze bezpieczeństwo o każdej porze roku. Team Sunscreen jest wodoodporny i – w przeciwieństwie do większości kremów z wysokim filtrem – nie bieli oraz nie pozostawia tłustego filmu. Jego beżowy kolor stapia się z odcieniem skóry, maskuje drobne niedoskonałości, wyrównuje koloryt i daje piękne, rozświetlone wykończenie. Produkt świetnie sprawdza się również jako baza pod makijaż. Team Sunscreen zawiera aż 98,1% składników naturalnych. Kluczowym jest wyjątkowo silny przeciwutleniacz, Borealine Protect, czyli ekstrakt z kory świerku. Ten składnik wzmacnia ochronę przeciwsłoneczną i chroni skórę przed uszkodzeniami, spowodowanymi przez promieniowanie UV. Jest bogaty w garbniki i polifenole, kwasy organiczne oraz witaminy C i K. Dzięki temu nie tylko pełni funkcję filtra mineralnego, ale też zwiększa syntezę kolagenu, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie, zwiększa napięcie skóry.

Derma Sun, krem słoneczny do twarzy SPF 30 - dla wrażliwców i nurków

Derma Sun, krem słoneczny do twarzy SPF 30 54,99 zł/50 ml (Fot. materiał prasowy)Derma Sun, krem słoneczny do twarzy SPF 30 54,99 zł/50 ml (Fot. materiał prasowy)

Wszystkie kremy Derma Sun zawierają wyłączenie filtry bezpieczne dla środowiska, ekosystemu morskiego, raf koralowych. Można je stosować w Republice Palau i na Hawajach, gdzie obowiązują najbardziej restrykcyjnego prawa w sprawie filtrów. Kosmetyki Derma Sun nie zawierają składników zapachowych i barwników. Wszystkie filtry stosowane w produktach są certyfikowane m.in. przez międzynarodową organizację AllergyCertified, która gwarantuje ich bezpieczeństwo i najwyższą jakość. Derma Sun krem słoneczny do twarzy SPF 30 zapewnia wysoką ochronę przed promieniami UVA i UVB. Krem jest wodoodporny i hipoalergiczny. W jego składzie znajduje się oczyszczony aloes, witamina E i naturalne oleje, które pomagają zachować elastyczność i równowagę skóry. Krem Derma nie zawiera substancji zapachowych ani barwników, co minimalizuje ryzyko wystąpienia alergii i reakcji skórnych.

Lirene, nawilżający ochronny krem do twarzy SPF 50+ - ochrona i pielęgnacja

Lirene, nawilżający ochronny krem do twarzy SPF 50+  25,99 zł/40 ml (Fot. materiał prasowy)Lirene, nawilżający ochronny krem do twarzy SPF 50+ 25,99 zł/40 ml (Fot. materiał prasowy)

Zapewnia ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB oraz niweluje skutki promieniowania podczerwonego IR. Unikalny składnik IR Complex wzmacnia barierę hydrolipidową, działa łagodząco oraz ochronnie na DNA komórek. Poprzez wyciszanie aktywności substancji niszczących włókna podporowe skóry, wspomaga niwelowanie negatywnych skutków promieniowania IR. Krem zawiera odmładzającą witaminę E oraz wyciąg ze złotej algi, które aktywują proces intensywnej odnowy i regeneracji komórek skóry uszkodzonych przez promieniowanie. Alantoina regeneruje naskórek i łagodzi podrażnienia powstałe podczas ekspozycji skóry na słońce, dzięki czemu opalona skóra uzyskuje zdrowy wygląd.

SVR, Sun Secure Creme SPF50+ - ochrona przed UV i antyoksydacja

SVR, Sun Secure Creme SPF50+, 60 zł/50 ml (Fot. materiał prasowy)SVR, Sun Secure Creme SPF50+, 60 zł/50 ml (Fot. materiał prasowy)

Połączenie opatentowanej kompozycji filtrów z technologią antyoksydacyjną zapewnia dermatologiczną ochronę przed wszystkimi rodzajami promieniowania: UVA, UVA, IR, HEV. Dodatkowo kosmetyk zawiera antyoksydacyjną formułę. Krem ma komfortową, jedwabistą konsystencję - nietłustą i nieklejącą. Intensywnie nawilża skórę, idealnie się rozprowadza i szybko wchłania nie pozostawiając żadnych smug. Delikatny letni zapach sprawia, że ponowna aplikacja staje się przyjemnością a nie uciążliwym obowiązkiem.

Miya, Cosmetics mySPFcream, nawilżający krem SPF 50+ - ochrona z natury

Miya, Cosmetics mySPFcream, nawilżający krem SPF 50+
59,99 zł/40 ml (Fot. materiał prasowy)Miya, Cosmetics mySPFcream, nawilżający krem SPF 50+ 59,99 zł/40 ml (Fot. materiał prasowy)

Ten krem to połączenie fotostabilnych filtrów (mineralnego i chemicznych) z kompleksem naturalnych składników pielęgnacyjnych takich jak: opatentowany fucocert - roślinny polisacharyd, który długotrwale nawilża, koi i wygładza skórę. Dodatkowo odżywczy ekstrakt z granatu, nawilżający kwas hialuronowy i ekstrakt z alg tworzą niewidzialną „maskę” na skórze, chroniącą przed zanieczyszczeniami [np. pyłami, metalami ciężkimi, dymem papierosowym]. Idealny na twarz, szyje, dekolt i pod oczy.

Bioderma, Photoderm Max Aquafluide SPF 50+ UVA 24 - bezpieczeństwo przede wszystkim

Bioderma, Photoderm  Max Aquafluide SPF 50+ UVA 24
64 zł/40 ml (w aptekach) (Fot. materiał prasowy)Bioderma, Photoderm Max Aquafluide SPF 50+ UVA 24 64 zł/40 ml (w aptekach) (Fot. materiał prasowy)

Filtry UVB i UVA chronią przed szerokim spektrum promieniowania a patent Bioprotection chroni DNA komórek naskórka przed negatywnymi skutkami działania promieniowania UV. Dodatkowo krem wzmacnia naturalne mechanizmy obronne skóry. Ma ultralekką konsystencję, dobrze się rozprowadzania i szybko wchłania. Formuła bezzapachowa. Wodoodporny i fotostabilny. Dostępny bezbarwny, jasny, ciemny.

beBIO Sun by Ewa Chodakowska, krem do twarzy z filtrem SPF 50 - ochrona i pielęgnacja

beBIO Sun by Ewa Chodakowska, krem do twarzy z filtrem SPF 50, cena 49,99 zł/50 ml (Fot. materiały prasowe)beBIO Sun by Ewa Chodakowska, krem do twarzy z filtrem SPF 50, cena 49,99 zł/50 ml (Fot. materiały prasowe)

Krem chroni przed promieniami UVA i UVB. Kosmetyk łatwo się wchłania, pielęgnuje cerę, zapewnia skuteczną ochronę. Zawarte w kosmetyku: aloes i gliceryna pochodzenia organicznego – mają działanie łagodzące, nawilżające i regenerujące. Natomiast witamina E to silny antyutleniacz. Produkt jest wodoodporny i bezpieczny dla środowiska.

  1. Moda i uroda

Vinoperfect – skuteczna pomoc w walce z przebarwieniami

Bestsellerowa kolekcja Vinoperfect skutecznie rozwiązuje problem przebarwień, przywraca cerze naturalny blask oraz wyrównuje jej koloryt. (Fot. materiały prasowe)
Bestsellerowa kolekcja Vinoperfect skutecznie rozwiązuje problem przebarwień, przywraca cerze naturalny blask oraz wyrównuje jej koloryt. (Fot. materiały prasowe)
Mogą być spowodowane słońcem, zaburzeniami hormonalnymi, niedoskonałościami lub upływem czasu. Przebarwienia - niezależnie od pochodzenia - są na trzecim miejscu wśród kobiecych problemów kosmetycznych. I choć bywają uciążliwe, walka z nimi wcale nie jest tak trudna, jak mogłoby się wydawać. 

Plamy pigmentacyjne występują u wielu kobiet w różnym wieku, o różnej karnacji i różnym typie cery. Powstają w efekcie nadmiernego nagromadzenia melaniny na powierzchni skóry. Nasilają się na skutek długotrwałej ekspozycji na słońce, wahań poziomu hormonów, niedoskonałości cery lub po prostu starzenia się. Wychodząc naprzeciw potrzebom skóry o nierównomiernym kolorycie, francuska firma kosmetyczna Caudalie opracowała idealny program pielęgnacji przeciw przebarwieniom, działający na wszystkich etapach powstawania plam pigmentacyjnych. Bestsellerowa kolekcja Vinoperfect skutecznie rozwiązuje problem przebarwień, przywraca cerze naturalny blask oraz wyrównuje jej koloryt.

- Przebarwienia skóry to nie koniec świata. Stworzyłam skuteczne rozwiązanie, które zapewnia widoczny i naturalny efekt - mówi Mathilde Thomas, założycielka marki Caudalie.
W skład serii Vinoperfect wchodzą następujące produkty: serum rozjaśniające, skoncentrowaną esencję dodającą blasku, krem rozjaśniający na dzień i na noc, maseczkę pielęgnującą oraz krem do rąk. Ich wegańskie formuły opierają się wyłącznie na czystych składnikach, z których aż 95% jest pochodzenia naturalnego. Kosmetyki nie zawierają również parabenów, olejów mineralnych, PEG, silikonu i składników pochodzenia zwierzęcego. Dodatkowo posiadają ekologiczne opakowania, które w 100% nadają się do recyklingu.

Serum Vinoperfect – innowacja przeciw przebarwieniom

Serum rozjaśniające przebarwienia z kolekcji Vinoperfect to numer 1 wśród kosmetyków na przebarwienia we Francji. Produkt skutecznie zmniejsza plamy pigmentacyjne każdego rodzaju, niezależnie od ich pochodzenia: słoneczne, trądzikowe, ciążowe i starcze. Oprócz tego reguluje wytwarzanie melaniny, zapobiega powstawaniu nowych przebarwień, rozjaśnia skórę oraz ujednolica jej koloryt i przywraca naturalny blask cery. Ponadto kosmetyk nie jest fotouczulający, a więc można stosować go przez cały rok. Użytkowanie umila dodatkowo świeży i delikatny zapach. Najbardziej wyczuwalne nuty to kwiat cedraty, liście drzewa pomarańczowego, arbuz i mięta.

Kompleksowe działanie serum zawdzięczać możemy starannie dobranym składnikom. Aż 98% z nich jest pochodzenia naturalnego, jak np. opatentowana przez Caudalie winiferyna, czyli wyciąg z pędów winorośli, który wyjątkowo silnie działa na przebarwienia i jest 62 razy skuteczniejszy niż witamina C. W składzie znajdziemy również biomimetyczny emulgator ułatwiający wchłanianie winiferyny oraz zwiększający skuteczność jej działania, a także skwalan z oliwek odpowiedzialny za nawilżanie bez pozostawiania tłustej warstwy.

Aplikacja produktu jest dziecinnie prosta - wystarczy nałożyć serum na twarz, szyję i dekolt, rano i wieczorem pod krem. I choć widoczność pierwszych efektów zależy od rodzaju przebarwień (długotrwałe, świeże itp.) oraz od rodzaju skóry, badania dowodzą, że 95% kobiet stosujących serum 2 razy dziennie przez 56 dni stwierdziło znaczne zmniejszenie plam pigmentacyjnych. To właśnie dlatego produkt ten pokochały miliony użytkowniczek na całym świecie. Jeśli ty również borykasz się z przebarwieniami albo po prostu marzysz o promiennej i nieskazitelnej cerze, seria kosmetyków Vinoperfect jest stworzona z myślą o Tobie.

Serum rozjaśniające przebarwienia z serii Vinoperfect nadaje się dla każdego typu cery. Produkt został przetestowany dermatologicznie i jest całkowicie bezpieczny, również dla posiadaczek skóry wrażliwej, kobiet w ciąży i karmiących piersią. (Fot. materiały prasowe)Serum rozjaśniające przebarwienia z serii Vinoperfect nadaje się dla każdego typu cery. Produkt został przetestowany dermatologicznie i jest całkowicie bezpieczny, również dla posiadaczek skóry wrażliwej, kobiet w ciąży i karmiących piersią. (Fot. materiały prasowe)

  1. Styl Życia

Shinrin-yoku – leśne kąpiele wzmacniają odporność i podnoszą poziom energii

Drzewa produkują fitoncydy, które w założeniu są związkami ochronnymi dla samych drzew, ale „przy okazji” bardzo dobrze działają na samopoczucie ludzi. (Fot.iStock)
Drzewa produkują fitoncydy, które w założeniu są związkami ochronnymi dla samych drzew, ale „przy okazji” bardzo dobrze działają na samopoczucie ludzi. (Fot.iStock)
Z perspektywy ewolucji jeszcze niedawno wszyscy mieszkaliśmy w lesie. Gdy do niego wracamy, czujemy się więc spokojnie i bezpiecznie. Stąd dobroczynne efekty terapii leśnej. Opracowana w Japonii pod nazwą shinrin-yoku, okazuje się remedium na epidemię stresu.

„Drzewa tworzą las” – piszą w książce „O drzewach, które wybrały Tatry” Tomasz Skrzydłowski i Beata Słama. „To miejsce groźne, nie do końca poznane, w baśniach całego świata był siedliskiem nadprzyrodzonych stworów, miejscem inicjacji, probierzem dzielności. Czasem las udzielał przyjaznego schronienia, innym razem wściekłe drzewa więziły w gałęziach i korzeniach zbłąkanych wędrowców”. Alicja Zadrożyńska w książce „Światy i Zaświaty. O tradycji świętowania w Polsce” pisze, że w dawnych czasach ludzie tak bali się wejść do lasu, że zanim to zrobili, odprawiali różne dziwne rytuały. Dobrze wiem, o czym mowa...

Początek pięknej przyjaźni

Jak wiele osób z mojego pokolenia, spędzałam wakacje u babci na wsi. Na Podlasiu. Dom stał pod lasem. Najpierw wchodziło się do tzw. brzeźniaka, i choć już w czasach mojego dzieciństwa brzozy ustępowały sośnie, to nazwa obowiązuje nadal. Po przejściu kilkunastu metrów pojawiały się drzewa iglaste. Ten las znałam dobrze, ale jako małą dziewczynkę napawał mnie lękiem. Bo też i krył wiele tajemnic. Podobno na tzw. wisiółce powieszono powstańców styczniowych, wilkołak istniał naprawdę, a pewne miejsce przy krzyżu szczególnie upodobał sobie diabeł i po zmroku lepiej było nawet nie przechodzić w okolicy, bo jednemu chłopu to nawet wskoczył na plecy. (Inna sprawa, że wtedy wielu Podlasiaków dobrze pamiętało jeszcze czasy II wojny i tuż po niej, i te bajania były niczym w porównaniu z tym, co faktycznie widzieli wśród drzew).

Tamten las malał odwrotnie proporcjonalnie do mojego wieku, teraz wydaje się mieć powierzchnię niewiele większą od dużej chustki do nosa, a do mitycznej „wielkiej choiny”, do której nawet nie próbowałyśmy z babcią dotrzeć, dobiegam w kwadrans i w kolejne pół godziny przemierzam ją wzdłuż i wszerz. Z czasem poznałam czerwone buczyną połacie w Bieszczadach i wielkie bory na Pomorzu Zachodnim z prawie sięgającymi nieba daglezjami, zwrotnikową dżunglę i tysiącletnie cedry, ale to te pierwsze wyprawy były początkiem mojej przyjaźni z lasem.

Wszystkimi zmysłami

„Jakaś tajemnicza moc drzew sprawia, że jesteśmy zdrowsi i szczęśliwsi. Dlaczego wystarczy spacer po lesie, żeby obniżyć poziom stresu i mieć więcej energii?” – zastanawia się autor książki „Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych”. Doktor Qing Li z Akademii Medycznej w Tokio należy do światowych ekspertów w dziedzinie medycyny leśnej. Od kilkunastu lat koncentruje się w swojej pracy naukowej na sylwoterapii. Chodzi o tzw. kąpiele leśne, czyli zanurzenie się w atmosferze lasu, chłonięcie go wszystkimi zmysłami: wzrokiem, słuchem, dotykiem, smakiem i węchem. Już dwugodzinna wędrówka po lesie (bez telefonu, aparatu, odtwarzacza muzyki – tylko ty i natura) pozwala w pełni skorzystać z dobrodziejstw przyrody, w tym stymulować układ odpornościowy, dodawać energii, osłabiać lęk, depresję i złość oraz obniżać stres i wywołać stan odprężenia.

Jak to działa? Doktor Qing Li zasadnicze znaczenie w leczniczym działaniu shinrin-yoku przypisuje aromaterapii. Nie dość, że w lasach powietrze jest dużo czystsze (co już samo w sobie, uspokaja oddech i pozwala obniżyć poziom stresu), to jeszcze drzewa produkują fitoncydy, które w założeniu są związkami ochronnymi dla samych drzew, ale „przy okazji” bardzo dobrze działają na samopoczucie ludzi. Głównym składnikiem fitoncydów są terpeny i to właśnie z nich bierze się tak intensywny zapach w lesie. Taki sam, który możemy „przenieść” w postaci olejku eterycznego w dowolne miejsce w naszym domu.

Doktor Qing Li zaleca wprawdzie trzydniowe wyjazdy, ale, jak zastrzega, już kilka godzin kąpieli leśnej pomaga się odprężyć. Sam co dzień stara się wychodzić w porze lunchu do pobliskiego parku i wszystkich do tego zachęca.

Można także zaprosić las do domu. Nie, nie w słoiku (ostatnio nawet dyskutowałyśmy w redakcji o tym, że jest coś nienaturalnego w zamykaniu lasu po szkłem…), ale wstawiając do pomieszczenia rośliny, które będą oczyszczać powietrze, i wdychając olejki eteryczne. Listę roślin najskuteczniej pochłaniających toksyny zawdzięczamy NASA, która przygotowała ją na potrzeby stacji kosmicznych. Są na niej m.in.: skrzydłokwiat, azalia, gerbera, bluszcz pospolity i chryzantema. Wśród olejków szczególnie cenny jest ten z sosny. „Sosna jest przyjaciółką człowieka od zarania dziejów – leczy i chroni (tych bardziej zabobonnych), a także cieszy zmysły: wzrok – piękną sylwetką, powonienie balsamicznym zapachem” – piszą autorzy przywoływanej już książki o tatrzańskich drzewach. Mamy prawdziwe szczęście, że to najpopularniejsze drzewo w polskich lasach.

Powrót do domu

Nie dziwi, że praktyka kąpieli leśnych wywodzi się z Japonii. Z jednej strony w obu oficjalnych religiach: szintoizmie i buddyzmie las jest święty, z drugiej – jak pisze sam dr Li – Japończycy nie byli nigdy bardziej oddaleni od natury niż dziś: 78 proc. z nich mieszka w zatłoczonych miastach, poziom zmęczenia jest taki wysoki, że istnieje specjalne słowo (karoshi) określające śmierć z przepracowania. Ale stres to choroba globalna, Światowa Organizacja Zdrowia nazwała go już epidemią. Nie sposób nie wiązać tego z zamykaniem się w pomieszczeniach, według szacunków Europejczycy spędzają w ten sposób 90 proc. czasu. Terapia leśna może im wiele zaoferować.

Jako pierwsze zaimportowały ją Francja i Wielka Brytania. W obu krajach pojawiły się już warsztaty sylwoterapeutyczne. Udział w jednym z nich opisuje dziennikarka serwisu „The Guardian”: „Jedna sosna wygląda bardzo podobnie do drugiej. To była moja pierwsza myśl, gdy błądziłam po lesie w poszukiwaniu drzewa, z którym miałam «się połączyć». Powiedziano mi, że jeśli już je znajdę, mam przywitać się z nim jak ze starym przyjacielem, podzielić się z nim myślami, a może nawet objąć je”. Ostatecznie Joanne O’Connor straciła zbyt wiele czasu na bezowocne poszukiwania. Gdy inna uczestniczka opowiadała o spokoju, jaki odczuła w kontakcie z drzewem, nie przyznała się, że ona nawet nie znalazła odpowiedniego drzewa. Felieton kończy jednak refleksją: „Czuję, jakbym po raz pierwszy od miesięcy wzięła głęboki oddech, pozwoliła plecom się rozluźnić i po prostu cieszyłam z tego, że jestem na świeżym powietrzu. Nazywajcie to shinrin-yoku, kąpielą leśną, spacerem wśród drzew, nazywajcie jak chcecie – ale to podnosi na duchu”.

Tak samo uważa Jean–Marie Defossez, coach oddechu, doktor biologii i fizjolog zwierząt, autor niewydanej jeszcze po polsku książki o terapii leśnej: „Sylvothérapie: Le pouvoir énergétique des arbres”. W jednym z wywiadów dla francuskiej telewizji tłumaczył: „Przez miliony lat las był dla ludzi domem, miejscem zabawy, żywił ich. I być może jeśli zanurzamy się w lesie, coś wewnątrz naszego ciała i mózgu pozwala nam rozpoznać to miejsce. A w miejscu, które jest bliskie, poziom napięcia i stresu obniża się w sposób naturalny”.

Podobnie pisał w „Lapidariach” Ryszard Kapuściński: „Jeżeli jestem sam w lesie, nie może mnie spotkać żadna podłość, nie mogę usłyszeć kłamstwa ani świstu bata”. Może dlatego – jak wilka – ciągnie mnie do lasu i przy każdej okazji korzystam z leśnej terapii. Wam też polecam!

Nazywanie emocji w lesie

Doktor Qing Li twierdzi, że natura może nas uczulić na własne emocje. Będąc w lesie, zwróć uwagę na to, jak reagujesz na otoczenie:

  • Zamknij oczy. Sprawdź, czy umiesz wyczuć, w którą stronę chcesz pójść.Wsłuchaj się w głos intuicji.
  • Zauważ, jak działa las na twoje zmysły.
  • Co czujesz, słysząc szum wiatru w gałęziach i śpiew ptaków?
  • Co czujesz, kiedy patrzysz na drzewa wokół siebie?
  • Co czujesz, wdychając zapach lasu?
  • Co czujesz, kiedy promienie słońca ogrzewają ci twarz albo gdy leżysz na ziemi?
  • Co czujesz, kiedy smakujesz świeże powietrze?
  • Na chwilę zapomnij o upływającym czasie i wszystkich codziennych zmartwieniach - co teraz czujesz?

Kąpiel w miejskim parku

  • Zostaw w domu telefon, aparat fotograficzny, odtwarzacz muzyki i inne rzeczy, które mogą cię rozpraszać.
  • Pozbądź się wszelkich oczekiwań.
  • Zwolnij, zapomnij o czasie.
  • Skup się na chwili obecnej.
  • Znajdź miejsce, w którym możesz usiąść – na trawie, pod drzewem albo na ławce.
  • Skoncentruj uwagę na tym, co widzisz i słyszysz.
  • Zauważ, jak się czujesz.
  • Jeśli to możliwe, zostań w parku dwie godziny (chociaż efekty zaczniesz zauważać już po 20 minutach).

Żródło: Qing Li, „Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych”, wyd. Insignis 2018

  1. Moda i uroda

Ekspresowy lifting skóry. Odmładzanie przez nakłuwanie

Nowoczesne zabiegi gabinetowe pozwalaja w krótkim czasie i w mało inwazyjny sposób pięknie odświeżyć skórę, przywrócić jej naturalną promienność.  (Fot. iStock)
Nowoczesne zabiegi gabinetowe pozwalaja w krótkim czasie i w mało inwazyjny sposób pięknie odświeżyć skórę, przywrócić jej naturalną promienność. (Fot. iStock)
Hitem ostatnich miesięcy wśród zabiegów gabinetowych jest Dermapen. Czy jest lepszy od klasycznej mezoterapii? Co dla kogo? Pytamy dr. Franciszka Strzałkowskiego z Kliniki Strzałkowski.

Hitem ostatnich miesięcy wśród zabiegów gabinetowych jest Dermapen. Czy jest lepszy od klasycznej mezoterapii? Co dla kogo? Pytamy dr. Franciszka Strzałkowskiego z Kliniki Strzałkowski.

Dermapen to dobra propozycja dla osób, które boją się zabiegów z użyciem igły. Dlaczego? Bo zamiast strzykawki z igłą tu używa się malutkiego urządzenia z głowicą, w której znajdują się mikroigiełki - nie widać ich, i nie czuć. Wędrująca po skórze główka z mikroigiełkami pulsuje, tworząc równomierną i bezpieczną sieć mikronakłuć. Dermapen 4 generuje aż 1920 ukłuć na sekundę. Cieniutkie jednorazowe igiełki molibdenowe nie dają reakcji alergicznych, bo nie zawierają chromu ani niklu. Wbijają się na głębokość od 0,5 mm do 3 mm według wskazań określonych przez specjalistę. Zabieg wykonuje się po wcześniejszym miejscowym znieczuleniu twarzy, albo innego obszaru ciała, który poddawany jest zabiegowi. Podczas zabiegu na skórę aplikowane są wybrane wcześniej preparaty ze składnikami aktywnymi.

Na czym polega sekret skuteczności Dermapenu?

- To zabieg, który działa na dwa sposoby: po pierwsze przez mikrourazy wywołane nakłuwaniem, w mechaniczny sposób stymuluje fibroblasty do produkcji kolagenu - mówi dr  Franciszek Strzałkowski z Kliniki Strzałkowski. Nasilają się w ten sposób czynniki wzrostu, które prowadzą do przebudowy skóry. Inicjowane są procesy naprawcze: tworzą się nowe naczynia krwionośne, wzmożona jest synteza kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego. W efekcie skóra staje się gęstsza, bardziej jędrna, lepiej odżywiona, ukrwiona i nawilżona. Po drugie mikronakłuciami „otwieramy” drogę do wniknięcia substancji czynnych do naskórka i skóry właściwej - dodaje dr Strzałkowski.

W trakcie zabiegu nakładane są na skórę aktywne preparaty bądź pozyskane z krwi pacjenta osocze bogatopłytkowe. W zależności od potrzeb skóry, w poszczególnych obszarach, można precyzyjnie dopasować składniki, których najbardziej skóra potrzebuje - np. co innego zaaplikować pod oczy, co innego na czoło, na którym występują przebarwienia.

Po zabiegu skóra jest lekko zaczerwieniona, w delikatnych obszarach np. pod oczami mogą pojawić się lekkie wybroczyny, ale przez to, że są to mikonakłucia, szybko znikają. Po Dermapenie nie występują siniaki ani krwiaki. Skóra goi się szybko i już następnego dnia można wrócić do normalnego funkcjonowania, a ewentualne niedoskonałości da się zamaskować makijażem. Po 3-4 dniach może pojawić się delikatne złuszczanie naskórka. Po 5-7 dniach od zabiegu skóra zyskuje „nowy wygląd”: jest bardziej jędrna i elastyczna. Nawet jeden zabieg przynosi widoczne efekty, ale najlepsze rezultaty uzyskuje się po serii 3-4 zabiegów.

Czy nowy Dermapen wyprze klasyczną mezoterapię?

Przypomnijmy - mezoterapia to zabieg, do wykonania którego używa się igły i strzykawki z przygotowanymi wcześniej i dobranym indywidualnie preparatami tzw. mezokoktajlami. Przed nakłuwaniem, wybrane miejsce zostają znieczulone. Nakłuć śródskórnych dokonuje lekarz. Po nakłuciach tworzą się małe depozyty, które w ciągu kilkudziesięciu godzin znikają. Zabiegu zwykle wywołuje delikatny obrzęk skóry, zaczerwienienie, mogą też pojawić się drobne siniaczki a nawet krwiaczki. Już po jednym zabiegu widać poprawę wyglądu skóry, ale najlepsze efekty daje seria.

- W tym sezonie obserwujemy, że wiele naszych klientek nie chce innego zabiegu, chcą tylko Dermapen, bo widzą błyskawiczne efekty, doceniają szybki czas rekonwalescencji po i dlatego zabieg ten w ich ocenie jest najlepszy. Buzia po serii zabiegów jest nie tylko zliftingowana, czy „wyczyszczona” z przebarwień”, ale też wyraźnie odżywiona i rozświetlona. Jest to też dobry zabieg dla początkujących i odpowiedni dla każdej cery.  Ponadto Dermapen można robic przez 12 miesiecy w roku. Jednak przewagą mezoterapii igłowej jest możliwość podania większej ilości preparatu w miejscach, które szczególnie tego wymagają - mówi dr Strzałkowski.