1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Zioła zamiast kawy? Postaw na naturalne wspomaganie organizmu

Zioła zamiast kawy? Postaw na naturalne wspomaganie organizmu

Dziś coraz więcej osób sięga po mikstury na bazie ziół i nawet samodzielnie je przyrządza – tak jak nasi przodkowie. (Fot. iStock)
Dziś coraz więcej osób sięga po mikstury na bazie ziół i nawet samodzielnie je przyrządza – tak jak nasi przodkowie. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Zioła mogą poprawić pamięć, zdrowie i trawienie. Wyleczyć katar i świąd, przegnać melancholię, oczyścić. Skutecznie wspomagają organizm w powrocie do równowagi. Dziś coraz więcej osób sięga po mikstury na bazie ziół i nawet samodzielnie je przyrządza – tak jak nasi przodkowie. Katarzyna Droga sprawdza, czy leczenie naturą ma sens.

Jadę Carską Drogą porozmawiać z zielarką Agnieszką Zach. Odległość między moim domem nad Narwią a jej nad Biebrzą pokonuję spokojnie w pół godziny. W obrębie Biebrzańskiego Parku Narodowego nie wolno się spieszyć, tu w każdej chwili spośród drzew potrafi wynurzyć się łoś. Może wyrośnie nagle chatka z czekolady? Nie, raczej Stodoła Snów, w której odbywają się zielarskie warsztaty. Drewniany domek w Kuleszach za Trzciannem w pierwszej chwili mijam, jednak zawracam. Rozpoznaję po garnuszkach na płocie, donicach, rzeźbie przy schodkach, że to musi być tu. Wnętrze potwierdza tezę: w kuchni słoje z grzybami, sznury cebul, suszone zioła. Jestem na miejscu.

Wiedźma wie

Tutejsi ludzie nazywają Agnieszkę „Biebrzańską Wiedźmą”, ale w tym słusznym słowa znaczeniu. Wiedźma to „kobieta, która wie”, czyli zna rośliny, świat przyrody i ludzi, nie czarownica władająca magią. Wszystkiego, co wie o ziołach, nauczyła się od babki, ta z kolei – od prababki. Prababka przed wojną była tutejszą znachorką, przyjeżdżali do niej ludzie z całej Polski. – Ja poznawałam wiedzę od babci naturalnie. Po prostu żyłam w tym. Normalne było dla mnie to, że idę z babcią na łąkę, a ona zatrzymuje się przy roślinach i mówi:
„O, zobacz, to cykoria – pomaga na trawienie, a to jest rumianek, ale uważaj, bo maruna jest podobna”
Już jako dziecko wiedziała na przykład, że mężczyźni nie powinni pić mięty. Dlaczego? Babcia nie wyjaśniła, ale miała przy tym dziwny uśmiech. Powiedziała, że powinni jej unikać i nie wolno łączyć mięty z pokrzywą, bo one się kłócą. – I ja tej wiedzy używam na bieżąco, według potrzeby. Sięgam też po różne opracowania medyczne i zielarskie – tłumaczy Agnieszka. – To nie jest tak, że zielarz ma wszystko w głowie i sypie z rękawa informacjami na temat roślin. Poza tym mam zasadę, że chorych odsyłam do innych zielarzy, do specjalistów. Mnie, dzikusce znad Biebrzy, brakuje czasem podparcia naukowego, ale warsztaty mamy bardzo udane.

Jej zdaniem zioła działają naprawdę na wszystko. – Najważniejsza kwestia to wiedzieć, które, ile, gdzie i kiedy. Staram się pokazać ludziom, że zielarstwo to nie jest żadna magia.

"Zioła to nie tylko leczenie, to także przyprawy, kosmetyka, dobór smaków i zapachów. Zioła to wiedza"
– Chociaż owszem, jest odrobina magii. To nasza intencja. Ważna przy przyrządzaniu i podawaniu, zresztą nie tylko ziół. Kiedy robisz herbatę lub obiad i denerwujesz się przy tym, to lepiej rzuć ścierą i wyjdź. Bo można zepsuć obiad, energetycznie i zrobić z niego truciznę. Nalewając komuś herbatę, zawsze staram się myśleć ciepło o tej osobie, że chcę dla niej dobrze i żeby jej smakowało. Bo intencja to też energia, więc zioła powinny być przyprawione dobrą energią.

A co z tą niedobrą? Wszyscy znamy opowieści o rzucanych urokach… – Zioła na urok? – kręci głową Agnieszka. Ale przyznaje, że są też zioła szkodliwe, a nawet zioła trucizny, a rosną pod płotem. – Zresztą wszystko leczy i wszystko szkodzi, zależy od dawki – zauważa. – Tak jak owoce, które zjadamy jako samo zdrowie. Taka malina działa na układ krwionośny, pomaga w porodach, ale ma też działanie przeciwzapalne i napotne, więc nie należy używać jej bez umiaru.

- Są też zioła tak zwane mocne, bardzo konkretne, na przykład wrotycz. Pomaga w stanach zapalnych skóry, w tym na atopowe zapalenie, także na problemy żołądkowe, ale nie mogą go stosować kobiety w ciąży, bo może spowodować poronienie – tłumaczy dalej Agnieszka. – Ja jestem leniwym zielarzem, lubię jak działa już, szybko, stąd moje zakochanie się w żywokoście i w pokrzywie – dodaje. – Wiesz, że zamiast kawy można pić pokrzywę i efekt jest dużo lepszy? Ale nie zadziała, jeśli nie ma zmęczenia. Kiedy ktoś przychodzi do domu i ma wrażenie ołowiu w rękach, pokrzywa postawi go na nogi. Zaparzasz ją jak herbatę.

Dziurawiec na depresję, róża do herbaty

Tego i wielu innych rzeczy można dowiedzieć się na warsztatach prowadzonych przez Agnieszkę „Zioła na wesoło”.
"Idziemy na łąkę, do lasu i pokazuję ziółka: to dobre na trawienie, to na potencję, a tego trzeba unikać. Szukamy, zbieramy. Dotykamy roślin i obserwujemy gdzie co żyje"
Często wtedy pada pytanie: "A w mieście?". W mieście też można znaleźć zioła, na przykład wiesiołek. Rośnie na nieużytkach i murawach kserotermicznych, radzi sobie w szparach chodnika. Olej z wiesiołka używany jest też w medycynie konwencjonalnej.

Potem każdy robi coś z ziół. Co? To już zależy od sezonu, pomysłu, humoru. - Na kłopoty małżeńskie – syrop z mniszka. Mniszek, tak zwany mlecz, rośnie na każdym trawniku, nawet w środku miasta. Urywamy główki, bierzemy sam kwiat, robi się z niego syrop. Cukier, woda, kwiaty, gotujemy w konkretnych proporcjach, np. 400 kwiatów na litr wody i kilogram cukru – mówi Agnieszka. - Innym razem powstaje maść z wrotyczem, stewią, krwawnikiem i nagietkiem. To maść łagodząca, dobra na łuszczycę, egzemę, na problemy skórne. Ucieramy zwyczajnie, w makutrze, na bazach różnych olejów. Trzeba dobrze pokręcić wałkiem, żeby dokładnie rozprowadzić składniki, a potem pakujemy masę w słoiczki – wyjaśnia Agnieszka. Z dziurawca powstają olej do masażu oraz krople antydepresyjne, ale malutki słoiczek, by przypadkowe wypicie całej zawartości nie zaszkodziło.

Uczestniczki warsztatów robią kremy, herbatki, nawet zupy. A Agnieszka dorzuca swoją filozofię „drobniutkich przyjemności życiowych”, takich jak herbata z płatkami róży, gdy wieje i mróz. Konfitura, którą możesz komuś podarować – taki gest też ma moc. A jak cudownie działają skórki z wiejskich jabłek wkrojone do herbaty… – Moja babcia zawsze składała je na kupkę, kiedy obierała jabłko, a potem zaparzała. Jaka to była pyszna herbata! – zachwyca się.

Leczą, ale i szkodzą

– Zioła są wszędzie. Można powiedzieć, że nas otaczają. Znamy przecież majeranek, bazylię, kurkumę, oregano. Używamy ich na co dzień w kuchni, ułatwiają trawienie, nadają smak potrawom – mówi Franciszek Rucińki, zielarz i właściciel Zielarni Franciszkańskiej w Łodzi, do którego dzwonię po podparcie naukowe. Ma ogromną wiedzę, nabytą przez 30 lat zawodowej praktyki. – Trzeba jednak odróżnić zioła spożywcze od ziół, które są stosowane do mieszanek leczniczych. Zioła lecznicze muszą odpowiadać normom farmakologii polskiej, mają inne terminy ważności niż spożywcze, inaczej są przechowywane, są bogatsze w istotne dla zdrowia składniki – wyjaśnia. I przekonuje: – Naprawdę warto uwierzyć, że zioła leczą. Przy pewnych chorobach płuc, wątroby, serca, związanych z trawieniem, kiedy nie ma jeszcze stanu ostrego – zioła pomagają idealnie. Są wskazane dla starszych pacjentów, bo wprowadzają do organizmu wodę, a starsi ludzie piją mniej. A przy tym zaparzenie ziół, chwila refleksji nad filiżanką sprawia, że zatrzymujemy się w biegu, robimy coś dla siebie. Do tego zioła pomagają w oczyszczeniu organizmu, co zapobiega większości chorób: od nowotworów po choroby pasożytnicze, nawet psychiczne. Według chińskiego ziołolecznictwa źródłem chorób bywa nieoczyszczane jelito grube, złe jedzenie i chora wątroba.

Na przykład nadciśnienie. – W medycynie klasycznej, zachodniej, przyznano się, że w 95 proc. nie znamy przyczyny nadciśnienia, w 5 proc. – tak, mogą to być nerki, nadnercza, miażdżyca, zapchane aorty. W zielarstwie uznaje się, że przyczyną nadciśnienia mogą być emocje. Albo chora, tak zwana „gorąca”, czyli zniszczona nocnym jedzeniem i umęczona stylem życia wątroba, która oddziałuje na nerki – tłumaczy Franciszek Ruciński.

– Plagą naszych czasów staje się stres. Znam górników, którzy pracują pod ziemią, noszą ładunki wybuchowe, odpowiadają za detonacje skał w kopalniach. Można sobie wyobrazić ich stres. Są takie zioła i ich mieszanki, które im pomagają. Głównie na bazie dziurawca, ale odpowiednio zrobione. Co ważne, nie soki, nie nalewki, lecz wyciągi, bo zawierają heparynę w odpowiednim stężeniu.

Są też zioła na poprawę trawienia, ukojenie nerwów czy sprawną pamięć, przygotowywane według starych klasztornych receptur. – Mnisi nie operowali naszym językiem, nie wiedzieli, jak to nazwać, zapisywali więc: „zioła na dobrą krew”. I to jest bardzo mądre określenie, bo jeśli mamy dobrą, czystą krew, to ona nas prawidłowo odżywia, doprowadza duże ilości tlenu do organizmu, do mózgu – tłumaczy zielarz. – Dzięki ziołom bardzo poprawiła mi się pamięć. A przy okazji schudłem 20 kilo i mam niezłe wyniki badań. W walce z czasem kluczowe jest poprawienie trawienia – istnieją na to specjalne mieszanki ziołowe, ale główna zasada prawidłowego odżywiania brzmi: jemy mało, a często, w zasadzie pięć razy dziennie. Ostatni posiłek o 18, 19.

Czy zioła mogą szkodzić? Jak najbardziej. Zbyt stare, źle dobrane, w za dużej dawce.          – Anglicy udowodnili, że niektóre zioła osłabiają działanie środków antykoncepcyjnych          – dodaje Franciszek Ruciński. Jest dużo ziół, których nie powinno się stosować w okresie ciąży i karmienia, jak ziele ruty, piołunu, malwy czarnej. Albo aloes, wszyscy go uznają za bardzo zdrowy, a okazuje się, że mężczyźni, którzy mają kłopoty z prostatą, nie powinni go używać. Jak widać, zielarstwo to bardzo rozległa wiedza, ale przydatna. – Daje wiele satysfakcji, poprawia zdrowie i jest przygodą intelektualną na całe życie – mówi Franciszek Ruciński. – Ja mam wykształcenie prawnicze, ale wiele lat temu zająłem się ziołami i ani przez chwilę tego nie żałowałem.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Ciepłe napoje, które poprawiają nastrój – 3 przepisy

Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Przyprawy, imbir, gotu kola (która wspomaga pamięć, koncentrację i uspokaja nerwy) – mają wiele cennych właściwości, nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale również psychicznego (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Czy można poczuć się lepiej nie wypijając gorącej czekolady? – A jednak! Karolina i Maciej Szaciłło, autorzy książki „Depresja. Jedzenie, które leczy” podają ajurwedyjskie przepisy na ziołowe i owocowe napary, które korzystnie wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie.

Herbatka z gotu kolą, melisą i płatkami róży

Proponowana herbatka pomaga uspokoić rozszalały umysł i sprowadzić go do chwili obecnej. Możesz ją popijać przez cały rok.

Pochodząca z Azji gotu kola (znana również pod nazwą brahmi) jest jednym z najważniejszych ajurwedyjskich ziół. Działa praktycznie na wszystkie tkanki naszego ciała. Odmładza, podnosi poziom energii, poprawia funkcjonowanie mózgu. Pozytywnie działa na układ trawienny, nerwowy i krążenia. W medycynie ajurwedyjskiej jest podstawowym lekiem wzmacniającym komórki nerwowe i komórki mózgu.

Składniki:

  • 400 ml wody
  • 1 łyżka gotu koli (dostępna w sklepach ze zdrową żywnością)
  • 1 łyżka suszonych płatków róży (dostępne w sklepach ze zdrową żywnością i zielarskich)
  • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
  • 1 łyżeczka suszonej melisy
  • naturalny miód do smaku (do przestudzonej herbatki)
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia i wsypujemy wszystkie składniki (za wyjątkiem miodu). Przykrywamy i zostawiamy do zaparzenia przez 10 minut. Przestudzoną herbatkę podajemy z naturalnym miodem.

Rozgrzewająca woda ziołowa

- Takimi wodami raczył nas kucharz w ośrodku ajurwedyjskim w Kerali. Oboje się w nich zakochaliśmy. Nasza woda ziołowa ma na celu przede wszystkim rozgrzanie i poprawienie trawienia – podkreślają autorzy.

Składniki:

  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 6 ziarenek zielonego kardamonu
  • 3 goździki
  • 3 plasterki imbiru
  • ¼ łyżeczki kminu rzymskiego
  • ½ l wody
  • ciepła woda do podania (opcjonalnie)
Fot. iStock Fot. iStock

Wodę z przyprawami gotujemy około 15 minut na małym ogniu. Podajemy w takiej formie lub rozcieńczone ciepłą wodą.

Ajurwedyjskie kardake

Kwiaty hibiskusa, choć oczyszczają krew i serce, mają działanie ochładzające – można je jednak wyrównać dodając miód, imbir, czy cynamon.

Składniki:

  • 3 łyżki suszonego hibiskusa
  • ½ laski cynamonu cejlońskiego
  • 4 plasterki imbiru
  • 500 ml wody
  • sok z 1 pomarańczy
  • 1 łyżka naturalnego miodu
Fot. Karolina i Maciej Szaciłło Fot. Karolina i Maciej Szaciłło

Hibiskus, cynamon, imbir i wodę doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z gazu. Napar odstawiamy pod przykryciem na około 10 minut. Dodajemy sok z pomarańczy. Przelewamy do szklanek i słodzimy miodem, kiedy przestygnie.

  1. Zdrowie

Rozmaryn - przyprawa na zdrowie

Rozmaryn, dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. (Fot. iStock)
Rozmaryn, dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. (Fot. iStock)
Pochodzący z rejonów Morza Śródziemnego rozmaryn stanowi jeden z podstawowych składników mieszanki ziół prowansalskich.

To niezwykle aromatyczne ziele o gorzkawo-korzennym smaku wykazuje szereg właściwości prozdrowotnych. Dzięki wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, znajduje zastosowanie w zwalczaniu negatywnych skutków stresu oksydacyjnego oraz stanu zapalnego w organizmie. Jest on także dobrym źródłem wapnia, żelaza, manganu, magnezu, cynku, selenu, witaminy A, B6 oraz C. Ponadto zawiera duże ilości olejków lotnych, flawonoidów, a także kwasów organicznych i innych związków aktywnych biologicznie.

Korzyści dla zdrowia

Zdrowie mózgu Już w starożytnej Grecji rozmaryn znany był jako „zioło pamięci” wykorzystywane w celu wzmocnienia koncentracji, funkcji zapamiętywania jak i w leczeniu stanów depresyjnych. Udowodniono bowiem, że zawarty w tej ziołowej przyprawie kwas karnozynowy chroni komórki mózgu przed uszkodzeniami spowodowanymi stresem oksydacyjnym, jak również zapobiega wystąpieniu udaru mózgu oraz choroby Alzheimer’a.

Profilaktyka antynowotworowa
Ostatnie badania naukowe wskazują na istotną rolę rozmarynu w profilaktyce nowotworowej, między innymi dzięki wysokiej zawartości bioaktywnych składników pokarmowych takich jak kwas rozmarynowy, karnozynowy oraz kwas kawowy. Rozmaryn pomaga również normalizować poziom estrogenów w ustroju, zmniejszając tym samym ryzyko zachorowania na raka piersi.

Zdrowie układu oddechowego
Olejek rozmarynowy jest doskonałym środkiem wykorzystywanym w leczeniu schorzeń górnych dróg oddechowych takich jak astma, zapalenie oskrzeli, ból gardła i zatok.

Zdrowie układu pokarmowego
Rozmaryn działa antyspazmatycznie – łagodzi skurczowe bóle żołądka oraz jelit. Stymuluje także wydzielanie żółci oraz soków żołądkowych, dzięki czemu ułatwia trawienie i wspomaga leczenie narządów układu pokarmowego.

Pielęgnacja włosów
Rozmaryn pomaga stymulować mieszki włosowe, promuje wzrost, opóźnia wypadanie oraz przedwczesne siwienie włosów. Ponadto olejek rozmarynowy odżywia skórę głowy i utrzymuje zdrowy wygląd włosów.

Pielęgnacja skóry
Rozmaryn wykazuje właściwości przeciwbakteryjne oraz przeciwgrzybiczne, dzięki czemu znalazł zastosowanie w terapii chorób skóry, np. łuszczycy czy trądziku.

Higiena jamy ustnej
Olejek rozmarynowy dzięki aktywności przeciwdrobnoustrojowej pomaga również w zachowaniu prawidłowej higieny jamy ustnej.

Łagodzenie bólu
Z kolei działanie antyspazmatyczne oraz przeciwzapalne rozmarynu sprawia, że przyprawa ta może znajdować zastosowanie w łagodzeniu migreny, bólu głowy, mięśni, stawów, żołądka oraz bólu menstruacyjnego.

Aromaterapia
Olejek rozmarynowy znalazł zastosowanie również w aromaterapii. Ponieważ stymuluje pracę układu nerwowego oraz krążenia poprawia nastrój jak również zwiększa sprawność umysłową, zwłaszcza w warunkach stresogennych.

Kilka podpowiedzi, w jaki sposób włączyć rozmaryn do codziennej diety:

  • Rozmaryn jako przyprawę dodaje się w postaci świeżych lub suszonych liści między innymi do zup, sosów, sałatek czy dań z dodatkiem ryżu brązowego oraz kaszy.
  • Pieczone ziemniaki z rozmarynem czy też duszone warzywa z dodatkiem tej przyprawy ziołowej wydają się smacznym i łatwym sposobem na włączenie jej do codziennej diety.
  • Rozmaryn jako przyprawę używa się np. do ryb czy krewetek. Świeże lub suszone liście rozmarynu w połączeniu z czosnkiem, sokiem z cytryny, pieprzem i solą mogą stanowić doskonałą marynatę.
  • Drobno posiekane listki rozmarynu mogą stanowić istotny składnik dipów.
  • Ciekawym rozwiązaniem jest także herbata przygotowana z suszonych liści rozmarynu, która zwiększa wydzielanie soku żołądkowego i ułatwia trawienie.

  1. Styl Życia

Olejki eteryczne - lecznicza moc zapachu

Destylacji poddaje się tylko najbogatsze w olejki elementy rośliny – na przykład korę cynamonu, liście eukaliptusa, korzeń wetiweru czy płatki róż. (Fot. iStock)
Destylacji poddaje się tylko najbogatsze w olejki elementy rośliny – na przykład korę cynamonu, liście eukaliptusa, korzeń wetiweru czy płatki róż. (Fot. iStock)
Otaczające nas zapachy mogą uzupełniać różnego rodzaju terapie, sterować naszymi emocjami, a nawet, jak twierdzą niektórzy naukowcy, odmładzać.

W archiwach parlamentu Tuluzy można ponoć znaleźć wzmiankę o schwytaniu czterech mężczyzn, którzy podczas wielkiej epidemii w 1628 roku okradali umierających na dżumę ludzi. Złodziejom udało się ujść cało pomimo szalejącej wszędzie zarazy dzięki ochronnemu działaniu pewnej mikstury. Smarowali się oni octem winnym, w którym przez kilkanaście dni macerowały się zioła takie jak szałwia, piołun, ruta i rozmaryn. Nie wiadomo, ile w tej opowiastce prawdy – zwłaszcza że określenie „ocet czterech złodziei” funkcjonuje zarówno w Anglii, jak i w Polsce (z tym że w polskiej wersji z jakiegoś powodu liczba złodziei urosła do siedmiu). Prawdą jest natomiast niewątpliwie, że antyseptyczny ocet ziołowy produkuje się do dzisiaj, a dobroczynne działanie olejków eterycznych udowodnione zostało przez wiele badań.

Pachnących substancji jako remedium na choroby używano na długo przedtem, zanim ludzie dowiedzieli się o istnieniu bakterii i wirusów. Po dawnej Europie krążyły opowieści o całych miasteczkach oszczędzanych przez nawiedzające okolice zarazy – czasem dzięki wytwórstwu rękawiczek z garbowanej i mocno perfumowanej skóry, innym razem dlatego, że większość mieszkańców pracowała w przemyśle perfumiarskim. Pachnidła były w dawnych czasach sprzedawane nie w perfumeriach, lecz w aptekach. Leczenie wonnymi substancjami ludzie praktykują od tysiącleci, ale sam termin „aromaterapia” funkcjonuje od niedawna. Wprowadził go francuski chemik René-Maurice Gattefossé. Legenda mówi, że Gattefossé sparzył się w rękę i z braku innych środków włożył ją do naczynia z olejkiem lawendowym. Dłoń zagoiła się niezwykle szybko, a chemik zajął się badaniem właściwości olejków eterycznych. Dzisiaj aromaterapia jest coraz popularniejsza jako jedna z gałęzi medycyny alternatywnej. Wraca też moda na zapachy do wnętrz. O ile jednak w dawnych wiekach perfumowano izby, aby zatuszować panujący w nich zaduch i fetor, dzisiaj chcemy dodać przytulności sterylnym i pozbawionym wszelkich zapachów wnętrzom.

Sama esencja

Olejki eteryczne to koncentrat substancji aktywnych rośliny. Lotne i silnie pachnące cząsteczki pełnią różne funkcje – niektóre przywabiają owady zapylające kwiaty, inne wysyłają sygnał, że roślina jest niejadalna, jeszcze inne chronią ją przed pasożytami.

Olejki produkuje każda roślina, choć nie zawsze są one możliwe do wydobycia. Ich zawartość nie jest też równomiernie rozłożona we wszystkich tkankach. Dlatego destylacji poddaje się tylko najbogatsze w olejki elementy rośliny – na przykład korę cynamonu, liście eukaliptusa, korzeń wetiweru czy płatki róż. Niektóre obfitujące w wonne esencje kwiaty zbiera się o świcie, a inne tuż po zachodzie słońca. I choć brzmi to bardzo marketingowo, wynika przede wszystkim z faktu, że zawartość olejków w roślinie zmienia się nie tylko wraz z porami roku, ale również z porami dnia.

Skład poszczególnych zapachów nadal stanowi dla naukowców zagadkę. „Olejki eteryczne są niezwykle skomplikowanymi mieszaninami kilkudziesięciu do kilkuset różnorodnych, wielofunkcyjnych związków chemicznych, o nie zawsze do końca poznanej i w większości przypadków trudnej lub niemożliwej do odtworzenia budowie” – piszą eksperci od aromaterapii Iwona Konopacka i Władysław S. Brud. Olejek eteryczny jako substancja oddziałująca jednocześnie na ciało i umysł znakomicie też ilustruje ideę holistycznego podejścia do człowieka.

Ulotne lekarstwo

Eukaliptus na infekcje górnych dróg oddechowych, drzewko herbaciane na trądzik, lawenda na dobry sen, geranium na cellulit, olejek różany na piękne sny. Rumianek rzymski uspokaja, rozmaryn zwiększa koncentrację, a mieszanka cynamonu i goździka pozwala zapanować nad apetytem. Niektóre olejki mają tak silne działanie grzybo-, wiruso- i bakteriobójcze, że zastępują syntetyczne konserwanty np. w kosmetykach. Coraz częściej pojawiają się też opinie, że zapachy prawdopodobnie odmładzają. W niektórych przypadkach może to być prawda – zawarte w olejkach eterycznych substancje polepszają krążenie krwi, dzięki czemu skóra jest lepiej dotleniona i odżywiona. Wpływ wonnych cząsteczek, które dostają się do krwiobiegu poprzez skórę lub drogi oddechowe, bywa na tyle znaczący, że stosowanie olejków obwarowane jest wieloma przeciwwskazaniami. Znakomitej większości olejków nie można też nakładać w nierozcieńczonej postaci na skórę – mogłoby to spowodować alergię lub objawy podobne do oparzenia.

Zapachy syntetyczne nie miewają działania terapeutycznego tak jak naturalne, ale mogą wpływać na ludzkie emocje. Nadają wnętrzom atmosferę, wprawiają nas w świąteczny nastrój, popychają do zakupów, polepszają koncentrację, pobudzają lub wyciszają. Niektóre wonie pomagają ludziom odzyskać pamięć, inne rozpylane w szpitalach uspokajają chorych. Aromaty stosowane są też podobno w niektórych więzieniach. Pełnią wtedy funkcję „olfaktorycznego okna na świat”, dzięki któremu więźniowie wdychający kojarzące się z wolnością zapachy lasu lub morza są mniej agresywni.

Olejki i spółka

Zamiłowanie do pięknych zapachów towarzyszyło ludziom od zawsze: wonne substancje służyły jako rytualne kadzidła, używane były do balsamowania ludzkich szczątków, chroniły przed owadami. W wielu kulturach z pachnącego surowca wznoszono też budowle – rozchodzące się we wnętrzach aromaty miały za zadanie wprowadzać ludzi w podniosły nastrój, a przy okazji działały antyseptycznie. W Indiach wznoszono świątynie z drewna sandałowego. Belki w letnim pałacu mandżurskiej dynastii Cz’eng-te zrobiono z drewna cedrowego, którego nie malowano, by zachować jego zapach. Budowniczowie meczetów mieszali zaprawę murarską z piżmem i wodą różaną, by zapach wydzielał się pod wpływem ciepła słonecznego. Grecy wonnymi olejkami skrapiali żagle statków. W starożytnym Rzymie perfumowano sprzęty domowe, sztandary, stroje oraz psy i konie.

Dzisiaj do wyboru mamy mnóstwo akcesoriów, które nadają zapach wnętrzom – od tradycyjnych wonnych świec i kadzidełek po elektryczne dyfuzory, nasączane perfumami kamyki, pachnący papier do wykładania szuflad czy specjalne mgiełki do pościeli. Dzięki nim pomieszczenia, w których przebywamy, możemy nasycić ulubionymi zapachami. Tylko część z tych pachnideł zawiera wyłącznie naturalne olejki eteryczne. Dlatego, jeśli zależy nam na terapeutycznym działaniu jakiegoś zapachu, powinniśmy zainwestować w dobre olejki z godnej zaufania firmy. Ich stosowanie jest dość proste – jeśli nie mamy specjalnego kominka aromaterapeutycznego, możemy wlać kilka kropli do naczynia z bardzo gorącą wodą lub wąchać skropioną nim chusteczkę. Ważne tylko, by przestrzegać zalecanego dozowania i czasu inhalacji – olejki eteryczne jako substancje o silnym działaniu należy bowiem sobie dawkować. Tak by aromaterapia była, jak piszą Iwona Konopacka i Władysław S. Brud, „przede wszystkim metodą profilaktyczną, pomocniczą, uzupełniającą, sposobem na utrzymanie dobrej kondycji psychicznej i fizycznej, łagodzenia codziennych dolegliwości i umilania życia”.

Korzystałam z książek: Diane Ackerman „Historia naturalna zmysłów”, Książka i Wiedza, Warszawa 1994; Władysław S. Brud i Iwona Konopacka „Pachnąca apteka. Tajemnice aromaterapii”, Oficyna Wydawnicza, Łódź 2008.

  1. Zdrowie

Hormony rządzą

Hormony są jak zespół nadzorujący nasze funkcjonowanie.(Ilustracja Getty Images)
Hormony są jak zespół nadzorujący nasze funkcjonowanie.(Ilustracja Getty Images)
Hormony są jak zespół nadzorujący funkcjonowanie organizmu. Zadbajmy o nie, a będziemy w dobrej formie. Kilka drobnych ruchów – zmiana ogromna.

Przyznaję, że im więcej czytam o hormonach, im bardziej skupiam się na ich zaburzeniach u pacjentek i obserwuję funkcjonowanie naszego ciała, tym częściej towarzyszy mi myśl, że w porównaniu z nim szwajcarski zegarek to prosta konstrukcja. Od tego, czy promyk światła liznął moje powieki, gdy spałam, albo ile minut po obudzeniu zjadłam śniadanie i jakie ono było, zależy balans całego organizmu. Można by się załamać, gdyby nie fenomenalne możliwości kompensacyjne naszych ciał. Tak zwana rezerwa narządowa pomaga nam funkcjonować w najróżniejszych sytuacjach. Jednakże zmniejsza się ona z wiekiem. Im więcej trudnych zadań, wypitych kieliszków wina, zarwanych nocy, stresów, pominiętych posiłków – tym szybciej rezerwa się opróżnia. Możemy jednak na nią wpływać i dlatego poruszam dzisiejszy temat – nie siadałabym do pisania, gdybym miała wam do przekazania jedynie tę informację, że starość dotknie każdego i zaczyna się od trzydziestki (bo wtedy rezerwa narządowa zaczyna systematycznie maleć). Hormony są jak zespół nadzorujący nasze funkcjonowanie. Mogą być miłym i empatycznym szefem, który wymaga od nas, ale też wspiera i rozumie. Tworzymy z nim partnerski układ i w sytuacji stresu, gdy kortyzol tryska niczym fontanna, nasz szef mówi: „Nie myśl o bzdurach, olej dziesięć punktów z listy zakupów, rzuć kluczyki do auta, gdzie popadnie, masz ważniejsze sprawy na głowie”. Niestety, ten szef nie wie, że jeśli wyjdę ze sklepu bez płynu do mycia naczyń, będę musiała do niego wrócić. Owszem, w porównaniu z koniecznością ucieczki przed tygrysem szablozębnym jest to fanaberia, ale w XXI wieku dość istotna. Gdy zaniedbamy naszego szefa, nie dostarczymy mu chociażby składników odżywczych, z których on produkuje substancje kierujące funkcjonowaniem mózgu, zmienia się w tyrana i despotę. Nakazuje nam myśleć o tysiącu rzeczy naraz, a gdy coś nam się nie uda, poniży, wyrwie włosy garściami, wieczorem nie będziemy mogły zasnąć, a rano się dobudzić, dorzuci oponkę wokół brzucha i doprowadzi nas na skraj depresji. A na słowo „seks” zareagujemy p myślą o ucieczce.

I choć te mechanizmy są tak skomplikowane, to zgodnie z zasadą Pareta jesteśmy w stanie, podejmując 20 proc. wysiłku, osiągnąć niemalże 80 proc. rezultatów. • Zadbaj o regenerację – daj sobie czas na sen, na relaks. Nawet minuta medytacji kilka razy w ciągu dnia może znacząco obniżyć poziom hormonów stresu, dzięki czemu inne hormony będą w stanie efektywniej działać. Odpuść sobie. Nie da się być idealną. Myśl o tym, że napełniasz zbiorniki na dłuższe aktywne i przyjemne życie. Możesz wyjść w nieuprasowanej bluzce. • Jedz jak najwięcej różnych produktów, w szczególności warzyw i owoców oraz pełnoziarnistych produktów zbożowych, orzechów i pestek (garść codziennie) oraz roślin strączkowych. Są w nich m.in. witaminy z grupy B, które są niezbędne, byśmy mogli się uspokoić. Zawarte w nich aminokwasy pełnią funkcję prekursorów wielu hormonów – przy mało zróżnicowanej diecie nasze ciało może mieć chęci wygórowane, ale nie da rady. • Wzbogać swój jadłospis o kwasy tłuszczowe z grupy omega-3 oraz witaminę D. Ich źródłem, poza suplementami (które zalecam), są ryby, nasiona siemienia lnianego i konopi, chia i orzechy włoskie. • Pij wodę, nawadniaj organizm, aby móc go oczyszczać. Aby serce z łatwością pompowało niezagęszczoną krew od czubka palca po czubek głowy. • Uprawiaj sport – delikatny, nawet marsz – ale niech pojawia się on przez większość dni w tygodniu przez przynajmniej 30 minut. O jodze nie wspomnę, bo ona działa cuda. • Poszukaj ziół, adaptogenów (np. różeńca górskiego) i innych substancji pochodzenia roślinnego, które odciążą twój organizm. Zdaję sobie sprawę, że moje zalecenia są tak proste, że aż trudne do realizacji. Znam to z gabinetu. Znam również efekty wprowadzenia takich zmian i zapewniam, że warto.

  1. Moda i uroda

Pogoda na zioła

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Późnym latem dobrze jest zagubić się na bezkresnej łące lub w zielonym lesie, najlepiej z zielnikiem w ręku. Zebrane ziółka można potem zaparzyć lub wrzucić do kąpieli. 

Jak mawiał  Paracelsus, niemiecki lekarz, alchemik i przyrodnik, „wszystkie łąki i pastwiska, wszystkie góry i pagórki są aptekami”. Choć zaraz potem przestrzegał, że  jednocześnie „wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka”. Zioła otoczone są mistyczną aurą, kojarzą się ze znachorami, szeptuchami i wiedzą przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Nauka jednak wyjaśniła już większość tajemnic ziół. Warto je poznać.

„Weźmy na przykład rumianek. Wiemy, że działa leczniczo, przeciwzapalnie, pomaga przy bólach brzucha. Dlaczego? Bo zawiera bisabolol i azuleny, substancje aktywne, które mają takie działanie – mówi zielarz, fitoterapeuta, założyciel marki Purite, Szymon Kaźmierczak. – Warto też wiedzieć, że są różne sposoby pozyskiwania substancji aktywnych z ziół. Co innego można wyciągnąć z rośliny alkoholem, co innego tłuszczem, a co innego wodą. Nasze Oleum Rumiankowe [Oleum Purite to maści na bazie organicznych olejów i maseł oraz ziół – przyp. red.] to macerat olejowy. Nie ma szans, żeby kogokolwiek uczulił, dlatego z czystym sumieniem rekomendujemy go również jako środek do łagodzenia podrażnień skóry u dzieci. Z kolei tonik zawiera już olejek eteryczny i jeśli ktoś ma alergię na rumianek, na skórze natychmiast pojawi się czerwony odczyn – mówi ekspert.

Rumianek działa leczniczo, przeciwzapalnie, pomaga przy bólach brzucha, bo zawiera bisabolol i azuleny. (Fot. Getty Images) Rumianek działa leczniczo, przeciwzapalnie, pomaga przy bólach brzucha, bo zawiera bisabolol i azuleny. (Fot. Getty Images)

– Nie wszyscy mają taką wiedzę, dlatego prawo odgórnie reguluje stosowanie niektórych ziół, na przykład wrotyczu”, dodaje Szymon Kaźmierczak. Jedną z substancji aktywnych we wrotyczu jest tujon, który nieumiejętnie stosowany ma działanie toksyczne. Dlatego jego zawartość w produktach spożywczych i kosmetycznych jest w Unii Europejskiej ściśle określona ustawowo. Tujon występuje też w piołunie. Dlatego może kojarzyć się z alkoholami, takimi jak piołunówka czy absynt. Jako że związek ten jest dobrze rozpuszczalny w alkoholu czy tłuszczu, to przechodzi w dużej ilości do roztworu, osiągając z łatwością stężenie toksyczne. Jakie są skutki? Tujon jest antagonistą receptorów GABA, których zablokowanie powoduje, że organizm nie może przejść w stan spoczynku. Stąd stan napięcia i pobudzenia, drżenie mięśni, a nawet drgawki. To podobno pod wpływem nadmiernego spożycia absyntu Vincent van Gogh obciął sobie kawałek ucha. „Jako ciekawostkę można dodać, że tujon jest też w tujach. Wszyscy, którzy mają przed domem szpaler tych krzewów, są narażeni na wdychanie olejku eterycznego z tujonem, co może prowadzić do różnych reakcji alergicznych”, dodaje Szymon. Wróćmy jednak do wrotyczu. „W naszej nowej linii produktów do cery trądzikowej zastosowaliśmy olejowy wyciąg z wrotyczu, ponieważ ma działanie bakteriobójcze i bardzo ładnie usuwa wszelkie podrażnienia skóry”, wyjaśnia ekspert. Wszystko zależy od ilości i sposobu użycia. Dlatego tak ważna jest wiedza.

Łąki, pola i przydroża porastają niesamowitym bogactwem składników, które możemy wykorzystać do poprawy samopoczucia, urody i zdrowia. Niemniej trzeba to robić mądrze.

Zielniki

Stosowanie ziół jest tak stare jak ludzkość. Poszukując roślin jadalnych, człowiek pierwotny natrafił na takie, które łagodziły ból, przyspieszały gojenie ran i barwiły tkaniny. Właściwości ziół odkrywano przez wieki. Najpierw wiedza ta była przekazywana ustnie z pokolenia na pokolenie, potem zaczęto ją spisywać - powstały zielniki i herbarze. "Magia polskich ziół" Patrycji Machałek to dobra pozycja na początek przygody z roślinami, a do tego czyta się ją jak dobrą powieść. Każde opisane ziółko ma jakąś barwną historię. Na przykład pod czarnym bzem mieszka Diduch, dych opiekuńczy, więc nie można krzaka ściąć, by nie narazić się na Diduchową zemstę. A po tym, jak zakwita wrzos, prognozowano, jak ostra i długa będzie zima. Ale najważniejsze w książce są proste i praktyczne przepisy, chociażby mój ulubiony na kwiatowy hydrolat parzony w kawiarce. Szczegółowe opisy i monografię 257 roślin znajdziesz z kolej w zielniku "Prawie wszystko o ziołach i ziołolecznictwie".

Patrycja Machałek „Magia polskich ziół”, wyd. Znak. Mateusz Emanuel Senderski „Prawie wszystko o ziołach i ziołolecznictwie”, wyd. Mateusz Senderski. Adrienne Barman „Elegantki, trucicielki i inne ziółka. Zwariowany atlas roślin”, wyd. Dwie Siostry. Patrycja Machałek „Magia polskich ziół”, wyd. Znak. Mateusz Emanuel Senderski „Prawie wszystko o ziołach i ziołolecznictwie”, wyd. Mateusz Senderski. Adrienne Barman „Elegantki, trucicielki i inne ziółka. Zwariowany atlas roślin”, wyd. Dwie Siostry.

Chabry z Krajny

W góry. Nie, nad morze. A może odwiedzić Krajnę? To region w północnej Polsce na pograniczu Wielkopolski i Kaszub. 40 km od Bydgoszczy można przenieść się w zupełnie inny świat, gdzie bujnie rosną zioła. Ze spacerów po Krajnie powstała marka naturalnych kosmetyków… Krayna. Stworzona w większości z tego, co rośnie na okolicznych polach i łąkach. „Nie chcieliśmy sprowadzać składników z Syberii. Chcieliśmy oddać hołd Krajnie, wykorzystując zwyczajne rośliny, które mają niezwykłe właściwości – mówi Magda Rosła, która wraz z mężem założyła markę. – Babka, kasztanowiec, chaber bławatek. Proste, sprawdzone składniki są całkowicie wystarczające do pielęgnacji skóry dla całej rodziny. Mają też świetne właściwości przeciwstarzeniowe – mówi Magda. – Chaber, który jest głównym składnikiem mojego ulubionego kremu AY 1 Cornflower, zawiera flawonoidy, witaminę C oraz sole mineralnie. Często nieświadomie marszczę brwi i mam lwią zmarszczkę. Masaże z użyciem chabrowego kremu ładnie ją zmniejszają. Nie tak jak botoks, ale za to używanie ziół to sposób na życie, który przynosi więcej samoakceptacji”.

Pogoda na zioła Pogoda na zioła

Kąpiel w kwiatach

Marta Remplewicz i Zofia Marciniak – chemiczki i zielarki – są założycielkami marki naturalnych kosmetyków DLA i skarbnicami wiedzy o ziołach. Jak mówią, najlepszą opcją jest samodzielne zbieranie ziół z dala od miast i dróg szybkiego ruchu. Jeśli jednak nie jest to możliwe do zrealizowania, zioła należy kupować od sprawdzonych dostawców: w aptekach lub sklepach zielarskich. A co potem z nimi zrobić? Na przykład mieszankę do relaksującej i upiększającej kąpieli. Płatki kwiatów wsypane do wanny wprawdzie wyglądają dobrze na Instagramie, ale jeszcze lepszym pomysłem jest zrobienie sobie kąpieli ziołowej. „Robi się bardzo mocny napar z ziół – zalewamy zioła wrzątkiem i zostawiamy pod przykryciem na 15 minut – potem wlewamy go do wanny. Możemy też włożyć zioła do woreczka z gęstej gazy lub tetry i zanurzyć w gorącej kąpieli na 15–20 minut – radzą ekspertki. – Kąpiel z jałowcem będzie idealna przy problemach z trądzikiem. Na jedną kąpiel potrzeba 100 g wysuszonych ziaren jałowca. Dobrze jest je przygotować oddzielnie. Zmiażdżone i pogniecione ziarna zalać zimną wodą, podgrzać na wolnym ogniu i chwilę pogotować. Do kąpieli można też wykorzystać nagietki, rosną niemal w każdym ogródku. Mocny napar z ziela i kwiatów (4 łyżki czubate na 2 szklanki wrzątku) dodany do wanny sprawdzi się przy wszelkiego rodzaju stanach zapalnych, gdy ciało jest przesuszone, podrażnione, po intensywnych kąpielach słonecznych”. Kąpiel na dobry sen? Oto przepis z książki „Sekrety urody babuszki”. 1/2 szklanki soli Epsom, do tego 2 łyżki suszu rumiankowego (można go wsypać do woreczka), 1/4 szklanki suszonego rozmarynu, 1/2 szklanki płatków kwiatów – jeśli nie masz polnych kwiatów, mogą być płatki róż. Do tego 2 łyżki suszonej skórki cytrynowej lub pomarańczowej.

Leśne SPA

Kąpiel w balii ogrzewanej drewnem, ziołowy piling całego ciała, masaż, seans w saunie (ze smaganiem ciała brzozowymi witkami), a wszystko to wśród drzew w środku lasu. Dosłownie! Jeśli masz ochotę spędzić dzień na przyjemnościach dla ciała i jednocześnie obcować z naturą, wybierz się na Warmię do Camp SPA. Tego lata SPA rusza z początkiem lipca. campspa.pl

Kosmetyki z ziołami - nasz wybór

Od góry od lewej: Linum, ręcznie przygotowany krem do ciała, szmaragdowe Żuki 200 ml/95 zł. 2. Relaksujący Krem do Ciała Soraya plante 200 g/24,99 zł. 3. Szampon na bazie włókien lnu Klorane 400 ml/54,20 zł.  4. Anyżowa ziołomyjka, płyn do higieny intymnej DLA 150 g /19,50 zł (kosmetykidla.pl). 5. Herbatka Uroda (skrzyp polny, pokrzywa, fiołek trójbarwny, nagietek, nasiona lnu) ZIOLOVE20 saszetek/19,90 zł. 6. Krem 1 AY Cornflower krayna 50 ml/169 zł. 7. Krem korygujący zaczerwienienia z gamy Sensitive Camomille YVES ROCHER 40 ml/62 zł. 8. Woda rozświetlająca Beauty Elixir caudalÍe 100 ml/144,50 zł. 9. Szampon w Kostce Aloes & Skrzyp biovax botanic 82 g/23 zł. 10. Krem przeciwtrądzikowy normalizująco-antybakteryjny PURITE 30 ml /89 zł. Od góry od lewej: Linum, ręcznie przygotowany krem do ciała, szmaragdowe Żuki 200 ml/95 zł. 2. Relaksujący Krem do Ciała Soraya plante 200 g/24,99 zł. 3. Szampon na bazie włókien lnu Klorane 400 ml/54,20 zł.  4. Anyżowa ziołomyjka, płyn do higieny intymnej DLA 150 g /19,50 zł (kosmetykidla.pl). 5. Herbatka Uroda (skrzyp polny, pokrzywa, fiołek trójbarwny, nagietek, nasiona lnu) ZIOLOVE20 saszetek/19,90 zł. 6. Krem 1 AY Cornflower krayna 50 ml/169 zł. 7. Krem korygujący zaczerwienienia z gamy Sensitive Camomille YVES ROCHER 40 ml/62 zł. 8. Woda rozświetlająca Beauty Elixir caudalÍe 100 ml/144,50 zł. 9. Szampon w Kostce Aloes & Skrzyp biovax botanic 82 g/23 zł. 10. Krem przeciwtrądzikowy normalizująco-antybakteryjny PURITE 30 ml /89 zł.