1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Chora tarczyca – co jeść, żeby sobie pomóc?

Dieta może bardzo wspomóc proces powrotu do zdrowia. W przypadku hashimoto dieta zmniejsza stan zapalny i poprawia działanie tarczycy, czyli wydzielanie hormonów. (Fot. iStock)
Co powinieneś jeść, aby wrócić do równowagi? Na to i poniższe pytania odpowiada Hanna Stolińska, dietetyczka kliniczna, która specjalizuje się między innymi w układaniu indywidualnych diet dla pacjentów cierpiących na przewlekłe zapalenie tarczycy typu hashimoto i niedoczynność gruczołu tarczowego. Rozmawia Karolina Szaciłło.

Hanna Stolińska: Na wstępie chciałam zaznaczyć, że podchodzę bardzo indywidualnie do każdego pacjenta. Biorę pod uwagę poziom TSH, samopoczucie i choroby współtowarzyszące hashimoto, np. cukrzycę lub otyłość. Są jednak ogólne zasady, którymi można się kierować, układając menu w przypadku zarówno zwykłej niedoczynności, jak i tej wynikającej z przewlekłego zapalenia tarczycy.

Jakie?
Chorzy najczęściej mają problem z nadwagą lub nawet otyłością, której powodem jest spowolniony metabolizm. Kluczowe jest więc rozkręcenie go. Ważne jest, aby jeść posiłki regularnie – trzy główne i jakąś zdrową przekąskę. Dzień zaczynamy od jak największej ilości błonnika oraz węglowodanów złożonych, które są wolniej trawione i dostarczają nam stałej porcji energii przez dłuższy czas. A energii, jak wiemy, w tej chorobie nam często brakuje. Świetnie sprawdzą się w tej roli pełnoziarniste chleby na zakwasie lub pełnoziarniste płatki czy np. „owsianka” z komosy ryżowej. Do tego możemy zjeść np. lekką pastę z soczewicy, pastę budwigową (chudy twaróg z zimno tłoczonym olejem lnianym) lub jajka. Warto podkreślić, że błonnik nie tylko zapewnia nam uczucie sytości na dłuższy czas, dobrze wpływa na perystaltykę jelit i przyspiesza metabolizm, lecz także wpływa na wchłanianie leków, dlatego jego ilość powinna być stała w każdym śniadaniu. Ostatni posiłek dnia (optymalnie do 18–19) powinien być lekkostrawny. Bez dodatku (lub z niewielkim dodatkiem) zbóż czy białka. Świetnie sprawdzą się pieczone warzywa lub np. zupa, ponieważ zapewni równowagę sodowo-potasową, a tym samym dobre nawodnienie komórek. W ten sposób pozbędziemy się obrzęków, które są zmorą chorych na niedoczynność tarczycy.

Co powinno się najczęściej pojawiać na naszym talerzu?
Ważne, abyśmy jedli dużo warzyw, owoców i zbóż. Nasza dieta powinna być jak najbardziej lekkostrawna, świeża, jak najmniej przetworzona. Nieważne, czy cierpimy na nietolerancję glutenu, czy nie, moim pacjentom zalecam wykluczenie z diety genetycznie modyfikowanej pszenicy ze względu na bardzo wysoką zawartość tego białka. Szczególnie jeśli u podłoża niedoczynności tarczycy leży hashimoto, powinniśmy włączyć jak najwięcej produktów przeciwzapalnych, takich jak między innymi kwasy omega-3 i antyoksydanty, zioła i przyprawy, takie jak kurkuma czy imbir. Kwasy omega-3 przyspieszają również metabolizm i pozytywnie wpływają na cały układ nerwowy. Są najczęściej niedoborowe w naszej diecie.

Kolejnym bardzo ważnym składnikiem przy niedoczynności tarczycy jest selen, który przekształca hormony w formę aktywną. Niestety w naszym kraju spożywamy go zbyt mało. Bardzo dobrym źródłem selenu są pestki słonecznika i dyni, orzechy włoskie, siemię lniane, pełnoziarnisty orkisz i inne stare odmiany pszenicy (jeśli rosną na glebie bogatej w selen) oraz jajka, a słabym – wbrew obiegowej opinii – orzechy brazylijskie. Co ciekawe, te dostępne na naszych półkach pochodzą z Boliwii i mają nie jak te prawdziwe 2 tys. mikrogramów selenu (na 100 g produktu), ale 10.

Następnymi istotnymi minerałami są magnez i cynk – ten ostatni jest obecny w produktach zbożowych – oraz witaminy – między innymi witamina A (beta-karoten), która u chorych na hashimoto jest najczęściej niedoborowa. Chorzy na przewlekłe zapalenia tarczycy powinni spożywać również trochę więcej białka. Można je czerpać między innymi z roślin strączkowych (gdy TSH jest wysokie, nie częściej niż 2–3 razy w tygodniu) i nabiału (jeśli nie cierpimy na nietolerancję laktozy), ale również wysokobiałkowych kasz, jak komosa ryżowa czy kasza gryczana. Mięso nie powinno się pojawiać w naszym menu częściej niż 3 razy w tygodniu. Podobnie ryby morskie (w związku z dużą zawartością jodu), jeśli u podłoża niedoczynności leży hashimoto. Warto jeszcze dodać, że nie można przesadzać z owocami, bo mają dużo cukru, najlepiej wybierać fioletowe, jagodowe, bo mają polifenole – antyoksydanty. Oczywiście unikamy żywności przetworzonej, słodyczy, napojów gazowanych i dużej ilości soli.

Czy dieta przy zwykłej niedoczynności i hashimoto powinna być dokładnie taka sama?
Praktycznie tak. Główną różnicą jest jod! Jod jest jednym z pierwiastków, które biorą udział w produkcji hormonów tarczycy. Przy zwykłej niedoczynności jest on bardzo niedoborowym pierwiastkiem w diecie. Słowem: powinniśmy spożywać jak najwięcej jodu. Dlatego zalecane są wszystkie ryby morskie (jeśli ktoś je ryby) i glony. Jeśli mamy zapalenie tarczycy i dodamy do tego uderzeniowe dawki jodu, to niedoczynność może łatwo przeistoczyć się w nadczynność. Pamiętajmy, że hashimoto lubi „skakać” z niedoczynności w nadczynność. Dlatego, jak już wspominałam, przy hashimoto ryby morskie nie częściej niż dwa razy w tygodniu (rzeczne mogą być częściej), a glonów lepiej unikać…

Ile jodu powinniśmy dostarczać dziennie przy zwykłej niedoczynności tarczycy?
Dzienna dawka jodu przy niedoczynności tarczycy to 150 mikrogramów na dobę. Nie polecam jednak suplementacji, bo można łatwo przedawkować i odbić w drugą stronę (w nadczynność). Najlepiej więc jod czerpać z diety. Najwięcej jest go w rybach morskich (dorsz ma na przykład 110 mikrogramów, a makrela – 40), w niektórych warzywach (na przykład brokuły mają 40, ale ze względu na goitrogeny porcje powyżej 500 g nie są wskazane; szpinak ma 12 mikrogramów). Otręby mają również sporo jodu. Najwięcej jodu znika podczas gotowania, więc optymalnym sposobem obróbki termicznej jest parowanie…

Czego powinniśmy zatem unikać?
Zawsze powtarzam moim pacjentom, że najważniejsza w diecie jest równowaga. Dieta powinna być więc przede wszystkim zrównoważona (zasady zdrowego odżywiania) z naciskiem na niektóre produkty. Jeśli jednak poziom TSH jest wysoki, a organizm bardzo rozregulowany, trzeba mocniej przykręcić dietetyczną śrubę. W takim przypadku powinniśmy uważać na tak zwane goitrogeny. Zawierają je między innymi: kapusta, szpinak, jarmuż, brukselka, brokuł, w małych ilościach: olej rzepakowy (trzeba byłoby zużyć 500 ml na osobę dziennie, aby zaszkodził!), słodkie ziemniaki i orzechy laskowe. Produkty o dużej zawartości goitrogenów nie powinny się pojawiać w naszej diecie częściej niż trzy razy w tygodniu. Najlepiej poddane obróbce termicznej, raczej nie surowe. Warto tutaj wspomnieć, że proces kiszenia zdecydowanie obniża ich zawartość, a jak wiemy, kiszonki mają mnóstwo cennych bakterii kwasu mlekowego. Pamiętajmy również, by kapustne gotować bez przykrycia. Dlaczego? Wówczas ilość goitrogenów spada o 30 procent!

Produkty z laktozą powodują, że leki gorzej się wchłaniają. Nie trzeba ich jednak wykluczać całkowicie. Miękkie, świeże, fermentowane sery i jogurty są dobre, jeżeli oczywiście nie występuje nietolerancja laktozy, która może towarzyszyć hashimoto. Soja i jej pochodne są zdecydowanie niewskazane ze względu na wysoką zawartość izoflawonów, które źle wpływają na wchłanianie leków. Izoflawony w mniejszych ilościach występują również w innych roślinach strączkowych. Jeśli jednak hormony są ustabilizowane, to produkty sojowe (szczególnie fermentowane tofu) do trzech razy w tygodniu mogą pojawiać się na naszym talerzu. Tutaj jednak bardzo ważna uwaga: nie trzy godziny przed wzięciem leków i po ich zażyciu!

Podsumowując: na początku terapii unikamy soi. Inne strączki i kapustne mogą się pojawiać na naszym talerzu nie częściej niż 3 razy w tygodniu. Jak już wcześniej pisałam, zbyt duża ilość białka zwierzęcego w diecie nie jest wskazana u osób cierpiących na niedoczynność tarczycy i hashimoto, ponieważ zakwasza organizm. Ponadto zwiększa stan zapalny. Podobnie jak wszystkie używki, kawa i herbata (w dużych ilościach). Dodatkowo osłabiają one działanie nadnerczy – kolejnego istotnego gruczołu wydzielania wewnętrznego, który znacząco wpływa na tarczycę! W przypadku używek zalecałabym więc wyłączenie ich z diety, szczególnie na czas powrotu do zdrowia.

Najczęściej popełniane błędy?
Najgorszym z możliwych rozwiązań jest głodzenie się i „katowanie” wycieńczonego organizmu morderczymi treningami! A niestety to dość częste. Jak najmniej jeść i jak najwięcej ćwiczyć, żeby tylko schudnąć. Brak regularnych posiłków i intensywne ćwiczenia spowalniają dodatkowo metabolizm. Jeśli ćwiczymy i nie dostarczamy sobie paliwa, to wszystko stoi w miejscu. Takie rygorystyczne diety nie dostarczają również do organizmu cennych witamin i mikroelementów, które są kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania tarczycy. Ważne jest regularne spożywania posiłków – trzy główne i jedna, dwie przekąski. Do tego maksymalnie wysiłek fizyczny trzy razy w tygodniu, a nie codzienne treningi na siłowni. Absolutnie nie zalecam również przechodzenia na tak zwany protokół autoimmunologiczny czy diety opartej na mięsie, owocach i warzywach, a całkowicie wykluczającej zboża! Długotrwałe konsekwencje dla organizmu płynące ze stosowania takiej diety mogą być druzgocące, a wśród nich między innymi zakwaszenie organizmu, odwapnienie kości, efekt jojo, niedobory żelaza, magnezu, witamin z grupy B.

Dietetyczne mity związane z chorobami tarczycy?
Kaszy jaglanej i oleju rzepakowego nie wykluczałabym z diety, bo to w żaden sposób nie jest potwierdzone badaniami! Spędziłam kiedyś całą noc, szukając dowodów naukowych na to, że kasza jaglana źle wpływa na pacjentów z niedoczynnością i hashimoto. Nie znalazłam żadnych. Z kolei zimno tłoczonego oleju rzepakowego trzeba byłoby wypić z pół litra dziennie, żeby goitrogeny nam zaszkodziły! A ma bardzo dobry stosunek kwasów omega-3 do omega-6. Omega-6 w nadmiarze są przecież prozapalne. Takie właściwości posiada niestety większość pestek i orzechów z wyjątkiem orzechów włoskich, nasion chia czy siemienia lnianego. Ostatnio w przypadku hashimoto bardzo popularna stała się również dieta niezawierająca tzw. lektyn (białek lub glikoprotein) obecnych w surowych roślinach strączkowych, zbożach i m.in. warzywach psiankowatych. Podkreślam: nie ma żadnych badań naukowych potwierdzających, że niespożywanie produktów zawierających lektyny wpływa korzystnie na leczenie chorób tarczycy!

Czy uważasz, że detoks jest dobrym pomysłem?
Na pewno nie na samym początku leczenia, kiedy chory czuje się najgorzej. Głodówki, oczyszczanie na samych sokach czy owocach – również na pewno nie! Ogólnie nie jestem zwolenniczką detoksów, bo to zawsze jest dodatkowy szok dla organizmu, który i tak jest już w stanie sporej nierównowagi. I tak jesteśmy już zmęczeni, mamy wszystkiego dosyć, mamy depresję i jeszcze mamy sobie dokładać bardzo radykalną dietę, która będzie potęgowała niezadowolenie z życia? Pamiętajmy, że kiedy wprowadzimy większą ilość warzyw do diety, to nasza wątroba będzie lepiej funkcjonować, a my zaczniemy się oczyszczać. Poprawi się działanie nerek, wydalanie przez skórę. Dla wielu osób już samo przejście na taką zdrową warzywną dietę będzie wystarczającym szokiem!

Podsumowując, jaki Twoim zdaniem ma wpływ dieta na hashimoto i niedoczynność tarczycy?
Dieta może bardzo wspomóc proces powrotu do zdrowia. W przypadku hashimoto dieta zmniejsza stan zapalny, poprawia działanie tarczycy, czyli wydzielanie hormonów. Dieta poprawia też samopoczucie, a nasza kondycja psychiczna ma ogromny wpływ na przebieg procesu leczenia. Dieta dostarcza nam wszystkich składników mineralnych niezbędnych do produkcji hormonów. Możemy niewątpliwie bardzo, bardzo sobie pomóc, ale bałabym się chyba powiedzieć, że samą dietą możemy się wyleczyć. Miałam już wielokrotnie pacjentki, które nie chciały nawet słyszeć na początku o farmakologii i zdecydowanie pogarszały swój stan. Im wyższe TSH, tym ciężej jest je później obniżyć.

Uprzedziłaś moje ostatnie pytanie… Czy można wrócić do zdrowia, zmieniając wyłącznie dietę i styl życia?
Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli jesteśmy w początkowym stadium hashimoto, a TSH jest tylko delikatnie podwyższone, to myślę, że tak. Niemniej, jeśli tarczyca jest już mocno osłabiona, a TSH wysokie, to uważam, że leki są konieczne!

Wywiad pochodzi z książki „Zdrowa tarczyca. Twoja droga do równowagi hormonalnej” Karoliny i Macieja Szaciłło.

W książce znajdziesz:

  • kompleksowe, odpowiednio zbilansowane jesienno-zimowe oraz wiosenno-letnie menu dla osób z niedoczynnością tarczycy oraz chorobą Hashimoto;
  • techniki oddechowe, medytacje, zabiegi olejowe, które przyśpieszą powrót do zdrowia i pomogą je zachować;
  • informacje o toksynach zawartych m.in. w kosmetykach, środkach czystości, jedzeniu.
Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Zdrowa tarczyca Karolina i Maciej Szaciłło Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze