1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Nie daj się więcej truć! – apeluje dr Jenny Goodman, autorka książki „Sezon na zdrowie”

Zdrowiu służy nie tylko zdrowe jedzenie, ale również przebywanie w jak najmniej zanieczyszczonym środowisku. (Fot. iStock)
Nawet jeśli od czasu do czasu sprawdzasz skład ulubionych produktów w poszukiwaniu złowrogich „E” albo zastanawiasz się, jak to możliwe, że w pobliskim warzywniaku w lutym są takie ładne pomidory, to i tak niemal na pewno nie unikniesz pułapki, jaką zastawiła na nas współczesna cywilizacja: żyjemy w toksycznym świecie.

Brytyjska lekarka – dr Jenny Goodman – w książce „Sezon na zdrowie. Jak nie chorować w toksycznym świecie” przystępnie i konkretnie, ale odwołując się do zdobyczy nauki i medycyny, prowadzi czytelnika w kierunku zdrowego życia. Dowiesz się z niej między innymi: jak dostosować dietę do pór roku oraz swojego wieku? Czy i jakie suplementy diety stosować? Czy przyjmować witaminę D? Jak pomóc swojemu organizmowi w pozbywaniu się toksyn? Czy sport to rzeczywiście zdrowie? W książce opisuje również przypadki swoich pacjentów, którym pomogła wrócić do zdrowia. Poniżej jeden z nich.

Wiosenna historia przypadku: katar sienny u Jonathana

Gdy czterdziestokilkuletni Jonathan zgłosił się do mnie po poradę, usłyszałam go, jeszcze zanim go zobaczyłam, bo bardzo głośno kichał w poczekalni na końcu korytarza. Wszedł do gabinetu z rękoma pełnymi chusteczek. Była połowa maja, gabinet znajdował się w centrum Londynu. Z zaczerwienionych oczu Jonathana kapały łzy. Powiedział, że ma tego zdecydowanie dość, a z roku na rok jest coraz gorzej. Jonathan już wiedział, że pyłki nie są jedynym winowajcą. Wprawdzie mieszkał i pracował w mieście, ale większość weekendów spędzał u rodziców, którzy niedawno przeprowadzili się na wieś. Uważał, że to zdumiewające, jak rzadko kicha u nich w domu.
„To jakiś absurd – powiedział. – Przecież kiedy jestem u rodziców, otaczają mnie trawa, drzewa i przeróżne rośliny. Na pewno jest tam mnóstwo pyłków. Zdarza się, że kicham, ale o wiele mniej niż tu, w mieście. Wracam do Londynu w niedzielę wieczorem i w poniedziałek rano wyglądam już tak”. – Wskazał na swój czerwony nos i obolałe, zapuchnięte oczy.

Przed rewolucją przemysłową katar sienny był nieznany lub bardzo rzadki. W brytyjskiej literaturze medycznej po raz pierwszy opisano go w 1819 roku, w referacie wygłoszonym przez doktora Johna Bostocka (1772–1846) przed członkami Towarzystwa Medycznego i Chirurgicznego. W Japonii, gdzie rewolucja przemysłowa miała miejsce około stu lat po Wielkiej Brytanii, katar sienny także pojawił się odpowiednio później. U Japończyków wystąpiły reakcje alergiczne na pyłki lokalnych drzew, zwłaszcza kryptomerii japońskiej. W Wielkiej Brytanii także są to alergie na pyłek lokalnych traw lub drzew, a różni ludzie chorują w różnym czasie w sezonie kataru siennego – w zależności od tego, kiedy pyłek konkretnej rośliny najobficiej unosi się w powietrzu.
Spowodowane jest to faktem, że cząsteczki zanieczyszczeń powietrza, zwłaszcza ze spalin pojazdów, w jakiś sposób wywołują u ludzi gwałtowne reakcje alergiczne na zasadniczo nieszkodliwy materiał biologiczny, od zawsze obecny w naszym naturalnym środowisku: pyłki roślin. To przykład zjawiska, które doktor Claudia Miller z Uniwersytetu Teksańskiego nazwała TILT (skrót od angielskiego Toxicant-Induced Loss of Tolerance) – toksycznie indukowaną utratą tolerancji. Innymi słowy, toksyczne substancje (w tym wypadku spaliny) sprawiają, że organizm reaguje na zasadniczo nieszkodliwe substancje (w tym wypadku pyłki roślin), jakby były niebezpieczne. Zjawisko to znacznie przyczynia się do ogólnego wzrostu występowania alergii, nie tylko kataru siennego.

Istnieją przynajmniej trzy możliwe mechanizmy, które, jak sugerowano, mogłyby wyjaśnić, dlaczego katar sienny zaostrza się na zanieczyszczonych obszarach miejskich. Po pierwsze, spaliny uszkadzają ściany ziaren pyłku, które pękają i uwalniają swoją zawartość, złożoną z tak maleńkich cząstek, że – w przeciwieństwie do całego ziarna pyłku – może dostawać się do płuc. Po drugie, wiele ziaren pyłku może przykleić się do jednej cząstki zanieczyszczeń powietrza, zwiększając koncentrację pyłku w powietrzu miejskim. Po trzecie, ziarna pyłku uwalniane w naturalnym środowisku po prostu spadają na ziemię i zostają wchłonięte w glebę
albo zmyte przez deszcz, lecz gdy spadną na beton, są rozwiewane przez wiatr i dłużej utrzymują się w powietrzu.
Te mechanizmy sugerują, że zanieczyszczenie powietrza intensyfikuje zjawisko, które w innym wypadku byłoby łagodną i przejściową
reakcją immunologiczną, oraz zmienia je w schorzenie uniemożliwiające normalne życie.

Jonathan nie przypominał sobie, żeby miał katar sienny w dzieciństwie czy we wczesnej młodości. Dwie osoby z jego bliskiej rodziny
cierpiały jednak na astmę, a jedna na egzemę, więc zapewne podobnie jak one miał skłonność do atopii. Atopia to genetycznie uwarunkowana nadreaktywność układu odpornościowego na alergeny. Reakcja alergiczna w górnych drogach oddechowych i skórze prowadzi do alergicznego nieżytu nosa (potocznie nazywanego katarem siennym), astmy i alergicznego zapalenia skóry (egzemy).
„Teraz to już nie tylko kichanie i łzawienie” – powiedział Jonathan. „Czuję się też tak, jakbym był czymś nafaszerowany: nie potrafię jasno myśleć i nie funkcjonuję normalnie w pracy. Nie chodzi tylko o leki przeciwalergiczne. Czuję się podobnie nawet wtedy, gdy ich nie biorę. Przyszedłem tu tak naprawdę dlatego, że nie chcę przyjmować leków antyhistaminowych co roku przez trzy miesiące. Czytałem o ich długofalowych skutkach ubocznych”.

Jonathan pokazał mi wydrukowany artykuł naukowy, wskazujący na związek między demencją a długotrwałym zażywaniem leków antyhistaminowych. Jego obawy były całkiem uzasadnione. „Poza tym – dodał – jeśli zażywam na tyle wysoką dawkę, żeby rzeczywiście poradziła sobie z katarem, zupełnie ścina mnie z nóg. Nawet gdy przyjmuję leki, które rzekomo nie wywołują senności. Po prostu nie podoba mi się to, co one robią z moim mózgiem. Musi istnieć jakieś inne rozwiązanie”.

Przeprowadziłam szczegółowy wywiad medyczny i odkryłam – jak to się często zdarza – że chociaż Jonathana najbardziej męczył katar sienny, z pewnością nie był to jego jedyny problem. Mój pacjent miał też trądzik na plecach i zespół jelita drażliwego. Badanie kału wykazało niemal całkowity brak bakterii z gatunku Lactobacillus (ważnych dla mikrobiomu pałeczek kwasu mlekowego) i przerost dwóch rodzajów drożdży. Wypróżniał się cztery, pięć razy dziennie, w dość naglącej potrzebie, a stolce były miękkie, niewłaściwie uformowane. „Myślałem, że to normalne” – powiedział. „Jest tak, odkąd pamiętam. Po prostu tak mam”. Jonathan nie był zachwycony, gdy usłyszał, że stan jelit ma ogromny wpływ na płuca, skórę i układ odpornościowy, więc to od nich powinien zacząć leczenie kataru siennego. Oczywiście najlepiej by było, gdyby wyprowadził się z miasta do mniej zanieczyszczonego miejsca, ale nie było to możliwe w najbliższej przyszłości. Jonathan zgodził się – tylko dlatego, że był zdesperowany – ograniczyć słodkie przekąski, włącznie z płatkami śniadaniowymi, i zacząć jadać wartościowe posiłki, zawierające ryby, jajka, warzywa i produkty pełnoziarniste zamiast białego pieczywa, jasnych makaronów i białego ryżu, którymi się dotąd żywił. Produkty pełnoziarniste u niektórych osób łagodzą zespół jelita drażliwego, a u innych go zaostrzają – musisz przekonać się na własnej skórze, jak jest u ciebie – lecz podstawowa zasada brzmi, że jeśli twoje trzewia nie funkcjonują odpowiednio, oznacza to, że żywność, którą jesz, źle na ciebie wpływa.

Poprosiłam Jonathana, aby wprowadzał zmiany powoli, tak by jego jelita i TMK przyzwyczaiły się do nowych pokarmów i większej ilości błonnika oraz do eliminacji cukru. Niestety, był dość niecierpliwy i dokonał wszystkich zmian natychmiast. Nic dziwnego, że dostał biegunki, która jednak przeszła mu w ciągu trzech czy czterech dni. Podczas drugiej wizyty powiedział mi: „Chodzę do toalety tylko dwa albo trzy razy dziennie i jest to porządnie uformowana kupa!”. Przyniósł egzemplarz Bristolskiej Skali Uformowania Stolca (jest niezwykle przydatna, ale nie należy jej zgłębiać przy posiłkach) i z entuzjazmem wskazał prawidłowy kształt. „Do tego trochę schudłem” – dodał. Jonathan był szczupły i nie powinien sobie pozwolić na utratę wagi. Nie zastosował się do mojego zalecenia, aby zastąpić kalorie z cukru kaloriami ze zdrowych tłuszczów, takich jak awokado, orzechy, nasiona, olej konopny (surowy) i kokosowy (do smażenia). Pacjenci często o tym zapominają, chociaż jest to bardzo ważne. Być może to zaskakujące, ale wielu osobom łatwiej przychodzi wyeliminowanie niezdrowych pokarmów niż wprowadzenie nowych, bardziej wartościowych. Jest jednak niezmiernie istotne, aby zrobić i jedno, i drugie. Dzięki dobrej jakości probiotykom i ekstraktowi z pestek grejpfruta stan jelit Jonathana nadal się polepszał; mój pacjent nie poznawał samego siebie. Podczas czwartej wizyty oznajmił, że zespół jelita wrażliwego ustąpił. Minęła też pora roku, kiedy Jonathanowi dokuczał katar sienny, więc nie mogliśmy jeszcze ocenić, jak wprowadzone zmiany wpłynęły na tę przypadłość. W tamtym czasie trądzik już się zmniejszał. W końcu zupełnie zniknął, ale zajęło to jeszcze kilka miesięcy. Nie da się wyleczyć skóry (z trądziku czy egzemy) bez uprzedniego wyeliminowania zaburzeń jelit, a poprawa stanu skóry następuje później niż jelit. Taki jest kierunek działania – od wewnątrz organizmu na zewnątrz. To trudne do zaakceptowania dla nastolatków, ale Jonathan nie był nastolatkiem.

Nasza przedostatnia konsultacja odbyła się w kwietniu następnego roku. Katar sienny był łagodniejszy, ale nadal obecny. Jonathan próbował zaplanować wyprowadzkę z Londynu; mogłam mu pomóc kontrolować to, co trafiało do jego ust – i to pomagało – ale nie miałam wpływu na powietrze, którym oddychał. W tym czasie przyjmował tylko dwa suplementy: witaminę D, która uspokaja nadreaktywny układ odpornościowy, i witaminę C, ponieważ w wysokich dawkach łagodzi objawy kataru siennego.

Podczas ostatniej wizyty Jonathan powiedział mi, że znalazł dla siebie lekarstwo na katar sienny, które – obok wszystkich wprowadzonych w życie zmian – w pewnym stopniu wpłynęło na uporanie się z sezonowym kichaniem. Był to lokalny miód, spożywany na surowo. Chociaż Jonathan nadal mieszkał w mieście, znalazł lokalnego pszczelarza, który zarzekał się, że miód z jego pasieki wyleczył go z kataru siennego. Jonathan mu uwierzył i spróbował – rzeczywiście u niego ta metoda też się sprawdziła, więc pozwolił mi podzielić się tą informacją z innymi pacjentami i z tobą. Jedzenie miodu jest naturalną formą odczulenia. Ale musi to być lokalny miód, pochodzący od pszczół żyjących w promieniu kilometra od miejsca, w którym mieszkasz, aby żywiły się tymi samymi roślinami, których pyłki wpływają na ciebie. Miód z supermarketu się nie sprawdzi. Zwykle na etykiecie widnieje napis, że jest to „produkt pochodzący z wielu krajów”. Już słyszę, jak protestujesz: „Ale czy miód nie jest pełen szkodliwego cukru?”. Tak, ale: (a) udało nam się wyleczyć jelita Jonathana, więc nie roi się tam od wrogich, odżywiających się cukrem drożdży, (b) zjadał tylko pół łyżeczki miodu dziennie, co stanowiło jego całe spożycie cukru i (c) robił to tylko przez trzy czy cztery miesiące w roku. Poza tym (d) życie to sztuka rozsądnego kompromisu. Dziękuję Jonathanowi i mądremu miejskiemu pszczelarzowi. Chrońmy nasze pszczoły! Potrzebujemy ich z wielu powodów.

Wiosenne wskazówki do zastosowania w domu

  • Wstawaj o takiej porze, aby mieć czas na zjedzenie śniadania – czeka cię lepszy dzień.
  • Wiosenną pogodę charakteryzuje nieprzewidywalność – jedz zgodnie z temperaturą, a nie kalendarzem!
  • Uprawiaj sałaty i kiełki na parapecie.
  • Zrób wiosenne porządki w jelitach, nie w domu.
  • Ćwicz – to doskonały czas w roku, aby zacząć zwiększać wysiłek fizyczny. Ale jeśli okaże się, że nie masz na to energii, zwróć się do lekarza o skierowanie na badanie poziomu hormonów tarczycy.
  • Utrata wagi – jeśli chcesz schudnąć, wiosna jest odpowiednim czasem, aby się za to zabrać. Działaj powoli: jeżeli stracisz na wadze zbyt szybko, pewnie równie prędko odzyskasz te kilogramy.
  • Uważaj na osoby wykonujące w okolicy opryski pestycydami i herbicydami. Unikaj tych chemikaliów za wszelką cenę.
  • Używaj proszku z miodli indyjskiej (neem) jako środka przeciwpchelnego dla psów i kotów – jest to bezpieczna alternatywa dla toksycznych obroży i kropli owadobójczych, opisanych szczegółowo w rozdziale o lecie.
  • Wczesną wiosną – aż do połowy kwietnia – być może będziesz musiał/musiała nadal przyjmować zestaw pierwszej pomocy z zimowych suplementów, aby zapobiegać kaszlowi i przeziębieniom.

Książka „Sezon na zdrowie” została wydana nakładem wydawnictwa Wielka litera. (Fot. materiały prasowe)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze