fbpx

Październik miesiącem profilaktyki raka piersi

Rekonstrukcja piersi

Rekonstrukcja piersi
Fot. iStock

Jednym z elementów leczenia nowotworu piersi często jest amputacja. Choć usuniętą pierś można chirurgicznie odbudować, na taki zabieg decyduje się tylko kilka procent Polek. Może dlatego, że o rekonstrukcji piersi wiemy niewiele, natomiast całkiem sporo – o niedostatkach rodzimego systemu opieki zdrowotnej.

Podjęcie decyzji o rekonstrukcji piersi wymaga rozważenia wielu za i przeciw. Z jednej strony narażamy się na dodatkowy ból, musimy poświęcić znacznie więcej czasu na dochodzenie do zdrowia i ponieść różnego rodzaju koszty związane z operacją i rekonwalescencją. Nie jest też łatwo funkcjonować w polskim systemie opieki zdrowotnej. – W wielu krajach w szpitalach istnieją tzw. breast units, w ramach których współpracują ze sobą lekarze kluczowych dla przebiegu całej terapii specjalności: chirurg (bądź ginekolog, np. w Niemczech), onkolog kliniczny, radioterapeuta, chirurg plastyk, patolog, radiolog. Dzięki temu mogą oni wspólnie zaplanować cały proces leczenia, łącznie z ewentualną rekonstrukcją – mówi Dominika Donde-Antepowicz, dyrektor marketingu w firmie Artimed specjalizującej się w szkoleniach z zakresu chirurgii onkologicznej

i oferującej nowoczesne implanty piersiowe. W Polsce taki oddział zorganizowany jest w Szczecinie (pierwszy oddział leczenia skojarzonego raka piersi powstał w Warszawie w Centrum Onkologii, drugi – w 1999 r. w Bydgoszczy w Centrum Onkologii i od początku działalności te oddziały zajmowały się również rekonstrukcjami piersi), ale to o wiele za mało w porównaniu do potrzeb pacjentek. Oddziały onkologiczne nie są też w polskich szpitalach oddziałami rekonstrukcyjnymi. Dlaczego więc mimo rozmaitych przeszkód natury organizacyjnej, biurokratycznej czy finansowej warto rozważyć rekonstrukcję piersi? Wiele kobiet decyduje się na nią, by z jednej strony przywrócić swojemu ciału znajomy kształt, a z drugiej – zamknąć proces leczenia i zakończyć trudny czas onkologicznej terapii. Decyzja o odbudowie piersi bywa ważna dla psychiki pacjentki – stanowi część procesu zdrowienia i pomaga rozpocząć nowy etap w życiu. Na pewno warto poszukać informacji, pytać lekarzy i czytać wpisy na forach internetowych organizacji wspierających chorych na raka. W ciągu ostatnich lat dokonał się wielki postęp technik rekonstrukcji, polepszyło się też bezpieczeństwo i jakość implantów – możliwości wyboru są więc naprawdę duże.

Kiedy rekonstruować?

Przy planowaniu operacji odbudowy piersi trzeba wziąć pod uwagę plan leczenia nowotworu. Na termin zabiegu ma bowiem wpływ kalendarz procedur, takich jak chemio- czy radioterapia. Rekonstrukcję piersi można czasami wykonać podczas tej samej operacji, w ramach której usuwany jest nowotwór. Zabieg jest dłuższy niż zwykła mastektomia, ale wybudzając się z narkozy, pierwszy etap rekonstrukcji mamy już za sobą i nie narażamy się na uczucie utraty związane z amputacją – choć po operacji piersi mogą nieco różnić się wyglądem. Możliwość wykonania zabiegu tzw. rekonstrukcji jednoczasowej zależy od kilku czynników – m.in. od tego, jak radykalna była mastektomia (czy odbyła się na przykład z zaoszczędzeniem kompleksu otoczka – brodawka) i w której części piersi zlokalizowany był guz. Dużo popularniejsze są więc tzw. rekonstrukcje odroczone, wykonywane co najmniej kilka miesięcy (a nawet kilka lat) po mastektomii. Decydując się na odroczenie decyzji, dajemy sobie szansę odpoczynku po terapii onkologicznej i rozważenia bez pośpiechu wszelkich możliwości. Choć, oczywiście, jest też druga strona medalu – na przywrócenie ciału dawnego kształtu możemy w takim wypadku czekać przez miesiące lub lata.

Jak przebiega rekonstrukcja?

Nawet jeśli decydujemy się na rekonstrukcję natychmiastową (jednoczasową), najprawdopodobniej będzie ona dwuetapowa. – Bezpośrednio po mastektomii w miejscu piersi umieszcza się ekspander tkankowy, czyli rodzaj balonika, który stopniowo napełniany jest płynem fizjologicznym – tłumaczy Dominika Donde-Antepowicz. – Jego zadaniem jest rozciągnięcie skóry na klatce piersiowej i stworzenie miejsca pod docelową protezę. Końcowy etap rekonstrukcji można przeprowadzić po zakończeniu chemio- lub radioterapii, zazwyczaj od pół do półtora roku po mastektomii. Rozłożenie operacji na etapy daje czas na omówienie z chirurgiem wszystkich opcji i wybranie rodzaju ostatecznej rekonstrukcji – zależnie od stanu zdrowia, ale także np. od stylu życia. Zwykle możliwości są trzy: rekonstrukcja za pomocą implantu, naszej własnej tkanki lub połączenie obu tych opcji.

Rekonstrukcja z wykorzystaniem tkanki własnej

Chirurg pobiera fragment mięśnia grzbietu lub brzucha, przemieszcza go i zespala z tkankami w miejscu piersi. Metodę tę stosuje się najczęściej u pacjentek po radioterapii, u których stan skóry po naświetlaniach nie pozwala na zastosowanie ekspandera. Odtworzona pierś jest ukrwiona, nie ma też ryzyka związanego z przesunięciem protezy. Zabieg taki ma jednak sporo wad. – W wyniku tego typu operacji powstają blizny nie tylko na piersiach, ale także w okolicach pobrania tzw. płata skórno-mięśniowego; w tych samych miejscach może też pojawić się osłabienie mięśni, zaburzenie statyki postawy (czasami bywa też, że pobrany mięsień może ulec martwicy) – tłumaczy Dominika Donde-Antepowicz. – Operacja trwa dłużej, długotrwała i bolesna jest też rekonwalescencja. Wyniki odległe nie zawsze są takie dobre, jak oczekiwałaby pacjentka.

Rekonstrukcja z wykorzystaniem implantu

Implanty zbudowane są z silikonowej osłonki wypełnionej żelem silikonowym lub roztworem soli fizjologicznej. Mogą być okrągłe (wtedy piersi są uniesione do góry) lub mieć anatomiczny kształt łezki. Umieszczane są pod mięśniami, które stanowią dla nich osłonę. W niektórych przypadkach przed założeniem implantu niezbędne jest użycie ekspandera rozciągającego skórę na klatce piersiowej. Rekonstrukcja piersi za pomocą implantu, czyli prosta operacja z minimalną ilością blizn, sprawdza się u kobiet w każdym wieku. Zabieg jest krótszy niż operacja z użyciem własnej tkanki, w dużo krótszym czasie powracamy też po niej do formy. W przypadku rekonstrukcji z wykorzystaniem implantów silikonowych lub poliuretanowych – nawet po dwóch, czterech tygodniach. Warunkiem przeprowadzenia zabiegu jest dobry stan skóry, czasami więc ten rodzaj rekonstrukcji jest niemożliwy do przeprowadzenia u kobiet poddawanych radioterapii.

Rekonstrukcja łącząca obie powyższe metody, czyli przeszczepienie płatu skóry (wraz z mięśniem z brzucha lub z pleców) ze wszczepieniem implantu to zabieg stosowany w szczególnych przypadkach.

Co dalej?

Czasami jeśli operacji jest poddawana jedna pierś, korekty może wymagać także pierś zdrowa, by biust był symetryczny. Bez większych problemów można też zrekonstruować brodawkę sutkową – przez takie podniesienie skóry odtwarzanej piersi, by utworzyła „guziczek”. Lekarze odtwarzają też ciemniejszą otoczkę sutkową – dzięki tatuażowi lub wykorzystaniu fragmentu ciemniejszej skóry pobranej z pachwiny lub wargi sromowej. – Operacja taka jest względnie lekka i bezbolesna – mówi Dominika Donde-Antepowicz.

Przy zabiegach rekonstrukcji piersi coraz częściej wykorzystuje się nową metodę o nazwie LipiVage. Dzięki transferowi tkanki tłuszczowej pobranej od pacjentki, lekarze mogą dokonywać korekty ubytków tkankowych czy różnego rodzaju asymetrii.

O implantach informujmy lekarza pierwszego kontaktu oraz specjalistów zajmujących się diagnostyką medyczną. Wykonanie niektórych badań wymaga w takim wypadku zastosowania specjalnych metod.

Koszty

Badania, wynagrodzenie chirurga, znieczulenie, koszt implantu, pobyt w szpitalu – wszystko to musimy wziąć pod uwagę, obliczając koszt zabiegu. Rekonstrukcja z użyciem implantu jest mniej kosztowna niż operacja z użyciem tkanki własnej pacjentki, a rekonstrukcja natychmiastowa jest tańsza niż odroczona. W dużej części przypadków (poza nierefundowaną przez NFZ mastektomią profilaktyczną) NFZ lub ubezpieczyciel pokrywają całość lub większość kosztów związanych z rekonstrukcją. Powinnyśmy wziąć pod uwagę, że jeśli chcemy skorzystać z procedur lub implantów droższych, niż przewiduje określony przez NFZ limit, będziemy musiały za nie dopłacić z własnej kieszeni. Na przykład maksymalna refundacja za implanty wynosi 250 zł za sztukę – co wystarcza tylko na podstawową, standardową wersję.

Konsultacja naukowa dr n. med. Krzysztof Pławski, specjalista chirurgii onkologicznej, od 15 lat zajmujący się chirurgią piersi.

Mastektomia prewencyjna (profilaktyczna)

Świadomość, że można usunąć piersi na życzenie, jest bardzo niska – zainteresowanie tą tematyką wzrosło nieco, kiedy na prewencyjną mastektomię zdecydowała się Angelina Jolie. Wskazaniem do takiego zabiegu są badania genetyczne potwierdzające wysokie ryzyko zachorowania na nowotwór, powiązane z obecnością genów BRCA1 lub BRCA2. Szacuje się, że ok. 3–5 proc. pacjentek z rakiem piersi jest nosicielkami mutacji tych genów. U pacjentek z mutacją w genie BRCA 1 /2 ryzyko wystąpienia raka piersi wynosi ok. 85–90 proc. Badanie w kierunku mutacji genów jest proste – wymaga zwykłego pobrania krwi. Kosztuje ok. 300 zł, ale osoby, w których rodzinie były przypadki zachorowań na raka, mogą zrobić je bezpłatnie. Dodatni wynik badania może być wskazaniem do usunięcia zdrowej piersi w obawie przed nowotworem, bo w wielu przypadkach jego pojawienie się jest po prostu kwestią czasu. Zwykle usunięcie piersi i wszczepienie implantu ma miejsce podczas jednej operacji. W miejscu piersi lekarze umieszczają ekspanderoprotezę, która przez kolejne miesiące będzie napełniana specjalnym płynem aż do osiągnięcia właściwych rozmiarów. W pierwszym etapie można także wszczepić ekspander, a po uzyskaniu oczekiwanego kształtu piersi, podczas drugiej operacji, wszczepić endoprotezę. Taka procedura pozwala na ewentualna korektę kształtu piersi.

W Polsce kobiety, u których zdiagnozowano obecność genu BRCA, decydują się raczej na częstsze kontrolowanie stanu piersi. Zdaniem niektórych lekarzy tak jest znacznie lepiej, bo mieli przypadki wystąpienia nowotworu piersi, pomimo mastektomii. Wówczas rak pojawia się na okolicznych tkankach. Potrafi umiejscowić się tak niefortunnie, że długo nie będzie widoczny np. pod implantem.

Rekonstrukcja? – Trzeba chcieć

O swoich doświadczeniach z rekonstrukcją piersi mówi Ewa Grabiec-Raczak, prezes Zarządu Stowarzyszenia „Amazonki” Warszawa-Centrum:

Diagnozę dotyczącą nowotworu usłyszałam w 1998 roku. W takich momentach myśli koncentrują się wokół tego, żeby przeżyć, a wszelkie inne problemy tracą na znaczeniu. Po zakończeniu terapii z żalem wyrzuciłam wszystkie bluzki na ramiączkach, ale uważałam, że brak piersi w żaden sposób nie przeszkadza mi normalnie żyć. O tym, że zaczęłam rozważać rekonstrukcję, zadecydowały… zajęcia na basenie. W przebieralni czułam się niekomfortowo, mimo że kostium kąpielowy dla amazonek pozwalał ukryć brak piersi. Potem znowu sprawa zeszła na dalszy plan, bo wróciłam do pracy. Decyzja o rekonstrukcji jest niezwykle trudna do podjęcia w momencie, kiedy po zakończonej terapii już nic człowiekowi nie dolega – a tu trzeba się poddać kolejnej operacji, narazić na skutki narkozy, przewidzieć długą i czasem bolesną rekonwalescencję, zaplanować długoterminowe zwolnienie lekarskie. Trzeba naprawdę tego chcieć. Mnie po ładnych kilku latach zmobilizowały kłopoty z kręgosłupem wynikające z jego nierównomiernego obciążenia. W 2007 roku miałam operację. Czekałam na nią pół roku. Trafiłam do bardzo dobrych lekarzy, którzy przedstawili mi różne opcje. W szpitalu spędziłam pięć dni i muszę przyznać, że po rekonstrukcji bolało mnie bardziej niż po mastektomii, choć nie jest to regułą. Przez miesiąc byłam na zwolnieniu, co dwa, trzy tygodnie musiałam kilka razy zgłaszać się do lekarza na dopełnianie protezy solą fizjologiczną. Gdybym wiedziała, że znikną dolegliwości kręgosłupa i że będę się czuła bardziej swobodnie, zdecydowałabym się pewnie wcześniej. Trzeba jednak zaznaczyć, że efekt takiej operacji nie jest spektakularny. Nie mówi się też wiele o tym, że korekty wymaga również zwykle zdrowa pierś (przy nowej piersi ta druga wygląda kiepsko), a to już jest operacja plastyczna, bez wskazań zdrowotnych – czyli nierefundowana. Trzeba się więc liczyć z kosztem od pięciu tysięcy złotych wzwyż. Wciąż też za mało się mówi o tym, że wcześnie wykryty nowotwór pozwala zwykle rozważyć możliwość tzw. rekonstrukcji jednoczasowej. Szybka reakcja nie tylko więc daje lepsze szanse na wyleczenie, ale także pozwala zachować urodę – niestety, wie o tym wciąż bardzo niewiele kobiet.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze