fbpx

W czasie pandemii jemy zdrowiej

Od izolacji jemy zdrowiej!
Więcej czasu na wspólne gotowanie w czasie pandemii koronawirusa zaoowocowało zdrowszą dietą wielu Polaków. Fot. iStock

O pandemii, przymusowej izolacji społecznej i wynikających z niej negatywnych skutkach powiedziano już dużo. To teraz może dla odmiany coś pozytywnego. Bo są i pozytywy. Zmieniliśmy nawyki żywieniowe – na lepsze.

Firma Upfield zleciła przeprowadzenie ogólnopolskiego badania „Nawyki żywieniowe Polaków w czasie izolacji społecznej podczas epidemii koronawirusa”. Badanie wykonano na próbie ponad 2000 Polaków, przeprowadzono je pod koniec czerwca, a więc już po rozluźnieniu zasad izolacji. Podstawowy wniosek: ponad 40 proc. badanych zmieniło swoje nawyki. A w jaki sposób?

Przede wszystkim jemy zdrowiej i bardziej świadomie podejmujemy decyzje w tej materii.

Ponad 60 procent badanych mówi, że gotowało w domu od podstaw, ze świeżych produktów.

47 procent uważa, że jadło zdrowiej. 46 procent – że bardziej regularnie. 37 procent przyznaje się do eksperymentowania, sięgania po nowe składniki i przepisy.

46 procent zgodziło się ze stwierdzeniem, że izolacja społeczna sprawiła, że bardziej świadomie podchodzą do jedzenia.

Zmieniliśmy dietę – 75 procent osób deklaruje, że teraz jest w niej więcej warzyw, prawie 50 procent – owoców. 43 procent badanych sięgało po więcej świeżych produktów, nasion i ziaren. 34 procent mówi, że zmniejszyli porcje. W menu 30 procent Polaków znajduje się teraz mniej mięsa, 26 procent szuka produktów ze zdrowymi kwasami omega-3.

I, co bardzo ważne, ¾ badanych mówi, że po rozluźnieniu zasad izolacji nadal jedzą zdrowo. Został nawyk gotowania w domu. Wykorzystujemy chętniej niż przed pandemią roślinne zamienniki mięsa (62 proc.)

Co piąta osoba czuje, że ich dieta stała się bardziej zrównoważona – a to dzięki nowym nawykom, świadomemu robieniu zakupów, wybieraniu produktów roślinnych. Sądzą, że dziś dokonują lepszych wyborów żywieniowych.

Prawie 60 proc. badanych twierdzi, że teraz jedzą mniej nabiału. 35 procent deklaruje, że chce nadal eksperymentować w kuchni, szukać nowych smaków i produktów.

Dr hab. Małgorzata Drywień, kierownik Katedry Żywienia Człowieka w Instytucie Nauk o Żywieniu Człowieka, prof. SGG, widzi tu trzy korzystne elementy. Przede wszystkim to, że sytuacja wymusiła na nas gotowanie w domu. Przygotowywaliśmy posiłki sami, ze świeżych produktów, jedliśmy z reguły w rodzinnym gronie, co nie jest może wartością dietetyczną, ale innego rodzaju pozytywem na pewno.

Dwa – regularność posiłków. Wszyscy żywieniowcy mówią od lat, jak to jest ważne, a w codziennym biegu, do którego byliśmy przyzwyczajeni, to się na ogół nie udawało.

I wreszcie trzecia sprawa – uświadomiliśmy sobie, że zdrowe jedzenie to przede wszystkim więcej warzyw, owoców i ziaren.

Czy Polacy potrafią gotować?

Wydawałoby się, że tak. A jednak aż 29 procent badanych przyznało, że opanowało tę umiejętność dopiero podczas pandemii. Gotowali, bo nie mogli jeść w restauracji, tak mówi część respondentów, ale prawie 30 procent twierdzi, że ich motywacją było zdrowie. A 14 procent uważa, że gotowanie w tym czasie miało na nich terapeutyczny wpływ. 70 procent jadało wspólnie z bliskimi co najmniej jeden posiłek dziennie (przed pandemią – 54 proc.).

Kiedy mówimy o zachowaniach żywieniowych, wszyscy myślą o tym, co jemy, jak robimy zakupy, jakie wybieramy produkty. A przecież są i inne ważne aspekty – przygotowywanie posiłków – na przykład rodzinne wspólne gotowanie. I wspólne z bliskimi zasiadanie do stołu. W codziennym biegu o tym często zapominamy, brak czasu to nasza bolączka. Teraz dostaliśmy czas w prezencie i okazało się, że dla wielu osób powrót do wspólnych posiłków to radość. Coś, co cenią. Może zostanie to z nami i po pandemii? Duża część badanych deklaruje, że chce, by tak się stało.

Według dietetyczki Joanny Lotkowskiej, ekspertki Fundacji ProVeg Polska, wspólne gotowanie ma ważny aspekt edukacyjny. Jeśli dzieci widzą, że rodzice jedzą więcej warzyw, owoców, orzechów, że robią zakupy w sposób przemyślany, że zachęcają dzieciaki do wspólnego gotowania – lepiej to zapamiętają niż najlepszą nawet lekcję w szkole.

Kuchnia roślinna

Zamiana produktów odzwierzęcych na roślinne, jedzenie większej ilości roślin strączkowych, orzechów, nasion – co widać w badaniu – to, według Joanny Lotkowskiej, ważne zmiany. Nie tylko ze względu na nasze zdrowie. Taka dieta może pozytywnie wpływać także na środowisko naturalne.

Jak więc wyglądała nasza kuchnia roślinna? Sebastian Tołwiński, Regionalny Dyrektor do spraw PR z firmy Upfield Polska mówi, że 1/3 badanych podczas izolacji kupowała więcej niż zwykle produktów roślinnych. 32 procent sięgało po roślinne zamienniki mięsa. Prawie 30 procent używała tzw. mleka roślinnego. Niemal ¼ badanych jadła sery bezmleczne. 17 procent wykorzystywało margarynę zamiast masła.

Motywacją do tych zmian u niemal połowy badanych była chęć zrównoważonego odżywiania. 1/3 chciała wypróbować nowe przepisy, 1/3 wzmocnić układ odpornościowy. Ponieważ, jak twierdzą naukowcy, wirus COVID-19 ma pochodzenie zwierzęce, wiele osób czuje się bezpieczniej, wybierając kuchnię roślinną.

Według Joanny Lotkowskiej trend przechodzenia na roślinne zamienniki to istotne korzyści zdrowotne. „Roślinne zamienniki produktów mlecznych nie zawierają cholesterolu, mają niższą zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych, a wyższą korzystnych, niezbędnych dla naszego organizmu, jedno i wielonienasyconych. Ich spożywanie wpływa na obniżenie ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Mowa tu zarówno o napojach roślinnych, jak i smarowidłach roślinnych”.

Dr hab. Małgorzata Drywień mówi, że wszelkie gremia formułujące zalecenia żywieniowe na świecie uznały już dawno, że podstawą diety powinny być produkty roślinne, warzywa, owoce, zboża. „Warzywa powinny być podstawą codziennej diety, ponieważ są niskoenergetyczne, a przy tym zawierają witaminy i składniki biologicznie aktywne poprawiające funkcjonowanie organizmu. Owoce powinny być limitowane do 250-300 g z uwagi na zawarte w nich cukry. Przeciętny Polak zjada 250-300 g warzyw i owoców dziennie, czyli zbyt mało w stosunku do zaleceń. Jeśli jednak prawie 80 procent badanych deklarowało, że znaczącym składnikiem ich potraw były warzywa, to należy uznać to za kierunek prawidłowy”.

My a Europa

Okazuje się, że choć w aspekcie dietetycznym izolacja wszystkim wyszła na zdrowie, to w Polsce zmiany są najbardziej dynamiczne. Zaczynając od tego, jak sami to widzimy. 29 procent Brytyjczyków uznało, że przez czas izolacji odżywiało się zdrowiej. W Holandii było to 27 procent, w Polsce – aż 47. Produkty roślinne kupowało częściej 31 procent Polaków i tylko 12 procent Brytyjczyków. 29 procent Holendrów zadeklarowało, że w ich diecie było więcej warzyw, a Polaków – aż 35 procent.

Eksperci studzą jednak entuzjazm – bo, jak mówią, te dane trzeba przykładać do liczb wyjściowych. My, jeśli chodzi o zdrową dietę, byliśmy do tej pory raczej na szarym końcu. Ale oczywiście liczy się tendencja – a ta jest zdecydowanie pozytywna.

Dietetyczka Joanna Lotkowska zwraca uwagę na to, że w krajach Europy Zachodniej, na przykład w Holandii, wprowadzono już jakiś czas temu regulacje rządowe zachęcające, żeby korzystać z roślinnych zamienników mięsa – chodzi o realizację celów klimatycznych. Europa jest o kilka kroków przed nami. Liczba wegan i wegetarian rośnie tam już od wielu lat, producenci inwestują w produkty specjalnie dla nich, wybór jest więc większy, łatwiej robić zakupy, łatwiej gotować. Ale pozytywem jest to, że i my weszliśmy na tę ścieżkę. Obyśmy przy dobrych nawykach żywieniowych pozostali na dłużej.

Nawyki żywieniowe Polaków w czasie izolacji społecznej podczas epidemii koronawirusa 2020. Badanie przeprowadzone na zlecenie firmy Upfield, przez MRW, czerwiec 2020, N=2000.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze