fbpx

Miłość na parkiecie

Przez lata starałem się unikać polskich komedii romantycznych. Nie tyle jako widz, co aktor. Lektury kolejnych scenariuszy z tego gatunku co prawda wywoływały u mnie liczne uczucia (niedowierzanie, zdumienie, gniew, złość, przerażenie, poczucie egzystencjalnej pustki i osamotnienia we wszechświecie), uczucia te co prawda powodowały u mnie cały łańcuch fizycznych reakcji (tępe spoglądanie w sufit w niedzielny wieczór mimo emisji kolejnej edycji „Tańca z gwiazdami”, własnoręczna depilacja najwyższych partii ciała, a nawet nieświadome śpiewanie w miejscach publicznych piosenki „To niemożliwe! To przecież jest niemożliwe!” na melodię pieśni „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!”), ale mimo to opierałem się wciąż pokusie zostania gwiazdą następnego walentynkowego hitu.

Śledząc jednak uważnie kolejne notowania najchętniej oglądanych polskich filmów, zmuszony jestem publicznie posypać głowę popiołem i wyznać głośno: myliłem się! To nie „Tatarak”, „33 sceny z życia”, „Enen” czy „Mała Moskwa” powodują szturm na sale kinowe.

W pierwszej chwili pomyślałem, że nie ma zmiłuj – trzeba przeprosić się z polską komedią romantyczną i wziąć w jakiejś udział. Szybko jednak zrozumiałem, że po latach negacji będzie to gest zbyt błahy. Powinienem wyraźniej opowiedzieć się po właściwej stronie, a jedynym sposobem na to będzie napisanie własnego scenariusza. Pozwólcie więc, że w pierwszej kolejności na Was wypróbuję siłę mojego pomysłu.

Po pierwsze tytuł. Widzowie od pierwszego rzutu oka na plakat muszą być pewni, że chcą ten film zobaczyć. Nie można więc ich sparaliżować jakimś „Czasem apokalipsy”, „Jesienną sonatą” czy nawet odwołującym się do tradycji chrześcijańskich „Ojcem chrzestnym”. Dobry tytuł, który gwarantuje frekwencyjny sukces, musi zawierać obietnicę zobaczenia prawdziwej miłości, a więc takie słowa, jak: miłość, kochać, moja narzeczona, seks, wesele (uwaga: tu ryzyko niebezpiecznych skojarzeń z klasyką narodową!). Z powodu ogromnej popularności telewizyjnych programów o charakterze tanecznym dopuszcza się także użycie w tytule następujących słów: taniec, wirowanie, walc, samba, Iwona, Pavlović. Jako że niestety tytuły „Kochaj i tańcz” oraz „Wirujący seks” są już zajęte, zdecydowałem się na: „Miłość na parkiecie”! I co?! Opadły szczeny, nie? Ale to jeszcze nic! O sukcesie filmu zdecydują bezpośrednie skojarzenia widzów z klasyką kina, do której odwołamy się za pomocą skutecznej reklamy. Otóż od etapu zdjęć film będzie anonsowany polskiej publiczności jako polska „Gorączka sobotniej nocy”, która będzie jednocześnie zawierać elementy „Trędowatej” oraz polskiego „Skrzypka na dachu”. W obsadzie filmu znajdą się polska Angelina Jolie oraz polski Brad Pitt. Film wyreżyseruje sam polski Steven Spielberg.

Treść filmu porazi Was swoją oryginalnością. Będzie to historia pewnego parkieciarza, który w sobotnią noc gorączkowo układa parkiet przed niedzielnym finałem turnieju tańca towarzyskiego. Zakochuje się on bezgranicznie w pięknej uczestniczce tegoż finału. Aby zdobyć jej serce, podaje się za byłego tancerza, którego los okrutny pozbawił szansy spełnienia marzeń. Spłakani zakochani w pocałunkach tańczą do białego rana. On o świcie odprowadza ją do willi bogatego ojca, który strzałem z gwintówki odstrasza niechcianego intruza. Ona, mimo odrazy, jaką czuje do swojego partnera alkoholika, wygrywa pierwszą rundę turnieju. W szatni tenże partner staje przypadkowo na kawałku mydła podrzuconym przez konkurentów i łamie nogę w łokciu. Jedyną szansą na ostateczne zwycięstwo jest nagłe zastępstwo. I kiedy nasza bohaterka biegnie już w stronę naszego bohatera, złośliwa dyrektorka konkursu (w tej roli polska Meryl Streep) zdradza bohaterce, że tamten jest tylko zwykłym parkieciarzem. Bohaterka odchodzi w siną dal, czując się oszukaną i zdradzoną. Jak skończy się ta opowieść, zdradzić nie mogę, bo jeszcze ktoś mi pomysł zakosi. Tak to się przedstawia!

Nie! Nie! Nie! Nie zapomniałem! Dla siebie również przewiduję rolę, oczywiście! Będzie to niezwykle dramatyczny, krwisty epizod w scenie na plaży, w której to wystąpię jako polski David Hasselhoff.