fbpx

Susanna Kaysen „Aparat, który dała mi matka”

Susanna Kaysen "Aparat, który dała mi matka"
Materiały prasowe

Dzięki Eve Ensler, autorce „Monologów waginy”, już nie boimy się głośno wymawiać słowa „wagina” właśnie. Dzięki Susannie Kaysen natomiast nie będziemy się też bały mówić o swojej pochwie.

Właściwie nie ma różnicy pomiędzy tymi artykulacyjnymi aktami odwagi, ale w swojej opartej na faktach powieści Kaysen porusza inny aspekt sprawy. Medyczny. Oto pewnego dnia autorka zaczyna „tam” odczuwać ból. Badania nie wykazują niczego groźnego, jednak zalecone po nich terapie nie pomagają. Udręczona pisarka wędruje od jednego gabinetu lekarskiego do drugiego, nie pomijając alternatywnych, i ofiarnie wypróbowuje najdziwniejsze antidota. Zdaje sobie przy tym sprawę z absurdalności porad i swoich działań, więc musi odreagować je śmiechem. Czarna komedia nie może jednak trwać w nieskończoność, a cierpienie zaczyna wpływać na kształt całego życia Susanny. Czy tylko jej?

Aby zaprezentować istotę kobiecości, nie trzeba posługiwać się wydumanymi symbolami – wystarczy uzmysłowić sobie, z iloma cierpieniami wiąże się dbałość o funkcjonowanie naszego „naturalnego aparatu”. Jakże to upokarzające i nieznośne! Jakże mało seksowne! Jakże niesubtelne! I jak dobrze, że ktoś wreszcie o tym powiedział.

przełożyła Barbara Lindenberg, Sic!, Warszawa 2008, s. 134