Nie ufaj swoim myślom – czyli jak sprawić, by nasze myśli nam służyły?

Sydney Banks, odkrywca tzw. Trzech Zasad, twierdzi, że myśli potrafią zarówno wpędzić nas w kłopoty, jak i z nich wyciągnąć. Dzięki nim doświadczamy wielu wspaniałych rzeczy, ale też cierpienia. Jak sprawić, by nam służyły, zamiast bruździć – z coach Romaną Dekic rozmawia Dagmara Gmitrzak.

Jak odkryłaś metodę Three Principles, czyli Trzech Zasad?

Pewnego dnia odwiedził mnie przyjaciel i mentor Ian Watson. Opowiedział mi o nowej metodzie, która odkrył. Stwierdził, że to jest to, czego szukał przez całe życie. Rozmawialiśmy o Trzech Zasadach tylko przez 10 minut. Najbardziej utkwiły mi w głowie jego słowa: „Nie musisz wierzyć swoim myślom”. Oniemiałam: „Jak to?!”. To było siedem lat temu. Żyłam wtedy w ciągłym stresie i irytacji, nie miałam na nic czasu, brakowało mi pewności siebie, a to tylko niektóre z trudności, z którymi się wtedy zmagałam. Dzień po spotkaniu z Ianem zaczęłam bardzo stresować się z powodu wszystkich moich problemów oraz tego, że nie mogę ich rozwiązać. Naprawdę miałam dość! Nagle niespodziewanie doświadczyłam wglądu. Zrozumiałam, że im bardziej próbuję coś naprawić w moim życiu, tym gorzej się czuję. Im więcej myślę, że coś jest ze mną nie tak, im bardziej staram się to naprawić – tym gorsze mam samopoczucie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem OK! Nie muszę nic robić, bo jestem doskonała taka, jaka jestem. I choć nie mogłam jeszcze w to uwierzyć, wiedziałam, że to prawda. To był dla mnie ogromny przełom. I wielka ulga.

Brzmi jak wstęp do nowego etapu życia…

Tak, to był tylko początek, a jednocześnie moje pierwsze głębokie przebudzenie. Jakby uderzyła mnie błyskawica i otworzyła zupełnie nowy wymiar. Boski wymiar. Zobaczyłam, że wszystko jest takie, jakie powinno być, i że problemy, które myślałam, że mam, nie istnieją. Zrozumiałam, że jesteśmy pięknymi istotami zanurzonymi w głębokim spokoju, bez względu na to, co dzieje się na powierzchni. Mój oddech stał się bardzo głęboki i szybki. Oczyszczał mnie. Pojawiło się wiele emocji, płakałam, śmiałam się. Przez następne trzy miesiące miałam ważne wglądy każdego dnia i czułam się błogo. W tym czasie przestałam pracować jako lekarz homeopata i zaczęłam dzielić się moim doświadczeniem z innymi. Ukończyłam również czteroletni kurs prowadzony przez Iana w Wielkiej Brytanii. Dzielenie się Trzema Zasadami oznacza raczej wskazywanie na nie. Nie można ich nauczać, ponieważ zasady te są w nas wszystkich.

Kim jest Syndey Banks, odkrywca Trzech Zasad?

To Kanadyjczyk ze szkockimi korzeniami. W 1973 roku podczas warsztatów dla par, w których uczestniczył wraz z żoną, doświadczył oświecenia. Zrozumiał, że wszystko, co powstaje w naszym świecie, cały czas psychologiczny makijaż i funkcjonowanie, a także cała rzeczywistość, której doświadczamy z chwili na chwilę, powstaje dzięki trzem elementom, trzem zasadom stworzenia. Są to: Uniwersalny Umysł, Uniwersalna Świadomość i Uniwersalna Myśl. Przeszedł wielką metamorfozę. Z bardzo niepewnej osoby, która żyje zwyczajnym życiem, zmienił się w głęboko mądrego i kochającego człowieka. Zaczęło do niego przyjeżdżać wielu psychologów, psychiatrów i mnichów z całego świata. Przez kolejne 40 lat Syndey zajmował się przekazywaniem wiedz. Jego nauki zmieniły życie wielu tysięcy ludzi.

W czym pomagają Trzy Zasady? O co chodzi w tej metodzie?

O to, by przestać patrzeć na zewnątrz, jeśli czegoś nam w życiu brakuje, ale zajrzeć do środka siebie. Spojrzeć poza jakąkolwiek formę, nawet poza nasze własne myśli i uczucia. Myśli (świadome i nieświadome) stają się żywe dzięki mocy naszej świadomości. Stają się uczuciami, wrażeniami i percepcją, naszą rzeczywistością. Wszystko to kieruje się umysłem, boską inteligencją życia, która tkwi wewnątrz nas wszystkich.

Możemy to porównać do malarza, który maluje obraz. Pędzel jest zbliżony do Zasady Myśli, nadaje kolor i kształt obrazowi. Białe płótno to Zasada Świadomości, bez niego kolory i kształty nie mogą być postrzegane jako rzeczywiste. A malarz reprezentuje Zasadę Umysłu, która jest inteligencją Stwórcy. Zasady te są naszymi narzędziami do tworzenia i wszyscy używamy ich przez cały czas. Gdy zobaczysz je i poznasz, możesz zacząć z nich korzystać w sposób bardziej świadomy.

W jaki sposób pomagają ci w życiu?

Częściej przebywam w swoim sercu, zamiast w głowie. Jestem znacznie spokojniejsza. Teraz pracuję też w o wiele bardziej intuicyjny sposób. Nigdy nie przygotowuję się na seminaria, po prostu pozwalam rzeczom wypływać z miejsca głębszej mądrości. Nie jestem już tak niezdecydowana jak kiedyś, a bardziej kreatywna, mam dostęp do wewnętrznej mądrości przez cały czas. Czuję więcej miłości, jestem bardziej cierpliwa, potrafię więcej słuchać, a mniej mówić.

Mam za sobą również kilka trudniejszych lat, kiedy z mojej nieświadomości wynurzały się traumatyczne doświadczenia z przeszłości. Przez chwilę znowu się zagubiłam, ale ostatecznie wróciłam do siebie. Zrozumiałam, że znów żyłam jakimś złudzeniem przeszłości. Im bardziej stare emocje się oczyszczają, tym głębiej i pewniej czuję się sama ze sobą.

Jak na co dzień można pracować z Trzema Zasadami?

Po pierwsze zauważmy, ze zawsze czujemy swoje myśli. Uczucia są mechanizmem sprzężenia zwrotnego, który mówi o sposobie myślenia. Nigdy nie odczuwamy niczego innego niż własne myśli. Dlatego nikt nie może nas skrzywdzić, nike nit może nas rozgniewać – mogą to zrobić jedynie nasze myśli. Im mniej wierzymy we własne myśli (szczególnie te pesymistyczne), tym lepiej się czujemy przez większą część czasu. W naturalny sposób zyskujemy bardzo pozytywną perspektywę patrzenia na świat, widzimy piękno we wszystkim i wszystkich. Jesteśmy bardziej zrelaksowani. A kiedy odprężamy się i czujemy się dobrze sami ze sobą, jesteśmy bardziej cierpliwi, wyrozumiali i kochający dla innych. To proste!