1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

Inni ludzie: o tajemnicy

Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (For. Krzysztof Opaliński)
Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (For. Krzysztof Opaliński)

Ostatnio byłam na urodzinach koleżanki. Wino, zwierzenia i nagle jedna z dziewczyn zapytała na forum: „Uważacie, że każdej tajemnicy należy dochować?”. Chodziło o to, że kolega powierzył jej sekret, którego treść sprawiła, że ona czuła się nie fair w stosunku do innych przyjaciół, przed którymi musiała ukryć ten fakt. Dziewczyny się zapaliły. No bo weź tu rozsądź, która lojalność jest ważniejsza!
Pytasz specyficznego rozmówcę. Mój zawód oparty jest na tajemnicy, której nie możemy nikomu przekazać i z której nikt nie może nas zwolnić. Dla mnie tajemnica to największa świętość.

Dobrze, ale adwokatura to nie życie codzienne. Tu chodzi o przyjaźnie, bliskie relacje, a nie kodeksy zawodowe.
W życiu prywatnym reguły są trochę inne, ale dla mnie zasada pozostaje zasadą. Jeśli ktoś powierza mi tajemnicę, to jej nikomu nie przekażę. Jednak nie musimy stawiać się w konflikcie lojalności. Możemy odmówić przyjęcia tajemnicy i po kłopocie. A na czym ostatecznie stanęło na tym Twoim „sabacie”?

Po burzliwej dyskusji, niejednomyślnie, ale w większości, uznałyśmy, że to zależy od tego, jakiego kalibru jest ta tajemnica. Bo jeżeli sekret grozi kłopotami dla innych naszych przyjaciół, to można go ujawnić. Po prostu waży się dobro, ryzyko, konsekwencje i wybiera mniejsze zło. Ale też padł wątek, który właśnie poruszyłeś. Często jesteśmy tymi ciężarami tajemnic obarczani, bo po prostu ktoś chce mieć lżej. Nie musimy tego dźwigać. Możemy powiedzieć: „Nie chcę znać szczegółów, nie angażuj mnie w to, nie mam możliwości, by ci w tym pomóc”. Miałeś kiedyś tak, że odmówiłeś?
Oczywiście. Konflikt interesów to kolejne ważne pojęcie w moim zawodzie. Nie wolno do niego dopuścić. Jeśli czuję taki konflikt, mówię wprost, że nie chcę o czymś słuchać, żeby nie stanąć przed perspektywą szukania mniejszego zła, sytuacji, w której każdy wybór będzie katastrofalny. Jeśli szukasz odpowiedzi na to, co jest mniejszym złem, to już wiesz, że i tak kogoś skrzywdzisz.

Mądra gadka, ale zajechało fizykiem teoretykiem. Idąc tym ortodoksyjnym tokiem myślenia, większość sekretów trzeba by „odsłyszeć” i „odzobaczyć”. Prawie zawsze tajemnica oznacza, że czyimś interesom kibicujemy bardziej. I o ile klientowi w kancelarii możesz powiedzieć: „Dziękuję, nie biorę pana sprawy”, o tyle w rodzinie czy w grupie znajomych to już nie jest takie proste.
Znany pisarz James Clavell rozstrzygnął to tak: „Tajemnicę można zachować jedynie wtedy, gdy jest się samemu i powierza się ją szeptem pustej studni w samo południe”. Bo rzeczywistą tajemnicą jest to, co chcemy, żeby zostało naprawdę tylko dla nas. Zatem jeśli coś naprawdę ma zostać w sekrecie, po prostu nie dzielmy się tym z nikim.

A czy w związkach, już zupełnie prywatnie, można mieć tajemnice? Czy to fair wobec partnera?
Tu wchodzimy na bardzo niebezpieczny teren. Pamiętaj, że Ty widzisz życie z punktu widzenia swojego bardzo udanego związku, a ja przez dramaty ludzi, które często wynikają z tego, że na tego idealnego partnera nie trafili. Gdy dochodzi do wojny między bliskimi, wcześniej powierzone tajemnice stają się bronią nuklearną.

Trudno zaatakować kogoś, nie znając jego słabych punktów.
Dlatego im więcej naszych tajemnic pozostaje tylko naszymi, tym jesteśmy bezpieczniejsi. Zdobycie tajemnicy to zdobycie przewagi w każdej rozgrywce. Historie związków, które ja widzę, zaczynają się od słuchania tajemnic partnera, a kończą na używaniu ich do walki z nim. Ale ja też czasem przestaję być prawnikiem i wiem, że nie da się zbudować związku bez wzajemnego zaufania. Więc poziom dopuszczenia do tajemnicy powinien wzrastać wraz z rosnącą pewnością co do naszego partnera. Poza tym człowiek bez tajemnic zaczyna być czystą kartą, nie ma w nim nic interesującego.

Tylko niech ta tajemnica nie będzie wymówką dla oszustwa. Bo wiesz, możemy sobie mówić: „jestem taka tajemnicza, mam taką głębię”, a w rzeczywistości ta głębia ma na imię... kochanek.
To już temat zasługujący na osobny felieton.

Monika Sobień-Górska, dziennikarka, scenarzystka, autorka książek z gatunku literatury faktu. Założycielka magazynu WeMen.pl. O życiu może rozmawiać godzinami. Na przykład z Jackiem Dubois.

Jacek Dubois, adwokat specjalizujący się w prawie karnym. Po godzinach pisze książki, felietony i przyjaźni się z Moniką.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze