1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. 3 kultowe filmy na Boże Narodzenie

3 kultowe filmy na Boże Narodzenie

mat.pras.filmu/kinoswiat.pl
mat.pras.filmu/kinoswiat.pl

Bożonarodzeniowej gorączce od lat towarzyszą produkcje filmowe, które podtrzymują świąteczną atmosferę. Niektóre z nich przetrwały w pamięci widzów i na stałe zapisały się w historii filmu. Jakie świąteczne produkcje po prostu trzeba obejrzeć? 

„Kevin sam w domu” po raz 27!

„Kevin sam w domu” – film o sympatycznym chłopcu, który zmaga się z niezbyt inteligentnymi złodziejami – zadebiutował na ekranach amerykańskich kin w listopadzie 1990 roku. Bardzo szybko podbił serca także polskiej publiczności – do tego stopnia, że Polsat emituje go w okresie świątecznym co roku od ponad 20 lat! Gdy w 2010 roku stacja postanowiła zerwać z tą tradycją,  wśród internautów zawrzało. Aż 46 tysięcy osób dołączyło do facebookowej grupy „Polsat zabił święta – w tym roku Kevina nie będzie”. Protest okazał się bardzo skuteczny – stacja ostatecznie wyemitowała kultowy film i przestała ingerować w świąteczny repertuar.

Skąd jednak taka popularność „Kevina samego w domu” jako filmu świątecznego? W końcu głównym tematem filmu nie jest Boże Narodzenie, a brawurowa obrona domostwa przed włamywaczami. W rzeczywistości film nie był nawet kręcony zimą! Zdjęcia powstawały od lutego do maja, dlatego twórcy musieli użyć sztucznego śniegu (po zakończeniu zdjęć podarowano go operze w Chicago). Odpowiedź na to pytanie może tkwić w tym, że twórcom bardzo zależało, by w filmie panował świąteczny nastrój. By wzmocnić ten efekt, w każdej scenie użyto kolorów kojarzących się z Bożym Narodzeniem – czerwieni i zieleni.

„Kevin sam w domu” trafił do Księgi Rekordów Guinnessa jako najbardziej dochodowa komedia familijna – film zarobił na całym świecie ponad 500 milionów dolarów.

„To właśnie miłość” – nie tylko dla zakochanych

Tym razem przepisem na świąteczny sukces okazały się historie miłosne, a dokładnie – 10 historii, które ukazują inne aspekty tego uczucia. Każda z nich rozgrywa się oczywiście w okresie Bożego Narodzenia – w tle rozbrzmiewają kolędy i połyskują choinkowe ozdoby.

Mało kto wie jednak, że formuła filmu „To właśnie miłość” początkowo wyglądała zupełnie inaczej. Miały to być bowiem 2 oddzielne produkcje – jedna o premierze Wielkiej Brytanii, druga o niespełnionym pisarzu. Scenarzysta Richard Curtis zdecydował się jednak połączyć te pomysły i… dopisać 12 kolejnych. Z 14 wykreowanych opowieści wykorzystano jednak tylko 10. W kinowej wersji filmu nie znalazły się historie: dziewczyny na wózku inwalidzkim; młodego chłopaka piszącego piosenkę dla dziewczyny, którą nieskutecznie próbuje zdobyć; afrykańskiej pary zmagającej się z głodem; dyrektorki szkoły, która wyjawia, że jest lesbijką. Niewiele brakowało również, by w filmie nie znalazła się uwielbiana przez widzów scena tańca Hugh Granta do piosenki „Jump for my love”. Aktor uważał bowiem, że takie zachowanie nie przystoi premierowi Wielkiej Brytanii, w którego rolę się wcielał. Aktor tak bardzo nie chciał zatańczyć, że przekładał nakręcenie tego ujęcia aż do ostatniego dnia zdjęciowego. Na jego prośbę zmieniono również utwór, do którego miał wykonać choreograficzny popis. Ostatecznie Hugh Grant rozluźnił się na tyle, że… nie tylko zatańczył, lecz także zaśpiewał.

Listy do M” – do trzech razy sztuka

Polską odpowiedzią na „To właśnie miłość” jest film „Listy do M.”. Pierwszą część od premiery w 2011 r. obejrzało prawie 3 miliony widzów – dzięki temu film uplasował się w pierwszej 10 najpopularniejszych polskich produkcji po 1989 r. To jednocześnie drugi po „Titanicu” najdłużej wyświetlany w polskich kinach film. Można go było oglądać aż przez 130 dni, a więc jeszcze długo po Bożym Narodzeniu!

Sukces pierwszej części sprawił, że w kolejnych latach powstały 2 kontynuacje. Część trzecia miała swoją premierę w listopadzie 2017 roku i okazała się jeszcze większym hitem. W czasie pierwszego weekendu po premierze film zobaczyło aż 800 tysięcy widzów – żadna z poprzednich części nie miała aż tak dobrego otwarcia.

Jeśli jednak mało i świątecznych opowieści z miłością w tle, obejrzyj również inne zagraniczne filmy inspirowane produkcją „To właśnie miłość”: hinduski („Wszystko dla miłości) lub japoński („It all began, when I met you”).

Jeśli jednak mało Ci świątecznych opowieści z miłością w tle, obejrzyj również inne zagraniczne filmy inspirowane produkcją „To właśnie miłość”: hinduski („Wszystko dla miłości) lub japoński („It all began, when I met you”).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Filmy dla dwojga - wybieramy najlepsze filmy na wieczór we dwoje

 Kadr z filmu
Kadr z filmu "Słodki listopad" (Fot. NG Collection/Forum)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Wspólne oglądanie filmów to jedna z najciekawszych form rozrywki dla par. W naszym zestawieniu filmów idealnych na wieczór we dwoje znajdziecie lekkie obyczajówki, zmysłowe komedie romantyczne i wzruszające dramaty. Zapraszamy na seans!

"Amelia"

"Amelia" ze zmysłową Audrey Tatuou w roli głównej to jedna z najpopularniejszych francuskich produkcji z początku XXI wieku. Film łączy w sobie elementy komedii obyczajowej i malowniczej baśni - to właśnie dlatego opowieść o niezwykłej Amelii pokochał cały świat. Fabuła wydaje się banalna - żyjąca w Paryżu samotna dziewczyna postanawia uszczęśliwiać ludzi. Gwarantujemy jednak niezapomniane doznania - od śmiechu do łez. A wszystko to okraszone fenomenalną ścieżką dźwiękową w wykonaniu Yanna Tiersena.

Kadr z filmu 'Amelia' (Fot. Miramax Films/Entertainment Pictures/Forum) Kadr z filmu "Amelia" (Fot. Miramax Films/Entertainment Pictures/Forum)

"A Ghost Story"

Rooney Mara i Casey Affleck w poruszającej historii o intymności, samotności i przeżywaniu żałoby. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom - "A Ghost Story" to nie jest typowa historia o duchach. Niedawno zmarły mężczyzna powraca do swojego domu pod postacią ducha, aby nawiązać kontakt z pogrążoną w żałobie żoną. Jest zagubiony i nie potrafi przepracować swojej śmierci. Kobieta nie wie, że jej codzienne życie jest podglądane przez ukochanego.

Kadr z filmu 'A Ghost Story' (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "A Ghost Story" (Fot. BEW Photo)

"Słodki listopad"

Czy uczucia można podporządkować swoim planom? "Słodki listopad" stara się odpowiedzieć na to pytanie. 30 dni - na tyle czasu (lub mniej) atrakcyjna Sara wiąże się z mężczyznami. I choć partnerów zmienia jak rękawiczki, każdego stara się uczynić lepszym człowiekiem. Co się stanie, gdy w jej życiu pojawi się Nelson, pracoholik nieangażujący się w poważne związki? Możecie sprawdzić to sami, sięgając po "Słodki listopad" z Charlize Theron i Keanu Reevesem w rolach głównych. Film dostępny jest na platfomie Netflix.

Kadr z filmu 'Słodki listopad' (Fot. NG Collection/Forum) Kadr z filmu "Słodki listopad" (Fot. NG Collection/Forum)

"Tamte dni, tamte noce"

Głośny melodamat Luki Guadagnino, specjalisty od sensualnego kina, to nostalgiczna opowieść o pierwszej miłości i gorzka refleksja na temat ludzkiej natury. Mamy lato 1983 roku. 17-letni Elio spędza rodzinne wakacje w północnych Włoszech. Pewnego dnia w jego życiu pojawia się Oliver, młody amerykański stypendysta. W porażająco pięknych krajobrazach spalonej słońcem Italii mężczyźni odkrywają odurzającą siłę wzajemnego przyciągania. W rolach głównych rewelacyjny duet Timothée Chalamet i Armie Hammer.

Kadr z filmu 'Tamte dni, tamte noce' (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Tamte dni, tamte noce" (Fot. BEW Photo)

"Ona"

Melancholia, samotność i głód bliskości w pigułce. "Ona" to obraz, który niejednokrotnie gościł w naszych filmowych zestawieniach. Samotny pisarz zapoznaje się z nowo zakupionym systemem operacyjnym, który ma zaspokoić wszystkie jego potrzeby. Wkrótce zaczyna rozwijać się między nimi romans. Ta futurystyczna historia miłosna daje do myślenia i pokazuje, jak ogromny wpływ ma na nas nowoczesna technologia. Wzruszająca fabuła, nastrojowa ścieżka dźwiękowa i fenomenalny Joaquin Phoenix w roli głównej. Czego chcieć więcej?

Kadr z filmu 'Ona' (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Ona" (Fot. BEW Photo)

"Notting Hill"

Na liście klasyków w kategorii "filmy dla dwojga" od lat wysokie miejsce zajmuje "Notting Hill", czyli baśń o Kopciuszku w nowoczesnym wydaniu. Życie rozwiedzionego londyńskiego księgarza Williama staje na głowie, gdy do jego sklepiku zagląda uwielbiana przez wszystkich hollywoodzka aktorka, Anna Scott. W rolach głównych urocza Julia Roberts i zabójczo przystojny Hugh Grant. To przezabawny i niezwykle ujmujący film, który sprawi, że na waszych twarzach z pewnością zagości uśmiech.

Kadr z filmu 'Notting Hill' (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Notting Hill" (Fot. BEW Photo)

"Czas na miłość"

"Czas na miłość" to film bez wielkich porywów i niespodziewanych zwrotów akcji, a mimo to zachwyca swoją prostotą i zmusza do refleksji. Pewnego dnia Tim Lake odkrywa, że może przenosić się w czasie. Postanawia więc uczynić świat lepszym, szukając prawdziwej miłości. Twórcom takich hitów jak "Cztery wesela i pogrzeb" oraz "To właśnie miłość" udało się stworzyć niezwykle ciepłą i budującą historię, która poprawia nastrój, stawia na nogi i na długo pozostaje w pamięci. W rolach głównych znakomity Domhnall Gleeson i pełna wdzięku Rachel McAdams.

Kadr z filmu 'Czas na miłość' (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Czas na miłość" (Fot. BEW Photo)

  1. Kultura

Komedie z Adamem Sandlerem - wybór najciekawszych filmów

Adam Sandler w komedii romantycznej
Adam Sandler w komedii romantycznej "Żona na niby" (fot. BEW Photo)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Jeśli kochacie amerykańskie komedie, postać Adama Sandlera z pewnością jest wam dobrze znana. Aktor jest jedną z najbardziej wyluzowanych hollywoodzkich gwiazd. Wyróżnia się ogromnym poczuciem humoru i dystansem do siebie, a filmy z jego udziałem to świetna rozrywka zarówno dla młodszych, jak i starszych widzów. Sprawdźcie, które komedie z Adamem Sandlerem są warte uwagi. To filmy, które z pewnością poprawią wam nastrój!

"Super tata"

Dwóch młodych ludzi mieszka w garsonierze na poddaszu. Jeden robi zawrotną karierę, drugi jest abnegatem. Ten pierwszy oświadcza się swej dziewczynie, zostaje przyjęty, szaleje z radości - i rozpoczyna daleką podróż służbową. Następnego dnia u drzwi garsoniery pojawia się pięcioletni chłopiec, syn szczęśliwego podróżnika. Lekkoduszny mężczyzna musi się zaopiekować dzieckiem współlokatora. Chcąc udowodnić swojej dziewczynie, że potrafi być odpowiedzialny, udaje ojca chłopca.

Kadr z filmu 'Super tata' (fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Super tata" (fot. BEW Photo)

"Lewy sercowy"

Adam Sandler jako drobny przedsiębiorca Barry Egan bezskutecznie szuka kobiety swojego życia. Przyczyn swoich niepowodzeń upatruje w fakcie, iż wychowywał się w z siedmioma siostrami, których zachowanie skrzywiło jego psychikę. Pewnego dnia poznaje ekscentryczną Lenę, która wydaje się być tą jedyną. Mężczyzna robi wszystko, aby przypaść jej do gustu. Aktor za rolę w filmie otrzymał nominację do Złotego Globu.

Kadr z filmu 'Lewy sercowy' (fot. New Line Cinema/Entertainment Pictures/Forum) Kadr z filmu "Lewy sercowy" (fot. New Line Cinema/Entertainment Pictures/Forum)

"Dwóch gniewnych ludzi"

Spokojny biznesmen Dave (w którego w filmie "Dwóch gniewnych ludzi" wciela się Adam Sandler) w wyniku splotu nieszczęśliwych wypadków uznany zostaje za niepoczytalnego. Sąd wysyła go na terapię, która ma go nauczyć kontrolować emocje. Prowadzi ją ekscentryczny dr Rydell (Jack Nicholson), miłośnik niekonwencjonalnych metod leczenia. Prawdziwe kłopoty zaczynają się jednak, gdy sąd nakazuje Dave'owi zamieszkać u terapeuty. Bohater musi więc stawić czoła nie tylko nietypowej psychoterapii, ale i dziwactwom nowego współlokatora.

Kadr z filmu 'Dwóch gniewnych ludzi' (fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum) Kadr z filmu "Dwóch gniewnych ludzi" (fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)

"Opowieści na dobranoc"

W disnejowskiej komedii "Opowieści na dobranoc" Adam Sandler wciela się w Skeetera Bronsona, pracownika hotelu, który wieczorami opiekuje się swoimi siostrzeńcami. Żeby uspokoić dzieci zaczyna opowiadać im różne historie i otwiera tym drzwi do ich nieograniczonej wyobraźni. Wkrótce opowieści Skeetera w tajemniczy sposób przenikają do jego życia stając się rzeczywistością.

Kadr z filmu 'Opowieści na dobranoc' (fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Opowieści na dobranoc" (fot. BEW Photo)

"Żona na niby"

Adam Sandler w roli Danny'ego Maccabee chce uwieść dziewczynę swoich marzeń, młodziutką Palmer (Brooklyn Decker). By zakamuflować powiedziane jej lekkomyślnie kłamstwo, mężczyzna zmusza swoją lojalną asystentkę Katherine (Jennifer Aniston) do udawania jego żony. Kiedy pojawiają się kolejne kłamstwa, zatuszować je pomagają włączone do gry dzieci Katherine. Wkrótce wszyscy trafiają na Hawaje, gdzie czeka na nich absurdalny, wymykający się spod kontroli weekend.

Kadr z filmu 'Żona na niby' (fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Żona na niby" (fot. BEW Photo)

"Rodzinne rewolucje"

Wybuchowy duet Adam Sandler & Drew Barrymore w przezabawnej komedii o dwójce pozornie niepasujących do siebie samotnych rodziców, którzy zbiegiem okoliczności spędzają wspólne wakacje. Po katastrofalnej randce w ciemno Lauren i Jim zgadzają się tylko co do jednego: nie chcą się już nigdy więcej widzieć. Wkrótce okazuje się, że będą skazani przez tydzień na swoje towarzystwo w luksusowym afrykańskim kurorcie.

Kadr z filmu 'Rodzinne rewolucje' (fot. materiały prasowe Warner Bros) Kadr z filmu "Rodzinne rewolucje" (fot. materiały prasowe Warner Bros)

"Weselny tydzień"

Dwie duże rodziny. Jeden mały dom. To będzie dla nich ciężki weselny tydzień. Czy są na to przygotowani? "Weselny tydzień" to przezabawna komedia Netflixa, w której Adam Sandler gra przykładnego ojca z klasy średniej. Mimo nalegań zamożniejszego ojca pana młodego (Chris Rock) mężczyzna koniecznie chce zapłacić za wesele swojej córki. Cała masa nieszczęść zmusza obu tatusiów (wraz z rodzinami) do wspólnego przetrwania najdłuższego tygodnia w ich dotychczasowym życiu.

Kadr z filmu 'Weselny tydzień' (fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z filmu "Weselny tydzień" (fot. materiały prasowe Netflix)

"Zabójczy rejs"

"Zabójczy rejs" wyprodukowany przez Netflixa to kolejny film, gdzie u boku Adama Sandlera zagrała Jennifer Aniston. Aktorzy zagrali tu małżeństwo (tym razem prawdziwe), które wybiera się na europejskie wakacje. Dzięki przypadkowemu spotkaniu w samolocie para otrzymuje zaproszenie na jacht miliardera Malcolma Quince’a. Gdy Quince zostaje zamordowany, małżonkowie stają się głównymi podejrzanymi w sprawie rodem z klasycznego kryminału. W filmie obok Sandlera i Aniston zobaczymy plejadę zagranicznych gwiazd.

Kadr z filmu 'Zabójczy rejs' (fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z filmu "Zabójczy rejs" (fot. materiały prasowe Netflix)

  1. Kultura

Komedie dla całej rodziny – umil sobie rodzinny wieczór z dobrym filmem rodzinnym

"Bella i Sebastian" (reż. Nicolas Vanier). (Fot. BEW PHOTO)
Filmy familijne to świetna rozrywka dla całej rodziny. Warto zatem nadrobić zaległości i poznać najlepsze produkcje z ostatnich lat lub po prostu odświeżyć sobie kultowe tytuły z czasów dzieciństwa. Oto nasze zestawienie, a w nim piętnaście filmów, które z pewnością umilą wam rodzinne wieczory. 

Filmy familijne to świetna rozrywka dla całej rodziny. Warto zatem nadrobić zaległości i poznać najlepsze produkcje spośród filmów dla całej rodziny, komedie z ostatnich lat lub po prostu odświeżyć sobie kultowe tytuły z czasów dzieciństwa. Oto nasze zestawienie zbierające komedie dla całej rodziny, a w nim piętnaście filmów na rodzinny wieczór, które z pewnością umilą wam wspólnie spędzany czas. 

"E.T." (reż. Steven Spielberg, 1982)

"E.T." to z pewnością jeden z najlepszych filmów w karierze Stevena Spielberga. Opowiada o tajemniczym kosmicie, który pozostawiony na Ziemi zaprzyjaźnia się z małym Elliottem. Choć film powstał prawie 40 lat temu, wciąż bawi i wzrusza kolejne pokolenia młodych widzów. Ten film rodzinny nagrodzono czterema Oscarami, a w jednej z głównych ról podziwiać możemy siedmioletnią Drew Barrymore.

"Był sobie pies" (reż. Lasse Hallström, 2017)

Jeśli szukacie filmów na rodzinny wieczór, które wyciśną z was morze łez, to właśnie znaleźliście odpowiednią propozycję. Szwedzki reżyser, Lasse Hallström jest wielkim miłośnikiem czworonogów. Udowodnił to w 2009 roku filmem "Mój przyjaciel Hachiko", a 8 lat później przejmującą ekranizacją książki W. Bruce'a Camerona. "Był sobie pies" to historia opowiedziana jest z perspektywy psa, który odnajduje sens istnienia, gdy niespodziewanie odradza się w kolejnym psim wcieleniu.

"Moja dziewczyna" (reż. Howard Zieff, 1991)

Pomiędzy zdjęciami do "Kevina samego w domu", a "Kevina samego w Nowym Jorku" 11-letni Macaulay Culkin zagrał w "Mojej dziewczynie" u boku Anny Chlumsky. Film przedstawia historię dziewczynki, która wraz z początkiem wakacji wkracza w okres dojrzewania fizycznego i emocjonalnego. To idealny film dla całej rodziny - spodoba się zarówno młodym, jak i dorosłym widzom. Wzruszający i nostalgiczny.

"Zakręcony piątek" (reż. Mark Waters, 2003)

Wybuchowy duet - Jamie Lee Curtis i Lindsay Lohan w jednej z najzabawniejszych komedii familijnych początku XXI wieku. Pomiędzy przepracowaną matką, a jej nastoletnią córką nie ma nici porozumienia. Gdy niespodziewanie zamieniają się ciałami, zaczynają patrzeć na życie z innej perspektywy. Polecamy również oryginał tej komedii dla całej rodziny z 1976 roku, gdzie w główne role wcieliły się Barbara Harris i Jodie Foster.

Seria "Harry Potter" (reż. C. Columbus, A. Cuarón, M. Newell, D. Yates, 2001-2011)

"Harry Potter" to wybór oczywisty, jeśli chodzi o filmy rodzinne. Seria ośmiu filmów opowiadających o młodym czarodzieju powstała na podstawie powieści brytyjskiej pisarki J.K. Rowling i odniosła ogromny sukces komercyjny na całym świecie. Osią fabuły jest walka Harry'ego z największym czarnoksiężnikiem na świecie, Lordem Voldemortem. W główne role wcielili się Daniel Radcliffe, Rupert Grint i Emma Watson. Co ciekawe, za pierwsze dwie części odpowiedzialny jest Chris Columbus, reżyser filmów o Kevinie. Jednak niech was to nie zwiedzie - każda kolejna część tej serii filmów na rodzinne wieczory jest coraz mroczniejsza.

"Zaczarowana" (reż. Kevin Lima, 2007)

W disnejowskim filmie "Zaczarowana", księżniczka Giselle zostaje wyrzucona z bajki przez złą królową. Z magicznej krainy trafia wprost na Manhattan, gdzie próbuje odnaleźć się w prawdziwym świecie. Produkcja jest w połowie filmem animowanym, w połowie fabularnym. W rolach głównych Amy Adams, Patrick Dempsey, Susan Sarandon, Timothy Spall i Idina Menzel.

"Charlie i fabryka czekolady" (reż. Tim Burton, 2005)

Druga ekranizacja książki Roalda Dahla to wynik współpracy kultowego, aczkolwiek nieco ekscentrycznego hollywoodzkiego tria - reżysera Tima Burtona, aktora Johnny'ego Deppa i autora muzyki Danny'ego Elfamana. Film opowiada o ubogim chłopcu, który znajduje jeden z pięciu złotych biletów umożliwiających zwiedzenie ogromnej fabryki czekolady należącej do genialnego cukiernika, Willy'ego Wonki. Przed oglądaniem tego filmu rodzinnego naszykujcie słodkie przekąski - gwarantujemy, że w trakcie seansu nabierzecie na nie ochoty.

"Dr. Dolittle" (reż. Betty Thomas, 1998)

Ekranizacji książek o doktorze Dolittle powstało wiele. My w szczególności polecamy tę z 1998 roku z Eddiem Murphym w roli głównej. Film w reżyserii Betty Thomas jest luźną fantazją na temat powieści Hugh Loftinga, "Doktor Dolittle i jego zwierzęta". Ta komedia dla całej rodziny przedstawia życie weterynarza, który dowiaduje się, że umie rozmawiać ze zwierzętami. Nikt z jego otoczenia nie chce mu w to uwierzyć, z wyjątkiem jego córki.

"Czy to ty, czy to ja" (reż. Andy Tennant, 1995)

"Czy to ty, czy to ja" to kultowy film familijny z połowy lat 90. Opowiada o losach pochodzącej z bogatej rodziny Alyssy i sieroty Amandy. Gdy dziewczynki odkrywają, że są do siebie bardzo podobne, wpadają na pomysł, aby zamienić się na jakiś czas miejscami. W rolach głównych uwielbiane przez amerykanów bliźniaczki Olsen - Mary-Kate i Ashley. Był to pierwszy kinowy film z ich udziałem (wspólnie zagrały w kilkunastu produkcjach), który świetnie wpisuje się w kanon komedii rodzinnych.

"Bella i Sebastian" (reż. Nicolas Vanier, 2013)

Ten francuski dramat to kolejny poruszający film opowiadający o niezwykłej przyjaźni człowieka ze zwierzęciem. Tym razem przenosimy się do roku 1943. Kiedy w jednej z alpejskich wiosek bezpański pies zabija owce, lokalny chłopiec postanawia ochronić zwierzaka przez zemstą mieszkańców. W 2015 roku powstała kontynuacja filmu pt. "Bella i Sebastian 2", a dwa lata później również "Bella i Sebastian 3". Wszystkie części gorąco polecamy jako wyjątkowe filmy na rodzinny wieczór.

"Dzieciak" (reż. Jon Turteltaub, 2000)

Bruce Willis i produkcja Disneya? Przyznajcie, że nie spodziewaliście się takiego połączenia. A jednak! W 2000 roku w kinach pojawił się film familijny pt. "Dzieciak", gdzie aktor znany głównie z ról zabijaków zagrał nieszczęśliwego doradcę wizerunkowego, który spotyka ośmioletnią wersję samego siebie. Choć to również jedna z wielu komedii dla całej rodziny, polecamy ją w szczególności dorosłym. Dzięki niemu odkryjecie, jak ważne w życiu jest opiekowanie się swoim wewnętrznym dzieckiem.

"Sekretne życie zwierzaków domowych" (reż. Chris Renaud i Yarrow Cheney, 2016)

Zastanawialiście się kiedyś co robią wasi pupile, gdy wychodzicie do pracy lub do szkoły? Komedia dla całej rodziny "Sekretne życie zwierzaków domowych" rozwieje wszystkie wasze wątpliwości. Doskonała animacja wytwórni Universal Pictures to jeden z najlepszych filmów familijnych ostatniej dekady - przezabawny i pouczający. Niejednokrotnie puszcza też oko do starszej widowni.

Seria "Opowieści z Narnii" (reż. M. Apted, A. Anderson, 2005-2010)

"Lew, czarownica i stara szafa", "Książe Kaspian" i "Powrót wędrowca do świtu" to tytuły trzech filmów z serii "Opowieści z Narnii". Cykl od lat zachwyca zarówno młodszych, jak i starszych widzów. Produkcje powstały na podstawie powieści fantasy napisanych przez C.S. Lewisa. W rolach głównych Georgie Henley, William Moseley, Skandar Keynes, Anna Popplewell, a także fenomenalny duet - Tilda Swinton i James McAvoy.

"Mikołajek" (reż. Laurent Tirard, 2009)

Na "Przygodach Mikołajka" wychowało się już kilka pokoleń dzieci. Może to dobry czas, aby zapoznać z nim swoje pociechy? Francuska produkcja Laurenta Tirarda z 2009, uzupełniająca listę komedii rodzinnych, to roku to lekka i sympatyczna opowieść o chłopcu, który dowiadując się o narodzinach młodszego braciszka, postanawia opracować chytry plan pozbycia się niemowlaka. W polskiej wersji dubbingowej usłyszeć możemy Tomasza Kota i Agatę Kuleszę.

"Paddington" (reż. Paul King, 2014)

Mały niedźwiadek w czerwonym kapeluszu i niebieskim ubranku szuka szczęścia w wielkim mieście. Któż nie zaopiekowałby się takim sympatycznym misiem siedzącym samotnie na wielkim dworcu kolejowym? Pewna rodzina bez wahania przygarnia uroczego niedźwiadka i odtąd nic już nie jest takie jak dawniej. W rolach głównych m.in. Julie Walters i Nicole Kidman. Film familijny powstał na podstawie serii książek dla dzieci autorstwa Michaela Bonda i doczekał się również kontynuacji – obie produkcje świetnie sprawdzą się jako komedie dla całej rodziny.

  1. Psychologia

Love story z morałem - Katarzyna Miller wyjaśnia, czego uczą nas filmy o miłości

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Titanic", reż. James Cameron, 1997. (Fot. BEW PHOTO)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
„Przeminęło z wiatrem” pokazuje, że marzenia są groźniejsze od bajek. „Pretty woman”, że dwoje ludzi może się odnaleźć, a „Millennium” odkrywa nowy typ mężczyzny, z kobiecym pierwiastkiem. Jak wizja miłości na ekranie przekłada się na nasze związki – pytamy psychoterapeutkę Katarzynę Miller.

Najpiękniejszy film o miłości?
Ach, tak na dzień dobry? Zaraz, zaraz… „Pretty woman”! No, ten film jest samą rozkoszą. „Love story” też był fajny, ale dziś myślę, że się trochę zestarzał. Lubię bardzo filmy z Barbrą Streisand, zwłaszcza „Miłość ma dwie twarze”, o którym ostatnio rozmawiałyśmy, ale też „Księcia przypływów”, który jest także mądrym filmem o terapii.

Przed naszą rozmową zrobiłam mały research wśród znajomych na temat ich ulubionych filmów o miłości. „Casablanca”, „Pożegnanie z Afryką”, „Titanic”…
„Casablanca” uchodzi za film kultowy, ale mnie on jakoś nie rusza. W „Pożegnaniu z Afryką” jest zawarta pewna prawda o tym, że są tacy chłopcy, którzy się złapać nie dają (śmiech). „Titanic” to miłość z poświęceniem, ale też bardzo młoda, pierwsza, zbyt wysublimowana, żeby była prawdziwa, i spowodowana wyjątkową sytuacją, a to bardzo podsyca ogień miłości… O, ale widzisz, dzięki temu przypomniało mi się kilka fajnych tytułów. Jeśli nie widziałaś, musisz zobaczyć „Posłańca”, „Najemnika” i koniecznie „Kochanka lady Chaterley” – film o miłości cielesnej, przebudzeniu kobiety, ale też przekraczaniu barier społecznych. Uwielbiam również „Artura” z Dudleyem Moorem i Lisą Minelli. Rozkoszny, zupełnie rozkoszny, też o przekraczaniu barier. Oczywiście „Pół żartem, pół serio” z Marilyn Monroe i „Wyższe sfery” z Grace Kelly. Bardzo lubię też filmy duetu Katherine Hepburn i Spencera Tracy’ego, jak chociażby „Żebro Adama”. No i „Rzymskie wakacje” z cudownym Gregorym Peckiem!

'Rzymskie wakacje' - Audrey Hepburn i Gregory Peck jako Księżniczka Anna i Joe Bradley (fot. BEW PHOTO) "Rzymskie wakacje" - Audrey Hepburn i Gregory Peck jako Księżniczka Anna i Joe Bradley (fot. BEW PHOTO)

U mnie wygrywa „Przeminęło z wiatrem”.
O, tu mnie zaskoczyłaś, bo ja nie powiedziałabym, że to film o miłości. Dla mnie on jest o wszystkim: o wojnie, przetrwaniu, społecznych przemianach, no i oprócz tego jest tam fajna romantyczna historia.

Ja zawsze widziałam w nim opowieść o tym, jak można latami wzdychać do faceta, którego nie znasz, nie rozumiesz i z którym nie byłabyś szczęśliwa.
Scarlett O'Hara była zwyczajnie głupia emocjonalnie. Ashleya chciała po pierwsze dlatego, że był zupełnie inny niż ona, a po drugie był niedostępny, bo była Melanii. Scarlett była takim bachorem, który kiedy coś mu się podoba, uważa, że może to sobie wziąć. Po trzecie, Ashley był jej kompletnie obcy, bo tak naprawdę oni ze sobą nie spędzali w ogóle czasu. Gdyby zostawić ich razem na dwa dni, to ona zanudziłaby się na śmierć. Można powiedzieć, że użyła go jako wieszaka na swoje marzenia i nawieszała na nim wszystko to, czego nie zna, nie ma i nie rozumie. Poza tym zobacz, co on robił. To był typ w stylu „podpuszczę cię troszeczkę i nic ci nie dam”.

Karmił ją romantycznymi ochłapami...
I było mu strasznie przyjemnie, że taka kobieta lata za nim jak wściekła, a on tymczasem ma tu sobie cudowny związek z Melanią, bez której nie dałby sobie rady. W sumie go rozumiem, ale to było nieuczciwe. Nadużywał jej, dzięki czemu wydawał się sobie ciekawszy.

Ashley był dla Scarlett marzeniem, Rhetta uważała za chama i prostaka. Czyli takiego pana Cześka, o którym często piszesz.
Oj, Panie Boże, daj nam takich Cześków jak Clark Gable (śmiech)!

Tylko czemu ona tego nie widzi?
Tam był też taki istotny szczegół, że ona była na Rhetta wściekła za to, że na początku ich znajomości ją podsłuchał i się z niej wyśmiewał. Nie cierpiała go, jednocześnie nie zdając sobie sprawy z tego, że piekielnie ją obchodzi. Z jednej strony miała swoje marzenie o bladawcu, a z drugiej walkę z pełnokrwistym facetem – bo z bladawcem nie da się walczyć. A walka jest bardzo sexy. Tylko mała dziewczynka, którą była, nie potrafiła sobie poukładać tego w główce. Dlatego jest to tak żywa i aktualna opowieść i dlatego Scarlett jest jedną z bardziej złożonych i prawdziwych postaci. Z jednej strony dużo wie i wiele rzeczy potrafi sobie w życiu urządzić, a z drugiej strony nie ma podstawowej wiedzy o sobie. Równie fajną postacią i bardzo współczesną jest Lisbeth Salander z trylogii „Millennium” i jej trudna relacja z Mikaelem Bloomkvistem, jedynym mężczyzną, któremu udało się przebić przez jej zasieki.

'Dziewczyna z tatuażem' - Daniel Craig i Rooney Mara jako Mikael Blomkvist i Lisabeth Salander (fot. BEW PHOTO) "Dziewczyna z tatuażem" - Daniel Craig i Rooney Mara jako Mikael Blomkvist i Lisabeth Salander (fot. BEW PHOTO)

On z kolei jest nowym typem mężczyzny – w ujmujący sposób kobiecym.
Ale też bardzo rycerskim. Gdybym miała wybrać faceta z filmu czy literatury, który mnie najbardziej ostatnio ujął, to byłby to właśnie Bloomkvist, ale z wersji szwedzkiej filmu. Nie jest może piękny jak Clark Gable, ale jest głęboki, ma zasady, prawdę w sobie, taki szlachetny kruszec. I kocha kobiety. Nie „lubi”, jak mówią czasem mężczyźni skaczący z kwiatka na kwiatek, tylko właśnie „kocha”. Może dlatego, że ma w sobie kobiecy pierwiastek.

'Przeminęło z wiatrem' - Clark Gable i Vivien Leigh jako Rhett Butler i Scarlet O'Hara (fot. BEW PHOTO) "Przeminęło z wiatrem" - Clark Gable i Vivien Leigh jako Rhett Butler i Scarlet O'Hara (fot. BEW PHOTO)

Często pięknymi filmami o miłości nazywamy te, w których miłość kończy się tragicznie. Ale są też – jak mówisz – rozkoszne komedie romantyczne z happy endem: „Pretty woman”, „To właśnie miłość”…
O Jezu, tak! „To właśnie miłość”, dziękuję, że mi o nim przypomniałaś. To jednak mój najulubieńszy film o miłości i najulubieńszy film na święta. Mogę go oglądać w kółko, choć nie wszystkie wątki lubię tak samo.

Od czego zależy to, jakie love story nas uwodzi?
Albo nas roztkliwia, albo nas bawi, albo unosi nas w wysokie rejony, jak oszołomienie, euforia. „Titanic” na przykład jest właśnie takim wysokim lotem. Stoimy na dziobie statku i lecimy. To lot pod tytułem „niezwykła odwaga jej”, ale też „niespotykana wybitność jego”, bo gdyby nie zginął, na pewno zostałby kimś wyjątkowym. To miłość, która zdobywa światy, przekracza konwenanse. W wielu filmach najbardziej nas to pociąga. W życiu bywa z tym różnie i ludzie bardzo często uginają się pod presją otoczenia, rodziny, środowiska czy własnych ograniczeń. Znałam takie przykłady i pracowałam z takimi ludźmi. Jedna historia mną zwłaszcza wstrząsnęła. Przecudny facet, rzadka klasa człowieka, przystojny, inteligentny, miły. Pobrał się z dziewczyną, którą poznał na studiach, ale której nie kochał. Zresztą nikogo wtedy nie kochał. Mieli już odchowane dziecko. Po kilkunastu latach w ich wspólnym towarzystwie pojawiła się pewna pani, z którą on często siedział, rozmawiał, czasem tańczył. I któregoś dnia on jakoś mocniej ją przytulił w tańcu, a ona do niego przylgnęła, tak jakby zbierali się do tego latami. Umówili się na kawę, potem na następną, potem okazało się, że gadają godzinami, że czują się w swoim towarzystwie jak w bajce. Najpierw spotykali się po kryjomu, aż wreszcie on postanowił: jesteśmy dorośli, nie będziemy się wygłupiać, przecież możemy się pobrać. Mało tego, okazało się, że ją bije mąż, który na dodatek jest alkoholikiem, o czym całe towarzystwo nie wiedziało. On na to: „Tym bardziej musisz się z nim rozstać”. Przy czym był uczciwy wobec swojej żony, powiedział jej, że się zakochał, że bardzo jej dziękuje za wspólne lata i zostawi jej wszystko, co ona sobie życzy, a nawet więcej. No i czekał na ruch ze strony ukochanej. A ona nie odeszła od męża. Tak to bywa, jak ktoś jest przywiązany do nieszczęścia. Paradoksalnie gdyby ten cudowny mężczyzna nie był dla niej tak dobry i cierpliwy, to być może by się z mężem rozstała.

Lubimy oglądać filmy, w których miłość pokonuje przeszkody, ale nie umiemy przenieść tego do swojego życia?
Presja stereotypu czy rodziny okazuje się czasem większa: „nie wypada, żebyś była z kimś takim, on jest tylko…” i tu można wstawiać dowolnie: rolnikiem, kierowcą, robotnikiem. Dlatego uważam, że dobrze sytuowane dziewczyny powinny się zastanowić nad tym, czy nie lepiej otworzyć się na mężczyzn z innej warstwy osiągnięć czy sukcesów, bo inaczej nie będą miały z czego wybierać.

Miłość pokona wszystko czy jednak to mrzonka?
Jedno prawda i drugie prawda (śmiech). Bywa tak, że dopóki pierwszy żar miłości bucha, to ludziom się wydaje, że miłość jest ważniejsza niż status społeczny czy akceptacja bliskich, ale im dłużej zwlekają z decyzją o byciu razem, tym ich determinacja słabnie.

Słyszałam o kilku iście filmowych historiach par, które poznawały się w sytuacjach trudnych, a ich uczucie było z kategorii „zakazane”…
Och, taka miłość rozwija się najszybciej. Żeby nie szukać daleko – Romeo i Julia.

Ale kiedy wszystkie przeszkody zostały usunięte, pojawiły się kłótnie, pretensje…
Miłość się wypaliła. My ogromnie reagujemy na czynniki zewnętrzne, które albo nas podkręcają, albo demotywują. Przeszkody, sprzeciw, łamanie barier – to jest to, co sprawia, że uczucie wydaje się piękniejsze, bardziej wyjątkowe. Ale kiedy to minie, często się okazuje, że cały blask był tylko pozorny. To bardzo dziecinne podejście, typowe dla dwudziestoparolatków, dla których bunt przeciwko rodzicom jest wartością nadrzędną. Kiedy byłam smarkata, z miejsca bym poszła na wojnę. A teraz? W żywe oczy bym kłamała, zdezerterowałabym nawet – tylko po to, żeby się z tego wykręcić.

Czy „Pretty woman” nie jest właśnie dla 20-latków?
Moim zdaniem to opowieść o tym, jak fajnie i rzadko jest trafić na kogoś, kto naprawdę ci pasuje. Jemu była potrzebna dziewczyna zuchwała, z fantazją, która by go rozśmieszała, rozluźniała, nie przejmowała się tym wszystkim, czym on się przejmował. Mógł przy niej odpocząć, wyluzować, zobaczyć, jak wiele ma dziecka w sobie. Ta genialna scena, w której ona leży w wannie, nie wie, że on ją widzi, i potwornie fałszuje. Albo ta, kiedy on ją pierwszy raz widzi w eleganckiej sukience. Na facetów niesamowicie działa taka sytuacja, gdy dziewczyna, która przez większą część filmu wygląda normalnie, nagle występuje w sukni wieczorowej. Taka zwyczajna panienka, a tu nagle wychodzi i jest Gildą. O, „Gilda”, to dopiero jest film! Kochałam się w Gildzie!

'Pretty Woman' - Richard Gere i Julia Roberts jako Edward Lewis i Vivian Ward (fot. BEW PHOTO) "Pretty Woman" - Richard Gere i Julia Roberts jako Edward Lewis i Vivian Ward (fot. BEW PHOTO)

Pewne podobieństwo widzę…
…że ruda? Ale gdzie mi tam do Gildy?! Chociaż tańczyć jak ona umiałam!

Chodzi o to, żeby kobieta potrafiła zrobić wrażenie?
Żeby umiała zaskakiwać. Żeby okazywała się różnorodna, i to w dodatku wtedy, kiedy on się tego nie spodziewa. Tylko żeby tego nie robić specjalnie, a naturalnie.

Bohaterowie „Pretty woman” po prostu się odnaleźli?
Tak, choć kwestia tego, że ona była niezła w seksie, a on bogaty, też była niebagatelna (śmiech).

To weźmy jeszcze na warsztat „To właśnie miłość”.
Mój Boże, od razu widzę Hugh Granta, który między gabinetami jako pan premier przeskakuje w rytm muzyki. No i gruby menedżer, który kocha swojego idola i podopiecznego w jednym, cudny wątek z Emmą Thompson, której mąż zastanawia się nad zdradą… Ci wszyscy bohaterowie są normalni, do zrozumienia. To bardzo inteligentny film.

'To właśnie miłość' - Keira Knightley i Andrew Lincoln jako Juliet i Mark (fot. BEW PHOTO) "To właśnie miłość" - Keira Knightley i Andrew Lincoln jako Juliet i Mark (fot. BEW PHOTO)

Ale z gatunku, o którym nie mamy dobrego zdania – komedii romantycznych.
Bo one często robią nam wodę z mózgu! Po pierwsze, wmawiają, że twoje życie nie ma sensu, dopóki nie spotkasz tego jedynego. Po drugie, że musi się to odbyć w jakichś niesamowitych okolicznościach natury, z biciem piorunów.

I ten przekaz: czekasz całe życie na miłość, która załatwi wszystkie twoje problemy.
Nawet uleczy z depresji. Nie masz pieniędzy, nic nie umiesz – ona wszystko ci załatwi. A jak się skończy, umrzesz.

Dlaczego jednak tak przyjemnie się to ogląda?
Bo lubimy sobie pomarzyć. Ważne, żebyśmy pamiętały, że to tylko marzenia, iluzje. W prawdziwym życiu mężczyźni bywają zupełnie inni, jeśli nie fajniejsi. Podobnie jak miłość. Mówi się, że filmy przedstawiają życie jak w bajce. Ale w bajkach trzeba coś pokonywać, zdobywać, to marzenia są nieprawdziwe. On cię spotka, odkryje, pokocha, ty musisz tylko być. Komedie romantyczne bazują właśnie na tej tęsknocie. Oczywiście mądre kobiety też mogą sobie je pooglądać, bo wiedzą, że to jest tylko taki uśmiech na chwilę. A jeśli jakiś film zrobi na nich duże wrażenie, potrafią coś z niego sobie wziąć. Że on robił jej takie cudowne niespodzianki? Samej sobie zrobić niespodziankę. Albo partnerowi!

  1. Psychologia

Filmy świąteczne - jak działają na emocje?

Filmy świąteczne kojarzą nam się głównie z „Kevin sam w domu”, „Kevin sam w Nowym Jorku”. Tymczasem Amerykanie wracają częściej do dawnych produkcji z lat 40. Jednym z takich świątecznych filmów jest „Cud na 34. ulicy” (Miracle on 34th Street) z 1947 r. (fot. BEW)
Filmy świąteczne kojarzą nam się głównie z „Kevin sam w domu”, „Kevin sam w Nowym Jorku”. Tymczasem Amerykanie wracają częściej do dawnych produkcji z lat 40. Jednym z takich świątecznych filmów jest „Cud na 34. ulicy” (Miracle on 34th Street) z 1947 r. (fot. BEW)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Kino familijne, filmy świąteczne, kultowe komedie skłaniają do powrotu do bezpiecznej bazy i pozwalają pielęgnować pozytywne emocje. Na czym polega ich działanie na naszą psychikę, opowiada Martyna Harland, psycholog SWPS.

Dlaczego lubimy oglądać filmy o świętach? Co nam one dają – poprawiają nastrój, przenoszą w bezpieczny świat, zdejmują z nas maskę poważniaków? Takie filmy świąteczne oglądamy często na zasadzie kreskówek. Przenosimy się w inną, nieco bajkową rzeczywistość. Możemy przez chwilę żyć inaczej i patrzeć na świat z różnych perspektyw. Wyskakiwanie z własnej skóry jest przyjemne. Kto by nie chciał raz na jakiś czas przenieść się w wymiar, w którym wszystko jest możliwe i dobre? Prezenty, spotkania z bliskimi, pyszne jedzenie.

Filmy familijne, filmy świąteczne przypominają też o tym, żeby zatrzymać się na chwilę i skupić na bliskich, na rodzinie. Człowiek jest istotą społeczną. Tymczasem prognozy straszą – według GUS w 2035 roku liczba rodzin co najmniej czteroosobowych zmniejszy się o 25 proc., przybędzie za to ludzi samotnych. Czy zatem rodzina, jaką znamy z seriali familijnych, to już przeżytek? Co może ją zastąpić? Świąteczne kino familijne odwołuje się do tej tęsknoty za tradycyjną rodziną.

Profesor Janusz Czapiński powiedział kiedyś, że Polacy wykazują się jednym z największych w Europie wskaźników familizmu. Jednak nie wszystkim rodzinne święta kojarzą się z przyjemnością. Poza tym stres związany ze świętami bierze się z wielu czynników. Boże Narodzenie jest pod koniec roku. Ten moment skłania do zrobienia podsumowania. Często bilans okazuje się ujemny, więc samo to wprowadza nas w negatywny nastrój.

Filmy o Świętym Mikołaju traktujemy zazwyczaj trochę pobłażliwie – nie kojarzą się z kinem wysokich lotów. Z drugiej strony, co roku do nich powracamy. Na czym polega ich fenomen? Oglądając je, wracamy do bezpiecznej bazy i dzieciństwa, które często kojarzy nam się pozytywnie. Działa to trochę na zasadzie rytuału, a to wytwarza w człowieku poczucie komfortu. Ich brak oznaczałby zburzenie tego poczucia przewidywalności świata. Rytuały jednoczą wspólnotę, a to szczególnie istotne w czasach, gdy żyjemy w większości jako odrębne jednostki.

Z punktu widzenia psychologa nie liczy się wartość estetyczna filmu. Chodzi przede wszystkim o poruszanie naszych emocji.

„Listy do M” zapisały się już na dobre na polskiej liście filmów świątecznych (fot. materiały prasowe Kino Świat) „Listy do M” zapisały się już na dobre na polskiej liście filmów świątecznych (fot. materiały prasowe Kino Świat)

W ramówce telewizyjnej pojawiają się obowiązkowe tytuły – święta bez Kevina dla niektórych z nas nie byłyby już prawdziwymi świętami. Na czym polega moc tego filmu? Ten fenomen przyciąga co roku przed ekrany telewizyjne ponad 3,2 mln widzów! W Polsce po raz pierwszy film „Kevin sam w domu” wyemitowano 25 grudnia 1992 roku. Gdy zniknął ze świątecznej ramówki, widzowie zarzucili stacji telewizyjnej, że „zabija święta”. Obok ubierania choinki i śpiewania kolęd film o Kevinie stał się częścią świątecznej tradycji. Tego rodzaju kino oglądamy najczęściej razem z rodziną. I to jest klucz.

Są też prawdziwe perełki świąteczne – jak bijące co roku w Stanach rekordy oglądalności „To wspaniałe życie” z 1946 roku w reżyserii Franka Capry. Ten film to swoista pochwała życia i radości z małych rzeczy. Z jakimi pozytywnymi emocjami pozwala nam się spotkać? Najważniejsza jest nadzieja. Święta i filmy świąteczne dają nam nadzieję na lepsze jutro. To pozytywne wyczekiwanie, że ma zdarzyć się coś miłego. Nadzieja należy do emocji złożonych, które łączą w sobie afekt pozytywny i negatywny, i oba pojawiają się w konkretnej sytuacji – gdy nasze położenie nie jest takie, jak byśmy chcieli. Jednak dominuje w niej oczekiwanie na korzystne zmiany czy lepsze jutro. Nadzieja to taka pożyczka, którą udziela nam szczęście. Pozwala przezwyciężyć strach i napędza do działania. Pomaga zachować równowagę w sytuacjach bardzo trudnych.

Takie kino pomaga nam pielęgnować emocje pozytywne. A one często sprzyjają realizacji zadań na wyższym poziomie, czym przyczyniają się do osiągania sukcesów. Z kolei sukcesy wyzwalają kolejne pozytywne emocje.

Psycholog pozytywna Barbara Fredrickson, zajmująca się badaniami nad szczęściem, wyliczyła idealną proporcję emocji pozytywnych do negatywnych w naszym życiu. Powinna ona wynosić 3:1. Mniejsza o to, w jakim stopniu trzymać się tej złotej zasady. Istotne jest, że stosunek ten nie wynosi 3:0. Warto zatem pielęgnować emocje pozytywne, nie unikając tego, co negatywne.

„To wspaniałe życie”( It's a Wonderful Life) to komediodramat z 1946 r (reż. Frank Capra). Bazą dla filmu była krótka historia „The Greatest Gift”, którą napisał Philip Van Doren Stern. (fot. BEW) „To wspaniałe życie”( It's a Wonderful Life) to komediodramat z 1946 r (reż. Frank Capra). Bazą dla filmu była krótka historia „The Greatest Gift”, którą napisał Philip Van Doren Stern. (fot. BEW)

Na czym dokładnie polega działanie tego typu filmów na naszą psychikę? Czy możemy na przykład wykorzystać terapeutyczną moc filmów do poprawy nastroju, gdy mamy doła? W kinie i literaturze to zjawisko nazywa się „mental transportation”, czyli przeniesienie do rzeczywistości filmowej, identyfikacja z bohaterem i jego światem przedstawionym w filmie.

Czy filmy lekkie, łatwe i przyjemne mogą rozwijać naszą inteligencję emocjonalną? Takie filmy mogą nam chwilowo poprawić nastrój. To emocje proste, którymi niejako zarażamy się z ekranu, w nie do końca świadomy sposób, na zasadzie rezonansu emocjonalnego. Zatem komedia wywołuje śmiech. Większość popularnych filmów to właśnie feel good movies, czyli filmy, które podnoszą poziom serotoniny. Oglądamy i czujemy się lepiej.

Problem w tym, że to efekt krótkotrwały. Dlatego jeżeli chodzi o długofalową pracę nad inteligencją emocjonalną, lepsze jest kino psychologiczne, wywołujące emocje złożone, jak wstyd czy poczucie winy. Zatem te, które są mieszanką emocji pozytywnych i negatywnych.

A jaką listę pozytywnych „doładowywaczy” na święta poleciłby psycholog? Każdy ma swoją żelazną listę, do której wraca. Mnie święta kojarzą się z Luisem de Funesèm. Śmiech jest terapią, którą każdy może sobie przepisać sam. W psychologii nazwano to gelontologią. Śmiech dotlenia, relaksuje, usuwa stres i redukuje ból. Polecam.

ŚWIĄTECZNA TOP LISTA:

  1. „Cud na 34. ulicy” (Miracle on 34th Street), występują: Maureen O’Hara, John Payne, reż. George Seaton, USA 1947
  2. „Kevin sam w domu”, występują: Macaulay Culkin, Joe Pesci, reż. Chris Columbus, USA 1990
  3. „Kevin sam w Nowym Jorku”, występują: Macaulay Culkin, Joe Pesci, reż. Chris Columbus, USA 1992
  4. „Holiday”, występują: Cameron Diaz, Jude Law, reż. Nancy Meyers,USA 2006
  5. „Listy do M. 2”, występują: Tomasz Karolak, Agnieszka Dygant, Polska 2015
  6. „To wspaniałe życie" ("It's a Wonderful Life"), występują: James Stewart, Donna Reed, reż. Frak Capra, USA 1946
  7. Kochajmy się od święta”, występują: Alan Arkin, Diane Keaton, reż. Jessie Nelson, USA 2015
Filmy z lat 40. można obejrzeć m.in. na takich platformach jak CDA, vodplay.pl.

Martyna Harland: psycholog, absolwentka Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich na Uniwersytecie SWPS, a także Warszawskiej Akademii Filmowej. Prowadzi badania nad filmoterapią - wpływem filmów na rozwój, samoświadomości oraz lepsze rozumienie emocji.