1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Książki miesiąca - lektura na marzec

Książki miesiąca - lektura na marzec

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Wrażliwe dusze - artystki, autorki, twórczynie. Te bardzo znane i te, które dopiero przywraca się historii. Wspaniale, że wydawanie ich biografii stało się takie modne. 

1. Angelika Kuźniak, "Boznańska. Non Finito", Wydawnictwo Literackie.

Drobna postać z „sinoczarnym wałem włosów wysoko w kok zaczesanym”, z twarzą przesadnie upudrowaną, „co czyniło ją – zdaniem Artura Rubinsteina – podobną do pierrota”. Tak widzieli słynną malarkę Olgę Boznańską jej współcześni. Wyjazd do Paryża i walka o uznanie sporo ją kosztowały. Angelika Kuźniak, biografka Papuszy i Zofii Stryjeńskiej, szuka klucza do zrozumienia swojej bohaterki m.in. w dzieciństwie, kiedy artystka żyła pod kloszem. Drobna Olga, „chucherko o genialnym mózgu”, uważana za dziwaczkę, tutaj wreszcie jest postacią z krwi i kości, ale wciąż tajemniczą.

materiały prasowe materiały prasowe

2. Remigiusz Grzela, "Mała nocna muzyka. Gwiezdne skrzypce Wandy Wiłkomirskiej", Polskie Wydawnictwo Muzyczne

Książeczka o dziewczynce, przyszłej skrzypaczce Wandzie Wiłkomirskiej, która śpi w koszu na bieliznę, ogląda gwiazdy i wsłuchuje się w odgłosy dookoła. Ale Remigiusz Grzela w swej baśni o Wandzie nie zapomina o potworach. Skrzypce są trudne i czasy też. Mamy lata 30. w Wolnym Mieście Gdańsk. A bohaterka ma żydowskie korzenie. Muzyka ją ocala – wystarczy zamknąć oczy, żeby być w innym, lepszym wymiarze. Grzela lekko wprowadza młodych czytelników w świat muzyki i historii. W towarzystwie pięknych ilustracji Julii Cybis.

materiały prasowe materiały prasowe

 

3. Daphne Collignon, Virginie Greiner, "Tamara Łempicka", Marginesy

„Nawet rewolucja nie zdołała mi odebrać zuchwałej słowiańskiej duszy” – mówi Tamara Łempicka w gronie francuskiej socjety, podziwiana przez wszystkich dookoła, co jej zresztą zupełnie nie peszy. Virginie Greiner i Daphné Collignon w swojej powieści graficznej odważnie pokazują wybitną artystkę. Trudno powiedzieć, czy bardziej Polkę, Rosjankę, czy jednak Francuzkę. Portretując, zaglądała ludziom w dusze. Była tak wyzwolona, że kiedy mąż czekał w domu, ona hulała na mieście. Albo wyprawiała perwersyjne wieczorki. Łempicka bez cenzury, z pazurem, co dobrze podkreślają komiksowy scenariusz i mocna kreska.

 

materiały prasowe materiały prasowe

4. Karolina Prewęcka „Mela Muter. Gorączka życia”, Fabuła Fraza

Ta opowieść zaczyna się trochę jak kryminał. W 2014 roku pewna Austriaczka postanowiła zwrócić stos rysunków, w tym dwu grafik Meli Muter, które trafiły w ręce jej przodków w niejasnych okolicznościach. Tak cofamy się najpierw do wojny i kradzieży owych dzieł  przez oficera SS, a potem płynnie do przełomu wieków, do młodości doskonałej modernistki zaliczanej do kręgu École de Paris. Po wojnie o Muter trochę u nas zapomniano, mieliśmy Boznańską, tak jakby dla dwóch tak polsko-paryskich malarek było już za ciasno. Tymczasem warte poznania są jej dorobek i niezwykły życiorys. (ZF)

materiały prasowe materiały prasowe

5. Agnieszka Dauksza „Jaremianka. Biografia”, Znak

Jej „przykuwające, poważne spojrzenie” widać dobrze na okładkowym zdjęciu autorstwa Tadeusza Rolkego. Oto Maria Jarema, malarka, żona Kornela Filipowicza, zawsze w ruchu i podróży służbowej. Jej przedwczesna śmierć (chorowała na białaczkę) była zaskoczeniem. Nikt w nią nie chciał uwierzyć – stąd biografka Agnieszka Dauksza pisze o Jaremiance, że to Presley polskiej sztuki. Tyle że małomówny. O chorobie artystka też nie wspominała. A gdy zapadł wyrok, zaczęła rzeźbić.

materiały prasowe materiały prasowe

 

6. Charlotte Malterre-Barthes, Zosia Dzierżawska „Eileen Gray. Dom pod słońcem”, Marginesy

Irlandzka projektantka Eileen Gray była typem milczka bez walecznego temperamentu. Nic więc dziwnego, że jej słynny budynek E-1027 nad Morzem Śródziemnym został „uzupełniony” muralami (dla odmiany znanego na całym świecie) Le Corbusiera, na którego i w tym przypadku spadło odium sławy. Komiks Charlotte Malterre-Barthes i polskiej ilustratorki Zosi Dzierżawskiej jest opowieścią o tej willi. Ale przede wszystkim o tym, jak łatwo zniknąć, jeśli się o siebie nie zawalczy.

materiały prasowe materiały prasowe

7. Jarosław Mikołajewski „Cień w cień. Za cieniem Zuzanny Ginczanki”, Dowody na Istnienie

Zuzanna Ginczanka, Żydówka rozstrzelana w 1944 roku. Na długo zapomniana. „To raczej opowieść o kimś, kto jej szuka” – tłumaczy skromnie autor tej książki Jarosław Mikołajewski, także poeta, tak jak jego bohaterka. Mikołajewski publikuje rezultaty swoich poszukiwań: ktoś rozpoznał się na zdjęciu, ktoś odpowiedział na tekst, apel w Internecie. W ten sposób autor dotarł nawet do najbliższej przyjaciółki Sany, jak się mówiło o Zuzannie. Niesłychane historie. No i jak to jest napisane!

materiały prasowe materiały prasowe

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Niewidzialna rzeźba włoskiego artysty została sprzedana za 15 tys. euro

Salvatore Garau. (Fot. Instagram @salvatore_garau)
Salvatore Garau. (Fot. Instagram @salvatore_garau)
Dzieło sztuki, które istnieje tylko w wyobraźni włoskiego artysty. Niematerialna i niewidzialna rzeźba stworzona przez Salvatore Garau została sprzedana na aukcji za 15 tys. euro.

"Io sono" (po włosku „Jestem”) – tak Salvatore Garau nazwał swoje wyjątkowe dzieło. Wyjątkowe, bo... niewidzialne. Rzeźba to tak naprawdę próżnia, która według włoskiego artysty jest „niczym innym jak przestrzenią pełną energii”. „Nawet jeśli ją opróżnimy i nic nie zostanie, to zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga, nic nie ma wagi. Dlatego ma energię, która jest skondensowana i przekształcona w cząsteczki, czyli w nas" – tłumaczył Garau hiszpańskiemu serwisowi informacyjnemu Diario AS.

(Screen: art-rite.it)(Screen: art-rite.it)

Rzeźba została wystawiona na sprzedaż w maju we włoskim domu aukcyjnym Art-Rite. Szacowano, że osiągnie cenę pomiędzy 6-9 tys. euro. Ostatecznie rzeźba „Io sono” została sprzedana za 15 tys. euro, a szczęśliwy nabywca jako fizyczny dowód otrzymał jedynie certyfikat autentyczności, podpisany przez samego Garau, oraz wytyczne, według których dzieło musi zostać wystawione w prywatnym domu, na wolnej przestrzeni o wymiarach około pięć na pięć stóp (1,5 x 1,5 metra).

Nie jest to pierwsze tego typu dzieło w dorobku Garau. W lutym tego roku na Piazza Della Scala w Mediolanie artysta wystawił „Budda im contemplation”, podobnie niewidoczną rzeźbę, której granice wyznaczał kwadrat taśmy na brukowanym chodniku. Z kolei przed nowojorską giełdą zainstalował „Afrodite cries”, o którym świadczył pusty biały okrąg - projekt wsparł Włoski Instytut Kultury.

  1. Kultura

„Wszyscy wszystko zjedli” – film o sile kobiet i dzieleniu się dobrem

"Wszyscy wszystko zjedli" opowiada historię Madiny, doświadczonej przemocą domową Czeczenki, która uciekła wraz z rodziną do Polski, aby zbudować nowe życie na nieswojej ziemi. (Fot. materiały prasowe)
"Wszyscy wszystko zjedli" to historia przyjaźni, tolerancji, dokument o udzielaniu i dawaniu pomocy. A przede wszystkim opowieść o sile kobiet i o dzieleniu się dobrem.

Film „Wszyscy wszystko zjedli” opowiada historię dziewczynki, która przeżyła dwie krwawe wojny. Dziewczyny, którą wydano za mąż, wbrew jej woli, bez miłości. Matki, która całą swoją miłość oddaje dzieciom. Dlaczego zabawki wożono jej aż z Kazachstanu? Dlaczego ukończyła tylko trzy klasy podstawówki? Jak przetrwała domowy terror? Skąd znalazła się w Polsce? No, i jak jej mieszka się u rodziny Stuhrów? Dwuosobowa ekipa filmowa (reżyser, operator i dźwiękowiec Kamil Witkowski oraz pomocnik reżysera Marina Hulia) zaprasza do mlaskania, wąchania, dumania.

Madina, doświadczona przemocą domową Czeczenka, uciekła wraz z rodziną do Polski, aby zbudować nowe życie na nieswojej ziemi. Tutaj przygarnęła ją rodzina Stuhrów. Kobieta, wraz z innymi czeczeńskimi matkami, gotuje – nie tylko dla rodziny i przyjaciół; gotuje dla warszawskich bezdomnych oraz dla samotnych staruszek w podwarszawskiej Radości. Miesza w dużym garze smaki i zapachy, losy i opowieści.

– Nareszcie! Jednak marzenia się spełniają! Po wielu latach starań w końcu udało mi się zagrać w filmie u boku samej Madiny Mazalievej! Bo to Dobra Kobieta jest Maciej Stuhr.

– Na całym świecie kobiety walczą o swoje człowieczeństwo, a nie status „samicy gatunku homo sapiens”. Trudno to robić nie mając domu. Nie mając nic. Kobiety takie, jak Madina, zwyciężają ludzką obojętność. Jak to robią? Czym to robią? Talerzem zupy rozdają miłość. Dziękujemy Ci, Madino, że ratujesz świat. Dzięki Tobie ma czym się „najeść” do syta Dorota Sumińska.

Wszyscy wszystko zjedli. Do cna. Bo Madina jest geniuszem gotowania. Będzie kroiła, wałkowała, lepiła, doprawiała. Z ekranu popłynie do Was zapach ziół i przypraw kuchni Madiny. O jedzeniu będzie, o mlaskaniu. O głodzie będzie. O matczynej miłości i o tym, jak Europa wyzwoliła Madinę.

Premiera filmu „Wszyscy wszystko zjedli” 10 czerwca o godzinie 18:00 w warszawskim Kinie Muranów.

  1. Kultura

„Łasuch” – recenzja serialu

Kadr z serialu
Kadr z serialu "Łasuch". Premiera 4 czerwca na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe)
Bajka, której akcja dzieje się w postapokaliptycznym świecie? Czemu nie, dorośli mają swojego „Mad Maxa”, teraz czas na młodszych widzów.

Świat opanowała pandemia, tym razem jednak nie wystarcza noszenie maseczek, a na horyzoncie nie widać skutecznych szczepionek. Choroba jest śmiertelna i zaraźliwa, więc wybucha chaos. Jedyne obowiązujące teraz prawo, to prawo silniejszego. Niemal w tym samym czasie przydarza się zagadkowy fenomen. Dzieci przychodzące na świat z nieznanych powodów okazują się hybrydami, częściowo ludźmi, a częściowo zwierzętami. Taki jest właśnie bohater tej historii Gus, pół chłopiec, pół jeleń. Wygląda, jak zwykły 10-latek, ale ma jelenie rogi i uszy oraz wyjątkowy węch. Przez pierwsze lata żył z ojcem w głębokiej głuszy, z dala od ludzi i cywilizacji. Teraz jest zmuszony wyruszyć w świat, żeby odnaleźć swoją mamę. A zadanie to niełatwe, bo hybrydy nie cieszą się wśród ludzi popularnością.

Kadr z serialu 'Łasuch'. Premiera 4 czerwca na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe)Kadr z serialu "Łasuch". Premiera 4 czerwca na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe)

„Łasuch” to kolejna po „The End of the Fucking World” frapująca adaptacja komiksu. Choć jego wydawca sugeruje, że lepiej, żeby czytali go dorośli, serial sprawdzi się jako kino familijne, choć w wypadku dzieci w wieku 12 lat i starszych. Odcinki trzymają w napięciu, są świetnie zrealizowane i poruszają aktualnym, ekologicznym przesłaniem.

8-odcinkowy serial „Łasuch” można oglądać na platformie Netflix od 4 czerwca.