1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Sylwetki laureatów Złotych Globów

Sylwetki laureatów Złotych Globów

Christopher Plummer
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Jedna z najważniejszych imprez filmowych tego roku rozstrzygnęła, jakie filmy i twórcy według Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej zasługują na najwyższe uznania. Przedstawiamy pokrótce sylwetki nagrodzonych.

Tegoroczna gala była dość przewidywalna i przez to trochę nudna, bo obyło się bez większych zaskoczeń. Najważniejsze jest to, że Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej doceniło zarówno dobre filmy ("Artysta", "Spadkobiercy"), jak i świetnych aktorów, co istotne, nie zwracając się. jedynie ku największym gwiazdom.

I tak nieznany szerzej francuski aktor Jean Dujardin otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora w komedii lub musicalu za swoją rolę w filmie "Artysta". Swoją karierę zaczynał w połowie lat 90. we francuskim kabarecie "Biały Kwadrat". Nie ma jak dotąd wielu znaczących pierwszoplanowych ról filmowych. Polscy widzowie mogą go jedynie kojarzyć z filmu "Lucky Lucke", który miał premierę przed kilkoma laty. Oczywiście po sukcesie filmu "Artysta" jego kariera z pewnością wkroczy na zupełnie inne tory.

Christopher Plummer

Istotne było także nagrodzenie Christophera Plummera jako najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w filmie "Debiutanci". Ten niezwykle doświadczony aktor ma za sobą niezwykle udaną artystycznie trwającą ponad 50 lat (!) karierę. Na koncie dziesiątki ról, zarówno na pierwszym, jak i drugim planie. Można było go zobaczyć m.in. w tak niezapomnianych filmach, jak "Upadek Cesarstwa Rzymskiego" z 1964 roku, "Informatorze" z 1999 roku (gdzie zagrał u boku Ala Pacino) czy w wyświetlanym właśnie na naszych ekranach filmie "Dziewczyna z tatuażem". Najbardziej jest chyba jednak znany ze wspaniałego obrazu, który przeszedł już do historii amerykańskiej kinematografii - "Dźwięków muzyki".

Cieszy także docenienie młodej aktorki Michelle Williams, jednej z najlepszych w swojej generacji. Karierę rozpoczęła od popularnego serialu "Jezioro marzeń", który uczynił z niej jedną z największych młodzieżowych gwiazd w Ameryce na przełomie wieków. Gdy serial się skończył, aktorka szybko odnalazła niszę w postaci ambitnego kina, nie uciekając, kiedy trzeba, od większych produkcji. I tak już w 2005 roku zagrała u boku swojego chłopaka, zmarłego tragicznie w 2008 roku Heatha Ledgera, w filmie "Tajemnica Brokaback Mountain". W 2010 roku otrzymała rolę w filmie Martina Scorsese "Wsypa tajemnic", gdzie spotkała się m.in. z Leonardo DiCaprio. W tym samym roku zagrała także razem z Ryanem Goslingiem w filmie "Blue Valentine", za który otrzymała nominację do Oscara. Tegorocznego Złotego Globa dostała za wcielenie się w Marilyn Monroe w filmie "Mój tydzień z Marilyn".

Nagrody jednak nie ominęły także tych największych nazwisk. Martin Scorsese otrzymał ją za reżyserię filmu "Hugo i jego wynalazek". To ważny obraz w karierze tego reżysera. Zrobił go ponoć po to, by jego 12-letnia córka mogła obejrzeć w końcu jakiś jego film. Złoty Glob to często dobry prognostyk Oscarów, więc być może twórca "Chłopców z ferajny" w końcu doczeka się także i nagrody Akademii. Wprawdzie ma już Oscara, ale za film będący remakiem ("Infiltracja"), co nie jest godne tego reżysera. Scorsese to bez wątpienia jeden z najlepszych twórców w historii kina i prawdopodobnie najlepszy żyjący w tej chwili reżyser. Biorąc to pod uwagę, trochę trudno przyjąć do wiadomości, że jeszcze kilka lat temu nie miał na koncie tej najważniejszej filmowej nagrody. A ma w dorobku najwybitniejsze obrazy w historii amerykańskiego kina - wspomnianych wcześniej "Chłopców z ferajny", "Wściekłego byka", "Taksówkarza" - to on właściwie odkrył Roberta De Niro.

Innym wielkim reżyserem docenionym na gali jest Woody Allen, z tym, że otrzymał nagrodę za scenariusz do filmu (który oczywiście także wyreżyserował) "O północy w Paryżu". Niestrudzony Allen to filmowiec jedyny w swoim rodzaju. Swój pierwszy obraz wyreżyserował ponad 40 lat temu i od tamtej pory kręci co najmniej jedną produkcję rocznie (czasem zdarzają mu się dwa na rok). Z jego formą filmową, szczególnie w ostatnich latach, bywa różnie, ale ciągle zadziwia ilość znakomitych pomysłów, które kłębią mu się w głowie. To na szczęście jest doceniane - po rekordowej liczbie nominacji do Oscara oraz dziesiątkach innych nagród za scenariusze można uznać go za najlepszego żyjącego scenarzystę i nie byłoby w tym za dużo przesady.  Wystarczy przypomnieć sobie jego największe dokonania - "Annie Hall", Manhattan", Hannah i jej siostry", "Wszystko gra" i wiele innych. Tradycyjnie jednak Woody, który nie jest fanem tego typu ceremonii, na rozdaniu Złotych Globów się nie pojawił....

Kolejna nagroda nie ominęła także Stevena Spielberga. Żywa legenda i geniusz kina po kilkuletniej przerwie od reżyserii powrócił z aż dwoma filmami. Jednym z nich są "Przygody Tintina", za który otrzymał właśnie nagrodę za najlepszy film animowany. To projekt zrealizowany wspólnie z innym reżyserem, Peterem Jacksonem (twórcą trylogii filmowej "Władca Pierścieni"). Adaptacja popularnej w Europie serii komiksowej - zgodnie z oczekiwaniami - dość średnio radzi sobie w amerykańskich kinach, ale na szczęście obraz był przebojem w Europie, więc jest już pewne, że kolejne części także powstaną. Drugim filmem, jaki Spielberg przygotował, jest "Czas wojny", który właśnie miał swoją kinową premierę w naszym kraju, i również był nominowany to tegorocznych Złotych Globów. Należy się też już nastawić na to, że i w przyszłym roku zobaczymy Spielberga odbierającego nagrodę, gdyż za kilka miesięcy czeka nas premiera jego kolejnego filmu pod tytułem "Lincoln".

Najważniejsze nagrody aktorskie, czyli dla najlepszego aktora w dramacie i najlepszej aktorki, przypadły kolejno George'owi Clooney'owi oraz "żelaznej" Meryl Streep.

Clooney przeszedł bardzo ciekawą i w sumie rzadką drogę kariery. Na początku grywał epizody w filmach, których nikt nie oglądał, następnie trafiał do marnych niskobudżetowych horrorów, po czym nagle został gwiazdą telewizji w jednym z najpopularniejszych seriali w historii, w "Ostrym dyżurze". Następnie postawił sobie za cel karierę w Hollywood, i choć nie brakowało takich, którzy nie wróżyli mu sukcesu, to dopiął swego. Dziś jest jednym z najpotężniejszych ludzi w Fabryce Snów i jedną z największych gwiazd na planecie. Oprócz tego, że odnosi sukcesy jako aktor, stał się również uznanym i nagradzanym (m.in. Oscarami) reżyserem. Złoty Glob w tym roku dostał za rolę w filmie "Spadkobiercy", ale ostatnio wyreżyserował "Idy marcowe", gdzie także zagrał jedną z ról (u boku Ryana Goslinga).

O Meryl Streep napisano już opasłe tomy, nagrodzono ją rekordową ilością nagród i wyróżnień, więc właściwie ciężko dodać coś nowego. Niemal przy każdej premierze z udziałem Meryl Streep staje się jasne, że nie obejdzie się bez przynajmniej nominacji do Złotego Globu czy Oscara. Streep to prawdopodobnie najlepsza żyjąca aktorka i jedna z najwybitniejszych w historii, i tytan aktorstwa. Wyróżnienia nie są jej już chyba zbytnio potrzebne - rzadko który aktor może poszczycić się podobną liczbą honorów i uznania za życia. Rola, za którą została wyróżniona, czyli kreacja Margaret Thatcher w filmie "Żelazna dama" z pewnością jest wybitna, ale w jej przypadku można to było z góry założyć.  Może lepiej byłoby nagrodę w tej kategorii przyznać jej koleżankom po fachu, którym z pewnością statuetka przydałaby się bardziej, a w minionym roku miały równie wielkie kreacje. Ale cóż, tradycji musiało stać się zadość.

Teraz pozostaje czekać na Oscary i liczyć na to, że Akademia Filmowa okaże mniej zachowawcza w niektórych przypadkach.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze