1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Przesłuchania dla solistów śpiewaków w Teatrze Wielkim

Przesłuchania dla solistów śpiewaków w Teatrze Wielkim

Teatr Wielki, Wkimedia Commons
Teatr Wielki, Wkimedia Commons
Teatr Wielki - Opera Narodowa ogłasza przesłuchania dla solistów śpiewaków. Przesłuchania mają charakter informacyjny i odbędą się w poniedziałek, 20 lutego w godz. 10-15 w Sali Moniuszki.

Każdy uczestnik powinien przygotować 3 dowolne arie. Teatr zapewnia akompaniatora. Dopuszcza się również udział w przesłuchaniach z własnym pianistą.

Zgłoszenia zawierające opis dokonań artystycznych oraz planowany repertuar, który będzie zaprezentowany podczas przesłuchań przyjmujemy do 12 lutego do godz. 23:59 pod adresem: casting@teatrwielki.pl

Teatr Wielki - Opera Narodowa zastrzega sobie prawo selekcji kandydatów na postawie przesłanej dokumentacji.

O udziale w przesłuchaniach kandydaci zostaną powiadomieni pocztą elektroniczną  15 lutego.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Nagrody Design Award przyznane - zobacz wyróżnione projekty

Wazy Rainforest by Sini Majuri (materiały prasowe)
Wazy Rainforest by Sini Majuri (materiały prasowe)
Zobacz galerię 35 Zdjęć
Patrząc na zdjęcia wyróżnionych w konkursie A’Design Award & Competition projektów można by pomyśleć, że zewsząd otacza nas piękno. Niestety nie wszystkie zjawiskowe realizacje uda nam się kiedykolwiek zobaczyć na żywo, podziwiajmy je zatem na zdjęciach.

A’Design Award & Competition to międzynarodowy konkurs dla projektantów, w którym nagradza się najlepsze wzornictwo w ponad 100 kategoriach, począwszy od architektury, mebli, przedmiotów codziennego użytku, po modę, zabawki i opakowania.

Konkurs jest organizowany od 2009 roku. W jury zasiadają tuzy świata nauki, biznesu i sztuki, a przyznawana rokrocznie nagroda to olbrzymie wyróżnienie - najwyższe osiągnięcie w dziedzinie wzornictwa.

W galerii zdjęć prezentujemy wyróżnione projekty, które zrobiły na nas największe wrażenie. Znalazły się wśród nich również prace polskich projektantów, między innymi meble ogrodowe projektu Jarosława Markowicza, pierwszy polski minimalistyczny telefon Mudita Pure, projekt desek do kitesurfingu autorstwa Mateusza Obarka oraz mural z Łodzi, autorstwa Marty Zawieji.

Polskie projekty były doceniane w konkursie już kilkukrotnie. W 2014 roku jedno z wyróżnień otrzymał Małopolski Ogród Sztuki w Krakowie ( proj. Ingarden & Ewý Architekci), w 2017 roku jedną z równorzędnych nagród główną w kategorii Architecture, Building and Structure Design otrzymała koncepcja centrum badawczego Crab Houses w Sobótce (proj. Dagmara Oliwa i Anita Luniak), a w 2019 jedną z nagród w kategorii Interior Space and Exhibition Design otrzymał pawilon firmy OKA zaprojektowany na targi Orgatec w Koloni przez gdyńską pracownię MOA Masters of Arts.

 

 
 

  1. Kultura

Balet "Burza" dostępny online z okazji Międzynarodowego Dnia Tańca

"Burza"Krzysztofa Pastora według Williama Szekspira (Fot. Ewa Krasucka)
Teatr Wielki Opera Narodowa zaprasza na internetowe świętowanie Międzynarodowego Dnia Tańca. Z tej okazji będziemy mogli online obejrzeć wybitnych artystów Polskiego Baletu Narodowego w spektaklu baletu "Burza" według Williama Szekspira.

W czasie pandemii koronawirusa Teatr Wielki Opera Narodowa, na swojej platformie vod.teatrwielki.pl, bezpłatnie udostępnia wspaniałe przedstawienia operowe oraz baletowe. W Międzynarodowy Dzień Tańca teatr zachęca nas do wspólnego świętowania - z tej okazji przygotował spektakl baletu Krzysztofa Pastora według Williama Szekspira "Burza" online. Przedstawienie będzie można obejrzeć o godz. 19 na platformie VOD Teatru Wielkiego Opery Narodowej oraz poprzez darmową aplikację ONSTAGE.

https://youtu.be/MgFTo9FXon4

Jak czytamy na stronie internetowej Teatru Wielkiego Opery Narodowej: "w 1609 roku jeden z angielskich statków płynących do Ameryki w czasie burzy rozbił się u wybrzeży Wysp Bermudzkich. Rozbitkowie zdołali zbudować nowy statek i powrócić do domu. O historii tej było wówczas głośno w Londynie i mogła ona być jedną z inspiracji do napisania Burzy. Szekspir w Burzy bierze na warsztat spotkanie z Obcym wpisane w ekspansję kolonialną, podboje terytorialne, odkrycie Ameryki".

Balet "Burza" to przedstawienie w dwóch aktach, nad którym Krzysztof Pastor pracował razem z parą artystów wizualnych urodzonych w Iranie – Shirin Neshat i Shoję Azari, twórcami nagrodzonego na festiwalu w Wenecji filmu Kobiety bez mężczyzn. Połączenie choreografii, obrazów, przekazu szekspirowskiego oraz muzyki Purcella, Tallisa i muzyki irańskiej daje niepokojący i inspirujący spektakl.

  1. Kultura

"Carmen" Bizeta - trzy spektakle on-line

"Carmen" (fot. Murgrabia Photography, materiały prasowe/ Teatr Wielki - Opera Narodowa)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Marcowe spektakle zostają odwołane, jednak Teatr Wielki - Opera Narodowa gra dla publiczności bez przerwy - poprzez platformę VOD, bezpiecznie i w otwartym dostępie! #Zostańwdomu, wpuść do niego operę i balet! 

Marcowe spektakle zostają odwołane, jednak Teatr Wielki - Opera Narodowa gra dla publiczności bez przerwy  - #Zostańwdomu, oglądaj operę i balet.

W związku z wprowadzonym w Polsce stanem epidemii oraz w trosce o nasze zdrowie i bezpieczeństwo, spektakle Carmen zaplanowane na dni 28, 29 oraz 31 marca zostają odwołane.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom widzów Teatr Wielki – Opera Narodowa pokaże operę online. Carmen będzie można obejrzeć w sobotę 28 marca, we wtorek 31 marca oraz w czwartek 2 kwietnia w otwartym dostępie na vod.teatrwielki.pl. Wszystkie spektakle rozpoczną się o godzinie 19.00.

'Carmen' (fot. materiały prasowe/Teatr Wielki-Opera Narodowa) "Carmen" (fot. materiały prasowe/Teatr Wielki-Opera Narodowa)

'Carmen' (fot. materiały prasowe/Teatr Wielki-Opera Narodowa) "Carmen" (fot. materiały prasowe/Teatr Wielki-Opera Narodowa)

'Carmen' (fot. materiały prasowe/Teatr Wielki-Opera Narodowa) "Carmen" (fot. materiały prasowe/Teatr Wielki-Opera Narodowa)

Carmen to jedna z najczęściej wystawianych oper na świecie. Nowatorska opera werystyczna od lat porywa słuchaczy niezwykłym temperamentem, hiszpańskim kolorytem i efektownością. Powoływana w kolejnych inscenizacjach historia cyganki-uwodzicielki to jednak nie tylko – jak zwykło się uważać – hymn na cześć życia z kultową uwerturą i Habanerą.

Andrzej Chyra – reżyser i Małgorzata Sikorska-Miszczuk – dramaturg zmierzyli się z anatomią zbrodni, a z historii miłosnej wydobyli opowieść o zderzeniu dwóch równych, lecz sprzecznych systemów wartości – absolutnego wojskowego porządku z niemożliwą wręcz do zrealizowania wolnością. Nie będzie to więc spotkanie z karczemną seksualnością i zazdrością w tle, ale z historią prawdziwej miłości, która doprowadzi do zbrodni. Spektakl miał premierę na scenie Teatru Wielkiego-Opery Narodowej 7 czerwca 2018 roku.

Występują: Rinat Shaham – Carmen, Ewa Tracz – Micaela, Joanna Kędzior – Frasquita, Anna Bernacka – Mercedes, Leonardo Capalbo – Don Jose, Mariusz Godlewski – Escamillo, Krzysztof Bączyk – Zuniga, Kamil Zdebel – Morales, Andres, Damian Wilma – Le Dancaire, Tomasz Madej – Remendado, Maciej Mikołajczyk – Lilas Pastia.

Śpiewaków, orkiestrę i chór Teatru Wielkiego-Opery Narodowej oraz chór chłopięcy "Artos" poprowadziła Keri-Lynn Wilson.

W serwisie vod.teatrwielki.pl na wszystkich melomanów czeka także szeroki wybór docenionych przez widzów spektakli operowych i baletowych. Wśród tytułów, które można obejrzeć on-line znalazły się m.in. "Straszny dwór" reż. David Pountney, "Halka" (wileńska) reż. Agnieszka Glińska. Wszystkie tytuły udostępnione są bezpłatnie.

  1. Kultura

Teatr Wielki - Opera Narodowa zaprasza na spektakle operowe i baletowe on-line

„Tosca” Pucciniego, Teatr Wielki – Opera Narodowa (fot. Krzysztof Bieliński)
„Tosca” Pucciniego, Teatr Wielki – Opera Narodowa (fot. Krzysztof Bieliński)
Teatr Wielki – Opera Narodowa zaprasza do zapoznania się z platformą vod.teatrwielki.pl, na której zostały udostępnione online przedstawienia operowe oraz baletowe.

Teatr Wielki zaprasza wirtualną widownie na „Toskę” w reżyserii Barbary Wysockiej. Adaptacja dzieła Pucciniego została przeniesiona w lata 70, trudny czas dla Włoch, epokę Czerwonych Brygad i terroru. Tytułowa bohaterka i losy tragiczna miłość wyznaczają oś, wokół której rozgrywa się historia skazana na porażkę. Od prapremiery "Toski" w rzymskim Teatro Constanzi minęło już prawie 120 lat, jednak ten duet miłości i zbrodni nie przestaje budzić wielkich emocji.

Reżyser „Strasznego dworu” David Pountney również przeniósł akcję opery we współczesność, w lata Drugiej Rzeczypospolitej. Idylliczność szlachecka wraz z całym zabarwieniem patriotycznym zostały potraktowane z komediowym przymrużeniem oka. Nie mamy tutaj konfliktu społecznego i zbytniego przywiązania do polskości a jedynym symbolem nawiązującym do przeszłości jest makieta strasznego dworu.

Z pewnością warto odnotować debiut operowy wybitnej twórczyni teatralnej i filmowej - Agnieszki Glińskiej, która od lat tworzy znakomite, psychologicznie spektakle na najważniejszych polskich scenach. "Halka (wileńska)" w jej odsłonie jest dramatem psychologicznym bez znanych melodii operowych, bez sławetnego Mazura i arii "Szumią jodły", a w dodatku z Jontkiem – barytonem.

Na platformie znajdują się również spektakle wystawiane na scenach innych teatrów, które połączył Jubileusz Stanisława Moniuszki. Teatr Muzyczny w Łodzi przygotował na podstawie libretto Stanisława Bogusławskiego operę pt „Flis”, której akcja rozgrywa się wśród flisaków żeglujących po Wiśle. Muzyka dobrze trafia w styl opery komicznej „Paria” to propozycja Teatru Wielkiego w Poznaniu z librettem Jana Chęcińskiego. Opowiedziana przez Grahama Vicka historia dwójki ludzi, którzy w wyraźnie hierarchicznym społeczeństwie nigdy nie powinni się spotkać zapewniła Vick’owi nominację do International Opera Awards w kategorii „najlepszy reżyser” 2019 roku.

Wielbiciele tańca klasycznego będą mogli zajrzeć do małżeńskiej alkowy podczas spektaklu "Mąż i żona" w inscenizacji Anny Hop oraz przenieść się świat romantycznych perypetii podczas baletu “Przypowieść sarmacka” Conrada Drzewieckiego.

Usłyszeć można też uwerturę koncertową "Bajka" – jeden z najbardziej znanych utworów Moniuszki.

Najmłodszych widzów zachęcamy do obejrzenia muzycznej baśni operowej "Bajko gdzie jesteś", gdzie spotkamy bohaterów rodem z bajek, ale nieco odmienionych. Dział edukacyjny zaprasza z kolei na cykl zajęć przygotowanych na platformie dla dzieci: ‘Teatr Wielki dla małych”- spotkania z muzyką połączone z edukacją oraz serię “Moniuszko. Bon ton w teatrze”, dzięki której najmłodsi poznają sekrety opery.

Teatr Wielki – Opera Narodowa zaprasza też do wirtualnego zwiedzania wystaw w Galerii Opera – dostępne są w serwisie . Zobaczyć można wystawy z ostatnich dwóch sezonów. W szczególności polecamy ostatnią ekspozycję - prace Władysława Hasiora.

 

  1. Styl Życia

Droga do doskonałości - rozmowa z Yuką Ebiharą, solistką Polskiego Baletu Narodowego

Yuka Ebihara podczas premiery baletu Johna Neumeiera
Yuka Ebihara podczas premiery baletu Johna Neumeiera "Dama Kameliowa" w Teatrze Wielkim, kwiecień 2018 roku. (Fot. BEW PHOTO)
Yuka Ebihara jest zaprzeczeniem stereotypu delikatnej i nadwrażliwej baletnicy. Aby zostać pierwszą solistką, musiała pokonać wiele przeszkód i nadrobić stracone lata. Dziś zachwyca na scenie techniką, emocjonalnością,  a przede wszystkim odpornością psychiczną.

Yuka Ebihara - pierwsza solistka Polskiego Baletu Narodowego. Od 2011 roku związana z Teatrem Wielkim - Operą Narodową. (Fot. Piotr Pazdyka) Yuka Ebihara - pierwsza solistka Polskiego Baletu Narodowego. Od 2011 roku związana z Teatrem Wielkim - Operą Narodową. (Fot. Piotr Pazdyka)

Grasz główne role w najważniejszych przedstawieniach baletowych w Teatrze Wielkim, jak „Dama kameliowa”,„Jezioro łabędzie” i „Śpiąca królewna”. Masz na koncie wiele nagród, w tym Teatralną Nagrodę Muzyczną im. Jana Kiepury i Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Co najbardziej lubisz w swojej pracy?
Chyba to, że w ogóle mogę ją wykonywać. W Japonii balet traktowany jest bardziej jak hobby. Ostatnimi czasy sytuacja jest trochę lepsza, ale wciąż mamy jeden teatr narodowy i kilka prywatnych firm, gdzie chętni uczą się tańczyć. Ale nie można się z tego utrzymać, a teatrów nie stać nawet na zatrudnienie kasjerów, więc czasem tancerze sami sprzedają bilety. To nie jest właściwa praca dla Japończyka, dlatego jestem wdzięczna, że w Polsce mogę tańczyć balet profesjonalnie i być za to szanowana.

Jak zareagowali twoi rodzice?
Byli naprawdę zmartwieni. Bardzo chciałam uczyć się baletu za granicą, najlepiej jeszcze przed skończeniem szkoły średniej, bo wiedziałam, że jeśli chcę być w tym dobra, to muszę zacząć ćwiczyć na poważnie jak najwcześniej. Ale rodzice postawili sprawę jasno:  mogę trenować, ale dopiero po skończeniu szkoły. A potem jeszcze dostać się na dobre studia, by mieć sensowny zawód, który zabezpieczy mnie finansowo.

Pogodziłaś się z tą decyzją?
Cóż, do 18 roku moje życie wyglądało tak, że w ciągu dnia chodziłam do liceum, a po godzinach do prywatnej szkoły baletowej, gdzie sam dojazd i powrót zajmowały mi trzy godziny. Do domu wracałam około 11 wieczorem. Dostałam się na studia, ale wtedy już wiedziałam, że jestem za stara, by pójść do profesjonalnej szkoły baletowej. Jednocześnie potrzebowałam porządnej szkoły, żeby w ogóle móc zacząć myśleć o chodzeniu na przesłuchania. W końcu zebrałam się na odwagę i powiedziałam rodzicom, że naprawdę chcę tańczyć i nie mogę tego dzielić ze studiami, bo zaraz będzie dla mnie za późno. Zrozumieli. Niedługo potem poleciałam na naukę do Kanady, do Goh Ballet Academy w Vancouver. Myślę, że dziś moi rodzice są szczęśliwi, że wtedy mi zaufali.

Miałaś poczucie, że musisz dużo nadrobić?
To wiedziałam już w Japonii. Chodziłam do prywatnej szkoły, ale czasem organizowano konkursy taneczne między szkołami z całego Tokio. Nietrudno było zauważyć, że niektórzy tancerze są o niebo lepsi ode mnie. Mocno odstawałam. W Kanadzie widziałam mnóstwo świetnych studentów, ale miałam szczęście trafić na bardzo dobrych nauczycieli. Cały czas się uczyłam, ćwiczyłam, aż zaczęłam dostawać małe rólki, potem większe. Ale początki były naprawdę trudne.

W jednym z wywiadów powiedziałaś, że nigdy nie lubiłaś siebie jako Japonki, że zawsze chciałaś być Europejką.
Na początku mojej przygody z baletem tak było! Pamiętam, że kiedy poleciałam do Kanady, miałam ogromne kompleksy na punkcie swojego wyglądu, nie cierpiałam na przykład moich ud. Ale wydaje mi się, że wszyscy mamy kompleksy, więc także ja musiałam zaakceptować siebie taką, jaka jestem. Zrozumiałam, że nie mogę zmienić ciała, nóg czy bioder, już nie czuję takiej potrzeby. Po prostu każdego dnia pracuję nad tym, by móc maksymalnie korzystać ze swojego ciała.

To ty wybrałaś Polskę czy na odwrót?
Po prostu tak wyszło. Wcześniej nic nie wiedziałam o Polsce, ale zawsze chciałam tańczyć w Europie. Najpierw znalazłam się w Norwegii, gdzie związałam się z Norweskim Baletem Narodowym. Potem zaczęłam dostawać pierwsze role w teatrach europejskich, m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji i Chorwacji. Gdy tańczyłam w Chorwackim Teatrze Narodowym, dowiedziałam się, że w Warszawie poszukują tancerzy do właśnie utworzonego Polskiego Baletu Narodowego. Był rok 2011. Pojechałam na przesłuchanie i zostałam przyjęta. Spodobał mi się repertuar, dyrektor mi zaufał i zostałam.

Jak wspominasz początki w Warszawie?
Przyznam, że nie było mi łatwo, nikogo nie znałam, a w zespole praktycznie nie było Azjatów, czułam się obco. Ciężko mi było także z powodu bariery językowej – wówczas w teatrze pracowało niewielu zagranicznych tancerzy, więc nie rozmawiano po angielsku. Ale wiedziałam, że dyrektor postanowił zaryzykować, a to dużo dla mnie znaczyło. Dziś jest inaczej, połowa zespołu to obcokrajowcy. Tak zresztą poznałam mojego męża, także tancerza.

Ciężko być pierwszą solistką? To chyba dodatkowa porcja stresu.
Pamiętam, że gdy zaczynałam, zawsze z zachwytem wpatrywałam się w solistkę. Teraz sama jestem w tej roli i wiem, jaka to odpowiedzialność. Czuję, że powinnam być przykładem dla młodszych baletnic, mam świadomość, że zawsze muszę być w formie i nie mogę obniżać poprzeczki. Poza tym do moich obowiązków jako solistki należy reprezentowanie polskiego teatru za granicą, dlatego gdy tańczę na międzynarodowych scenach, muszę to robić jak najlepiej, bo mój poziom odzwierciedla poziom zespołu. A przecież w dodatku jestem Japonką, która reprezentuje polski balet, więc mam poczucie, że to spore obciążenie. Z drugiej strony cudowna jest wolność w budowaniu postaci, którą mam grać, we wkładaniu w nią własnej wizji artystycznej. To bywa trudne, gdy zderza się z inną wizją. Na przykład w „Jeziorze łabędzim” grałam rolę primabaleriny Matyldy Krzesińskiej, w której zakochuje się młody carewicz (według nowego libretta z 2017 roku autorstwa Pawła Chynowskiego – przyp. red.). Moje rozumienie tej postaci było nieco inne od tego, jak widział ją choreograf, więc po wysłuchaniu jego uwag musiałam stworzyć Matyldę na nowo, co samo w sobie jest bardzo ciekawym procesem. Poza tym, choć wspaniała jest wolność tworzenia roli, to do samego końca, do momentu wyjścia na scenę nie jestem pewna, czy miałam rację. Tak samo jak nie chcę z góry planować emocji, tego, jak się będę czuła w danym momencie spektaklu. Podczas przedstawienia zarówno ze sceny, jak i od partnera czy partnerów emanuje energia, która się zmienia i wpływa też na mnie. Przez cały czas muszę więc dopasowywać się do tego, co się dzieje. Nigdy nie wiem, co się wydarzy na scenie, aż do momentu, gdy zostanie to emocjonalnie rozegrane. Kiedy przygotowywałam się do roli Małgorzaty w „Damie kameliowej”, zrozumiałam, że żeby móc dokładnie sportretować główną bohaterkę, trzeba właściwie wejść w jej skórę. Stać się nią, a nie jedynie próbować być nią na scenie. To był inspirujący i twórczy proces, choć pod koniec dnia bolała mnie głowa od prób zrozumienia mojej bohaterki (śmiech).

Trudno jest wyjść z takiej roli po przedstawieniu?
Bardzo, zwykle po spektaklu nie śpię do późna, myślę o tym, co działo się na scenie. Rola zostaje we mnie jeszcze przez kilka godzin. Najtrudniejsze są sytuacje, gdy przez kilka wieczorów z rzędu gram tę samą postać, wówczas bardzo staram się zachować świeżość gry i towarzyszących jej emocji.

Pamiętam Natalie Portman w „Czarnym łabędziu”. Jej bohaterka obsesyjnie wchodzi w rolę, którą gra.
Trudno utożsamić się z taką Śpiącą Królewną, wiadomo, że to postać z bajki. Ale nie można nie przejąć się losem Małgorzaty, zwłaszcza że spektakl opowiada jej historię aż do śmierci. Wyobraź sobie, że przez trzy godziny grasz kogoś, kim się właściwie stajesz, a potem umierasz! Za każdym razem naprawdę miałam wrażenie, że umieram. A kiedy grasz co noc, to emocjonalnie wykańczające! Potrzeba mnóstwa energii, by to w sobie poukładać. To trudne do wykonania i przeżycia, ale dla takich momentów się tańczy.

Jak sobie z tym radzisz? Z tremą, stresem i tak silnymi emocjami?
Cóż, wszystko trzymam w sobie, w środku. Ale pamiętam o tym, że czasem, kiedy codziennie się występuje, człowiek zaczyna czuć się zbyt pewnie, jest dla siebie zbyt pobłażliwy. Według mnie to jest bardziej niebezpieczne dla tancerza. Dlatego próbuję się właśnie mocniej nakręcić, wywołać w sobie większe napięcie. Oczywiście, czasem bardziej zrelaksowana postawa pozwala lepiej wykonać niektóre figury, ale ja wolę czuć w sobie napięcie, gdy wychodzę na scenę, bo wtedy jestem lepiej skoncentrowana na każdym ruchu. Gdy na przykład tańczę rolę Odetty w „Jeziorze łabędzim”, staram się wejść w stan głębokiej koncentracji, by lepiej oddać jej „nierealność”. Ta praca wymaga siły umysłu, bo wszystko jest w głowie. Gdy ciało jest mocne i zdrowe, ale w głowie masz luz czy chaos, to nie zadziała, nie zatańczysz dobrze. A kiedy jest na odwrót: nogi bolą, ale głowa pozostaje silna, to wszystko wspaniale zagra. Po trudnych próbach czy przedstawieniu czasem rozmawiam z moim mężem, który też tańczy i potrafi często z boku więcej zaobserwować. Czasem ogląda próby i wtedy podsuwa mi rady czy wskazówki. Ale przecież pod koniec wszyscy tak naprawdę jesteśmy sami na scenie, więc muszę być silna. To ważne – wiedzieć, że można sobie zaufać, a tak się dzieje, gdy ćwiczysz bardzo dużo i znasz swoje ciało na wylot. Wtedy wiesz, na co cię stać.

Brakuje ci czasem Japonii?
Co roku odwiedzam rodzinę i znajomych w Tokio, robię zakupy, zwłaszcza te kulinarne. Kupuję japońskie śliwki, miso, dobrą zieloną herbatę. Nadrabiam zaległości towarzyskie. Wyprowadziłam się z domu 15 lat temu i zupełnie nie tęsknię za Japonią. Życie tam kojarzy mi się z byciem wiecznie zajętą, bez chwili wytchnienia. W Japonii czas płynie szybko. Zdecydowanie wolę moje europejskiej życie, tu jest mniejsze nastawienie na konsumpcję. W Warszawie mam swoje kawiarnie i muzea, gdzie się wyciszam.