1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Marlene Dumas – sztuka bez znieczulenia

Marlene Dumas i jeden z jej autoportretów – „Self-portrait at Noon” (2008) – oraz „Time and Chimera” (2020)
Jak to się dzieje, że malarka Marlene Dumas tak nieomylnie potrafi wywoływać w widzach zachwyt, wzruszenie, ale i grozę?

W Palazzo Grassi, gdzie właśnie odbywa się wystawa Marlene Dumas, widziałem osoby, które ocierały ukradkiem łzy. Zresztą sam nie dam głowy, czy moje oczy były zupełnie suche, kiedy wychodziłem z tej retrospektywy. Dobiegająca siedemdziesiątki malarka w pojedynkę rzuciła wyzwanie weneckiemu Biennale Sztuki, w którym bierze udział kilkaset artystek i artystów. Na solowej, retrospektywnej wystawie we wspomnianym Palazzo Grassi pokazuje ponad sto obrazów. Czy w mieście, które na czas trwania Biennale jest przeładowane sztuką do granic możliwości, potrzeba jeszcze takiego wydarzenia i tych stu obrazów więcej? Owszem, potrzeba, jeżeli są to obrazy takie, jakie tworzy Dumas.

Romansu nie będzie

Jak maluje Marlene Dumas? Pozornie łatwo to opowiedzieć. Od 40 lat maluje postaci ludzkie olejem, czasem akwarelą, rzadziej tuszem. Używa najczęściej ciasnych kadrów, bohaterom i bohaterkom obrazów zostawia niewiele przestrzeni. Jej ulubionym gatunkiem jest portret. Artystka słynie z charakterystycznego rozmycia przedstawianych motywów, jakby ukazywane postaci znajdowały się minimalnie poza głębią ostrości. Znana jest także z palety, w której wśród zgaszonych tonów w każdej chwili kolor może wybuchnąć z gwałtownością właściwą ekspresjonistom z początku XX wieku. W obrazowaniu nie jest dosłowna, ale pozostaje realistyczna – pod warunkiem że przyznamy, iż realne są zjawy, lęki, pragnienia oraz demony nawiedzające współczesne społeczeństwo i każde z nas z osobna.

Dumas uwodzi widza. Ma bezbłędną malarską intuicję, nie potrzebuje wiele, żeby wciągnąć odbiorcę w obraz. Parę prostych na pierwszy rzut oka pociągnięć pędzla, celnie użyty kolor – i gotowe: już jesteśmy w opowiadanej przez artystkę historii, zwabieni urodą jej malarstwa. Wejść w romans z twórczością Dumas jest łatwo, ale uwaga: to nie będzie beztroska komedia romantyczna, ale burzliwa miłość, w której Eros nie rusza się nigdzie bez swojego brata, Tanatosa. Scenerią romansu nie będzie zaś kraina z bajki, lecz realny świat, ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami.

„Areola” (2018)
„Losing. Her Meaning” (1988)

Od Baudelaire’a po Monroe

„Nie istnieje prawdziwe piękno, które nie ukazywałoby jednocześnie w jakimś stopniu straszności życia” – powiada Marlene Dumas. Ulubiony gatunek malarki, portret, historycznie powiązany był z próżnością, a także z maską, obliczem, które człowiek pokazuje światu, kłamiąc, że to jego prawdziwa twarz. Dumas nie maluje takich portretów, interesuje ją to, co kryje się pod maską. Przedstawia najróżniejsze osoby – od XIX-wiecznego poety Charles’a Baudelaire’a po ikonę kina Marilyn Monroe. Jest na jej obrazach i Amy Winehouse, i Osama bin Laden, są zabici palestyńscy bojownicy i anonimowe modelki z pism pornograficznych. Niezależnie od tego, czy ukazuje osoby historyczne, fikcyjne, martwe, żyjące, sławne, czy zupełnie nieznane, zawsze szuka w tych wizerunkach drogi, która prowadzi w kierunku tego, co znajduje się pod powierzchnią obrazu. Tam kryją się problemy, które są istotą życia.

Dla Dumas te najważniejsze sprawy to kilka podstawowych tematów, wokół których buduje całe swoje malarstwo. Miłość, przemoc, seks, życie, śmierć – właściwie nic więcej już u Dumas nie znajdziemy, ale między tymi pojęciami mieści się jednocześnie wszystko, o czym na poważnie warto rozmawiać. A Marlene Dumas, choć unika patosu, jest malarką poważną: sztuka nie jest dla niej ozdobą życia, lecz areną stawiania życiu czoła – bez znieczulenia i z poczuciem moralnej, politycznej i egzystencjalnej odpowiedzialności za czyny, myśli, uczucia, a także za obrazy. I choć artystka w zasadzie nie maluje pejzaży, jej skupiona na postaci ludzkiej sztuka układa się w Palazzo Grassi w poruszającą panoramę współczesności.

„The Origin of Painting. The Double Room” (2018), „Time and Chimera” (2020) i „The Making of” (2020). Obrazy zilustrowały holenderskie wydanie „Paryskiego splinu” Baudelaire’a.

Drugie dno

Artystka rozmawia z rzeczywistością, często się z nią spiera, choć nigdy bezpośrednio. Pośrednikami między światem a jej obrazami są inne obrazy. W sensie generacyjnym urodzona w 1953 roku Dumas należy do pokolenia post-modernistów. Widać to w jej twórczości – nie tyle w malarskim stylu, który ma charakter ponadczasowy, ile w strategii obrazowania. Dumas nigdy nie maluje z natury, pracuje z obrazami znalezionymi. Jedne znajduje w obszarach kultury wysokiej, wśród reprodukcji muzealnych dzieł sztuki, które prowadzą ją w stronę mitologii i fundamentów kultury. Inne pochodzą z kina, popkultury, prasowych newsów. Jeszcze inne artystka czerpie ze źródeł, takich jak pornografia czy mroczne zakamarki Internetu. Nie jest ważne pochodzenie pierwowzorów obrazów ani nawet ich pierwotne znaczenia, lecz to, co widz, patrząc oczyma malarki, będzie w stanie w nich zobaczyć. Czy przyglądając się światu przez pryzmat malarstwa, jesteśmy w stanie dostrzec kryjące się pod powierzchnią rzeczy drugie dno – istotę egzystencji? Oto kluczowe pytanie twórczości Dumas.

Niewielka praca „Dead Marilyn” (2008) powstała na podstawie fotografii z autopsji Monroe.
„The Painter” (1994) – na podstawie zdjęcia z rodzinnego albumu, na którym widać kilkuletnią córkę malarki.

Bagaż

Poszukiwanie drugiego dna jest namiętnością charakterystyczną szczególnie dla artystek i artystów, którzy wychowywali się w opresyjnych systemach politycznych. Takich jak realny socjalizm w Europie Wschodniej, w którym oficjalna opowieść o rzeczywistości permanentnie nie zgadzała się z samą rzeczywistością. Marlene Dumas pochodzi – dosłownie – z drugiego końca świata, a jednak weszła do sztuki z bagażem podobnych doświadczeń. Urodziła się w RPA, w protestanckiej afrykanerskiej rodzinie, dorastała na farmie koło Kapsztadu w czasach, w których nikomu nie śniło się o końcu apartheidu. Ówczesna Afryka Południowa była zupełnie innym światem niż ten, który znajdował się po „naszej”, wschodniej stronie żelaznej kurtyny, a jednak między obydwoma reżimami istniały pewne analogie. W czasach młodości Dumas życie w RPA również toczyło się na peryferiach międzynarodowej kultury, która docierała do kraju filtrowana przez cenzurę chętnego do używania przemocy, konserwatywnego, patriarchalnego systemu.

W latach 70. malarka wyemigrowała do Holandii, która do dziś jest jej domem. Pierwszą wystawę w ojczyźnie miała okazję pokazać dopiero w XXI wieku, kiedy była już międzynarodową gwiazdą. Z afrykańskiej młodości artystce pozostały wyczulenie na rasizm, alergia na polityczną przemoc i zakłamanie, krytyczna świadomość społeczna. Jako Afrykanerka w RPA, chcąc nie chcąc, cieszyła się przywilejami opartymi na rażącej niesprawiedliwości. Jako kobieta przebijająca się w seksistowskim świecie sztuki lat 70. i 80. doświadczała dyskryminacji. Siła twórczości Dumas polega między innymi na tym, że malarka pokazuje, iż w realnym świecie coś takiego jak niewinność nie istnieje. Nie ma niewinnych obrazów, niewinnych malarek ani niewinnej publiczności. Wszyscy jesteśmy uwikłani w mechanizmy przemocy i niesprawiedliwości. Nie mówiąc o tym, że jesteśmy jednocześnie zaplątani we własne pożądania, cielesność, przemijanie, lęk przed śmiercią. Życie jest piękne i jednocześnie straszne, zupełnie jak obrazy Dumas.

Malarka za pomocą swojej sztuki nie rozwiąże tej podstawowej egzystencjalnej sprzeczności ani nie zdejmie ciężaru odpowiedzialności z niczyich barków. Z jej malarstwem łatwiej jest jednak to brzemię podjąć. Obrazy, które pokazuje Marlene Dumas, są wspaniałe, ponieważ są prawdziwe; artystka nie opowiada bajek, nie obiecuje happy endu, to byłoby oszustwo. Ale i bez happy endu Dumas dowodzi, że kocha życie. Oglądając jej wystawę, trudno się tą miłością nie zarazić.

Wystawa „Marlene Dumas. Open-end” w weneckim Palazzo Grassi potrwa do 8 stycznia 2023 roku.

Fot. materiały prasowe (Wim Daneels, Collection of David and Monica Zwirner, zdjęcie: Kerry McFate, New York, Pinault Collection, zdjęcie: Peter Cox, Eindhoven, Kravis Collection, zdjęcie: Peter Cox, Eindhoven, The Museum of Modern Art, New York. Fractional and promised gift of Martin and Rebecca Eisenberg, 2005, zdjęcie: Peter Cox, Eindhoven, dzięki uprzejmości artystki oraz Zeno X Gallery, Antwerp. widok instalacji, Marlene Dumas. open-end at Palazzo Grassi, 2022, zdjęcie: Marco Cappelletti con Filippo Rossi © Palazzo Grassi © Marlene Dumas).

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
Reklama
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze