Notatki z marginesu życia, czyli „Rinke za kratami”

Rinke Rooyens o serialu „Rinke za kratami”

Dziennik pobytu za kratami ma coraz więcej czytelników, a program emitowany w Polsacie – swoich fanów. Co środę o 22.10 jego rozmowy z więźniami Zakładu Karnego w Krzywańcu śledzi około miliona widzów.

okladka RINKE_ZA_KRATAMI_okTrafił za kratki, by zrobić program o życiu więźniów, poznać ich emocje i pragnienia. Doświadczenie to zaowocowało czymś więcej niż kolejnym telewizyjnym show. Napisał dziennik będący zapisem jego wrażeń i emocji. Książka „Rinke za kratami” poszerza świat programu emitowanego we środy w Polsacie o 22.10.

Rinke spotkał się z złodziejami, chuliganami, a nawet mordercami i poznał ich historie. Podczas pobytu prześledził standardową drogę od aresztowania do osadzenia więźnia w celi. Dzięki niemu dowiadujemy się o obowiązujących za kratami prawach (formalnych i nieformalnych) oraz o dramatach rodzinnych osadzonych.

Pytany, czy nawiązał z osobami pokazanymi w programie jakieś relacje odpowiada: „Wracam do nich cały czas. Jak pierwszy raz pojechałem sam, bez ekipy, pytali mnie: „A gdzie kamera? Naprawdę przyjechałeś do nas, Rinke? Tylko dla nas?”. Tak, mam potrzebę tam jeździć. To był miesiąc pracy, ale trzymam z nimi kontakt, sam nie wiem dlaczego. Dostałem od nich wiele, nie mogę teraz tak ich zostawić. Chcę pokazać, że to nie była tylko praca, że nie są tylko bohaterami programu… Są ludźmi, mają swoje problemy, dylematy.” [wywiad dla magazynu SENS, nr 9/2015 – przyp. red.].

Na zdjęciach – autor podczas wizyty w Krzywańcu, pierwszej po premierze książki.