1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Retro

Nie mogli żyć bez siebie i ze sobą. Historia związku Amy Winehouse i Blake'a Fieldera-Civila

„Im gorzej mnie traktowała, tym bardziej ją kochałem. Nasz związek był bardzo intensywny, piękny i oparty na fizyczności” – mówił w jednym z wywiadów Blake Fielder-Civil, wieloletni partner i mąż Amy Winehouse. Na zdjęciu: rozdanie nagród MTV Movie Awards, czerwiec 2007 roku. (Fot. Michael Germana/BEW Photo)
Małżeństwo Amy Winehouse i Blake’a Fieldera-Civila to obok związku Sida Viciousa i Nancy Spungen jedna z najtragiczniejszych historii miłosnych w przemyśle muzycznym. On – niepokorny chłopak z Lincolnshire, ona – zbuntowana dziewczyna z Camden. Wydawało się, że są dla siebie stworzeni. Problem w tym, że Amy pragnęła prawdziwej miłości, dla Blake’a natomiast liczyła się jedynie dobra zabawa…

Byli do siebie bardzo podobni: mieli te same rozterki, oboje lubili się zabawić, najczęściej w towarzystwie alkoholu i narkotyków. To właśnie Blake wpędził Amy w nałóg i przez lata pasożytował na jej problemach. Wielokrotnie rozstawali się i schodzili, a ich toksyczny, napędzany używkami, niekontrolowanymi emocjami i przemocą związek był w owym czasie tematem numer jeden dla gazet i serwisów plotkarskich. Do tego doszły zaburzenia odżywiania wokalistki, przemoc, zdrady… To po prostu nie miało prawa się udać.

– Amy cały czas mnie przepraszała, a ja jej wybaczałem. Nie wierzyła we własne szczęście. Im gorzej mnie traktowała, tym bardziej ją kochałem. Mój związek z Amy był bardzo intensywny, piękny i oparty na fizyczności. Od początku budowaliśmy go na seksie. Amy jest jeszcze lepsza w łóżku niż w śpiewaniu – mówił w jednym z wywiadów Fielder-Civil.

Mimo to, artystka mówiła, że Blake jest jej pokrewną duszą. – Był miłością jej życia, ale też najbardziej odrażającą osobą, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie zasługiwał na taką dziewczynę jak Amy – mówił o Blake’u Sam Shaker, szef londyńskiego klubu Jazz After Dark, jednego z ulubionych miejsc piosenkarki.

„Nieustannie łamaliśmy sobie serce”

Amy i Blake poznali się w 2005 roku w pubie The Good Mixer w Camden. Gdy weszła, stał przy barze. Szybko zaczęło między nimi iskrzyć. Grali w bilard, a potem poszli do mieszkania piosenkarki. – Ona z kimś się spotykała, ja także, ale nie uznałem tego za zdradę. Widziałem w niej młodą, niegrzeczną dziewczynę. Ja byłem taki sam – wspomina Blake, który słynął z opinii przeskakującego z łóżka do łóżka kobieciarza. Przygoda na jedną noc miała jednak ciąg dalszy. Para zaczęła się spotykać.

Z czasem Fielder-Civil zajmował w życiu Amy coraz więcej miejsca. Ciągle byli razem. Wokalistka wytatuowała sobie nawet imię ukochanego na lewej piersi. – Spędziliśmy razem lato. Mówiła, że jesteśmy jak bliźnięta. Ja chciałem zrobić sobie krzywdę, Amy chyba też. Taką mieliśmy naturę – mówił w jednym z wywiadów. Ona powtarzała z kolei: „Zakochałam się w chłopaku, za którego mogłabym oddać życie”. To było jako narkotyk – dosłownie i w przenośni.

Sielanka trwała kilka miesięcy, gdy Blake postanowił wrócić do byłej: „Powiedziałem, że nie rzucę swojej dziewczyny i lepiej, żebyśmy pozostali przyjaciółmi”. Wtedy Amy dostała obsesji na jego punkcie. On nie chciał mieć z nią nic wspólnego, a ona pragnęła z nim być za wszelką cenę. W akcie desperacji przespała się nawet z jego najlepszym przyjacielem. Celem nie był jednak seks z innym mężczyzną, a kara. – Wiedziałam, że gdy się dowie, nie będzie chciał ze mną rozmawiać. Któreś z nas musiało to wreszcie zrobić, bo nieustannie łamaliśmy sobie serce, ale gdy nadszedł koniec, dosłownie dostałam obłędu. Kompletnie oszalałam, wszystko mi go przypominało – mówiła Amy o ich pierwszym rozstaniu.

Cierpiała, była w depresji, nie chciała żyć. Zapuściła mieszkanie, nic nie jadła i piła od rana do wieczora. – Nie chodzi o to, ile wypiłam, ale raczej o to jak szybko. To było bardzo nierozsądne – mówiła. Chciała zniknąć, ale przecież nie jest tak łatwo umrzeć, nawet gdy regularnie miesza się alkohol i narkotyki. Wtedy sprawy po raz pierwszy zaczęły wymykać się spod kontroli. Amy potrzebowała pomocy. Zmieniła się w małą dziewczynkę – bezradną i bezbronną. W rozmowie z przyjacielem wyznała, że ma problem, że straciła grunt pod nogami i potrzebuje terapii. Jej ojciec stwierdził jednak, że nic jej nie jest, więc skończyło się jedynie na spotkaniu z terapeutą. Potem rozpoczęła pracę nad nową płytą, co okazało się dla niej formą wewnętrznego oczyszczenia. Nagrodzony pięcioma Grammy album „Back To Black” porusza temat zdrady, samotności, porzucenia i żałoby. Ta estetyka stała się motywem przewodnim teledysków, trasy koncertowej i całego wizerunku artystki.

„Chcę robić to samo, co ty”

– Trochę to trwało, zanim się ogarnęłam. Punktem zwrotnym była praca nad albumem. Piszę piosenki, bo mam zryty mózg i muszę to przelać na papier. To mi pomaga, ze zła powstaje dobro – mówiła. Rozstanie z Fielderem-Civilem zainspirowało wokalistkę i miało spory wpływ na teksty piosenek z płyty. Odnosiły się one do różnych etapów ich relacji. W tym czasie powstały m.in. „You Know I'm No Good”, „Love Is a Losing Game” oraz tytułowe „Back To Black”, smutna ballada, która stała się światowym hitem. – Gdy napisałam pierwszą piosenkę o Blake’u, kolejne pisały się same, byłam na fali. Uczucia i słowa kłębiły się wokół mnie. Gdy pisze się piosenkę, trzeba pamiętać uczucia: jaka była pogoda, jak pachniała jego szyja… Trzeba pamiętać wszystko – mówiła wokalistka podczas sesji nagraniowej w marcu 2006 roku. Amy miała pomysły, pisała piosenki, panowała wyraźnie twórcza atmosfera, jednak bliscy wciąż martwili się o jej zdrowie.

Na początku 2007 roku, niedługo po premierze „Back To Black”, Amy wróciła do ukochanego, z którym dwa tygodnie później wzięła ślub cywilny na Florydzie. – W dzień naszego ślubu wypłynęliśmy jachtem z Miami, to było prawdziwe święto, zrobiliśmy coś wspaniałego, pobraliśmy się, odbyło się to tak jak chcieliśmy – wspomina Blake. Przez chwilę wydawało jej się, że jest najszczęśliwsza na świecie, jednak małżeństwo stało się dla piosenkarki początkiem długiego zjazdu w dół. Problem tkwił w tym, że Amy pragnęła czuć to samo, co Blake. To był jej jedyny cel. – Muszę być na tym samym poziomie, bo inaczej tracimy porozumienie – mówiła.

Gdy w czerwcu 2007 roku wrócili do Ameryki jako nowożeńcy, Amy po raz pierwszy spróbowała cracku i heroiny. Blake znał już te dragi i lubił je. Mówił, że kompletnie usuwają negatywne uczucia. Potem zaczęli zażywać je razem i bardzo szybko się w to wciągnęli. W słynnym wywiadzie Fielder-Civil chwalił się, że to właśnie on „pokazał Amy, czym są narkotyki”. – Gdy poznałam Blake'a, nauczył mnie, że jeśli czegoś nie spróbujesz, to nigdy nie poznasz tego smaku. Życie jest krótkie – mówiła. W mediach regularnie zaczęły pojawiać się zdjęcia pary pod wpływem narkotyków. Na kilku z nich wyraźnie widać było, że ciało Amy stało się również polem walki. Wokalista zarzekała się jednak: „Nie piszcie, że on mnie bije, to nieprawda. To ja sama pocięłam się po którejś naszej kłótni”.

W końcu stało się to, czego wszyscy się obawiali – Amy przedawkowała. Blake panikował. Była drobną dziewczyną, więc jej organizm mógł tego nie wytrzymać. Karuzela znowu zaczęła się kręcić, a Amy ponownie potrzebowała pomocy. Para udała się więc na konsultację. Upierali się przy wspólnej terapii, jednak bliscy odradzali tego pomysłu. – To miałoby katastrofalny efekt. Równoczesne leczenie pary jest nieetyczne – mówili, nie kryjąc zaniepokojenia. Amy i Blake byli jednak nieugięci. W końcu znaleźli ośrodek na wyspie Osea, który przyjął ich oboje. Spędzili tam kilka miesięcy, a gdy wyszli, totalnie się zatracili. Wynajęli apartament w Londynie i poszli w tango. Na haju nie byli aniołkami. – Odleciałem, rozbiłem butelkę i skaleczyłem się w rękę, wtedy ona wzięła tę butelkę i też rozcięła nią sobie rękę. Powiedziała: Chcę robić to samo, co ty – mówił Blake. Był to klasyczny przypadek relacji, w której jedna osoba pasożytuje na problemach drugiej i nie życzy jej wyzdrowienia, bo straciłaby żywiciela. Amy nie była już tylko uzależniona, ale też współuzależniona w związku ze swoim toksycznym mężem.

„Gdy poznałam Blake'a, nauczył mnie, że jeśli czegoś nie spróbujesz, to nigdy nie poznasz tego smaku. Życie jest krótkie” – mówiła Amy Winehouse. (Fot. National Pictures/TopFoto/Forum)

„Miłość w pewnym sensie mnie zabija”

Amy wielokrotnie podkreślała: „Miłość w pewnym sensie mnie zabija”. Czuła się potwornie rozdarta, bo kochała mężczyznę, za którym skoczyłaby w ogień. Chciała dotrzymać mu kroku, dlatego razem z nim zażywała narkotyki. – Gdy mój mąż jest zadowolony, to ja też – mówiła. Wahadło wychylało się z jednej skrajności w drugą.

W lipcu 2008 roku Blake wylądował w więzieniu za pobicie właściciela pubu, a Amy znowu oszalała z rozpaczy. Szybko zaczęła się staczać: odwoływała koncerty (mówiła, że nie może występować, gdy nie widzi swojego ukochanego), przestała jeść, piła i ćpała. Nastąpiła powtórka z rozrywki. W czasie wywiadu dla muzycznego magazynu „Spin” wydrapała sobie na brzuchu ostrym kawałkiem potłuczonego lustra słowa: „I Love You Blake”. Robiła, co chciała. Nie radziła sobie z małżeństwem, sławą, oczekiwaniami fanów, mediów, wytwórni i bliskich. Cała ta sytuacja bardzo ją męczyła. Nie mogła uciec od życia w złotej klatce. Zaczęła obnażać swoje słabości, a media bezlitośnie to wykorzystywały.

Z czasem pojawiły się też zdrady. – Amy zdradzała mnie raz za razem – mówił w wywiadzie Fielder-Civil. Paparazzi przyłapali ją nawet na wakacjach w Saint Lucia z aktorem Joshem Bowmanem. Artystka oznajmiła wtedy, że jest zakochana i zrywa z mężem, gdyż cały ich związek oparty był na wspólnym uzależnieniu, od którego teraz udało jej się uwolnić. Małżeństwo przetrwało niewiele ponad dwa lata. Ostatecznie w 2009 roku doszło do rozwodu, a Amy po raz kolejny pogrążyła się w nałogu.

Po wyjściu z więzienia Blake udzielił wywiadu podczas zdjęć do filmu telewizyjnego „Amy Winehouse: The Untold Story”. – Nie miałem o sobie najlepszej opinii po dwóch latach pożycia z moją żoną. Straciłem całą energię. W końcu uznałem: „olać to!”. Jestem twardzielem, przystojny ze mnie gość. Odstawiłem heroinę, chodzę na siłownię, dobrze się ubieram… Nie będę tracił dla niej czasu – wyznał przed kamerą. Po rozwodzie spotykał się z wieloma kobietami. W końcu ułożył sobie życie u boku Sary Aspin, z którą ma syna Jacka. Amy natomiast związała się z reżyserem Regiem Travissem. Relacja mogła być dla niej szansą na wyzdrowienie i lepsze życie. Wokalistka odstawiła narkotyki i skupiła się na pracy nad nowym albumem. Nigdy jednak nie zapomniała o Blake'u. – Ona zawsze go kochała i on zawsze kochał ją. Nie mogli żyć ze sobą i nie mogli żyć bez siebie – wspominają w licznych wywiadach przyjaciele pary. Traviss nie mógł znieść ciągłych wahań nastrojów partnerki i wkrótce para rozstała się.

Kilka miesięcy później artystka ruszyła w trasę koncertową – w planach był również występ w Polsce. Amy nie była w stanie występować, ledwo stała na nogach, nie mówiąc już o śpiewaniu. Została znaleziona martwa 23 lipca 2011 roku w swoim domu w północnym Londynie. Przyczyną śmierci było silne zatrucie alkoholem po dłuższym okresie abstynencji – we krwi miała aż 4,16 promila. – Gdy Blake dowiedział się o śmierci Amy, zaczął się cały trząść i płakać – wyznała londyńskim mediom Aspin. – Powtarzał też, że nigdy nie pogodzi się z jej śmiercią.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze