fbpx

Sex Guru nie ma łatwo

Sex Guru
mat. prasowe

Wiedziałam, idąc do Teatru Palladium, że Tomasz Kot jest wszechstronnym aktorem. Zagra dobrze i w komedii, i w dramacie. Świetnie radzi sobie także w filmie. Nie miałam jednak pojęcia, że jest także świetnym konferansjerem.
Bardzo wysoki, teraz wyraźnie odchudzony, znakomicie wypada na scenie, która udaje estradę. Aktor, znany dobrze widzom telewizyjnym dzięki reklamom pewnej sieci telekomunikacyjnej, a także zagranej brawurowo przed laty roli w sitcomie TVN „Niania”, nagle postanowił zagrać znawcę tematu, który w Polsce jest bardzo trudny do oswojenia.

„Sex Guru w 247 łatwych krokach” ma formę wykładu-prowokacji o seksie i związanych z nim problemach, lękach i stereotypach. Amerykański tekst Wolfganga Weinbergera, który był wielkim teatralnym przebojem West Endu został zaadoptowany do polskich realiów i dzięki Kotowi – ze swadą i elegancją – pokazany na scenie.

Jak uniknąć obsceniczności i banału, mówiąc o seksie? Wystarczy o to poprosić Tomasza Kota. Założy błyszczącą koszulę w kolorze fuksji, czarny świetnie skrojony garnitur i z wdziękiem wypyta o wszystkie skryte marzenia i niespełnienia w intymnych sprawach każdego, kto przyjdzie na spektakl. Udaje się to dzięki zręcznemu zabiegowi mini quizu, któremu poddana jest część męska i żeńska widowni.

Na prowokacyjne pytania o masturbację, miłosne trójkąty czy przeżywanie orgazmu publiczność ma odpowiadać (i robi to chętnie) mruczeniem. Nasilenie wyrażanych emocji sugeruje aktorowi, która ze stron – mężczyźni czy kobiety – ma z daną kwestią większy problem. Jest to naprawdę bardzo śmieszne. Okazało się, że w taki sposób – nie mówiąc niczego wprost o sobie – umiemy szczerze się z siebie i swoich cielesno-emocjonalnych ograniczeń pośmiać. Co więcej, z sali często padają pytania prowokacje, na które aktor zręcznie odpowiada, chwilami „gotując się” ze śmiechu. Takie jak na przykład: „jak szybko, po odbyciu stosunku cielesnego, kobieta może zasiąść ponownie do gry w play station, aby tym nie urazić partnera”? Część żeńska widowni była w trakcie spektaklu zdecydowanie bardziej aktywna i pewna siebie. A to pod znakiem zapytania stawia, zadawane także ze sceny: „gdzie są dziś prawdziwi polscy macho?” Czyżby nosili spódnice a nie spodnie? Byłoby to smutne, ale prawdziwe, chyba niestety, podsumowanie tego dwugodzinnego, seksownego pojedynku na słowa między sceną a widownią.

Można mieć jedynie zarzuty do Kota – reżysera, że nie zrezygnował z dawki dydaktyzmu, któremu nie oparł się ani autor przekładu. No bo, po co mówić takie banały, że o seksie trzeba rozmawiać, a na trzecią część spektaklu to już prowadzący wykład o seksie zaprasza nas do własnej sypialni? To przecież jasne. Jak się o seksie nie rozmawia, to skąd wiedzieć, co kto lubi a czego potrzebuje, lub nie znosi? Na szczęście dystans wobec tematu Kot buduje dowcipem i ironią, którymi naszpikowany jest tekst przedstawienia. I chyba przy okazji, także sam świetnie się bawi.

Spektakl jest sprytnie promowany na FB, jako propozycja dla par, które chcą się czegoś więcej dowiedzieć o sobie i swoich erotycznych, i nie tylko, pragnieniach. Tak się złożyło, że mnie tego wieczoru towarzyszył pewien 18-letni młodzieniec – syn przyjaciółki, który lubi teatr.

Bawił się świetnie, a po wyjściu z teatru wygłosił chyba najlepsza recenzję: ”nie wiedziałem ,że o seksie można tak śmiesznie sobie pogadać”. W wykonaniu Tomasza Kota jest to możliwe.

Może warto spuścić z moralizatorskiego tonu i zająć się po prostu płynącą ze sceny i seksu przyjemnością? Wiosna tuż!

Sztuka Wolfganga Weinbergera „Jak zostać Sex Guru w 247 łatwych krokach?”, Tomasz Kot, Teatr Palladium Warszawa

Spektakl grany jest na scenach w całej Polsce

 

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze