1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Co zwierzęta chciałyby powiedzieć człowiekowi?

Co zwierzęta chciałyby powiedzieć człowiekowi?

Małpki makaki długoogonkowe do kupienia na targu zwierząt Denpasar, Bali. 
Pierwsza nagroda w kategorii „Człowiek i natura”. Zdjęcie zatytułowane „Samotne
Małpki makaki długoogonkowe do kupienia na targu zwierząt Denpasar, Bali. Pierwsza nagroda w kategorii „Człowiek i natura”. Zdjęcie zatytułowane „Samotne". Fot. Luke Massey (Hiszpania)/NPOTY 2019.
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Konkurs Nature Photographer of the Year afirmuje piękno natury. W kategorii „Człowiek i natura” pokazuje jak to piękno bywa sponiewierane w imię ludzkiej chciwości, głupoty, próżności, rozrywki i wygody. Poznajcie nagrodzone i wyróżnione zdjęcia.

 

Drugie miejsce, Trofea z białego nosorożca

Fot.  Britta Jaschinski (Wielka Brytania)/NPOTY 2019 Fot.  Britta Jaschinski (Wielka Brytania)/NPOTY 2019

Te dwa białe nosorożce (a właściwie ich głowy) zostały skonfiskowane przez specjalne służby na granicy USA.  Łowcy trofeów sprzedali prawdziwe rogi tych nosorożców i zastąpili je sztucznymi. Wartość rogu nosorożca znacznie wzrosła w ciągu ostatnich kilku lat (z 10 do 500 tys. dol.), co zachęca kłusowników do nielegalnej sprzedaży rogów.

Wyróżnienie, Zachody słońca

Pedro Narra (Portugalia)/NPOTY 2019 Pedro Narra (Portugalia)/NPOTY 2019

Wyróżnienie, Pomóż nam

Tom Svensson (Szwecja)/NPOTY 2019 Tom Svensson (Szwecja)/NPOTY 2019

Wyróżnienie, Kubek i krab "

Noel Guevara (Filipiny)/NPOTY 2019 Noel Guevara (Filipiny)/NPOTY 2019

Nagrody przyznano w 11 kategoriach, m.in: Ptaki, Ssaki, Rośliny i grzyby, Zdjęcie biało-czarne, Krajobraz lądu, Młode. Wyniki konkursu ogłoszono 9 listopada podczas festiwalu fotograficznego Nature Talks Photo w Holandii. 1 grudnia 2019 r. ruszy kolejna edycja na 2020 r. Konkurs jest otwarty dla fotografów przyrody z całego świata, amatorów, profesjonalistów, młodych i starych.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Wybrano najpiękniejsze zdjęcia Ziemi widziane z kosmosu

Zwycięska fotografia Adama Wasilewskiego w konkursie
Zwycięska fotografia Adama Wasilewskiego w konkursie "Seize the beauty of our planet". (Fot. cloudferro.com)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Konkurs "Seize the beauty of our planet" na najpiękniejsze zdjęcie satelitarne Ziemi został rozstrzygnięty. Zwyciężyła niezwykła fotografia obszaru granicznego między Kanadą a Grenlandią autorstwa Adama Wasilewskiego.

„Once upon a time on Ice Floe” - tak Adam Wasilewski zatytułował zdjęcie satelitarne, wykonane w lipcu 2020 roku na platformie Creodias, które później, decyzją internautów, zostało wybrane najpiękniejszym zdjęciem Ziemi w konkursie "Seize the beauty of our planet". Zdjęcie przedstawia obszar na granicy Kanady z Grenlandią i pochodzi z satelity Sentinel-2 programu Copernicus.

'Once Upon a Time on Ice Floe', Adam Wasilewski. (Fot. cloudferro.com) "Once Upon a Time on Ice Floe", Adam Wasilewski. (Fot. cloudferro.com)

Na drugim miejscu znalazła się fotografia autorstwa Magdaleny Świerczek-Gryboś, przedstawiająca okolice miasta Aubari położonego w południowo-zachodniej Libii.

Aubari, Libia, Magdalena Świerczek-Gryboś. (Fot. cloudferro.com) Aubari, Libia, Magdalena Świerczek-Gryboś. (Fot. cloudferro.com)

Natomiast na trzecim miejscu uplasowało się zdjęcie pozyskane przez Adrianę Marcinkowską-Ochtyrę, na którym widać Triest we Włoszech.

Triest, Włochy, Adriana Marcinkowska-Ochtyra. (Fot. cloudferro.com) Triest, Włochy, Adriana Marcinkowska-Ochtyra. (Fot. cloudferro.com)

Konkurs "Seize the beauty of our planet" został zorganizowany przez CloudFerro, dostawcę innowacyjnych usług przetwarzania w chmurze. Wybierano w nim najpiękniejsze zdjęcie Ziemi, wykonane za pośrednictwem platformy CREODIAS, która jest jedną z pięciu platform DIAS (Data and Information Access Services), zbudowanych i obsługiwanych przez CloudFerro w imieniu ESA w ramach programu Copernicus. Zapewnia ona łatwy i otwarty dostęp do ponad 18 petabajtów danych satelitarnych.

Oprócz trzech zwycięskich zdjęć, w konkursie wyróżniono jeszcze 10 - siedem pierwszych miejsc przyznali internauci w drodze otwartego głosowania online, kolejnych sześciu zwycięzców wybrało jury złożone z przedstawicieli Komisji Europejskiej, Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz firmy CloudFerro. Zwycięskie zdjęcia będą tworzyły kalendarz CloudFerro 2021, który trafi do najważniejszych instytucji i organizacji, które zajmują się obserwacją satelitarną Ziemi. Ponadto, autorzy wyróżnionych zdjęć zostali nagrodzeni voucherami na korzystanie z zasobów chmury obliczeniowej platformy CREODIAS, a laureaci trzech pierwszych miejsc otrzymali nagrody rzeczowe.

W kosmosie krąży ponad dwa tysiące satelitów, które zbierają obrazy i najważniejsze informacje o Ziemi i przestrzeni kosmicznej. Dzięki nim pozyskiwana jest ogromna ilość danych, które mogą pomóc służbom publicznym, firmom prywatnym, instytucjom naukowym w zapewnieniu różnorodnych zastosowań i rozwiązań poprawiających jakość naszego życia. Copernicus to ważny program obserwacji Ziemi Unii Europejskiej, koordynowany i zarządzany przez Komisję Europejską i realizowany przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA), którego celem jest świadczenie usług dostarczania danych w czasie zbliżonym do rzeczywistego, aby pomóc nam lepiej zrozumieć naszą planetę i prowadzić bardziej zrównoważoną gospodarkę.

  1. Kultura

International Photography Awards 2020 rozstrzygnięty [GALERIA ZDJĘĆ]

International Photography Awards 2020,Fot. Shoeb Faruquee, 1 nagroda Sport, gry zespołowe
International Photography Awards 2020,Fot. Shoeb Faruquee, 1 nagroda Sport, gry zespołowe
Zobacz galerię 25 Zdjęć
International Photography Awards to jeden z najważniejszych konkursów fotograficznych na świecie. Odbywa się rokrocznie przyciągając nie tylko profesjonalnych fotografów, ale również amatorów. W tym roku roku do konkursu napłynęło 13 000 zgłoszeń, a jury przyznało nagrody w 13 kategoriach.

International Photography Awards to jeden z najważniejszych konkursów fotograficznych na świecie. Odbywa się rokrocznie, przyciągając nie tylko profesjonalnych fotografów, ale również amatorów. W tym roku roku do konkursu napłynęło 13 000 zgłoszeń.

Wszystkie nagrodzone zdjęcia robią wrażenie - są nie tylko piękne wizualnie, ale również intrygujące i doskonałe technicznie. Wiele z nich opowiada przy tym niezwykłe historie, zatrzymując w kadrze ten "decydujący moment", który sprawia, że trudno pozostać wobec nich obojętnym.

Wśród laureatów tegorocznej edycji konkursu International Photography Awards są Polacy - Iwona Podlasińska otrzymała 1. nagrodę w kategorii Stale w ruchu/video za cykl zdjęć "Podróż do świata marzeń", Tytus Popławski dostał 1 i 2. nagrodę w kategorii fotografii analogowej/ Portret, Szymon Brodziak dostał 1 nagrodę w kategorii zdjęć wykonanych smartfonem, a Daria Halak 2. nagrodę w kategorii Książka/Ludzie za album fotograficzny WOMEN.

International Photography Awards 2020, Titus Poplawski, 2. nagroda w kategorii Portret Fotografia analogowa International Photography Awards 2020, Titus Poplawski, 2. nagroda w kategorii Portret Fotografia analogowa
Wszystkie nagrodzone zdjęcia możecie zobaczyć na oficjalnej stronie International Photography Awards -www.photoawards.com - (jest co oglądać, zwłaszcza, że każdemu nagrodzonemu zdjęciu towarzyszą inne fotografie tworzące cykl), my prezentujemy te, które zrobiły na nas największe wrażenie.

  1. Kultura

Najśmieszniejsze zdjęcia dzikich zwierząt - prace finalistów Comedy Wildlife Photography Awards 2020

Konkurs
Konkurs "The Comedy Wildlife Photography Awards" wspiera ochronę dzikich zwierząt. (Fot. Arturo Telle Thiemann)
Zobacz galerię 44 Zdjęcia
Organizatorzy konkursu Comedy Wildlife Photography Awards 2020 mieli pełne ręce roboty. W tym roku napłynęło wyjątkowo dużo dobrych i naprawdę śmiesznych zdjęć zwierząt. Sami zobaczcie! [GALERIA ZDJĘĆ]

Comedy Wildlife Photography Awards to międzynarodowy konkurs, który dzięki chwytliwej formule  skutecznie propaguje ochronę dzikiej przyrody. Jego organizatorami są dwaj fotografowie i miłośnicy przyrody Paul Joynson-Hicks i Tom Sullam, a głównym partnerem jest fundacja Born Free zajmująca się prawami zwierząt dzikich i żyjących w niewoli. Konkurs jest darmowy i dostępny online.

Najlepsze, a raczej najbardziej zabawne zdjęcie wybierze jury, ale jak co roku zostanie również przyznana nagroda publiczności. Każdy zatem może głosować na zdjęcie, które rozbawiło go do łez, a jak sami zobaczycie, takich jest wiele.

Szczegóły głosowania znajdziecie na stronie comedywildlifephoto.com. Zwycięzców poznamy 22 października.

  1. Styl Życia

Czy robienie zdjęć może nas rozwijać? Pytamy fotografkę Katarzynę Gębarowską

Portret Katarzyny Gębarowskiej - Jarosław Majewski. Fotografia wielkoformatowa na materiale ortochromatycznym, Leszek Potrzebowski
Portret Katarzyny Gębarowskiej - Jarosław Majewski. Fotografia wielkoformatowa na materiale ortochromatycznym, Leszek Potrzebowski
Dziś, gdy prawie każdy ma smartfon z aparatem, zrobić zdjęcie to żaden wyczyn. A jednak Katarzyna Gębarowska twierdzi, że fotografia jest sztuką - patrzenia na świat, ale też zaglądania w siebie. I tego uczy swoje kursantki. 

Przywozimy z wakacji megabajty zdjęć, których nawet nie wywołujemy, pstrykamy 30 razy na minutę, by wybrać najlepsze ujęcie. Na ile robienie zdjęć jest dziś wartością?
Ludzie robią i będą robić zdjęcia, bo to jest część celebracji życia. Odkąd pojawiły się pierwsze aparaty, fotografowanie stało się jednym z życiowych rytuałów, w ramach którego działamy według pewnego schematu. Powinny pojawić się zdjęcia ze ślubu, z chrztu oraz urodzin – te ceremonie wymuszają dokumentację. Ale też zmieniły się momenty, które się utrwala, pojawiły się nowe. Na przykład do niedawna utrwalano śmierć bliskich, dziś już nie.

W książce „Zawód: fotografistka” razem z Małgorzatą Czyńską piszemy o tym, że fotografistki jeszcze w okresie międzywojnia fotografowały swoje zmarłe dzieci, co wówczas nie było niczym dziwnym. Ludzie przychodzili do fotografa, by zrobił portret pośmiertny ich zmarłych, bo zależało im na utrwaleniu wizerunku bliskiego krewnego, także dziecka. Często było to pierwsze zdjęcie im zrobione. Od momentu wynalezienia fotografii ludzie złapali bakcyla, zdjęć było coraz więcej, aparaty coraz tańsze. Nastąpiła era pstrykania, a w międzyczasie zmienił się cel robienia zdjęć.

Cel – co ma pani na myśli?
W XIX wieku wynaleziono album rodzinny, ze zdjęciami, które oglądało się w domowym zaciszu, nie wynosiło do znajomych. Najpierw ten album przeniósł się na carte-de-visite, czyli na pocztówki z własnym wizerunkiem, którymi ludzie się wymieniali. To był taki pierwszy Facebook. Później powstały słynne albumy rodzinne z czarnymi kartkami, w które wkładano zdjęcia, następnie pojawiły się slajdy do oglądania, chwilę potem fotografia cyfrowa i album jako obiekt historyczny przestał istnieć.

Dziś już nie wywołuje się zdjęć…
Nie tylko. Dziś idea albumu istnieje w sieci i jest przeznaczona właśnie do oglądu publicznego. Wrzucamy folder o nazwie „wakacje” i proszę, podziwiajcie. Są tu zdjęcia udoskonalone, za to nie publikuje się tych nieudanych i niewygodnych. W związku z tym oglądamy tylko radosne chwile, żadnych zdjęć z pogrzebów.

Za to chętnie robimy zdjęcia sobie.
Idea selfie istniała od zawsze, popularna była już w malarstwie. Każdy malarz prędzej czy później malował swój wizerunek. Potem przejęła to fotografia, choć wówczas takie zdjęcia często nie wychodziły poza atelier fotografującego, robiono je raczej na użytek własny. Witkacy pstrykał sobie mnóstwo autoportretów, bawił się swoim wizerunkiem. Zdziwiłby się na wieść, że dziś najdroższe zdjęcia na aukcjach sztuki to jego selfie. Cała moda na selfie i zbieranie lajków to odpowiedź na ogromną pustkę, jakiej doświadczamy w życiu. Nie mamy okazji do rozmowy z bliskimi i znajomymi, poruszamy się w świecie wirtualnym, jesteśmy samotni, bo nikt nie ma czasu na spotkania. Zdjęcia w mediach społecznościowych to sposób, by nie zwariować, ale też w nich tkwi nasze poczucie wartości narzucone przez fotografię i media społecznościowe. Staram się to zmienić, choćby na swoich warsztatach.

Proszę o tym opowiedzieć.
Warsztaty nazywają się „Slow motion”, a nazwa pojawiła się, zanim jeszcze słowo slow zrobiło taką karierę. Od początku stały w kontrze do popularnych kursów, gdzie na przykład robiło się zdjęcia nagiej lub ubranej modelce. U mnie na studiach też była taka praktyka, profesor wyznaczał do tego najładniejszą studentkę i pamiętam, że to było dla nas, kobiet, krępujące.

Czego szukają kobiety na pani warsztatach?
Mistrzyni, która pomoże im zacząć pracować z aparatem, ze zdjęciami, ze sobą. A tych mistrzyń wciąż nam, kobietom, brakuje. Artystka Katarzyna Kozyra zrobiła jakiś czas temu badania pokazujące, jak niewiele kobiet, które idą na uczelnie artystyczne, decyduje się potem na pracę w zawodzie. Jak mało z nich wchodzi w rolę mentorek, by przekazywać wiedzę i doświadczenie kolejnemu pokoleniu. Na moich warsztatach staram się to robić.

Jak wyglądają warsztaty?
Opowiadam o fotografii holistycznie, tłumaczę, że jest to sztuka, ale i sposób wyrażania siebie. Za każdym razem gdy to mówię, obserwuję wielką ulgę wśród uczestniczek, bo już po chwili słyszę, że otaczają się ludźmi, którzy stawiają na technikę obsługi aparatu. Słyszą od nich, że to trudne i że sobie nie poradzą, co zniechęca do dalszych prób. U mnie na plenerze kobiety czują ulgę, że wolno im robić nieostre zdjęcia. Często nie są wykwalifikowanymi fotografkami, ale mają duszę artystki i cierpią, że nie potrafią swojej ekspresji przelać na zdjęcie. Uwalniam je od ciężaru doskonałości technicznej. Oczywiście uczymy się podstawowych pojęć, by mogły się swobodnie poruszać w tym świecie, ale dużo rozmawiamy o sztuce, o innych fotografistkach, oglądamy albumy. No i to, co najważniejsze, uczymy się, co to jest body positive.

W jaki sposób?
Ćwiczymy to na sobie (śmiech). Ten termin też wprowadziłam na warsztatach, zanim jeszcze stał się modny. Body positive, czyli patrzenie na siebie i na drugiego człowieka z życzliwością, bez względu na to, jak wygląda, ćwiczymy, robiąc zdjęcia – sobie i innym. Pozwalając też, by ktoś zrobił zdjęcie nam. Zaczynamy dostrzegać, że każdy jest na swój sposób piękny. Widzę wtedy radość pozowania i robienia innym portretów. Na szczęście wiele się zmieniło w naszym sposobie patrzenia na siebie i dziś kobiety chcą fotografować niedoskonałości, zmiany, ciało doświadczone przez czas. Jedna z uczestniczek warsztatów, przy kości i po siedemdziesiątce, rozebrała się, usiadła tyłem do nas w balii i powiedziała, że chce mieć takie zdjęcie jak z obrazów Degasa. Czy to nie jest wspaniały pomysł?

W dobie filtrów w smartfonie takie zdjęcia nie onieśmielają?
Zgrywamy je na komputer i dalej jest dowolnie. Uczestniczki mogą je obrobić, otworzyć w jakimś programie graficznym albo zgrać na smartfona i tam ulepszyć. Ale od kilku lat widzę u nich ogromną różnicę w podejściu do publikowania i pokazywania swoich zdjęć. Na pierwszych plenerach, jeszcze osiem, dziewięć lat temu, moje uczennice chciały, żeby retuszować im zmarszczki, chciały zmian w Photoshopie. Dziś robią to bardzo rzadko, widzę, że bardziej się sobie podobają naturalne, dostrzegam w nich większą akceptację dla upływu czasu i swoich niedoskonałości.

Presja idealnego zdjęcia w mediach społecznościowych przestaje już działać?
Myślę, że kobiety zyskują większą świadomość i wartość siebie. W tym też zasługa takich magazynów jak SENS. Trzeba przyznać, że nie ma i nie będzie innego tak masowego medium sztuki, który ma równie duży wpływ na nasze samopoczucie i na nasz wizerunek jak fotografia. Ale widzę też, że po etapie zachłyśnięcia się fotografią cyfrową ona już tak nas nie bawi, wraca za to powoli fotografia analogowa. Będziemy znowu grzebać w rodzinnych archiwach, chętniej sięgać po zdjęcia właśnie niedoskonałe i niewygodne, bo one nas poruszają i na nas oddziałują. Umówmy się, to, co dziś wrzucamy na Facebooka, niedługo nikogo nie będzie interesowało, a historyków sztuki najmniej.

Z czym wychodzą uczestniczki pani warsztatów?
Na pewno z poczuciem okiełznania aparatu, nabywają potrzebną im wiedzę techniczną, zyskują sprawczość  i przez to większą pewność siebie. Druga rzecz to zgoda na popełnianie błędów, przyzwolenie na niedoskonałość – ta słynna nieostrość, która często jest pożądanym efektem. Wreszcie, wracają z większym poczuciem własnej wartości. To ostatnie pojawia się pod koniec zajęć, gdy pracujemy na portretach i autoportretach.

Fotografowanie siebie aż tyle daje?
Portret to jest chyba moja specjalizacja. Moją pasją zawsze był zwykły człowiek. Ale też widzę, jak wiele dają uczestniczkom opowieści o fotografistkach. Jak historia znanej fotografki, która po rozwodzie zmuszona była zostawić swoje dzieci z mężem, by móc fotografować. Poświęciła bycie matką dla własnej wolności i niezależności. Fotografia kobiet nabiera ogromnej wartości, gdy wiemy, że stoją za nią dramatyczne wybory i historie. Opowiadam je i widzę, że robią moim uczennicom niezły remanent w głowach. W ogóle takie warsztaty i spotkania mają moc, bo kobiety się sobie zwierzają, wymieniają informacjami, wzajemnie wzmacniają.

Często robi pani zdjęcia?
Te analogowe rzadko, nad czym ubolewam. W czasach mojego dzieciństwa fotografia nie była uważana za sztukę, ale pamiętam, jak po obejrzeniu czarno-białych portretów mojej matki sama zapragnęłam robić zdjęcia. Uprosiłam ojca, by sprezentował mi aparat i tak się zaczęła moja przygoda. Potem były małpki z lat 90., pierwsze cyfrówki, za to nie było forów internetowych, znikąd pomocy, jak się uczyć fotografii. Dopiero na studiach trafiłam na mistrza, z którym przyjaźnimy się już od 20 lat. Nauczył mnie robienia zdjęć, tłumaczył cierpliwie zasady i siedział ze mną w ciemni do trzeciej nad ranem. Dziś uczę innych, ale sama nawet własnym dzieciom nie robię zdjęć – szewc bez butów chodzi! Ostatnio po czteromiesięcznym pobycie w Indiach z ponad czterech tysięcy zdjęć udało mi się wybrać 112, które wywołałam. Jestem dumna z tej selekcji. Powoli osiągam wiek, w którym przestaję ścigać się z mężczyznami na lepsze aparaty i znów wracam do fotografii analogowej. Fotografia cyfrowa ma wiele zalet, ale do mnie przemawiają stare zdjęcia.

Katarzyna Gębarowska, fotografka, kuratorka wystaw, dyrektorka Vintage Photo Festival, międzynarodowego festiwalu miłośników fotografii analogowej. Jest współautorką i wydawczynią książek o fotografii, m.in. "Tina Modotti. Fotografka i rewolucjonistka", "Kobiety Fotonu", "Zawód: fotografistka", prowadzi warsztaty rozwojowe dla kobiet. 

  1. Kultura

Olśniewające prace zwycięzców konkursu fotograficznego “Movement” International Photography Awards

1. miejsce w kategorii Nature, fot. Ching Leong Teo
1. miejsce w kategorii Nature, fot. Ching Leong Teo "Wallace Flying Frog" (materiały IPA)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
International Photography Awards to jeden z najbardziej prestiżowych konkursów fotograficznych na świecie, organizowany od 2003 roku. W tym roku tematem przewodnim konkursu był "ruch", a prace można było zgłaszać w kilku kategoriach: fotografia uliczna, technologie, natura, sztuki piękne oraz ludzie. Poznajcie nagrodzone prace. 

Główną misją i założeniem konkursów organizowanych przez International Photography Awards jest oddanie hołdu i wyróżnienie osób utalentowanych w dziedzinie fotografii oraz promowanie tego rodzaju sztuki. Co roku do konkursu International Photography Awards zgłaszają się z całego świata profesjonalni fotograficy i amatorzy.

W tym roku tematem przewodnim  konkursu był "ruch", który pozostawiał artystom dość szerokie pole do popisu. Prace zgłaszać można było w kilku kategoriach: technologie, natura, ludzie, fotografia uliczna oraz sztuki piękne, a wyjątkowo w tym roku zrezygnowano z podziału konkursu na prace profesjonalistów oraz amatorów fotografii.

Idea tegorocznego konkursu opierała się na autorskim przedstawieniu ruchu jako zmiany w świecie, a także na spojrzeniu na tę koncepcję poprzez ruch obiektywu fotografa we wszystkich aspektach życia, ukazując zmiany, rozwój, ruch i wzrost w środowisku fizycznym, politycznym, społecznym lub artystycznym.

Oto zwycięzcy konkursu w kategoriach: Fine Arts, Nature oraz Street Photography

[galeria]

Źródło: https://www.photoawards.com/