1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Nadchodzi Era Wodnika - co to oznacza?

Nadchodzi Era Wodnika - co to oznacza?

Ilustracja: Getty Images
Ilustracja: Getty Images
Lubimy czytać horoskopy, zdarza nam się też oceniać ludzi w zależności od znaku zodiaku. Bo wiadomo, że Lew jest władczy i nie znosi sprzeciwu, a Skorpionowi lepiej nie nadepnąć na odcisk... Ale astrologia to coś więcej niż gazetowy horoskop. To wiekowa wiedza i tradycja, której wskazówki nieraz pokrywają się z opiniami terapeutów i analityków trendów. Dziś wszyscy oni są zgodni co do jednego – nadchodzi nowe.

Kilka lat temu jedna z moich pacjentek odwiedziła astrologa. Okazało się, że podczas godzinnej konsultacji dowiedziała się o sobie niemal tyle, ile podczas dwuletniej terapii. Zaintrygowana poprosiłam o kontakt i... od tamtej pory każdego roku, w okolicy daty moich urodzin, też poznaję kolejny rozdział z księgi mojego losu.

Astrologia to nie wróżby, ale solidna wiedza. Była dziedziną nauki wykładaną na uniwersyteckich katedrach Europy. Kiedy przychodzimy na świat, na niebie znajduje się 10 planet, każda w jakimś znaku zodiaku. Są połączone w sposób harmonijny bądź nie. Owa symboliczna mapa nieba uchwycona dokładnie w momencie urodzin to właśnie nasz horoskop indywidualny, inaczej kosmogram. Nie oznacza to wcale, że podczas sesji dowiesz się, że oto ostatniego dnia lata spotkasz na swojej drodze... – to nie tak. Jak mawia Leszek Weres, nestor polskiej astrologii, horoskop pozwala minimalizować straty i maksymalizować zyski. Właściwie odczytany przez profesjonalistę dostarcza mnóstwa ważnych informacji na nasz temat, takich jak cechy charakteru, talenty, predyspozycje, ale także konflikty wewnętrzne i ograniczenia. Dlatego może być cennym narzędziem do poznania samego siebie, podobnie jak terapia. Zwłaszcza dziś, kiedy my, terapeuci, na coraz więcej pytań nie znamy odpowiedzi. Może warto poszukać ich w gwiazdach

Mieć czy być?

Pracować, planować, gromadzić, kontrolować? A może wręcz przeciwnie: przestać wreszcie gonić, zatrzymać się, zacząć czuć... Te i podobne pytania zadajemy sobie coraz częściej. Groźba ocieplenia klimatu, wyczerpujące się zasoby naturalne, dziwne, oporne na leczenie choroby, pandemia, a może wreszcie coraz bardziej powszechne poczucie bezsensu gonienia na oślep i tęsknota za „wolniej i spokojniej”... Ostatnio wszyscy wyraźnie poczuliśmy, że coś musi się zmienić, że tak dalej być nie może. Naukowcy z całego świata ostrzegają, że jeśli krzywa wzrostu rozwoju, technologii i związanej z tym eksploatacji Ziemi utrzyma się na obecnym poziomie, to za 50 lat będziemy potrzebować trzech takich planet jak nasza, bo zasoby powoli się wyczerpują.

To wszystko z powodu Ery Wodnika – prognozują bardziej wtajemniczeni. Nam, mniej wtajemniczonym, owa era kojarzy się ze słynnym w latach 60. musicalem „Hair” i otwierającą go piosenką „Aquarius”: „Kiedy Księżyc jest w siódmym domu, A Jowisz jest w koniunkcji z Marsem, Wtedy pokój przewodzi planetom, I miłość steruje gwiazdami, To jest początek Ery Wodnika”. Brzmi intrygująco, ale co to właściwie oznacza?

Idea epok astrologicznych wywodzi się z tzw. roku platońskiego związanego z ruchem stożkowym osi Ziemi. Rok ma trwać ok. 26 tys. lat, ponieważ tyle czasu zajmuje osi ziemskiej zatoczenie pełnego okręgu na tle nieba. Astrologowie dzielą ten okres na 12 epok o nazwach zaczerpniętych od znaków zodiaku. Każda z nich obejmuje ponad 2 tys. lat i zdaniem wielu Era Wodnika rzeczywiście już się rozpoczęła. Jak tłumaczy Dorota Osińska, astrolożka i terapeutka, jej przedpolem były lata 60. XX wieku wraz z boomem technologicznym i pierwszymi lotami w kosmos. W drugiej połowie grudnia 2020 roku do znaku Wodnika wejdą dwie planety, Jowisz i Saturn, co spowoduje, że mocniej doświadczymy tego, co dziś jedynie przeczuwamy, a kolejne przesilenie czeka nas na przełomie 2023 i 2024 roku wraz z dołączeniem trzeciej ważnej planety, Plutona. Wtedy zaczniemy w pełni odczuwać poważne zmiany, których przedsmak widać dziś, m.in. właśnie w postaci wspomnianego niepokoju o los planety.

Skonfrontuj się ze swoim lękiem

Od ludzi, z którymi rozmawiam, a także od moich pacjentów coraz częściej słyszę, że chcą być szczęśliwi, a nie zapracowani; pragną pracy, która będzie przyjemnością, a nie tylko obowiązkiem; chcą się kochać, a nie walczyć. Analitycy trendów twierdzą, że są to także priorytety pokolenia, które właśnie wchodzi w dorosłość. Że wyraźnie widać, iż kończy się dawny porządek, a nadchodzi nowy. Na razie jesteśmy jednak w okresie przejściowym, który wcale nie przypomina raju na ziemi.

Według astrologii nowe zawsze tworzy się na podwalinach starego. Kończąca się Era Ryb jest szczególna, ponieważ Ryby są dwie: wstępująca, która wiąże się z wysokimi aspiracjami duchowymi i rozwojem, oraz zstępująca, negatywna, której ekspresja to życie w roli ofiary, zniewolenie, uzależnienie od autorytetów, patriarchat. Podłożem Ery Wodnika może być właśnie owa destrukcyjna Ryba – energia technologicznego getta, czyli chipy i Wielki Brat. Na szczęście (bądź nie) to od nas zależy, czy będziemy kultywować w sobie świadomość ofiary, czy wejdziemy w nowy czas gotowi do wolności. Era Wodnika to właśnie era wolności rozpoczynającej się od czucia samego siebie, bycia kimś niezależnym od zewnętrznych atrybutów: statusu materialnego, pozycji zawodowej czy życiowej roli. Kimś, kto czuje swoje istnienie, połączenie ze światem, jest odpowiedzialny za swoje myśli i uczucia, bo jest świadomy, że tworzą one określone wibracje w naszej wspólnej przestrzeni.

Zanim to nastąpi, każdy z nas musi stanąć twarzą w twarz ze wszystkimi swoimi lękami i to jest właśnie ten najważniejszy i najtrudniejszy proces, który dzieje się tu i teraz. – Nie ma uzdrowienia bez przejścia przez lęk i bez konfrontacji ze wszystkimi swoimi problemami – tłumaczy Dorota Osińska.

"Zanim wejdziemy na poziom odwagi, a bez odwagi nie ma wolności, musimy przejść przez fazę oczyszczenia i wyjścia z iluzji"
Era Ryb jest silnie związana z iluzjami (to słowo klucz jej destrukcyjnego aspektu), przede wszystkim na temat omnipotencji człowieka i jego pełnej kontroli nad światem. Zmierzenie się z własnymi ograniczeniami, odbudowanie autentycznego kontaktu z ciałem, czucie i nieunikanie tzw. negatywnych emocji – to wszystko pozwoli nam odkryć, kim naprawdę jesteśmy i jaki cel ma nasze życie, bo idea wolności oznacza bycie sobą – osobą w pełni świadomą i odpowiedzialną. To jest właśnie najważniejsze zadanie na dziś, kiedy stoimy u progu nowej ery.

Nie zaśmiecaj planety

Według Doroty Osińskiej faza przejściowa pomiędzy Erą Ryb i Erą Wodnika to przede wszystkim czas na doświadczanie wibracji, jakie wysyłamy w przestrzeń. Czyli naszych emocji, uczuć i myśli – to określony rodzaj wibracji – one też wpływają na wspólne pole energii. Dla naszego dobra nie powinniśmy nie tylko zaśmiecać oceanów plastikiem, ale i energii Ziemi negatywnymi myślami i uczuciami. Astrolodzy twierdzą, że testem naszych intencji i poziomu świadomości będą nowe wodnikowe związki. Zaczniemy inaczej doświadczać: przyjaźni, miłości i relacji. – Dlatego już dziś przestańmy być ofiarami naszego życia uczuciowego – radzi Dorota Osińska. – Poprzez myśli, uczucia kreujemy przestrzeń w każdej relacji. Obydwoje z partnerem jesteśmy odpowiedzialni za ową przestrzeń. Być może niektórzy z nas będą mieli jednak ochotę przemknąć do nowej ery ze skryptem ofiary: „Kto mi to zrobił? To jego wina. Dlaczego ciągle wybieram takich samych mężczyzn?” – stop, pora porzucić rolę sierotki Marysi i zdać sobie sprawę z tego, że to ty zapraszasz do swojej przestrzeni konkretnych ludzi. „Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie rozumie, a w ogóle to wszystkie kobiety w mojej rodzinie były samotne w związkach” – nic z tego, echo starej epoki traci ważność, bo Era Wodnika skutecznie wyrzuci nas z tej roli i pokaże, jak rezonujemy ze sobą jako istoty energetyczne. Każdy z nas stanie się odpowiedzialny nie tylko za segregowanie odpadów, ale także za swój śmietnik energetyczny.

Dzieci kwiaty, taniec, muzyka i wolna miłość? W końcu to nam obiecano w „Hair”... Zdaniem Doroty Osińskiej Era Wodnika przyniesie więcej samowystarczalności, co w praktyce oznacza m.in. zmniejszenie się presji na bycie w związku. O sukcesie kobiety przestanie decydować rola żony i matki. Udane życie uczuciowe nie będzie już priorytetem, co nie oznacza, że zabraknie dobrych związków. Czym innym jest wolność tworzenia relacji, a czym innym przymus, bo „bez niego będę nikim”. Razem z Erą Wodnika skończymy również z określaniem samych siebie i swojej wartości poprzez sztywne role społeczne czy kulturowe. Poczujemy się wolni do tego, by samemu definiować sens i cel swojego istnienia. Zaczniemy mieć odwagę żyć po swojemu, co nie oznacza, że będziemy outsiderami. Po swojemu, razem z innymi, we wspólnie świadomie stworzonej przestrzeni – tak będą wyglądały nasze relacje „po nowemu”.

Ale to pieśń przyszłości. Według ekspertki na razie żyjemy w czasach, kiedy stare modele, struktury przestają funkcjonować, a nowych jeszcze nie ma. I to jest właśnie dramat początku nowej ery, uczestniczenie w wielkim eksperymencie...

Rycerz na białym koniu nie nadjedzie...

Archetypiczne baśnie o Śpiącej Królewnie, Kopciuszku czy Pięknej i Bestii już dawno przestały być aktualne, powoli odchodzi w zapomnienie tęsknota za rycerzem na białym koniu, który uwolni nas z wysokiej wieży, a my będziemy omdlewać w jego ramionach. Relacje oparte na zależności, kontroli i iluzji przestaną być gloryfikowane. W miejsce strzały Amora trafiającej nas prosto w serce i motyli w brzuchu pojawi się przestrzeń niezależności i wolności. Dorota Osińska przewiduje, że zniknie lęk, który często był siłą napędową relacji, a w jego miejsce pojawi się spontaniczność i poczucie, że „nigdy nie będzie tak samo”. W konsekwencji nastąpi większa akceptacja różnorodnych modeli relacji i związków, zniknie myślenie normatywne: co jest normą, a co nie, np. w seksie.

Związek bardziej będzie przypominał taniec, w którym On i Ona (albo w innej dowolnej konfiguracji) dostroją się we współtworzeniu pola energii. Chęć rywalizacji i emocjonalnego szantażu zostanie zastąpiona przez głęboki wzajemny szacunek i odpowiedzialność. Każdy ruch w tym wspólnym tańcu przez życie będzie odkrywaniem, kim jestem ja, a kim jest człowiek, którego sobie ani nie wymyśliłam, ani nie wymarzyłam, ale którego przyciągnęłam myślą i czuciem. To będzie taniec przyjaźni bardziej niż namiętnej miłości, pełnej oczekiwań i rozczarowań.

Taką postawę możesz kształtować w sobie już dziś. Wyobraź sobie, że siadasz naprzeciwko drugiego człowieka, którego przyciągnęłaś swoimi myślami, uczuciami, energią, i zaczynacie budować przestrzeń między wami; ty kładziesz swój klocek, on w odpowiedzi kładzie swój, który razem z twoim stworzy coś, co sprawi, że obydwoje poczujecie się spełnieni, szczęśliwi, że zaczniecie rozkwitać razem oraz każde z osobna. My, kobiety, często mówimy o wolności, ale nie chcemy, nie potrafimy dawać jej innym. Nie ufamy swojej intuicji, która już na początku związku podpowiada, że coś jest nie tak, a mimo to brniemy w relację. Czy jesteś w stanie zatrzymać się i pobyć sama ze sobą, bez lęku, że sobie nie poradzisz albo że bez partnera i przyjaciół jesteś nikim? Zatrzymać się i poczuć się dobrze po to, by tę energię dobrego samopoczucia wnieść w posagu do przyszłej relacji.

Ważnym zadaniem wodnikowych związków będzie także wzajemna pomoc w podnoszeniu poziomu świadomości, pokazywanie partnerowi, w którym kierunku mógłby się rozwijać, i przyjmowanie jego wskazówek w sprawie swojego rozwoju. Oraz dążenie do bycia jednością, ale na zasadzie dzielenia wspólnych pasji i inspirowania się nawzajem, a nie uzależniania. Poza tym nastąpi zmiana komunikacji – stawianie na otwartość i szczerość w miejsce manipulacji i szantażu. Zdaniem Doroty Osińskiej liczy się to, by nie bać się pokazać, jacy jesteśmy naprawdę, i mieć odwagę spotkać prawdziwego człowieka, a nie swoje wyobrażenie na jego temat.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Co czeka nas w maju? Horoskop Penny Thornton

Fot. iStock
Fot. iStock
Zobacz galerię 13 Zdjęć
Jak zdaniem słynnej astrolożki zapowiada się maj? Czy możemy liczyć na przychylny układ planet? – Sprawdźcie w opisie swojego znaku.

Penny Thornton zgłębia tematykę astrologiczną od ponad 40 lat. Nie tylko koncentruje się na przewidywaniu zdarzeń dla poszczególnych znaków zodiaku, ale zajmuje się również takimi tematami jak odżywianie (dopasowane do urodzenia), związki czy praca. Klientką astrolożki była m.in. księżna Diana.

  1. Styl Życia

Byk – władca dobrobytu, komfortu i zmysłowych przyjemności

Masz problem z tym, żeby cieszyć się chwilą? Straszy cię luksus? Może planeta ograniczeń - Saturn - w Twoim horoskopie urodzeniowym jest właśnie w znaku Byka. Byk symbolizuje żywioł ziemii i materię. To umiłowanie komfortu i zmysłowych przyjemności. (fot. iStock)
Masz problem z tym, żeby cieszyć się chwilą? Straszy cię luksus? Może planeta ograniczeń - Saturn - w Twoim horoskopie urodzeniowym jest właśnie w znaku Byka. Byk symbolizuje żywioł ziemii i materię. To umiłowanie komfortu i zmysłowych przyjemności. (fot. iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Od 20 kwietnia Słońce jest w znaku Byka. To znak, którego jedna z dewiz brzmi: „posiadam, więc jestem”... Komfortowy dom za miastem, z pełną spiżarnią, atłasami w sypialni. Odpowiednio zasilone konto bankowe, kawał ziemi, bliscy jak najbliżej. Gdy te warunki zostaną spełnione, Byk czuje się bezpiecznie. Może wreszcie cieszyć się luksusowym zmysłowym życiem. 

Prawzorcem życia reprezentowanym przez Byka jest potrzeba pewnego gruntu. Dopiero osadzenie się w materii, dogłębne zakorzenienie się w niej daje mu poczucie bezpieczeństwa. Bez niego Byk nie istnieje. Baran, jego poprzednik w Zodiaku, z nieokiełznaną energią zdobył terytorium. Byk energie Barana wprowadza w stan spoczynku a podbitą ziemię ogradza. Zabezpiecza, wznosi palisadę, mur, otacza fosą, podnosi zwodzony most, rygluje bramy. Znalazł spokojną dolinę, w której osiedlił się, zakładając niewielką wspólnotę. Teraz będzie ją chronił. Bliski jest mu bierny opór, w skrajnych przypadkach strajk okupacyjny.

Byk słynie z tego, że nie odpuszcza. Trzyma i jest niesamowicie uparty. Nie do ruszenia. Wytrzymały do bólu, odporny, cierpliwy. Zasada Byka oznacza trwałość. Bliskie mu hasła to: gromadzenie, ograniczanie, zatrzymywanie, zagarnianie dla siebie. Byk lubi mieć, istotna jest dla niego własność, poczucie, że coś do niego należy. Najchętniej ziemia, terytorium. To moje, powie Byk z rozkoszą, zataczając ręką szerokie koło. Po co mu to?

Siła ugruntowania

Archetyp Byka uczy, że dopiero ugruntowanie pozwala na to, żeby móc ponieść własne ja. Żyjemy na ziemi, Byk należy zresztą do jej żywiołu. Skoro wybraliśmy życie w takich okolicznościach, trzeba oddać pokłon materii. Zadomowić się w niej, oswoić, poczuć, że posiadanie jest normą. Stanem 36, 6 stopni. To nic nadzwyczajnego, to podstawa. Dopiero zakorzenienie umożliwia lekkość bytu. Gdy umiesz bronić własnych granic, możesz odfrunąć w wyższe wymiary. Jak zodiakalne Ryby. Ale najpierw zajmij się tym, co masz pod stopami i w najbliższym otoczeniu, uważa Byk. Wtedy możesz poczuć własną tożsamość, bez problemu odwołać się do niej, bo masz kontakt z czymś w rodzaju swojego trzonu. Byk ustala ramy, które zostają wypełnione nieuporządkowaną energią Barana. On tę energię zagęszcza, nadaje mu formę, utrwala, konserwuje. Sprawia, że coś w środku się ustala, środkuje. Jest człowieczy, materialny. Jest jak silnie zakorzenione drzewo. Kiedy dotkniesz jego kory, poczujesz się bezpiecznie. Stabilnie. Pewnie. Stoisz mocno obiema nogami na ziemi. I co wtedy?

Przyjemność i wygoda

Możesz zacząć żyć. Z Bykiem pojawia się potrzeba cieszenia się przyjemnościami. Po prostu. Byk włada planetą Wenus, a ta jest kwintesencją wygody. Ja chcę, mówi Wenus. Chcę oznacza jestem. Jest esencją życia. Żeńską energią, która przyjmuje. Biernie, leniwie, z rozkoszą. Inkorporuje rzeczy do środka. Cieszy się pożywieniem i przedmiotami, które wciąga w obręb swojego żywopłotu. Wysyca chwilę do dna. Byk może godzinami bujać się w hamaku, jedząc ciasteczka. Podobnie jak Waga współwładająca z nim planetą Wenus. Potrafi cieszyć się smakiem wina, błękitem nieba, własnym płotem. Czerpie przyjemność z tego, że to wszystko posiada. Symbol posiadania to właśnie Byk, Wenus i drugi dom astrologiczny, który do nich przynależy. Ten dom to obszar życia, w którym wykazujemy się zarabianiem pieniędzy, za które kupujemy dobra. To nasz majątek, nasza kasa i to, co możemy za nią kupić. Tu trzeba zaznaczyć, że Byk nie nabędzie byle czego. To król luksusu, najlepszej jakości, trwałości. Byk potrafi połączyć to, co piękne z praktycznym. Lubi przydatne, ale wyszukane. On i Waga to najwięksi esteci Zodiaku. Wybredni i wysmakowani. Byk, zwłaszcza Wenus z tym znaku, przejawia skłonności do rustykalności, nie można o nim powiedzieć, że jest nowoczesny. Razem z Wagą są wygodni do bólu. Kochają przytulne domostwa i rozłożyste szezlongi. Zwłaszcza posiadacze Marsa w Byku są leniwi. Do ruszenia się z miejsca zmotywują ich tylko pieniądze, które zarobią na swój luksus. Można się po nich spodziewać, że ich stawki nie będą rynkowe, a wysokie. Z Bykiem pojawia się kwestia finansów, on ma w sobie naturalny popęd do zarabiania pieniędzy i ich wydawania. Potrafi je oszczędzać, ale nie kosztem swojego komfortu. Najbardziej lubi, kiedy mu zbywa. Słowem Byk musi posiadać pieniądze. Byk to zamożność. Bogactwo. I nauka jak cenić własną wartość i jaki pożytek uczynić z gotówki.

Relacje i seks

Byk jest władcą Wenus, planetą relacji, dlatego jego życie naznaczone jest kontaktem z ludźmi. Byk się wiąże. Bez związków czuje strach. Jest rodzinny, domowy, zazdrosny o swoje dobra i kochanych przez niego ludzi. Zabierz mu coś, a staniesz się największym wrogiem. Rozjuszony Byk? To przecież nic przyjemnego. Z łagodnego i uprzejmego osobnika zamienia się w furiata. Emocjonalna obrona bliskich łączy go z Rakiem, zazdrosne obsesje ze Skorpionem. Byk najchętniej na wszystkim, co jego, przystawiłby pieczątkę. Ale jednocześnie to bardzo hojny i skłonny do dzielenia się znak. Jest gościnny i ciepły. Ceni sobie kontakt. Zwłaszcza fizyczny. Jako że bliskie są mu energie Wenus, seks odgrywa w jego życiu niepoślednią rolę. W wydaniu Byka  jest zmysłowy. Nie tak impulsywny i nieco prymitywny jak w przypadku znaków ognistych, nie tak romantyczny jak w wykonaniu znaków wodnych. Byk jest namiętny, jest mistrzem dotyku i wysublimowania w sypialni. Najchętniej kochałby się od wieczora do południa. W pławieniu się w rozkoszach jest niepokonanym długodystansowcem.

  1. Styl Życia

Horoskop Penny Thornton na kwiecień

Fot. iStock
Fot. iStock
Zobacz galerię 13 Zdjęć
Jak odczytuje obecny układ planet słynna astrolożka? Czy możemy spodziewać się pomyślnych zdarzeń w najbliższym miesiącu? Sprawdź, jak wygląda horoskop dla twojego znaku.

Penny Thornton od ponad 40 lat zgłębia nauki astrologiczne. Jest autorką wielu książek. Z jej prognoz korzystała m.in. księżna Diana.

  1. Styl Życia

Ćwiczenia z odpuszczania. Roczny horoskop dla Barana

W 2021 roku Barany dobrze poradzą sobie z trudną sytuacją, którą teraz przeżywamy – zgodnie ze swoją naturą dość szybko się otrzepią z traumy pandemii. (Ilustracja: iStock)
W 2021 roku Barany dobrze poradzą sobie z trudną sytuacją, którą teraz przeżywamy – zgodnie ze swoją naturą dość szybko się otrzepią z traumy pandemii. (Ilustracja: iStock)
Dla większości Baranów zapowiada się całkiem dobry rok, ponieważ podczas jego trwania nie doświadczą twardych układów planet. W 2021 roku pozostaną pod wpływem dwóch sympatycznych sekstyli Jowisza i Saturna, które sprawią, że Barany dobrze poradzą sobie z trudną sytuacją, którą teraz przeżywamy – zgodnie ze swoją naturą dość szybko się otrzepią z traumy pandemii.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej. 

Saturn będzie je ojcowsko wspierał we wszystkich działaniach, w których trzeba się mocno wziąć do roboty i wykazać cierpliwością oraz metodycznością. Ostatnia dekada, podczas której Uran przebywał w znaku Barana, mogła przynieść przedstawicielom tego znaku rewolucje i huragany. Teraz Barany będą mogły odzyskać utraconą pozycję, zasilić konto bankowe i zbudować coś trwałego. Nadchodzący czas przyniesie im wreszcie szansę na jakiś porządek i realizację określonego planu. Barany nie będą musiały walczyć, co może je trochę irytować, ale jeśli odpuszczą i się zdyscyplinują – mogą liczyć na bogate plony. Zwłaszcza że Jowisz przyniesie im farta. Barany mogą liczyć na stabilizację na zdrowym poziomie aktywności, będzie im się żyło lżej i spokojniej. Pułapką może okazać się brak stresujących bodźców do mobilizacji – i o tym Barany powinny pamiętać.

Barany urodzone między 12 a 18 kwietnia, czyli w trzeciej dekadzie znaku, pozostaną pod wpływem kwadratury Plutona, który już od dłuższego czasu działa na Barany niezbyt przyjemnie, bo przebywa w Koziorożcu. Osoby z końcówki znaku będą zmuszone do stawienia czoła sytuacjom, które wymagają odporności psychicznej. Na szczęście Barany świetnie działają w ekstremalnych warunkach, kiedy poziom adrenaliny szybuje do góry pod wpływem stresu. Trudne sytuacje będą motywować je do podejmowania znaczących zmian w życiu; Pluton często przynosi konieczność zostawienia czegoś za sobą, definitywnego porzucenia. Wszystko po to, żeby uwolnić się od dawnych schematów. Barany staną przed wyzwaniem nauczenia się elastyczności. Poćwiczą sztukę odpuszczania oraz zaakceptowania tego, że dotychczas wybierane ścieżki są już nieaktualne i trzeba wkroczyć w inne rejony. To może je nawet ucieszyć. Trzeba jednak pamiętać, że Baran wyjątkowo nie lubi przegrywać, a Pluton może przynieść mu frustrację, ponieważ będzie go zmuszał do zejścia z ringu i poddania się wewnętrznym procesom transformacyjnym. Zwycięzca, który zawsze prze do przodu, będzie musiał się zatrzymać i zrezygnować z rozgrywki. Umiejętność przechodzenia przez przegraną jest dla Barana jedną z największych lekcji. Co im można poradzić? Żeby koncentrowały się na konkretnych zadaniach, Churchill mawiał: „ Kiedy idziesz przez piekło, idź szybko i się nie oglądaj”. Na szczęście, zdecydowane działanie jest domeną znaku Barana, więc nie ma się co o niego martwić.

Wszystkie Barany na przełomie kwietnia i maja odczują napięcie wewnętrzne spowodowane obniżoną skutecznością, ponieważ Mars w Raku znajdzie się w kwadraturze do ich Słońca. Powinny pamiętać, żeby w maju nie złościć się i nie wchodzić w niepotrzebne konflikty. Od połowy czerwca do końca lipca czeka je dobry czas, ponieważ będzie je wspierał trygonem Mars w Lwie – sprawy nabiorą tempa i Barany zaliczą niejeden sukces. Pierwsza połowa wakacji będzie dla nich znakomita. Problemy mogą powrócić jesienią, zwłaszcza w październiku, z powodu opozycji Marsa przebywającego w Wadze Barany mogą odczuć osłabienie mocy twórczych i sił witalnych oraz przyhamowanie ekspresji. Kolejnym momentem przyśpieszenia będzie grudzień i Barany zakończą rok na plusie.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej. 

  1. Styl Życia

Archetyp Barana - wojownik pełen nieokiełznanej energii

Opowieść o Baranie to historia o bohaterze, który wyrusza w świat walczyć ze złem i po niebezpiecznych przygodach zwycięża. (Ilustracja: iStock)
Opowieść o Baranie to historia o bohaterze, który wyrusza w świat walczyć ze złem i po niebezpiecznych przygodach zwycięża. (Ilustracja: iStock)
Nadejście wiosny oznacza również początek zodiaku. Rozpoczyna go astrologiczny Baran – wojownik pełen nieokiełznanej energii. Z pomocą astrologa Piotra Gibaszewskiego podpowiadamy, jak ukierunkować ją w dobrą stronę, zwłaszcza gdy zamiast walczyć trzeba wziąć na wstrzymanie. A to właśnie – według horoskopu – przyniosą najbliższe miesiące.

Erę Barana możemy datować od II tysiąclecia przed narodzinami Chrystusa aż do jego przyjścia na świat. Kult Barana pojawiał się wówczas w wielu miejscach na świecie – przypomina astrolog Piotr Gibaszewski. – Na przykład w Indiach pod postacią boga Agni, którego symbolem była swastyka, okryta później przez nazistów i Hitlera złą sławą. Tymczasem Agni, czczony pod postacią ognia, reprezentował szczęście i życie. W Egipcie z kolei pojawił się kult Amona – boga przedstawianego z baranimi rogami.

Cykliczny początek

Archetyp Barana wskazuje na asertywność, czyli wyrażanie woli w zgodzie z własnym ja. Baran nie pozostaje w strefie komfortu, bo kluczem jego jestestwa jest bycie sobą. Ono jest jego najwyższą wartością. Jako klient coachingu oczekuje konkretnych zadań do realizowania.

Pierwszy znak zodiaku – Baran – reprezentuje pierwotne siły życia, narodziny, rezurekcję, odnowienie, regenerację. Astrolog zauważa, że osoby urodzone ze Słońcem w znaku Barana mają w sobie urok dziecka, są wesołe, nieskomplikowane i beztroskie.

Z Baranem rozpoczyna się wiosna i rok astrologiczny. Przyroda po zimie powraca do życia, a archetyp tego znaku przywraca nam chęć do działania, bo podejmowanie akcji to atut Barana. Jego patronem jest planeta Mars, która swoją nazwę zawdzięcza rzymskiemu bogowi o tym samym imieniu. Według mitologii Mars był synem Junony i czarodziejskiego kwiatu, ojcem założycieli Rzymu – Romulusa i Remusa. Pierwotnie był czczony jako bóg płodności, wegetacji i wiosny. Pasterze, którzy o tej porze roku wyprowadzali na łąki stada owiec, powierzali ich ochronę przed wilkami właśnie Marsowi. Baran i Mars to bohaterowie – ratownicy, strażacy, policjanci.

–  Opowieść o Baranie to historia o bohaterze, który wyrusza w świat walczyć ze złem i zwycięża je, doświadczając niebezpiecznych przygód – mówi Piotr Gibaszewski – Bruce Willis, który urodził się na granicy znaków Ryb i Barana, zwykle gra w filmach takiego niezwykłego bohatera, na przykład w „Szklanej pułapce”.

Baran przyszedł na świat po to, żeby go z nieposkromioną ciekawością odkryć i podporządkować sobie. Trzeba mu oddać, że potrafi żyć z pasją. Liczy się dla niego jedynie tu i teraz, bo tylko w ten sposób może skoncentrować się na działaniu. Baran należy do żywiołu ognia. Jest jak wschód słońca, jak pierwszy płomień, który podpala ognisko, jak dopiero kiełkująca roślina. Żyje w przekonaniu, że wszystko ma jeszcze przed sobą, wystarczy po to odważnie sięgnąć. Jest spontaniczny, niecierpliwy, uosabia słomiany zapał. To archetyp pioniera, stworzony, żeby być tam, gdzie innych jeszcze nie było. Kusi go niebezpieczeństwo nieznanego, nie asekuruje się. Nic nie zostawia za sobą, więc nic nie ma do stracenia.

Piotr Gibaszewski wyjaśnia, że symbolem tego znaku w tarocie jest głupiec, karta o numerze zero, przestawiająca dziecko, które jedynie z tobołkiem wyrusza w podróż, nie wiedząc nic o tym, co je czeka.

I rzeczywiście Baran jest mistrzem w zaczynaniu od zera, potrafi zrobić coś z niczego, ponieważ nie kalkuluje, co mu się opłaca. Typowy przedstawiciel tego znaku nie ma w zwyczaju przesypiać się z problemem jak Scarlett O’Hara. Nie pomyśli o tym jutro ani nawet dzisiaj – kierowany impulsem, zadziała od razu.

Wszystko czerwone

Baran nazywany jest noworodkiem zodiaku, ponieważ swoje potrzeby komunikuje wrzaskiem. Dobrze wie, że może wykorzystać złość, by postawić na swoim. Kłócąc się lub zaciekle dyskutując, uwalnia energie, które się w nim „gotują”. Kojarzy się ze stanem zapalnym, zaczerwienieniem, pulsującym bólem głowy. Na Marsie, planecie Barana, występują największe w Układzie Słonecznym burze piaskowe. Mogą obejmować nawet całą planetę, a w ich trakcie wiatr osiąga nawet 300 km na godzinę. Mars w astrologii uważany jest za planetę maleficzną, czyli złowróżbną – postrzeganą jako symbol ciemności, agresji, niepohamowanego szału. Gdy pojawiał się na niebie, dla starożytnych był zwiastunem wojny. Nazywany Czerwoną Planetą, zawdzięcza to barwie, która przy obserwacji z Ziemi wydaje się rdzawoczerwona i kojarzyła się z pożogą wojenną. – Czerwień Marsa od wieków łączona była również z krwią i żelazem – mówi Piotr Gibaszewski. – W glebie Marsa jest dużo tlenków żelaza. A co jest składnikiem hemoglobiny, która wchodzi w skład krwi, jak nie żelazo? Hemoglobina to białko zawierające żelazo. Krew przenosi tlen i jest symbolem życia.

Pępek świata

Baran jest egotyczny, bywa bezwzględny, kieruje nim zwierzęcy instynkt. Bezwzględność i koncentracja na sobie są mu potrzebne, by podbijać i wygrywać. Ma na względzie przede wszystkim swoją potrzebę doświadczania życia w pełni. Jest porywczy i buńczuczny. Pamiętajmy, że Mars był przede wszystkim bogiem wojny! Z jego kultem związane jest Pole Marsowe w Rzymie, gdzie dokonywano przeglądu wojsk. Poświęcono mu miesiąc marzec, kiedy pogoda pozwalała na wznowienie walk. Przed bitwami składano mu ofiary z ludzi – jeńców wojennych i niewolników. Dużo przemocy i okrucieństwa nietrudno zaobserwować w dziełach znanego Barana – Quentina Tarantina, słynącego, poza filmami, z ogromnego skupienia na sobie.

Baran to mistrz motywacji wewnętrznej. – Słowo to pochodzi od łacińskiego „motus”, czyli ruch, zmiana – mówi Piotr Gibaszewski. – To o Bogu mówi się jako o pierwszym „poruszycielu”, który stworzył świat. Baran razem ze swoim patronem Marsem uruchamiają w nas ten element odwagi, a także kreacji. Bez początkowego impulsu niczego by nie było.

Osoby urodzone na początku zodiadku charakteryzuje umiejętność szybkiego podejmowania decyzji, bezcenna dla pilotów, chirurgów, szefów kuchni, adwokatów, czyli liderów wszelkiej maści, wśród których wielu zodiakalnych Baranów. Zdolnościom przywódczym towarzyszy jednak zwykle niższy poziom empatii, a często podwyższony – psychopatii. I rzeczywiście, empatia i relacyjność nie są mocnymi stronami osób urodzonych z Baranem w herbie. Słyną one z braku taktu, dla nich liczy się przede wszystkim konkret, nie dyplomacja. W związki angażują się, owszem, jak we wszystko, ale niewiele w nich wrodzonej uważności dla drugiej strony. Spodziewajmy się po nich prostolinijności i nie wymagajmy, żeby Barany rozszyfrowywały rozbudowane metafory.

Bohater na swoich warunkach

Baran może być pozytywnym bohaterem, który ratuje ludzkość, ale, jak puentuje astrolog – to nie on przeprowadza staruszki przez ulicę.

– Żyjemy wyobrażeniem, że rycerze są szlachetni, a oni więcej wspólnego mieli z dzisiejszymi kibolami niż szlachetnymi idealistami – mówi Piotr Gibaszewski. – Co robi wojownik? Zabija! Jego miejscem jest wojna, gdzie leje się krew. Żyjemy w kulturze, która źle radzi sobie z agresją, rodzącą przemoc i śmierć.

Marsowi w mitologii towarzyszyło dwóch pomocników – Fobos i Dejmos, czyli Przerażenie i Trwoga. Kiedy wystawiono w kierunku Marsa pierwsze teleskopy, okazało się, że ma dwa Księżyce i nazwano je tymi imionami. To wszystko pokazuje, że częścią naszego doświadczenia są zjawiska, które nie kojarzą nam się szczególnie wesoło czy miło, jednak bez nich nie przetrwalibyśmy.

– Ideały Barana są pożyteczne, bo do napędzania naszego rozwoju potrzebna jest również rywalizacja – puentuje Piotr Gibaszewski. – Wojna to szansa na zwycięstwo, ale żeby je odnieść, potrzeba nam kogoś charyzmatycznego, do kogo powiemy „Wodzu, prowadź!”. Siła Barana potrzebna jest we wszelkim przywództwie – w biznesie, sporcie, polityce. Jest ona równocześnie pierwotna, fascynująca i pozwala pokonać słabości.

Baran (20 marca - 20 kwietnia)

  • żywioł: ogień
  • jakość: kardynalna
  • rodzaj: męski
  • prajakość: ciepły i suchy
  • pora roku: wczesna wiosna
  • archetyp: wojownik
  • cień: niszczyciel
  • pułapka: nadmierna aktywność
  • ideał: przywódca wojskowy
  • dewiza: ja chcę!
  • korespondencje w organizmie: głowa, twarz, krew
Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej.