1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Służbowy wizerunek w dobie home office

Służbowy wizerunek w dobie home office

Praca z domu nie oznacza rezygnacji ze służbowych spotkań. Obecnie wszystkie sale konferencyjne czy szkoleniowe próbujemy zmieścić pod jednym dachem, w dodatku razem z naszymi współlokatorami. Odsłaniamy nasze pokoje, a wraz z nimi – siebie. (fot. iStock)
Praca z domu nie oznacza rezygnacji ze służbowych spotkań. Obecnie wszystkie sale konferencyjne czy szkoleniowe próbujemy zmieścić pod jednym dachem, w dodatku razem z naszymi współlokatorami. Odsłaniamy nasze pokoje, a wraz z nimi – siebie. (fot. iStock)
Bałagan, czy wystudiowane tło? Specjalne pomieszczenie przeznaczone na biuro, czy wspólne dla domowników stanowisko zdalnej pracy i zajęć online? Jak widzą nas teraz współpracownicy, kontrahenci, uczniowie, czy inne osoby z kręgów zawodowych, którym pokazujemy swój dom? – Niektórzy ukrywają bałagan, inni chwalą się nim w sieci. Jedni zakładają szpilki na zebranie online, inni zostają w kapciach (przecież kamera komputera tego nie uchwyci). Czy Skype, Zoom i Google Hangout zmieniają znaczenie słowa profesjonalny? - wyjaśnia dr Milena Drzewiecka, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Zawodowo wkroczyliśmy w inny świat (przynajmniej większość z nas) - świat telekonferencji, spotkań i wykładów online. O pełny profesjonalizm nie jest łatwo, szczególnie, gdy ma się w domu gromadkę biegających dzieci. Lekcje przez Internet nie odejmują dzieciom energii, wręcz przeciwnie - niewybiegane maluchy chętniej przeszkadzają w zebraniach dorosłych prowadzonych przez Internet. Sfera publiczna i prywatna mieszają się coraz bardziej. To nie jest już wizerunek oderwany od domowej rzeczywistości, ale wkomponowany w nią. Osoby, z którymi spotykamy się w sieci (klienci, pracownicy, koledzy z biura) widzą część naszej osobistej przestrzeni, słyszą krzyki dzieci, a nawet zdarza się, że bywają świadkami różnych domowych sytuacji (pouczanie dzieci, kłótnie między nimi, dzwoniący do drzwi kurier z paczką itp.).

- Jak pokazują badania psychologa Michała Kosińskiego, ślady cyfrowe zdradzają naszą osobowość. Ale zanim Kosiński zaczął badać digital footprints, inny psycholog Samuel Gosling pokazał, co o naszej otwartości na doświadczenie, ekstrawersji czy sumienności mówi aranżacja przestrzeni wokół nas. Tyle tylko, że w dobie home office wyrazy tożsamości (nad którymi mamy kontrolę, np. dyplomy, zdjęcia w biurze) mieszają się ze śladami zachowań, które są niekontrolowane, a przynajmniej zdecydowanie rzadziej kontrolowane – zaznacza dr Drzewiecka. I dodaje, że kiedyś wiele osób starało się ukryć rzeczy nieidealne, dziś wręcz przeciwnie. Utożsamiamy się bardziej z ludźmi, którzy dzielą z nami podobny los (a obecne warunki pracy są dla wielu osób podobnym doświadczeniem).

Zapewne dlatego popularny wpis rzecznika ambasady Izraela w Wielkiej Brytanii (z kwietnia tego roku) na Twitterze cieszył się taką popularnością. Ohad Zemet na dwóch zdjęciach pokazał to, co podczas wywiadu z nim było widać zarówno na ekranie TV, jak i poza kadrem – czyli pokój pełen zabawek. Gdyby nie to drugie zdjęcie nikt nie wiedziałby, jak wygląda jego otoczenie. – Ohad Zemet nazwał swój wpis True Story i zyskał tysiące like’ów.

Jak podkreśla psycholożka: Wizerunek to nie tylko wygląd, ale nasza ocena innych najczęściej zaczyna się od oceny ich atrakcyjności. Efekt aureoli podpowiada, że jedna pozytywna cecha promieniuje na pozostałe i tą cechą często jest właśnie ładny wygląd. Sęk w tym, że atrakcyjność nie musi oznaczać ponadprzeciętnej atrakcyjności. Ta ponadprzeciętność wzbudzi zainteresowanie, ale niekoniecznie sympatię. Warto pamiętać, że to co widzimy na biznesowym  spotkaniu face to face (ubiór, gadżety itd.) czy podczas łączenia on-line (znów ubiór, ale także tło itp.) jest rodzajem soczewki, przez którą patrzymy na rozmówcę i która podpowiada określone oceny. I dbając o nas oraz o nasze otoczenie możemy dostarczyć tak pożądanych, jak i niepożądanych wskazówek. 

Nie ma jednak wątpliwości, że zwykle w kontaktach międzyludzkich (również tych online) wygrywa naturalność, spójność i autentyczność. Dress code, kojarzony często z profesjonalizmem, choć mógł być wymagany w wielu branżach, nie będzie już teraz adekwatny w każdej sytuacji. – Gdy prezes firmy zamiast z gabinetu łączy się z zarządem ze swojego salonu i trzyma na rękach niemowlaka, nie będziemy oczekiwać, że będzie w garniturze i pod krawatem – tłumaczy dr Milena Drzewiecka.

Psycholożka społeczna ostrzega jednak przed sytuacjami, gdy zarówno wygląd, jak i tło, warto mieć pod szczególną kontrolą. Wymienić tu należy przynajmniej trzy z nich:

  • gdy poznajemy kogoś po raz pierwszy (!),
  • bierzemy udział w rekrutacji,
  • zdajemy egzamin on-line.
W jednej z międzynarodowych instytucji do dziś rekrutujące osoby wspominają rozmowę wideo z aplikującą o staż: wyglądała i mówiła super, ale uwagę od jej słów odwracały suszące się na kaloryferze… stringi. To zapewne nie jest ślad, który chciała po sobie zostawić w pamięci innych. 

Dr Milena Drzewiecka specjalizuje się w psychologii marketingu politycznego, jest trenerką z zakresu psychologii wizerunku i komunikacji.

Źródło: materiały prasowe SWPS

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Praca - jak rozwiązywać problemy bez złości, z pozycji dorosłego?

Problemy, również te w miejscu pracy, raczej nie rozwiążą się same. Z drugiej strony - ich rozwiązanie wymaga dojrzałego podejścia. (fot. iStock)
Problemy, również te w miejscu pracy, raczej nie rozwiążą się same. Z drugiej strony - ich rozwiązanie wymaga dojrzałego podejścia. (fot. iStock)
Starasz się i pracujesz po godzinach, nawet przekładasz urlop, lecz zamiast pochwały dostajesz następną stertę papierów do zrobienia? Może już pora przestać uskarżać się na szefa i zacząć rozwiązywać problemy z pozycji dorosłego?

Tymon patrzył na kopertę, którą rano wręczyła mu sekretarka, i chociaż sytuacja nie przedstawiała się najlepiej, oprócz złości odczuwał pewien rodzaj ulgi – najgorsze, czego się spodziewał, właśnie nastąpiło, więc teraz po raz pierwszy od dawna mógł wreszcie odetchnąć. W kopercie było wypowiedzenie umowy o pracę – niezły prezent jak na pierwszy dzień po urlopie. Wszyscy już wiedzieli, poznał to po zachowaniu kolegów, którzy unikali jego wzroku i nie byli zbyt rozmowni. Oczekiwał przynajmniej odrobiny współczucia, ale natykał się na obojętność. Nie rozumiał, dlaczego tak się dzieje. „Jacy oni wszyscy są beznadziejni” – pomyślał i złość znowu dała znać o sobie.

Nikt mnie nie docenia...

Tymon pracował w firmie informatycznej od czterech lat. Prawie zawsze wychodził ostatni, ciągle przesuwał urlop na luźniejszy czas, często podejmował się obsługi tzw. nagłych wypadków, wykonywał sumiennie swoją pracę i w głębi duszy czuł, że jest dobry w tym, co robi. Nigdy jednak nie doczekał się jakiegokolwiek docenienia. Czekał cierpliwie tyle czasu, ale w te wakacje postanowił, że wreszcie zrewanżuje się pięknym za nadobne. Skoro do dyrektora nie dociera, ile Tymon robi dla firmy, to może jak przestanie to robić, to wreszcie szef pójdzie po rozum do głowy. Akurat w czerwcu był naprawdę napięty czas: trzeba było dokończyć projekt, który był obwarowany wysokimi karami umownymi za niedotrzymanie terminu. Właśnie w takim momencie Tymek złożył podanie o dwa tygodnie urlopu i pomimo prośby dyrektora, żeby zaczekał do końca projektu, był nieugięty: „Tym razem nie zmienię planów” – powiedział, wprawiając dyrektora w osłupienie, i dostał podpis zatwierdzający urlop. Tymek nie bawił się dobrze na swoim wyjeździe, bo czuł ciągnący się za całym wydarzeniem cień. Tymczasem jego koledzy w pracy wieszali na nim psy, bo przez jego niespodziewany urlop musieli siedzieć po 10 godzin w biurze. Dlatego nie było w ich oczach współczucia, kiedy zobaczyli go z wypowiedzeniem w ręce.

Efekt domina

Jak inaczej można było rozwiązać opisaną sytuację, tak aby nie pozwolić na uaktywnienie wirusa złości? Przede wszystkim należałoby zacząć od rzucenia światła świadomości na etap nieświadomy – czyli nie chować pojawiających się pierwotnych uczuć pod dywan i rozpoznać niezaspokojone potrzeby, na które one wskazują.

Kiedy w głowie Tymka pojawiły się myśli, że jest niedoceniany w pracy, był to moment na to, żeby uświadomił sobie swoją niezaspokojoną potrzebę bycia zauważonym przez innych. Nie powinien czekać, aż problem rozwiąże się sam, tylko wykazać się własną inicjatywą: porozmawiać z szefem o możliwości dodatkowej gratyfikacji, odebrania godzin nadliczbowych czy jakimś innym rozwiązaniu, które byłoby satysfakcjonujące dla obu stron. Druga sprawa to odczucia Tymka w stosunku do kolegów z pracy. Kiedy zaczął ich osądzać: „nie współczują mi, są beznadziejni” – był to moment na uchwycenie tych myśli, zatrzymanie się przy nich i powrót do schowanego uczucia samotności. Dzięki temu Tymek byłby w stanie odkryć, że potrzebuje więcej zrozumienia i wsparcia oraz że lepszym rozwiązaniem niż nakręcanie się na temat beznadziejności innych byłoby danie im szansy na lepsze zrozumienie: wytłumaczenie, że ma dość niepisanej w firmie normy pracowania ponad limit etatowych godzin. Podejmując temat, rozpocząłby dialog i dałby szansę kolegom na pokazanie, jak to wygląda z ich perspektywy – co stworzyłoby możliwość wypracowania rozwiązania akceptowalnego dla wszystkich.

Z kolei dyrektor, myśląc o Tymku: „jest nieodpowiedzialny i powoduje kłopoty”, mógłby odkryć, że tak naprawdę najważniejsze dla niego jest, by pracownicy mogli liczyć na siebie nawzajem, i tak poprowadzić rozmowę, żeby dać szansę Tymkowi na zmianę stanowiska: „Wiesz, dla mnie jest ważne, żebyśmy wspierali się w trudnej sytuacji. Twój urlop w natłoku rzeczy, jakie mamy do zrobienia, spowoduje poważne turbulencje. Czy jest coś, co mogę zrobić, żebyś zmienił zdanie?”.

Natomiast koledzy Tymka z pracy, zamiast od razu zakładać, że to z kimś innym jest coś nie tak: „Przez niego mamy teraz piekło, z nikim się nie liczy”, mogliby odkryć, że tak naprawdę najistotniejsza jest dla nich zasada współpracy, i zastanowić się, jakie rozwiązanie zapewniłoby porozumienie pomiędzy nimi i Tymkiem. Mogliby mu powiedzieć: „Słuchaj, stary, z tego, co mówisz, wynika, że potrzebujesz jakiegoś rozwiązania, bo długo tak nie pociągniesz, ale może najpierw pogadamy i coś wspólnie wymyślimy, zanim trzaśniesz drzwiami i zostawisz nas na pastwę goniących terminów i niezadowolonego klienta”.

Razem, a nie osobno

Oczywiście gdyby wszyscy zachowywali się tak, jak powinni, żylibyśmy w pracowniczym raju. A jest inaczej. Warto jednak zwrócić uwagę, że którakolwiek z proponowanych zmian w sposobie porozumiewania się byłaby w stanie zatrzymać proces osądzania i dokopywania sobie w sytuacji, która i i tak nie przedstawiała się zbyt optymistycznie. Jako że tak się nie stało – uaktywniły się mechanizmy wzajemnej wrogości, powodujące mało konstruktywne zachowania. Każdy okopał się na swojej mało otwartej na potrzeby własne i innych pozycji.

Może się wydawać, że najbardziej poszkodowany był Tymek, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się problemowi widać wyraźnie, że każdy wyszedł z tej potyczki poobijany: dyrektor stracił wydajnego pracownika, zespół – współpracownika, Tymek – pracę. A stało się tak dlatego, że pod wpływem emocji wszyscy zaczęli działać nawykowo, nie byli w stanie kierować się rozsądkiem i ulegli mechanizmowi powstawania złości. Zapomnieli, że są elementami tego samego systemu, i to, co nie służy jednemu z elementów, w konsekwencji osłabia wszystkie. Można zażartować, że gdyby członkowie zespołu (w końcu – informatycy) mieli rozpisany algorytm powstawania gniewu, byliby w stanie dotrzeć do swoich niezaspokojonych potrzeb (prawdziwych przyczyn frustracji) i przestać je mieszać z bodźcami wywołującymi złość (osądzanie siebie lub innych).

Skupianie się na bodźcach wywołujących gniew prowadzi zawsze do działań destruktywnych.
Skupienie się na potrzebach inspiruje do poszukiwania rozwiązań, zwiększa kreatywność i prowadzi do działań konstruktywnych. Żeby przyjąć ten drugi sposób postępowania, trzeba nauczyć się, że nie warto chować problemów pod dywan. Każdy może zainicjować takie podejście: „whatever the problem, be part of the solution” – jakikolwiek byłby problem, bądź częścią rozwiązania.

  1. Styl Życia

Pracownik objęty kwarantanną – co warto wiedzieć?

Fot. iStock
Fot. iStock
Podczas trwającej pandemii, często zdarza się, że pracownik, który miał kontakt z osobą chorą, skierowany zostaje przez odpowiednie służby do odbycia kwarantanny. Z sytuacją tego typu na tak dużą skalę jeszcze nigdy nie mieliśmy do czynienia, dlatego wiele kwestii budzi wątpliwości zarówno po stronie pracodawcy, jak i pracownika.

Obowiązek poinformowania pracodawcy o objęciu kwarantanną

W obecnej sytuacji informacja o objęciu pracownika izolacją, kwarantanną lub izolacją domową przekazywana jest pracodawcy za pośrednictwem systemu teleinformatycznego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jest ona udostępniana bezpłatnie na profilu informacyjnym płatnika składek. Niezależnie od tego pracownik zobowiązany jest do powiadomienia pracodawcy o przyczynach swojej nieobecności. Może to zrobić, np. telefonicznie. Termin, w jakim powinien to zrobić zgodnie z § 2 ust. 2 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy, to dwa dni. Jeśli pracownik nie dopełni tego obowiązku w terminie, pracodawca może ukarać go np. upomnieniem. Niekiedy tego typu zaniedbania wynikają po prostu z niewiedzy pracownika, ponieważ tego typu sytuacje są stosunkowo nowym zjawiskiem.

Zwolnienie pracownika podczas kwarantanny

Nieobecność pracownika z powodu kwarantanny, jest nieobecnością usprawiedliwioną, dlatego w czasie jej trwania podlega on ochronie przed wypowiedzeniem umowy o pracę oraz przed wypowiedzeniem zmieniającym. Jeśli jednak podczas nieobecności pracownika pracodawca stwierdzi rażące zaniedbania w wykonywaniu przez niego obowiązków, może zastosować dyscyplinarny tryb rozwiązania umowy o pracę. Przypominamy jednak, że wypowiedzenie dyscyplinarne jest możliwe tylko wówczas, gdy naruszenie obowiązków pracowniczych było bardzo poważne i nie upłynął więcej niż miesiąc od chwili ich ujawnienia przez pracodawcę.

Czy można udzielić urlopu wypoczynkowemu pracownikowi na kwarantannie?

Jeśli pracownik, który przebywa na kwarantannie, jest zdrowy, a pracodawca zlecił mu na czas izolacji pracę zdalną, oznacza to, że za czas ten przysługuje mu wynagrodzenia za pracę, a nie świadczenie chorobowe. W takiej sytuacji należy traktować osobę zatrudnioną tak, jakby wykonywała swoje normalne obowiązki służbowe, w związku z tym przysługuje mu prawo do urlopu wypoczynkowego.

Biuro rachunkowe Efekta świadczy usługi księgowe oraz obsługę kadrową dla mikro, małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. Nasz zespół tworzą spadziści doskonale znający polskie prawo podatkowe. Zawsze chętnie odpowiadamy na pytania naszych klientów i pomagamy wybrać najlepsze w danej sytuacji rozwiązanie. Zapraszamy do współpracy. Więcej informacji o naszych usługach znajdziesz na naszej stronie www.

  1. Materiał partnera

Powietrze w domu to wyznacznik zdrowia i pięknego wyglądu. Zadbaj o nie

Suche powietrze i spadek wilgotności podczas sezonu grzewczego sprawiają, że skóra wysusza się, jest popękana i traci swoją najważniejszą, ochronną funkcję. (Fot. iStock)
Suche powietrze i spadek wilgotności podczas sezonu grzewczego sprawiają, że skóra wysusza się, jest popękana i traci swoją najważniejszą, ochronną funkcję. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Świadomość problemu zanieczyszczenia powietrza zwiększa się z roku na rok. Smog, szkodliwość spalin i kominowych wyziewów - o tych tematach dyskutujemy na co dzień. Czy wiemy jednak wystarczająco wiele o skutkach zanieczyszczenia powietrza w naszych domach? A przede wszystkim, czy wiemy jak temu zapobiec? 

Zdecydowaną większość czasu, nawet do 90 proc., spędzamy w pomieszczeniach. Szczególnie teraz, gdy praca zdalna stała się normalnością. W domu czujemy się bezpiecznie, również pod względem jakości powietrza. Wydaje się nam, że powietrze którym oddychamy pod własnych dachem jest o wiele bardziej czyste i zdrowe od tego na zewnątrz. Nie jest to jednak do końca prawdą. Wiele czynników, między innymi obecność dużej ilości sztucznych materiałów i plastiku, nadużywanie środków chemicznych do czyszczenia powierzchni, wszelkie substancje zapachowe, alergeny i bakterie, sprawiają, że powietrze w naszych domach może być nawet kilka razy bardziej zanieczyszczone od tego za oknem. Do tego dochodzi sezon grzewczy i nowoczesne systemy klimatyzacyjne, przez które jesteśmy w coraz większym stopniu narażeni na powietrze suche, które również niesie za sobą wiele konsekwencji szkodliwych dla naszego zdrowia i wyglądu.

Zanieczyszczone, zbyt suche lub zbyt wilgotne powietrze sprzyja rozwijaniu się bakterii i wirusów. Odbić się to może na naszym zdrowiu, a pierwszymi objawami mogą być między innymi częste bóle głowy, zmęczenie, kaszel, katar, czy suchość gardła. Złe jakościowo powietrze zwiększa także ryzyko zachorowania na szereg chorób serca i układu oddechowego, nasila objawy astmy i alergii. Mamy więc świadomość jego szkodliwości dla naszej planety, wiemy o skutkach w kontekście naszego zdrowia, ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, że zanieczyszczone powietrze wpływa również na nasz wygląd?

Sezon grzewczy to okres, podczas którego nasza skóra cierpi szczególnie. Suche powietrze i spadek wilgotności sprawiają, że skóra wysusza się, jest popękana i traci swoją najważniejszą, ochronną funkcję. Przez to wszelkie alergeny, substancje chemiczne i zanieczyszczenia powietrza mogą z łatwością wniknąć w głąb skóry, powodując zapalenie i odwodnienie, a także reakcje na poziomie komórkowym, które prowadzą do utraty elastyczności i jędrności, słowem - przyspieszają proces starzenia się. Skóra w sezonie grzewczym wprost woła o troskę. A odpowiednio pomóc można jej tylko w jeden sposób - poprawiając jakość powietrza w naszym domu. Jak to zrobić?

Firma Dyson stworzyła urządzenie, które jest prawdziwą innowacją nie tylko w kwestii oczyszczania powietrza, ale też komfortowego życia oraz dbania o nasze zdrowie i wygląd. Dyson Pure Humidify+Cool to pierwsze urządzenie 3 w 1, które walczy jednocześnie z suchym i zanieczyszczonym powietrzem oraz pomaga utrzymywać higieniczne środowisko w pomieszczeniach przez cały rok. Sprzęt kryje w sobie najnowocześniejszą technologię. Powstał w wyniku wieloletnich naukowych badań, przez wysoko wyspecjalizowanych inżynierów i mikrobiologów. To sprzęt, który powinien mieć każdy, komu zdrowie i wygląd nie są obojętne.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

"Trzy w jednym" oznacza, że Dyson Pure Humidify+Cool jest kombinacją oczyszczacza powietrza z funkcją nawilżania i chłodzenia. Ma więc wszystko, czego potrzebujemy do zdrowego oddychania w naszym domu. Jest wyposażony w inteligentne czujniki do testowania temperatury, wilgotności i jakości powietrza, z trybami automatycznymi, które mogą odpowiednio dostosować każdy z tych trzech czynników w pomieszczeniu. Czujniki wykrywają unoszące się w powietrzu cząsteczki i gazy oraz mierzą poziom temperatury i wilgotności. Urządzenie wykorzystuje unikalny algorytm do diagnozowania i zarządzania jakością powietrza, a następnie przetwarza dane w raportach w czasie rzeczywistym. Dzięki temu w naszym domu utrzymuje się stały, komfortowy poziom wilgotności, co zapobiega rozwojowi bakterii i wirusów, a także działa dobroczynnie dla zdrowia i wyglądu.

Warto również podkreślić, że firma Dyson wyposażyła urządzenie w zupełnie innowacyjną metodę nawilżania, która stanęła naprzeciw najczęstszym obawom związanym z nawilżaczami dostępnymi dotychczas na rynku, czyli kwestią bakterii żyjących i rozmnażających się w zbiornikach na wodę. Otóż Dyson Pure Humidify+Cool został wyposażony w funkcję higienicznego procesu nawilżania, który wykorzystuje światło UV-C do zabicia 99,9 procent bakterii w wodzie. Dzięki temu woda, wykorzystywana do zwiększania wilgotności w pomieszczeniu, jest praktycznie wolna od bakterii. Zbiornik na wodę również czyści się bardzo łatwo, co jest kolejną ważną cechą w celu utrzymania czystego powietrza.

(Fot. materiały partnera) (Fot. materiały partnera)

Z kolei oczyszczacz wychwytuje wszystkie szkodliwe gazy i ultradrobne cząsteczki. Składa się z filtra z węglem aktywnym, który usuwa gazy i zapachy, oraz uszczelnionego filtra HEPA, który wychwytuje 99,95 najdrobniejszych cząsteczek, nawet tych mikroskopijnych, o rozmiarze zaledwie 0,1 mikrona. Oczyszczone powietrze urządzenie rozprowadza po całym pokoju. W zależności od upodobań, może emitować przyjemną, orzeźwiającą bryzę lub strumień chłodnego powietrza z przodu lub z tyłu urządzenia tak, by był on jak najmniej odczuwalny. Dodatkowo przepływem powietrza można  sterować.

Jakby innowacji było mało, Dyson Pure Humidify+Cool posiada również aplikację Dyson Link, dostępną dla systemów iOS i Android, która umożliwia bieżące monitorowanie zanieczyszczeń, temperatury i wilgotności powietrza w pomieszczeniach, a także zapewnia wsparcie w zakresie konserwacji urządzenia i rozwiązywania problemów.

Dyson Pure Humidify+Cool to urządzenie, które nie tylko wzorowo pełni swoje funkcje, ale także uświadamia, jak ważne dla naszego zdrowia i wyglądu jest czyste powietrze.

  1. Kultura

Wyskocz na muzyczny lunch do NOSPR

„Koncerty w porze lunchu. Dwójka w NOSPR, NOSPR w Dwójce”. (fot. Printscreen)
„Koncerty w porze lunchu. Dwójka w NOSPR, NOSPR w Dwójce”. (fot. Printscreen)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Skoro nie możemy pójść na koncert, niech koncert przyjdzie do nas. Zaprośmy orkiestrę do domu.

NOSPR i  Program 2 Polskiego Radia rozpoczynają nowy cykl „Koncerty w porze lunchu. Dwójka w NOSPR, NOSPR w Dwójce”. W każdy poniedziałek o godz. 13:00 włączamy radio lub otwieramy przeglądarkę internetową i wpuszczamy do domy, które chcąc nie chcąc pełni teraz funkcję biura, muzykę i niepowtarzalną atmosferę sali koncertowej NOSPR.

Muzyczny lunch z NOSPR. (Fot. materiały prasowe) Muzyczny lunch z NOSPR. (Fot. materiały prasowe)

Dziś, 23 listopada będzie można rozkoszować się dźwiękami dwóch kwartetów — kontrabasowego i puzonowego, a także duetu na skrzypce i altówkę. Utwory Bernharda Asta, Kazimierza Serockiego i Bohuslava Martinů zapowiadają wielobarwne i intrygujące otwarcie cyklu. W kolejnych tygodniach usłyszymy muzykę m.in. Ludwiga van Beethovena, Francisa Poulenca i Stanisława Moniuszki.

Muzyczny lunch z muzyką klasyczną to dobry pomysł na uatrakcyjnienie pracy zdalnej. (Fot. materiały prasowe) Muzyczny lunch z muzyką klasyczną to dobry pomysł na uatrakcyjnienie pracy zdalnej. (Fot. materiały prasowe)

- Muzyka dla zespołów kameralnych powstaje najczęściej z osobistej potrzeby, w duchu serdecznej przyjaźni — mówi Andrzej Sułek, kierownik Redakcji Muzycznej Programu 2 Polskiego Radia. Kiedy orkiestra wciąż nie może gościć słuchaczy w swojej siedzibie, muzycy nieustannie szukają nowych sposobów kontaktu z publicznością. Poniedziałkowe przerwy obiadowe w kameralnym towarzystwie duetów, kwartetów czy kwintetów NOSPR z pewnością dostarczą inspiracji na cały tydzień.

  1. Styl Życia

Praca i partnerstwo – jak sobie radzić, gdy oboje pracujemy z domu? Co pokazują badania?

Wspólna praca pod jednym dachem wymaga nowych rozwiązań. (fot. iStock)
Wspólna praca pod jednym dachem wymaga nowych rozwiązań. (fot. iStock)
Kwarantanna, społeczny dystans, praca zdalna – nowa, zwykle dość trudna rzeczywistość dla większości z nas to skutek epidemii Covid-19. Jedyne, co nam pozostaje, to najczęściej przebywanie w towarzystwie najbliższej rodziny, partnera i domowników. Nigdy wcześniej nie byliśmy zmuszeni do tak intensywnego łączenia pracy z życiem rodzinnym. Dla wielu par to prawdziwe wyzwanie, aby na niewielkiej wspólnej przestrzeni połączyć swoje życia zawodowe z rodzinnymi i domowymi obowiązkami.

Niegdyś praca zdalna traktowana była jako benefit. Jednak, upragnione przez niektórych, przeniesienie życia zawodowego do domu może obfitować w wiele negatywnych skutków. Trudności z rozdzieleniem domowych i zawodowych czynności, które się obecnie pojawiają nie dotyczą nas indywidualnie (chyba, że mówimy o singlach). Przekładają się one coraz bardziej na nasz związek i rodzinę.

Jak w czasie pandemii radzą sobie pary w Polsce? Jak zareagowały na nagłą konieczność pracy zdalnej? Jak radzić sobie skutecznie z tymi nowymi wyzwaniami? – Zjawisku przyjrzał się dokładniej zespół badaczek z Uniwersytetu SWPS. Pierwszą część badań zrealizowano w ramach projektu „Pary w pandemii: radzenie sobie z konfliktami praca-dom i dom-praca w warunkach dystansu społecznego.”

- Okazało się, że z tą nagłą i wymuszoną pracą zdalną wiąże się cały wachlarz psychospołecznych konsekwencji. Z jednej strony badani podkreślali jej korzystne aspekty, jak oszczędzanie czasu związanego z dojazdami do firmy, poczucie mniejszego pośpiechu w ciągu dnia, czy pogłębienie relacji z partnerem lub partnerką. Z drugiej strony okazało się, że praca w firmie ma też sporo korzyści. Naszym rozmówcom brakowało codziennych rytuałów (jak ubieranie i malowanie się do pracy), czy kontaktów „na żywo” ze współpracownikami. Częstym problemem było poczucie ciągłego bycia w pracy i trudności w „odłączeniu się” od niej – podsumowuje dr Anna Studzińska.

Nigdy nie wychodzę z pracy… Konflikty praca-dom

Czego możemy się spodziewać przy połączeniu tych dwóch różnych światów? Otóż, jak zaznaczają autorzy badania „połączenie strefy zawodowej i domowej może prowadzić do pojawienia się lub nasilenia dwóch konfliktów: praca-dom i dom-praca.
  1. Konflikt praca-dom zachodzi, gdy wymagania i napięcia związane z pracą oddziałują na zdolność pracownika do wywiązywania się z obowiązków rodzinnych.
  2. Natomiast konflikt dom-praca odzwierciedla sytuację, w której wymagania związane z życiem rodzinnym ograniczają możliwość wykonywania obowiązków zawodowych.”
W obecnej sytuacji epidemicznej oba te konflikty zwykle się przenikają i jedno zadanie odbywa się kosztem innego. W sytuacji, gdy do obowiązków domowych dodamy jeszcze opiekę nad dziećmi, siłą rzeczy przeważał będzie konflikt dom-praca. W tej grupie badanych stosowanie różnych strategii wymaga albo dużej elastyczności, albo jest zwyczajnie niemożliwe. Rodzice, zamiast zajmować się planowaniem czasu i przestrzeni, po prostu reagują na sytuację na bieżąco.

Z kolei wiele par, nie obarczonych opieką nad dziećmi, wypracowało sobie konkretne modele działania. Ekspertki wskazały tutaj na dwie strategie radzenia sobie z konfliktem między pracą a domem: separacja oraz integracja. W pierwszej grupie badani wyznaczali ostre granice między pracą a domem, co dotyczyło zarówno fizycznego oddzielenia przestrzeni (zaadoptowanie nowej przestrzeni z przeznaczeniem na biuro) jak i psychologicznego rozdzielenia tych obszarów (przykłady? – wyznaczenie stałych godzin pracy i nieprzekraczanie wyznaczonego czasu, czy nawet nierozmawianie na tematy służbowe po zakończeniu służbowych obowiązków). Tymczasem w drugiej grupie, tak zwanych integratorów, oba światy dość płynnie przeplatały się ze sobą. Nie tylko nie przeszkadzał im taki stan rzeczy. Integratorzy doceniali nawet, że mogą planować działania zawodowe w czasie wykonywania obowiązków domowych (np. w trakcie sprzątania, gotowania) lub zrobić sobie przerwę w pracy kiedy tego potrzebują i poświęcić ją na chwilę odpoczynku.

- Wymagania, z którymi musimy radzić sobie na co dzień – zarówno te zawodowe, jak i związane z obowiązkami domowymi – wymagają od nas wysiłku, dlatego wyczerpują nas fizycznie i psychicznie. Wypracowane przez pary strategie to sposoby na redukowanie obciążeń, zarówno wprost, przez zmniejszanie ich natężenia, jak i pośrednio – poprzez dostarczenie zasobów do lepszego radzenia sobie z nimi – tłumaczy dr Ewelina Smoktunowicz.

Jak wygląda domowa „pandemiczna” regeneracja?

Część strategii, które wypracowało sobie wiele par, dotyczyło tego, w jaki sposób skutecznie odpoczywać i regenerować siły. Jak wymieniają psycholożki „sport, kontakt z naturą (gdy pozwalały na to obostrzenia epidemiologiczne) czy hobby były sposobem na relaks, ale również odreagowaniem niepewności wywołanych zmieniającą się rzeczywistością. Podobną funkcję spełniało poszukiwanie wsparcia bliskich lub specjalistów, a także pogłębianie i rozwijanie relacji z partnerem lub partnerką. Częstą praktyką było także redukowanie nadmiaru obowiązków, np.: poprzez robienie zakupów przez Internet, ograniczanie liczby spotkań czy nawet zmniejszenie wymiaru etatu.”

- Kobiety są bardziej obciążone zadaniami w domu niż mężczyźni. Dodatkowo rola pracy w ich życiu jest postrzegana jako mniej centralna. W naszym kolejnym badaniu przyjrzymy się temu, w jaki sposób strategie podziału obowiązków pomagają parom w radzeniu sobie z konfliktami ról, gdy obie osoby pracują z domu. (…) – przewiduje dr Marta Roczniewska.

Źródło: mat. pras. SWPS. na podstawie badań zrealizowanych, w ramach projektu „Pary w pandemii: radzenie sobie z konfliktami praca-dom i dom-praca w warunkach dystansu społecznego. Intensywne badanie podłużne w diadach”, przez dr Martę Roczniewską, dr Ewelinę Smoktunowicz, Ewę Makowską-Tlomak  z Uniwersytetu SWPS oraz dr Annę Studzińską z Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie.