1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Lek na samotność

Każdemu z wolontariuszy (są ich setki) „przydzielony” zostaje jeden podopieczny. Spotykają się, piją razem herbatę, jedzą ciastka. A przede wszystkim rozmawiają. (Fot. iStock)
Zamiast tabletki – czyjaś obecność. To niemal zawsze działa. Lepiej niż antydepresant. Stowarzyszenie mali bracia Ubogich łączy wolontariuszy z seniorami.

Bywa różnie. Czasem seniorzy otoczeni są ludźmi, mają znajomych, rodzinę. A czasem rodzina daleko, dzieci w innym mieście czy kraju, a przyjaciele już odeszli. Około ⅓ seniorów powyżej 80. roku życia doświadcza samotności i izolacji. Nie mają kontaktu z ludźmi, często w ogóle nie wychodzą z domu. Samotność to cierpienie. Prowadzi do depresji, odbiera radość życia. Lekarstwo jest oczywiste: drugi człowiek. Takie właśnie lekarstwo ofiarowuje seniorom Stowarzyszenie mali bracia Ubogich. To program Obecność. Każdemu z wolontariuszy (są ich setki) „przydzielony” zostaje jeden podopieczny. Spotykają się, piją razem herbatę, jedzą ciastka. A przede wszystkim rozmawiają. – Najważniejsze jest to, aby móc oddać swój czas drugiej osobie. Wspólnie spędzonego popołudnia nic nie zastąpi. Mam wrażenie, że obecnie znalezienie drugiego człowieka, z którym coś nas połączy, jest bardzo trudne. Jestem wdzięczna za moją Stenię. Wiem, że ona też cieszy się z naszej relacji, powiedziała to nawet moim rodzicom, których bardzo chciała poznać. Zresztą z wzajemnością – opowiada wolontariuszka Aleksandra Nietreba.

Różnica wieku? Wydaje się, że nie gra roli. Aleksandra mówi: – Stenia jest dla mnie przyjaciółką, bo różnica wieku między nami to tylko pięćdziesiąt lat.

I dodaje, że nie ma dla nich tematów tabu, opowiadają sobie o tym, co dla nich najważniejsze. – Rozmawiamy o przyszłości i przeszłości, o kwiatach i ubraniach, naszych przyjaźniach i miłościach – wymienia Aleksandra Nietreba. Dzielą się sobą.

Bywają też gorsze dni – czasem senior mówi, że nie ma siły czy ochoty na rozmowy, a jednak prosi wolontariuszkę, żeby przyjechała. Tylko po to, by razem, nawet w milczeniu, posiedzieć. To też pomaga.

Stowarzyszenie teraz, latem, prowadzi akcję „Wakacje jednego dnia”. To nic innego jak krótkie wycieczki. Wolontariuszka Urszula Rogala z jedną ze swoich podopiecznych chodzą na wystawy i do filharmonii, z drugą – na lody i spacery po parku. Aleksandra z panią Stenią wybrały się… na tańce. – Moja Stenia ma więcej energii niż niejedna dwudziestolatka. Choć ma kłopoty z poruszaniem się, gdy słyszała piosenki ze swojej młodości, podśpiewywała i razem szalałyśmy na parkiecie. Teraz chodzimy na koncerty, do opery, a w niedzielę słuchamy Chopina w Łazienkach Królewskich. Spotykamy się na lody czy na obiad, byłyśmy nawet w pubie i centrum handlowym, gdzie Stenia doradzała mi, jaki strój wybrać na nadchodzące wydarzenie. Nie ma rzeczy, której nie mogłabym z nią zrobić.

I, jak to zawsze w wolontariacie, zyskują obie strony. Nie sposób rozstrzygnąć, która dostaje więcej.

Wolontariuszka Aleksandra Nietreba z podopieczną Stanisławą

Stowarzyszenie mali bracia Ubogich (malibracia.org.pl) w Polsce ma pod opieką 650 samotnych starszych osób z 10 miast: Warszawy, Poznania, Lublina, Pruszkowa, Wrocławia, Świdnika, Krakowa, Łodzi, Tarnowa i Gniezna. Dzięki akcji Wakacje jednego dnia podopieczni Stowarzyszenia mają szansę spędzić czas poza domem. Niemal 60 proc. podopiecznych to osoby po 80 roku życia. Co więcej, dwie seniorki obchodziły ostatnio 100 urodziny.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze