Hanna Samson: Wszyscy jesteśmy artystami

123rf.com

Ale wkrótce dotarły do mnie opowieści ludzi, którym pozwoliła ona coś odkryć, zmienić, poczuć. Przypomniałam sobie Kamilę i sześć innych kobiet, którym czegoś w życiu brakuje, ale nie wiedzą czego. Może to książka dla nich? Postanowiłam przeczytać. Mój sceptycyzm znacznie się zmniejszył. No bo co z tego, że nie wierzę w opowieści o cudownych zbiegach okoliczności, których czasem doświadczają przywoływane przez autorkę osoby? W końcu ja też mam na koncie wróżkę, która zmieniła moje życie. To znaczy ja je zmieniłam. Ale ona dała mi impuls, żebym potraktowała swoje pragnienia poważnie. „Droga artysty” może być takim impulsem.

Pytanie z okładki: „Wiesz, ile będę miał lat, kiedy nauczę się grać na fortepianie?”. Odpowiedź: „Tyle samo, co wtedy, kiedy się nie nauczysz”.

„Droga artysty” pokazuje, że nigdy nie jest za późno, aby rozwijać swoją kreatywność. Trzeba tylko zbliżyć się do własnych pragnień. Stworzyć w życiu miejsce na twórczość. Wyłączyć Wewnętrznego Krytyka, który blokował nasze poczynania, jeszcze zanim je podjęliśmy. To książka dla Kamili i tych wszystkich, którzy nie mogą uwierzyć, że życie w codziennej rutynie to już wszystko. Bo to nie wszystko.

Książka Julii Cameron jest podręcznikiem, w którym znajdują się ćwiczenia i zadania, cały 12-tygodniowy kurs odkrywania i rozwijania własnej kreatywności. Są osoby, które będą chciały go przejść krok po kroku, są i takie, które skorzystają z niego w inny sposób. Najważniejsze to nawiązać kontakt ze sobą, który zgubiliśmy w codziennym biegu. Niby wiemy, czego chcemy, co czujemy, dokąd zmierzamy, ale to wszystko odbywa się na powierzchni. A w środku jest nasze „ja”, któremu nie dajemy prawa głosu. Julia Cameron proponuje ćwiczenia, które wypuszczą nasze „ja” na wolność. Najważniejsze są poranne strony zapisywane wtedy, gdy nasz Wewnętrzny Cenzor jeszcze śpi, oraz randki z Wewnętrznym Artystą. Ważny jest czas, który warto wziąć dla siebie. Virginia Woolf pisała o własnym pokoju jako warunku koniecznym do twórczości. Własny czas też jest niezbędny. Choćbyśmy mieli poczucie, że go marnujemy. Bo marnujemy go tylko do czasu.

W tej książce jest wiele prostych ćwiczeń, które pomagają odkryć, co jest nam potrzebne. Weźmy na przykład takie: Gdybyś mogła wybrać sobie pięć innych „żyć”, co robiłabyś w każdym z nich? A teraz wybierz z tej listy jedno życie, w którym czułabyś się lepiej niż w obecnym. „Zrób w tym tygodniu coś, co się z nim kojarzy. Na przykład jeśli napisałaś, że chcesz być piosenkarką country, może weźmiesz do ręki gitarę?” – proponuje Julia Cameron.

Kamila wybrała życie malarki. W dzieciństwie bardzo lubiła malować, ale potem nie miała już czasu. Została prawniczką jak jej ojciec.

– Za późno na uczenie się malarstwa – stwierdziła bez wahania.

Wyobraź sobie siebie jako osiemdziesięciolatkę – proponuje Julia Cameron. Co przyjemnego robiłaś po pięćdziesiątce? Co byś jako osiemdziesięciolatka powiedziała sobie obecnej?

Warto to wiedzieć, nim skończymy osiemdziesiątkę, bo wtedy to już naprawdę może być za późno.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »