Filmoterapia: Życie jak „Hotell”

materiały prasowe

Jak podnieść się po ciężkim przeżyciu i odzyskać wiarę w sens istnienia? A gdyby tak zacząć wszystko od nowa, z czystą kartą, zmienić życie niczym hotelowy pokój? Film „HOTELL” komentuje IZABELA WOŻYŃSKA-WIĘCH, psycholog z Poradni Centrum-Ja.

materiały prasowe

Erika jest młodą, spełnioną w życiu zawodowym i prywatnym kobietą. Ma kochającego męża, właśnie spodziewają się dziecka. Nagle jednak na tym pozbawionym rys obrazku pojawia się pęknięcie – w wyniku porodu z komplikacjami Erika rodzi chore dziecko. Jej życie rozpada się na małe kawałeczki, których nie jest w stanie złożyć w całość.

– Erika jest osobą wrażliwą, delikatną, przywiązującą wagę do szczegółów, estetką, z zawodu projektantką wnętrz. Lubi mieć każdy detal pod kontrolą – zauważa Izabela Wożyńska-Więch z Poradni Centrum-Ja. – Ciąża, poród w jej przypadku mają taki przebieg, że traci wszelką kontrolę, staje się bezradna i zagubiona. Dziewczyna nie akceptuje tej sytuacji, zapada się w sobie, nie jest w stanie wejść na salę, gdzie jej synek leży podłączony do urządzeń medycznych.

Stopniowo jej zły stan psychiczny coraz bardziej się pogłębia, kobieta zdaje się negować cały świat, przekłada się to również na relację z mężem. – Powrót ze szpitala do domu bez dziecka konfrontuje ze stratą marzeń o pełnym radości macierzyństwie – dodaje Izabela Wożyńska-Więch. – Erika potrzebuje szybko zdefiniować się na nowo w sytuacji, która jest dla niej szokiem. Odnaleźć kontakt z samą sobą.

Zmień pokój

Szukając pomocy, Erika trafia na zajęcia grupy terapeutycznej. Spotyka tu inne osoby głęboko niepogodzone z życiem – dziewczynę prześladowaną w dzieciństwie przez rówieśników, kobietę, która nie potrafi sobie poradzić z przemijaniem i własną seksualnością, milczącego, acz skrywającego pewną tajemnicę Petera i masochistę mającego obsesję na punkcie tortur i swojej matki. Pewnego dnia postanawiają na własną rękę wybrać się do miasta i w dosłowny sposób wcielić w życie koncepcję, która wydaje im się jedynym lekarstwem na trapiący ból: „Życie jest jak hotel – jeśli ci się w nim coś nie podoba, po prostu zmień pokój”. Grupa życiowych rozbitków przemieszcza się więc od hotelu do hotelu – w każdym kolejnym miejscu próbują zbudować oni swoją osobowość na nowo, jakby traumy, które ich spotkały w życiu, nigdy się nie wydarzyły.

– Fizyczne i psychiczne oderwanie się, nietypowa aktywność pomagają im w pewnym sensie uwolnić się od sytuacji, w której nie chcą być, dają złudzenie, że są kimś innym – stwierdza Izabela Wożyńska-Więch. – Jednocześnie poprzez różne wydarzenia konfrontują się ze skrywanymi pragnieniami i przeżyciami, odreagowują destrukcyjne emocje.

Erika czuje szczególne porozumienie z równie mocno jak ona zagubionym Rikardem. Pomimo że trapią ich różne bolączki, zaczynają pomagać sobie nawzajem. – Rikard ma chorą, perwersyjną osobowość – mówi psycholog. – Jednocześnie odważnie próbuje stawiać czoła cierpieniu psychicznemu poprzez sprawianie sobie bólu fizycznego. Zaraża Erikę myślą, że trzeba w życiu mierzyć się z rzeczywistością. Erika, opiekując się Rikardem, spod depresji wydobywa powoli swój instynkt macierzyński, zaczyna odczuwać nie tyle przyjemność, co dojrzałą satysfakcję wynikającą z zajmowania się kimś bezradnym i potrzebującym, właśnie takim jak porzucony przez nią synek.

Film uświadamia, że nawet jeżeli przeżywamy wyjątkowo trudny okres w życiu, zawsze mamy wybór – możemy odciąć się od świata i obsesyjnie przerabiać w myślach własne problemy lub spróbować spojrzeć w przyszłość. Obserwując Erikę, widzimy, że nawet po bardzo dramatycznych przeżyciach można się odnaleźć na nowo i odzyskać spokój ducha.

SCENARIUSZ I REŻYSERIA: Lisa Langseth

WYSTĘPUJĄ: Alicia Vikander, David Dencik, Anna Bjelkerud, Mira Eklund

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »