fbpx

Chcemy się ponownie pobrać, ale rodzina nie wierzy w naszą miłość

Rodzina nie wierzy w naszą miłość
Ślub jest celebracją waszego szczęścia – inni mają się czuć zaszczyceni, że chcecie się z nimi tym podzielić - radzi Tomasz Srebrnicki. (Ilustracja: iStock)

W młodym wieku wyszłam za mąż i urodziłam dwoje dzieci. Po latach oboje z mężem podjęliśmy decyzję o rozwodzie. Zaczęliśmy sobie układać życie na nowo, jednak oboje czuliśmy, że to nie jest to. Po dwóch latach od rozwodu nasze relacje zaczynały się ocieplać, dostrzegliśmy, że nadal coś do siebie czujemy i że popełniliśmy błąd. Postanowiliśmy iść na terapię i walczyć o nasz związek, a nie poddać się bez walki o nas i naszą rodzinę. Za trzy miesiące ponownie bierzemy ślub, tym razem kościelny i wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że nasze rodziny są skłócone i nie chcą ze sobą rozmawiać. Co gorsza, uważają nasz powrót do siebie za totalny absurd i ewidentnie odradzają nam bycie znowu parą. Tylko nasi znajomi stoją za nami murem i dobrze nam życzą. Oczywiście będą na ślubie, w przeciwieństwie do naszych rodziców i rodzeństwa. Jak mamy przekonać bliskich, że my naprawdę się kochamy, że chcemy, aby zapomnieli o tym, co było, i cieszyli się naszym szczęściem? By nas wspierali i byli w tym ważnym dla nas dniu razem z nami. Jak ich przekonać, by uwierzyli w nas i naszą miłość?
Agnieszka

Tomasz Srebrnicki: Może moja odpowiedź zabrzmi brutalnie, może będzie tylko odzwierciedleniem moich przekonań lub uznasz ją za bezsensowną, ale… Po pierwsze, po co wam na ślubie goście nieakceptujący waszej relacji? Po drugie, po co przekonywać osoby, które chcą tkwić w swoim przekonaniu? I wreszcie po trzecie, po co ktoś ma uwierzyć w waszą miłość? Rozumiem, że wybraliście drogę rzadziej uczęszczaną, szczególnie w dzisiejszych czasach – czyli drogę naprawiania, a nie wyrzucania (nawet jeśli pomiędzy zdarzył się rozwód). Zidentyfikowaliście problemy i uznaliście, że chcecie dalej budować waszą relację. Ukoronowaniem tej drogi jest ponowny ślub. Nie wiem nic o przyczynach waszego rozwodu oraz o waszych rodzinach. Wydaje mi się jednak, że wasza droga skłoniła krewnych do refleksji na temat ich własnych wyborów życiowych i relacji, w których byli lub są. I… szybko z tej refleksji zrezygnowali, przekierowując złość na was i opowiadając się za własnym zdaniem. To smutne i można się nad tym smutkiem pochylić po to, aby zatańczyć na weselu jako stara-nowa oddzielna rodzina. Piłeczka jest po ich stronie – nie kopcie jej. Niech leży. A ślub jest celebracją waszego szczęścia – inni mają się czuć zaszczyceni, że chcecie się z nimi tym podzielić. Osobiście proponowałbym zastosować taki właśnie klucz przy doborze gości.