1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera
  4. >
  5. Kulinarne spotkania „Dr Irena Eris Tasty Stories" na Wzgórzach Dylewskich

Kulinarne spotkania „Dr Irena Eris Tasty Stories" na Wzgórzach Dylewskich

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Od czterech lat, każdej jesieni Hotele SPA Dr Irena Eris zapraszają w podróż po regionach, w których są położone, w poszukiwaniu „tasty stories”. Smakowitych, pełnych autentycznych emocji opowieści o lokalnej kuchni, o produktach, które trafiają na stoły hotelowych restauracji oraz o ludziach, dzięki którym można się rozsmakować w prawdziwym jedzeniu.

Poznane historie stają się inspiracją do specjalnych, pełnych atrakcji weekendów, ukazujących kulinarny świat Hoteli SPA i ich bliskich relacji z dziedzictwem kulinarnym. Są one niepowtarzalną okazją do spotkań z lokalnymi producentami i wytwórcami podczas kiermaszu najlepszych produktów, będących wizytówką regionu. Jednocześnie pozwalają na odkrywanie prawdziwych smaków, zbliżenie się do natury, czerpanie z niej, lecz z umiarem i szacunkiem dla środowiska, tego co ma najlepszego do zaoferowania.

Zeszłoroczna edycja „Tasty Stories' na Wzgórzach Dylewskich. (Fot. materiały prasowe) Zeszłoroczna edycja „Tasty Stories" na Wzgórzach Dylewskich. (Fot. materiały prasowe)

„Tasty Stories' to bogactwo lokalnych smaków. (Fot. materiały prasowe) „Tasty Stories" to bogactwo lokalnych smaków. (Fot. materiały prasowe)

Najbliższy, pełen smaków, weekend odbędzie się 23-25 października w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie. Jego ukoronowanie będzie ekskluzywna kolacja, stanowiąca popis umiejętności kulinarnych szefów kuchni i będąca festiwalem najlepszych produktów lokalnych. Autorami wykwintnych dań są szefowie kuchni z Hotelu SPA Dr Irena Eris oraz zaproszeni do współpracy koledzy po fachu. W tym roku zaproszenie przyjęli znamienici szefowie młodego pokolenia Robert Trzópek z Restauracji Bez Gwiazdek oraz Sebastian Olma. Inspirując się nawzajem i odkrywając bogactwo regionów, stworzą oni wyjątkowe menu degustacyjne, w oparciu o sezonowe produkty i charakterystyczne dla danego miejsca, pochodzące z okolicznych gospodarstw i od lokalnych wytwórców.

Daniom towarzyszyć będą specjalnie dobrane do nich wina, o których podczas wieczoru opowie sommelier, przenosząc uczestników oczami wyobraźni i wyrafinowaniem kubków smakowych do świata uprawy winorośli, w pełnej harmonii z naturą i środowiskiem, które są głównym motywem tegorocznej, czwartej już, edycji Dr Irena Eris Tasty Stories.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Seriale skandynawskie - przegląd produkcji szwedzkich, norweskich i duńskich

"Most nad Sundem" to jeden z najpopularniejszych i zarazem najlepiej ocenianych skandynawskich seriali. Główni bohaterowie, inspektor Martin Rohde oraz policjantka Saga Noren, badają okoliczności tajemniczego morderstwa, do którego doszło na moście między Danią a Szwecją. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Kino ze Skandynawii od lat cieszy się uznaniem na całym świecie. Okazuje się jednak, że nie tylko filmy z tego regionu Europy są warte uwagi. Dziś polecamy wam najlepsze skandynawskie seriale. W naszym zestawieniu znajdziecie produkcje kryminalne, obyczajowe i komediowe dostępne w polskich serwisach streamingowych. 

Kino ze Skandynawii od lat cieszy się uznaniem na całym świecie. Okazuje się jednak, że nie tylko filmy z tego regionu Europy są warte uwagi. Dziś polecamy wam najlepsze skandynawskie seriale. W naszym zestawieniu znajdziecie produkcje kryminalne, obyczajowe i komediowe dostępne w polskich serwisach streamingowych. 

Seriale szwedzkie

"Most nad Sundem" (4 sezony) - vod.pl

Na moście między Danią, a Szwecja znaleziono ciało. Sprawa zostaje przydzielona dwójce śledczych z graniczących ze sobą krajów. Duński inspektor Martin Rohde oraz szwedzka policjantka Saga Noren szybko odkrywają, że doszło do nie jednego, a dwóch zabójstw. Okazuje się, że górna część ciała należy do znanego polityka, natomiast dolna do prostytutki, a celem zabójcy jest zwrócenie uwagi na bagatelizowane problemy społeczne.

Szwedzki serial 'Most nad Sundem' dostępny jest na vod.pl. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Most nad Sundem" dostępny jest na vod.pl. (Fot. materiały prasowe)

"Kalifat" (1 sezon) - Netflix

"Kalifat" to jedna z najmocniejszych i zarazem najbardziej wciągających produkcji na Netflixie. Planowany atak ISIS na Szwecję łączy losy trzech szwedzkich muzułmanek: matki na zakręcie Pervin, natchnionej studentki Sulle i ambitnej policjantki Fatimy. Ten świetnie napisany dreszczowiec trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty i pozostaje z widzem jeszcze długo po seansie.

Szwedzki serial 'Kalifat' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Kalifat" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Gösta" (1 sezon) - HBO GO

"Gösta" to słodko-gorzka opowieść o młodym psychologu dziecięcym, który rozpoczyna swoją praktykę zawodową w małej miejscowości na prowincji. Przeprowadza się tam ze Sztokholmu i wynajmuje mały domek pośrodku lasu. Bohater chce być najlepszym człowiekiem na świecie i pomagać wszystkim napotkanym na swojej drodze ludziom. Czasami mu to wychodzi, ale zdarza się też, że nic nie idzie po jego myśli…

Szwedzki serial 'Gösta' dostępny jest na platformie HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Gösta" dostępny jest na platformie HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

"Ruchome piaski" (1 sezon) - Netflix

„Ruchome piaski” to serial na podstawie bestsellerowej powieści Malin Persson Giolito, która została okrzyknięta najlepszą nordycką powieścią kryminalną 2016 roku. W prywatnej szkole średniej na przedmieściach Sztokholmu dochodzi do tragedii. Podczas procesu licealistki Mai Norberg na jaw wychodzą sekrety dotyczące tragicznego dnia, a także jej relacji z Sebastianem Fagermanem oraz jego dysfunkcyjną rodziną.

Szwedzki serial 'Ruchome piaski' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Ruchome piaski" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

Seriale norweskie

"Lilyhammer" (3 sezony) - Netflix

Norwegowie uwielbiają łączyć różne gatunki. Najlepszym tego dowodem jest serial "Lilyhammer" będący wybornym połączeniem komedii, dramatu i kryminału. Serial opowiada historię nowojorskiego gangstera pochodzącego z Włoch, który zostaje objęty programem ochrony świadków i wraz z rodziną zamieszkuje w Norwegii. Produkcja aż kipi inteligentnym humorem i stereotypami na temat skandynawskiego społeczeństwa.

Szwedzki serial 'Lilyhammer' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Szwedzki serial "Lilyhammer" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Przybysze" (1 sezon) - HBO GO

Satyryczny serial sci-fi twórców "Lilyhammer". Nad oceanem rozbłyska światło, z którego wyłaniają się ludzie z przeszłości - każdy z innego okresu historii. Nie pamiętają jak przenieśli się w czasie, jest ich coraz więcej i nie ma dla nich drogi powrotu. Kilka lat później Alfhildr z ery Wikingów zaczyna pracować z detektywem Haalandem. Natrafiają oni na trop spisku, który może wyjaśnić przyczynę dziwnych zdarzeń.

Norweski serial 'Przybysze' dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe) Norweski serial "Przybysze" dostępny jest na HBO GO. (Fot. materiały prasowe)

"Borderliner" (1 sezon) - Netflix

Tajemniczy serial "Borderline" opowiada historię pewnego śledczego policji z Oslo. Nicolai, bo tak brzmi jego imię, chcąc chronić swoją rodzinę, a konkretnie brata, postanawia zatuszować morderstwo. Gdy jego partnerka Anniken zaczyna drążyć sprawę i podejrzewać podstęp, sytuacja robi się naprawdę napięta. Mężczyzna zostaje schwytany i wkręcony niebezpieczną grę zacierającą granice pomiędzy dobrem i złem.

Norweski serial 'Borderliner' dostępny jest na Netflxie. (Fot. materiały prasowe) Norweski serial "Borderliner" dostępny jest na Netflxie. (Fot. materiały prasowe)

Seriale duńskie

"Rita" (5 sezonów) - Netflix

"Rita" to duński komediodramat o niezależnej i niezwykle elokwentnej nauczycielce, która choć uwielbiana jest przez swoich uczniów, z dorosłymi nie radzi sobie najlepiej.  Najwięcej problemów przysparzają jej relacje damsko-męskie oraz relacje na linii samotna matka-dzieci. Serial świetnie ilustruje duńskie społeczeństwo i różne oblicza rodzicielstwa. Jest pełny ironii, humoru i śmiesznych bohaterów.

Duński serial 'Rita' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "Rita" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"The Rain" (3 sezony) - Netflix

Sześć lat po tym, jak w wyniku epidemii wywołanej morderczym wirusem przenoszonym przez deszcz umiera niemal cała populacja Skandynawii, duńskie rodzeństwo opuszcza bezpieczny bunkier i odkrywa prawdę o losach ludzkości. Wkrótce potem dołączają oni do grupy innych ocalałych, z którymi wyruszają w niebezpieczną podróż poszukując śladów życia.

Duński serial 'The Rain' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "The Rain" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

"Ragnarok" (1 sezon) - Netflix

Dramat o dorastaniu "Ragnarok" oparty jest na nowym, zaskakującym spojrzeniu na mitologię nordycką. Akcja dzieje się w małym, fikcyjnym miasteczku Edda, położonym wśród pięknej norweskiej przyrody. Historia kręci się wokół jego mieszkańców, którzy... być może nie są tymi, za których się podają. Dzięki nim doświadczamy drastycznie zmieniającego się świata: topniejących biegunów, ciepłych zim i gwałtownych ulew.

Duński serial 'Ragnarok' dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe) Duński serial "Ragnarok" dostępny jest na Netflixie. (Fot. materiały prasowe)

  1. Kuchnia

Risotto z włoskim akcentem – 3 przepisy

Risotto z dynią (fot. iStock)
Risotto z dynią (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Nie będzie lekkostrawnie i niskokalorycznie – pogoda temu nie sprzyja. Będzie jednak smacznie i aromatycznie. O ile Południe Włoch dało nam makaron w sosie pomidorowym, Północ dołożyła risotto. Co powinniśmy wiedzieć na jego temat, zanim przystąpimy do gotowania?

Jak czytamy w książce Kuchnia Dantego (wyd. Nisza): „Miejcie na uwadze, że risotto to nie żadna tam potrawa z ryżem, lecz pewien sposób postępowania z tym zbożem. Ryż bowiem nie zostaje zmieszany z resztą potrawy po jej przyrządzeniu, lecz jest gotowany z innymi składnikami tak, by ziarnka połączył krem z sera, tłuszczu i uwolnionej z ryżu skrobi. Kluczowy jest zatem wybór odpowiedniej odmiany ryżu. We Włoszech najczęściej używa się odmiany nazywanej carnaroli, niekwestionowanej królowej włoskich stołów, uprawianej zwłaszcza w Piemoncie, a także vialone nano, pochodzącej z Veneto. W Polsce często spotyka się odmianę arborio, tylko troszkę mniej szlachetną, ale równie godną. Innych należy unikać...”

Pamiętajmy, że do każdego risotto najlepiej sprawdza się bulion – wystarczy cebula, marchewka i seler naciowy, gotowane przez pół godziny. W ostateczności dajemy kostkę rosołową. Można oczywiście użyć samej wody, ale zawsze kosztem smaku. Istotna informacja: sól najlepiej dodać do bulionu. Wówczas już nie musimy solić risotta.

Risotto przyrządzamy na patelni lub w szerokim rondlu – ważne jest dno, które powinno być pokryte powłoką nieprzywierającą.

Risotto z dynią

Niezbyt tłuste risotto o kremowej konsystencji – idealne na tę porę roku.
  • 1 mała cebula
  • 400 g obranej dyni (może być Hokkaido ze skórą)
  • 60 ml Prosecco (białe wino)
  • 1 - 1,5 l bulionu warzywnego (posolonego)
  • 300g ryżu (na 4 osoby), najlepiej Carnaroli, Arborio lub Vialone Nano
  • 50 g masła
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • starty parmezan
  • natka pietruszki drobno posiekana
  • pieprz opcjonalnie
Bardzo drobno posiekaną cebulę smażymy na oliwie na bardzo małym ogniu, aż zmięknie (nie może się zarumienić). Dodajemy drobno pokrojoną dynię i ryż. Dodajemy białe wino Prosecco, zwiększamy ogień i czekamy, aż będzie parować. Dodajemy stopniowo bulion. Gotujemy około 15-20 minut (dostosowujemy się do czasu gotowania ryżu). Wyłączamy ogień, dodajemy natkę pietruszki, masło i parmezan. Energicznie mieszamy. Zostawiamy 5 minut pod przykryciem.

Uwaga: inna wersja tego przepisu jest wzbogacona o fasolę czerwoną lub Kidney (mamy wtedy bardziej pełnowartościowe danie). Jeżeli wybiera się opcję z fasolą, należy osobno gotować fasolę - około 80 gramów. Dodajemy ją dopiero w trakcie gotowania risotta na patelni. Można ewentualnie dodać fasolę z puszki.

Risotto z krewetkami

Fot. iStock Fot. iStock
  • 300 g ryżu,
  • 300 g krewetek,
  • 2–3 szalotki (50 g) albo ząbek czosnku,
  • oliwa,
  • 60 ml białego wytrawnego wina,
  • 1 l wywaru warzywnego albo rybnego,
  • ewentualnie natka,
  • sól, pieprz
  • odrobina koncentratu pomidorowego (do duszenia krewetek)
Udaje się też z mrożonymi krewetkami, ale świeże to „inna bajka”. Używajmy krewetek bez głowy, najlepiej w skorupce, średniej wielkości. Jeśli są mrożone, rozmrażamy je i zdejmujemy skorupki, na których gotujemy wywar: podsmażamy je przez chwilę na oliwie z ząbkiem czosnku, zalewamy litrem wody, dodajemy listek laurowy i pieprz, gotujemy dwadzieścia minut, po czym filtrujemy i solimy. Kto chce i może pozwolić sobie na odrobinę luksusu, niech zastąpi połowę wody białym winem.

Przygotowujemy jak zwykle podkład pod risotto – tym razem na oliwie, a nie maśle, i z szalotką zamiast zwykłej cebuli, ewentualnie z dodatkiem czosnku. Wsypujemy ryż, podlewamy winem, odparowujemy i zaczynamy stopniowo dodawać wywar. Pamiętajmy, żeby przez pierwsze 10 minut gotowania ryż zawsze był pokryty wodą. Jednocześnie na osobnej patelni podsmażamy przez półtorej – dwie minuty krewetki – muszą pozostać prawie surowe – z odrobiną koncentratu pomidorowego. Ostatnią chochelkę wywaru dodajemy razem z podsmażonymi krewetkami i sosem, jaki się z nich wydzielił. Zagotowujemy wszystko, po czym długo, ale delikatnie mieszamy, na koniec można posypać pietruszką.

Uwaga: dla wzbogacenia smaku i aromatu można dodać (jeszcze do bulionu) małą torebeczkę szafranu (ok. 0,1 g).

Przepis pochodzi z książki „Kuchnia Dantego”.

Risotto z radicchio i gorgonzolą

Fot. iStock Fot. iStock
  • 300 g ryżu
  • 150 g radicchio
  • 120 g gorgonzoli
  • 30 g masła
  • 1 l bulionu
  • 60 ml białego lub czerwonego wina
  • 1 mała cebula
  • pieprz i sól
Podsmażamy cebulę na roztopionym maśle. Dodajemy ryż, wino i stopniowo dolewamy bulion (ryż musi być przykryty bulionem). Radicchio dodajemy po 10 minutach i gotujemy dopóki ryż nie będzie gotowy (powinien być jednak al dente). Wyłączamy i dajemy pokrojoną gorgonzolę oraz pieprz. Mieszamy energicznie. Zostawiamy 5 min. Pod przykryciem.

Smacznego!

  1. Styl Życia

Sisu, hygge, niksen, ikigai - sposoby na szczęście i odporność psychiczną z różnych stron świata

Pragniemy, aby nasza psychika była odporna na zawirowania losu i spadki nastroju, a jednocześnie wspierała nas w poszukiwaniu szczęścia i walce ze stresem. (Fot. iStock)
Pragniemy, aby nasza psychika była odporna na zawirowania losu i spadki nastroju, a jednocześnie wspierała nas w poszukiwaniu szczęścia i walce ze stresem. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
W czasach pandemii szukamy różnych sposobów na to, jak wzmocnić naszą psychikę. Pragniemy, aby była odporna na zawirowania losu i spadki nastroju, a jednocześnie wspierała nas w poszukiwaniu szczęścia i walce ze stresem. Poszczególne nacje mają na to swoje recepty. Poznajcie je! 

Sisu - fiński sposób na odporność psychiczną

Fot. iStock Fot. iStock

Sisu podsumowuje fiński charakter i opisuje postawę życiową, którą charakteryzuje hart ducha, niezłomność i umiejętność dostrzeżenia wyzwań w przeszkodach. Jedna z badaczek sisu, Emilia Lahti, definiuje to pojęcie jako zespół cech zapewniających psychiczną twardość i zdolność radzenia sobie z silnym stresem, a jednocześnie umiejętność stawiania czoła przeciwnościom losu, które wydają się niemożliwe do pokonania. Katja Pantzar, dziennikarka, która przeprowadziła się z Kanady do Finlandii, określa sisu jako siłę woli, determinację, żeby się nie poddawać i nie iść na łatwiznę.

Hygge - duński sposób na spokojne życie

Fot. iStock Fot. iStock

Co sprawia, że Duńczycy są uważani za jeden z najbardziej zadowolonych narodów w Europie? Umiejętność cieszenia się prostymi przyjemnościami i spędzanie czasu w gronie najbliższych. Mają nawet na to własne słowo – hygge. Choć próżno szukać jego odpowiednika w słowniku języka polskiego, zdaniem aktorki Marie Tourell Soderberg można uchwycić jego sens w codziennym życiu. W skrócie: hygge to taka przerwa, podczas której zapominasz o tym, co musisz i co powinnaś i po prostu jesteś sobą, tu i teraz.

Lagom - szwedzki sposób na szczęście

Fot. iStock Fot. iStock

Lagom to skandynawski sposób na znalezienie złotego środka, umiejętność określenia, ile wystarczy nam do szczęścia i kiedy powiedzieć „dość”. Słownik szwedzko-polski określa sprawę jasno: lagom to „umiarkowanie, wystarczający, odpowiednia ilość; właśnie tyle, ile trzeba”. Może się to odnosić do liczby pochłoniętych mięsnych pulpetów, temperatury kaloryfera, a także do wysokości zarobków. Lagom to po prostu szwedzki sposób na życie – zamiłowanie do tego, co funkcjonalne, lecz dyskretne, i organiczna wręcz niechęć do przesady. W każdej dziedzinie życia.

Niksen - holenderska sztuka nierobienia niczego

Fot. iStock Fot. iStock

Holenderskie słowo niksen to określenie na chodzenie z głową w chmurach, rozkoszne zbijanie bąków, myślenie o niebieskich migdałach, które nie ma nic wspólnego z nieprzyjemną nudą. Natomiast niejedno je łączy z medytacją – mówi Olga Mecking, autorka książki na temat tego zjawiska. To przede wszystkim nicnierobienie bez powodu. „Bo tak” – jak mówią dzieci. Zgodnie z tą definicją np. oglądanie wiadomości w telewizji nie jest niksen, ale jeśli telewizor jest włączony, a my myślami jesteśmy gdzie indziej – to już jak najbardziej.

Skogluft - norweski sposób na zdrowie i przyjazne wnętrze

Fot. iStock Fot. iStock

Jeśli chcesz niewielkim kosztem sprawić, by twoje mieszanie stało się oazą spokoju, zdrowia i dobrej atmosfery – spodoba ci się koncepcja skogluft (norw. leśne powietrze). To termin stworzony przez JØrna Viumdala, norweskiego inżyniera, który pracuje z roślinami od ponad 30 lat. Kryje się pod nim koncepcja mądra i prosta: chodzi o wprowadzenie do pomieszczeń, w których najczęściej przebywasz, roślin i światła. Konkretnych roślin i konkretnego światła.

Gioia di vivere - włoski sposób na radość życia

Fot. iStock Fot. iStock

W pierwszej połowie 2020 roku nasze serca były z Włochami. Podziwialiśmy ich hart ducha i umiejętność cieszenia się życiem, mimo przeciwieństw. Italianistka Julia Wollner przekonuje, że kilka ich narodowych cech moglibyśmy przyswoić sobie na stałe. Włoski styl życia opiera się na celebrowaniu drobnych gestów, codziennych rytuałach oraz zmysłowym odczuwaniu świata, któremu tak blisko do filozofii mindfulness. To zmysły dostarczają paliwa słynnej włoskiej gioia di vivere, czyli radości życia.

Ikigai - japoński sposób na szczęście

Fot. iStock Fot. iStock

Rób rzeczy dla siebie, a nie dla poklasku. Graj, gdy nikt nie słucha, pisz opowiadania, których nikt nie przeczyta, a satysfakcja wewnętrzna pozwoli ci z radością iść przez życie. Na tym właśnie polega ikigai – mówi Ken Mogi, autor książki „Ikigai, japońska sztuka szczęścia”. Ikigai to słowo określające przyjemności i istotę życia. W dosłownym tłumaczeniu iki znaczy „żyć”, a gai to „powód”. Mówi się, że ikigai to system motywacyjny, dzięki któremu rano wstajemy z łóżka.

Shinrin-yoku – japoński sposób na bliskość z przyrodą

Fot. iStock Fot. iStock

Odkąd pamiętasz, czujesz się w lesie dobrze? Naukowcy na całym świecie od lat udowadniają, że odseparowanie się od dzikiej przyrody nas osłabia. Nie dziwi więc coraz większa popularność warsztatów i terapii opartych na kontakcie z naturą. Jedną z nich jest shinrin-yoku (shinrin to po japońsku „las”, a yoku – „kąpiel”), czyli japońska sztuka kąpieli leśnych, polegająca na zanurzeniu się w lesie wszystkimi zmysłami.

Kintsugi - japoński sposób na życiowe trudności

Fot. iStock Fot. iStock

Kintsugi jest dawną japońską sztuką odbudowy tego, co zostało zniszczone. Gdy uszkodzi się ceramika, mistrzowie kintsugi naprawiają ją, używając złota oraz pozostawiając ślady swoich działań, ponieważ ich zdaniem taki przedmiot jest jednocześnie symbolem kruchości, siły i piękna. Ceramika, tak jak i ludzie, jest krucha, a zarazem mocna i piękna. Tak samo jak nasze życie, może się zniszczyć, jednak można zreperować uszkodzenie, jeśli zna się na to sposób.

  1. Zdrowie

Kuchenne sposoby na spokojne noce

Co na dobry sen? Eksperci od zdrowego żywienia zalecają wypić przed pójściem od łóżka szklankę ciepłego mleka z gałką muszkatołową, która według medycyny ajurwedyjskiej wykazuje silne właściwości nasenne. (Fot. iStock)
Co na dobry sen? Eksperci od zdrowego żywienia zalecają wypić przed pójściem od łóżka szklankę ciepłego mleka z gałką muszkatołową, która według medycyny ajurwedyjskiej wykazuje silne właściwości nasenne. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wiadomo, że ciężki żołądek zakłóca nocny wypoczynek. Jednak ajurweda mówi więcej – żeby się dobrze wyspać, trzeba uregulować rytm dobowy. Eksperci od zdrowego odżywiania Karolina i Maciej Szaciłło poświęcili temu tematowi swój kolejny poradnik zdrowego stylu życia. Zanim się ukaże, podsuwają kilka „nasennych” rozwiązań. 

Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego żywienia i ekologicznego trybu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia oraz warsztaty zdrowego gotowania i medytacji. Autorzy popularnych poradników dietetycznych. (Fot. archiwum prywatne) Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego żywienia i ekologicznego trybu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia oraz warsztaty zdrowego gotowania i medytacji. Autorzy popularnych poradników dietetycznych. (Fot. archiwum prywatne)

Czy znasz to uczucie po przebudzeniu, gdy w ciele czujesz błogość, zaś twój umysł jest czysty, spokojny i skoncentrowany? Tak działa dobry sen. Niestety, w dzisiejszych czasach coraz więcej osób boryka się z jego zaburzeniami. Zwłaszcza że głębokiemu wypoczynkowi nie sprzyja także współczesna dieta, czyli w przypadku wielu z nas wieczorny obfity posiłek, z którym organizm musi się uporać przez noc. Specjaliści medycyny zachodniej w pierwszej kolejności polecają dbanie o higienę snu: ciemną, wyciszoną i wywietrzoną sypialnię, stałe pory kładzenia się spać i wstawania oraz aktywność fizyczną. Na pewno pomogą też praca z emocjami i zarządzanie stresem. Jeśli bezsenność jest długotrwała, zawsze lepiej skonsultować ją u lekarza, bo może być symptomem innych dolegliwości, np. choroby Hashimoto czy depresji. Jeszcze bardziej kompleksowo podchodzi do problemu ajurweda, najstarsza nauka o zdrowiu.

Nierównowaga żywiołów

Zgodnie z zasadami ajurwedy nie tylko my sami, ale i otaczający nas świat jest „zbudowany” z powietrza, przestrzeni, ognia, wody i ziemi. Poszczególne żywioły składają się na tzw. dosze. Dosza vata to powietrze i przestrzeń, kapha – woda i ziemia, zaś pitta – ogień i woda.

– Określoną doszę mają także pory roku. Wiosna to czas kapha, lato – pitta, mokra i deszczowa jesień – vata i kapha, zaś zima – vata – tłumaczy Karolina Szaciłło, której napisana wspólnie z mężem Maciejem książka „Dobranoc. Ureguluj swój cykl dobowy i śpij dobrze” wkrótce się ukaże. – Podobnie pory dnia. Pomiędzy 2 a 6 rano panuje czas vata. To wtedy powinniśmy się budzić! Jeśli prześpimy odpowiednią porę, wejdziemy w czas kapha – do 10, będziemy ospali i trudniej będzie się dobudzić. Od 10 do 14 trwa pitta. Wtedy słońce jest najwyżej, a nasz ogień trawienny najsilniejszy, zatem to właśnie wtedy, a nie wieczorem, warto zjeść największy posiłek w ciągu dnia. Mamy też najwięcej energii. Następnie rozpoczyna się chwiejna, bujająca w obłokach vata, która kończy się o 18. To czas na wymyślanie, planowanie, tworzenie; czas, w którym pojawia się więcej kreatywności. W tych godzinach w opcji idealnej powinniśmy również zjeść kolację (minimum 3 godziny przed pójściem spać). Między 18 a 22 znów rządzi kapha. Jest to moment wieczornego relaksu, wyciszenia i rozpoczęcia snu – wyjaśnia Karolina.

Tak wygląda ajurwedyjski idealny cykl dnia. Jeśli go zaburzymy, mogą pojawić się kłopoty. – Gdy przeczekamy odpowiedni moment i nie położymy się spać przed dziesiątą wieczorem, organizm wejdzie w rytm pitta (do drugiej w nocy), poczujemy nową falę energii i dużo trudniej będzie nam zasnąć – dodaje Maciej Szaciłło i tłumaczy, że według najstarszej nauki o zdrowiu bezsenność jest stricte związana z zaburzeniem doszy vata w organizmie. To przekłada się na problemy z zasypianiem, ale także wybudzanie się w środku nocy z gonitwą myśli. Z kolei trudności ze wstawaniem rano to zaburzenie doszy kapha.

Nie da się ukryć, że te pory nie wszystkim przypadną do gustu. Co wtedy? – Ajurweda dużo mówi o równowadze. Integralną częścią tej równowagi i jednym z czterech źródeł energii, które wymienia filozofia Wschodu, jest sen – opowiada Maciej. – Często rzeczy, do których nas podświadomie ciągnie i które wydają się naszą naturą, wcale nią nie są, a wręcz nam nie służą. Pamiętajmy, że nie jesteśmy tylko ciałem. Jesteśmy również umysłem i emocjami, naszymi relacjami społecznymi i duchem, duszą czy energią. Jeśli odpowiednio nie zarządzamy emocjami albo je wypieramy, podświadomie ciągnie nas wręcz do tego, co tylko pogłębi naszą nierównowagę – podpowiada Maciej.

By poprawić komfort snu, warto więc czasami wyjść poza swoją strefę komfortu. Ale uwaga: uważnie obserwujmy, czy rzeczywiście nam to służy, bo, jak przypomina Karolina, podstawowym mottem ajurwedy jest: „rób to, jeśli dobrze to na ciebie działa ”!

Sezon na dobrostan

Oprócz tego, co mamy w głowie, zadbajmy też o to, co na talerzu. Według ajurwedy menu, które najbardziej sprzyja stanowi równowagi w organizmie i poprawia jakość snu, powinno być sezonowe. Dlaczego?

– Cztery pory roku to naturalny cykl. Wpływa on na regulację naszego tzw. cyklu dobowego, a więc również na dobry sen. W danej porze roku matka natura daje też nam pokarmy, które pozwalają najlepiej się zrównoważyć. To dlatego w naszej książce skomponowaliśmy menu z rozróżnieniem na wiosnę, lato, jesień, zimę. Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach bardzo się w tej kwestii pogubiliśmy. Kolorowe warzywa z różnych stron świata dostaniemy w sklepach przez cały rok. Możemy z nich oczywiście korzystać, ale skupmy się na tym, co rośnie w naszej strefie klimatycznej. Im bliżej od krzaka do talerza, tym lepiej – tłumaczy Maciej Szaciłło.

Co więc jeść, by lepiej się czuć i głębiej spać? Karolina wyjaśnia, że wiosną, gdy przyroda budzi się do życia, dieta powinna być lżejsza i oczyszczająca. To czas na kiełki, zielonolistne, kasze, lekkie makarony z dodatkiem warzyw. Latem mamy więcej energii, także dzięki wszechobecnemu słońcu. Śpimy krócej i mamy zapał do działania. Powinniśmy więc jeść dużo świeżych, sezonowych warzyw i roślin zielonolistnych. Możemy też pozwolić sobie na świeży, dobry jakościowo nabiał oraz największą ilość surowego jedzenia w diecie. Jesienią koncentrujmy się na budowaniu odporności i ładowaniu akumulatorów na nadchodzące chłody, dobrze włączyć do menu więcej gotowanych pokarmów. Idealnie sprawdzą się teraz wszelkie zupy warzywne, lecza czy ajurwedyjskie napary, np. woda ziołowa z cynamonem, kminem i kardamonem. Z kolei zimą warto postawić na potrawy pieczone i duszone z niewielkim dodatkiem najczęściej ochładzającej surowizny. Wtedy najlepsze będą warzywa korzeniowe i rozgrzewające zboża, takie jak owies, amarantus, orkisz, gryka czy brązowy ryż.

Słońce na talerzu

W naszej szerokości geograficznej zwłaszcza jesienią możemy czuć się melancholijni i ospali, bo niebo zasnute chmurami i krótki dzień sprawiają, że organizm nie otrzymuje odpowiedniej dawki promieni słonecznych niezbędnych mu do działania. Sezonowe spadki nastroju spowodowane są m.in. tym, że wcześnie robi się ciemno i w związku z tym szybciej wydzielana jest melatonina.

Żeby wrócić do równowagi, Maciej Szaciłło proponuje sięgnąć po tzw. rośliny słoneczne (czyli te, które kumulują w sobie słońce), bo zdaniem starożytnych alchemików każda roślina na Ziemi pozostaje pod wpływem jednej z siedmiu planet Układu Słonecznego. Rośliny słoneczne dają energię do działania, rozgrzewają i wspaniale wpisują się w nasze zapotrzebowanie energetyczne jesienią i zimą. Należą do nich m.in.: goździki, nagietek lekarski, cynamon cejloński, drzewo pomarańczowe (i suszona skórka pomarańczowa), drzewo cytrynowe (i suszona skórka cytrynowa), pieprz czarny i biały, rozmaryn, kardamon czy imbir. Dziurawiec również zalicza się do tej grupy i znany jest ze swoich właściwości antydepresyjnych, jednak nie wolno go przyjmować w ciepłe, słoneczne miesiące i łączyć z farmakoterapią (m.in. antydepresantami). Warto kierować się też kolorem pokarmów – pomarańczowa barwa dyni czy marchewki świadczą o tym, że skumulowały dużo energii słonecznej.

Kakao i migdały

Jeśli marzysz o tym, by porządnie się wyspać, zaplanuj sobie odpowiednią kolację. Nie kładź się do łóżka głodny, ale również się nie przejadaj. Najlepiej zjeść ostatni, lekkostrawny posiłek na trzy godziny przed snem.

– Świetne będą zupy, gęste zupy kremy albo pieczone warzywa. Nie zapominajmy o małej porcji węglowodanów złożonych, które zapewnią uczucie sytości, a do tego sprzyjają również absorpcji tryptofanu w mózgu. Jest to jeden z najważniejszych aminokwasów, który wykazuje relaksacyjne właściwości. (Melatonina – hormon snu, jest właśnie pochodną tryptofanu). Dobrymi źródłami tego aminokwasu w diecie są m.in. spirulina, produkty sojowe (m.in. tofu czy tempeh; najlepiej te z niemodyfikowanej genetycznie soi), jajka, nabiał, drożdże piwne, pestki dyni, sezam, kakao i migdały. Unikajmy wszystkiego, co ciężkostrawne i może uniemożliwić nam zaśnięcie, lepiej wybrać produkty bogate w magnez, który działa rozluźniająco na układ nerwowy, takie jak pestki dyni, zielone warzywa, banany, awokado, bób, kiełki, orzechy włoskie czy komosa ryżowa. Już na około sześć godzin przed snem nie pijmy kawy, herbaty z teiną i unikajmy alkoholu. Wieczorem lepsze będą wody ziołowe, napój owsiany ze szczyptą gałki muszkatołowej czy napary z ziół, np. rumianku, lawendy albo melisy – podpowiada Karolina Szaciłło.

Dieta to nie wszystko. Ajurweda proponuje również rytuały, które poprawiają jakość snu. Masaż stóp ciepłym olejem sezamowym pomoże ci się uziemić i przekierować uwagę z „rozpędzonej” głowy w dół. Medytacja, uspokajające praktyki oddechowe i lekka, rozciągająca joga pomogą się wyciszyć i zrelaksować. Dzięki temu łatwiej będzie ci zasnąć głębokim snem.

Co na dobrą noc?

Dojrzały banan ze sproszkowanym kminem (pomysł ze strony jiva.com). Dojrzałe banany – mają charakterystyczne ciemne kropki – są źródłem fitomelatoniny, która jest roślinnym odpowiednikiem melatoniny. Są również jedynym owocem, którego spożycie ajurweda dopuszcza wieczorem, choć raczej nie w okresie zimowym ze względu na ochładzające i zaśluzowujące właściwości. Jednego pokrojonego w plasterki banana należy zasypać jedną łyżeczką uprażonego na suchej patelni i utartego w moździeżu kminu rzymskiego.

Mleko z gałką muszkatołową (przepis pojawił się już w książce „Leki z roślinnej apteki”). Gałka muszkatołowa zdaniem ajurwedy ma działanie nasenne, jednak wykazuje również właściwości narkotyczne, więc trzeba jej używać w bardzo małych ilościach. Żeby ułatwić zasypianie i poprawić jakość snu, wystarczy dodać szczyptę (1/8 łyżeczki) świeżo mielonej gałki do szklanki ciepłego mleka owsianego.

Uwaga: Kobiety w ciąży mogą stosować bardzo małe ilości (dosłownie szczypta dziennie) gałki muszkatołowej od czasu do czasu. W większych ilościach może wywołać poronienie, a także wady rozwojowe u płodu. Nie można jej zażywać w okresie karmienia piersią ani nie należy podawać dzieciom.

Herbatka nasenna z rumiankiem (to kolejny prosty pomysł konsultanta ajurwedyjskiego Przemka Wardejna, nie wymaga dużego nakładu sił). Wystarczy wrzucić jedną torebkę rumianku, skórkę pomarańczy (najlepiej suchą i ekologiczną), jedną łyżeczkę suchego kwiatu lawendy, 1/2 laski cynamonu cejlońskiego, 1/2 laski lukrecji, 1–2 nasiona kardamonu do 250 ml wrzątku i gotować pod przykryciem na małym ogniu przez 6–7 minut, a potem odcedzić i wypić gorące – najlepiej przed pójściem spać.

Uwaga: Cynamon cassia (cynamonowiec chiński) zawiera znacznie więcej szkodliwych kumaryn niż cynamon cejloński, dlatego lepiej wybierać ten drugi. Bezpieczniej także zrezygnować z cynamonu w przypadku tendencji do krwotoków z nosa lub obfitych miesiączek. Kobiety w ciąży powinny ograniczyć ilość spożywanego cynamonu – mogą używać go w bardzo małych ilościach. W umiarkowanych ilościach może powrócić do jadłospisu karmiących mam. Należy zachować ostrożność w przypadku choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy oraz kamicy wątrobowej, a także zaburzeń funkcjonowania pęcherzyka żółciowego. Wreszcie pamiętajmy, że cynamon jest alergenem zarówno kontaktowym, jak i pokarmowym. Z kolei lukrecji nie powinny używać osoby cierpiące na obrzęki, może ona również zatrzymywać wchłanianie wapnia i potasu. Nie powinno się jej stosować przy nadciśnieniu i osteoporozie. Zaś przeciwwskazaniem do stosowania kardamonu są wrzody. Jego nadmiar może wywoływać problemy z płodnością. Jednak w umiarkowanych ilościach mogą go stosować kobiety w ciąży i matki karmiące. Przeciwwskazaniem do stosowania lawendy jest ciąża oraz laktacja, a do stosowania rumianku – uczulenie na tę roślinę. Rumianek należy również ostrożnie przyjmować z lekami przeciwzakrzepowymi.

Karolina i Maciej Szaciłło, eksperci od zdrowego żywienia i ekologicznego trybu życia. Wspólnie prowadzą kursy, szkolenia oraz warsztaty zdrowego gotowania i medytacji. Autorzy popularnych poradników dietetycznych.

  1. Kuchnia

Mój chleb domowy. Rozmowa z Elizą Mórawską-Kmitą

Eliza Mórawska-Kmita (Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing)
Eliza Mórawska-Kmita (Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Prowadzi jeden z najbardziej znanych i lubianych blogów kulinarnych w Polsce – White Plate. Właśnie wydała książkę „Chleb i okruszki”, w której dzieli się z czytelnikami swoją pasją i sprawdzonymi przepisami na chleby oraz słodkie wypieki, od których w domu robi się smaczniej, cieplej i bezpieczniej.

Prowadzi jeden z najbardziej znanych i lubianych blogów kulinarnych w Polsce – White Plate. Właśnie wydała książkę „Chleb i okruszki”, w której dzieli się z czytelnikami swoją pasją i sprawdzonymi przepisami na chleby oraz słodkie wypieki, od których w domu robi się smaczniej, cieplej i bezpieczniej.

Jak smakował chleb z Twojego dzieciństwa? To był zwykły pszenno-żytni bochenek. Szczególnie zapamiętałam ten z nieistniejącej już piekarni przy ulicy Lubelskiej w Warszawie, w której w latach osiemdziesiątych pracował mój wujek. Zdarzało mi się odwiedzać go i wychodzić z bochenkiem ciepłego chleba, z którego mama robiła nam później kanapki.

A jaki chleb lubisz jeść dziś? Najchętniej jem własny domowy chleb. Z prostego powodu - umiem zrobić taki, jaki mi najbardziej smakuje w danym momencie, jakiego mi akurat potrzeba. Dziś to chleb z białym miso i sezamem, jutro pszenny, na zaczynie drożdżowym. To jest właśnie najwspanialsze w domowym wypieku chleba, że jak już poznamy podstawy, możemy puścić wodze fantazji i mieć taki smak na jaki mamy ochotę. Chleb z miękiszem z dużymi dziurami, ciemny żytni bochenek, pszenny chleb z suszonymi pomidorami, albo paluchy z makiem - wszystko jest możliwe i do zrobienia we własnej kuchni.

Od świeżo upieczonego chleba robi się w domu cieplej. I bezpieczniej. To pewnie dlatego podczas pierwszego lockdownu zabrakło w sklepach drożdży. Teraz znowu większość z nas zamknęła się w domach. W swojej najnowszej książce „Chleb i Okruszki” zachęcasz do żonglowania smakiem chleba, dobierania aromatów pieczywa do własnych potrzeb… Przekonujesz, że chleb powinien być dokładnie taki, jaki chcemy, żeby był... Dokładnie. Chleb to coś bardzo pierwotnego, nasze prababcie umiały go piec, było to dla nich coś naturalnego i oczywistego. Pamiętam chleb mojej prababci, pieczony w piecu opalanym drewnem, przechowywany przez tydzień lub dłużej w chłodnej sieni. Z kolei z czasów dzieciństwa mojej mamy, babcia zagniatała w domu ciasta drożdżowe, które moja mama nosiła do piekarni, żeby piekarz je wypiekł. Było to tak niedawno temu...

Podczas lockdownu, kiedy wszyscy siedzieliśmy w domach, najbardziej popularne na moim blogu okazały się przepisy na pieczywo - przepisy na chałkę czy zakwas żytni biły rekordy odsłon. Właściwie nie było dnia, w którym bliżsi i dalsi znajomi nie dzwoniliby do mnie z pytaniami o to, jak zrobić pierwszy chleb. Usiadłam więc i wszystko spisałam, krok po kroku, mając w pamięci wszystkie pytania zadawane mi przez przyjaciół i czytelniczki.

Lubisz proste receptury: „Przekombinowane przepisy i zbyt długa lista składników w chlebie zdecydowanie nie są dla mnie".  Czego dokładnie potrzebujemy, żeby upiec dobry chleb, albo bułeczki? Potrzebujemy torebki mąki, soli, drożdży, wody, piekarnika i cierpliwości. Powiedziałabym, że cierpliwość to najważniejszy element w pieczeniu chleba. Żyjemy w świecie, w którym wszystko gdzieś pędzi, wszystko musi być na już albo na wczoraj. Jesteśmy nieuważni, nie mamy czasu. Chleb pomaga na chwilę się zatrzymać, skupić. A to skupienie i uwaga wynagradzają nas później pieczywem lepszym niż z jakiejkolwiek piekarni. Jak opanujemy podstawy, później możemy się tym bawić, rozwijać skrzydła. Ale możemy też zostać przy jednym, czy dwóch przepisach i korzystać z nich zawsze wtedy, kiedy mamy ochotę na domowe pieczywo. Piekąc w domu jednego możemy być pewni - ogromnej satysfakcji ze zrobienia samodzielnie czegoś, z prawie niczego.

Na prowadzonych przeze mnie warsztatach miałam okazję obserwować ludzi, którzy wyjmowali z piekarnika swoje pierwsze w życiu chleby, czy bułki i widziałam na ich twarzach tę wielką, czystą radość i satysfakcję. To jest piękne i choćby dla tego uczucia warto spróbować.

Chleb na naturalnym zakwasie to nie magia a chemia” - piszesz. Dlaczego warto być precyzyjnym w tym procesie? Kiedy ktoś, kto jeszcze nigdy nie piekł, zadaje mi pierwsze pytanie "od czego zacząć" i ja zaczynam opowieść o cierpliwości, to oczami wyobraźni widzę siebie sprzed kilkunastu lat - chciałam piec chleb na zakwasie, ale absolutnie nie miałam ochoty czytać żadnych instrukcji, czekać długich godzin. Byłam niecierpliwa, "wszystko wiedziałam lepiej", a za moje chlebowe niepowodzenia obwiniałam przepisy. Byłam jak większość z nas - zaganianą, niecierpliwą osobą. Zaliczyłam wiele chlebowych wpadek: gniotów, zakalców, bochenków twardych jak cegła lub bułek suchych jak wiór. Można powiedzieć, że popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy. Z czasem postanowiłam zainteresować się głębiej nie tyle filozofią chleba i towarzyszącym mu czarom, a chemią i fizyką chleba i zrozumiałam, że udany chleb to w dużej mierze opanowanie podstaw, a potem obserwacja i współpraca.

Jedynym sposobem, by dostać to, czego się chce, jest praktyka, wypróbowanie kilku przepisów i poznanie własnego piekarnika. (Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing) Jedynym sposobem, by dostać to, czego się chce, jest praktyka, wypróbowanie kilku przepisów i poznanie własnego piekarnika. (Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing)

Pieczenie stało się modne. Jak każdy trend również i ten wygenerował wiele potrzeb -  tzw. „must have”. Co Twoim zdaniem początkujący piekarz powinien mieć. Od kiedy w 2009 roku po raz pierwszy upiekłam chleb w żeliwnym garnku uważam, że  garnek to w pewnym sensie złoty Graal w kuchni. To rzecz, która ułatwia życie domowym piekarzom. Jeśli nie masz żeliwnego, może masz gliniany z przykrywką, a jeśli nie chcesz w niego inwestować, to kup żaroodporny, okrągły garnek z przykrywką, który kosztuje 30 zł i upiecz w nim chleb. Jeśli uznasz, że to jednak zajęcie nie dla ciebie, będziesz piec w nim warzywa lub cokolwiek innego. Pieczenie w garnku daje spektakularne efekty.

„Chleb mówi, piekarz słucha”  - co oznacza to tajemnicze zdanie? Ten sam przepis na chleb na zakwasie, w różnych okolicznościach przyrody - z inną mąką, inną temperaturą w kuchni, inną porą roku może dać różne efekty. Może być sukcesem albo klapą. Dlatego tak ważna jest obserwacja ciasta. Zrozumienie, czy to już ten moment, kiedy ciasto należy uformować, czy to ten czas, żeby je upiec. W książce mówię o tym i dlatego tak bardzo zależało mi na tym, by każdy, kto zaczyna, zajrzał najpierw do rozdziału "Przeczytaj, zanim zaczniesz". Piszę tam o tym, na co zwrócić uwagę, jak nauczyć się czytać ciasto i rozumieć, co się z nim dzieje. Kiedy dosypać więcej mąki niż podaje przepis, kiedy ciasto warto jeszcze raz "złożyć". I wreszcie jak kierować całym procesem tak, żeby piec wtedy, kiedy mamy na to czas i ochotę.

Przepis na "Chleb dla zapracowanych. Łatwiej już się nie da".

Składniki: dowolna mąka pszenna 400 g świeże drożdże  10 g woda 250 g sól 1 łyżeczka (ok. 5 g)

Przygotowanie: Drożdże rozpuść w wodzie. Dodaj sól, wymieszaj, następnie połącz z mąką. Przykryj miskę ściereczką i zostaw na całą noc w temperaturze pokojowej.

Rano rozgrzej garnek żeliwny do temperatury 240 st. C i kiedy będzie gorący, przełóż do niego ciasto z miski – jeśli masz koszyczek do wyrastania chleba, do czego cię gorąco zachęcam, to oprósz ściereczkę mąką i przełóż najpierw ciasto do koszyczka. Będzie ci o wiele łatwiej przełożyć ciasto do garnka.

Piecz 25 minut, następnie odkryj garnek i dopiekaj kolejne 25 minut.

(Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing) (Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing)

Przepis na pyszne bułki codzienne

Składniki: mąka pszenna (dowolna biała: może być chlebowa typ 750) 400 g woda lub mleko lub pół na pół (wodę możesz zastąpić mlekiem) ok. 300 g świeże drożdże 15 g cukier puder 1 łyżeczka (ok. 5 g) sól 1 łyżeczka (ok. 5 g) do posmarowania: jajko wymieszane z łyżką wody do posypania: ulubione dodatki – na zdjęciu bułki są posypane sezamem i solą w płatkach oraz grubo mieloną mąką pszenną razową

Przygotowanie: Wlej do miski 280 g płynu (wody i/lub mleka), rozpuść w nim drożdże i cukier. Odstaw na 10 minut. Dodaj sól. Następnie wsypuj powoli mąkę i zagniataj ciasto. Jeśli ciasto jest zbyt suche i nie chce się kleić, dodaj około 20 g płynu (lub więcej, wszystko zależy od tego, jak bardzo mąka, której używasz, chłonie płyn). Kiedy ciasto będzie już dobrze wyrobione, uformuj z niego kulę, przykryj talerzem lub folią spożywczą i odstaw do wyrastania na około godzinę (ciasto powinno podwoić objętość).

Podziel ciasto na 10–12 porcji, z każdej uformuj bułkę i ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ponownie odstaw do wyrastania na 20-30 minut.

Rozgrzej piekarnik do temperatury 220 st. C. Posmaruj bułki jajkiem z wodą, posyp (opcjonalnie) dodatkami. Wstaw do piekarnika i piecz 10–12 minut – piecz tak długo, aż uznasz, że stopień zrumienienia ci odpowiada.

(Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing) (Fot. Anna Rutkowska/ JG Publishing)

Przepisy pochądza z książki „Chleb i okruszki”. Autorka zamieściła tam aż  45 nowych przepisów, których nie publikowała wcześniej na swoim blogu. Książka dostępna jest wyłącznie na: www.jgpublishing.pl

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)