1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Rękawiczki - historia zimowych niezbędników sięga paleolitu!

Rękawiczki - historia zimowych niezbędników sięga paleolitu!

Ręcznie robione, ciepłe, doskonałe na prezent... Współczesne rękawiczki, choć mogą być dopełnieniem stroju, pełnią przede wszystkim funkcję praktyczną. (fot. iStock)
Ręcznie robione, ciepłe, doskonałe na prezent... Współczesne rękawiczki, choć mogą być dopełnieniem stroju, pełnią przede wszystkim funkcję praktyczną. (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Współcześnie nosimy je głównie zimą, od czasu do czasu na bal. Był jednak czas, kiedy żadna elegancka kobieta ani mężczyzna nie wyszliby bez nich na ulicę.

Najstarsze rękawiczki pochodzące z okresu paleolitu miały formę futrzanych woreczków bez palców. Te z jednym palcem wynaleźli "Praeskimosi", a wersja z pięcioma pojawiła się jakieś trzy tysiące lat temu w starożytnym Egipcie. Kilka takich par odnaleziono w grobowcu Tutenhamona - szyto je ze skór i zdobiono delikatnym haftem, a służyć miały m.in. do strzelania z łuku w czasie polowań. Podobne rękawiczki nosiły również starożytne Egipcjanki oraz Rzymianki. Zakładały je do spożywania posiłków (zamiast widelców), chroniąc w ten sposób dłonie przed tłustymi i gorącymi potrawami.

Purpurowe dla cesarza, białe dla papieża

W okresie średniowiecza rękawiczki były wykorzystywane jako symbol - nadający lub odbierający. Na nie się przysięgało lub za ich pomocą rzucało wyzwanie. Pan lenny, chcąc ukazać swoją władzę nad lennikiem oddawał mu swoją rękawicę, a w ramach daniny nierzadko zdarzało się dawać kilka par rękawiczek - tak wysoka była wówczas ich cena.

To właśnie ich wysoka wartość sprawiła, że stały się również symbolem władzy duchownej, cesarskiej i królewskiej. Papież nosił białe, kardynałowie czerwone, a biskupi fioletowe. Duchowni nakładali je podczas ceremonii, aby w ten sposób zasłonić dłonie przed kontaktem z „sacrum”.

Rękawice szyte z purpurowego jedwabiu, haftowane złotą nicią i wyszywane perłami oraz złotymi blaszkami, były natomiast składowym elementem niemieckiego stroju cesarskiego. Kolor fioletowy był barwą koronowanych władców, którzy w momencie nakładania korony manifestowali tym samym żałobę po swoim poprzedniku. Szyto je z wełny lub jedwabiu i nakładano na namaszczone świętymi olejami dłonie monarchy. Wierzono, że gdy olejki wsiąkną w królewskie rękawiczki, nadadzą im szczególnej mocy: boskiej i magicznej. Z obawy przed dostaniem się tak cennej materii w niepowołane ręce, zaraz po koronacji rękawiczki zawsze palono, a popioły rozrzucano.

Fra­nçois Gérard „Pani Barbier-Walbonne”, 1796. Rękawiczki (jedwabne lub atłasowe) używane w domowym zaciszu, podczas czytania książki, świadczą niewątpliwie o jej wysokim statusie społecznym. Damy musiały dbać o swój wizerunek także podczas codziennych czynności (stąd chęć wyeksponowania rękawiczek). Fot. commons.wikimedia.org Fra­nçois Gérard „Pani Barbier-Walbonne”, 1796. Rękawiczki (jedwabne lub atłasowe) używane w domowym zaciszu, podczas czytania książki, świadczą niewątpliwie o jej wysokim statusie społecznym. Damy musiały dbać o swój wizerunek także podczas codziennych czynności (stąd chęć wyeksponowania rękawiczek). Fot. commons.wikimedia.org

Rękawiczki od Szekspira

Jednak prawdziwa kariera rękawiczek rozpoczęła się w epokach renesansu i baroku.  W tym okresie ich wytwórcy łączyli się w gildie, których patronem był św. Marcin z Tours, były legionista i biskup.  Był to również czas, kiedy na szyciu rękawiczek dawało się nieźle zarobić, czego dowodem był John Szekspir, który z syna biednego rolnika przedzierzgnął się w bardzo dobrze prosperującego rękawicznika w mieście Stratford-upon–Avon, a potem dzięki swojemu majątkowi został nawet sędzią pokoju.

Jego słynny syn William, zanim rozpoczął karierę piórem, w warsztacie ojca zwyczajnie „machał” igłą. Interesujący jest fakt, że przebojem tej epoki były wymyślone w Italii tzw. rękawiczki perfumowane. Można je było przykładać do nosa i w ten sposób unikać niezbyt przyjemnych zapachów, bo mimo, iż okres renesansu był taki „oświecony” to z higieną było wtedy bardzo na bakier…  Innym „bestsellerem” były rękawiczki tzw. rzezane, szczególnie popularne w krajach znajdujących się pod panowaniem Habsburgów. Ich cechą charakterystyczną były z kolei nacięcia na palcach, przez które prześwitywały cenne pierścionki…

W okresie baroku, szczególnie na terenie Europy Zachodniej, rękawiczki stały się symbolem zawarcia kontraktu ślubnego, a młodzi wręczali je sobie jako jeden z elementów pieczętujących nowy związek.

Rękawiczki damskie z naturalnej, koźlej skóry z efektownymi przeszyciami, zakończone mankietami. Na mankietach dwa guziczki z masy perłowej. Rękawiczki pochodzą z asortymentu dawnego sklepu Wojnarskich. Lata 20-te XX w. (źródło fot. profil FB Muzeum Regionalnego w Pilźnie) Rękawiczki damskie z naturalnej, koźlej skóry z efektownymi przeszyciami, zakończone mankietami. Na mankietach dwa guziczki z masy perłowej. Rękawiczki pochodzą z asortymentu dawnego sklepu Wojnarskich. Lata 20-te XX w. (źródło fot. profil FB Muzeum Regionalnego w Pilźnie)

 

Rękawiczka w rozmiarze numer 5

W wieku XVIII pojawiają się urocze i delikatne, ażurowe rękawiczki bez palców, tzw. mitenki, a obok nich długie rękawiczki z jedwabiu, gdzie kciuk był oddzielony od pozostałych palców, a wierzch dłoni osłaniała trójkątna klapka. W tym okresie nadal popularnością cieszyły się rękawiczki perfumowane - Maria Antonina miała ponoć zwyczaj zamawiać co tydzień(!) osiemnaście nowych par.

Jednak to w wieku XIX rękawiczka stała się dopiero, obok kapelusza, jednym z najważniejszych akcesoriów kobiecego stroju. W tym czasie malutka stopa i dłoń były jednym z wyznaczników idealnie pięknej kobiety.

Każda dama, której dłoń mieściła się w rękawiczkę o rozmiarze numer 5 mogła poczuć się dumna, że spełnia ideał… Jednak, żeby wcisnąć się w ów wymarzony rozmiar, trzeba było włożyć dużo wysiłku. Najpierw specjalnymi bambusowymi szczypcami należało rozciągnąć rękawiczkę i nasypać do środka talku, a następnie, przy pomocy dwóch ekspedientów lub służących, cierpliwie upychać małą rączkę. Aby „łapka” wydawała się jeszcze bardziej miniaturowa, panie zwykle kupowały rękawiczki o numer mniejsze, natomiast panów przed tym przestrzegano, bo ręka  wciśnięta w za małą rękawiczkę w wypadku gentelmanów wyglądała po prostu śmiesznie i nieelegancko.

Rękawiczki były symbolem elegancji i dobrego stylu, zarówno u kobiet jak i mężczyzn. (Ilustr. iStock) Rękawiczki były symbolem elegancji i dobrego stylu, zarówno u kobiet jak i mężczyzn. (Ilustr. iStock)

W tym okresie rękawiczki damskie zwykle występowały w trzech fasonach: krótszym, sięgającym do przegubu dłoni, i półdługim, z mankietem do łokcia – te noszono na co dzień. Te długie, zwykle sięgające do ramienia, noszono do balowych toalet z krótkimi rękawkami i wydatnym dekoltem. Ciekawostka: owe balowe rękawiczki miały od spodu, na wysokości  nadgarstka, tzw. łezkę, przez którą widać było kawałek skóry, a dalej zapinały się na kilka perłowych guziczków. Panowie uwielbiali odwracać kobiecą dłoń i z wymownym spojrzeniem całować ponętną „łezkę”, w którą dama wcierała kilka kropelek perfum…

Dzisiaj rękawiczki straciły swój romantyczny, a nawet rzec by można erotyczny charakter. Służą nam na ogół zimą, chroniąc dłonie przed mrozem. Inne, gumowe czy lateksowe stały się pospolitym symbolem pani domu (a także służb medycznych), która dbając o porządek, dba również o piękno swoich paznokci i skóry dłoni. Tymczasem rękawiczki to nadal świetny sposób, by dodać sobie koloru i radości, nie tylko gdy jest zimno i szaro...

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Inès de la Fressange: "Nie jestem buntowniczką, jestem Francuzką"

Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Znaki rozpoznawcze? Połączenie luzu i elegancji, szeroki uśmiech, własna opinia. Nie chowa urazy i nigdy się nie poddaje. Modelka i projektantka Inès de la Fressange to ucieleśnienie paryskiego stylu i hartu ducha.

Zaczęła pani karierę modelki w wieku 17 lat, zaraz po maturze. Traktowała to pani jak przygodę czy zawód?
Na pewno nie jak misję, jaką jest choćby zawód lekarza. Nigdy nie planowałam, że będę modelką, po prostu mi to zaproponowano. Nie spodziewałam się też, że będę nią tak długo. Modeling pozwolił mi ostatecznie stać się tym, kim jestem dzisiaj – stylistką i projektantką.

Bliscy nie byli przeciwni pani karierze? Pani rodzina wywodzi się z bardzo starej arystokracji. Takie rody często cechują sztywne kody zachowań.
Moja rodzina zawsze wyłamywała się ze stereotypu sztywnych arystokratów! Wszyscy moi bliscy byli pełni fantazji, nietuzinkowi i kreatywni, całym sercem oddani kulturze i sztuce. Nie mieli żadnych uprzedzeń w stosunku do innych i zawsze dawali mi odczuć, że ufają moim wyborom. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo często obserwuję, jak z lęku o przyszłość swoich dzieci rodzice wprowadzają pełen nakazów i zakazów rygor, co nigdy daje dobrych rezultatów.

W latach 90. była pani najbardziej znaną francuską modelką na świecie, muzą głównego projektanta Chanel – Karla Lagerfelda. Kontrakt na wyłączność (pierwszy taki w historii) skończył się jednak w chwili, gdy zgodziła się pani pozować do nowego popiersia Marianny, symbolu francuskiej Republiki.
Praca dla Chanel była dla mnie wielkim szczęściem i radością, ale kiedy merowie całej Francji wybrali mnie jako tę, która ma odzwierciedlać współczesną wizję Marianny, symbolu wszystkich francuskich wartości, nie mogłam i nie chciałam odmówić. Bardzo zdziwiło mnie, że ten pomysł spotkał się z tak zdecydowaną dezaprobatą Karla, ale ponieważ nasze stosunki były od jakiegoś czasu napięte, wybrałam wolność. W końcu hasło „Wolność, równość, braterstwo” nadal jest dewizą naszego kraju.

Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images) Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images)

Nie opuściła pani jednak świata mody – obecnie znów stoi pani na czele własnej marki – Inès de la Fressange Paris. Jej butik przez wiele lat znajdował się na Avenue Montaigne, najelegantszej ulicy w Paryżu. Dokładnie tam, gdzie mieszkał pani dziadek.
Mój butik mieści się obecnie w Dzielnicy Łacińskiej. I ogromną przyjemność sprawia mi, kiedy widzę w nim babcię w towarzystwie wnuczki, wspólnie robiące zakupy. Stawiam raczej na sportowy szyk. Jestem przeciwna przeładowanym szafom, pełnym różnych ubrań, wzorów i dodatków. Lepiej posiadać ich niewiele, ale za to takich, które można ze sobą łączyć i zestawiać w wielu wariantach. Przesadny konsumpcjonizm nie jest dzisiaj na czasie, podobnie jak ostentacyjna elegancja. Staram się projektować ubrania, których zawsze sama poszukiwałam w sklepach i które mogłabym codziennie nosić.

Świat biznesu nie okazał się dla pani zbyt łaskawy: w wyniku konfliktu ze współudziałowcami została pani zwolniona i dopiero po 14 latach procesów odzyskała prawo do własnej marki. W tym czasie była pani dyrektorką artystyczną marki Roger Vivier, projektowała, pisała książki. Nie poddała się pani. Dzisiaj nazywa się to rezyliencją...
Ludzie biznesu potrafią być pełni agresji, nieżyczliwi i pozbawieni zdrowego rozsądku, ale uważam, że istnieje coś w rodzaju sprawiedliwości, która sprawia, że zostają za to ostatecznie ukarani. Od kilku lat pracuję z Diegiem Della Valle z Roger Vivier. To ktoś wyjątkowy – bardzo dba o swoich pracowników, nie traci kontaktu z rzeczywistością i rozumie, że najważniejszy jest dobry produkt. Dzięki temu moja marka rozwija się wręcz wspaniale. Wracając do moich dawnych problemów – już o nich nie myślę. Nie chcę żyć z urazą ani życzyć komuś źle. To klucz do szczęścia!

W życiu prywatnym też przeżyła pani trudne chwile, mam na myśli nagłą śmierć pani męża, włoskiego historyka sztuki Luigiego d’Urso, ojca pani córek Nine i Violette. Jak po tym wszystkim udało się pani odnaleźć radość życia?
Każdy z nas miewa w życiu problemy, a czasami nawet dramaty i tragedie. Moje córki i ja musiałyśmy znaleźć w sobie wiele odwagi, aby zmierzyć się ze stratą Luigiego, ale sądzę, że ostatecznie to doświadczenie wykształciło w nich wielkie pokłady współczucia i wielkoduszności. Myślę, że należy trzymać się listy tego, co w naszym życiu pozytywne, zamiast w kółko odtwarzać sobie w głowie, co się nie udało, albo bać się tego, co nastąpi.

Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images) Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images)

Jakie wartości stara się pani przekazać córkom?
To moje córki przekazują mi swoje wartości! Ich pokolenie jest zdumiewające – bardzo feministyczne, otwarte na świat, zainteresowane ekologią, wielkoduszne i życzliwe w stosunku do starszych. Kiedy dziewczynki były małe, często powtarzałam im, żeby nie czyniły drugim tego, czego same nie chciałyby doświadczyć. Mówiłam, że większość ludzi na Ziemi nie żyje w takim komforcie jak one i że nie pomoże bycie piękną i elegancką, jeśli nie posiada się szerokiego uśmiechu. Myślę, że doskonale to zrozumiały.

Pani wielkoduszność przejawia się na przykład w tym, że działa pani w wielu stowarzyszeniach...
Bardzo bliskie są mi problemy dotykające dzieci – czy to we Francji, czy w Afryce. Staram się też wspierać walkę z rakiem, chorobą Alzheimera i pomagać stowarzyszeniom stojącym na straży praw człowieka, jak Amnesty International. Nie wolno być obojętnym na świat.

Ma pani w sobie chyba coś z kameleona – szybko odnajduje się w nowych sytuacjach i dziedzinach.
Kameleon zmienia kolor w zależności od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, ja wolę zachować określone poglądy. Ale to prawda, lubię interesować się różnymi dziedzinami i pracować z nowymi ludźmi. Myślę, że zdolność adaptacji nie wyklucza tego, że pozostaje się sobą.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że najlepszym sposobem, żeby osiągnąć sukces, jest „nie bać się nie podobać innym”. Miała pani na myśli siebie samą? Był czas, kiedy określano panią słowami „modelka, która mówi”. Czuje się pani buntowniczką?
Nie, absolutnie nie jestem buntowniczką, jestem po prostu Francuzką! Zawsze robię, co mogę i jak mogę. Jako modelka chodziłam zygzakiem, szeroko się uśmiechałam i zawsze mówiłam to, co myślę. Nie świadczyło to o mojej rewolucyjności, ale dzięki temu wydawałam się bardziej autentyczna i szczera. Udało mi się, ale wszystko równie dobrze mogło się skończyć katastrofą!

Ale się nie skończyło! W wieku 63 lat jest pani kobietą biznesu i ikoną mody. Jaką radę dałaby pani dojrzałym kobietom?
Nie poddawajcie się nostalgii, nie myślcie, że przedtem było lepiej, interesujcie się młodymi ludźmi i nowymi rzeczami. Oddajcie połowę swojej garderoby, wyrzućcie stare dokumenty i gazety, wysprzątajcie dom i patrząc na wasze aktualne zdjęcia, pomyślcie, że za dziesięć lat wydacie się sobie na nich po prostu fantastyczne! Oczywiście, nie jest przyjemnością kontemplować swoje zmarszczki czy siwe włosy, ale na szczęście mam moje dwie absolutnie cudowne córki, przy których bardzo często się uśmiecham. Moje zmarszczki wtedy trochę znikają...

Za granicą, a także w kraju jest pani ambasadorką paryskiej elegancji, napisała pani bestsellerowy poradnik „Paryski szyk”. Skąd u pani ta pasja do Paryża i paryżanek?
Książka była rzeczywiście wielkim sukcesem, również w Polsce. Wciąż otrzymuję znad Wisły lajki na Instagramie, to bardzo miłe. A Paryż? Cóż, to bardzo zróżnicowane miasto, każda dzielnica żyje swoim własnym życiem. Mieszkali tu chociażby Francis Scott Fitzgerald, Maria Curie czy Ernest Hemingway, wszyscy oni wzbogacili to miasto, czyniąc je jeszcze bogatszym i ciekawszym. Jako dziecko mieszkałam na wsi i zawsze, kiedy przyjeżdżałam do Paryża, moją wielką radością była podróż metrem. A zresztą, kto nie lubi Paryża?

Latami paryski szyk był kwintesencją najlepszego stylu. Pojawiają się głosy, że to już minęło, a serce mody bije dziś raczej w Nowym Jorku, Londynie czy Mediolanie.
Jeśli zapytam panią, jakie są najsłynniejsze marki mody na świecie, myślę, że nasuną się pani na myśl firmy francuskie... Paryski styl od zawsze wzbudza zachwyt, podobnie jak paryska kreatywność. Sztuka i moda mają jednak kosmopolityczny charakter – wielu stylistów we Francji jest obcokrajowcami. Podobnie elegancja istnieje wszędzie – najpiękniejsze kobiety, ubrane w sari, widziałam w indyjskim Radżastanie. Muszę też przyznać, że bardzo lubię pewną japońską markę...

Prawdziwa paryżanka pochodzi z prowincji – to też pani słowa…
To często prawda, ale bycie paryżanką to tak naprawdę kwestia mentalności i estetycznych wyborów – prawdziwe paryżanki mogą mieszkać równie dobrze w Krakowie!

Z jednej strony żyje pani w paryskim szalonym tempie, z drugiej kocha południe Europy i dolce far niente. Czy to nie paradoks?
Moje tempo nie jest wcale szalone, powiedzmy raczej, że dużo pracuję. Z wiekiem nauczyłam się już nie stresować. Aby móc efektywnie działać, należy stworzyć sobie niszę spokoju. Ja sama od czasu do czasu potrzebuję się rozluźnić i poleniuchować bez poczucia winy – to zapewne pozostałość dzieciństwa spędzonego poza miastem. Ale można też żyć w Paryżu czy innym wielkim mieście i nie miotać się bez przerwy. Trzeba tylko określić swoje priorytety, nauczyć się mówić „nie” i czasami po prostu zostać w domu.

Paryskie życie jest często krytykowane za snobizm, sztuczność, hipokryzję i obojętność. Pani sama jest krańcowo inna – spontaniczna i żywiołowa. Paryż pani nie zmienił?
Głupcy, imbecyle, okrutnicy i ludzie nieżyczliwi istnieją na całym świecie, we wszystkich środowiskach zawodowych. Często mówię sobie, że muszą być naprawdę nieszczęśliwi, żeby przejawiać tyle agresji i małostkowości. Mnie zdrowe podejście do życia zaszczepiła niania, która była dla mnie jak druga matka. Była Polką i nazywała się Wiktoria Hacieja, ja mówiłam na nią Toja, inni – Wisia. Pochodziła z bardzo biednej rodziny, w dzieciństwie musiała chodzić boso do szkoły i często nie miała prawie nic do jedzenia. Powtarzała mi, że wiele ludzi ma dużo mniej szczęścia od nas, że należy im pomagać oraz cieszyć się z małych rzeczy. Piekłyśmy więc ziemniaki w ognisku, robiłyśmy girlandy z papieru albo laleczki z płatków maków i masowo produkowałyśmy strucle. Zawsze przy tym dużo się śmiałyśmy. Wiktoria nauczyła mnie kochać kwiaty i naturę. Mimo że przeczytała w życiu niewiele książek, wiedziała o nim więcej niż większość ludzi, których znam. Przez całe moje dzieciństwo opowiadała mi o swojej siostrzenicy, która została w Polsce i którą w końcu poznałam, kiedy miałam 20 lat. Część mojego serca jest polska – być może to właśnie pomaga mi cieszyć się każdym dniem.

Rozmawiamy w czasie pandemii koronawirusa. Jak znaleźć w tej sytuacji przestrzeń na szczęście?
Rzeczywiście, nie jest to proste – i nie myślę jedynie o chorych. Wielu ludzi znajduje się czy za chwilę znajdzie w ciężkiej sytuacji ekonomicznej, inni czują się samotni, odizolowani od innych i pełni obaw o przyszłość. Dlatego tym bardziej nie należy sobie zatruwać życia niepotrzebnymi kłótniami, egoizmem czy rasistowskimi postawami. Życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować na głupoty! 

Inès de la Fressange urodziła się w 1957 roku w Gassin jako córka Andrégo de Seignard, markiza de La Fressange, maklera giełdowego, oraz Cecilii Sánchez Cirez, argentyńskiej modelki. Razem z dwójką braci wychowywała się w XVIII-wiecznym młynie pod Paryżem. Obecnie mieszka w Paryżu z drugim mężem Denisem Oliviennesem. Ma na swoim koncie kilka poradników stylu. Najnowszy to – napisany wspólnie z Sophie Gachet – „Paryski szyk jeszcze raz. Podręcznik stylu”, Dom Wydawniczy Rebis.

  1. Styl Życia

Sewing Together – projekt, który wspiera kobiety w Kenii

Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (Fot. archiwum prywatne)
Dla kenijskich dziewcząt dzień zaczyna się zwykle od prac domowych i rodzinnych obowiązków. Jednak coraz więcej z nich docenia możliwość nauki. Każda nowa umiejętność, jak szycie czy projektowanie ubrań, może dać im szansę na zarobienie własnych pieniędzy i większą niezależność. – Cały kurs jest za darmo. W tej chwili uczę 5 dziewczyn. Szyjemy letnią kolekcję. Za 3 tygodnie robię zmianę i zaczynam naukę z nowymi osobami – mówi Maja Kotala, pomysłodawczyni programu Sewing Together.

Większość uczennic w szkole jest między 19 a 25 rokiem życia. Chociaż pochodzą z różnych plemion (Luhia, Masajowie) dobrze się dogadują i są dla siebie nawzajem wsparciem. – Mam 15 lat doświadczenia w branży modowej i chciałam się z tym doświadczeniem podzielić z innymi. – podkreśla Maja Kotala – Pierwszy projekt edukacyjny uruchomiłam za swoje oszczędności oraz pieniądze zebrane od rodziny i przyjaciół. Wyjechałam do Ugandy, żeby przetestować program Sewing Together i dołączyłam wówczas do marki Kimuli Fashionability. Zajmowałam się produkcją płaszczy przeciwdeszczowych, szytych z worków po cukrze. Wyszkoliłam wtedy pierwsze 4 studentki, które bazując na moich metodach, wyszkoliły kolejne 5 osób.

Projekt Sewing Together powstał w 2018 roku. Jego idea polega m.in. na tym, że wyedukowane kobiety szkolą kolejne. Maja jednak nie tylko uczy szycia. – Uczę je jak tworzyć kolekcje. Uczę podstaw biznesu, marketingu, sprzedaży, umiejętności targowania się i tego jak zachować się wobec klienta. Zapraszam też ich rodziców, żeby mogli zobaczyć prace swoich córek.

Maja Kotala ze światem mody zetknęła się w wieku 18 lat. Przez 5 lat mieszkała w Sydney, gdzie ukończyła studia projektowania mody. Kolejne 6 lat spędziła w Paryżu, pracując dla branży modowej (reprezentowała marki modowe na rynku światowym).

Dlaczego Afryka? – Kontynent afrykański od zawsze był w moim sercu. Od dziecka byłam podróżnikiem. Cztery lata temu zaczęłam szukać swojego miejsca w życiu. Zrozumiałam jakie życie przyniosło mi szczęście i postanowiłam dzielić się tym, co otrzymałam. Po Australii i Paryżu odnalazłam swoje miejsce w Afryce. Afryka jest pełna piękna, kolorowa, otwarta. Nigdy nie spotkałam się z tak dobrym nastawieniem. Tu poczułam się naprawdę wolna – mówi Maja – Pomimo ogromnej biedy i problemów nie widać tego na twarzach ludzi, zawsze pogodnych i uśmiechniętych. Ci ludzie są pełni radości i determinacji. Nabrałam więc siły, żeby walczyć o te utalentowane dziewczyny.

Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)Dzień Kobiet (Fot. archiwum prywatne)

Swoją przygodę z Afryką i z działalnością na rzecz innych ludzi Maja zaczynała od Ugandy i Nairobi. W 2019 r. w Nairobi przyłączyła się do Armii Zbawienia, która miała pod opieką dziewczęta z Girls Training Center (szkoła dla młodych kobiet, które ze względów ekonomicznych nie dokończyły edukacji). Jak wspomina: - Podczas tego wyjazdu wyszkoliłam 20 kobiet, dając im umiejętność projektowania, szycia, umiejętności prowadzenia biznesu i coś, czego nie uczą w żadnych szkołach - „women empowerment”. Każdego dnia inspirowałam je do walki o siebie, wiary w swoje siły, pokazywałam jak pielęgnować kobiecość, czego zwieńczeniem był zorganizowany wspólnie pokaz mody. Dziewczyny prezentowały stworzoną wspólnie kolekcję, a same wcieliły się w role modelek. Skupiłam się bardziej na tym, żeby je zmotywować do działania. Dzięki temu one nabrały chęci do nauki, za co były bardzo wdzięczne. Nie inspiruje się tutaj kobiet do tego, żeby się uczyły. Nie budują one wiary w siebie. Mężczyźni zwykle podchodzą do nich „z góry”, jak do niższych rangą.

Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)Kolekcja spodni uszytych z kikoy, jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (Fot. archiwum prywatne)

Dla większości dziewczyn w Kenii (ale też w innych afrykańskich państwach) poranek zaczyna się od prac związanych z domem (gotowanie, sprzątanie). Starsi z rodzeństwa odpowiedzialni są za młodszych, więc tutaj też trzeba wywiązać się z przydzielonych obowiązków. Pozycja kobiet w Kenii jest wciąż dosyć trudna. Pomocne jest jednak to, że niemal wszystkie młode kobiety mówią po angielsku, który jest podstawowym językiem w szkole (dzieci uczą się w języku angielskim już od szkoły podstawowej). Znają też suahili oraz swoje języki plemienne.

Dziewczynom w szkole Sewing Together ta nauka daje możliwość odcięcia się od silnego stereotypu, według którego kobieta ma przede wszystkim siedzieć w domu i zajmować się z dziećmi. – Jedna z moich uczennic pochodzi z rodziny muzułmańskiej i nie wolno jej iść na studia. W szkole radzi sobie najlepiej. Jest bardzo zdolna. Inna z kolei jest młodą matką, która walczy o swoją niezależność. Mam też uczennicę, która z przymusu studiuje coś w rodzaju hotelarstwa, ale jej pasją jest moda – wymienia Maja.

Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (Fot. archiwum prywatne)

Program Sewing Together współdziała z lokalnymi organizacjami, które również niosą pomoc (m.in. z polską Fundacją Mogę Się Uczyć, także działającą na miejscu). Dziewczyny, które zaczynają naukę szyją torebki i podpaski wielorazowego użytku. Razem z Fundacją wspomagają akcję związaną z ubóstwem menstruacyjnym. – Miałam możliwość podróżować po Kenii, więc tutaj problem ubóstwa menstruacyjnego jest bardzo widoczny. Niektóre dziewczynki, nie mając żadnych środków na czas menstruacji, ze wstydu nie przychodzą do szkoły. W niektórych odległych wioskach dzieciom brakuje ubrań. Brakuje więc materiałów, które można by użyć jako popaski – podkreśla Maja Kotala. – Uszyłyśmy właśnie 100 podpasek wielorazowego użytku, które zostaną za chwilę dostarczone do wioski Masajów. U Masajów nie mówi się o takich rzeczach jak menstruacja czy seksualność. Nawet bieliznę suszy się pod innymi ubraniami. Uszyłyśmy więc dodatkowo woreczki, w których dziewczęta będą mogły suszyć swoje podpaski.

Oprócz charytatywnie działającej szkoły, założeniem programu Sewing Together jest też ekologiczne i zrównoważone podejście do mody. Większość kolekcji bazuje na upcyklingu. Ubrania szyte są najczęściej z bawełnianych prześcieradeł i pościeli. Szkoła zakupiła też dobrej jakości żagle od miejscowych żeglarzy, z których dziewczyny uszyły kurtki.

– Mam takie podejście, że nie chcę prosić o pieniądze. Wolę, żeby ktoś coś kupił i w ten właśnie sposób wsparł nasz projekt. Dlatego też założyłam internetowy Charity Shop z naszymi produktami (T-shirtami, biżuterią), wszystko po to, aby utrzymać szkołę i móc szkolić kolejne osoby. Coraz szerzej współpracujemy też z polskimi markami, które dedykują nam swoje produkty (Moja Butelka, Feba, Many Mornings), a część dochodu ze sprzedaży wspiera działania Sewing Together – podkreśla założycielka. – Moim celem jest, żeby ten projekt coraz bardziej się rozwijał. Zależy mi, żeby niebawem stworzyć dla tych uczennic miejsca pracy…

www.mkotala.com

  1. Moda i uroda

Wiosenne nowości modowe, które nas zachwyciły

 W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Idzie wiosna! Pora zatem na sezonową zmianę zawartości garderoby. Potrzeba łączenia trendów i funkcjonalności jest dziś silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, dlatego szukamy projektów wygodnych i praktycznych, ale też stylowych i estetycznie wykonanych. Oto wiosenne nowości modowe, które szczególnie nas zachwyciły. 

Solar

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. Zaprojektowane w duchu less is more modele są nie tylko wygodne, ale też łączą w sobie prostotę, jakość i nowoczesność. Dzianinowe komplety, miękkie bluzy i dopasowane joggersy z kantem idealnie sprawdzą się również na home office. Wszystkie modele zostały uszyte w Polsce z otulającej ciało certyfikowanej bawełny organicznej.

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar) Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar)

Gino Rossi

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. Składa się się z dwóch modeli – klasycznych czółenek z noskiem w szpic na niższym i na wyższym obcasie oraz wygodnej, praktycznej torebki z bocznym uchwytem. Wszystkie projekty wykonane są ze skóry naturalnej z połyskiem i dostępne są w różnych odcieniach. Kolekcja, choć czerpie z wybiegowych trendów, jest niezwykle ponadczasowa. Z pewnością spodoba się fankom minimalizmu i paryskiego stylu.

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel) Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel)

Lilou

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. Projekt składa się z czterech złączonych kul i tworzą spektakularny efekt. Występują w trzech wersjach: stal szlachetna pozłacana 18 karatowym zlotem, srebro 925 oraz z perłami. Idealnie sprawdzą się jako oryginalny akcent zarówno do casualowej, jak i wieczorowej stylizacji.

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou) Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou)

Pinko

Po roku wypełnionym wirtualnymi spotkaniami w ulubionym dresie najwyższy czas na zmianę. W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. Frędzle i naturalna paleta kolorów z połączeniu z morskimi odcieniami tworzą energetyczną harmonię. Na uwagę zasługują też torebki - kultowa Love Bag z papużkami tworzącymi przepiękną klamrę oraz Big Puff i Top Handle udekorowane wstawkami z rafii, haftami i ćwiekami.

W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis) W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)

Certina

Wodoszczelność, niezwykle wytrzymała konstrukcja i jednokierunkowo obrotowy pierścień lunety sprawiają, że zegarek DS Action Lady ma wiele zastosowań - idealnie sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. Nowe wersje zegarka, opatrzonego certyfikatem chronometru, łączy fascynacja podwodnym światem, a ich tarcze ozdobione zostały mieniącymi się, ozdobnymi falami.

Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina) Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina)

  1. Moda i uroda

Stylizacje na Walentynki – nasze propozycje

Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Jak się ubrać na Walentynki? Na Modivo i eobuwie.pl nie brakuje inspiracji. Znajdziecie tam eleganckie sukienki, szykowne garnitury, a także stylowe buty, torebki i akcesoria oraz bardziej casualowe propozycje od znanych i lubianych marek.

Walentynki to dobra okazja do celebrowania miłości – spędzenia więcej czasu ze swoją drugą połówką i pokazania, że nam na niej zależy. Sposobów na romantyczne spędzenie święta zakochanych jest wiele. Ten rok jest inny niż wszystkie, dlatego i świętowanie przybierze zupełnie nową formę. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zorganizować miły wieczór w domowym zaciszu lub wybrać się na wspólny spacer. Czy musimy w związku z tym rezygnować z eleganckiego outfitu? Ależ skąd! Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. Będzie ku temu doskonała okazja, bo do 14 lutego trwa specjalna akcja rabatowa. Więcej szczegółów poniżej.

Rozważna i romantyczna - najpiękniejsze sukienki na Walentynki

Sukienka na Walentynki to nic odkrywczego, ale wychodzimy z założenia, że klasyka jest niezawodna. W naszym sklepie internetowym każda kobieta znajdzie coś dla siebie: od romantycznych, zwiewnych i subtelnych kreacji w odcieniach pudrowego różu i eleganckiego beżu po kobiece fasony, podkreślające figurę w czerwonym kolorze (w końcu to kolor miłości!).

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Nie zapominamy również o dodatkach – szykowne szpilki, które wysmuklają sylwetkę podkręcą stylizację i będą jej świetnym uzupełnieniem. Podobnie jak czerwone torebki – najpiękniej prezentują się te w kształcie kuferków. Kobietom, które uwielbiają stylizacje z pazurem, na pewno przypadną do gustu torebki z rockowymi ćwiekami.

Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Wygodna i szykowna stylizacja na Walentynki – dzianinowa sukienka

Wspólne gotowanie z przyjaciółmi w ramach podwójnej randki, a może po prostu kolacja we dwoje i oglądanie filmu na kanapie? Na Modivo nie brakuje wygodnych, ale jednocześnie pięknych ubrań, w których spędzenie Walentynek to idealny pomysł. Alternatywą dla eleganckiej sukienki, będzie dzianinowa kreacja – wykonana z wysokiej jakości materiału, który pięknie się układa i jest przyjemny w dotyku. W naszej ofercie znalazły się proste, opinające fasony z długim rękawem, a także modele na grubych ramiączkach i z okrągłym dekoltem.

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Casualowe Walentynki w domu

Większość zakochanych par spędzi Walentynki w domu, dlatego kolejnym pomysłem na stylizację może być casualowy outfit – niezobowiązujący i wygodny, który zapewni swobodę i komfort. Na Modivo znajduje się szeroki wybór odzieży homewear – spełniającej wszystkie najważniejsze punkty, a do tego pięknej! Bluzy w stonowanych kolorach lub nawiązujące do święta miłości - w odcieniach różu i czerwieni.

Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Walentynkowe propozycje od eobuwie.pl

Jakie buty i akcesoria dobrać do walentynkowego outfitu? Panie mogą sięgnąć po ponadczasowe szpilki, niższe czółenka lub urocze baleriny. Piękne i kobiece modele mają w ofercie Liu Jo, Guess, Aldo i Eva Longoria. Dla panów poleca się półbuty i buty wizytowe. Warto zadbać o to, aby wyróżniała je wysoka jakość wykonania i najlepsze materiały. Takie modele proponuje np. Gino Rossi oraz marki własne eobuwie.pl: Quazi i Sergio Bardi. Zwolennikom aktywnego spędzania czasu zalecamy wygodne buty, w których można wybrać się na spacer, np. sneakersy na grubych podeszwach. Modele w cukierkowych kolorach od Vans czy Versace Jeans Couture, prezentują się naprawdę uroczo. Można dobrać do nich stylowy plecak, który będzie dobrą alternatywą dla torebki.

Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl) Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl)

W poszukiwaniu prezentu idealnego

Prezentem na Walentynki mogą być różnego rodzaju akcesoria. Dla Niego dobrą opcją będzie pasek do spodni lub etui na karty kredytowe. Jej z kolei powinna przypaść do gustu zgrabna listonoszka. Ci, którzy nie obchodzą Walentynek, mogą znaleźć swoją wymarzoną parę… butów! Warto skorzystać z promocji i sprawić sobie praktyczny prezent, np. klasyczne lordsy, buty na obcasie lub sneakersy. Do 14 lutego na eobuwie.pl i w sklepach stacjonarnych trwa akcja W parze taniej, dzięki której można sprawić przyjemność sobie lub swojej drugiej połówce. Z kodem rabatowym "LOVE" obowiązuje rabat -22% na zakupy. Warunkiem skorzystania z promocji jest wybranie minimum dwóch nieprzecenionych artykułów.

  1. Moda i uroda

Nowości modowe na sezon wiosna-lato 2021

W nadchodzącym sezonie wiosna-lato z pewnością warto zwrócić uwagę na najnowszą linię butów, toreb i akcesoriów marki Jenny Fairy. (Fot. Stanisław Boniecki)
W nadchodzącym sezonie wiosna-lato z pewnością warto zwrócić uwagę na najnowszą linię butów, toreb i akcesoriów marki Jenny Fairy. (Fot. Stanisław Boniecki)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Choć za oknami zima w pełni, branża modowa już szykuje się na cieplejsze dni. Przed wami przegląd najciekawszych kolekcji na sezon wiosna-lato 2021. 

Choć za oknami zima w pełni, branża modowa już szykuje się na cieplejsze dni. Przed wami przegląd najciekawszych kolekcji na sezon wiosna-lato 2021. 

Guess

Proekologiczna kolekcja Smart Guess rozwija się z każdym sezonem, podążając za najnowszymi trendami. To modne ubrania dla kobiet, mężczyzn i dzieci, produkowane przyjaznymi środowisku metodami. Kolekcja obejmuje produkty wszystkich kategorii: od dżinsów przez okrycia wierzchnie po ubrania w stylu casual. Na nowy sezon marka przygotowała trzy wyjątkowe linie: lekką w noszeniu i wytrzymałą Reborn Denim produkowaną z używanych dżinsów, superlekką Eco Feather Weight z bawełny pozyskanej z odpadów pokonsumenckich i włókien poliestru z recyklingu oraz Italian Wash stworzoną przy użyciu technologii Orta Blue.

Proekologiczna kolekcja Smart Guess rozwija się z każdym sezonem, podążając za najnowszymi trendami. (Fot. materiały prasowe) Proekologiczna kolekcja Smart Guess rozwija się z każdym sezonem, podążając za najnowszymi trendami. (Fot. materiały prasowe)

Solar

Ciepłe dni Solar powita ze świeżą energią i optymizmem. Marka stawia także na równowagę. Biorąc pod lupę nową kolekcję, balans widoczny jest w każdym jej aspekcie. Kolorowe wzory przeplatają się z gładkimi tkaninami. Klasyczne kroje łączą w sobie prosty design i funkcjonalność, a nowoczesność wtóruje ponadczasowej estetyce. W palecie barw błękit i umbra współgrają z czernią, natomiast ochra, limonka i róż indyjski zestawione zostały z kolorami ziemi. Mimo wielości wzorów, kolekcja obfituje jednak w prostotę, a nowe modele redefiniują komfort oraz balansują na pograniczu elegancji i estetyki sportowej.

Biorąc pod lupę nową kolekcję marki Solar, balans widoczny jest w każdym jej aspekcie. (Fot. Sonia Szóstak) Biorąc pod lupę nową kolekcję marki Solar, balans widoczny jest w każdym jej aspekcie. (Fot. Sonia Szóstak)

Deni Cler

Najnowsza kolekcja Deni Cler inspirowana jest naturą: kwitnącymi sadami, wielkomiejskimi ogrodami oraz romantycznymi oranżeriami. Opiera się na naturalnych tkaninach, a uszyte z nich modele uwodzą przepięknymi odcieniami. Gładkie ozdobione zostały motywami roślinnymi, deseniem w prążki czy drobnymi wzorami w stylu vintage. W kolekcji dominują jednak klasyczne kroje. Na szczególną uwagę zasługują płaszcze, garnitury, sukienki oraz dzianiny. Ofertę dopełnia gama autorskich akcesoriów, weekendowa linia obejmująca T-shirty, dżinsy, lekkie płaszcze oraz sportowe koszule, a także zupełnie nowa linia odzieży Eco.

Najnowsza kolekcja Deni Cler inspirowana jest naturą: kwitnącymi sadami, wielkomiejskimi ogrodami oraz romantycznymi oranżeriami. (Fot. materiały prasowe) Najnowsza kolekcja Deni Cler inspirowana jest naturą: kwitnącymi sadami, wielkomiejskimi ogrodami oraz romantycznymi oranżeriami. (Fot. materiały prasowe)

Jenny Fairy

Projekty Jenny Fairy łączą w sobie klasyczną elegancję, casualowy luz oraz sportowe detale. Nowa kolekcja marki zachwyca różnorodnością, praktycznością oraz wyjątkowym designem. W ofercie butów znajdziemy botki, czółenka, klapki, sandały, mokasyny oraz obuwie sportowe. Linia torebek również skrywa rozmaite kształty i rozmiary - duże, małe i średniej wielkości torby, praktyczne nerki, shopperki. Nowością są też akcesoria, m.in. okulary. Wszystkie projekty tworzone są zgodnie z najnowszymi trendami i świetnie sprawdzą się nie tylko na specjalne okazje, ale też na co dzień.

Projekty Jenny Fairy łączą w sobie klasyczną elegancję, casualowy luz oraz sportowe detale. (Fot. Stanisław Boniecki) Projekty Jenny Fairy łączą w sobie klasyczną elegancję, casualowy luz oraz sportowe detale. (Fot. Stanisław Boniecki)

Patrizia Pepe

Tematem przewodnim nowej kolekcji Patrizii Pepe jest odrodzenie. Proces transformacji i odnowy jest widoczny w krawiectwie i kluczowych projektach. Ostre cięcia i ergonomiczne kształty otulają ciało, zapewniając nową swobodę ruchu. Intensywne odcienie łączą się z intrygującymi kombinacjami czerni i beżu oraz różem i szarością, a kulminacją jest eksplozja radości, energii i witalności wyrażona przez żywe odcienie. Zdjęcia do kampanii doskonale ilustrują cechy marki oraz buntowniczą naturę pewnej siebie kobiety, która umie wyeksponować swoją osobowość i styl.

Tematem przewodnim nowej kolekcji Patrizii Pepe jest odrodzenie. (Fot. Bruno&Nicoletta Van Mossevelde) Tematem przewodnim nowej kolekcji Patrizii Pepe jest odrodzenie. (Fot. Bruno&Nicoletta Van Mossevelde)

Puma

A teraz coś dla miłośników streetwear'u. Na nadchodzący sezon Puma oferuje wiele stylowych akcesoriów, zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Ciekawe rozwiązania i modne wzory zobaczyć można na produktach, które już kolejny sezon cieszą się dużą popularnością. Są to m.in.: bucket hats, różnego rodzaju saszetki, torby na ramię, plecaki czy nowoczesna forma kilku mini-torebek zawieszonych na łańcuchach przy wspólnym pasku. Możemy liczyć także na wiele limitowanych kolekcji stworzonych z artystami z całego świata.

Na nadchodzący sezon Puma oferuje wiele stylowych akcesoriów, zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. (Fot. materiały prasowe) Na nadchodzący sezon Puma oferuje wiele stylowych akcesoriów, zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. (Fot. materiały prasowe)

Mista

I na koniec polski akcent - torebki Mista. Kolekcja nie jest bardzo rozbudowana, ale niezwykle różnorodna i starannie dopracowana. Znajdują się w niej zarówno projekty klasyczne, jak i niezwykle oryginalne - np. „torebki chmurki” albo „pinch bag”, czyli torebki z miękkiej włoskiej skóry z charakterystycznymi „szczypankami”. Wspólną cechą wszystkich projektów jest funkcjonalność - mają one przegródki różnej wielkości i dodatkowe kieszonki zapinane na suwak. W środku szlufka do przyczepienia kluczy albo lusterka. Jest też dobra wiadomość dla kupujących świadomie - każda torebka szyta jest w polskim zakładzie kaletniczym przez Pana Janusza.

 

Kolekcja marki Mista jest niezwykle różnorodna i starannie dopracowana. (Fot. materiały prasowe) Kolekcja marki Mista jest niezwykle różnorodna i starannie dopracowana. (Fot. materiały prasowe)