1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Tajemnice Coco Chanel

Tajemnice Coco Chanel

Coco Chanel (fot. Getty Images)
Coco Chanel (fot. Getty Images)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Jej legenda rodziła się w czasach wojny, biedy i społecznej ruiny. Coco Chanel nie miała łatwego życia, mimo to przetrwała i osiągnęła ogromny sukces. Była absolutnym geniuszem swojej epoki – nie tyle zrewolucjonizowała modę, co praktycznie wymyśliła ją od nowa. Podobnie jak siebie.

Jej legenda rodziła się w czasach wojny, biedy i społecznej ruiny. Coco Chanel nie miała łatwego życia, mimo to przetrwała i osiągnęła ogromny sukces. Była absolutnym geniuszem swojej epoki – nie tyle zrewolucjonizowała modę, co praktycznie wymyśliła ją od nowa. Podobnie jak siebie.

Znamy ją jako tę, która powołała na świat „małą czarną” i tweedowe żakieciki. Sznury pereł – sztucznych! – noszonych na co dzień do białej bluzki. No i ponadczasowe perfumy. Współczesnym kobietom dodała elegancji, dystynkcji i klasy. Ale też swobody. Była ucieleśnieniem niezależności i projektowała dla kobiet takich jak ona – pracujących, uprawiających sport, kochających życie. Mężczyznę kochała tylko jednego, choć miała wielu kochanków. Czy była kochana? Podobno od dziecka jedynie tego pragnęła. Miała jedną jedyną przyjaciółkę, ale tabuny klientek, naśladowczyń i wpatrzonych w nią fanek. Była drobna i smagła, zawsze wyglądała na co najmniej 10 lat mniej i regularnie zaniżała swój wiek. Paliła jak smok – trudno znaleźć zdjecie, na którym jest bez papierosa. Była też wymagająca i surowa. Krytyczna aż do bólu, ironiczna, często wredna. Bezwzględna dla rywali biznesowych (kiedy podupadły już nieco projektant Paul Poiret spotkał ją na ulicy, ubraną w skromną czarną garsonkę, rzucił podobno sarkastycznie: „Po kim ta żałoba, Mademoiselle?”, „Po panu, Monsieur” – odpowiedziała); równie szorstka bywała dla przyjaciół. Miała specyficzny styl wręczania prezentów, niemal równoznaczny z policzkowaniem („Wysyłam ci tych sześć posągów weneckich Murzynów” – dzwoniła do znajomego –„nie mogę ich już ścierpieć”), jednego dnia nie potrafiła się bez kogoś obejść, drugiego już go nie trawiła. Choć arystokracja jadła jej z ręki, lubiła ją poniżać – regulowała rachunki hotelowe za księżne, zatrudniała u siebie ludzi z tzw. socjety, którzy byli jej chłopcami na posyłki. O jednej ze znajomych z wyższych sfer powiedziała: „bardzo lubię Aurelię, jest wielką kurtyzaną, spóźnioną o cztery stulecia”. Nie była łatwa we współżyciu, ale była wielka. I zawsze żyła według swoich zasad.

„Oto ciemna strona Chanel: jej cierpienie, pociąg do złych uczynków, potrzeba karcenia, jej duma, surowość, sarkazm, destrukcyjna pasja, bezwzględność charakteru tchnącego jednocześnie ciepłem i zimnem, jej dewastatorski geniusz twórczy” – pisze o niej przyjaciel Paul Morand we wstępie do książki „Czar Chanel”, będącej zapisem ich rozmów, a właściwie wyznań projektantki. Wspomina, że tym, co ją najbardziej cechowało, była precyzja – zarówno w projektach, jak i w zdaniach, które wygłaszała. Rzeczywiście to, co opowiedziała Morandowi w Saint-Moritz w 1946 roku (dokąd udała się na swoiste wygnanie, by schronić się przed złą sławą wojennej kolaborantki), to gotowe aforyzmy. Ostre jak brzytwa, trafne, błyskotliwe. Czy wszystkie prawdziwe? To jest właśnie największa jej tajemnica.

Sama o sobie

„Jestem sama już w wieku sześciu lat. Właśnie zmarła moja matka. Ojciec traktuje mnie jak balast i odstawia do ciotek, po czym wkrótce wyrusza do Ameryki, z której nigdy już nie wróci. Sierota… Od tamtego czasu sam dźwięk tego słowa przeszywa mnie dreszczem… Minęło pół wieku, ale ja – otoczona luksusem i radością ostatnich szczęśliwców tego nędznego świata – nadal jestem samotna, ciągle samotna”.  Chanel urodziła się 19 sierpnia 1883 roku w przytułku dla biednych w Saumur, miasteczku w środkowej Francji. Jej rodzice: Jeanne DeVolle i Henri Albert Chanel nie byli małżeństwem, co w tamtych czasach dla dziecka oznaczało bardzo zły start. Jej ojciec miał opinię, jak to określa jedna z biografek projektantki Karen Karbo, „charyzmatycznego krętacza”, zarabiał jako obwoźny sprzedawca na miejskich targowiskach Orwenii, rejonu w południowo-środkowej Francji, znanego z wygasłych wulkanów i śliwek. Jeanne była córką karczmarza, który wynajął pokój Albertowi (tego imienia używał). Dziewczynce nadano imiona Gabrielle Bonheur po zakonnicy, która odebrała poród. Była ich drugą córką – starsza Julie urodziła się rok wcześniej. Para doczekała się jeszcze synów Alphonse'a i Luciena oraz córki Antoinette. Ostatecznie Albert ożenił się z Jeanne 15 miesięcy po narodzinach Gabrielle. Po śmierci żony zostawił dzieci u swojej matki w Vichy i… zniknął. Ponieważ babcia Gabrielle sama miała  sporą gromadkę do wychowania, oddała chłopców do pracy na farmie, a dziewczęta do sierocińca prowadzonego przez siostry Najświętszego Serca Marii Panny w Aubazines.

„Moje dwie siostry oddano do klasztoru. Ja, najbardziej rozumna, zostałam powierzona dalekim ciotkom, dalszym kuzynkom mojej matki”. Chanel przez całe życie nie chciała przyznać, że jej stopa choć na chwilę postała w sierocińcu. Zamiast zakonnic wymyśliła więc ciotki surowe jak zakonnice. W jej opisach były srogie, ale w sumie rozsądne.

„Sprzeciwiam się wszystkiemu, z powodu intensywnego, zbyt intensywnego, zamiłowania do życia, z potrzeby bycia kochaną, ponieważ u ciotek wszystko mnie irytuje i wszystko rani. Wstrętne ciotki! Cudowne ciotki!”. Podobno to one nauczyły ją szycia i to one  wpoiły dyscyplinę i zamiłowanie do porządku.  Jak podkreśla Karen Karbo, przez lata nieistniejące ciotki okazywały się Chanel bardzo przydatne. Projektantka oczywiście miała prawdziwe ciotki, ale dzieciństwo spędziła w sierocińcu, nie u nich.

„Nienawidzę się uniżać, zginać kark, upokarzać się, skrywać, co myślę, podporządkowywać się, robić coś nie po swojemu. Zarówno dziś, jak i wtedy moje działania, gesty, surowość głosu, żar spojrzenia, moja napięta i udręczona twarz, cała moja niezależna osoba bucha dumą. Jestem jedynym wulkanem z Orwenii, który nie wygasł”.  Chanel chętnie przypisywała swój sukces – zupełnie słusznie zresztą – prowincjonalnym korzeniom. Stała się wręcz lokalną patriotką Orwenii, której mieszkańcy byli uważani za twardych i oszczędnych. Jak pisze Karen Karbo, pochodzić z Orwenii w tamtych czasach to jak pochodzić z Dzikiego Zachodu. Tak naprawdę z Orwenii pochodziła jedynie matka Chanel.

„Moja legenda opiera się na dwóch niezniszczalnych filarach: pierwszy to przekonanie, że pojawiłam się nie wiadomo skąd: z music-hallu, z opery albo z burdelu; żałuję, to byłoby zabawniejsze; drugi to opinia, że jestem żeńską wersją króla Midasa”. Chanel upierała się, że ojciec ją ubóstwiał, że to on we wczesnym dzieciństwie nadał jej przydomek Coco, choć biografowie zgadzają się, że pochodził on od dwóch największych jej przebojów z czasów, gdy śpiewała w caf'conc, czyli kawiarni koncertowej w Vichy „Qui qu'a vu Coco” oraz „Ko-ko-ri-ko”. Broniła ojca (a może samej siebie) w kwestii porzucenia dzieci – utrzymywała, że nie miał innego wyjścia i musiał wyjechać do Ameryki. Podobno w sierocińcu ciągle opowiadała, że lada dzień wróci zza oceanu.

„Lubiłam samotność, instynktownie uwielbiałam piękno, a nie znosiłam tego, co śliczne” – surowe klasztorne wychowanie wykształciło w niej surowy gust i tendencję do krytykowania: „Pani jest wiecznie niezadowolona – będą mi mówić. (…) Jestem wiecznie niezadowolona z samej siebie, dlaczego miałabym być z kogoś innego?”.  Nie tylko zdawała sobie sprawę z własnego krytykanctwa, ona się nim szczyciła.

„Najpiękniejszym darem, jakim obdarzył mnie Bóg, jest umiejętność niekochania tego, kto mnie nie kocha. I zdolność do niezapoznania się z najpowszechniejszą formą miłości, jaką jest zazdrość”. Chanel przez całe dzieciństwo tęskniła za tym, by być kochaną i bała się porzucenia. W dorosłym życiu zawsze (poza jednym tragicznym przypadkiem) to ona kończyła związki.

„Mam kilka zalet, całkiem uroczych; jestem pełna nieznośnych wad (...). Jestem chodząca dumą. Jeżeli tylko nie przesadzam i nie zamieniam się w chodzącą próżność”. Była mistrzynią kontrastów: z jednej strony miała do siebie dystans, z drugiej – była dumna do granic przyzwoitości. Nigdy nie zwątpiła w siebie ani w swój dobry gust. „Nie jestem ani inteligentna, ani durna, ale nie wydaje mi się, żebym była osobą tuzinkową”.

„Kiedy widzę, jak bardzo początkowe szczęście upośledza ludzi, nie żałuję tego, że ja sama najpierw byłam głęboko nieszczęśliwa. Trzeba być kimś naprawdę dobrym, by się oprzeć dobremu wychowaniu. Za nic w świecie nie chciałabym mieć innego losu niż mój własny”. Dzieciństwo utwardziło Chanel i z pewnością było jej motywacją do tego, by piąć się wyżej, ale z drugiej strony umieściło w jej sercu sopel lodu, który nigdy nie stajał.

Coco Chanel koło 1959 roku w swoim apartamencie w Paryżu. (Fot. Getty Images) Coco Chanel koło 1959 roku w swoim apartamencie w Paryżu. (Fot. Getty Images)

Coco Chanel o pracy

„Tak więc narzuciłam kolor czarny; wciąż panuje, bo czarny detronizuje wszystko”. Oprócz czarnego Chanel wielbiła biele, beże i granaty. Była wielką entuzjastką i pionierką minimalizmu.

„Drażni mnie, kiedy słyszę, że miałam szczęście. Nikt nie pracował więcej ode mnie”. Praca była całym życiem Chanel, jej mężem i jej dzieckiem.

„Nie każda kobieta jest Wenus, nie należy jednak nic ukrywać; to, co staramy się zamaskować, będzie tylko jeszcze bardziej rzucać się w oczy”. Była autorką wielu maksym na temat zasad właściwego ubioru, które są aktualne i powtarzane do dziś.

„Żeby być wolnym, potrzeba pieniędzy” – mówiła.  „Zaczyna się od pożądania pieniędzy. Następnie ponosi nas zamiłowanie do pracy. Praca ma o wiele mocniejszy smak niż pieniądze. Pieniądze ostatecznie stają się niczym więcej, jak tylko symbolem niezależności. Mnie interesowały wyłącznie dlatego, że schlebiały mojej dumie. Nie chodziło o kupowanie przedmiotów, nigdy nie pożądałam niczego poza czułością”. Chanel było dane stworzyć imponujące imperium modowe, które do dziś istnieje i uchodzi za synonim dobrego smaku. Wychowana w biedzie i pogardzie, zafundowała sobie dorosłe życie w luksusie i  powszechnym uznaniu. Była kimś, kogo można by nazwać „self-made woman”, czyli kobietą, która sama siebie stworzyła.

„Jakie miałam pojęcie o moim zawodzie? Żadnego. Nie wiedziałam nawet, że istnieją krawcowe. Czy miałam wcześniej świadomość rewolucji, którą wywołam w garderobie? W żadnym razie. Jakiś świat się kończył, a inny miał nadejść. Byłam na miejscu; nadarzyła się okazja, skorzystałam z niej. Byłam prawie w tym samym wieku co nowe stulecie, a więc to do mnie zwróciło się ono, abym je wyraziła poprzez ubranie. Potrzeba było prostoty, wygody, schludności; oferowałam to wszystko całkiem nieświadomie. Prawdziwe sukcesy są kwestią przeznaczenia”. Trudno nam sobie dziś nawet wyobrazić, jakim szokiem dla ówczesnych kobiet, ubranych w wielkie jak stadion kapelusze, ściśniętych gorsetami i ozdobionych niezliczoną ilością wstążek, kwiatów i falbanek, był widok Chanel w jej prostych, pozbawionych ozdób  sukienkach, w jej słomkowych kapeluszach okolonych jedynie czarną wstążką. Kariera Chanel zaczęła się właśnie od sprzedaży minimalistycznych kapeluszy. Stały się hitem wśród francuskich arystokratek. „Surowość ciemnych barw, szacunek dla kolorów zapożyczanych z otaczającej natury, niemalże mnisi krój moich letnich ubrań z alpaki, moich zimowych ubrań z szewiotu, cały ten purytanizm, na którego punkcie oszaleją elegantki, pochodził z Mont-Dore” (Chanel wielokrotnie powoływała się na Mont-Dore jako miejsce, gdzie wychowywały ją ciotki).

„W 1914 roku nie było sukni sportowych. Kobiety brały udział w wydarzeniach sportowych tak jak damy w czepcach asystowały przy turniejach rycerskich. Były bardzo nisko spięte w talii, skrępowane w biodrach, nogach, wszędzie… Ponieważ jadły zbyt wiele, były solidne, a ponieważ były solidne i nie chciały takie być, ściskały się. Gorset wypychał tłuszcz na biust, a ukrywał go pod suknią. Wymyślając ubrania z dżerseju, uwalniałam ciało, porzucałam talię (do której wrócę dopiero w 1930 roku), kształtowałam nową sylwetkę i żeby się do tego przystosować, moje klientki stawały się szczupłe, «szczupłe jak Coco», czemu sprzyjała wojna”. Chanel zawsze projektowała dla siebie i sama była swoją najlepszą modelką. Jej styl pojawił się dlatego, że pojawiła się ona.

Lady Pamela Smith (w czarnym kostiumie) stoi w otoczeniu modelek. Obok Coco Chanel - była jedną z pierwszych arystokratek, które zaczęły pojawiać się w roli modelek. (Fot. Getty Images) Lady Pamela Smith (w czarnym kostiumie) stoi w otoczeniu modelek. Obok Coco Chanel - była jedną z pierwszych arystokratek, które zaczęły pojawiać się w roli modelek. (Fot. Getty Images)

„Robiłam sukienki. Mogłabym równie dobrze robić coś innego. To był przypadek. To nie sukienki lubiłam, tylko pracę. Poświęciłam jej wszystko, nawet miłość”. Chanel nie miała biznesplanu, szła za tym, co ją pociągało i czego brak odczuwała w życiu. Wiele inspiracji czerpała od mężczyzn i z ich garderoby.

Coco Chanel o mężczyznach

„Zdarzyło się, że ciotki wysyłały mnie na lato do Vichy, do dziadka, który przebywał tam na kuracji. (...) Na herbatce, na którą zabrali mnie dziadkowie, poznałam młodego mężczyznę, pana B., właściciela stajni wyścigowej. Ależ z pana szczęściarz – powiedziałam mu z dziecinnym zapałem – że ma pan konie wyścigowe! – Chciałaby panienka przyjść na trening? – Pytanie!”. Etienne'owi Balsanowi świat zawdzięcza zatem bryczesy do jazdy konnej dla kobiet i krawatki z dzianiny. Był arystokratą hodującym konie czystej krwi, ale odrzucał konwenanse. Może spotkał Chanel w caf'conc w Vichy, a może rzeczywiście była to popołudniowa herbatka. Chanel została jego kochanką i zamieszkała z nim w Château de Royallieu, gdzie miał stadninę koni.

„W Pau spotkałam pewnego Anglika. Poznaliśmy się podczas jednej przejażdżki… Ten chłopiec był pięknym, uwodzicielskim brunetem. Zakochałam się w nim. Nigdy nie kochałam pana B. Między tym Anglikiem a mną nie padło ani słowo. Pewnego dnia dowiedziałam się, że opuszcza Pau. – Wyjeżdża pan? – spytałam. – Niestety tak – odpowiedział. – O której godzinie?”. Następnego dnia była na dworcu, spakowana. Capelowi zawdzięczamy kobiece blezery, kardigany, swetry zakładane przez głowę oraz przewiązywane w talii paskiem – jak twierdzi Chanel, odkąd go poznała, zaczęła z upodobaniem nosić męskie swetry.

„To jedyny mężczyzna, którego kochałam. Nigdy o nim nie zapomniałam”. „Po nastaniu pokoju (…). Capel zginął w wypadku samochodowym. Nie będę kolorować tego wspomnienia… Ta śmierć była dla mnie strasznym ciosem”. Z Capelem Chanel zamieszkała w Paryżu. Przez pierwszy rok oddając się miłości i – jak to ujmuje Karen Karbo w książce „Księga stylu Coco Chanel”– malowaniu paznokci. To za jego namową i dzięki jego pożyczce otworzyła wreszcie swój pierwszy butik przy rue Cambon. Capel był piękny i nietuzinkowy, Chanel mu imponowa i bardzo go ciekawiła. Ale nie na tyle, aby ją poślubić. Ponieważ chciał wejść w arystokratyczne środowisko, ożenił się z arystokratką. Nadal jednak spotykał się z Chanel. Zresztą nie tylko z nią, „Boy” był kobieciarzem, ale ona nigdy nie była zazdrosna. Po tym, jak kilka dni przed świętami 1919 roku Capel zginął w wypadku samochodowym, przez rok po jego śmierci Chanel nie mogła dość do siebie.

Artur 'Boy' Capel w 1911 roku. (Fot. BEW PHOTO) Artur \"Boy\" Capel w 1911 roku. (Fot. BEW PHOTO)

„Dlaczego Westminster dobrze się ze mną bawił? Przede wszystkim dlatego, że nie starałam się go usidlić. (…) Bo byłam Francuzką. Angielki są zaborcze i niewzruszone. Mężczyźni się z nimi zamęczają (…). Ale nie należy mnie oskarżać o obgadywanie Angielek. Po pierwsze, ja obgaduję wszystkich”. Drugi książę Westminsteru, najbogatszy wtedy mężczyzna na świecie, był z Chanel przez 10 lat. Rozpieszczał ją i bawił, mimo to odrzuciła jego propozycję zamknięcia interesu i zostania księżną. Podobno potężny szafir, który jej ofiarował, wyrzuciła za burtę. Za to dzięki niemu pokochała tweed.

Coco Chanel z księciem Westminster na torze wyścigowym w Chester, maj 1924 roku. (Fot. Getty Images) Coco Chanel z księciem Westminster na torze wyścigowym w Chester, maj 1924 roku. (Fot. Getty Images)

„Zawsze wiedziałam, kiedy odejść”. Cóż, nie zawsze… Hansa Güntera von Dincklage vel Spatza, niemieckiego szpiega mówiącego po francusku, pół-Anglika, Chanel podobno poznała jeszcze przed wojną. Podczas wojny połączył ich romans, którego Chanel nie przerwała mimo zwycięstwa aliantów. Oskarżona o kolaborację, została aresztowana i postawiona przed Komitetem ds. Moralności. Podobno uniknęła kary dzięki przyjacielowi Winstonowi Churchillowi, który interweniował w jej sprawie. Na kilka lat wyjechała do Szwajcarii. Nigdy nie wracała do tamtych czasów, nigdy nie mówiła o wojnie. Uważała ją za coś wulgarnego i nieciekawego. Hal Vaughan w książce „Coco Chanel. Sypiając z wrogiem” dowodzi, że projektantka była agentką Abwehry, choć temu zaprzeczała. Paryż ostatecznie jej wybaczył, ale czy wybaczyła sobie… Co wtedy czuła, co myślała, czy żałowała – to też zostanie jej tajemnicą. Jak powiedziała Morandowi: „Byłam zbuntowanym dzieckiem, byłam zbuntowaną kochanką, zbuntowaną projektantką, prawdziwym Lucyferem”. Zmarła 10 stycznia 1971 roku w swoim apartamencie w hotelu Ritz, w Paryżu.

Wszystkie nieopisane inaczej cytaty pochodzą z książki Paula Moranda "Czar Chanel” (Wydawnictwo Literackie)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Sukienki na wesele - najmodniejsze modele w sezonie 2021

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Niebawem ruszy sezon letnich wesel 2021 - już najwyższy czas, by zacząć poszukiwania kreacji. Zrezygnuj z oklepanych kolorów i wyróżnij się w tłumie gości. Poznaj najnowsze trendy i sprawdź, jaką sukienkę założyć w tym roku. Idealna sukienka na wesele musi być gustowna, szykowna oraz sprostać pod względem wygody.

Wybierasz się na wesele w tym roku? Pierwsze co zwykle przychodzi do głowy przy planowaniu kreacji to jej kolor. Obraz wesel z wielu ostatnich lat to tłum kobiet w jasno różowych sukienkach, a pośród nich wiele pań chcących się wyróżnić czerwoną kreacją. Niestety ta klasyka lawiruje już na granicy banału. Choć pudrowy róż i czerwień to bardzo kobiece kolory, warto w tym roku spróbować czegoś nowego i wyjątkowego, a równie efektownego.

Kolorystyka wiosna/lato 2021

Eleganckie pastele doskonale łączą się z dodatkami i biżuterią. Pasują nastolatkom i kobietom w każdym wieku, budując bardzo subtelny i delikatny wygląd. Zwykle wybierany pudrowy róż zastąp w tym roku odcieniem lila i jasnego fioletu. Te odcienie mocno podkreślają opaleniznę i pasują do każdego rodzaju włosów. Warto łączyć je ze srebrną biżuterią i białymi lub beżowymi dodatkami. W tym roku rządzi także błękit i odcień miętowy.

Sukienki na wesele w modnym odcieniu szarości

Dla kobiet lubiących stonowane kolory modna jest również matowa szarość o średniej tonacji. Zwykle jeśli decydujemy się na szare kreacje, są one jasne, błyszczące i wpadają w srebrne tony. Jednak w tym roku nieco ciemniejsza tonacja jest hitem mody, choć nie jest to łatwy kolor pod względem doboru akcesoriów. Szarość świetnie współgra w kontrastach - co powiesz na przełamanie jej żółtymi dodatkami? Takie orzeźwiające duo roztoczy aurę oryginalności. W przypadku pozostania przy jednolitej kolorystyce, warto zdecydować się na sukienkę subtelnie zdobioną motywami kwiatów lub drobnych ornamentów. Pamiętaj jednak, iż modny jest minimalizm - lepiej zachwycić fasonem drapowań, subtelnych nadruków i pojedynczych falban, aniżeli zbyt wieloma koronkami i haftami. Szarość może być też akcentem i grać drugie skrzypce. Cudownie łączy się jasnym różem i fioletem.

Kobieca fuksja modnie zastąpi czerwień

Jeśli lubisz się w wyrazistych, kobiecych kolorach i zwykle wybierasz czerwień - w tym sezonie zaskocz na weselu ciemnym odcieniem różu. Fuksja to świetny kolor, który najlepiej wybierać w matowym wydaniu. Połyskujące tkaniny w tej tonacji często wyglądają jarmarcznie, a nie o taki przesadzony efekt nam chodzi. Do ciemno różowych sukienek dobrze pasuje biżuteria w chłodnych odcieniach, zwłaszcza srebrna. Do takiej sukienki nie musisz kupować nowych szpilek - wystarczy Twoja ulubiona para klasycznych, czarnych czółenek.

Sukienki na wesele w 2021 - na topie kwieciste modele

Groszki, geometryczne wzory i zwierzęce printy? Na wesele niekoniecznie. Korzystaj z utrzymujących się na szczycie trendów kwiecistych deseni - naprawdę jest w czym wybierać! Kwiecisty wzór jest bardzo kobiecy i doskonale wpisuje się w klimat letnich wesel. Sukienki w kwiaty dobrze się prezentują zarówno przy długości maxi, jak i mini.

 

Szeroki wybór sukienek na wesele znajdziesz w sklepie Mosquito. To polska marka, której sukienki powstają w lokalnych szwalniach. Wybieraj zwiewne tkaniny, na przykład szyfon. Młodzieńczego uroku dodadzą Ci subtelne falbany - zarówno zdobiące dekolt, jak i dolną część sukienki. Połączenie kwiatowego motywu wraz z tymi zwiewnymi falami materiału to przepis na udaną stylizację weselną.

Więcej sukienek na wesele znajdziesz na stronie: https://mosquito-sklep.pl/pl/77-sukienki-na-wesele

  1. Moda i uroda

Na wiosenne przesilenie skóry - sera, boostery, ampułki, koncentraty. Nowości!

By skóra rozkwitła na wiosnę, zadaj o nią: oczyszczaj, peelinguj, dostarczaj jej cennych składników. (Fot. iStock)  
(Fot. iStock)
By skóra rozkwitła na wiosnę, zadaj o nią: oczyszczaj, peelinguj, dostarczaj jej cennych składników. (Fot. iStock) (Fot. iStock)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Stężona dawka witamin, protein oraz wyciągów roślinnych o działaniu odświeżającym i odmładzającym - za taki koktajl każda cera odwdzięczy się promiennym wyglądem. 

Zima już dawno minęła, powinniśmy się czuć i wyglądać wyłącznie lepiej. Ale nie zawsze tak jest. Dlaczego? Wiosną większość z nas odczuwa tzw. przesilenie, objawiające się brakiem energii, sennością, zmęczeniem, drażliwością i wahaniami nastroju. Również nasza cera nie zawsze wygląda kwitnąco - po zimie brakuje jej blasku, ma poszarzały koloryt, wygląda na zmęczoną.

Przesilenie wiosenne to reakcja naszego organizmu  na przejściowy okres między zimą a latem - nasze ciało i głowa przestawiają się na inne tory, adaptują do zmian zachodzących w otoczeniu: przyzwyczajają do dłuższego dnia, większej ilości światła, nieco innych aktywności.

By wesprzeć organizm w tym trudnym okresie, zadbaj o zdrowy styl życia. Efekty szybko zobaczysz na swojej twarzy.

1. Przede wszystkim zapewnij sobie właściwą dawkę snu - dla dorosłej osoby to 7-8 godzin na dobę. 2. Pij odpowiednio dużo wody - minimum 1,5 litra dziennie. 3. Regularnie się ruszaj - najlepiej na świeżym powietrzu. 4. Pilnuj zrównoważonej diety - staraj się, by twoje menu było bogate w warzywa i wartościowe białka (np. jajka, ryby, rośliny strączkowe). 5. Dbaj o codzienny rytuał urodowy. Pamiętaj o właściwym oczyszczaniu i rozróżnieniu pielęgnacji dziennej - opartej na wysokiej fotoprotekcji oraz nocnej, która ma dostarczyć skórze bogatych składników regenerujących i odbudowujących. Włącz do pielęgnacji superprodukt jakim jest serum, booster, ampułka albo koncentrat, czyli kosmetyk, który zawiera stężoną dawkę składników aktywnych dobranych do indywidualnych potrzeb skóry.

Yope

Nowa linia Yope do kompleksowej pielęgnacji  cery  oparta jest na sile płynącej z wyjątkowej mocy roślin, stworzona w myśl idei bio i eko. W serii pojawiają się aż dwa sera.

Serum Hydro Shot  z aktywnym kompleksem z alg niebiesko-zielonych z amerykańskiego jeziora Klamath, o silnych właściwościach nawilżających oraz zapewniające działanie ochronne - chroni przez zanieczyszczeniami i światłem niebieskim. Algi z kalifornijskiego wybrzeża dają rozświetlenie i wygładzenie, a biofermentowany ekstrakt z czerwonej algi wzmocnia skórę i pobudza produkcję kolagenu. Dodatek wielocząsteczkowego kwasu hialuronowego gwarantuje długotrwałe nawilżenie skóry.  

Yope, serum Hydro Shot 119,99 zł/30 ml Yope, serum Hydro Shot 119,99 zł/30 ml

Serum C-Kick  to „serwis” rozświetlający.  Zapobiega przedwczesnym procesom starzenia i zapewnia skórze energię na cały dzień. Zawiera stabilną formę witaminy C o stężeniu 5 proc., która uaktywnia się podczas kontaktu ze skórą i nie traci swojej mocy przez 24 godziny. Śliwka kakadu wzbogacona biofermentami granatu i aceroli to wyselekcjonowane źródła witaminy C, które wspierają aktywne działanie serum. Wyjątkowe wyciągi z różeńca górskiego, hibiskusa i pachnotki naturalnie wspierają ochronę przed słońcem. Wyciąg z kory kanadyjskiego klonu czerwonego działa jako przeciwutleniacz oraz zapewnia ochronę przed stresem oksydacyjnym.

Yope, serum C-Kick 119,99 zł/30 ml Yope, serum C-Kick 119,99 zł/30 ml

Eisenberg, Sérum Affinant Visage (serum modelujące) 

Eisenberg, Sérum Affinant Visage 419/50 ml (sephora.pl) Eisenberg, Sérum Affinant Visage 419/50 ml (sephora.pl)

Wysoko skoncentrowane serum tonizuje, ujędrnia, modeluje policzki i przeciwdziała wiotczeniu skóry podbródka oraz szyi. Kofeina bezpośrednio oddziałuje na metabolizm skóry, zmniejszając kumulację tłuszczu. Glaucyna stymuluje produkcję kolagenu, ujędrniając i tonizując cerę. Serum modeluje owal twarzy, liftinguje, odmładza rysy. Pierwsze efekty widoczne już po 4 tygodniach stosowania. Aplikowane pod codzienną pielęgnację sprawi, że dzień po dniu skóra staje się bardziej sprężysta, na podbródku i szyi, zmniejszą się oznaki jej wiotczenia, policzki odzyskają jędrność. Skuteczność została potwierdzona testami klinicznymi. Kosmetyka ma opatentowaną formulę Trio-Molecular: liftinguje, modeluje, zagęszcza skórę.

BasicLab Dermocosmetics, Sprężystość i odbudowa, serum regenerujące strukturę skóry

BasicLab Dermocosmetics, serum Sprężystość i odbudowa 125 zł/30 ml BasicLab Dermocosmetics, serum Sprężystość i odbudowa 125 zł/30 ml

Specjalistyczne serum regenerujące strukturę skóry w postaci bogatej mlecznej emulsji, z ceramidami typu 3 i 6 w stężeniu 1 proc., 3-proc. naturalną witaminą E, 2-proc. prebiotykiem, olejem z dzikiej róży i ogórecznika. Kosmetyk zapewnia wielokierunkowe działanie odżywcze i niczym kompres regeneruje warstwę rogową naskórka oraz wzmacnia barierę lipidową skóry. Przeznaczone jest do stosowania na dzień i na noc. Ceramidy, naturalnie obecne w warstwie rogowej naskórka, często nazywane są cementem międzykomórkowym. Odbudowują barierę lipidową, nawilżają, regenerują oraz chronią naskórek przed utratą wody. Tworzą barierę ochronną skóry, dzięki czemu jest ona skuteczniej zabezpieczona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Naturalna witamina E jest skutecznym antyoksydantem, spowalnia procesy starzenia się i   ma zdolność do redukcji uszkodzeń struktury skóry. Obecny w serum prebiotyk dba o mikrobiom skóry, który stanowi naturalny płaszcz ochronny.

Yonelle, krem koncentrat botulinowy z mikromasażem

Yonelle, krem koncentrat botulinowy z mikromasażem 329 zł/45 ml Yonelle, krem koncentrat botulinowy z mikromasażem 329 zł/45 ml

Krem-koncentrat inspirowany jest przeciwzmarszczkowymi zabiegami medycyny estetycznej. Jego wyjątkową skuteczność zapewniają  bardzo wysokie dawki składników biologicznie czynnych. Są to: spilantol, działający à la botulina, oraz pozostający z nim w synergii hexapeptyd, a także fillery hialuronowe – nieinwazyjne wypełniacze zmarszczek. Koncentrat działa rozluźniająco na mięśnie odpowiedzialne za mimikę twarzy, których napięcie powoduje powstawanie zmarszczek. Już po jednym zastosowaniu widoczne jest znaczne wygładzenie powierzchni  skóry,  poprawia się elastyczność skóry. Po 7 dniach pojawiają się pierwsze efekty zmniejszenia zmarszczek mimicznych, nawet o 15 proc. Po 30 dniach efekty te są jeszcze bardziej widoczne i utrwalone. Skóra staje się ujędrniona, bardziej sprężysta, wygląda na odmłodzoną. Innowacyjnym elementem słoika kremu jest urządzenie do mikromasażu, które emituje ponad 10 000 drgań na minutę. Mikromasaż wykonywany podczas aplikowania kremu sprawia, że kosmetyk działa jeszcze skuteczniej. Korzyści z mikromasażu to: relaksacja mięśni mimicznych twarzy, lepsze przenikanie składników aktywnych w głąb skóry, poprawa mikrokrążenia w skórze.  

Iwostin, Balance Shake witaminowy

Iwostin, Balance Shake witaminowy 57 zł/30 ml Iwostin, Balance Shake witaminowy 57 zł/30 ml

Witaminowe serum do twarzy zawiera w swoim składzie 10 proc. witamin tworzących specjalną tarczę antyoksydacyjną, która neutralizuje działanie wolnych rodników i szkodliwych czynników zewnętrznych (promienie UV, zanieczyszczenia, światło niebieskie). Kompleks witamin (A, B3, B5, C, E) pielęgnuje szarą i zmęczoną skórę, wyrównując jej koloryt i dodaje twarzy blasku. Serum witaminowe znacznie poprawia poziom nawilżenia skóry twarzy sprawiając, że wygląda zdrowo i promiennie. Dodatek ekstraktu z nasion kakaowca i z liści zielonej herbaty neutralizują działanie wolnych rodników powstających w wyniku promieniowania niebieskiego (HEV). Masło shea i skwalan z oliwek – nawilżają i natłuszczają, uzupełniając naturalną barierę lipidową skóry. Opatentowany Genencare OSMS BH nawilża i chroni skórę przed odwodnieniem.

NUXE, Super Serum [10]

NUXE, Super Serum [10] 309 zł/30 ml  NUXE, Super Serum [10] 309 zł/30 ml 

Do stworzenia tego serum marka Nuxe wykorzystała najnowocześniejszą zieloną technologię: tysiące mikrokapsułek z olejami roślinnymi zawieszonych zostało w serum na bazie naturalnego kwasu hialuronowego. Super Serum [10] to uniwersalny koncentrat przeciwstarzeniowy, dla każdego typu skóry w każdym wieku. Stymuluje skórę w taki sposób, by pobudzić jej naturalne mechanizmy odnowy komórkowej i regeneracji. Delikatna, wegańska formuła, oparta w 95 proc. na wyselekcjonowanych składnikach naturalnego pochodzenia zawiera: naturalny kwas hialuronowy, frakcjonowane oleje roślinne, opatentowany kompleks roślinny z komórkami macierzystymi szarotki alpejskiej  o silnych właściwościach przeciwstarzeniowych. 

Sesderma, ampułki

Sesderma, ampułki (10 x 1,5 ml) 124,99 zł Sesderma, ampułki (10 x 1,5 ml) 124,99 zł

Ampułki marki Sesderma wracają w nowej odświeżonej formie. To jeden z bestsellerowych produktów marki. Kobiety cenią je za skuteczność. Produkty te najczęściej stosowane są jako element kuracji pielęgnacyjnej, ale często również jako produkt tzw. bankietowy - gdy skóra potrzebuje pielęgnacyjnego „boostera” i odżywczego witaminowego koktajlu. Ampułki Sesdermy dostępne są w kilku wersjach – antyoksydacyjne C-VIT, biostymulujące Factor G Renew, liftingujące Daesesoraz, przeciwstarzeniowe Acglicolic.

beBIO, odżywczo – regenerujące serum - olejek do twarzy

beBIO, odżywczo – regenerujące serum - olejek do twarzy 39,99 zł/30 ml beBIO, odżywczo – regenerujące serum - olejek do twarzy 39,99 zł/30 ml

Zawiera 99 proc. składników pochodzenia naturalnego. Ekstrakt i olej z opuncji figowej, to jedne z najbogatszych substancji przeciwstarzeniowych, nazywane naturalnym botoksem, źródło przeciwutleniaczy, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych i aminokwasów, które zapewniają skórze odżywienie i ujędrnienie. Ekstrakt z młodego jęczmienia  uelastycznia, spłyca zmarszczki, nawilża i spowalnia procesy starzenia się skóry. Dostarcza naturalnych witamin i mikroelementów. Tocopherol, czyli witamina E, zwana witaminą młodości to doskonały przeciwutleniacz. Olej makadamia odżywia, regeneruje, wygładza i uelastycznia skórę, jednocześnie tworząc barierę ochronną. Serum zawiera wyłącznie substancje zapachowe pochodzenia naturalnego. Produkt w szklanym opakowaniu i w tekturowym pudełku pochodzącym z recyklingu.

  1. Moda i uroda

Dzwony wracają do łask - najciekawsze pomysły na stylizacje

Paris (fot. Imaxtree)
Paris (fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 19 Zdjęć
Czasy świetności spodni dzwonów to wspominane z nostalgią przez wielu lata 70. - czasy hipisów, ruchów pacyfistycznych i początki rewolucji seksualnej. Dzwony stanowiły wówczas symbol sprzeciwu wobec konsumpcjonizmu, działań wojennych i sztywnych standardów, także tych panujących w ubiorze. Co jakiś czas moda na nie wraca - podobnie, jak dzisiaj, gdy w dzwonach chodzą influencerki i największe gwiazdy.

Zewnętrzną oznaką przynależności do ruchu hipisowskiego był ubiór. Oryginalny, czasem nawet wyzywający, jak na ówczesne standardy. Noszono wówczas szerokie dzwony, bootcuty, uzupełniane skórzanymi marynarkami, ramoneskami i apaszkami. Dzwony nie miały sobie równych, czasem tylko konkurowały z nimi długie, cygańskie spódnice we wszystkich kolorach tęczy.

Nawet później, gdy minęła era Dzieci Kwiatów, hipisowskie dzwony pojawiały się na ulicach i na wybiegach u największych projektantów, którzy zafascynowani fasonem tworzyli z nich prawdziwe dzieła sztuki. Klasyczne dzwony zaczęły ustępować miejsca szwedom, czy tzw. flare jeans.

Moda na rozszerzane końcówki spodni wróciła, deklasując rurki i przylegające do ciała modele. Większość z nich jest chętniej wybierana także ze względu na fakt, że dzwony wydłużają optycznie nogi i są wygodnym fasonem dla wszystkich, niezależnie od figury. Dobrze łączą się też z każdym rodzajem obuwia - nie tylko ze szpilkami, czy butami na wysokim obcasie. W nawiązaniu do poprzednich lat z powodzeniem nosimy je w połączeniu z przetartymi trampkami czy butami wojskowymi.

Obecnie coraz popularniejsze są też te w wydaniu innym niż jeansowy, uszyte z weluru, bawełny, czy sztruksu. Bardzo często łączymy je też z oryginalnymi zdobieniami, aby urozmaicić stylizację, bądź wybieramy te z lampasami, dodatkowymi cięciami, w kolorowe pasy lub prążki.

Hipisowskie dzwony zestawiamy zarówno z romantycznymi, bufiastymi koszulami, przylegającymi golfami, jak i stawiamy na wersję bardziej rockową przywołującą na myśl koncerty Janis Joplin czy Jimiego Hendrixa. Wtedy dzwony muszą być klasyczne - jeansowe albo kolorowe z różnymi zdobieniami, w połączeniu z ramoneską lub kamizelką. Inspiracji dostarczają nam wybiegi projektantów, którzy z chęcią powrócili do tego wygodnego kroju - dzwony zdominowały tegoroczne pokazy u Paco Rabanne i Balmain. Sporo ciekawych stylizacji zwłaszcza z dzwonami do ziemi spotkać można na ulicach podczas największych tygodni mody w Londynie, Mediolanie, czy Paryżu. Do dzwonów o długości 7/8 najczęściej dobieramy zaś buty na wysokim obcasie - koturny, botki lub szpilki, aby optycznie wydłużyć nogę. Dla odważnych - wersja ze skarpetkami bądź podkolanówkami.

  1. Moda i uroda

Jak dobrze wyglądać w ciąży, czyli ciążowe stylizacje!

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Ciąża to piękny czas w życiu każdej kobiety. Wiele osób mówi, że kobiety ciężarne wyglądają promiennie, ale gdy brzuszek robi się większy wiele z nich zaczyna obawiać się o swoje stylizacje. Pojawiają się problemy z noszeniem ulubionych ubrań, zwykła odzież przestaje być wystarczająca - bez obaw! Ciążowy brzuszek to nie tylko luźne dresy i bluzy!

Ciążowe stylizacje - jak ładnie wyglądać w ciąży?

To absolutnie normalne, że kobieta w ciąży wciąż chce czuć się piękna i dobrze wyglądać! Jednak brzuch ciążowy może to utrudnić, tak długo jak nie ma się pomysłu na swoje ciążowe stylizacje. Jak ładnie wyglądać w ciąży?

Przede wszystkim nie wstydź się brzuszka!

Ciąża to nie powód do wstydu, wręcz przeciwnie! Nie oznacza też, że masz chodzić w krótkich koszulkach, ale nie warto się nim aż tak przejmować - wszyscy widzą, że to nie otyłość! Figura w ciąży zmienia się wraz z jej poziomem zaawansowania, to normalne że przez kilka miesięcy nie będzie można nosić niektórych rodzajów ubrań.

Postaw na śmiałe kolory!

Piękne, intensywne barwy idealnie podkreślą radość, jaka panuje w sercu ciężarnej! Nie warto nosić tylko czerni, "bo ona wyszczupla"! Zakładaj wszystkie kolory, na które tylko masz ochotę!

Nie zapomnij o wygodzie!

Najważniejsze jest dobro dziecka. Nie można przedkładać dobra dziecka nad ładny wygląd, ale nie zapominajmy, że luźne stylizacje też są w modzie! Piękne sukienki i swetry oversize zawsze wyglądają dobrze!

Gdzie szukać inspiracji ciążowych?

Nie każdy sklep z ciążową odzieżą oferuje ciekawe produkty, ale to nie oznacza, że trzeba wszystkie takie miejsca spisywać na straty! Niektóre sklepy z ubraniami dla ciężarnych mają w ofercie naprawdę świetne i modne produkty! Kwestia ich odpowiedniego dopasowania.

Jeśli nie mamy na siebie pomysłu, można podpatrzeć w co ubierały się gwiazdy, gdy były w ciąży. Ulubiona aktorka lub piosenkarka z pewnością korzystała z porad nie tylko lekarzy, ale także stylistów! To może być świetna wskazówka!

Ciekawych ciążowych trendów można także poszukać w magazynach dla przyszłych mam oraz w czasopismach dla kobiet, w częściach poświęconych noszeniu dziecka!

Ciąża, a cera i kosmetyki

Zapłodnienie i oczekiwanie na narodziny dziecka wywołuje dużo zmian w organizmie kobiety. Głównie są to zmiany natury hormonalnej, w związku z tym silnie oddziałują one także na skórę, włosy i paznokcie - cera w ciąży także się zmienia. Część kobiet chwali się wspaniałą cerą podczas dziewięciu miesięcy chodzenia z brzuszkiem. Jest ona świetlista, wygładzona, elastyczna, a ciężarna wygląda promiennie. Nie wszystkie kobiety mają jednak tyle szczęścia. Zdarza się, że ciąża wpływa negatywnie na stan cery. W takich przypadkach kobiety skarżą się na nadmierne tłustą skórę twarzy i często występujące wypryski skórne. Wszystkiemu winne jest sebum i proces wydzielania się go w nadmiernej ilości.

Kosmetyki w ciąży

W przypadku problemów z cerą warto rozejrzeć się za dedykowanymi kosmetykami dla kobiet w ciąży. Są one bogate w składniki i mikroelementy, których najbardziej potrzebuje skóra twarzy w czasie rozwoju płodu. Zwracając uwagę na etykiety można z łatwością dobrać odpowiedni produkt.

Wiele kobiet ciężarnych korzysta jednak z kosmetyków niededykowanych. To nie grzech, pod warunkiem, że mamy pewność co do ich składu. W ciąży powinno się zwracać szczególną uwagę na to, jakie substancje wprowadzamy do organizmu, również poprzez skórę. Dlatego najlepiej wybierać produkty tworzone na bazie składników pochodzenia naturalnego.

Jak ładnie wyglądać w ciąży? Więcej porad

Więcej porad i inspiracji o ciążowych stylizacjach oraz o tym, jak ładnie wyglądać w ciąży znajdziesz w serwisie dzidziusiowo.pl - kopalni wiedzy dla przyszłych mam, zwłaszcza tych które cenią sobie elegancję i styl!

  1. Moda i uroda

Nowości grzechu warte

Nowości (Fot. materiały prasowe)
Nowości (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Wśród wielu wiosennych kolekcji i nowości prezentujemy te, które najbardziej wpadły nam w oko i przypadły do serca. A niektóre z nich po prostu nas zachwyciły.

Wśród wielu wiosennych kolekcji i nowości prezentujemy te, które wpadły nam w oko i najbardziej  przypadły do serca. A niektóre z nich po prostu nas zachwyciły.

Czas roślin

Najnowsze projekty Anny Orskiej sprawiły, że wiosnę mam w sercu już od dłuższego czasu, mimo aury za oknem. Pierwszy, może nie tak bardzo zaskakujący, bo nadal biżuteryjny - za to wyjątkowo oryginalny. Piny i kolczyki, które mogą pełnić rolę mini kwietnika. Geometryczna prosta forma ozdobiona kryształami, a do tego kwiat - żywy lub suszony. Magia!

Kwiatowa biżuteria  - to jeden z ostatnich projektów Anny Orskiej. (Fot. materiały prasowe) Kwiatowa biżuteria  - to jeden z ostatnich projektów Anny Orskiej. (Fot. materiały prasowe)

 

Drugi, najnowszy projekt, który miał premierę 15 kwietnia, to zupełne zaskoczenie. Anna Orska pracowała nad nim ze swoim zespołem 2 lata  - stworzyła kolekcję unikatowych torebek wegańskich, uszytych z przetworzonych liści alokazjii, ananasa, jabłek, winogron, mango i wody kokosowej. Te wegańskie skóry zostały wytworzone w różnych zakątkach świata z poszanowaniem środowiska, z surowców będących efektem ubocznym innych procesów (np. produkcji soków jabłkowych lub wina). W wyniku innowacyjnej obróbki owocowe odpady oraz rośliny stały się materiałami, które pod kątem użyteczności i estetyki nie odbiegają od skór zwierzęcych.

Torebki uszyte w małym polskim zakładzie kaletniczym wyróżniają się ręczną konstrukcją i drobiazgowym wykończeniem. Misterne kształty w niczym nie przypominają klasycznych toreb. Za to wyraźnie nawiązują do natury, która jest dla Anny Orskiej nieustanną inspiracją.

Ambasadorkami kolekcji są aktywistki społeczne i ekologiczne: prowadząca podcast MUDA Talks Anna Pięta, blogerka i autorka popularnego profilu na Instagramie o tematyce ekologicznej Paulina Górska oraz ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju i autorka bloga o etycznej modzie Marta Karwacka.

Kolekcja VIVO jest pierwszą w Polsce kolekcją torebek, poświadcza to certyfikat PETA - Approved Vegan. Wszystkie wzory są limitowane i opatrzone indywidualnymi numerami. (Fot. materiały prasowe) Kolekcja VIVO jest pierwszą w Polsce kolekcją torebek, poświadcza to certyfikat PETA - Approved Vegan. Wszystkie wzory są limitowane i opatrzone indywidualnymi numerami. (Fot. materiały prasowe)

Lekkość koronki

Po długiej zimie otulonej wełną, pora na wiosnę w koronce. Piękne koronkowe bluzki, sukienki i... spodnie znalazłam w najnowszej kolekcji Ani Kuczyńskiej. Są uszyte z greckiej, bawełnianej koronki o regularnym, charakterystycznym wzorze. Modele z kolekcji Luna są czarne, ale jeśli ktoś marzy o białej koronce, znajdzie ją w poprzedniej, a nadal dostępnej kolekcji Nuvola - tam główną rolę gra koronka z Hiszpanii.

Hiszpańska i grecka koronka z kolekcji Ani Kuczyńskiej. (Fot. materiały prasowe) Hiszpańska i grecka koronka z kolekcji Ani Kuczyńskiej. (Fot. materiały prasowe)

Pora na jedwab

Marka KAASKAS powstała z miłości do rzeczy pięknych i niepowtarzalnych. Stała się rozpoznawalna dzięki autorskim printom projektantki Kasi Skórzyńskiej. W sklepie marki można znaleźć chusty, apaszki, krawaciki, opaski na włosy, szyte z jedwabiu oraz płócienne torby ozdobione charakterystycznymi dla danej kolekcji wzorami.

Charakterystyczne printy marki Kaaskas tworzy projektantka Kasia Skórzyńska. (Fot. materiały prasowe) Charakterystyczne printy marki Kaaskas tworzy projektantka Kasia Skórzyńska. (Fot. materiały prasowe)

Wygodne dessous

Wygodna bielizna to podstawa - prawda? Dlatego ucieszyła mnie nowa polska marka My Unds, która właśnie taką produkuje. Bielizna szyta jest w polskich szwalniach z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (Global Organic TextileStandard), dzięki czemu ubranie, które nosimy tak blisko ciała jest miłe dla skóry, miękkie i przyjazne. W ofercie różne modele majtek i biustonoszy oraz longsleevy i legginsy w 4 kolorach: bladym różu, butelkowej zieleni, tabaczkowym i czarnym.

Pierwsza kampania My Unds została sfotografowana przez fotografkę Sonię Szóstak. (Fot. materiały prasowe) Pierwsza kampania My Unds została sfotografowana przez fotografkę Sonię Szóstak. (Fot. materiały prasowe)

Prawdziwa pielęgnacja

"Nie wierzcie reklamom, że zmarszczek da się uniknąć. Można jednak spowolnić proces ich powstawania i sprawić, że będą płytsze, a twarz bardziej promienna" - przekonuje My Tran Kudła, właścicielka marki Kiré Skin, tworząc produkty inspirowane koreańskim rytuałem piękna, które bazują na składnikach naturalnych. Uczciwy przekaz marki zachęcił mnie jakiś czas temu do wypróbowania produktów do kompleksowego oczyszczania twarzy. Z ciekawością obserwuję rozwój Kiré Skin, które sukcesywnie wprowadza nowe produkty - ostatnio całonocną maskę nawilżająco-odżywczą do twarzy oraz energetyzujące serum z czarną herbatą i komórkami macierzystymi mangostanu z nowej linii The Art Of Glow. Nowością, która mnie zachwyciła, jest też szpatułka TSUKI do nabierania maski i masażu okolic oczu. Jest wyjątkowo poręczna. Można ją kupić osobno lub w zestawie z kosmetykami.

Przy okazji nakładania maski Kiré Skin, warto wykonać masaż poręczną szpatułką, która sprawdza się w roli masażera. (Fot. materiały prasowe) Przy okazji nakładania maski Kiré Skin, warto wykonać masaż poręczną szpatułką, która sprawdza się w roli masażera. (Fot. materiały prasowe)

Moc retinolu

Retinol to jeden z najskuteczniejszych składników pielęgnacji spowalniającej procesy starzenia skóry. Ostatnio wpadł mi oczy produkt polskiej marki AVA, w którym zastosowano kapsułkowany retinol, który nie ulega utlenianiu, zachowuje stabilną i aktywną formę, aż do uwolnienia podczas aplikacji. Preparat jest wzbogacony w witaminy C, E i F. Jak zapewnia producent "Aktywator młodości" wspomaga produkcję kolagenu i elastyny, pobudza komórki do odnowy, działa antyoksydacyjnie i rozjaśnia przebarwienia, czyli działa na wszystkie problemy cery dojrzałej, suchej, z widocznymi oznakami starzenia.

 

Laboratorium Kosmetyczne AVA, założone prawie 60 lat temu, jako pierwsza polska firma certyfikuje zakład i kosmetyki w międzynarodowej jednostce ECOCERT. (Fot. materiały prasowe) Laboratorium Kosmetyczne AVA, założone prawie 60 lat temu, jako pierwsza polska firma certyfikuje zakład i kosmetyki w międzynarodowej jednostce ECOCERT. (Fot. materiały prasowe)