1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Golić? Czy nie golić?

Golić? Czy nie golić?

Kiedyś włosy pod pachami i na nogach były kojarzone w gorącym temperamentem. Fot. Getty Images
Dużo mówi się o podejściu #Bodypositive i kobiecej wolności, mimo to włosy na nogach czy pod pachą budzą wiele emocji (często negatywnych). Ale nie musimy być zakładniczkami gładkiego ciała.

Mama opowiadała mi, że babcia, gdy była młoda, żałowała, iż nie ma ciemniejszych włosów na nogach (czy nawet wąsika!), bo były one kojarzone z gorącym temperamentem. Gdy na moim ciele zaczęły pojawiać się włosy, stanowczo nie było to już uważane za sexy. Zaczęłam więc walkę z włosami. Pozostały mi po niej ślady zacięć na kostkach i pod kolanami od szybkiego golenia, wspomnienia podrażnień po kremach do depilacji, tortur woskowania bikini, a potem zapachu spalonych włosów, gdy pojawiły się pierwsze lasery. Pamiętam, jak koleżanka w czasie studiów zdradziła mi swój pomysł na najlepszy środek antykoncepcyjny – nieogolone nogi. Gdy szła na pierwszą randkę, nie goliła nóg, bo wtedy wiedziała, że za żadne skarby nie ulegnie romantycznemu nastrojowi chwili. Gładkie ciało było po prostu obowiązkowe w reklamach, filmach, gazetach, żaden włosek nie mógł się przemknąć.

Od kilku lat powoli zaczyna się to zmieniać. W mediach społecznościowych, między zdjęciami smoothie i wypracowanymi selfie, zaczynają się wyświetlać zdjęcia kobiet bez wstydu pokazujących nieogolone pachy, nogi i ramiona. I nie chodzi tu wcale o przypadkowe sytuacje, gdy ktoś złapał nas w momencie, jak zapomniałyśmy zabrać maszynki na weekendowy wyjazd. Włosy czasem są w kolorach tęczy, wystylizowane, intencjonalnie prezentowane na pierwszym planie. I wcale nie jest to nisza dla szalonych naturystek. Włosy pod pachami pokazują też gwiazdy. Zdjęcia Julii Roberts z premiery „Notting Hill” w 1999 roku, gdy w pięknej czerwonej sukni z cekinami unosi rękę, by pomachać publiczności, ukazując włosy pod pachami, obiegły Internet i wywołały falę zaskoczenia (lub zgorszenia). Potem włosy pod pachami pokazały inne celebrytki: Juliette Lewis, Drew Barrymore, Miley Cyrus, Paris Jackson. Trend podchwyciły marki odzieżowe. W 2017 roku modelka Arvida Byström pokazała owłosioną łydkę w kampanii reklamowej butów Adidas. W 2019 roku biustonosze sportowe Nike reklamowały modelki z nieogolonymi pachami.

Pamiętacie reklamę maszynek Venus Gillette z 2001 roku? W rytm zaadaptowanej na potrzeby marki piosenki z refrenem „I’m your Venus. I’m your fire. At your desire” opalone, szczupłe kobiety machały nogami, leżąc na słonecznej plaży. To oczywiście nie dotyczy tylko tej jednej firmy. W reklamach wszelkich produktów do depilacji kobiety przesuwają urządzeniami po nieskazitelnie gładkiej skórze wysmarowanej oliwką, wszystko jest na niby, bo włosy inne niż na głowie są przecież obrzydliwe. W ubiegłym roku trafiłam w Internecie na filmy reklamowe nowojorskiej marki maszynek i kosmetyków do golenia Billie. We wszystkich widać włosy! Prawdziwa rewolucja, i to jak zrobiona! Obejrzałam je po kilka razy. Polecam zajrzeć na YouTube i wpisać w wyszukiwarkę „Project Body Hair by Billie” lub „Movember by Billie” (dziewczyny zapuszczały wąsik, wspierając w ten sposób akcję walki z rakiem jąder i prostaty).
Styczeń został mianowany miesiącem bez golenia, zwanym po angielsku Januhairy. Akcja pierwszy raz ruszyła na Facebooku w 2019 roku, zachęcając kobiety do zaprzestania ciągłego golenia.
Dzięki tym wszystkim inicjatywom mamy możliwość w ogóle zastanowić się nad tym, że to nasze ciało i my decydujemy o tym, jak ma wyglądać. 

Kwestia wyboru

W ramach oswajania tematu kobiecego owłosienia rozmawiałam z dwiema inspirującymi kobietami.

Magdalena Ławniczak, fotografka, autorka projektu Body Mirror, przedstawiającego kobiece ciało bez retuszu.

(Fot. archiwum prywatne)

Portretowane przez ciebie kobiety często mają widoczne włosy na ciele. A jakie jest twoje prywatne podejście do tego tematu?
Kilka lat temu uświadomiłam sobie, że właściwie nigdy nie widziałam swoich włosów pod pachami albo na nogach. Zdecydowałam się je zapuścić. W tej chwili czasem je golę, a czasem nie, w zależności od humoru. Nie czuję presji i uważam, że to jest najważniejsze.

Mieszkasz na stałe w Paryżu. Jaki stosunek do depilacji mają Francuzki?
Mogę przytoczyć taką historię. We wrześniu robiłam zdjęcia do kampanii społecznej dotyczącej profilaktyki raka piersi. Z pięciu dziewczyn, które były na sesji, cztery miały widoczne włosy i pod pachami, i na nogach. To były młode Francuzki 25+.

Czy to, że młode i starsze kobiety przestały się dziś golić, wynika z dążenia do naturalności, czy może jest to sprzeciw wobec narzuconych norm społecznych?
Wydaje mi się, że jest to bardzo indywidualne. Dla części osób jest to pewnie jakiś statement. Dla innych to kwestia wygody. Bycia naturalną. Oszczędzania czasu. Nie wszystkie kobiety chcą go poświęcać na codzienne golenie.

W projekcie Body Mirror zrobiłaś kobietom piękne intymne zdjęcia. Nie portretowałaś modelek, tylko normalne kobiety. Czy dla ciebie jako artystki włosy na ciele są problemem?
Gdy widzę kobietę, odbieram ją bardziej energetycznie. Chcę uchwycić to, jaką jest osobą. Nie skupiam się nad tym, czy ktoś ma taką figurę, czy inną, czy ma rozstępy, czy ma włosy na nogach. Nie widzę tego jako czegoś brzydkiego czy ładnego. Po prostu jest to wybór tej osoby, podobnie jak w przypadku decyzji o farbowaniu siwych włosów. Dla mnie ta wolność wyboru jest najważniejsza. Żebyśmy miały wolność podjęcia decyzji, czy chcemy mieć włosy na ciele, czy nie. Bo jest też druga strona medalu.
Rozmawiałam z dziewczynami, które się golą, ale przez to, że są feministkami, czuły presję, żeby jednak tego nie robić. Uważam, że powinnyśmy mieć większe zrozumienie dla siebie nawzajem, nie oceniać się.

Kaya Szulczewska, @kayaszu

Działaczka społeczna, feministka, blogerka, założycielka inicjatywy Ciałopozytyw.

(Fot. archiwum prywatne)

Nigdy się nie goliłaś?
Dorastałam w latach 90., kiedy w telewizji leciał „Słoneczny patrol”, a depilacja wśród nastolatek była obowiązkowa. Wszystkie się goliłyśmy. Moje włoski są problematyczne, kręcone, po goleniu, depilacji czy woskowaniu mają skłonność do wrastania, więc walczyłam jednocześnie z włosami i stanami zapalnymi skóry. Szukałam cud-środka, który sprawi, że będę gładka jak z reklamy. Wreszcie kobieca. Szarpnęłam się nawet na serię zabiegów laserowego usuwania włosów. Finalnie włosy mi odrosły, choć trochę rzadsze, delikatniejsze.

Kiedy przestałaś „walczyć” z włosami?
Czwarty rok jestem tak zapuszczona. Mój mąż dziwił się, po co się golę, skoro mam później takie stany zapalne. Gdy usłyszałam taki komunikat od osoby, dla której chciałam być gładka i kobieca, zaczęłam rzadziej usuwać włosy, ale patrzyłam na swoje ciało i myślałam: „To ohydne”. To, że nie mogę mieć włosów, było we mnie głęboko kulturowo zakorzenione. W pewnym momencie natknęłam się na artykuły o dziewczynach, które się nie golą. Kolejne profile pojawiały się w mediach społecznościowych. Poczułam, że też chcę stać się taką osobą. Pokazywać kobietom, że mogą sobie odpuścić, przełamać tabu związane z włosami. Nie muszą, ale mogą, że jest taka opcja.

Czy ludzie krytykują twój wygląd na ulicy?
Nie spotkałam się z otwartą wrogością. To, co się zdarza, to to, że ludzie patrzą. Nie komentują, nic nie robią, tylko patrzą. Muszę przyznać, że jeśli wiem, iż będę musiała cały dzień spędzić gdzieś sama, i nie mam takiej przestrzeni wewnętrznej, żeby być „okazem”, na który wszyscy patrzą, to zakładam długie spodnie. Czasem mam lepsze dni. Idę na miasto i mówię sobie: „Niech patrzą!”. Wiem, że są dziewczyny, które zapuszczają włosy, a potem okazuje się, że chodzenie w szortach jest dla nich zbyt trudne do zniesienia psychicznie. Trzeba myśleć o sobie. Czasem lepiej dla świętego spokoju ogolić nogi. Ja po latach nie mam już tych rozterek, ale mieszkam w dużym mieście, mogę się poruszać anonimowo. Wiem, że w mniejszych miejscowościach może być trudniej.

Obserwując twój profil na Instagramie, myślałam, że nie golisz nóg w ramach buntu przeciw patriarchalnym normom społecznym. Tymczasem zrobiłaś to dla własnej wygody.
Chciałam zrobić dla siebie prostą rzecz – przestać się golić, żeby uniknąć stanów zapalnych i ropiejących wrzodów na skórze. Okazało się, że nie mogę, że presja otoczenia jest zbyt silna. Muszę być więc buntowniczką, czy tego chcę, czy nie. Teraz moje zdjęcia rzeczywiście są manifestem, głosem sprzeciwu wobec narzuconych wzorców płci. Nie przestałam być kobietą, gdy przestałam się golić. Zawsze miałam na ciele włosy, rosną tam naturalnie.

W kierunku „au naturel”

Jeśli nie chcesz włosków golić, a tylko je skrócić, użyj do tego trymera. Włoski możesz też przyciąć specjalnymi nożyczkami (nie do papieru czy kuchennymi). Włoski na ciele, również te w okolicy intymnej, wraz z długością stają się bardziej miękkie. Ich strukturę może też wygładzić olejek. Żeby zapobiec wrastaniu włosków, co może się zdarzyć niezależnie od ich długości, polecam używanie rękawicy do masażu. Włosy i skóra będą ci wdzięczne za łagodne formuły myjące.

Fot. Zwierciadlo.pl

1. Trymer do twarzy i ciała WAHL 155 zł. 2. Nożyczki do włosów Anastasia Beverly Hills 117 zł (Douglas). 3. Feminam, aromaterapeutyczny ziołowy olejek do codziennej pielęgnacji okolic intymnych Szmaragdowe żuki 50 ml/129 zł. (4.) Pilingująca rękawica do masażu Cztery szpaki 49 zł (4szpaki.pl). 5. Emulsja do mycia ciała Your Kaya 250 ml/27,80 zł.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze