1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Jak zszyć ten patchwork?

Jak zszyć ten patchwork?

123rf.com
123rf.com
Rodzina przy wigilijnym stole – dla wielu z nas to nie tyle sielski obrazek, ile sytuacja, która konfrontuje z mnóstwem problemów.

Kim ma być dla mnie aktualna żona mojego byłego męża? A dla niego mój narzeczony? Jakie miejsce w relacjach z nowymi partnerami mają mieć nasze dzieci z poprzedniego związku? A jakie dzieci partnerów i wreszcie nasze wspólne? Pytań wiele, trudniej o rozwiązania.

Wigilia w rodzinie Anny i Piotra rozłożona jest w tym roku na raty. Już 18 grudnia do ich dawniej wspólnego domu przychodzą jej rodzice, dziadkowie i siostry z rodzinami. W niedzielę 19 – rodzina Piotra: mama z drugim mężem i siostra przyrodnia z synem. W prawdziwą Wigilię, 24  grudnia, do stołu spróbują usiąść: Anna z narzeczonym i jego córką z pierwszego małżeństwa, były już mąż Piotr z dziewczyną, ojciec Piotra z przyjaciółką i dwoje dzieci Anny i Piotra. Taki jest plan. Życie pokaże, czy realny.

– Do tej pory Wigilię zawsze świętowaliśmy razem – mówi Anna, 42 lata, dziennikarka. – Jednego roku u rodziców, drugiego u teściów, trzeciego u nas. W ubiegłym roku po raz pierwszy było inaczej: ja ze swoimi rodzicami, Piotr ze swoimi. U dziadków z mojej strony dzieci płakały za tatą i drugimi dziadkami. U teściów synek siostry – za swoim stryjecznym rodzeństwem, bo nikt ich tam nie zaprosił. No coś okropnego. Już wtedy przemknęła mi przez głowę myśl, że rozbite święta to największa głupota, jaką fundujemy dzieciom. Ale wiadomo, emocje brały górę nad rozumem. Po rozwodzie poszliśmy z Piotrem na wino i od tego zaczęłam: Dla dobra dzieci musimy ucywilizować kontakty z naszymi rodzinami. Przyznał mi rację.

U Barbary, 40-letniej nauczycielki angielskiego, wigilia zacznie się z samego rana. O jedenastej przybędzie były teść, z którym Barbara utrzymuje bardzo dobre kontakty, w przeciwieństwie do eksmęża, który swojego ojca nie chce widzieć, ojciec syna zresztą też. Dlatego w żadnym razie nie mogą się spotkać. Teść przełamie się z nią i wnuczkiem opłatkiem, szybko zje ulubioną zupę grzybową, śledzia, rybę w galarecie. Za kutię podziękuje, ma cukrzycę. Wyjdzie mniej więcej o trzynastej. Pół godziny później przychodzi były mąż. Opłatka nie uznaje, ale złoży życzenia, zostawi prezenty pod choinką, zje wszystko, co była żona zaproponuje, bo ceni jej kuchnię. Długo u Barbary miejsca nie zagrzeje, czeka na niego druga żona z dwójką swoich dzieci. I na szczęście, bo Pawła z kolei nie chce widzieć mama Barbary, która przyjeżdża około siedemnastej. Po dwudziestej dobija do nich brat z żoną (pierwszą) i córką. Dopiero drugiego dnia świąt, kiedy były mąż zabiera syna do siebie, Barbara zaprasza do domu przyjaciela.

– Każda wizyta jest przemyślana i pozostaje pod kontrolą, żeby nie nastąpił wybuch. Wszystko tego dnia się u nas zmienia, tylko kolejność potraw jest stała – opowiada, śmiejąc się Barbara. – Po rozwodzie my z Pawłem jakoś doszliśmy do porozumienia, ale nasze rodziny dalej walczą. Dołączyła do nich nowa partnerka męża. Chce grać pierwsze skrzypce, na każdym kroku podkreśla, że to ona jest żoną. Nie pozwala Pawłowi do mnie dzwonić, a nawet o mnie wspominać.

Zdefiniować nowe role

Takich rodzin jak Barbary, Anny i Piotra jest we współczesnym świecie coraz więcej, bo coraz częściej dochodzi do rozwodów. W Polsce w 2008 roku było ich 65,5 tysiąca (co stanowi 25,4 proc. liczby nowo zawartych małżeństw). A do tego doliczyć trzeba rozstania konkubentów, którzy wchodzą w nowe konkubinaty. I to, że także owdowiali z czasem zakładają nowe rodziny. Skala zjawiska jest więc ogromna. Ma ono zresztą już swoje nazwy: rodziny rozbite, po przejściach, wielopiętrowe, poliamoryczne (z greckiego „poli” – wiele, z łacińskiego „amor” – miłość). Najczęściej używa się jednak określenia „rodzina zrekonstruowana”.

Badająca to zjawisko pedagog dr Elżbieta Jundziłł zauważa, że instytucja rodziny zrekonstruowanej znana jest od stuleci. Przed wiekami powstawała jednak głównie w następstwie śmierci kobiet w czasie porodu albo mężów na wojnach. Obecnie najważniejszą przyczyną są rozwody.

– Dzisiaj jest mniej dzieci, które wychowuje macocha lub ojczym, bo biologiczni rodzice zmarli. Więcej za to takich, których rodzice żyją, lecz oddzielnie. Dzieci mają więc często dwie pary rodziców (matkę, ojca, macochę, ojczyma), należą zatem do więcej niż jednej rodziny. Ten wzorzec podstawowej komórki społecznej był wcześniej nieznany. Nie ma zatem tradycji postępowania przy tego rodzaju, jakże delikatnych stosunkach.

Anna: – Cywilizując nasze wzajemne relacje, wpadliśmy trochę z deszczu pod rynnę. Bo raptem wyłoniły się nowe problemy. Kim ma być partnerka Piotra dla mnie, a mój narzeczony dla Piotra? Jakie miejsce w relacjach z obecnymi połówkami mają ich dzieci i nasze z Piotrem? Jego dziewczyna (jest dużo młodsza od niego) usiłuje skumplować się z naszą córką Kasią i synem Teodorem. Mnie nie bardzo to się podoba. Piotr z kolei w ogóle unika rozmów z córką mojego partnera Rafała. A Rafał (mieszka ze mną i moimi dziećmi) zaczął zachowywać się jak ojciec, co z kolei strasznie dezorientuje dzieci i złości Piotrka. Gdybyśmy trzymali dystans, tych akurat problemów by nie było.

Psychologowie podkreślają, że ułożenie relacji między dziećmi a nowymi partnerami rodziców jest bodaj najistotniejszą kwestią dla zrekonstruowanej rodziny. Wszystkim trudno odnaleźć się w nowej sytuacji, ale najtrudniej dziecku. Macochom i ojczymom też nie jest lekko. Kulturowo naznaczeni są negatywnymi skojarzeniami, nie znają zwyczajów nowej rodziny, bywają przez dzieci traktowani wrogo, a nawet agresywnie.

 
– Najważniejsze w takiej sytuacji jest zdefiniowanie roli nowego partnera przez wszystkie uczestniczące w rekonstrukcji strony i zakomunikowanie ustaleń w zrozumiały sposób dziecku – mówi psycholog Jarosław Przybylski. – Nie łudźmy się, że proces wzajemnego akceptowania się dziecka i przybranego ojca czy matki nastąpi szybko. Dużo zależy od specyficznej sytuacji rodziny. Inaczej będzie przebiegała rekonstrukcja, gdy dziecko jest małe i rzadko kontaktuje się z biologicznym ojcem, inaczej gdy nastolatek ma z tatą silną więź, a jeszcze inaczej – gdy jedno z rodziców biologicznych nie żyje. Wtedy, paradoksalnie, bywa najprościej, bo istnieje większa szansa na zrodzenie się między dzieckiem a przybranym rodzicem głębokiej więzi. Trudniej taką zażyłość osiągnąć, gdy prawdziwy rodzic jest gdzieś, choćby mieszkał daleko, a uczucia łączące jego i dziecko są silne. Dlatego nowy partner nie powinien się narzucać, a już na pewno nie może obmawiać biologicznego rodzica.

Cenę za błędy dorosłych płacą dzieci

Elżbieta Jundziłł zwraca uwagę, że często matki utrudniają nowym partnerom zadanie. Z jednej strony oczekują od nich integracji z rodziną i nawiązania kontaktu emocjonalnego ze swoimi dziećmi, a z drugiej – gdy partnerzy podejmują próby pełnienia funkcji ojcowskich – chronią przed nimi dzieci. Dlatego zawsze trzeba ustalić granice, w jakich mogą poruszać się nowi partnerzy. Tylko wtedy, gdy nie będą oni grać prawdziwych ojców czy matek, mogą zbudować pozytywny układ z przybranym synem czy córką.

Według Elżbiety Jundziłł problemy wychowawcze w rodzinach zrekonstruowanych biorą się najczęściej z błędów popełnianych przez dorosłych. Na przykład: matka samotnie wychowująca dziecko nadmiernie się na nim koncentruje, pobłaża mu, traktuje jak swojego powiernika. Skutek? Przy rekonstrukcji rodziny takie dziecko, czując utratę zainteresowania, zaczyna rywalizować o uczucia matki z jej nowym partnerem. A po narodzinach ich wspólnego potomka może poczuć się odrzucone, co często prowadzi do niebezpiecznych sytuacji, w skrajnych przypadkach nawet do prób samobójczych.

Inny błąd: Nowy partner matki czy partnerka ojca przed formalizacją związku zabiega o sympatię dziecka (przekupuje prezentami, poświęca dużo czasu), a po ślubie nagle przestaje się nim interesować. Dziecko płaci za to utratą zaufania zarówno do przybranego rodzica, jak i do własnego.

Ale i ono samo bywa niezwykle aktywne w dekonstruowaniu nowej rodziny – ucieka w chorobę, próbuje zwrócić na siebie uwagę złym zachowaniem, rywalizuje z dziećmi z nowego małżeństwa. Za wszelką cenę chce na nowo połączyć mamę i tatę. Jest przekonane, że jeśli zaakceptuje nowego rodzica, to dopuści się w ten sposób zdrady wobec tego biologicznego.

Jak wynika z badań, dużym problemem na drodze do pełnej integracji nowej rodziny są jej warunki materialne. Gdy szwankują, pojawia się podział: „ja dbam o swoje dzieci, ty o swoje”, a co za tym idzie, rodzą się: rywalizacja, zazdrość, wzajemne pretensje, poczucie niesprawiedliwości. Kolejny problem to kontakty dziecka z biologicznym rodzicem, z którym ono nie mieszka.

– Mój były mąż Piotr teraz bywa często w naszym domu – mówi Anna. – Ale zaraz po rozstaniu szło na noże. To on mnie zdradził, odpłacałam mu więc utrudnianiem spotkań z dziećmi. W porę jednak poszliśmy po rozum do głowy. Dotarło do nas, że kłótnie między nami szkodzą przede wszystkim dzieciom. Dzisiaj tworzymy całkiem zgraną paczkę, nawet wyjechaliśmy razem na wycieczkę do Egiptu.

Pokłońmy się ekspartnerom partnerów

Zdaniem specjalistki w zakresie doradztwa pedagogiczno-psychologicznego Barbary Wójcik budowanie nowej rodziny może się udać pod kilkoma warunkami.

– Przede wszystkim należy uszanować pierwsze żony (mężów) swoich obecnych partnerów, jak to określa terapeuta Bert Hellinger – symbolicznie im się pokłonić. W porządku rzeczy to oni zawsze pozostaną na pierwszym miejscu. Ich więź z naszymi partnerami – nie emocjonalna wcale, lecz głęboko spajająca na poziomie nieświadomym – musi być uznana, zwłaszcza gdy mają wspólne dzieci. Wymaga to od nas jedynie wewnętrznego aktu, niczego więcej. Jeżeli poślubiam mężczyznę rozwiedzionego, to muszę uznać, że zajmę drugie miejsce (albo trzecie, jeśli to jego trzeci związek) i, paradoksalnie, dopiero wtedy mogę męża „wziąć w pełni” – tłumaczy Barbara Wójcik. – Porządek jest taki, że pozostanę nawet w dalszej kolejności za dziećmi zrodzonymi z wcześniejszych związków partnera. Z praktyki doradczej znam przypadek, kiedy nowa żona walczy o pierwszeństwo z pasierbicą. Przegrywa, bo nie liczy się z rzeczywistością.

Po drugie, trzeba właściwie pożegnać się z własnymi byłymi partnerami. Rozwód jest zawsze bolesny i obie strony nie wiedzą, jak obchodzić się z bólem. Mężczyźni na ogół nie dostrzegają istnienia więzi, kobiety natomiast, czując się porzucone i zawiedzione, nie chcą widzieć jej głębokiego znaczenia. Obydwie strony zaprzeczają więc prawdzie. Tymczasem trzeba uszanować tamtą więź, ona nie zniknie. W kolejnym związku zdaniem Hellingera powstaje więź słabsza, lecz miłość i szczęście mogą być dużo większe. Dzieci z nowego związku będą się dobrze miały pod warunkiem, że rozwiedzeni partnerzy są uszanowani, a przyrodnie rodzeństwo uznane.

Trzecią ważną sprawą jest spojrzenie na własne dziecko z byłego związku. Jeżeli deprecjonuje się rozwiedzionego małżonka, to tak, jakby deprecjonowało się dziecko. Należy ono w połowie do matki, a w połowie do ojca, i w głębi duszy kocha ich oboje jednakowo pierwotną, ślepą miłością. Jeśli nie mogę powiedzieć dziecku: szanuję w tobie twojego ojca (matkę), to ono nie będzie się swobodnie rozwijać. Niestety, rozwiedzionym rodzicom przychodzi to z trudem, bo są rozżaleni lub źli na siebie nawzajem. Gdyby jednak byli w stanie tak dziecku powiedzieć, byłoby to czymś wielkim.

Istnieje jeszcze jedno określenie rodzin po przejściach – patchworkowe od patchworku, czyli narzuty uszytej misternie z różnych, na pozór niepasujących do siebie kawałków, które pochodzą z różnych tkanin, a te tkaniny mają rozmaite kolory, faktury, wzory. I inne historie. Na przykład jedną wykrojono z babcinej sukni ślubnej, inną z dziadka kamizelki, jeszcze inną z obrusu ciotki. Uszycie patchworku wymaga wiele pracy, namysłu, cierpliwości, uwagi, ale także fantazji. Bardzo trudno stworzyć go w pojedynkę. Nie ma dwóch takich samych patchworków. Każdy stanowi jedyny i niepowtarzalny wzór. Podobnie jest z rodziną patchworkową – żeby scalić wszystkie poranione części w jedną harmonijną całość, potrzeba wiele pracy, uwagi, cierpliwości i mądrości.

Jest taki film „Skrawki życia” z Winoną Ryder. Panna młoda przygotowuje się do ślubu, a kobiety z jej rodziny siadają przy wielkim stole, by szyć dla niej kołdrę z kawałków materiału. Wspominają przy tym, dowcipkują, dzielą się swoim doświadczeniem, a wszystko to robią z miłością i oddaniem. Czyż nie tak powinno się „szyć” nową rodzinę?

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.

  1. Zwierciadło

Czy prezent daje więcej radości obdarowanemu czy darczyńcy?

Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wolimy dawać prezenty czy je otrzymywać? Czy istnieje prezent uniwersalny odpowiedni dla każdego? O naszych problemach, wyborach i motywacjach związanych z obdarowywaniem bliskich mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Zróżnicowanie preferencji, upodobań, gustów, marzeń i potrzeb sprawia, że znalezienie idealnego prezentu pasującego do każdego wydaje się niemożliwe. Zadanie to staje się jeszcze trudniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę realia względnego dobrobytu, które pozwalają zaspokoić znaczącą większość ważnych życiowych potrzeb. Prezenty, które przekazujemy sobie z okazji świąt Bożego Narodzenia, w coraz większym stopniu przestają pełnić funkcję uzupełniającą stan gospodarstwa domowego i stosunkowo rzadko służą wspieraniu rodzinnego budżetu.

W czasach, gdy większość towarów jest łatwo dostępna, dobrem, którego brak odczuwamy coraz mocniej staje się bliskość i uwaga. Doświadczamy deficytów dotyczących przede wszystkim dostrzegalnych wymiarów pozytywnych uczuć takich jak dotyk, przytulenie, możliwość bycia razem i spędzania ze sobą czasu. Oczywiście wiele osób ma konkretne pragnienia dotyczące np. nowego modelu telefonu czy torebki, jednak niejednokrotnie w toku rozmowy o rzeczywistych potrzebach okazuje się, że o wiele lepszym pomysłem na prezent będzie wspólny bilet do kina, wyjazd lub spacer. Również dzieci warto wcześniej zapytać jakiego rodzaju prezenty niepochodzące ze sklepów chciałaby otrzymać. Kolejnym krokiem może być sporządzenie listy tego rodzaju podarunków i ustalenie, które z nich są dla córki lub syna najważniejsze i dlaczego.

Otrzymywanie prezentu często wiąże się z uczuciem radości u osoby obdarowanej. Jednak wyniki badania przeprowadzone przez psycholog Larę Aknin z Simon Fraser University w Kanadzie jednoznacznie wskazują, że w sytuacji, gdy dochodzi do wręczenia prezentu, o wiele większego zadowolenia doświadczają wręczający podarunek. W celu zbadania poziomu satysfakcji obu grup, badaczka przeanalizowała wyniki Światowego Sondażu Gallupa przeprowadzonego w latach 2006 – 2008 na próbie 234 917 osób reprezentujących 120 państw. Wyniki otrzymane przez jej zespół wskazują, że niezależnie od regionu, pochodzenia i posiadanych dochodów, samopoczucie badanych było lepsze, gdy przeznaczali swoje pieniądze na potrzeby innych, a nie zaś na własne.

Choć nie wydaje się to oczywiste, radość z otrzymanego prezentu może łatwo zastąpić przykrość, jeśli podarunek przewyższa możliwości finansowe osoby obdarowanej. Efekt ten wynika m.in. z silnie zakorzenionej w życiu społecznym reguły wzajemności. W sytuacji, gdy otrzymujemy zbyt drogi podarunek odczuwamy dyskomfort i napięcie związane z kulturową zasadą odwdzięczenia się ofiarodawcy równie wartościowym prezentem. Pojawia się poczucie winy i uczucie przykrości wynikające z faktu, że nie stać nas na równie drogi dar.

Nietrafiony prezent wyzwala innego rodzaju reakcje i wiąże się przede wszystkim z ujawnionym lub zatajonym niezadowoleniem. Do pewnego wieku najmłodsi odbiorcy prezentów świątecznych, nie kryją się z wyrażaniem emocji i opinii, gdy podarunki nie spełniają ich oczekiwań lub są zupełnie inne niż te opisane w liście do Świętego Mikołaja. Z czasem jednak dzieci przyswajają zasady życia społecznego w tym zakresie i uczą się ukrywania uczucia zawodu lub niechęci. To na ile dorośli decydują się na ujawnienie prawdziwych uczuć w sytuacji otrzymywania niechcianego prezentu, zależy od rodzaju relacji z ofiarodawcą.

Najtrudniej tego rodzaju sytuacje znoszą osoby, które łączy silna więź oraz przekonanie o znajomości gustów np. matki i córki. Rozczarowanie spotyka zarówno matki, które są pewne swoich wyborów gwiazdkowych dotyczących np. odzieży, biżuterii dla córek, jak i córki, które były pewne, że ich podarunki z pewnością ucieszą mamy. Złotym środkiem pomiędzy bezpośrednią krytyką nietrafionego prezentu, a radością pokrywającą niezadowolenie jest dyplomacja. Warto zadbać o to, aby pozostać w zgodzie z własnymi odczuciami, a jednocześnie wyrażać je z szacunkiem wobec dobrych chęci i intencji ofiarodawcy. Zawsze warto dziękować, jak również nadmienić, że w razie czego, następnym razem, służymy pomocą w zakresie wyboru wymarzonego prezentu.

W przypadku problemów z podjęciem decyzji odnośnie prezentu świątecznego, wybierzmy to, co najlepiej wyraża naszą miłość do drugiej osoby. Postarajmy się ofiarować innym ciepło, bliskość, zrozumienie i akceptację – tego rodzaju prezenty nigdy nie wychodzą z mody, pasują do każdego. Okazujmy sobie miłość, nie tylko na Święta ale każdego dnia.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi (materiały prasowe Uniwersytet SWPS).