Niewygodne pytania, trudne rozmowy. Jak rozmawiać z dziećmi o seksie?

fot. iStock

Tego typu pytania potrafią przyprawić rodziców o panikę, zwłaszcza że edukacja seksualna to temat, który mało kto dobrze przerobił we własnej młodości. Terapeutka dziecięca i seksuolog radzą, jak do niego podejść świadomie i bez lęku, by nasze dzieci zyskały niezbędną wiedzę, miały zdrowy stosunek do swego ciała i umiały wyznaczać granice.

Niewielu rodziców reaguje bez spięcia na hasło: „rozmowa z dziećmi na temat seksu”. I trudno się dziwić. Większość z nas nie może oprzeć się na doświadczeniach z własnego dzieciństwa, bo rodzice zwykle albo omijali ten temat szerokim łukiem, albo zaczynali pogadankę o seksie, kiedy byliśmy już nastolatkami, albo wręcz złościli się, gdy poruszaliśmy te kwestie. Co więcej, wielu Polaków nie potrafi rozmawiać o miłości fizycznej nawet z innymi dorosłymi, np. swoim partnerem. Jak więc teraz udźwignąć edukację seksualną dzieci?

Istoty seksualne

Jako rodzice, jesteśmy odpowiedzialni za ogólną edukację naszych dzieci o świecie. Tak samo jak uczymy je przechodzenia na zielonym świetle, wyjaśniamy zasady panujące w przedszkolu, tak samo powinniśmy wytłumaczyć, skąd się bierze nowe życie.

– Przecież od pierwszego dnia życia jesteśmy istotami seksualnymi. To znaczy, że rodzimy się z mnóstwem receptorów nerwowych na ciele, także w miejscach intymnych. Ich dotyk wywołuje więc reakcje fizjologiczne, np. wzwód – mówi Daria Drab, psycholożka i terapeutka dziecięca z Ośrodka Terapeutyczno-Edukacyjnego Mater Pater. – Niemowlę poznaje swoje ciało na różne sposoby, wkładając rączki do buzi czy gryząc stopę. Uczy się granic swojego ciała i tego, że dotyk np. części intymnych jest bardzo przyjemny. Nie ma w tym jednak wątków erotycznych.

Uświadomienie sobie tego może pomóc obniżyć lęk, jaki wywołuje w nas zainteresowanie maluchów seksualnością. – Rodzice martwią się, że może popełnili jakiś błąd, bo np. dopuścili do tego, że dziecko zobaczyło ich nagich w łazience. Tymczasem to zainteresowanie jest zupełnie naturalne, więc też dobrze jest naturalnie i spokojnie na nie reagować. Jeśli czujemy, że to może być dla nas problem, chociaż częściowo przygotujmy sobie odpowiedź na pytania „Co to jest seks?” czy „Skąd się biorą dzieci?” – mówi Agata Loewe, seksuolożka i edukatorka seksualna z Instytutu Pozytywnej Seksualności.

Dobrym pomysłem jest kupno odpowiednich książek dla dzieci – na rynku można znaleźć pozycje, które tłumaczą, jak powstaje człowiek, oraz atlasy i encyklopedie przygotowane z myślą o najmłodszych.

Bez bociana i kapusty

Pierwszych trudnych pytań możemy się spodziewać, gdy dziecko zacznie chodzić do przedszkola. Na pewno nie możemy pozostawić malucha w niewiedzy, ale to nie znaczy, że musimy wszystko od razu wyjaśnić. Czasem miejsce jest nieodpowiednie albo my jesteśmy tak zaskoczeni, że trudno nam zebrać myśli. Nie mówmy jednak: „Jesteś na takie tematy za mały” czy „Nie zrozumiesz”. Możemy obiecać, że porozmawiamy o tym wkrótce np. jak wrócimy do domu, albo – jak radzi Daria Drab – szczerze powiedzieć: „W tym momencie nie jest mi łatwo to wyjaśnić, muszę zastanowić się, jak najlepiej ci wszystko wytłumaczyć”. Obietnicy oczywiście trzeba dotrzymać i nie należy z tym zwlekać. A co mówić? Prawdę (kapusta i bocian odpadają), słowami, które są dostosowane do wieku dziecka, i nie wyprzedzać jego ciekawości. – Przedszkolaków często zadowala wyjaśnienie: „Kiedy dwoje ludzi bardzo się kocha i chce mieć dziecko, to są ze sobą blisko i potem w brzuchu mamy zaczyna się rozwijać dziecko”. Ta historia i tak nie jest łatwa do zrozumienia dla 3–4-latków, więc nie ma sensu martwić się, że nie dostarczyliśmy wystarczająco szczegółów. Maluchy operują konkretami, myślenie logiczne i abstrakcyjne pojawia się w wieku 8–9 lat – tłumaczy Daria Drab.

Oczywiście z biegiem czasu zaczną pojawiać się kolejne pytania, np. „Jak ja się dostałem do tego brzucha?” czy „Co to jest seks?”. Ważne, by odpowiedzi miały wydźwięk pozytywny, by malec dowiedział się, że życie erotyczne nie służy wyłącznie posiadaniu potomstwa, że jest przyjemne, ale zarezerwowane dla dorosłych. Należy o tym pamiętać, zwłaszcza kiedy impulsem do rozmowy było to, że malec nakrył nas na uprawianiu seksu. W takiej sytuacji najważniejsze jest zachować spokój. Na kilkulatka o wiele gorzej podziała gwałtowna czy pełna złości reakcja na jego wtargnięcie niż to, że zobaczył nas w sytuacji intymnej. – Zawsze mnie trochę dziwi, że dorośli o wiele bardziej przejmują się tym, że dziecko zobaczyło, jak uprawiają seks, niż tym, że na co dzień jest świadkiem ich kłótni – mówi Agata Loewe. Dziecko, które nakryło rodziców podczas pieszczot czy uprawiania seksu, powinno dowiedzieć się, że akt, którego było świadkiem, nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie – to dowód miłości.

Domowe zwyczaje

Wiek przedszkolny to najlepszy czas na naukę, że są takie części ciała, których nie wystawia się na widok publiczny. Nie dlatego, że nagość jest zła, tylko dlatego, że jest zarezerwowana na określone sytuacje. Tłumaczmy więc dziecku, że np. nie biegamy nago po ulicy, ale do kąpieli się rozbieramy. – W rozmowie mogą nam pomóc encyklopedie dla dzieci – mówi Agata Loewe. – Oglądamy z maluchem obrazek przedstawiający ludzkie ciało i omawiamy różne jego elementy – to jest głowa, ręce itd. Rozmawiamy, do czego służą i wyjaśniamy, które nie powinny być pokazywane publicznie.

Tak, to jest ten moment, kiedy trzeba będzie zacząć rozmawiać o genitaliach. Przede wszystkim należy je nazywać. Określanie ich słowami „to”, „ten fragment”, „tutaj” budzi w dziecku podejrzenie, że coś ze sferą intymną jest nie tak. Lepiej więc posługiwać się albo medycznymi nazwami, jak „penis” czy „pochwa”, albo mniej oficjalnymi, jak np. „siusiak” czy „sisia”. A najlepiej nauczyć dziecko jednych i drugich.

Wielu rodziców nurtuje też pytanie, do kiedy oni mają towarzyszyć dziecku podczas kąpieli i kiedy sami nie powinni pokazywać się nago. Jeśli chodzi o przedszkolaki, to wiele zależy od panujących w domu zwyczajów. – Bardzo ważna jest spójność, bycie w zgodzie ze sobą – mówi Agata Loewe. – Jeśli zawsze zamykaliśmy drzwi do łazienki i rzadko komukolwiek pokazywaliśmy się nago, nie ma potrzeby tego zmieniać. I odwrotnie. Jeśli wcześniej nie ukrywaliśmy za bardzo swojej nagości, to też nie musimy tego robić.

Chociaż, jak mówi Daria Drab, dzieci w tym wieku warto już stopniowo przyzwyczajać do tego, że mama czy tata może zamknąć drzwi od łazienki: – Przedszkolaki chętnie podglądają rodziców, zwłaszcza płci przeciwnej, i są rozbawione, bo „Mama ma coś innego niż ja, i to jest bardzo śmieszne”. Takie zachowanie jest normą, ale też dobrym punktem wyjścia do rozmowy o tym, że każdy ma prawo do prywatności – mówi psycholog. – Natomiast kiedy dzieci skończą już 8. rok życia, nie powinny oglądać nagich rodziców. To wiek, w którym pojawia się naturalny wstyd i dzieci też zaczynają wypraszać dorosłych z łazienki.

Moje ciało jest moje

Uczenie dziecka wyznaczania granic jest bezpośrednio związane z edukacją seksualną. Wbrew pozorom wcale nie chodzi o straszenie „złymi panami”, tylko np. o akceptowanie dziecięcego sprzeciwu.

– Bardzo często można usłyszeć, jak rodzice naciskają: „Daj babci buzi”. A nie ma przecież nic dziwnego w tym, że dzieci nie mają ochoty na takie czułości, zwłaszcza z osobami, które widzą rzadko. Na przywitanie można również przybić piątkę – mówi Daria Drab i radzi nauczyć dziecko rymowanki: „Moje ciało jest moje. Twoje ciało jest twoje. Gdy nie chcę, by ktoś dotykał mnie, mówię głośno NIE!”. Przedszkolaki powinny wiedzieć, że ich miejsca intymne mogą być dotykane tylko przez rodziców (wtedy gdy mama lub tata pomagają im się umyć) i przez lekarza (rodzice muszą być przy tym obecni).

Szczególną sytuacją są zabawy, podczas których dzieci rozbierają się czy oglądają swoje części intymne, np. odgrywając rolę pielęgniarki. Dość często można je zaobserwować u przedszkolaków. Reagujmy wtedy podobnie jak na dziecięcą masturbację – jeśli nie występuje bardzo często i dziecko nie używa żadnych przedmiotów, którymi mogłoby zrobić sobie krzywdę, nie wymaga żadnej interwencji poza poinformowaniem przedszkolaka, że „nie robimy tego przy ludziach”.

Jeśli sami odnosimy się z szacunkiem do dziecka i respektujemy jego granice, możemy liczyć, że i ono w przyszłości będzie szanować siebie i swoje ciało.

DAJ DOBRY PRZYKŁAD

Rodzice i dom to dla małego dziecka pierwsza szkoła życia. Odnosząc się z czułością i szacunkiem do siebie, dorośli dostarczają dzieciom wzorców zachowania – zauważa Agata Loewe. Pamiętaj, że:

  • Pokazując, że lubisz siebie i swoje odbicie w lustrze, budujesz dobry wzorzec dla dziecka i możesz mieć nadzieję, że pójdzie ono w twoje ślady i nie będzie cierpieć z powodu kompleksów. Nie zaszkodzi więc objąć refleksją swoje życie erotyczne, stosunek do ciała i seksu i jeśli coś cię uwiera, poszukać rozwiązania. Trudno uczyć innych otwartości i pozytywnego podejścia, jeśli samemu ma się z tym problem.
  • W wielu domach maluchy nie mają okazji zobaczyć rodziców, którzy odnoszą się do siebie z czułością, patrzą na siebie zalotnie czy trzymają się za rękę. Zwykle bardziej wstydzimy się okazywać pozytywne uczucia niż te negatywne. Ale nigdy nie jest za późno, by to zmienić.
  • Seks to zabawa dla dorosłych, warto jak najczęściej to podkreślać, np. mówiąc, że teraz rodzice chcą poświęcić trochę czasu tylko sobie… i zamykając drzwi od sypialni.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »