1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Na czym polega przyjaźń?

Na czym polega przyjaźń?

123rf.com
123rf.com
Internet towarzyszy nam w codziennym życiu. Z przyjaciółmi często kontaktujemy się przez komunikatory albo portale społecznościowe. Jak nowe technologie wpływają na relacje? 

W styczniu Groupon przeprowadził badanie na temat przyjaźni. Wzięło w nim udział blisko 700 klientów. Wyniki badania dowodzą, że dla Polaków najważniejsza jest jakość relacji, a prawdziwych przyjaciół mogą policzyć na palcach jednej ręki. Ponad 65% ankietowanych zadeklarowało 2-4 dobrych przyjaciół, do 1 przyjaciela przyznało się 18% ankietowanych, a więcej niż pięciu wskazało tylko 10% badanych.

Prawdziwi przyjaciele to tacy, którzy są przy nas zawsze, gdy potrzebujemy wsparcia (75%). Prawdziwy przyjaciel zawsze powie prawdę, nawet taką, którą niekoniecznie chcielibyśmy usłyszeć.

Żyjemy coraz szybciej, często nie mamy czasu odpocząć czy zadbać o siebie, a także zatroszczyć się o dobre relacje z osobami, które są dla nas ważne. Mimo to badanie pokazuje, że to właśnie wspólne przeżywanie, doświadczanie i bycie dla siebie tu i teraz ma ogromną moc i jest dla nas niezwykle ważne.

Aż 70% ankietowanych preferuje kontakt osobisty, a komunikatorów czy telefonu używa głównie w celu organizowania spotkań. Co więcej, z osobami, które są dla nas ważne, 44% badanych stara się spotykać przynajmniej raz w tygodniu, podczas gdy 40% badanych utrzymuje kontakt chociaż raz w miesiącu. Główną przyczyną, dla której nie widujemy się tak często, jak byśmy tego chcieli, jest odległość (56%) oraz obowiązki zawodowe (24%).

Co ciekawe, badanie ilustruje, jak zmieniają się nasze preferencje co do tego, w jaki sposób spędzamy czas z przyjaciółmi. Podczas gdy wieczór w domowym zaciszu i rozmowa w gronie najbliższych lub wspólne oglądanie filmów nadal cieszy się ogromną popularnością, coraz chętniej i częściej decydujemy się na korzystanie z atrakcji, jakie oferuje nam miasto, w którym funkcjonujemy. Aż 52% badanych chętnie wybiera się z przyjaciółmi na wspólną kolację bądź drinki, a 35% z nas angażuje swoich przyjaciół w sport lub inną aktywność. To właśnie wspólne przeżywanie okazuje się być kluczowe w budowaniu trwałych, prawdziwych relacji.

„Ankieta Groupon potwierdza wagę przyjaźni, pokazuje, jak wiele dzięki niej zyskujemy. Jego wyniki są zgodne z rezultatami ujawnionych ostatnio badań podłużnych prowadzonych przez 75 lat (!) na grupie ponad 700 mężczyzn. W ramach słynnego „The Harvard Study of Adult Development” śledzono losy wybranej grupy amerykanów pytając ich co roku o ich sytuację życiową. Co się okazało? To nie sława czy bogactwo dają szczęście i dobre zdrowie a właśnie dobre, bliskie relacje z ludźmi. Samotność wręcz zabija. Ale nie tyle ważna jest liczba znajomych, ale jakość tych relacji i to co wspólnie doświadczamy”, dodaje dr Konrad Maj z Katedra Psychologii Społecznej Uniwersytetu SWPS.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Użyteczne, przyjemne, czy szlachetne – jakie przyjaźnie nawiązujemy?

Wyodrębnić możemy trzy podstawowe rodzaje przyjaźni. I tak naprawdę każdy z nich jest dla nas istotny (fot. iStock)
Wyodrębnić możemy trzy podstawowe rodzaje przyjaźni. I tak naprawdę każdy z nich jest dla nas istotny (fot. iStock)
Dlaczego niektóre osoby znajdują się w „zewnętrznym” kręgu przyjaciół, a inne są nam szczególnie bliskie? Czy widzisz możliwość, by daleki znajomy stał się bliskim przyjacielem? Co sprawia, że jedne relacje są silniejsze, a inne słabsze? – pyta Hope Kelaher, terapeutka, autorka książki „Jak zdobyć i pielęgnować przyjaźń w dorosłym życiu”.

Wiele osób zadających sobie te pytania poszukuje odpowiedzi u Arystotelesa, starożytnego greckiego filozofa. Nie bez powodu jego przemyślenia i idee wywołują oddźwięk od tysięcy lat! W Etyce nikomachejskiej Arystoteles przedstawił swoje poglądy na to, jak najlepiej żyć. Dwie z dziesięciu ksiąg poświęcił przyjaźni – i nic dziwnego, uważał ją bowiem za klucz do dobrego życia. Utrzymywał, że przyjaźń może istnieć, jedynie opierając się na wzajemnym dobru pomiędzy dwiema osobami. Wymienił także trzy motywacje dla miłości i przyjaźni: użyteczność, przyjemność i szlachetność. Przyjrzyjmy się im i sprawdźmy, jak mogą przekładać się na nasze życie.

Przyjaźnie użyteczne

To relacje korzystne lub przydatne dla obydwu stron (zgodnie z łacińską maksymą quid pro quo, czyli coś za coś). Przyjaźnie użyteczne zawiera się dla osobistego zysku, nie dla przyjemności, a wszystkie związane z nimi kontakty muszą być wzajemnie opłacalne. W takich relacjach nie spotykamy się z przyjaciółmi dla samego spotkania. W efekcie przyjaźnie te są dość słabe, a więzi, na których się opierają, bywają powierzchowne. Przyjaźń użyteczna może służyć określonemu celowi, ale nie jest nim towarzystwo. Na przykład dana osoba może zaplanować weekendowe wyjście z drugą osobą, ale odwołać je, kiedy pojawi się korzystniejsza propozycja. Początkowo wydaje się, że wspólnym celem jest spędzenie razem czasu, ale z uwagi na powierzchowny charakter przyjaźni, jedna z  osób nie bierze pod uwagę uczuć drugiej, kiedy postanawia zrezygnować z planów. Robi to wyłącznie dla własnej korzyści.

Takie relacje często tworzą się wśród znajomych i podczas poszukiwania nowych przyjaciół. Bodaj najlepszy i najpowszechniejszy przykład przyjaźni użytecznej stanowią kontakty nawiązywane w  nowej szkole lub pracy bądź w nieznanych okolicznościach. Czy zdarzyło ci się kiedyś pójść na imprezę, na której nikogo nie znałeś, aby uniknąć siedzenia w domu w piątkowy wieczór? Usiadłeś w stołówce z grupą popularnych uczniów, aby podnieść swój status społeczny? A może zakolegowałeś się z osobą poznaną na siłowni, aby mieć z kim pogadać podczas treningów, zamiast stać w niezręcznej ciszy? Jeśli tak, to była przyjaźń użyteczna. Takie relacje, choć nie są bardzo znaczące, mogą być przydatne – dlatego wszystkim zdarzyło się, i nadal będzie zdarzało, je zawierać.

Przyjaźń przyjemna

Drugi rodzaj przyjaźni opiera się wyłącznie na uczuciu przyjemności, a celem jest dążenie do jego odczuwania. Takie relacje zwykle nawiązuje się w trzecim kręgu społecznym, wśród około 50 osób, z  którymi spotykamy się na imprezach lub w miejscach publicznych. To bliżsi znajomi, jednak nie aż tak bliscy, by zaliczyć ich do najintymniejszych kręgów. Przypomnij sobie ludzi, z którymi spędzałeś czas na studiach, bo byli zabawni, rozrywkowi lub żądni przygód. Być może coś błyskawicznie cię do nich przyciągnęło. Taka relacja opiera się na naturalnych podobieństwach, ale Arystoteles porównuje ją do przyjaźni „młodych”, ponieważ z czasem zmienia się to, co daje nam przyjemność. W efekcie takie przyjaźnie są zwykle krótkotrwałe. Podobnie jak pierwsze fazy zakochania, kiedy miłość wydaje się przepełniać wszystko i dodaje energii, przyjaźnie przyjemne na początku często dostarczają wspaniałych przeżyć. Z czasem relacja może jednak ulec ochłodzeniu ze względu na swój brak głębi.

Choć przyjaźnie przyjemne bywają nietrwałe, odgrywają istotną rolę nie tylko w spędzaniu czasu, ale także w budowaniu tożsamości. Pomagają nam przekonać się, co i kogo lubimy lub nie lubimy, i dają okazję do rozwijania intymności emocjonalnej z innymi. Przypomnij sobie drużynę sportową, do której należałeś, kolegów z pracy, z którymi wspólnie wychodzicie, albo osoby, z którymi grasz w gry wideo. To pozytywne, przydatne w danej chwili relacje, skupione na określonym rodzaju aktywności. Niektóre z nich mogą się rozwinąć, większość jednak wygasa, kiedy jedna ze stron traci zainteresowanie danym sposobem spędzania czasu. Uważam jednak, że wszyscy możemy, a wręcz powinniśmy, utrzymywać takie relacje.

Przyjaźnie szlachetne

Najbardziej wartościowa przyjaźń, zwana przez Arystotelesa „szlachetną”, opiera się na wzajemnym podziwie i miłości. W idealnych okolicznościach taka relacja może zawierać pewne aspekty przyjaźni przyjemnej, ale w tym wypadku przyjaciel to prawdziwy towarzysz wspierający cię na dobre i na złe. Panuje całkowita wzajemność i otwartość. Przyjaciel bez wstydu mówi ci całą prawdę o sobie i w niczym nie umniejsza to wzajemnej miłości i troski. Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie do takich przyjaciół można zadzwonić o każdej porze, z dowolnego powodu, czy chodzi o problemy w pracy, czy złamane serce. To oni nie pozwalają ci się zagubić – zagrzewają do boju, kiedy potrzebujesz motywacji, lub studzą zapał, kiedy staje się niebezpiecznie intensywny. Wiele osób, mówiąc o przyjaźniach szlachetnych, posługuje się określeniami „bratnia dusza” lub „najlepszy przyjaciel”.

Przykłady platońskich bratnich dusz i najlepszych przyjaciół można spotkać w niezliczonych filmach i serialach, jak: Ekipa, Thelma i Louise czy Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów. Mnie przychodzą na myśl Wariatki z Bette Midler. Film opowiada historię dwóch dziewczyn – brunetki i rudej – które pochodzą z  zupełnie innych środowisk i nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak po tym, jak przypadkiem nawiązują znajomość, ich relacja okazuje się trwała. Dziewczynki wyrastają na nastolatki, potem młode kobiety i panie w średnim wieku, wciąż niewiele je łączy, a jednak więź między nimi trwa. W jednej z najbardziej wzruszających i wymownych scen widzimy łączącą je czystą, platoniczną miłość, kiedy dociera do nich, że jedna z nich umiera.

Takie przyjaźnie nie muszą być egzaltowane czy pełne melodramatycznych uczuć – są za to swobodne, pomagają nam się rozwijać i okazują się znacznie trwalsze niż wszystkie pozostałe rodzaje przyjaźni, które dotąd omówiliśmy.

Jak wyglądają twoje więzi? – ćwiczenie

Różne aspekty rzeczywistości, z  jakimi musimy mierzyć się w wieku średnim – praca zawodowa, dzieci, spłacanie kredytów, życie uczuciowe, opieka nad starzejącymi się rodzicami – nie pozostawiają wiele czasu na nawiązywanie nowych przyjaźni i podtrzymywanie istniejących. Nawet jeśli nie wszedłeś jeszcze w ten etap życia, poniższe ćwiczenie pomoże ci określić, jak dobrze radzisz sobie z podtrzymywaniem więzi ze starszymi i nowszymi przyjaciółmi i, w razie potrzeby, dokonać zmian.

Wymień ostatnich 5 osób, z którymi się kontaktowałeś (przez telefon, esemesa, komunikatory internetowe, wiadomości prywatne).

Czy w tych kontaktach widać jakiś schemat? Na przykład czy komunikowałeś się z jedną osobą, czy z wieloma? Być może znaleźli się wśród nich twój partner, rodzice lub szef. Zastanów się, kogo jeszcze chciałbyś zobaczyć na tej liście – może przyjaciela, z którym od dawna się nie widziałeś ani nie słyszałeś?

Czy potrafisz wyobrazić sobie, jak czułbyś się, gdybyś teraz się do niego odezwał i powiedział, że o nim myślałeś? A może potencjalnego przyjaciela, którego niedawno ci przedstawiono – może mógłbyś wykorzystać tę okazję, aby zacieśnić znajomość?

Fragmenty pochodzą z książki Hope Kelaher „Jak zdobyć i pielęgnować przyjaźń w dorosłym życiu. Porady i ćwiczenia”

  1. Psychologia

Relacje jako antidotum na samotność

Relacje to inwestycja i – tak jak każda inwestycja - wymagają podjęcia decyzji, zaakceptowania ryzyka i wysiłku. (Fot. iStock)
Relacje to inwestycja i – tak jak każda inwestycja - wymagają podjęcia decyzji, zaakceptowania ryzyka i wysiłku. (Fot. iStock)
Jak to się dzieje, że w świecie, który podsuwa tyle narzędzi służących komunikacji, daje tyle możliwości spotkania nowych osób coraz więcej ludzi czuje się samotnie? Co możemy zrobić, aby uchronić się przed pułapką długotrwałego osamotnienia? Co możemy zrobić, aby uchronić się przed pułapką długotrwałego osamotnienia?

Jak to się dzieje, że w świecie, który podsuwa tyle narzędzi służących komunikacji, daje tyle możliwości spotkania nowych osób coraz więcej ludzi czuje się samotnie? Co możemy zrobić, aby uchronić się przed pułapką długotrwałego osamotnienia?

Artykuł archiwalny

Samotność zwykła kojarzyć się z wiekiem podeszłym, jednak w ostatnich latach sytuacja zmieniła się fundamentalnie - problem samotności dotyka coraz większej liczby osób. Według danych przytoczonych przez Susan Pinker w znakomitej i szeroko komentowanej książce „Efekt wioski” 12-23% współczesnych Amerykanów nie ma z kim porozmawiać. W krajach takich jak Polska, Węgry, Słowacja czy Rosja aż 34% społeczeństwa deklaruje, że boryka się z samotnością. Może ona oczywiście być następstwem rozwodu, wyprowadzki dzieci z domu, ale nie omija również osób żyjących w związkach czy w rodzinie.

Samotność zabija. I to dosłownie. U ludzi, którzy przez dłuższy czas odczuwają bolesną samotność, podnosi się poziom kortyzolu – hormonu stresu, którego długotrwałe działanie wyniszcza organizm. To między innymi dlatego ludzie ci są bardziej podatni na choroby, częściej zapadają na depresję oraz mają duże trudności z rozwiązywaniem problemów. W trakcie wieloletniej praktyki terapeutycznej zaobserwowałem, że samotność towarzyszy niemal wszystkim problemom, z jakimi zgłaszają się pacjenci. Co więcej: często jest ich pierwotnym źródłem. Dokładnie odwrotnie sprawy wyglądają u ludzi, którzy otoczeni są gronem oddanych przyjaciół: osoby te żyją dłużej, są bardziej optymistycznie nastawione do życia, szybciej dochodzą do siebie nawet po bardzo ciężkich chorobach oraz znacznie lepiej radzą sobie z rozwiązywaniem problemów.

Dlaczego samotność jest aż tak destruktywna? Wyjaśnienie znajdujemy w przytoczonych w „Efekcie wioski” naukowych dociekaniach profesora Johna Cacioppo z University of Chicago. Skoro ludzkie mózgi ewoluowały w czasach, gdy przetrwanie mogła zapewnić jedynie społeczność, a izolacja wcześniej czy później prowadziła do śmierci poprzez głód lub atak drapieżnika, nie powinno nas dziwić, że pojawił się pewien system ostrzegawczy. Systemem tym jest dotkliwe uczucie samotności, które w swej istocie podobne jest do głodu, pragnienia czy bólu fizycznego. Jeśli z jakiegoś powodu jednostka odłączyła się od grupy, uczucie to spełniało rolę alarmu, który mówił: jeśli szybko nie znajdziesz swoich, zginiesz.

Pułapki współczesnego świata

Po pierwsze: zwodnicza łatwość. Pozorny kontakt. To, że w każdej chwili możemy otworzyć Internet i wejść na portal randkowy, Facebook, Skypa czy grupę tematyczną i poznać nową osobę, wcale nie znaczy, że nawiążemy z nią bliższą relację.

Po drugie: brak czasu. Nie jest tajemnicą, że współczesny świat wymusza na nas coraz szybsze tempo życia: awanse w pracy, podążanie wybraną ścieżką kariery czy nacisk na samodoskonalenie. Jeśli dodamy do tego rodzinę i osobiste problemy, to okazuje się, że w takiej rzeczywistości wyjścia ze znajomymi czy rozmowy z przyjaciółką traktowane są najczęściej jako strata czasu.

Po trzecie: brak świadomości. Czy zdajemy sobie sprawę, jak ważne są dla nas autentyczne więzi z innymi? Czy świadomie uczymy się, w jaki sposób możemy je budować i utrzymywać? Prawda jest taka, że jeśli nie mamy odpowiednich wzorców wyniesionych z domu lub z natury nie jesteśmy osobami zbyt towarzyskimi, często zbyt późno orientujemy się, że wpadliśmy w samotność.

Tylko głębokie i trwałe więzi mogą nas uzdrowić. Jednak ich nawiązanie i podtrzymanie kosztuje: wymaga czasu, energii, oddania, dzielenia wspólnych doświadczeń. Czy potrafimy inwestować w relacje? Przyjrzyjmy się pod tym kątem własnemu życiu.

Nauka nawiązywania relacji w pigułce

Czy nawiązywania szczerych i głębokich relacji można się nauczyć? Tak, podobnie jak każdej innej umiejętności. Relacje to inwestycja i – tak jak każda inwestycja - wymagają podjęcia decyzji, zaakceptowania ryzyka i wysiłku.
  • Zaryzykuj kontakt twarzą w twarz, zastąp nim kontakty wirtualne.
  • Wyjdź do świata, poznaj swoje najbliższe otoczenie, zaciekaw się nim. Choćby miały to być 5–minutowe pogawędki przy okazji wyjścia do sklepu czy koszenia trawy.
  • Zauważ, że wokół Ciebie mieszkają inni ludzie. Sprawdź, czy odwzajemnią Twoje spojrzenie, uśmiech. Poczuj, jak przyjemnie jest być zauważonym.
  • Inwestycja wymaga wysiłku – pamiętaj o urodzinach i ważnych dla bliskich Ci osób wydarzeniach. Świętuj z nimi, ciesz się ich radościami, płacz z nimi w smutku, złość się, kiedy jest to potrzebne.
  • Zaangażuj się we "wspólne chwile". Zaproś znajomych do siebie na mecz, na wspólne zabawy waszych dzieci, na twoje urodziny albo bez okazji.
  • Daj sobie szansę, żeby poczuć się dla innych kimś ważnym. Oczywiście jesteś ważny pomimo wszystkiego, stwórz jednak okazję, aby osoby z Twojego otoczenia mogły to wyrazić. To bardzo przyjemne i budujące.
  • Myśl o relacjach tak, jak myślisz o ćwiczeniach, rozwijaniu różnych umiejętności.
  • Zarezerwuj sobie miejsce w kalendarzu na spotkania z przyjaciółmi.
  • Dziel pasje z innymi.
  • Naucz się budować relacje, być blisko, ale po swojemu. Pamiętaj, nie ma żadnego wzorca bycia w bliskich związkach, nie ma na świecie drugiej takiej osoby jak Ty.
  • Bierz i dawaj tyle, ile potrzebujesz i tylko tyle. Bliskość i relacje to najlepsza i najpewniejsza inwestycja, na jaką możesz się w życiu zdecydować. Zwrot gwarantowany.
Przy pracy nad artykułem opierałem się na książce Susan Pinker „Efekt Wioski”, której przeczytanie w całości gorąco polecam osobom zainteresowanym budowaniem głębokich, uzdrawiających więzi.

  1. Psychologia

Przyjaźń w dorosłym życiu – ważniejsza jest jakość niż liczba

Co charakteryzuje dobrą relację? Badacze wyodrębnili kilka elementów, które uważa się za kluczowe w nawiązywaniu bliskich przyjaźni. (fot. iStock)
Co charakteryzuje dobrą relację? Badacze wyodrębnili kilka elementów, które uważa się za kluczowe w nawiązywaniu bliskich przyjaźni. (fot. iStock)
W ciągu ostatnich dwudziestu lat opublikowano wiele wyników badań potwierdzających pogląd, że przyjaźń stanowi jeden z najistotniejszych elementów ludzkiego zdrowia, samopoczucia i szczęścia. Jeśli się nad tym zastanowić, to takie stwierdzenie ma sens! – pisze Hope Kelaher w swojej książce „Jak zdobyć i pielęgnować przyjaźń w dorosłym życiu”.

Pogawędka, aby nadrobić zaległości lub błyskawiczne znalezienie ponownie wspólnego języka ze starym przyjacielem, z którym nie widzieliśmy się od lat, znakomicie wpływa na samopoczucie, podobnie jak zaśmiewanie się do łez z osobistych żartów lub wstydliwych historii z osobą, z którą łączy nas poczucie humoru. Wywołują one uczucie, którego nie da się porównać z żadnym innym, a przy tym są dobre dla zdrowia! Dowiedziono, że przyjaźń i więź emocjonalna z innymi pomagają zmniejszyć ryzyko śmierci i skrócić czas trwania chorób fizycznych i psychicznych, mogą również korzystnie wpływać na zdrowie, przyczyniając się do wydzielania endorfin.

Przyjaciele nie tylko udzielają wsparcia emocjonalnego i społecznego, ale też, z perspektywy ewolucyjnej, zapewniają ochronę, wsparcie praktyczne, a w niektórych przypadkach także pomoc finansową. Przyjaźń stanowi element rozmaitych intymnych relacji, w tym między partnerami i członkami rodziny, ważne jednak, aby odróżnić zaprzyjaźnione osoby z rodziny (krewnych) od przyjaciół. Za przyjaciół uznaje się osoby znajome, z którymi łączy nas więź oparta na emocjonalnej bliskości i wzajemności (czyli dawaniu i braniu w relacji). W przeciwieństwie do przyjaźni rodzinnej, taka przyjaźń jest wynikiem wyboru i może zakończyć się w każdej chwili. W rezultacie poświęcamy więcej czasu i energii na nawiązywanie i podtrzymywanie przyjaźni z osobami niespokrewnionymi.

Liczba a jakość

Dla wielu osób kolejne oczywiste pytanie brzmi: co jest ważniejsze, liczba przyjaciół czy jakość przyjaźni? Wyniki badań wskazują wprawdzie, że zarówno wielkość kręgów społecznych, jak i jakość relacji z ich członkami mają istotne znaczenie dla zdrowia i samopoczucia, jednak biorąc pod uwagę zobowiązania ciążące na współczesnych dorosłych, nie zawsze da się zachować równowagę między tymi dwoma czynnikami. Co ciekawe, wyniki badań przeprowadzonych przez antropologa i psychologa Robina Dunbara wskazują, że istnieje maksymalna liczba znajomości, jaką każdy z nas jest w stanie podtrzymać w danym momencie. W swoich pracach Dunbar stwierdza, że zdolności poznawcze ludzkiego mózgu wystarczają na utrzymanie jednocześnie relacji ze 150 osobami. Nie wszystkie z nich są naszymi bliskimi przyjaciółmi: część to przygodni znajomi. Wyniki badań wskazują, że z około 50 spośród tych 150 osób mógłbyś znaleźć na proszonej kolacji lub imprezie u wspólnego znajomego. Znacznie mniejszą liczbę ludzi – około 15 – uważamy za przyjaciół, którym możemy w razie potrzeby się zwierzyć lub poprosić ich o wsparcie. Badania Dunbara wykazały też, że każdy z nas ma plus minus 5 osób, które uznajemy za najbliższych przyjaciół i którym możemy wyznać najskrytsze tajemnice, pragnienia i problemy. Granice tej grupy są płynne, a poszczególne osoby mogą przemieszczać się między kręgami przyjaciół i najlepszych przyjaciół.

Cyfrowe platformy, takie jak: Facebook, Snapchat, Twitter czy Instagram doprowadziły wprawdzie do poszerzenia sieci przyjaźni, ale jedno pozostało bez zmian: siła długotrwałych relacji zależy od osobistych kontaktów.

Spotkania twarzą w twarz sprzyjają powstawaniu więzi, jakiej nie da się nawiązać poprzez media społecznościowe.

Udostępnienia i polubienia w internecie nie mogą równać się z pozytywnymi doświadczeniami, takimi jak: osobiste powitania, jedzone razem posiłki czy wspólny śmiech. Takie przeżycia częściej doprowadzają do wydzielania endorfin – hormonów wiązanych z przyjemnością, redukcją stresu i tworzeniem więzi społecznych. Z badań wynika, że co prawda znajomości w mediach społecznościowych łatwo jest nawiązywać i dokumentować, ale wirtualne kontakty nie mogą skutecznie zastąpić przyjaźni w prawdziwym życiu. Najłatwiej wyjaśnić to faktem, że wartościowe relacje wynikają z czasu, a interakcje z wirtualnymi znajomymi zmniejszają ilość czasu i energii, jakie możemy poświęcić na dbanie o osobiste relacje.

Aspekty dobrej przyjaźni

Świadomość, że jesteśmy w stanie utrzymywać kontakty jedynie z ograniczoną liczbą osób, może dodawać otuchy, zwłaszcza tym z nas, dla których zbieranie internetowych znajomości stanowi hobby. Wiąże się jednak z pytaniem, czy nasze przyjaźnie są wystarczająco dobre, a ich jakość –wysoka. Zdaniem wielu osób, odpowiedź na to złożone pytanie ma subiektywny charakter. Większość badaczy zajmujących się tym tematem twierdzi, że wysokiej jakości relacje wyróżniają się wysokim poziomem wzajemnych zachowań pomocowych, współzależności, intymności emocjonalnej i konstruktywnego rozwiązywania konfliktów.

Wzajemność

Wyniki nowszych badań wskazują jednak, że istnieje wiele aspektów i wskaźników jakości relacji. Dobre przyjaźnie, zarówno w dzieciństwie, jak i w wieku dorosłym, charakteryzuje wzajemność pochlebstw – przyjaciele często wzajemnie chwalą się za sukcesy, wspierają w przypadku porażek i pomagają wzmacniać poczucie własnej wartości.

Współzależność

Kolejnym aspektem dobrej przyjaźni jest współzależność. Podobieństwo pomiędzy dwiema osobami zapewnia skoordynowaną relację, pozwalającą każdej ze stron czerpać więcej przyjemności i korzyści. Nawet jeśli każda z osób zyskuje na przyjaźni co innego, jest to równie przydatne jak to, co daje drugiej osobie. Na przykład Jen może otrzymywać od Kit wsparcie w swoim związku i udzielać jej wsparcia w sprawach rodzinnych.

Intymność emocjonalna

Trzeci najważniejszy i najlepiej opisany aspekt wysokiej jakości przyjaźni to intymność emocjonalna –pozytywna komunikacja i wzajemne dzielenie się tajemnicami w relacji. Badania nad bliskimi przyjaźniami wśród dzieci wykazały, że te z nich, które określiły poziom intymności w relacji jako wysoki, wskazywały również na wysoki poziom innych pozytywnych cech, co sugeruje, że intymność może stanowić najistotniejszy czynnik w wysokiej jakości relacjach.

Rozwiązywanie konfliktów

Przyjaźń idealna nie istnieje, a nawet najlepsza wykazuje cechy negatywne, warto zatem zbadać również, w jaki sposób rozstrzyga się konflikty w wysokiej jakości relacjach i jak może to przyczynić się do ich dalszego zacieśniania. Wysokiej jakości przyjaźnie zwykle charakteryzują się minimalnym poziomem konfliktów, nie są od nich jednak całkowicie wolne. W gruncie rzeczy taka sytuacja byłaby niepokojąca, a nawet szkodliwa dla relacji. Konflikty rozwiązywane w zdrowy sposób mogą prowadzić do większej intymności i mocniejszej więzi w relacji, zwłaszcza przyjacielskiej. Przypomnij sobie nieporozumienie pomiędzy tobą a jednym z twoich przyjaciół. Zapewne doświadczałeś obaw i niepokoju, zastanawiając się, jak podejść do sprawy, ale kiedy podjąłeś ryzyko i udało ci się ją rozwiązać, poczułeś ulgę wynikającą z rozstrzygnięcia.

Wyobraź sobie na przykład, że od jednego z najbliższych przyjaciół dostajesz esemesa i nie rozumiesz jego wymowy. Druga osoba zwraca się do ciebie w nietypowy sposób, wskazujący, że coś jest nie tak. Być może wyczuwasz gniew przyjaciela. Choć boisz się zaognienia sytuacji, wykonujesz ważny krok i mówisz mu o swoich obawach, a on wyznaje, że rozczarowało go coś, co powiedziałeś lub zrobiłeś. Nie rozstrzyga to konfliktu ani kwestii twojego zachowania, ale możecie teraz otwarcie porozmawiać o napięciu, które wcześniej kryło się pod powierzchnią. Każde z was zna perspektywę i uczucia drugiej strony. Możecie odetchnąć z ulgą i przejść do rozwiązywania problemu. Wynik badań nad konfliktami w relacjach nastoletnich sugerują, że z wiekiem sposób rozwiązywania konfliktów zmienia się z wymuszającego na konstruktywny. W okresie dojrzewania rozwija się empatia – zdolność do rozumienia stanu emocjonalnego drugiej osoby – dzięki której przyjaciele mogą lepiej zrozumieć nawzajem swoje uczucia i punkt widzenia.

Przyjrzyjmy się, jak może wyglądać rozwiązywanie konfliktów w wysokiej jakości przyjaźni. Shay i Jen zaplanowały wspólne wyjście, ale dzień przed nim Shay pracowała do późna i źle się czuje. Wie, że Jen bardzo zależy na realizacji planów, ale jej samej brak do tego energii i motywacji. Wyjaśnia przyjaciółce, że jest bardzo zmęczona, ale obawia się, że rozczaruje ją, rezygnując z wyjścia. Jen istotnie jest zawiedziona, ale mówi Shay, że rozumie sytuację i że na pewno będą jeszcze miały okazję się spotkać. Jen nie ma pretensji do Shay, ich przyjaźń wraca do normy i rozwija się dalej. Bez empatii konflikt w tej sytuacji mógłby rozstrzygnąć się w zupełnie inny sposób, a obie strony czułyby się niewysłuchane, niedostrzeżone i lekceważone. Przyjaciółkom udało się jednak porozmawiać otwarcie, bezpiecznie i konstruktywnie, a rozwiązanie wzmocniło ich relację.

Mam nadzieję, że dotychczasowa lektura uświadomiła ci, że liczy się nie liczba, a jakość relacji. Zwykle mamy około 5 najbliższych przyjaciół, 15 przyjaciół orbitujących wokół nich, 50 znajomych, przy których czujemy się swobodnie na imprezach, i 150 dalszych znajomych. Aby przyjaźnie i więzi były jak najgłębsze, nie należy skupiać się na rozszerzaniu zewnętrznego kręgu znajomych, ale poświęcać czas i energię osobom z najbliższych kręgów społecznych. Trzeba również pamiętać, że najbliżsi przyjaciele mogą w różnych momentach życia przemieszczać się z jednego kręgu do drugiego. Na przykład bliski przyjaciel ze studiów może przestać należeć do kręgu najbliższych przyjaciół po twojej przeprowadzce do innego miasta, ale pozostać wśród piętnaściorga przyjaciół. Takie przejścia pomiędzy kręgami są naturalne, a jeśli znów zdarzy się wam zamieszkać w tym samym mieście, może się okazać, że przyjaciel w naturalny sposób powróci do najbliższego kręgu.

<!--jt:related class="left" src="https://zwierciadlo.pl/js/tiny_mce/plugins/jtinfobox/img/related.png" />

Fragment pochodzi z książki Hope Kelaher „Jak zdobyć i pielęgnować przyjaźń w dorosłym życiu. Porady i ćwiczenia”

  1. Psychologia

Historia waszej przyjaźni to opowieść o tobie

Przekonanie, że przyjaciel to ktoś, kto zna cię jak nikt inny i w każdej chwili może obnażyć wszystkie twoje ciemne strony – to tak naprawdę coś, czego się boimy najbardziej na świecie. Ale to być może także największa zaleta prawdziwej przyjaźni. (Fot. Getty Images)
Przekonanie, że przyjaciel to ktoś, kto zna cię jak nikt inny i w każdej chwili może obnażyć wszystkie twoje ciemne strony – to tak naprawdę coś, czego się boimy najbardziej na świecie. Ale to być może także największa zaleta prawdziwej przyjaźni. (Fot. Getty Images)
Historia przyjaźni to opowieść o tobie. Czasem jasna i radosna, niekiedy smutna i bolesna. Przyjaciele pojawiają się i znikają, bo ty się zmieniasz i przestaje wam być po drodze. Kim jesteś teraz? Możesz przejrzeć się właśnie w nich.

Pamiętam moją przyjaciółkę z dzieciństwa – Larysę. Zazdrościłam jej imienia. Było takie oryginalne, tajemnicze, podczas gdy moje… takie zwyczajne. Świat Larysy był dla mnie egzotyczną wyspą, pierwszym oknem na świat, tak różnym od świata mojej rodziny. Jej dziadek – znany warszawski szewc – uszył mi pierwsze buty na miarę, do dziś je mam. Jej mama była prawdziwą przyjaciółką, nas – małe dziewczynki – traktowała po partnersku. Pytała, co mamy ochotę zjeść, nigdy nie wchodziła do pokoju bez pukania. W moim domu było inaczej. I starsza siostra nastolatka, która miała chłopaka. Kiedyś przyłapałyśmy ich, jak się całowali, tak „po dorosłemu”. Byłam naprawdę pod wrażeniem. Larysa powiedziała: „Tylko nikomu o tym nie mów”. „Nawet mamie?” – zapytałam. „Jej też nie, bo powie mojej mamie, a mama nakrzyczy na Beatę”. Tego wieczora wróciłam do domu i z przejęcia dostałam gorączki. Miałam 7 lat i pierwszy sekret przed mamą.

Pierwsi przewodnicy

W dzieciństwie przyjaciele są przewodnikami naszego procesu separacyjnego od rodziców. Pokazują, że są ludzie, którzy myślą, czują, żyją inaczej niż mama i tata. Pierwsze noce poza domem, dzielone po raz pierwszy sekrety, pierwsze doświadczenia pokazujące, że świat dzieci jest zupełnie inny niż świat dorosłych. Wspólnie łamane zakazy, psoty wymierzone przeciwko rodzicom, trudne wybory („Wolę pojechać z Agatą na działkę niż z rodzicami na imieniny cioci”) i poczucie, że przyjaciel to ktoś, kto rozumie nas jak nikt inny. Pierwsze przyjaźnie z dzieciństwa zostają w naszych sercach na zawsze, choć często je idealizujemy.

Choćby przekonanie, że z przyjaciółką z piaskownicy, z którą widujecie się raz na kilka lat, nadal łączą cię silne więzy, to w dużym stopniu mit. To prawda, kiedy się spotkacie, potraficie przegadać pół nocy, ale… głównie o przeszłości. „A pamiętasz, jak zgubiłyśmy się na festynie z okazji Dnia Dziecka?”. „Jasne, i twoja mama aż się popłakała ze wściekłości”. „Jak miał na imię ten rudzielec z 5b?”. „Ten, w którym się kochałaś?”. „Wiedziałaś o tym?”. „No jasne, wszyscy wiedzieli”. „Ty małpo, i nic mi nie powiedziałaś?!”. Dawne sekrety czasami wychodzą dopiero po latach. Bywa, że ich odkrycie zaboli, ale z drugiej strony dzięki przyjaciółce możesz wrócić, choć na chwilę, do „tamtej” siebie. Dziś masz wielu innych przyjaciół, takich którzy bardziej pasują do twojego obecnego życia. Te przyjaźnie nie są tak intensywne jak te sprzed lat, bo czasu mniej, wiadomo: mąż, dzieci, praca. A poza tym jesteś dorosła, twoja potrzeba zwierzeń nie jest już tak silna jak w dzieciństwie, nie masz czasu, by żyć problemami swojej przyjaciółki. W razie czego jej pomożesz, w końcu od tego ma się przyjaciół, ale powszechne przekonanie, że przyjaciel to ktoś, kto pójdzie za tobą na koniec świata, to bardziej deklaracja, sposób na uciszenie lęku, wiara, że są wokół ciebie ludzie, na których zawsze możesz liczyć. To opowieść o tobie? Czy może masz inną?

Lubię to!

Wokół ciebie jest dużo przyjaciół „od wszystkiego”? Z Martą uwielbiasz biegać po sklepach, z Izą najchętniej chodzisz do teatru. Monika, tak jak ty, jest typem sowy, potraficie przegadać pół nocy. Z Małgosią byłyście nierozłączne, kiedy zdradził cię partner, ona też ma pecha do facetów. Wiktoria towarzyszyła ci w chorobie. Jest sama, bez rodziny i uwielbia troszczyć się o innych. Ale kiedy wyzdrowiałaś i nie zaprosiłaś jej na grilla, bo ona potrafi wyłącznie gadać o chorobach, obraziła się i przyjaźń się skończyła. To naturalne. Przyjaciele pojawiają się i znikają, bo ty się zmieniasz i przestaje być wam po drodze. Rozluźniasz więzi z przyjaciółką, bo np. przeżywasz miłość, rodzisz dziecko, a ona nadal jest singielką i choć wiesz, że szczerze cieszy się twoim szczęściem, to zaczynacie się od siebie oddalać, jej problemy przestają być twoimi problemami. Przykro ci, że ona cię nie rozumie, a czy ty ją rozumiesz?

Zaczynasz dzień od sprawdzenia na Facebooku, co u kogo słychać? Socjologowie twierdzą, że portale społecznościowe i komunikatory to produkt „przyjaznopodobny”. Publicznie dzielisz się z tysiącem osób swoim szczęściem i nieszczęściem, wirtualnemu przyjacielowi zwierzasz się ze swoich intymności. Kontakt w sieci zastępuje ci prawdziwe relacje, bo tak jest łatwiej, bezpieczniej. Ale czy to jest przyjaźń? Czy zadałaś sobie kiedyś pytanie, czym są dla ciebie te relacje? W jakim celu wysyłasz kolejne wirtualne zaproszenie do znajomego swojego znajomego? Czy naprawdę interesuje cię, o czym myśli osoba, która ma największe grono znajomych na Facebooku? Czy moda na prześciganie się w ilości przyjaciół nie jest wymierzona przeciwko prawdziwej przyjaźni?

Przyjaźń czy kochanie?

Jeszcze jedna historia: przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną. Kanwa, na której powstało wiele scenariuszy filmowych. Możliwa, czy prędzej czy później skończy się w łóżku? Czy seks z przyjacielem to bezpieczny przystanek pomiędzy przyjaźnią a prawdziwym związkiem? – to pytania, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Przyjaciel mężczyzna jest bezcennym źródłem informacji o świecie facetów. Zwierzasz mu się ze swoich sekretów i zawsze możesz się wypłakać na silnym, męskim ramieniu. Rozumiecie się bez słów, jak prawdziwi przyjaciele. Ty pomagasz mu dobrać krawat do koszuli, a on w rewanżu naprawia ci samochód. Jesteście siebie coraz bardziej ciekawi. Czasami z tej ciekawości rodzi się coś więcej, przynajmniej jedno z was tak czuje. Rzeczywiście, w relacjach męsko-damskich pomiędzy przyjaźnią a miłością jest bardzo cienka granica. Bywa, że decydujecie się ją przekroczyć. A potem jedno z was budzi się z tego zaczarowanego snu. Przeprasza, wycofuje się albo po prostu ucieka. To jest jeden z trudniejszych momentów przyjaźni. Momentów, które pojawiają się także w relacjach osób tej samej płci.

Bo w autentycznej przyjaźni są chwile, które ludzie dzielą ze sobą prawdziwie i do końca, a potem wracają każde do swojego życia. Dzielenie przyjaźni nie oznacza dzielenia życia.

W przyjaźni są chwile oddalenia, sekretów, rozczarowań, rozstań i powrotów. W dorosłej przyjaźni nieraz musisz wybierać pomiędzy sprawami, potrzebami, oczekiwaniami przyjaciółki a swoją rodziną: partnerem, dzieckiem, rodzicami czy wreszcie tym, co dla ciebie samej najważniejsze. Przyjaciel to ktoś, kto to zrozumie.

Twoje lustro

Autentyczna przyjaźń jest trudna, wymagająca i często bolesna. Dynamika przyjaźni jest podobna do dynamiki relacji miłosnej. Po etapie zauroczenia pojawia się moment odkrywania kart. Okazuje się, że osoba, która wydawała ci się tak bardzo podobna do ciebie, ma też swoje ciemne strony: bywa zazdrosna, nieuczciwa, zaborcza, nielojalna. Zadajesz sobie pytanie: „Jak ja mogłam się z nią przyjaźnić?”. Przychodzi rozczarowanie i cierpienie. To, podobnie jak w miłości, etap zatrzymania i zadania sobie pytania: „Czy jesteśmy gotowi przejść do fazy dojrzałej przyjaźni, która bywa raniąca, czy rozstajemy się i szukamy kolejnej bratniej duszy?”. Przekonanie, że przyjaciel to ktoś, kto zna cię jak nikt inny i jeśli jest uczciwy, obnaży wszystkie twoje ciemne strony, właśnie z przyjaźni i miłości do ciebie – to tak naprawdę coś, czego się boimy najbardziej na świecie. Ale to być może także największa zaleta prawdziwej przyjaźni.

Moi pacjenci często chcą się ze mną zaprzyjaźnić. Jestem do ich wyłącznej dyspozycji przez 50 minut, przynajmniej raz w tygodniu. Cierpliwie słucham, nie przerywając, nie mówię o sobie, nawet jeśli w pacjencie pojawia się ciekawość, by dowiedzieć się czegoś o moim życiu. Rozumiem problemy wspieram, podsuwam metody, które mogą być pomocne w rozwiązywaniu problemów. Nie oceniam, nie krytykuję, nie daję rad. Jednym słowem – idealna przyjaciółka, ale do czasu. Im mniej mnie, tym pacjent ma większą szansę na spotkanie się z samym sobą. Prędzej czy później pojawia się w terapii moment, kiedy staję się dla pacjenta jego lustrem; bez słów obnażam wszystkie jego iluzje, nierealne oczekiwania wobec świata, fakty z życia, którym już dłużej nie da się zaprzeczać. I co najważniejsze, nie mówię, co teraz, bo decyzja należy do pacjenta, nie do mnie. Bywa, że pacjenci w takim momencie przerywają terapię, odchodzą, czasami w poczuciu odrzucenia, rozczarowania czy złości.

Jeśli kiedykolwiek straciłaś przyjaciela – odszedł bez słowa wyjaśnienia, być może to była prawdziwa przyjaźń. Być może ta strata jest najcenniejszą rzeczą, jaką mógł ci dać, bo pozwoli ci skontaktować się z najciemniejszą stroną samej siebie.

Ćwiczenie dla przyjaciół

Usiądźcie naprzeciwko siebie, w ciszy. Patrzcie sobie prosto w oczy, bez słów. Poproś, by przyjaciółka spróbowała odzwierciedlić twój wyraz twarzy, postawę ciała. Uważnie ją obserwuj. Na początku milczenie wyda się trudne. Twoje ciało być może zacznie poruszać się niespokojnie, pojawi się lęk albo złość. Wytrzymaj to. W pewnym momencie poczujesz, że wasza relacja znika, że nieważne jest to, co dzieje się między wami. Zaczniesz wchodzić w kontakt z samą sobą. Poczujesz to, co w tobie. Może pojawią się łzy albo krzyk. Nie tłum niczego, co się w tobie pojawi. Wytrzymaj ten moment tak długo aż poczujesz ogarniający cię spokój. Być może nie uda się za pierwszym razem. Potem zamieńcie się rolami.

  1. Psychologia

Przyjaźń - dobra czy toksyczna? Jak to rozpoznać i jak budować trwałe relacje przyjacielskie?

Przyjaźń to głębsza relacja, w której występuje bliskość emocjonalna, duchowa i bardzo często intelektualna. (fot. iStock)
Przyjaźń to głębsza relacja, w której występuje bliskość emocjonalna, duchowa i bardzo często intelektualna. (fot. iStock)
Rodziny wybrać nie możesz – za to przyjaciół tak! Jak rozpoznać, czy tkwimy w relacji, która zamiast wzmacniać wysysa energię? Z psychoterapeutką Małgorzatą Lipko rozmawia Joanna Olekszyk.

Rodziny wybrać nie możesz – za to przyjaciół tak! Jak rozpoznać, czy tkwimy w relacji, która zamiast wzmacniać wysysa energię? Na jakie oznaki, że to koniec przyjaźni, należy zwracać szczególną uwagę? Z psychoterapeutką Małgorzatą Lipko o roli prawdziwej przyjaźni rozmawia Joanna Olekszyk.

Jest możliwa przyjaźń w czasach Facebooka? Czy to już bardziej lub mniej przelotne znajomości?
To, co obserwujemy na Facebooku, nazwałabym najwyżej specyficznym rodzajem znajomości. To niestety w dużej części relacje powierzchowne, bez wzajemności, pozbawione troski i bliższego kontaktu. Przyjaźń to głębsza relacja, w której występuje bliskość emocjonalna, duchowa i bardzo często intelektualna. Bliskość fizyczna nie jest konieczna – nie musimy się często spotykać, by stworzyć więź i podtrzymać przyjaźń. Znam osoby, które łączy wyjątkowa nić porozumienia, choć dzielą je tysiące kilometrów, lub które widzą się raz na rok czy jeszcze rzadziej. Sama mam przyjaciółki, które mieszkają daleko, ale nie przeszkadza nam to w budowaniu bliskiej relacji.

Liczy się szczera wymiana – myśli, uczuć, informacji na swój temat – w której potrafimy się odsłonić. Dla mnie integralną częścią przyjaźni jest możliwość powiedzenia sobie i o sobie wszystkiego. Na Facebooku często prezentujemy tylko fasadę, wykreowany obraz siebie – „ja idealne”, którym podświadomie mamy nadzieję „oczarować” innych, żeby nas kochali, podziwiali, akceptowali. W relacji z przyjacielem jesteśmy w pełni sobą, świadomie odsłaniamy nasze „ja autentyczne”, czyli to, co jest w nas piękne, ale także to, co mało chlubne, wstydliwe, co jest naszą słabością – ale paradoksalnie to właśnie buduje trwałą więź.

A czym prawdziwa przyjaźń różni się od miłości?
W przyjaźni występuje przepływ miłości, ale nie mylmy jej z zakochaniem. To „wymiana” na głębszym poziomie człowieczeństwa. Zauważmy, że zarówno przyjaźń, jak i miłość podobnie się buduje: potrzeba na to czasu, szczerości, szacunku, wzajemności, zaangażowania, bezinteresowności i akceptacji. W przyjaźni nie ma bliskości seksualnej, która jest ważnym elementem scalającym związek partnerski i dopełniającym więź między ludźmi. Być może dlatego – jak twierdzą niektórzy – trzeba bardziej się starać, żeby przyjaźń przetrwała.

Na pewno przyjaźń, tak jak i miłość, potrzebuje czasu i zaangażowania, by się rozwinąć i osiągnąć głębię, a niepielęgnowana, może się skończyć. Czasem po prostu nie przechodzi próby czasu oraz okoliczności życiowych, typu: nowa praca, pojawienie się dzieci, ślub czy przeprowadzka, i wygasa. Wówczas warto zapisać w sercu to, co dobre, pogodzić się ze stratą i pożegnać – bo kiedy odchodzi jedna przyjaźń, robi się miejsce na kolejną. Bardzo często jest to związane z dynamiką zmian w życiu: kończą się przyjaźnie z okresu dzieciństwa, potem te z okresu liceum i studiów, by pojawiły się relacje ze współpracownikami czy sąsiadami. Każda przyjaźń nas wzbogaca i czegoś uczy. Dowiadujemy się wiele o sobie i o samej istocie przyjaźni, dzięki czemu w przyszłości możemy bardziej dojrzale dobierać sobie bliskich ludzi.

No właśnie, na jakiej zasadzie dobieramy przyjaciół? Podobieństw czy przeciwieństw? A może chcemy, by relacje przyjacielskie wypełniały nam jakieś deficyty?
To zależy, czy dobieramy sobie przyjaciół świadomie, czy nieświadomie. Jeśli robimy to w sposób świadomy, to kierujemy się znajomością siebie i własnych potrzeb. Na przykład jeśli lubię dyskutować i wymieniać się myślami, to dobieram sobie osobę na podobnym poziomie intelektualnym i o podobnych zainteresowaniach, albo wręcz odwrotnie – o odmiennych, bo pragnę różnorodności i dzięki temu wciąż się rozwijam. Jeśli potrzebuję kogoś, kto mnie wysłucha i będzie w stosunku do mnie ciepły, takich właśnie cech szukam u potencjalnego przyjaciela. Jeśli chcę obok siebie kogoś, kto będzie mnie motywował do działania – zwracam uwagę na ludzi energicznych, pewnych siebie.

Z moich obserwacji wynika, że wiele relacji, które nazywamy przyjaźniami, tworzy się jednak na zasadzie nieświadomych wyborów. Bardzo często ludzi, którymi się otaczamy, dobieramy na zasadzie deficytów i własnych patologii.

Czyli przyciągają nas ludzie z podobnymi problemami?
Powiedziałabym raczej, że przyciągają nas ludzie zawierający odpowiedź emocjonalną na nasz problem. Jeśli bowiem jest w nas pewien rodzaj nieświadomego deficytu, mający korzenie jeszcze w dzieciństwie, towarzyszy on nam przez całe życie. To z nim wchodzimy w różne relacje w życiu dorosłym: przyjacielskie, partnerskie, relacje ze współpracownikami, z własnymi dziećmi. Przypuśćmy, że naszą niezaspokojoną potrzebą jest poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Próbujemy wówczas za wszelką cenę zaspokoić tę potrzebę już jako dorośli ludzie. Oczywiście, nie zdajemy sobie często z tego sprawy, bowiem problem ten jest zepchnięty głęboko do podświadomości. W pogoni za zaspokojeniem swojego deficytu wchodzimy stale w toksyczne relacje – również te przyjacielskie. Stan permanentnego „głodu miłości” powoduje, że próbujemy „wycisnąć emocjonalnie” tę drugą osobę, zawłaszczyć ją sobie, mieć na wyłączność, tylko dla siebie… Nie widzimy w niej przyjaciela – a raczej ważną osobę z dzieciństwa, najczęściej matkę. Po pewnym czasie osoba ta zaczyna się od nas izolować, żeby odzyskać powoli utraconą autonomię i wolność, ponieważ czuje, że nasze oczekiwania są nieadekwatne. A my pozostajemy ponownie z poczuciem odrzucenia i zranienia. Wykonało się…

Przykładem innej toksycznej przyjaźni jest ostatnio dość popularna relacja „gwiazda – klakier”. Czyli ktoś postrzegany jako człowiek sukcesu nawiązuje relację z kimś „gorszym”, kto grzeje się w jego blasku. Często nie ma takiego statusu jak „gwiazda”, takiej siły przebicia – przyjaźni się więc z nią, by czerpać z tego określone korzyści – być zapraszanym na ciekawe wydarzenia, bywać w miejscach, w których inaczej by nie bywał – a przez to być postrzeganym jako ktoś bardziej wartościowy. Z kolei „gwiazda” czuje się podziwiana, ma złudzenie, że jest dla kogoś ważna – a na tym jej zależy. To bardziej układ niż przyjaźń. Nikt oczywiście nie mówi drugiej osobie: „użyję ciebie, żeby wypełnić swój deficyt, zredukować kompleksy, poczuć się lepiej”, ale to się właśnie dzieje. Obie strony sobie coś dają, ale to nie jest wymiana, o której wcześniej mówiłyśmy – raczej transakcja. Zainteresowani tkwią w tym dopóty, dopóki im się to opłaca.

Inny podświadomy schemat to relacja „ofiara–ratownik”. Bardzo trwała, bo obie strony są od siebie uzależnione. Jedna jest wiecznie nieszczęśliwa i potrzebuje kogoś, kto ją będzie wybawiał z opresji, opiekował się, wspierał, robił coś za nią. Druga, zajmując się innymi, ucieka od swoich problemów, od pustki emocjonalnej, a dzięki pomaganiu czuje się ważna i silna. W efekcie, gdy taka „przyjaźń” się kończy, a dzieje się tak zwykle z inicjatywy strony wiecznie potrzebującej, dawca zostaje z poczuciem krzywdy.

Po czym można rozpoznać, czy tkwimy w toksycznej relacji? Jakie zachowania przejawia toksyczny przyjaciel - cechy, na które powinniśmy zwrócić uwagę?
Pomaga w tym świadomość siebie. Zachęcam to autorefleksji, czyli do zebrania podstawowej wiedzy na swój temat: Kim jestem? Z jakiej rodziny pochodzę? Jakie mam deficyty i zasoby emocjonalne? W jakie patologiczne relacje wciąga mnie schemat, skrypt wyniesiony z domu? Na przykład jeśli mam świadomość tego, że w dzieciństwie rodzice nie dawali mi wystarczająco uwagi i miłości, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że będę próbowała uzyskać to w relacjach z innymi – mogę wówczas bardzo mocno starać się zdobyć uznanie otoczenia (w tym przyjaciół), zaniedbując własne potrzeby, gubiąc siebie samą po drodze, udając kogoś, kim nie jestem.

Bezpośrednim sygnałem, że tkwię w relacji, która mi nie służy, będzie fakt, że po spotkaniu z przyjacielem, podczas którego było miło i przyjemnie, dużo się śmialiśmy i rozmawialiśmy – czuję się źle, zmęczona albo podenerwowana, mam kompulsywny odruch, by zjeść coś słodkiego lub napić się alkoholu. Generalnie czuję się gorzej niż przed spotkaniem, mam wrażenie, że zostałam w coś wmanewrowana, zmanipulowana czy poniżona. Bardzo ważne są tu symptomy płynące z ciała. Czy boli mnie głowa, brzuch, a może mam mdłości, nie mogę oddychać, kłuje mnie w sercu…? Warto zaufać swojemu ciału – ono jest bardzo mądre – i wziąć pod uwagę swoje fizyczne samopoczucie, wynikające z bycia w kontakcie z innym człowiekiem. Takie obserwacje somatyczne mogą nas doprowadzić do ciekawych odkryć na temat relacji z ludźmi.

Przyjaźń, tak jak i miłość, potrzebuje czasu i zaangażowania, by się rozwinąć i osiągnąć głębię, a niepielęgnowana, może się skończyć. Czasem po prostu nie przechodzi próby czasu oraz okoliczności życiowych, typu: nowa praca, pojawienie się dzieci, ślub czy przeprowadzka, i wygasa. (fot. iStock) Przyjaźń, tak jak i miłość, potrzebuje czasu i zaangażowania, by się rozwinąć i osiągnąć głębię, a niepielęgnowana, może się skończyć. Czasem po prostu nie przechodzi próby czasu oraz okoliczności życiowych, typu: nowa praca, pojawienie się dzieci, ślub czy przeprowadzka, i wygasa. (fot. iStock)

A jak to jest z tą równowagą w prawdziwej przyjaźni? Wierny przyjaciel powinien być przy mnie zawsze, kiedy go potrzebuję? Czy dawaniem zbyt dużo można zepsuć dobrą relację przyjacielską?
Podstawą relacji przyjacielskiej jest szacunek do siebie i do drugiej osoby. Ale, aby szanować drugą osobę, muszę najpierw umieć uszanować siebie. Pewnie, że są sytuacje ekstremalne, kiedy rzucamy wszystko, co dla nas ważne, i pędzimy pomóc przyjacielowi, ale jeśli odmówimy mu spotkania przy kawie, bo akurat jesteśmy zbyt zmęczeni – to nie zawiedziemy go, a jedynie będziemy szczerzy wobec siebie i niego. Mamy prawo odmawiać prośbom przyjaciół i oni powinni to rozumieć.

W wymianie między przyjaciółmi bardzo ważne jest też, by nie dawać za dużo. Ten, kto tak robi, nieświadomie niszczy relację. Tak naprawdę myśli tylko o sobie, nie widząc w pełni tej drugiej osoby. Zalewa ją swoją szczodrością, pod którą ona powoli zaczyna się dusić, bo nie ma szansy na odwdzięczenie się. Pojawia się nierównowaga i w rezultacie odchodzi nie ta osoba, która ciągle daje, tylko ta, która dostała za dużo i nie może się zrekompensować. Dlatego pozwólmy przyjaciołom odwdzięczać się za mniejszą lub większą pomoc, to nie zawsze musi być ta sama „waluta”, bo na przykład dziś ja zapraszam cię na obiad, bo wiem, że nie masz pieniędzy, a ty za jakiś czas posiedzisz wieczorem z moim dzieckiem. Dając za dużo, możemy odebrać komuś godność i poczucie siły, sprawstwa.

Dużo się mówi o specyfice męskich i kobiecych przyjaźni. Czy rzeczywiście płeć ma tu znaczenie?
Moim zdaniem zagadnienie to należy rozpatrywać w kontekście obyczajowości i kultury, w jakiej żyjemy. To, w jaki sposób kobiety budują swoje przyjaźnie, jest związane z tym, w jakiej sytuacji znajdowały się przez wieki. Mężczyźni stanowili jedyną władzę, i to w wielu dziedzinach życia, a kobiety były po prostu od nich uzależnione. Nie konkurowały ze sobą na szczeblu zawodowym, ale rywalizowały o mężczyzn, stąd ich relacje często psuły zdrady czy romanse. Z drugiej strony fakt solidaryzowania się w trudnej sytuacji sprawiał, że kobiece przyjaźnie były wyjątkowo głębokie i zażyłe. Aktualnie żyjemy w czasach transformacji, która dotyka zarówno męskie, jak i kobiece przyjaźnie. Mężczyźni kiedyś mieli być silni i nieugięci, nie pozwalali sobie na okazywanie słabości w męskim gronie, dziś mają na to większe przyzwolenie – również na posiadanie przyjaciela, któremu pokażą siebie w pełni, zwrócą się o radę czy wyżalą. Sądzę, że płeć jako taka nie ma większego wpływu na to, w jaki sposób tworzymy przyjaźnie, to bardziej kwestia osobowości.

Psychologowie twierdzą, że obecnie nie tworzymy długotrwałych relacji przyjacielskich, ale krótkie, fragmentaryczne.
Psychologowie nazywają dzisiejsze czasy narcystycznymi. A narcyzm łączy się właśnie z brakiem umiejętności wejścia w głębszą relację, przy jednoczesnej tęsknocie za bliskością. Tego właśnie przejawem jest m.in. Facebook, o którym mówiłyśmy na początku. Budujemy fasadę, image – po to, by inni nas zaakceptowali, ale jednocześnie boimy się, że kiedy poznają naszą prawdziwą naturę, to nas odrzucą. Zawieramy wiele znajomości, o wiele więcej niż kiedyś, ale choć na początku jest fajnie, to gdy okazuje się, że relacja schodzi na głębszy poziom, uciekamy, tchórzymy, nagle nie mamy czasu się spotkać, zadzwonić. Przy pierwszych problemach zrywamy kontakt. Bo nie ma być problemów, ma być wesoło, pełno fajerwerków. Tak właśnie niektórzy ludzie wyobrażają sobie przyjaźń – jako niekończącą się imprezę. Nie rozmawia się o tym, co trudne, bo „po co sobie psuć humor”, jak mawiają czasem moi pacjenci.

Niektórzy są przekonani, że prawdziwe przyjaźnie zawiera się w młodości, a potem to już tylko zwykłe znajomości.
Owszem, spotkałam się z takim podejściem, ale nie zgadzam się z nim. Na każdym etapie życia możemy nawiązywać trwałe i satysfakcjonujące przyjaźnie. Człowiek się zmienia, zmieniają się jego potrzeby, ale jeśli mamy ich świadomość, mamy też zdolność do tworzenia bliskich relacji. Klucz nie tkwi w wieku, predyspozycjach charakterologicznych czy umiejętności odnoszenia sukcesu, tylko w otwartości na innych. Jeśli umiem zaufać, otworzyć się przed drugą osobą, ale też wyznaczać swoje granice, być asertywną – to będę umiała być w dobrej, zdrowej relacji. Ale to wymaga pracy nad sobą.

Można się przez całe życie rozczarowywać i tłumaczyć sobie, że trafiamy na złych ludzi. Jeśli rzeczywiście kolejna przyjaźń kończy się dla nas źle: ktoś nas oszukuje, uwiesza się na nas czy zawodzi zaufanie, to nie warto rozpamiętywać jego postępowania, choć rzeczywiście świadczy ono o tym, że ten ktoś ma problem. Warto zastanowić się nad sobą. Pomyśleć, co takiego jest we mnie, że przyciągam takie osoby? Jaką informację wysyłam światu? Dlaczego wchodzę w takie relacje? Może – paradoksalnie – chcę być ciągle oszukiwana, zdradzana, nieszczęśliwa? Może do czegoś jest mi to potrzebne? Jak ktoś ma radar patologiczny, to łatwo z tłumu wyłapie kogoś, kto mu zrobi krzywdę.

To, jakich mamy przyjaciół i jakie relacje przyjacielskie tworzymy, mówi wiele o nas samych?
W przyjaźni bardzo ważny jest wspólny fundament wartości – nie wyobrażam sobie bez niego trwałej, głębokiej relacji. Przyjrzenie się swoim przyjaciołom to ciekawy sprawdzian tego, jakim wartościom naprawdę hołdujemy, a jakie tylko deklarujemy. Bo na przykład jeżeli twierdzimy, że nieważne są dla nas pieniądze, a istotne są inne wartości, to dlaczego otaczamy się ludźmi, którzy skupiają się właśnie na materialnej stronie życia? Zastanowić powinien też fakt, jak to się dzieje, że ktoś deklarujący swoją uczciwość i prawość, przyjaźni się z osobą, która łamie podstawowe zasady współżycia społecznego. W konsekwencji takich refleksji możemy zmienić przyjaciół, popracować nad relacjami z nimi albo po prostu uzmysłowić sobie, że istotne są dla nas inne wartości, niż przypuszczaliśmy.

Niektórzy koniec przyjaźni postrzegają jako tragedię, potwierdzenie tego, że nie warto ufać innym.
Jest taka piękna książka: „To, co musimy utracić” Judith Viorst, w której autorka pisze o tym, że pewne etapy muszą się skończyć, żeby zaczęły się kolejne. Musimy przestać być dzieckiem, żeby zacząć być dorosłym. Tak samo jest z przyjaźniami. Jeśli ktoś kończy jakąś relację i ma poczucie rozczarowania, wykorzystania, krzywdy, i pojawia się to po raz kolejny – namawiam, by zainteresował się sobą, poszedł do terapeuty i porozmawiał o tym, bo być może chodzi tu o znacznie większy problem. Prawdopodobnie problem deficytu. Jeśli przyjaźń ma nam wypełniać jakieś braki, to nie przetrwa, bo będzie fragmentaryczna i „obciążona”. Często nieświadomie wybieramy na przyjaciół czy partnerów osoby, które nas krzywdzą, bo tak naprawdę nie potrafimy być blisko z drugim człowiekiem.

To gorzka prawda, możemy nie chcieć jej usłyszeć...
Gorzka, ale bez jej odkrycia nie dokonamy żadnej zmiany. Bo choć schemat jest zły, to można go zmienić. Skoro do tej pory przyjaźnie były dla nas tylko bólem, to znak, że nie były one prawdziwe, że dojrzała, satysfakcjonująca relacja jest dopiero przed nami. Jesteśmy wolni, możemy wybierać i zmieniać swój los. Powtórzę raz jeszcze, na każdym etapie życia możemy nawiązać wartościową, szczerą przyjaźń. A kiedy coś odchodzi i kończy się, powinniśmy pozwolić temu odejść, zachować to, co było fajne, w sercu, i iść dalej. Na tym też polega życie. Żegnamy w ciągu życia różne ważne osoby, powinniśmy umieć sobie z tym poradzić. Nie próbować zatrzymywać czasu, bo tracimy wtedy to, co tu i teraz, i to, co jeszcze przed nami.