1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Jak pomóc „cyfrowemu” dziecku rozwinąć wyobraźnię?

Kontakt z przyrodą najlepiej pobudza rozwój dziecka, bo działa na wszystkie zmysły. (Fot. iStock)
„Cyfrowe” dzieci słabiej rozwijają pamięć i wyobraźnię. Jednak można zastosować proste rozwiązania, które korzystnie wpłyną na rozwój ich mózgu. „Chodzi o to, aby dziecko miało takie momenty w ciągu dnia, kiedy niczego nie robi. A więc kiedy nie ma żadnego planu określającego, co za chwilę będzie się działo. Może więc warto po godzinie 19.00 wyłączyć wszelkie komputery i pozwolić dziecku się ponudzić, bo dopiero wtedy, kiedy zabraknie mu bodźców z zewnątrz, zacznie pracować jego wyobraźnia” – tłumaczy dr Tomasz Srebnicki, psycholog, psychoterapeuta, współautor książki „Cyfrowe dzieci”.

Według badaczy dzieci, które od najmłodszych lat posługują się telefonem, zachowują się tak, jakby w tym urządzeniu rozwinęła się część ich mózgu. I dlatego zabranie im smartfona okazuje się tragedią.
Dzieje się tak właśnie na skutek „zabijania” wyobraźni poprzez wieczną stymulację bajkami, filmikami i grami. Dziecko nie rozwija też wtedy zdolności zapamiętywania w takim stopniu, w jakim by mogło. No bo przecież wyobraźnia to element pamięci. Jeśli dziecko ma zdjęcia mamy i taty, a nawet swojego kota w telefonie, to nie musi sięgać do wyobraźni, aby sobie ich przypomnieć. Tak więc dzieci dziś nie ćwiczą pamięci, ponieważ pamięć także jest w dużym stopniu zapisana w telefonie. Dziecko nie jest przecież zmuszane do rozwijania innych sposobów zapamiętywania i kodowania niż zapisywanie w telefonie.

Co więc ma robić rodzic, który chce, żeby jego dziecko miało pamięć i wyobraźnię jak należy? Warto pamiętać, że najważniejsza w rozwoju dziecka jest równowaga stymulacji.
Konieczne jest angażowanie wszystkich zmysłów, także fizycznych, ruchowych. Jeśli popatrzymy na różne metody zapamiętywania, czyli mnemotechniki, to one właśnie te zmysły wykorzystują, łącznie z wyobraźnią, która jest zaangażowana w proces kodowania informacji. Jeśli dziecko korzysta tylko z dwóch zmysłów – wzroku i dotyku palcem ekranu – jest to zdecydowanie za mało dla rozwoju mózgu. A więc trzeba dziecku dostarczyć możliwości do ćwiczenia wyobraźni, która jest bardzo pomocna, by w przyszłości, kiedy będzie miało lat 12, 13, mogło rozwijać swoją zdolność do abstrakcyjnego myślenia. Żeby potem umiało wnioskować i skutecznie rozwiązywać problemy.

Dziecku od małego towarzyszył telefon z bajkami. Już wiemy, że to źle. No ale jak teraz nadrobić ten czas? Jak stymulować wyobraźnię i pamięć dziecka?
Trzeba tak działać na co dzień, żeby angażować wszystkie jego zmysły. Jeśli coś będę gotować, to mogę poprosić dziecko, żeby zamknęło oczy i powąchało przyprawy. Możemy wspólnie słuchać muzyki i wyobrażać ją sobie. Na przykład słuchamy razem „Zimy” Vivaldiego i potem ją rysujemy! Kiedy rysowaliśmy „Zimę” z moim synem Maksem, to wyszły nam naprawdę fajne bazgroły. Można też słuchać muzyki i potem razem z dzieckiem zastanawiać się, o czym był ten utwór. Albo co kompozytor chciał nam przekazać. Możemy na przykład pokazać dziecku książkę z kolorową okładką, a potem poprosić, żeby ją narysowało z pamięci. Kiedy to zrobi, pokazujemy mu z powrotem okładkę, aby mogło dostrzec i wskazać różnice.

Ale nie wytykamy mu tych różnic!?
Ale skąd! Mówimy o wszystkim, co różne od oryginału: „To ciekawe!”.

Możemy też zadawać dziecku abstrakcyjne, dziwne pytania: „A co by było, gdyby ryby mówiły? A co by było, gdyby ludzie chodzili do góry nogami?”. Albo: „A co by było, gdybyśmy mieli cztery łapy?”, „Co by było, gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie?”. Chodzi o pytania, które mają prowokować rozwój wyobraźni.

Pytamy, a potem co?
Słuchamy aktywnie, czyli bez oceniania i przerywania.

– Co by było, gdyby ludzie chodzili do góry nogami?
– Nie deptaliby kwiatków i biedronek!

– A co by było, gdyby ludzie mieli cztery łapy?
– Łatwiej w lesie znaleźliby grzyby!

Podstawą rozwoju mózgu dziecka jest zabawa, a więc wszystko, co mu proponujemy, musi być na luzie! Możemy też sobie opowiadać wspólnie historyjki, na przykład ja mówię: „Pies wczoraj kupił rower i pojechał do kota…”, tu przerywam i proponuję: „Teraz ty opowiadasz dalej!”. Ważne jest w tym to, aby bawić się absurdem razem z dzieckiem. Bo absurd pobudza wyobraźnię. Im bardziej coś jest zaskakujące, niezrozumiałe, tym lepiej!

– Pies wczoraj kupił rower i pojechał do kota…
– Razem upiekli pizzę z szynką! I zaprosili tatę kota i mamę kotkę!

Fajne są takie pomysły na wspólne zabawy z dzieckiem. Bo w sumie to są zabawy!
Możemy też rysować trójkącik z kółkiem i pytać dziecko, do czego to może służyć. Albo wspólnie odczytywać znaczenie istniejących symboli. Na przykład znaczków samochodowych. Maks na przykład sam zobaczył, że w logo Toyoty jest napis „Toyota”.

Trzeba też dużo czasu spędzać z dzieckiem poza domem zgodnie ze starym powiedzeniem, że dzieci dzielą się na brudne albo nieszczęśliwe. Kontakt z przyrodą najlepiej pobudza rozwój dziecka, bo działa na wszystkie zmysły.

Dzieci, jak pamiętam z dzieciństwa, są bardzo kreatywne pod warunkiem właśnie, że są na świeżym powietrzu! My bawiliśmy się przez całe wakacje bez żadnych gotowych zabawek.
Właśnie, dzieci są kreatywne, a my musimy tylko być bardzo uważni, aby tej zdolności w nich nie zagasić.

Nie zagasić kreatywności? Czyli czego nie robić? A co robić?
No na przykład, kiedy mama choruje, dziecko daje jej swoją zabawkę i mówi, że ona mamę wyleczy. A mama ma wtedy porozmawiać z tą zabawka i pobawić się w to leczenie: „Dziękuję ci, zabawko, że mi pomogłaś wrócić do zdrowia”. Warto też podziękować dziecku, że wymyśliło taki oryginalny sposób wyleczenia mamy.

Inny przykład – mama mówi do misia córki: „Moja droga zabawko, boli mnie kolano, może masz jakiś kosmiczny pyłek, który mi to kolano wyleczy?”. A wtedy dziecko pójdzie do kuchni i z mąki czy z cukru zrobi kosmiczny pyłek, który ma kolano mamy wyleczyć. Mama za to lekarstwo dziecku podziękuje! Pochwali je.

– Moja kochana zabawko, boli mnie kolano, czy może masz jakiś kosmiczny pyłek, który mi to kolano wyleczy?
– Mamo, to jest kosmiczny pyłek, który wyleczy kolano!
– O, dziękuję! Na pewno mi pomoże!

Chodzi w tym o to, aby dziecko mogło rozwijać swoją wyobraźnię dzięki niecodziennemu zastosowaniu zwykłych rzeczy. My jako rodzice mamy mu w tym nie przeszkadzać.

Więcej w książce: „Cyfrowe dzieci. Sztuka skutecznego porozumiewania się z dziećmi”

Dr n. med. Tomasz Srebnicki, adiunkt w Klinice Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, specjalista psychoterapii dzieci i młodzieży, certyfikowany superwizor-dydaktyk, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, wykładowca w Szkole Psychoterapii Centrum CBT-EDU. Pracuje w Klinice Psychiatrii Wieku Rozwojowego w Warszawie. Prywatnie ojciec 11-letniego Maksa.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Cyfrowe dzieci Beata Pawłowicz, Tomasz Srebnicki Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze