1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Prawda ciała – zatrzymaj się, połóż, poczuj [Psychosomatyka – w kontakcie z ciałem]

Lekcja wchodzenia w bliższy i głębszy kontakt ze sobą zaczyna się zwykle od polecania: połóż się na plecach i poczuj. Dla wielu to „poczuj” może być kłopotliwe, ponieważ nie mają na co dzień takiego doświadczania podążania za swoim ciałem; za ruchem i bezruchem.
Zaproś swoje ciało do bezruchu i ruchu, tylko wtedy poznasz prawdę o sobie. Zrozumiesz, w jakim jesteś stanie. Połóż się na plecach i poczuj. Nie myśl o tym, co masz dziś jeszcze do zrobienia. Wykonaj najmniejszy ruch, najwolniej jak potrafisz. Tylko tyle…

Głos jest kluczowym kanałem naszej ekspresji. Wyglądem możemy oszukać, ale głosem nigdy. Głos zdradza nasz stan emocjonalny, miejsce, w którym jesteśmy w życiu, a także sposób, w jaki reagujemy na naszego rozmówcę czy na konkretną sytuację.

Kilka dni temu sama straciłam głos… ot tak po prostu. Zaczęło się od drapania w gardle, pochrząkiwania, delikatnej chrypki, którą zlekceważyłam, nadwyrężając gardło i głos na sesji łączonej. Usłyszałam swoje ciało dopiero, kiedy trzy dni temu rano obudziłam się z kompletnym bezgłosem. To było naprawdę przerażające. Poczułam się jak zamknięta w dźwiękoszczelnej kapsule. Nie miałam innego wyjścia, jak jedynie położyć się spokojnie i poczuć te wszystkie uczucia, których nie mogłam „wygadać”. Uff, powiem wam, że to wcale nie było proste.

Odkryj siebie w ruchu i ruch w sobie

Dla wielu z nas leżenie bez ruchu jest nie lada wyzwaniem. Przyzwyczajeni jesteśmy do ciągłego zajmowania się tysiącem bardzo ważnych spraw: rozmawianiem przez telefon, „żywym” uczestniczeniem w mediach społecznościowych, w ramach odpoczynku dajemy sobie wycisk w siłowni, na korcie tenisowym czy zajęciach bodyart. Bycie w nieruchu jest trudne i budzi niepokój. Bo w bezruchu zaczynamy czuć – i nie chodzi o czucie z głowy: „Myślę, że jestem smutna”, tylko to prosto z trzewi. Kiedy położyłam się z wyłączoną możliwością werbalnego wyrażania się, w moim ciele tykała bomba zegarowa. Czułam drganie każdej komórki. Miałam ochotę zerwać się i biec przed siebie, ale wiedziałam, że to jedyna okazja, żeby pobyć w centrum samej siebie.

Metoda Feldenkraisa: odkryj siebie w ruchu i ruch w sobie

Jacek Paszkowski, fizjoterapeuta, nauczyciel metody Feldenkraisa, powtarza: odkryj siebie w ruchu i ruch w sobie. Poczuj to zdanie, jego treść. I choć ćwiczenia metody Feldenkraisa wydają się naprawdę nieskomplikowane, to leżenie na wznak, z otwartą klatką piersiową i odkrytym brzuchem może, przynajmniej na początku, budzić lęk.

– Metoda Feldenkraisa to podejście, które pozwala nam wejść w bliższy i głębszy kontakt ze sobą – tłumaczy Jacek. – Istnieją dwie formy praktyki: integracja funkcjonalna – pracujemy poprzez dotyk (to jest forma ruchu, tylko komunikujemy się poprzez dotyk): dotykam pacjenta i poprzez dotyk zapraszam go do ruchu.

Druga forma to lekcje grupowe, podczas których mówię, jaki ruch teraz wykonujemy, np. zacznij sięgać koniuszkiem kciuka do koniuszka palca serdecznego. Jest tu obecna duża uważność na informacje z ciała, które wykorzystujemy do tego, żeby zmienić sposób, w jaki się poruszamy. Po to, żeby nasz ruch stał się łatwiejszym ruchem, czyli np. z mniejszym obciążeniem, mniejszym wysiłkiem. To z kolei sprawia, że nasz układ nerwowy się uspokaja (każde napięcie fizyczne jest manifestacją napięcia w układzie nerwowym). Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że różne części ciała mamy napięte, co również oznacza, że cały czas jakieś obszary naszego mózgu ciągle są aktywne. Jeżeli nauczymy się funkcjonować z mniejszym wysiłkiem, mniejszym obciążeniem – to poczujemy większy spokój w głowie, ciele i sercu.

Lekcja zaczyna się zwykle od polecania: połóż się na plecach i poczuj. Dla wielu to „poczuj” może być kłopotliwe, ponieważ nie mają na co dzień takiego doświadczania podążania za swoim ciałem; za ruchem i bezruchem.

– Wtedy dodaję: poczuj i zaobserwuj, gdzie powędrowała twoja uwaga. Lubię, żeby nie kierować uwagi od razu w konkretne miejsce tylko rzucić takie otwarte pytanie. Kolejne polecenia są bardziej konkretnie: poczuj ciężar, poczuj długość, poczuj odległość, relację między tym i tym, poczuj ruch/bezruch, poczuj ruch w tym bezruchu, bo w bezruchu dzieje się dużo rzeczy: płyny krążą, oddech się odbywa cały czas.

Zrób to wolniej, prościej, z mniejszym wysiłkiem

Dziś mamy tak mały kontakt z ciałem, że kiedy zaczyna niedomagać, oddajemy je w ręce lekarzy, zupełnie jak samochód do mechanika. Lekarz najczęściej także nie zachęca do posłuchania i doświadczania ciała przez pacjenta, tylko wchodzi w rolę eksperta, który wie lepiej, co człowiekowi dolega. Przepisuje magiczną tabletkę, po której, niestety, nie następuje cudowne uzdrowienie. Niewysłuchane ciało krzyczy coraz głośniej, produkując kolejne symptomy.

Czy kiedy idziesz do profesjonalisty: lekarza, fizjoterapeuty, instruktora jogi – jesteś świadomie w swoim ciele? Potrafisz powiedzieć: „Proszę nie dotykać mojego brzucha” albo: „To mnie boli”? Jeśli nie, to dlaczego: nie czujesz dyskomfortu, a może czujesz, ale nie potrafisz stanąć w obronie swojego ciała, zadbać o nie? Może się wstydzisz albo boisz? Może jesteś przekonana, że profesjonalista wie lepiej, w końcu przyszłaś do niego ze swoim ciałem, które sprawia problemy. Czy czujesz swoje granice, czy potrafisz je obronić?

Jacek opowiedział mi, że wiele lat temu – w ramach nauki techniki czaszkowo-krzyżowej – poszedł na zabieg do terapeuty, który w trakcie sesji, dotykając jego ciała, jednocześnie z kimś rozmawiał. Jacek poczuł złość, ale nic z tym nie zrobił.

Wieczorem nie mógł oddychać.

Wielu z nas, chodząc na różnego rodzaju zabiegi, które mają za zadnie zadbać o nasze ciała, zmniejszyć napięcia, obniżyć poziom stresu – w trakcie sesji porzuca swoje ciało, tak jak rzuca się płaszcz na oparciu krzesła; może nawet z uważnością, ale bez kontaktu.

Na lekcjach metody Feldenkraisa zajmujemy się doświadczaniem siebie poprzez zmysły, uczymy się czytania sygnałów z ciała.

– Niezależnie, czy w ruchu, czy w bezruchu, kiedy wykonuję ruch, a jednocześnie obserwuję z uwagą, to wtedy mam umiejętność dostrzegania tego, co się dzieje w moim ciele, bo np. ktoś może czuć gniew, ale nie wie, gdzie ten gniew w jego ciele jest, bo nie ma kontaktu z tym ciałem. Poprzez różne formy pracy, gdzie uwaga jest cały na ciele, pozwalamy każdemu wejść w głębszy kontakt ze sobą. I kiedy pojawia się jakaś emocja, to potrafimy ją nie tylko zlokalizować, ale także wpłynąć poprzez ciało na nasze doświadczanie tej emocji.

Jeśli na przykład nie masz świadomości, że kiedy się boisz podnosisz barki do uszu (ekspresja twojego wzorca lękowego), to kiedy zaczniesz mieć większy kontakt ze swoim ciałem, większy dostęp do siebie, to zauważysz, że za każdym razem idąc na spotkanie z szefem, za którym, delikatnie mówiąc, nie przepadasz – to unosisz ramiona.

Idąc dalej – zaczniesz sprawdzać, co stanie się, kiedy puścisz barki, może okazać się, że zaczniesz jaśniej myśleć, łatwiej odnajdziesz się w stresującej sytuacji, być może nawet uda ci się zareagować zupełnie inaczej niż do tej pory.

Wszyscy tworzymy całość: myśli, emocji, doznań w ciele, napięć, ruchu i bezruchu. Jeżeli chcemy zmienić coś w tej całości, to najłatwiej jest to zrobić poprzez ruch, ponieważ do ruchu mamy bezpośredni dostęp.

Zamknięcie i otwarcie dłoni oraz obserwacja, uświadomienie sobie, co się zmieniło, jest łatwiejsze niż praca z emocjami, z intelektem czy z umysłem itd.

To jest ciekawa ścieżka poszukiwania większego ładu w sobie poprzez szukanie łatwiejszego ruchu.

Rozsupłaj swoje wewnętrzne supły

Niestety do wielu dolegliwości psychosomatycznych przyczyniamy się sami, np. powtarzając szkodzące ciału nawyki czy tkwiąc w toksycznych relacjach i sytuacjach. Jacek tłumaczy, że kiedy pacjent po lekcji wraca do swojego piekiełka, trudno jest mu wprowadzić jakąś trwałą zmianę na lepsze. Jeśli zwiększysz świadomość swojego ciała i rozpoznasz napięcia w ciele, których rezultatem jest np. ból głowy, to będziesz mogła z tym nawykiem pracować. Dolegliwości psychosomatyczne zawsze są efektem napięć. Z napięciami w ciele łatwiej się pracuje niż np. z tymi w głowie (utrwalonymi przekonaniami).

– Kiedy w trakcie lekcji leżysz na podłodze i udaje ci się wyłapać ten pierwszy moment pojawiającego się napięcia i zaczynasz przyglądać się, jak możesz wykonać dany ruch bez napięcia, to zwiększasz świadomość swojego ciała. Uczysz się wyłapywać najmniejsze napięcia. Kalibrujesz swój układ nerwowy do napięć o coraz mniejszym natężeniu. Coraz szybciej wyczuwasz, co robisz ze swoim ciałem, kiedy znajdujesz się w jakiejś konkretnej sytuacji.

Napięcia w ciele zawsze wynikają z wewnętrznego konfliktu. Każdy konflikt wiąże się z porzuceniem części siebie, często na rzecz zaspokojenia poczucia bezpieczeństwa, które zapewnia dopasowanie się do zewnętrznego autorytetu, np. rodzica czy nauczyciela.

Nosimy w sobie wiele pozaciskanych węzłów: ściśnięte gardło, ściśnięte pośladki, napięty brzuch. Krok po kroku zaciskamy supeł w imię miłości, przyjaźni, sympatii, bycia ważnym itp.

– Węzeł można albo ciągnąć za dwa końce z nadzieją, że się rozplącze, albo można przybliżyć te dwa końce i wtedy zapętlenie samo się rozluźni – widzimy wzór/sposób zapętlenia i możemy go rozsupłać.

Metoda Feldenkraisa jest taką uważną pracą nad węzłami w ciele.

Stawarza bezpieczne warunki do większego luzu w ciele. Pomaga znaleźć oparcie w samym sobie: znam swoje ciało, rozumiem je, mogę do niego sięgnąć w każdej chwili, porozmawiać z nim, nawiązać dialog. Przyjrzeć się sobie: co ja robię w danym momencie ze sobą, jak oddycham, czy pozwalam, żeby oddech płynął, czy napięcia, które teraz mam, są mi do czegoś potrzebne, czy nie, jakie mam oparcie w szkielecie? To jest proces, który wymaga grzebania w sobie, dania sobie czasu na bycie ze sobą.

Mój głos nadal nieobecny, ale bomba w środku jakby bardziej oswojona.

Jacek Paszkowski, fizjoterapeuta, nauczyciel metody Feldenkraisa; www.metoda-feldenkraisa.pl

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze