1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Uzależnienie czy zaburzenie? O diagnozowaniu zdrowia psychicznego rozmawiamy z dr. Jarosławem Jóźwiakiem

Żadne badanie laboratoryjne ani obrazowe nie zastąpi rozmowy z pacjentem. Nie ma obiektywnego testu laboratoryjnego na depresję czy ADHD. (Ilustracja: iStock)
Lekarz może na tyle pomóc pacjentowi, na ile pacjent mu na to pozwoli – mówi psychiatra dr Jarosław Jóźwiak, apelując o szczerość podczas wywiadu lekarskiego. Tylko w ten sposób można zdiagnozować, co w układzie „uzależnienie a (na przykład) depresja” jest pierwotne, i dobrać odpowiednie leczenie.

Znam ludzi, którzy latami leczyli się na depresję i lęki czy nawet chorobę afektywną dwubiegunową, nim doszli do tego, że powodem ich problemów jest uzależnienie od alkoholu, narkotyków albo leków.
Pacjenci, którzy przychodzą do psychiatry, często nie przyznają się do tego, że mają problem z alkoholem czy substancjami zmieniającymi świadomość. Jednak spośród zaburzeń czy chorób, które pani wymieniła, lekarz psychiatra najszybciej może u osób nadużywających alkohol rozpoznać depresję. Dlaczego akurat depresję? Alkohol to depresant, czyli substancja, która powoduje depresję układu nerwowego. Po jego wypiciu najpierw się uspokajamy, stajemy spowolnieni, senni. A jeśli pijemy dalej, to zasypiamy.

Depresant? Przecież właśnie po alkoholu dobrze się bawimy!
Krótkoterminowo alkohol poprawia nastrój, rozluźnia, a to pomaga nie myśleć o problemach. Niewielkie ilości alkoholu mogą więc mieć działanie euforyzujące. Duże, przyjmowane długoterminowo, mówiąc łagodnie, obniżają nastrój.

Metabolity alkoholu, czyli aldehydy, to trucizna, która niszczy układ nerwowy. Destrukcja zaczyna się niestety od ośrodków nerwowych związanych z osobowością człowieka, czyli od płatów czołowych. Nadużywający alkoholu stają się więc apatyczni, brak im energii, motywacji do działania i chęci do robienia nowych rzeczy. Im dłużej piją, tym bardziej destrukcyjnie alkohol wpływa na ich chęć życia.

Tak jak w depresji?
Kilka dni po zaprzestaniu spożywania alkoholu człowiek może być podobnie jak przy depresji pozbawiony energii życiowej. Jednak gdy lekarz zapyta go, jak długo odczuwa takie obniżenie nastroju, powinien odkryć prawdę. W wypadku prawdziwej depresji ten stan trwa znacznie dłużej niż wówczas, gdy ktoś nadużywał alkoholu czy innych substancji psychoaktywnych o podobnym działaniu.

Alkohol uszkadza w pierwszym rzędzie płaty czołowe, które odpowiadają za kontrolę zachowań. A więc im dłużej się pije, tym trudniej kontrolować emocje. Dlatego osoba dłużej nadużywająca alkoholu łatwo traci równowagę psychiczną i wybucha. Dzieje się tak właśnie z powodu upośledzenia funkcji płatów czołowych, do którego doszło pod wpływem toksycznego działania metabolitów alkoholu.

Alkoholizm można więc pomylić z tzw. dwubiegunówką czy borderline?
Moim zdaniem, rzadko się to zdarza, choć chorobę afektywną dwubiegunową czy osobowość borderline także charakteryzują duże wahania nastroju. Jednak charakteryzujące chorobę dwubiegunową dwa stany: mania i depresja, trwają zdecydowanie dłużej niż zmiany nastroju w przypadku nadmiernego spożywania alkoholu. W chorobie dwubiegunowej, w stanie manii pacjent znajduje się minimum tydzień, w depresji nawet kilka tygodni. Różnica tkwi więc w tym, że ktoś, kto nadużywa alkoholu, może w sekundę się zapalić i także w sekundę uspokoić. Trudno więc te dwie choroby: alkoholizm i chorobę dwubiegunową – pomylić. Oczywiście, w mojej praktyce medycznej miałem takie przypadki, że ktoś uzależniony od alkoholu przychodził do gabinetu z podejrzeniem choroby dwubiegunowej, jednak po wywiadzie stawiałem inną diagnozę. Powód trudności i cierpień dostrzegałem w alkoholizmie i zalecałem udać się na mityng Anonimowych Alkoholików.

A jeśli chodzi o borderline, to jeżeli człowiek spożywa substancje psychoaktywne krótko, w niewielkiej ilości, to może być nadpobudliwy i nadruchliwy. Impulsywny, zmienny – jak w wypadku osobowości z pogranicza. Może śmiać się, by już po chwili, zupełnie bez powodu, wpaść w złość lub apatię. Nie wydaje mi się jednak, żeby lekarz psychiatra mógł się pomylić. Choć oczywiście wszystko może się zdarzyć – zwłaszcza gdy spożycie narkotyków czy alkoholu umknie uwadze diagnosty lub zostanie świadomie przez chorego ukryte.

A czy skutki narkomanii czy lekomanii także można pomylić z depresją?
Wszystkie substancje psychoaktywne, jak sama nazwa wskazuje, wpływają na stan psychiczny człowieka. Wpływają oczywiście w różny sposób. Depresanty i stymulanty, to dwie grupy substancji, po zażyciu których można wyglądać jak w manii albo w depresji. Dysocjanty z kolei mogą powodować to, że człowiek zostanie uznany za chorego na psychozę, może mieć halucynacje czy kłopoty z rozpoznawaniem siebie.

Żeby postawić trafną diagnozę, a więc także udzielić skutecznej pomocy pacjentowi, najważniejsze są więc wywiad i dociekliwość lekarza?
Żadne badanie laboratoryjne ani obrazowe nie zastąpi rozmowy z pacjentem. Nie mamy testów z krwi, które pozwolą ustalić jednoznacznie diagnozę psychiatryczną. Nie ma obiektywnego testu laboratoryjnego na depresję czy ADHD. Jeśli więc pacjent nie mówi prawdy o stosowaniu używek albo ją ukrywa, to lekarz może mieć trudność z ustaleniem, czy jego stan wynika z zażywania lub odstawienia substancji psychoaktywnych, czy też właśnie z zaburzeń psychicznych.

A czy uzależnienia behawioralne, takie jak hazard czy pracoholizm, mogą dawać objawy podobne do depresji?
Samo uzależnienie behawioralne nie może spowodować tego, że u kogoś rozpoznamy depresję. Ale dziś wiele jest uzależnień krzyżowych, gdy np. ktoś jest hazardzistą, ale jednocześnie używa narkotyków lub nadużywa alkoholu. Mylące objawy mogą więc być podobne. Jednak moim zdaniem zawsze trzeba szukać głębszej przyczyny tego, co się z pacjentem dzieje. Dla przykładu: zaburzenia snu rzadko są izolowanym problemem. Nie jest więc tak, że człowiek jest całkowicie zdrowy, nie ma żadnych problemów psychicznych, a jedyne, co mu dolega, to kłopoty ze snem.

Chyba że ma niewygodne łóżko...
Jasne! Jeśli jednak łóżko jest wygodne, a człowiek nie może spać lub się wybudza, to jest ku temu jakiś powód. Jeśli lekarz po słowach pacjenta: „nie mogę spać”, zaordynuje po prostu leki nasenne, to mu nie pomoże. Zamaskuje tylko objawy. Z czegoś przecież to zaburzenie snu wynika, powodów może być mnóstwo i trzeba znaleźć tę właściwą przyczynę. Tak samo jak trzeba zastanowić się, co leży u podstaw uzależnienia. Jeśli lekarz chce skutecznie pomóc, musi dociec, dlaczego np. jego pacjent gra non stop na komputerze.

Mówiliśmy o nałogach ukrytych pod pozorami zaburzeń, jakiego rodzaju zaburzenia mogą ukrywać się z kolei pod objawami uzależnienia?
Zaburzenie, które powoduje, że mamy skłonność do uzależnień, to np. ADHD. Po pierwsze dlatego, że ADHD to wrodzony niedobór dopaminy. Tymczasem substancje psychoaktywne zazwyczaj podnoszą jej poziom. Osoba z diagnozą ADHD czuje się więc lepiej po alkoholu. Po drugie, to zaburzenie powoduje, że otoczenie wydaje się nieznośnie monotonne, potrzebne są wciąż nowe wrażenia, doznania. Uzależnienia pomagają urozmaicić życie. Dlatego jeśli osobie z ADHD ktoś na imprezie poda jakąś pigułkę i powie: „chcesz, spróbować? Ale nie wiem, co to jest”, często usłyszy: „Pewnie!”.

Po trzecie, ludzie z tym zaburzeniem od urodzenia czują się inni. Poszukują cały czas sposobu, żeby upodobnić się do pozostałych. Próbują więc czego się da i odkrywają, że substancje psychoaktywne im to umożliwiają. Dokucza im np. natłok myśli, przez ten chaos w głowie nie mogą zasnąć i alkohol jest dla nich tzw. cudownym rozwiązaniem. Lampka wina czy drink przed snem uspokaja, wycisza pęd myśli i pozwala zasnąć.

ADHD może być więc powodem zarówno bezsenności, jak i przyczyną uzależnień?
Badania mówią, że ogromna część pacjentów pod alkoholizmem „ukrywa” ADHD, wynika z nich bowiem, że 70 proc. osób z ADHD jest uzależnionych. Inne badania, przeprowadzone w Portugalii w ośrodku dla uzależnionych od alkoholu, pokazały, że aż połowa przebywających tam pacjentów ma ADHD. Diagnoza w tej sytuacji jest bardzo ważna. Jeśli u osoby uzależnionej nie rozpoznamy ADHD i nie zaczniemy go leczyć, to możemy do końca życia bezskutecznie starać się pomóc. To się po prostu nie uda.

ADHD wymaga określonych leków. Jeśli uzależniona osoba z ADHD dostanie leki na zaburzenia depresyjne i lękowe, jej stan może się nie poprawić, a czasami nawet pogorszyć.

A czy fobie, lęki mogą być wywołane przez uzależnienie? Znam ludzi, którzy biorą leki, ale nadal się boją i piją, żeby sobie z tym poradzić.
Niestety, często spotykam się z tym, że kiedy pytam pacjentów o historie ich terapii, to słyszę, że leczą się na zaburzenia lękowe, przyjmują leki od kilku lat, choć im to nie pomaga. Dlaczego? Powodów może być wiele, o jednym z najczęstszych już wspomniałem – alkohol uspokaja człowieka. To jeden z podstawowych jego efektów. Jeżeli ktoś wystarczająco długo pije, to jego system nerwowy czuje się, jakby cały czas dostawał leki uspokajające. Kiedy zatem przestanie pić, zacznie odczuwać lęki. Jak najbardziej może więc być tak, że lęki są efektem picia alkoholu w dużych ilościach.

Niestety, często nie bierze się pod uwagę, że to, co odczuwa pacjent, może być skutkiem picia czy też zaprzestania picia. Mechanizm polega na tym, że organizm przyzwyczaja się do ciągłego dostarczania „uspokajacza”, staje się to dla niego normą. Kiedy więc dostawy alkoholu zostają przerwane, człowiek zaczyna się bać. A jak już wspominałem, lekarz może na tyle pomóc pacjentowi, na ile pacjent pozwoli mu sobie pomóc. Jeśli więc pacjent nie przedstawi pełnego obrazu swojego problemu, lekarz może zlecić nieodpowiednie leki, które nie przyniosą efektu albo nawet zaszkodzą. Dlatego apeluję do pacjentów o szczerość.

Jarosław Jóźwiak, dr hab. n. med., psychiatra specjalizujący się w tematyce ADHD i psychiatrii perinatologicznej, laureat wielu nagród naukowych. Współzałożyciel i dyrektor medyczny klinik ALMA Centrum Terapii Kobiety i Dziecka, prowadzi portal psychiatraplus.pl oraz kanał YouTube @PsychiatraPlus.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze