1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Czasem warto zrezygnować. Podejmij decyzję we właściwym czasie

Rezygnacja lub zmiana sposobu życia nie są porażką, a elastycznością i umiejętnością dostosowania się. (Fot. Lisa Vlasenko/Getty Images)
Rezygnacja lub zmiana sposobu życia nie są porażką, a elastycznością i umiejętnością dostosowania się. (Fot. Lisa Vlasenko/Getty Images)
Współczesny świat wmawia nam, że rezygnujący nigdy nie wygrywają, a zwycięzcy nigdy nie rezygnują, ale Annie Duke, była zawodowa pokerzystka, propagująca wiedzę o podejmowaniu decyzji, pokazuje, ile dobrego może dać nam rezygnacja we właściwym momencie.

Trudno chyba znaleźć miejsce na świecie, które w bardziej dosadny sposób opowiadałoby o ludzkim uporze niż Mount Everest. Niemal każdy zna historie o śmiałkach, którym z narażeniem zdrowia i życia udało się stanąć na „dachu świata”, ale Annie Duke zaczyna swoją książkę „Odpuść!” od opowieści o trzech mało znanych alpinistach.

Dr Stuart Hutchison, dr John Taske i Lou Kasischke byli uczestnikami komercyjnej wyprawy na Mount Everest z przewodnikiem, organizowanej przez Adventure Consultants w 1996 roku. W dniu, w którym zaplanowali atak szczytowy, na wierzchołku panował większy tłok, niż się spodziewano, a alpiniści po dwunastu godzinach wspinaczki zorientowali się, że nie zdobędą szczytu w ustalonym, bezpiecznym czasie. I choć od celu dzieliły ich zaledwie trzy godziny, postanowili zawrócić. Łatwo więc zrozumieć, dlaczego ich „wyczyn” nie przeszedł do historii. Trudno przecież opowiadać o jawnej porażce.

Wydaje się, że bohaterowie nie dokonali niczego specjalnego, ot po prostu zastosowali się do reguł, zrezygnowali z próby wejścia i własnych marzeń. W porę zawrócili i przeżyli, w przeciwieństwie do czterech innych alpinistów, którzy tego dnia zdobyli szczyt i zginęli w różnych miejscach podczas zejścia do obozu. Była to bowiem słynna wyprawa opisana w książce Jona Krakauera „Wszystko za Everest”, a następnie przedstawiona w dwóch filmach. Nazwiska alpinistów, którzy uparcie dążyli do celu, przeszły więc do historii. O tych, którzy racjonalnie oceniając sytuację, w porę odpuścili, nie pamięta nikt. „W świecie, w którym wytrwałość niemal powszechnie uważa się za cechę prowadzącą do zaszczytów i sukcesów, upór jest postacią pierwszoplanową, gwiazdą. Natomiast rezygnacja jest albo złem (przeszkodą do pokonania), albo – częściej – aktorem obsadzanym w marginalnej roli (na przykład tchórzliwego żołnierza). Jak zatem możemy nauczyć się rezygnacji, jeśli nawet nie widzimy tych, którzy rezygnują? A nawet kiedy już ich dostrzegamy, stawiamy w negatywnym świetle, nie jako ludzi zasługujących na nasz podziw, lecz jako tchórzy lub dezerterów” – zastanawia się Annie Duke.

Dwie strony medalu

Nasza niechęć do rezygnacji z podjętego zadania przejawia się już na poziomie języka, który faworyzuje wytrwałość, przypisując tym, którzy są konsekwentni w swoich działaniach, sprawczość, niezłomność, zdecydowanie, śmiałość, zuchwałość, nieustraszoność, waleczność lub wytrzymałość. Mówi się, że taka osoba ma hart ducha lub ducha walki. Pozytywne słowa opisujące wytrwałość przychodzą na myśl równie łatwo, jak negatywne określenia tych, którzy rezygnują, czyli nieudaczników, tchórzy, defetystów, dezerterów, wyrzutków, obiboków, mięczaków. Ludzi, którzy odpuszczają, zamiast walczyć – uważa się za kapryśnych, bojaźliwych, niekonsekwentnych, zmiennych, zawodnych, niesolidnych, a nawet niewiarygodnych. „Pomimo tego, w jaki sposób przeciwstawia się upór rezygnacji, tak naprawdę są to dwie strony dokładnie tej samej decyzji. Zawsze, gdy decydujesz, czy zrezygnować, równocześnie decydujesz, czy się upierać. I na odwrót. Nie można zdecydować o jednej rzeczy, nie decydując o drugiej” – zauważa autorka książki. I proponuje zabawę: wyobraź sobie, że każda twoja decyzja jest ostateczna. Cokolwiek postanowisz, musisz się tego trzymać przez resztę życia. Poślubiasz pierwszą osobę, z którą byłaś na randce, nigdy nie zmieniasz poglądów i przekonań, całe życie pracujesz w tej samej firmie i wykonujesz ten sam zawód. Trudno to sobie wyobrazić? A jednak z badań naukowych wynika, że codziennie w sprawach wielkich i małych zbyt długo upieramy się przy raz obranej strategii, pomimo wyraźnych sygnałów, że powinniśmy zrezygnować. Tymczasem w tak zmiennym środowisku, w jakim współcześnie funkcjonujemy, to zupełnie nieadaptacyjna strategia. Rezygnacja, wycofanie się, odpuszczenie, zmiana taktyki lub pomysłu na życie nie są więc porażką, a elastycznością, umiejętnością dostosowania się i niezwykle pomocnym narzędziem umożliwiającym reagowanie na nowe informacje, które zostają ujawnione po podjęciu przez nas decyzji o jakimś działaniu.

„Świat jest stochastyczny. To takie wyszukane słowo na stwierdzenie, że los utrudnia przewidywanie, jak potoczą się różne sprawy. Nie działamy bowiem w warunkach pewności, lecz prawdopodobieństw, nie mamy kryształowej kuli, aby powiedziała nam, który ze wszystkich możliwych scenariuszy przyszłości faktycznie się wydarzy. Poza tym podejmując większość decyzji, nie znamy wszystkich faktów, a dysponując tylko częściowymi informacjami, trudno dokonać idealnego wyboru. Możliwość rezygnacji pomaga więcej odkrywać, więcej się nauczyć i ostatecznie znajdować rzeczy, których powinniśmy się trzymać” – czytamy u Duke.

Co by było gdyby?

Opcja rezygnacji umożliwia nam odejście, gdy widzimy, że to, co robimy, nie działa. Gdy jesteś blisko wierzchołka góry, a pogoda nagle się zmienia, powinnaś zawrócić. Jeśli lekarz mówi, że stan twoich kolan wyklucza bieganie, powinnaś poszukać innej formy aktywności. Kiedy czujesz, że związek, w którym się znajdujesz, jest toksyczny, powinnaś odejść. To samo dotyczy wszystkiego, co ci jednak nie służy: kierunku studiów, pracy, lekcji gry na fortepianie, a nawet czegoś tak błahego, jak film, który oglądasz. Rezygnacja jest jednym z najważniejszych narzędzi do podejmowania dobrych decyzji w niepewnej sytuacji. Ale z drugiej strony niepewność jest przeszkodą w podejmowaniu dobrych decyzji o rezygnacji, bo tak samo jak nie możesz mieć 100-procentowej pewności, do czego doprowadzi określone działanie, tak nie wiesz, co przyniesie decyzja o wycofaniu.

Annie Duke zauważa, że między tymi wyborami istnieje jednak zasadnicza różnica: tylko wytrwanie w jakimś działaniu pozwala nam zdobyć ostateczną pewność: „Pragnienie pewności to syreni śpiew, który wzywa nas do uporu i wytrwania, ponieważ jest to jedyny sposób, aby dowiedzieć się na pewno, jak potoczą się sprawy, gdy będziemy trzymać się obranego kursu. Jeśli postanowimy zrezygnować, na zawsze zostaniemy z pytaniem: co by było gdyby?”. To dobry moment na kolejny test: spróbuj postawić się w sytuacji wspinaczy w pobliżu szczytu góry. Wyobraź sobie, że zaangażowałaś swój czas i pieniądze. Pomyśl o poświęceniu, na które musiałaś się zdobyć, abyś mogła wejść na szczyt Everestu. Jesteś tylko kilkadziesiąt metrów od szczytu. Czy potrafisz zawrócić, nie mając pewności, że nie udałoby ci się go zdobyć i bezpiecznie wrócić? Umiesz zrezygnować po tym wszystkim, co zrobiłaś i o co prosiłaś innych, by znaleźć się na szczycie? Jak ciężko będzie ci przez resztę życia bić się z myślą: co by było gdyby? Annie Duke nie ma złudzeń: większość ludzi w takiej sytuacji nie potrafi zrezygnować. Pytanie, jakie cechy, mają ci, którzy w takiej sytuacji jednak są w stanie odpuścić i nie zadręczać się tym później?

Strategia pokerzysty

Zawodowa pokerzystka Annie Duke dość szybko odkryła, że stół pokerowy to doskonałe miejsce, aby się przekonać, jakie są korzyści z rezygnacji. Z jej obserwacji wynika, że najlepsi pokerzyści różnią się od amatorów przede wszystkim tym, że wiedzą, kiedy rzucić karty na stół. Bo choć stare pokerowe powiedzenie mówi, że każde dwie karty mogą wygrać, zawodowcy mają świadomość, że nie dzieje się to dość często, żeby było opłacalne.

Rezygnacja z obranego kursu działań jest czasami najlepszym sposobem, by wygrać w dłuższej perspektywie, bez względu na to – czy chodzi o odcięcie strat przy pokerowym stole, czy wycofanie się z projektu, na którym pracowałaś przez ostatni rok. W firmach z Doliny Krzemowej doskonale sprawdza się strategia minimalnego opłacalnego produktu, czyli wypuszczania na rynek najbardziej uproszczonej wersji, po to, by wybadać preferencje klientów, po czym wycofać produkt, zrezygnować z tego, co się nie sprawdza, rozwinąć to, co działa, i ponownie wprowadzić do sprzedaży. Rezygnacja jest więc tym, co umożliwia takim firmom eksperymentowanie i skuteczność w wysoce niepewnych warunkach. A to przeczy popularnemu twierdzeniu, że tylko jeśli będziemy uparcie przy czymś trwać, osiągniemy sukces. „Upór może pomóc wytrwać w czymś, co jest warte zachodu, ale może też sprawić, że będziemy kurczowo trzymać się czegoś, co przestało się opłacać. Sztuka polega na tym, aby zauważyć tę różnicę” – kwituje autorka książki „Odpuść!”.

Przeskoczenie rekina

Śródtytuł zainspirowany jest sceną popularnego pod koniec lat 70. serialu „Happy Days”, w której jeden z bohaterów przeskakuje na nartach wodnych przez uwięzioną rybę. Od tego czasu określenie „przeskoczyć rekina” opisuje zwrot akcji, po którym fabuła w danej produkcji telewizyjnej zaczyna biec w coraz bardziej absurdalnym kierunku, czyli moment, w którym kończy się oryginalność, a zaczyna sztuczne przedłużanie fabuły. Twórcom trudno czasem podjąć decyzję o przerwaniu kasowego serialu, ale uparcie go kontynuując, finalnie szkodzą zarówno sobie, jak i własnemu dziełu.

Jak zauważa Duke, problem z podjęciem decyzji o rezygnacji bierze się najczęściej stąd, że zazwyczaj wydaje się przedwczesna, bo myślami jesteśmy w wyobrażonej świetlanej przyszłości, podczas gdy rzeczywista, katastrofalna przyszłość jest coraz bliżej. Tyle że jej nie dostrzegamy.

A potem jest za późno na odwrót, bo, jak twierdzi była pokerzystka, najgorszym momentem na podjęcie decyzji o rezygnacji jest ten, kiedy mleko się już rozleje. „Jeśli w porę nie zatrzymamy strat, będą się one tylko powiększać. Trzymając się uparcie drogi, którą nie warto dalej podążać – może to być związek, który się nie układa, akcje, które przynoszą straty albo zatrudniony przez ciebie pracownik, który się nie sprawdza – tracisz grunt i szansę zaangażowania się w coś, co umożliwi ci większy postęp w drodze do celu. Za każdym razem, kiedy grzęźniesz w przedsięwzięciu przynoszącym straty, spowalniasz swój rozwój. Wbrew powszechnemu przekonaniu rezygnacja szybciej zaprowadzi cię tam, dokąd chcesz dotrzeć” – pisze. Dzięki niej możesz ograniczyć swoje straty i zachować „żetony” na kolejną grę, w której być może będzie większa szansa na wygraną. Albo możesz po prostu przeżyć, jak wspomniani na początku alpiniści.

Polecamy książkę: „Odpuść. Dlaczego czasem warto rezygnować i nie robić wszystkiego za wszelką cenę”, Annie Duke, tłum. Anita Doroba, Wyd. MT Biznes Polecamy książkę: „Odpuść. Dlaczego czasem warto rezygnować i nie robić wszystkiego za wszelką cenę”, Annie Duke, tłum. Anita Doroba, Wyd. MT Biznes
Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze