fbpx

Porozmawiaj z nimi

Corbis

Co nam powiesz o północy mały yorku o sercu lwa, kocie bez butów, ale w ostrogach? Albo ty, nieśmiała fretko? Pewnie, że aby z nimi pogadać, wcale nie trzeba czekać na tę jedyną noc w roku

Przyjrzyjmy się tym pyskom, dziobom, ogonom, oczom, uszom – w nich wypisane są… emocje. Tak, prawdziwe emocje, bo naukowcy wreszcie potwierdzili to, co ludzie przyjaźni braciom mniejszym wiedzieli od dawna: zwierzęta mają bogate życie uczuciowe. I dlatego to, że przemówią w Wigilię, nie jest wcale bujdą – wszak ludowa intuicja nigdy się nie myli.

Zakochany kundel a nauka

Skoro przed potęgą zwierzęcych uczuć ugiął się skostniały od dogmatów świat nauki, to coś jest na rzeczy. Badania są nadal w toku, ale kilku zjawisk możemy być już pewni. Udowodniono na przykład, że niektóre zwierzęta, takie jak szympansy, delfiny czy słonie, mają samoświadomość. Część z nich jest nawet istotami moralnymi i umie rozróżniać dobro od zła. Wiemy też, że obecność zwierząt domowych miewa zbawienny wpływ na ludzkie zdrowie – na przykład jako lekarstwo na niedomagające serce. Wykazali to pracownicy Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, badając losowo dobraną grupę osób hospitalizowanych z powodu chorób układu krążenia. Pacjentom, którzy mieli kontakt z psami, czyli kilka razy w tygodniu mogli je głaskać i przytulać, poziom stresu spadł aż o 24 procent. Z kolei według chorwackich i amerykańskich badaczy, dzieci, które mieszkają z psami, są bardziej empatyczne i zorientowane prospołecznie niż te, które wychowują się bez nich. Posiadanie w dzieciństwie kota lub psa daje też większą pewność siebie w dorosłym życiu.

Najciekawsze eksperymenty dotyczą jednak wspólnego przeżywania uczuć, a konkretnie tzw. neuronów lustrzanych. Tak nazwano część mózgu, która – wszystko na to wskazuje – pozwala nam zrozumieć zachowanie drugiego stworzenia przez wyobrażenie sobie, że to my sami zachowujemy się w ten sposób, czyli przez psychiczne wejście w jego skórę. Już dziś badacze dysponują danymi, które przekonują, że ludzie nie są jedynymi wyposażonymi w rzeczone neurony istotami. Na przełomie lat 80. i 90. włoscy naukowcy znaleźli je u małp. I podejrzewają, że są odpowiedzialne właśnie za ich empatię.

Cóż, my  to wiemy od dawna! – powiedzą wszyscy właściciele czworonogów. Oni bezbłędnie wyczuwają nastroje swoich pupili, potrafią stwierdzić, kiedy są smutne, zawstydzone, obrażone, a kiedy tęsknią.

„Zwierzęta przeżywają całe bogactwo uczuć, wśród nich te, które Darwin uznał za emocje uniwersalne: złość, radość, smutek, wstręt, strach oraz zaskoczenie” – pisze Marc Berkoff w książce „O zakochanych psach i zazdrosnych małpach. Emocjonalne życie zwierząt”, naukowiec, który od ponad 30 lat bada namiętności oraz moralność zwierząt. „Jeśli niektóre z nich łatwiej nam zaobserwować niż inne, prawdopodobnie wynika to z subtelności danego uczucia niż ekspresyjności konkretnego stworzenia. Bo gdy zwierzęta się cieszą, przeżywają Radość przez wielkie R, zaś kiedy są smutne, ich Żal jest wielki jak wielkie Ż. Czasami łatwiej jest dostrzec i zrozumieć emocje zwierząt niż uczucia ludzi, ponieważ zwierzęta nie ukrywają tego, co czują. Zwierzęce emocje są surowe i w pełni uzewnętrznione – każdy może je zobaczyć, usłyszeć, powąchać i poczuć. Każdy może też je rozpoznać. Dla niektórych, jak mój listonosz, jest to nawet zawodowa konieczność” – dodaje.

Wilk – istota społeczna

Może więc, żeby ułożyć sobie dobre życie ze zwięrzętami, wystarczyłoby z nimi szczerze pogadać?

Kirsten Helming, która co roku gości w Polsce ze swoimi warsztatami na temat porozumiewania się
ze zwierzętami, twierdzi, że „wspólny język” to energia, obraz, jaki do nich wysyłamy, musimy tylko mocno skupić się na przekazie. Zarówno tym, który chcemy skierować do czworonoga, jak i tym, jaki on stara się nam przesłać. – A zwierzęta nigdy nie kłamią – mówi. I dodaje, że tego właśnie moglibyśmy się od nich nauczyć.

Uznanie, że nasze pupile mogą odczuwać emocje, że mogą być naszymi nauczycielami pociąga za sobą pewne konsekwencje. Skoro odczuwają ból, ale i smutek, strach czy tęsknotę, może należałoby tak postępować, żeby do części z nich się nie przyczyniać…

(…)

Więcej w numerze 12/2010

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze