Nie daj się zwieść! O tym, jak rozpoznać uwodziciela mówi Katarzyna Miller

Jeżeli ktoś potrafi tak nami zakręcić, że wpadamy w euforię, trzeba uciekać. (Fot. iStock)

Uwodziciel wie, czego pragniesz, i obiecuje, że to dostaniesz. Ale… to tylko słowa, iluzja. A cena, jaką przyjdzie ci za tę chwilową iluzję zapłacić, znacznie przerośnie zyski. Jak rozpoznać uwodziciela, zastanawia się Katarzyna Miller, psychoterapeutka.

Przeczytałam książkę Roberta Greene’a „Sztuka uwodzenia. Praktyczny przewodnik po tajemnicach manipulacji” i poczułam przerażenie, że tak łatwo może nas oszukać i zranić ktoś, kto pozna kilka sztuczek.
Łatwo i niełatwo! Z uwodzicielem trzeba współpracować, czyli mieć już wcześniej „dziurę” w sercu, aby dać mu się uwieść! A ta „dziura” to głód: miłości, akceptacji, uwagi. Uwodziciel czerpie siłę z tego, że wierzysz w jego obietnicę, że uleczy twoje zranione serce. Deklaratywność – to podstawowa cecha uwodzenia. Będzie cię obserwował, pytał o ciebie znajomych, słuchał, o czym mówisz, aż odgadnie, czego pragniesz, i to ci obieca. Pragniesz czuć się chciana, pożądana? Będzie zachwycał się każdym twoim palcem. Okaże ci, że bardzo trudno mu zapanować nad sobą, gdy jesteś blisko, bo budzisz w nim dziką namiętność. A jeśli traficie do łóżka, tak cię omami swoim zachwytem czy pożądaniem, że uznasz go za najlepszego kochanka i pomyślisz, że nigdy już takiego nie spotkasz! No, a to da mu władzę nad tobą. Bo on sile tego seksu nie ulegnie, dla niego to tylko narzędzie…

Właśnie! Greene, w zależności od tego, czym uwodziciele uwodzą, podzielił ich na kilka typów. Superkochankiem nazywa tego, który realizuje marzenia seksualne. A Rozpustnikiem – tego, który rozbudza w kobiecie namiętność swoim własnym pożądaniem!
Jakkolwiek by go nazwać, uwodziciel przypomina kameleona, a więc jeśli jesteś sentymentalna i chcesz romantyzmu – w Paryżu całować się przy kawiarnianym stoliku – obieca ci, że tak będzie. Ożywi twoje marzenia.

A więc łatwo go rozpoznać po tym, że tylko gada i mami?
Nie tylko gada! Gada, kiedy marzysz, żeby słyszeć, że jesteś cudem, wie, że tak osiągnie swój cel. Powiedzmy, że chcesz być celebrytką, gwiazdą portali czy nawet programów telewizyjnych. Więc uwodziciel obiecuje ci, że nią będziesz. Bo ma wpływy i pieniądze. Znam kobietę, która taką gwiazdą dzięki swojemu uwodzicielowi została. Ale… przepłakała kilka lat w związku, zanim odeszła. Bo uwodziciel, tak jak zachwycał się każdym centymetrem jej ciała, tak nagle zaczął unikać seksu, bo: „Pupa ci obwisła!”; „Brzuch ci się zrobił!”. Pół Polski się w niej kochało, a on wytykał wady! Wpadła w rozpacz, bo uznała, że musi to być prawda, skoro ubóstwiał, a teraz kpi!

Może coś było na rzeczy?
Nie. Umniejszanie jej wartości było kolejnym narzędziem manipulacji. Służyło temu, by za bardzo nie obrosła w piórka, bo celem tego uwodziciela była absolutna władza nad tą, której pożądali inni mężczyźni. A kiedy dostał już to, czego od niej chciał, i w dodatku mógł pod przykrywką bycia jej partnerem uwodzić kolejne kobiety, nasilił krytykę, żeby się jej pozbyć!

A więc najważniejsze to szybko zdemaskować uwodziciela!
Nie jest to łatwe, bo ten zna wiele sztuczek. Jeśli uzna, że przynętą dla ciebie jest wieczna miłość, obudzi w tobie nadzieję na nią – mówiąc, że chciałby ci dać pierścionek po swojej prababci, która kochała tylko jednego mężczyznę, jego dziadka. Jeśli uzna, że to będzie skuteczne, to powie, że zabierze cię w miejsca dla siebie ważne! Na przykład do miasteczka rodziców. A to po to, żebyś pomyślała, że jesteś mu bliska, że planuje spędzenie z tobą życia.

Obiecanki cacanki?
Nic nie kosztują uwodziciela, ale ciebie mogą kosztować bardzo wiele! Bo uzależnia cię od siebie. Zaczniesz na ten wyjazd czy pierścionek czekać, o nim marzyć i fantazjować. A on da ci odczuć, że to jeszcze nie teraz, że nie zasłużyłaś, bo czymś go zawiodłaś. Ale czym i jak masz zasłużyć – nie wiesz. Od ciebie coraz mniej zależy, bo wszystko zależy od niego, od uwodziciela. To on nie wywiązuje się z tego, co obiecał, ale to ty czujesz się winna. Czujesz, że tracisz coś cennego, a przecież nic nie dostałaś! Jesteś skołowana, a on działa według swojego planu. Wie, w jaki sposób ofiarę zaczarować, jak zanęcić i zostawić. To chłodny myśliwy, który widzi, jak powolutku, na delikatnym ogniu się dogotowujesz. Dlatego wyznaje ci miłość, daje superorgazm i… znika. Martwisz się, czekasz, złościsz… A wtedy, gdy już tracisz nadzieję, pojawia się… Wyjaśnia, że musiał wyjechać, bo coś niezwykle ważnego się stało. Ale – tęsknił za tobą, wciąż o tobie myślał. Choć go obok ciebie nie było, to byłaś w jego myślach! Bo jesteś tą jedyną, tą cudowną, tą niezwykłą i… I znów jesteś w jego mocy. Krążysz po jego orbicie jak satelita, coraz bardziej skupiasz się na nim – znowu szczęśliwa! A wtedy on znowu znika…

To okrutne! Kiedy przejrzę na oczy?
To zależy od tego, jak duża jest ta „dziura” w twoim sercu. Możesz nie przejrzeć na oczy, nawet jak go spotkasz z inną kobietą, nawet jak nakryjesz go podczas sceny intymnej. Uwodziciel może odegrać wtedy cudny teatr! Na przykład wyznać ci, że tylko ty, już na zawsze! Teraz to wie! Ale on taki słaby i czasem, sam nie wie dlaczego… te inne kobiety. Złe, uwodzące… Jeśli masz w sobie coś z mamuśki i zaczniesz go wspierać w tej walce z jego słabym charakterem, to już po tobie.

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie! Zemsta: naślę na niego moją przyjaciółkę uwodzicielkę!
Jeśli to kobieta tajemnicza, zmysłowa, sugerująca wielkie erotyczne przeżycia, ale niczego niemówiąca wprost, to zapewne da się jej uwieść prawie każdy mężczyzna. Ale… na pewno nie uwodziciel! On od razu ją rozpozna i będzie się miał na baczności. Prawdziwy uwodziciel to psychopata – niezdolny do przeżywania uczuć, a więc ona go nie zakręci, nie zwabi… Od razu będzie wiedział, że nie zostanie jego ofiarą.

Greene twierdzi, że każda z nas ma w sobie cechy uwodzicielki. A kiedy je w sobie odnajdzie, zyska moc! I może zostać Syreną, która, jak ta uwodzicielka, o której mówiłaś, kusi, bo obiecuje, ale nie mówi niczego wprost. Albo Kokietką, czyli zachowywać się tak, jakby uwodziła samą siebie i to jej wystarczało. Może być Czarodziejką – chcieć dostarczyć przyjemności. Albo Gwiazdą – eteryczną, tajemniczą…
Na pewno dzięki takiemu poznaniu siebie i inwestowaniu w to, co kobiece i zmysłowe, możesz zyskać czar, powab! Ale to nie wystarczy, żeby być uwodzicielką. Jak myślisz, dlaczego uwodziciel może uwodzić? Jest chłodny i obojętny. Wie, co działa na ofiarę. Żaden normalny człowiek nie potrafi uwodzicielskiego planu zrealizować, bo sam się zakocha, gdy się tak kimś zainteresuje. Polubi swoją ofiarę, no, a wtedy nie może już jej wykorzystać. Uwodzenie to pozbawiona empatii gra po to, żeby zdobyć to, czego się pragnie. Uwodziciel może udawać wszystko, nawet oddanie i wdzięczność. Pewien mężczyzna zapewniał swoją pielęgniarkę, że nikt nigdy nie okazał mu tyle troski co ona. Że jest jej niezmiernie wdzięczny, poruszony jej wielkim sercem, dobrocią. Zapewnił ją też, że jeśli ma ona jakieś marzenie, i to będzie w jego mocy, to pomoże jej je spełnić. Wzruszona jego wdzięcznością kobieta wyjawiła mu, że marzy i zbiera pieniądze na mały domek za miastem. Wówczas on drżącym głosem wyznał, że to także jego marzenie! Do czasu poznania jej nie znał nikogo, z kim chciałby je spełnić! A więc jeśli tylko ona by zechciała, to on chętnie – łącząc ich zasoby finansowe – w takim domku dzieliłby z nią życie. Wzruszona kobieta oddała swojemu byłemu pacjentowi, a następnie narzeczonemu, wszystkie oszczędności, które gromadziła przez lata.

No i tyle go widziała…
Bo właśnie na naszej naiwności i pragnieniu miłości uwodziciele zarabiają. Zdobywają to, czego chcą, dając nam złudzenie, że otrzymamy od nich to, czego zawsze pragnęłyśmy. Wyobraź sobie, że kiedy policja ujęła Henriego Landru, niezwykle wytwornego mężczyznę, który oczarował, rozkochał w sobie i okradł, a następnie zabił kilkanaście kobiet stanu wolnego po to, aby zdobyć pieniądze na wygodne życie dla żony, to te jego ofiary, które ocalały, prosiły sąd, aby go nie skazywano na karę śmierci, bo on im przywrócił wiarę w siebie.

Czyli uwodziciel może nam coś dać?
Może, o ile wiesz, kim jest, i nie ulegniesz jego czarowi. Wtedy da ci setki komplementów, zastrzyk wiary w siebie. Może też pomóc zrealizować fantazje seksualne. Odgadnie je i najpierw przekona, że już w tym zakazanym raju był, a potem tak cię zaczaruje, że… pójdziesz np. do łóżka z nim i z jego tajemniczą przyjaciółką. Albo pójdziesz do łóżka z dziewczyną i jej bratem, a on będzie się tylko przyglądał i robił zdjęcia.

Zakazany owoc zawsze jest słodki…
Uwodziciel o tym wie i dlatego ci go poda. Jego broń to brak zasad, bo to zawsze robi wrażenie. Zwykle postępujemy jak konformiści, a tu pojawia się kuszący smak ryzyka. Ale… jeśli z uwodzicielem przekroczysz swoje moralne granice, to może cię ten krok silnie do niego przywiązać. Staniecie się wspólnikami seksualnego przestępstwa…

„Bądź dla swej ofiary przewodnikiem w przekraczaniu jakiegokolwiek rodzaju tabu – to uwodzicielskie” – pisze Greene. Ale skąd uwodziciel wie, jakie jest moje tabu?
Uwodziciel pozna wartości, jakie wyznajesz, bo on wie, że przekroczenie ich jest kuszące. Zacznie twoje zasady podważać, bo to klucz do władzy nad twoją duszą. Ośmieszy je, zadrwi z nich… Nawet dziś, gdy zasady moralne są „poluzowane”, każdy jakieś ma, a jeśli mamy wspomniane „dziury” w sercu, to możemy pójść za uwodzicielem zbyt daleko…

Skoro jest tak groźny, że gdy go zdemaskujemy, jest dla nas za późno, to co robić?!
Nie być naiwną. Jeżeli ktoś potrafi cię tak nakręcić, że wpadniesz nagle w euforię, to uciekaj. Bo prędzej czy później spadniesz boleśnie na pupę. Normalny człowiek mówi przyjemne rzeczy, jest z nim fajnie, ale nigdy nie doprowadzi cię do takiej „nieprzytomności” jak uwodziciel. Jeśli więc jest za idealnie, trzeba go sprawdzić.

Jak go sprawdzić?
Uważaj na wszystkich, którzy robią na tobie i innych wielkie wrażenie, błyszczą, obiecują. Kiedy ja spotkałam w swoim życiu uwodziciela, odkryłam, że tylko pozornie chce władzy, pieniędzy, prestiżu, seksu, a tak naprawdę, gdzieś głęboko, taki uwodziciel pragnie tego samego co ja – ale o wiele silniej! Chce być w centrum mojego świata, chce być niezapomnianym wspomnieniem, kimś wyjątkowym. Ale „dziura” w jego sercu jest tak ogromna, że to już czarna otchłań. Nie współczuj mu! Uciekaj, jak tylko poczujesz, że ktoś włączył program magii… Bo może być po tobie, jeśli w twojej przeszłości odkryje klucz do tego, o czym marzysz.

Nowe książki Katarzyny Miller: „Być parą i nie zwariować”, napisana z Andrzejem Gryżewskim, oraz „Być kobietą i nie zwariować”, napisana z Moniką Pawluczuk (wyd. REBIS).