fbpx

Kim teraz jesteś? Jak zmieniła nas pandemia i co z tym zrobić?

Kim teraz jesteś? Jak zmieniła nas pandemia i co z tym zrobić?
Dzięki ćwiczeniu zwanemu regnozą zobaczysz, co zyskałeś dzięki pandemii. (Fot. iStock)

To może być trudne, ale spróbuj wyobrazić sobie… siebie za cztery miesiące od dzisiaj. Co robisz? Jak myślisz? Jak żyjesz? Co się w tobie zmieniło? Dzięki ćwiczeniu zwanemu regnozą zobaczysz, co zyskałeś dzięki pandemii. Bo mimo wielu dotkliwych strat ten okres też nam coś dał: bezcenną wiedzę o sobie.

Przez pierwsze tygodnie pandemii czekaliśmy na to, by świat wrócił do normalności, czyli czasów sprzed „wirusa w koronie”. Dni mijały i coraz bardziej oswajaliśmy się z faktem, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej. Zaczęliśmy snuć teorie, wybiegać myślami do przodu, bo „tu i teraz” wydawało się zbyt przerażające. A gdyby tak odwrócić nasze myślenie? Zbudować pomost pomiędzy tym, co w nas, a tym, co być może przyniesie jutro? Stworzyć future mind, czyli świadomość przyszłości opartą nie na prognozie, ale na regnozie, czyli patrzeniu wstecz na naszą teraźniejszość?

Regnoza to ćwiczenie często stosowane w opracowywaniu wizji dla przedsiębiorstw. My możemy wykorzystać je, by przyjrzeć się wizji swojego życia. Czyli patrzymy na obecną sytuację z punktu usytuowanego, dajmy na to, cztery miesiące później. Wiemy już, co się w nas zmieniło trwale, jacy staliśmy się dzięki wydarzeniom z tego czasu. Myślimy o przyszłości z pozycji nas samych i naszych aktualnych wewnętrznych przemian. Niemiecki badacz i prognostyk Matthias Horx w swoim eseju proponuje:

„Wyobraźmy sobie siebie jesienią, powiedzmy, we wrześniu 2020 roku. Siedzimy w kawiarni na ulicy jakiegoś dużego miasta. Jest ciepło, po ulicy znów przemieszczają się ludzie. Czy przemieszczają się inaczej? A może wszystko jest jak wcześniej? Czy wino, drink albo kawa smakują jak dawniej, jak przed epidemią? A może lepiej? Co będzie nas wprawiać w zdumienie, gdy będziemy patrzeć wstecz na czas pandemii?”.

Jak wyjaśnia, zwykle kiedy wybiegamy w przyszłość, widzimy raczej czekające nas zagrożenia i problemy, regnozy tworzą natomiast pętle poznawcze – uwzględniamy w rachunku przyszłości nas samych i nasze wewnętrzne przemiany. I na tych ostatnich warto się skupić.

Gwałtowanie zatrzymany pociąg

Nie jesteś w stanie zmienić świata, ba, dziś nie jesteś w stanie nawet go przewidzieć, ale masz wpływ na swoje życie. Kontaktując się z sobą samym, czyli poznając wewnętrzne mechanizmy funkcjonowania, możesz przewidzieć swoją reakcję na zmiany zachodzące w zewnętrznym świecie i zawczasu się do nich przygotować. Dzięki temu nie tylko twój lęk przed przyszłością się zmniejszy, ale pojawią się także naturalna ciekawość i podekscytowanie. Spróbujemy?

Wyobraź sobie pędzący pociąg, który nagle zostaje zatrzymany. Słyszysz przeraźliwy pisk kół trących o szyny, widzisz lecące iskry… A potem obezwładniająca cisza, totalne zatrzymanie… To był właśnie wybuch pandemii koronawirusa. Tuż po katastrofie część pasażerów czekała, aż pociąg znowu ruszy (będzie tak jak dawniej), inni się niecierpliwili, zrywali do działania (by jak najszybciej znaleźć nowy sposób dotarcia do celu). Byli też tacy, którzy odnieśli obrażenia, i z dnia na dzień przybywało ich coraz więcej (tak przynajmniej wykazywały statystyki). Przez megafony straszono nas, że liczba poszkodowanych i zmarłych będzie rosła – pik ciągle przed nami…

Wyobraź sobie teraz, że jesteś jednym z pasażerów. Od katastrofy minęły cztery miesiące. Wiele się w tobie zmieniło. Po okresie lęku, złości, buntu, rezygnacji i rozpaczy poczułeś wreszcie wewnętrzną siłę. Jesteś w zupełnie innym miejscu niż przed pandemią. Czujesz, że wszystko, co się wydarzyło od tamtego momentu do dziś, to… wcale nie był taki zły czas.

Sprawdź, jak radzisz sobie z emocjami

Pamiętasz swoje pierwsze odczucia na wieść o pacjencie zero w naszym kraju? I kolejne: o ograniczeniach, izolacji, konieczności noszenia masek? Prawdopodobnie najpierw poczułeś lęk, że zachorujesz ty albo ktoś z twoich bliskich. Lęk często zamieniał się w złość, złość w smutek, smutek w rezygnację. Czasami miałeś wrażenie, że ten emocjonalny koktajl cię zabije, że dłużej tego nie wytrzymasz, ale… dałeś radę. Zacząłeś medytować, obserwować swój oddech, a może najbardziej pomocny okazał się ruch? Albo znalazłeś inną, własną metodę okiełznania tego szaleństwa w sobie. Dziś już wiesz, że emocje są jak fale oceanu; przypływają i odpływają. Że jeśli spokojnie przyjmujesz wszystko, co się w tobie pojawia, nie dajesz się wciągnąć w analizy w stylu: „O rany, co teraz będzie?”, to po 90 sekundach nawet najsilniejsza fala odpływa. Dlatego teraz jesteś gotowy na wszystko, co się wydarzy; zamiast lęku przed nowym odczuwasz przede wszystkim ciekawość i podekscytowanie. Ta nowa, a właściwie obudzona, umiejętność to ważny element twojej wewnętrznej mocy. Spróbuj do tego dołączyć mocne stanie na ziemi; odkryj swoją indywidualną równowagę w ciele pomiędzy napięciem a rozluźnieniem – lekko ugięte kolana, luźna miednica, oddech brzuszno-piersiowy, luźne barki – pozycja, w której twoje ciało się nie męczy.

Zrób bilans strat i zysków

Przypomnij sobie, czego najbardziej brakowało ci w tych najtrudniejszych chwilach. Co straciłeś? Przerażała cię izolacja, brak relacji twarzą w twarz, konieczność zamknięcia w czterech ścianach? A może praca zdalna? Jak długo to trwało? Dwa, trzy tygodnie? A potem poczułeś, że ta cisza nie jest wcale taka zła. Praca w zaciszu własnych czterech ścian, przerwy, kiedy poczułeś się zmęczony, celebrowanie picia porannej kawy i drzemki w środku dnia. Bardzo szybko to polubiłeś. Po miesiącu zostałeś mistrzem zarządzania własnym czasem, a te dwie godziny zaoszczędzone na dojazdach przeznaczyłeś na coś, o czym marzyłeś od dawna. Spacer z psem i joga zamiast kolejnej kawy – czysty zysk. Przypomnij sobie, po jakim czasie przyznałeś sam przed sobą, że w zasadzie mógłbyś tak żyć do końca świata i o jeden dzień dłużej. A ci wszyscy, których na początku tak bardzo ci brakowało? No cóż, kryzys często rewiduje znajomości. Z iloma z tych osób naprawdę miałeś ochotę na kontakt? Ile nowych poznałeś? Ile starych kontaktów odnowiłeś? Kiedy wcześniej zdarzyło ci się prowadzić tak głębokie i ważne rozmowy przez telefon?

Święta bez rodziny w realu; każde z was przed monitorem komputera. Zgoda, to było trudne, ale… być może pierwszy raz od dawna poczułeś, jak bardzo ich kochasz, może nawet powiedzieliście to sobie na głos.

Pieniądze – tak bardzo bałeś się, że stracisz pracę albo że szef obniży ci pensję, być może tak się stało, ale… nie umarłeś z głodu, za to zrewidowałeś swoje potrzeby, zrobiłeś nawet porządki w swoich „dobrach materialnych” i zrobiło ci się tak jakoś lekko na sercu. Zacząłeś oszczędzać, najpierw z poczuciem wyrzekania się czegoś ważnego: jak można żyć bez sushi i profesjonalnego masażu? Po dwóch tygodniach zajadałeś się ziemniakami z jajkiem sadzonym i kefirem (zupełnie jak w dzieciństwie u babci na wakacjach), a szczotkowanie całego ciała stało się twoim codziennym porannym rytuałem – jak można bez tego żyć?

A kiedy dostałeś pierwszą pensję w czasach zarazy, poczułeś ogromną potrzebę podzielenia się: wsparłeś lokalny salon fryzjerski, przeznaczyłeś pieniądze na zakup maseczek dla lekarzy. Twoje finansowe lęki szybko przerodziły się docenianie rzeczy niematerialnych; spacer po parku, rozmowę z przyjacielem, czas na długie leżenie w wannie – to okazało się cenniejsze od pieniędzy.

Weź kartkę papieru i wypisz wszystkie swoje straty i zyski. Coś czuję, że w efekcie większość strat okaże się zyskiem, przynajmniej w moim przypadku tak się stało. I jaka cudowna lekcja na przyszłość – zanim zaczniesz opłakiwać coś, co straciłeś, pomyśl, czy z tej straty wynika coś pozytywnego.

Przyjrzyj się, jak zarządzasz swoją energią

Przypomnij sobie, jak bardzo złościły cię te wszystkie ograniczenia, zakazy, nakazy. Wściekłość rozrywała cię od środka. Chciałeś walczyć, ale wróg, główny sprawca był niewidoczny. „Nie zgadzam się”, „Nikt mnie o tym nie uprzedził”, „Wolałbym wiedzieć wcześniej” – to był twój podstawowy repertuar. Efekt? Puszczanie pary w gwizdek. Po pewnym czasie miejsce złości zajęły bezradność i brak siły. Obydwie emocje karmił lęk przed utratą kontroli. Na szczęście w pewnej chwili doznałeś objawienia, zrozumiałeś, że jednak jest coś, co możesz kontrolować – wydatek własnej energii. Zrozumiałeś, że możesz oddzielać to, na co nie masz wpływu, od tego, z czym możesz coś zrobić. Na przykład obniżka pensji czy honorarium za zlecenie – to jest fakt, na który nie masz wpływu, twój szef pewnie także niewielki. Za to możesz poszukać sobie nowej pracy albo przyjąć nowe warunki i nie tracić energii na bunt, który nic nie da, czy narzekanie, które pozbawi cię siły. Sposób, w jaki potrafisz zarządzać swoją energią, to twój potężny zasób, zwłaszcza w nowym świecie. Patrzysz, analizujesz, ustalasz fakty oraz strefy wpływu, i już wszystko wiesz. Jestem pewna, że dziś work life balance masz w jednym palcu. I to bez kosztownego szkolenia, w końcu doświadczanie jest najlepszym nauczycielem.

Znajdź równowagę pomiędzy działaniem a niedziałaniem

To chyba najcenniejsza umiejętność, którą miałeś szansę opanować. Do czasów epidemii wszyscy bez wyjątku żyliśmy w manii wszechmocy i naddziałania. Wydawało nam się, że możemy wszystko: przewidzieć, zaplanować, zrobić. A tu nagle… trach – pociąg się zatrzymał i w starym składzie dalej nie pojedzie. Niedawno przeczytałam cudowne rozróżnienie pomiędzy działaniem a działalnością. Otóż działanie to robienie z wewnętrznej potrzeby, działalność to kompulsja – służy temu, by rozładować napięcie lękowe, dowartościować nas, poprawić samopoczucie. Znów: para w gwizdek. Rób to, co możesz zrobić, a resztę – puść, nie odpuść, tylko puść. Jak? Zrób ćwiczenie: weź w obydwie dłonie surowe jajko, poczuj jego fakturę, temperaturę, ciężar, poprzekładaj z dłoni do dłoni. Potem obejmij mocniej i rozluźniając kolejno palce… puść. Najpierw się przestraszysz, zaraz potem poczujesz ulgę. W ramach działania posprzątaj skorupki.

Zrewiduj swoją hierarchię wartości

Zawsze chciałam mieć okazję ustalić na nowo, co jest dla mnie ważne. To jak zyskanie drugiej szansy, nowego życia. No dalej, spróbuj. Zamknij oczy i wyobraź sobie tablicę, na której zapiszesz swoją listę wartości. Umówmy się, że będzie ich pięć. Zdradzę ci, że mój nr 1 to: wolniejsze tempo życia, uciszenie tego wewnętrznego poganiacza, który wołał: „No dalej, tyle powinnaś jeszcze zrobić”. Uff, co za ulga.

Zajrzyj do plecaka

A teraz wyobraź sobie, że coraz bardziej oddalasz się od zatrzymanego pociągu. Coraz baczniej przyglądasz się „nowemu”. Kiedy pojawia się delikatna fala niepokoju, dla odzyskania pewności siebie dotykasz plecaka przewieszonego przez ramię. Masz w nim swoje najcenniejsze zasoby (walizki ze zbędnymi szpargałami z przeszłości zostawiłeś w pociągu), które dają ci poczucie bezpieczeństwa w nowym świecie. Wypracowałeś je podczas minionych miesięcy, kiedy miałeś niepowtarzalną okazję bycia w kontakcie ze sobą. Czy wiesz już, jakie one są?

Moje zasoby to metody dbania o ciało, przede wszystkim o dobrą odporność, a także sposoby radzenia sobie ze stresem. Jem tylko to, co mi służy. Dbam, by praca sprawiała mi radość. Pandemia pozwoliła mi „puścić” wszystkie zajęcia, z których już wyrosłam i które mnie bardziej męczą, niż cieszą. Każdego dnia robię jedną lekcję Feldenkraisa i kilka króciutkich sesji oddechowych. I każdego dnia odkrywam kolejne cenne dary od świata, które dostałam w czasach zarazy.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze