Nie wyrabiasz się? Autoterapia dla spóźnialskich

Bierzesz na siebie zbyt wiele zobowiązań? Notorycznie się spóźniasz? Autorki bloga Psychologia Przy Kawie, w recenzji książki „Metamorfoza, czyli terapia jednego spotkania”, pomagają zrozumieć, że każdy problem – również spóźnialstwo – jest częścią nas. Warto traktować go z uważnością, zrozumieć i rozwiązać.

 

Magda wiecznie się spóźnia. Nie czuje się z tego powodu zażenowana, winna, nie czuje dyskomfortu. Natomiast denerwują ją reakcje innych, którzy czują się lekceważeni albo traktują ją jako osobę niepoważną, na którą nie można liczyć.

Edyta z niczym się nie wyrabia. Jej grafik pęka w szwach, a zaległości piętrzą się z godziny na godzinę. Jest sfrustrowana i agresywna w relacjach z innymi ludźmi, a ciało odmawia jej posłuszeństwa.

Kasia wszystko odkłada na później. Przekłada spotkania w nieskończoność, odwołuje je albo po prostu na nie nie przychodzi.

Trzy kobiety. Tak różne, ale podobnie nieumiejące poradzić sobie z problemem, który uwiera każdą z nich jak przysłowiowy kamyk w bucie, raniąc stopę i nie dając o sobie zapomnieć. Wszystkie trzy znalazły się u tego samego terapeuty. Magda napisała maila z zapytaniem, czy możliwa jest jednorazowa konsultacja, Kasia zadzwoniła z prośbą o spotkanie tego samego dnia, obawiając się, że w momencie odroczenia w czasie, już nigdy nie przyjdzie, a Edyta nie uczyniła tego kroku z własnej woli, wysłał ją rehabilitant.

Zastanawialiście się kiedyś, co dzieję się za zamkniętymi drzwiami w gabinecie psychologa? „Metamorfoza, czyli terapia jednego spotkania” – książka Ewy Klepackiej-Gryz – pozwala nam stać się niewidzialnym obserwatorem i towarzyszyć terapeutce, do której zgłosiła się Magda, Edyta i Kasia.

Pomimo, iż Magda uważała, że spóźnianie się nie stanowi dla niej problemu, to w jej ciele pojawiało się napięcie, ilekroć musiała wyjść z domu i dotrzeć na miejsce o określonej godzinie. Przed wyjściem chaotycznie biegała po mieszkaniu, próbując obniżyć napięcie, ale tym samym, traciła poczucie czasu. Kłopot Magdy niósł ze sobą ważny komunikat, pokazał, że musi zmienić dotychczasowy zwyczaj szykowania się do wyjścia w taki sposób, by nie towarzyszyło temu zdenerwowanie.

Edyta dzięki terapeucie spojrzała na siebie z dystansem i zobaczyła osobę, która dźwiga na własnych barkach wielki ciężar. Zrozumiała, że większość „musów” sama na siebie nakładała z lęku, by świat nie przestał jej dostrzegać, żeby nikt nie zauważył jej słabości i braku mocy.

Kasia zrozumiała, że rzadko myśli o przyszłości i snuje plany. Liczy się dla niej „tu i teraz”, dlatego łatwo bierze na siebie kolejne zobowiązania do zrealizowania „za jakiś czas”. Chcąc spełniać oczekiwania ludzi, zwłaszcza bliskich, nie potrafi odmawiać, nie wierząc w to, co obiecuje.

Co ważne, terapeutka doszła do przyczyn problemów swoich pacjentek w ciągu tylko jednego spotkania! Zwykle kojarzymy terapię z długotrwałym i raczej męczącym procesem. Tymczasem Ewa Klepacka-Gryz jest autorką nowatorskiego i niespotykanego podejścia, który nazwała Terapią Jednego Spotkania (TJS). Jak sama mówi: „Pomysł […] pojawił się nagle i, jak to zwykle bywa z takimi nagłymi olśnieniami, okazał się strzałem w dziesiątkę […] Kiedy próbuję znaleźć logiczne uzasadnienie dla tego dość przewrotnego pomysłu w czasach, gdy chodzenie latami na terapię (w myśl zasady: im dłużej, tym lepiej) jest na topie, myślę, że ta idea zrodziła się przede wszystkim z przekonania i wiary, że każdy z nas jest najlepszym autorytetem we własnej sprawie. Nawet profesjonalny terapeuta nie odmieni życia pacjenta (jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki), nie wypisze recepty na magiczną tabletkę, nie powie, co robić, żeby odnaleźć szczęście, miłość czy rodzinny skarb ukryty w najmniej spodziewanym miejscu, a przede wszystkim nie odgadnie, kierowany tajemniczymi supermocami ani też nie wywróży z fusów, na czym tak naprawdę polega jego problem.”

Ewa Klepacka – Gryz nie uważa przy tym, że jej podejście jest panaceum na wszystko: „nie mam zamiaru ani też nie daję sobie prawa, by deprecjonować zalety klasycznej terapii, sama mam pacjentów przychodzących na sesje regularnie.”

Pozostawiając na razie rozważania dotyczące sposobu prowadzenia terapii, skupmy się na tym jak pomóc bohaterkom naszej historii oraz innym osobom z podobnymi przypadłościami. Oto propozycja „Autoterapii dla spóźnialskich” dla Magdy i tych wszystkich, którzy nie przychodzą na czas:

„Zadaj sobie pytanie, czy twoim problemem na pewno jest spóźnianie się? Jeśli tak naprawdę chodzi o innych, zajmij się tym, w jaki sposób ułożyć sobie z nimi dobre relacje, pomimo swojego spóźnialstwa.

Wypisz wszystkie znane ci powody spóźniania, np.: zbyt dużo rzeczy na głowie, złe zarządzanie czasem, nieumiejętność przewidywania niespodziewanych okoliczności. Sprawdź, czy któryś z tych powodów odnosi się do ciebie. Jeśli nie, dokładnie przeanalizuj swój proces spóźniania się, począwszy od momentu, gdy masz pół godziny do wyjścia z domu aż do chwili, gdy go opuszczasz. Wychwyć, kiedy gubisz poczucie czasu.

Jeśli któryś z podanych powodów pasuje do ciebie, spróbuj opisać go za pomocą symbolu, np. jeżeli uważasz, że masz «zbyt dużo rzeczy na głowie», połóż na jej czubku kilka książek i spróbuj zrobić parę kroków. Prawdopodobnie wszystko runie na ziemię. Dokładnie tak się dzieje w życiu: bierzesz na siebie wiele zobowiązań, przez co notorycznie się spóźniasz. Przeżyj ten stan nadmiaru, lęk, że znowu nie zdążysz.

Zadaj sobie pytanie, po co narażasz się na dyskomfort, jakim jest branie sobie na głowę tylu spraw? Pamiętaj, że zachowania, które w konsekwencji stają się przyczyną twoich kłopotów, muszą także dostarczać ci jakichś korzyści, bo inaczej bez problemu byś z nich zrezygnowała. Nikt nie lubi się spóźniać, ale np. branie na siebie wielu obowiązków może wynikać z potrzeby poczucia się osobą ważną, niezastąpioną. Z książkami na głowie nie dobiegniesz do autobusu, ale za to przez moment możesz poczuć się jak prawdziwa siłaczka.

Opracuj nowy scenariusz, którego celem będzie docieranie na czas. Najważniejsze, by obejmował on zachowania zupełnie inne niż do tej pory. Na początku zrób to symbolicznie: spośród książek, które dotychczas dźwigałaś na głowie, wybierz jedną – w danym momencie najważniejszą. Przełóż ten symbol na konkretne zachowania: z czego możesz zrezygnować, by z najważniejszego zobowiązania wywiązać się na czas?

Zawsze traktuj swój kłopot z miłością i uważnością, w końcu to część ciebie. Postaraj się go zrozumieć, zamiast oczekiwać, że sam zniknie albo ktoś cię od niego uwolni. Przesłanie, jakie niesie kłopot, to bardzo ważny komunikat dotyczący twoich potrzeb, wskazówka, żebyś coś zmieniła w swoim funkcjonowaniu.”*

Ewa Klepacka – Gryz – autorka powyżej „Autoterapii” przygotowała w swojej książce wiele różnych wskazówek dla ludzi borykających się między innymi z: nieśmiałością, życiem w iluzji, nadopiekuńczością, przemęczeniem, życiem po zdradzie, dla osób, dla których doba jest za krótka, dla wkurzających się bez powodu, dla tych, którzy nie czują radości, dla żyjących w pojedynkę, dla tych, którzy nie mogą powstrzymać natrętnych myśli i wielu innych. Każdy z nich może zmierzyć się z samym sobą i stanąć w prawdzie, by pozbyć się „kamyczka z buta”, który odbiera radość życia, a czasami jest przyczyną wielu problemów w relacjach z innymi.

Warto, aby każdy z nas zastanowił się, jaki problem najbardziej przeszkadza mu w życiu. Dopiero, gdy go sobie uświadomimy, możemy coś z nim zrobić. I nie zawsze potrzebna jest długotrwała terapia. To nam wydaje się, że sprawa jest skomplikowana i nierozwiązywalna, a ktoś z zewnątrz może pokazać nam taką perspektywę, która będzie dla nas „oświeceniem”. Pomyślcie, czy macie takie problemy, z którymi nie wiecie, co zrobić?

Książka Ewy Klepackiej – Gryz pozwala nam uwierzyć, że nasze problemy wcale nie muszą być tak trudne jak nam się z pozoru wydaje. Pamiętajmy, że czasem może wystarczyć tylko jedna wizyta u mądrego i doświadczonego psychologa, żeby nasza motywacja do zmiany faktycznie spowodowała metamorfozę w naszym życiu.

*”Metamorfoza, czyli terapia jednego spotkania. Czuję, myślę, zmieniam”, Ewa Klepacka-Gryz, Wyd. Zwierciadło 2019